Jak nas wychowywano w PRL

IP: *.in-addr.btopenworld.com 24.07.04, 09:47
Dla mnie najgorsza praktyka rodzicow z mojego dziecinstwa bylo karmienie na
sile i nieustanne przy stole naciski aby zjesc to czy tamto. Niestety wielu
polskim rodzicom to jeszcze pozostaje we krwi. Medycyna nie zna przypadku aby
dziecko samo zaglodzilo sie na smierc, ale rodzice sa przekonani, ze dziecko
z malym apetytem nalezy "przelamac".

    • mamakurczaczka Jak nas wychowywano w PRL 24.07.04, 10:14
      RANY BOSKIE!!!!!!!!!!!!!! Jestem młoda matką i włosy mi stanęły dęba , jak
      przeczytałam ten artykuł. Bardzo sie ciesze,że teraz jest inne myslenie na
      temat maciezyństwa, bo nie wyobrażam sobie zostawic płaczące dziecko samemu
      sobie (bo tak nakazują "mądrzy lekarze").......Juz nie mówię o tygodniowym
      czy sezonowym żłobku....BRRRRRR
      • ruda_szczurka Re: Jak nas wychowywano w PRL 24.07.04, 10:35
        ciekawe czy za 20 lat nie okarze sie że jednak nie były takie głupie.. Tak jak
        z tym masłem i margaryną - raz jedno zdrowe, a kilka lat pozniej drugie.. ;)
        • Gość: pedant Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: 80.44.191.* 24.07.04, 11:04
          Do mlodych matek: podciagnijcie sie troche w ortografii!
        • Gość: Kkk Re: BZDURY ! ! ! Jak nas wychowywano w PRL IP: *.mlociny.pl / *.crowley.pl 24.07.04, 22:49
          caly ten artykul to jeden z tych ktore maja zadanie powiedziec cos zle o PRL ,
          nie wazne czy z sensem czy bez.

          w latach 50, 60, 70tych stan wiedzy medycznej byl taki a nie inny i wszystkie
          te zalecenia byly niemal takie same na calym swiecie.
          przeciez jeszcze w latach 50/60tych w USA panowal poglad ,ze homoseksualizm
          mozna wyleczyc elektrowstrzasami.

          jedyne co trzeba przyznac, ze rzeczywiscie problemy z dostepnoscia podstawowych
          artykulow w PRL powodowaly, ze wychowywanie dzieci bylo rzeczywiscie trudne.
          ale zawsze bedzie jakies miejsce gdzie te problemy wystepuja, chcialaby ktoras
          urodzic dziecko dzisiaj w Etiopii ? na czternascioro przezywa troje.
          • magic00 Re: BZDURY ! ! ! Jak nas wychowywano w PRL 21.08.04, 17:26
            Gość portalu: Kkk napisał(a):

            > caly ten artykul to jeden z tych ktore maja zadanie powiedziec cos zle o
            PRL ,
            > nie wazne czy z sensem czy bez.
            >
            > w latach 50, 60, 70tych stan wiedzy medycznej byl taki a nie inny i wszystkie
            > te zalecenia byly niemal takie same na calym swiecie.
            > przeciez jeszcze w latach 50/60tych w USA panowal poglad ,ze homoseksualizm
            > mozna wyleczyc elektrowstrzasami.
            >
            > jedyne co trzeba przyznac, ze rzeczywiscie problemy z dostepnoscia
            podstawowych
            >
            > artykulow w PRL powodowaly, ze wychowywanie dzieci bylo rzeczywiscie trudne.
            > ale zawsze bedzie jakies miejsce gdzie te problemy wystepuja, chcialaby
            ktoras
            > urodzic dziecko dzisiaj w Etiopii ? na czternascioro przezywa troje.

            A mnie się zdaje, że ten artukuł ma za zadanie pokazać, jak z czasem zmieniają
            się poglądy na różne sprawy, w tym wypadku na wychowywanie dzieci, choćby po to
            aby nałapać trochę dystansu do dzisiejszych trendów, które mają tendencje do
            przegięć w stronę "dzieckocentryzmu".
            W czasie gdy panowały opisane mody, my akurat mieliśmy PRL.
        • Gość: wizytka Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.teleton.pl 26.07.04, 14:38
          ORZEŁ najwyraźniej dał dupy.
          Ale może się OKAZAĆ, że to tylko wrona była :)
    • Gość: 40-tka Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.04, 11:13
      tylo, że tamte dzieci mimo wieku sa zdrowi - krzepcy, odporni i
      raczej ...szczupli
      natmiast współczesne nastolatki i kilkulatki ...ZGROZA!!!
      POCZYTAJCIE SOBIE:

