malamala21
21.04.13, 14:36
Cześć, mam taki problem: Około 2 miesiące mieszkam wspólnie z moim facetem (w jego mieszkaniu). On pracuje (ma 29 lat), ja studiuję. Kiedy się wprowadzałam, nie ustalaliśmy kwestii opłat za mieszkanie, zakupy itp. Dla mnie było oczywiste, że będziemy się tym dzielić po połowie.
Chciałam zapłacić na początku marca już coś za mieszkanie, ale wyszło tak, że poprosiłam mojego faceta o zgodę na zapłacenie później (z powodu pewnej sytuacji rodzinnej), czyli wszystkiego w kwietniu.
No i zaczęłam jakiś czas temu temat, i problem jest taki, że mój facet kategorycznie odmawia dorzucania się przeze mnie. Zresztą do czegokolwiek, nawet do zakupów, co oczywiście zauważyłam już wcześniej. Staram się często robić zakupy sama, ale większych nie zrobię, bo nie mam auta - więc duże zakupy robimy razem, co oznacza, że wtedy płaci się większą kwotę przy kasie, i oczywiście płaci on.
On zachowuje się tak, jakby nie rozumiał, że mi nie jest z tym dobrze. Jedyne wyjaśnienie, jakie usłyszałam, to „Nie potrzeba, poza tym ty studiujesz”. Ok, studiuję, ale mam stypendium, dostaję też coś tam od rodziców, i bez problemów mogłabym się dołożyć. Nie wiem, jak mam mu to wytłumaczyć, skoro główny argument do niego nie dociera.