materac.francuza
14.04.13, 11:33
Takie zdanie dziś przeczytałam: "X jest dyplomowaną pielęgniarką - trudno o bardziej odpowiedni dla kobiety zawód".
Co sądzicie o podziałach zawodów na męskie i kobiece w takiej najprostszej wersji: zawody opiekuńczo-wychowawcze --> kobiety, zawody wymagające krzepy lub umiejętności zarządzania ---> mężczyźni.
Uważacie takie podziały za sztuczne czy słuszne i uzasadnione?
Jak to jest, że dawniej, kiedy wszystkie zawody były wykonywane przez mężczyzn, taki nauczyciel w szkole czy guwerner w domu prywatnym był zawodem szanowanym, wiązał się odpowiedzialnością itp., dziś, gdy jest wykonywany przez kobiety, mocno zjechał w hierarchii zawodów (no bo kim jest w powszechnej świadomości taka przedszkolanka czy opiekunka dzieci?), a jednocześnie jest nadal uznawany za pożądany dla kobiety, podobnie jak ta pielęgniarka z cytatu. A może dawniej mężczyźni byli bardziej babscy i dlatego nie przeszkadzała im praca nauczyciela czy ekspedienta?
Ciekawa też jestem opinii mężczyzn: czy zawód kobiety ma jakieś znaczenie w rozważaniach na temat ew. związku z tą kobietą? Wolicie u swojego boku "asystentki" czy "dyrektorki"?