      Schorowane pokolenie


      Ryzykowne dzieciństwo

      Wady wzroku, słuchu i wymowy, alergie, próchnica i nerwice - to schorzenia, na
      które cierpi jedna trzecia uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych oraz co
      piąty uczeń kończący liceum - uważa Rzecznik Praw Dziecka, Paweł Jaros. Z
      danych, którymi dysponuje rzecznik (GUS, UNICEF) wynika, że ponad 30 proc.
      sześciolatków, 35 proc. dziesięciolatków, 30 proc. czternastolatków i ponad 21
      proc. dziewiętnastolatków, czyli łącznie ponad 2 mln uczniów wymaga
      kompleksowej opieki medycznej.


      RENATA KRZYSZKOWSKA



      Według danych Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie 15-20 proc. dzieci w wieku
      10-14 lat cierpi na różnego rodzaju wady wzroku, 10 proc. na zaburzenia słuchu
      i tyle samo mowy. Nadwaga i otyłość dotyka ok. 15 proc. dzieci szkół
      podstawowych. - Tylko co trzeci chłopiec i co druga dziewczyna uprawia jakąś
      formę aktywności ruchowej poza szkołą. 4 godziny i dłużej spędza przed
      telewizorem 40 proc. chłopców i 30 proc. dziewcząt. Dodatkowo dzieci źle się
      odżywiają. Jedzą za mało warzyw i owoców, za to jedzą za dużo słodyczy i
      produktów typu fast-food.

      20 proc. dzieci nie je śniadania przed wyjściem do szkoły – mówi dr Anna
      Oblacińska, kierownik Zakładu Medycyny Szkolnej Instytutu Matki i Dziecka w
      Warszawie. Instytut Żywności i Żywienia w Warszawie alarmuje, że 90% dzieci w
      Polsce ma niedobór witaminy D i wapnia, co jest przyczyną krzywicy. Docent Anna
      Dobrzańska krajowy konsultant w dziedzinie pediatrii podkreśla, że w Polsce
      dzieci jedzą za mało produktów bogatych w wapń, czyli serów i mleka. Niedobór
      wapnia, przeładowane tornistry, mało ruchu, siedzenie przed telewizorem
      sprzyjają wadom postawy. Najczęstszą przyczyną bólów kręgosłupa u dzieci są
      tzw. plecy okrągłe. W Polsce dolegliwość ta dotyka 17-27 proc. uczniów,
      zwłaszcza chłopców. Zniekształcenie osi kręgosłupa powoduje deformację
      sylwetki, zaburzenie statyki i biomechaniki kręgosłupa.

      Ryzykowne dzieciństwo

      W szkołach podstawowych ok. 30 proc dzieci cierpi na choroby przewlekłe.
      Najczęściej dzieci cierpią na uczulenia i alergie, zaburzenia układu ruchu,
      choroby układu oddechowego i nerwice. Wg danych Zakładu Epidemiologii Instytutu
      Gruźlicy i Chorób Płuc wzrasta liczba zachorowań na gruźlicę u dzieci w wieku
      do 14 lat. W 2000 roku – odnotowano 103 przypadki tej choroby, a w 2002 r. już
      125.

      Współczynnik zapadalności dla tej kategorii wiekowej wzrósł odpowiednio z 1,4
      na 100 000 populacji do 1,8. Szczególnie niepokojący, niemal dwukrotny, wzrost
      zapadalności odnotowano w województwach: łódzkim, śląskim i wielkopolskim.
      Narasta także problem większej zachorowalności na zakażenia jelitowe.
      Potwierdzają to dane Państwowego Zakładu Higieny. W odniesieniu do zachorowań
      na salmonellozy w roku 2002, w porównaniu z rokiem poprzednim odnotowano wzrost
      liczby zachorowań u dzieci w wieku 0 - 19 lat o 600 przypadków (11 100 dzieci).

