roxanne123
13.04.13, 23:40
Jestem normalną dziewczyną po 30-tce, szeroko patrzącą na świat, lubiącą ludzi i korzystanie z życia. Niestety większość moich koleżanek (również niezamężnych i bezdzietnych) ma inne priorytety. Chciałam zasięgnąć opinii tutaj, czy to ja jestem dziwna czy po prostu obcuję z niewłaściwymi ludźmi? Ja lubię ŻYĆ, działać, zwiedzać świat, bawić się, lubię czasem wyjść wieczorem, napić się wina, potańczyć... Czy jest w tym coś niewłaściwego, że mając 36 lat wciąż mnie nosi...? Czy może koleżanki, które umawiają się tylko co tydzień na popołudniowe weekendowe kawy, a w sobotę wieczorem wolą zostać w domu żeby pooglądać tv nie są dla mnie...? Bardzo mnie to dołuję, ogranicza, ale dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że muszę coś z tym zrobić, siebie nie zmienię, innych też nie chcę zmieniać na siłę. Czy to kwestia temperamentu czy może tego, że jedni się szybciej starzeją, inni czują że w ogóle...:-)?