lonely.stoner
18.04.13, 20:39
czytam wlasnie - i nachodzi mnie taka mysl- a co jesli ja nie jestem ta ksiazkowa zolza? to znaczy na pewnym etapie zwiazku po prostu zaczynam byc zalezna od partnera, lubie byc przemila, usluzna, slaba, nie mam wlasnego zdania i w ogole zamieniam sie w takie popychadlo? Przeciez nie moza cale zycie grac twardej babki ktora ma wlasne zdanie i ma hobby. Ja nie mam. Na pierwszy rzut oka taka jestem- ale po blizszym poznaniu naprawde okazuje sie ciepla klucha, ktora jest wrazliwa, beczy na filmach i uwielbia siedziec w domu i gotowac obiadki. Mam niestety jakies niejasne wraznie ze kazdy chlop ode mnie ucieknie. A przeciez nie chce cale zycie udawac kogos kim nie jestem.