      Aż milion dzieci rocznie ulega w Polsce różnego rodzaju wypadkom. Jest to
      główna przyczyna zgonów dzieci i młodzieży (54 proc.). Wypadki zabijają i
      czynią kalekami więcej dzieci niż wszystkie choroby łącznie. Najczęściej do
      wypadków dochodzi w szkole (34 proc) oraz w domu (25 proc). Według ekspertów z
      Centrum Zdrowia Dziecka większość wypadków, zwłaszcza takich, do których
      dochodzi w domu, jest do uniknięcia Najczęściej występujące wypadki to: upadki
      z wysokości, zatrucia, przygniecenia, oparzenia, porażenia prądem, wypadki
      komunikacyjne, skaleczenia i pogryzienia przez zwierzęta

      „Pierwszy krok w chmurach”

      Od lat postępuje zjawisko akceleracji. Młodzież szybciej dorasta. Jeszcze
      piętnaście lat temu dziewczęta dojrzewały w wieku 15-16 lat, teraz nawet w
      wieku 11-12 lat. Niestety wraz z przyspieszonym rozwojem biologicznym wśród
      młodzieży odnotowuje się wzrost zachowań zarezerwowanych kiedyś tylko dla
      dorosłych.

      W wieku 15 lat pierwszy stosunek seksualny ma już za sobą 21 proc. chłopców i
      ok. 10 proc. dziewcząt. Wśród dzieci w wieku 11-15 lat papierosy „popala” 20
      proc. chłopców i 14 proc. dziewcząt. Codziennie pali 10 proc. chłopców i 5
      proc. dziewcząt. (dane z międzynarodowych badań nad zachowaniami zdrowotnymi –
      kierownik badań w Polsce prof. B. Woynarowska, Uniwersytet Warszawski). Jak
      wykazały opublikowane w tym roku badania Warszawskiego Instytutu Psychiatrii i
      Neurologii w warszawie ponad 95 procent gimnazjalistów klas trzecich i 98
      procent uczniów drugich klas szkół ponadgimnazjalnych w Łódzkiem deklaruje, że
      przynajmniej raz sięgnęło po alkohol. W czasie dwunastu ostatnich miesięcy
      upiła się chociaż raz połowa młodszej młodzieży oraz ponad 60 procent starszych
      uczniów. Nie lepiej jest w innych regionach Polski. Około 70 procent młodych
      warszawiaków pije alkohol regularnie i wielu spośród nich się upija.



      Psychiatrów dziecięcych brak

      Prof. Irena Namysłowska, konsultantka krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i
      młodzieży poinformowała niedawno na posiedzeniu sejmowej komisji edukacji, że
      ok. 20 proc. dzieci i młodzieży w Polsce cierpi na zaburzenia psychiczne
      różnego typu. W Polsce nie przeprowadzono dotychczas dużych badań nad stanem
      zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Są tylko badania dotyczące niektórych
      zaburzeń lub niektórych populacji - na ich podstawie dokonywane są szacunki. -
      Niepokojące jest szczególnie rozpowszechnienie zaburzeń depresyjno-lękowych -
      powiedziała prof. Namysłowska. Odwołując się do badań przeprowadzonych wśród
      krakowskich uczniów, podała, że blisko 30 proc. z nich cierpi na zaburzenia
      depresyjno-lękowe (cierpią na nie nawet 10-latki).

      Zaburzenia depresyjne mają szerokie konsekwencje, np. depresja wieku dorastania
      doprowadza do samobójstw, wpływa na sięganie po używki, może spowodować
      pogorszenie wyników w nauce i opuszczenie szkoły. Obserwuje się także stały
      wzrost zapadania na anoreksję i bulimię. Oprócz samobójstwa, to druga przyczyna
      zgonów wśród osób cierpiących na zaburzenia psychiczne. Ten stan pogarsza fakt,
      że w Polsce jest tylko ok. 120 psychiatrów dzieci i młodzieży. Jak wynika z
      badań doc. Tomasza Wolańczyka z Kliniki Psychiatrii Wieku Rozwojowego Akademii
      Medycznej w Warszawie 45 proc. psychiatrów dzieci i młodzieży pracuje w
      zawodzie dłużej niż 30 lat więc można przypuszczać, że niedługo przejdą na
      emeryturę. Już teraz np. w województwie podkarpackim jest tylko jeden
      psychiatra dziecięcy, a w województwie podlaskim tylko dwóch więc realny dostęp
      do pomocy jest tam żaden.

