wolverine_14
23.04.13, 00:37
Na forum od czasu do czasu rozpętuje się dyskusja na temat płacenia podczas spotkań towarzyskich (głównie chodzi oczywiście o spotkania damsko-męskie). Chciałbym oczywiście rozpętać kolejną :)
Jak w przypadku tak zwanych "zaproszeń" większość - tych najgłośniej wyrażających swe opinie - pań jest w miarę jednogłośna: płacić powinien zapraszający. Panie w większości także uważają oczywiście, że inicjatywa powinna leżeć głównie po stronie mężczyzny - tak jak: to mężczyzna powinien zapraszać (a co za tym idzie również płacić :)).
W każdym razie z dyskusji, które pamiętam kluczowym słowem było właśnie owe "zapraszam". A co jeżeli go nie ma? Czyli gdy np. jedna osoba wychodzi nie z zaproszeniem, a z propozycją wspólnego spędzenia czasu?
Czyli zamiast:
- Cześć Julka! Chciałbym Cię zaprosić na film we wtorek w kinie Paprotka!
byłoby:
- Cześć Julka! Miałabyś może ochotę wybrać się jutro wspólnie ze mną na nowy hit kinowy do "Paprotki"?
Jakie zasady obowiązują wówczas? A może też żadna "szanująca się" kobieta nie przystałaby na "propozycję"? Co w przypadku gdy to kobieta wychodzi z propozycją?
Czy status finansowy obojga ma znaczenie? Co w przypadku gdy mężczyzna zarabia wyraźnie lepiej (ok, bez zadawanie tego pytania i tak znam odpowiedź :)), gdy zarabiają podobnie, a co gdy to kobieta zarabia wyraźnie więcej (tak, wiem, większość pań nie byłaby zainteresowana randką/pół-randką z mężczyzną zarabiającym wyraźnie mniej)?
Na ile znaczenie ma charakter spotkania? Randka, spotkanie zapoznawcze, spotkanie koleżeńskie (z otwartą furtką na coś więcej w przyszłości), spotkanie koleżeńskie współpracowników (z otwartą furtką na coś więcej w przyszłości) czy też spotkanie czysto-koleżeńskie pomiędzy znajomymi z pracy (bądź nie)?