      Idzie rak nieborak

      Według krajowego konsultanta w dziedzinie onkologii i hematologii dziecięcej
      prof. Jerzego Kowalczyka, wśród najmłodszych wzrasta zachorowalność na
      nowotwory w przeliczeniu na 1 mln dzieci. W latach 1996-1998 wskaźnik ten
      wynosił 110-112 na 1 mln, a w latach 2001-2002 powyżej 120 na 1 mln dzieci.
      Ponad 70 proc. dzieci udaje się z nowotworów wyleczyć, ale dla ok. 30 proc. nie
      ma ratunku. Zdaniem prof. Alicji Chybickiej, przewodniczącej Komisji Onkologii
      Wieku Rozwojowego PAN w wielu przypadkach te dzieci umierają dlatego, że
      diagnoza jest stawiana dopiero w trzecim lub czwartym stadium rozwoju choroby
      gdy na skuteczną terapię jest już za późno. Dodatkowo na tę sytuację wpływa
      fakt, że nowotwory u dzieci przez długi okres czasu nie dają żadnych
      charakterystycznych objawów. Ich rozwój jest bardzo dynamiczny - w wielu
      rodzajach nowotworów w ciągu zaledwie kilku dni guz u dziecka może się
      powiększyć dwukrotnie.

      Cola, Fanta, Sprite

      Ponad 90 proc. dzieci ma w Polsce próchnicę i choroby przyzębia. Według
      stomatologów główną przyczyną nadżerek i osłabienia szkliwa zębów wśród
      nastolatków są napoje gazowane. Wystarczy raz dziennie pić napoje gazowane,
      • Gość: 40-stka cd. artykułu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.04, 11:15
        Cola, Fanta, Sprite

        Ponad 90 proc. dzieci ma w Polsce próchnicę i choroby przyzębia. Według
        stomatologów główną przyczyną nadżerek i osłabienia szkliwa zębów wśród
        nastolatków są napoje gazowane. Wystarczy raz dziennie pić napoje gazowane, by
        ryzyko uszkodzeń szkliwa znacznie wzrosło. Cztery-pięć szklanek dziennie
        podnosi szanse 12-latka na nadżerkę szkliwa o 252 procent. Nadżerki szkliwa są
        powodowane przez kwaśne substancje zawarte w napojach. Dodatkowo dzieci jedzą
        zbyt dużo słodyczy. Cukier dodatkowo znajduje się w tak „niewinnych” produktach
        jak jogurty czy płatki śniadaniowe. Tymczasem jak wynika ze statystyk częściej
        niż raz dziennie zęby czyści tylko połowa chłopców i 75 proc. dziewcząt.



        „Lekarz szkolny", zniknął z dokumentów

        Według Pawła Jarosa sytuacja zdrowotna polskich dzieci mogłaby się poprawić
        gdyby m.in. do szkół powróciła tzw. medycyna szkolna - tzn. gdyby uczniowie
        byli cały czas pod opieką lekarską i stomatologiczną. Według prof. Janusza
        Szymborskiego, doradcy Rzecznika Praw Dziecka, członka Rządowej Rady
        Ludnościowej początek lat 90. przyniósł zmierzch medycyny szkolnej
        i "wyprowadzenie" ze szkół lekarzy i stomatologów. - W 2002 r.
        pojęcia "medycyna szkolna" , "lekarz szkolny", zniknęły z dokumentów
        Ministerstwa Zdrowia, w tym z programu Narodowa Ochrona Zdrowia i z projektu
        ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia.

        W to miejsce zostały zaproponowane fragmentaryczne rozwiązania w zakresie
        opieki profilaktycznej sprawowanej przez pielęgniarki – mówi prof. Janusz
        Szymborski. Według ustaleń NFZ pod opieką jednej pielęgniarki szkolnej ma się
        znajdować 880 uczniów. Gdy szkoła jest duża to pielęgniarka jest w niej
        codziennie. Gdy ma jednak pod swoją opieką kilka mniej licznych szkół, to
        uczniowie widzą ja tylko raz w tygodniu albo rzadziej. Zdaniem Wisławy Ostręgi
        z Zakładu Medycyny Szkolnej Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie pielęgniarki
        szkolne to prężna, profesjonalnie przygotowana grupa o odpowiednich
        kwalifikacjach i kompetencjach, jednak w takiej sytuacji nawet najbardziej
        operatywnym pielęgniarkom trudno jest wychwycić wszystkie problemy zdrowotne
        uczniów.

        Dodatkowo pieniądze jakie pielęgniarki otrzymują z NFZ na jednego ucznia, czyli
        1.8 zł. miesięcznie są za małe na w pełni profesjonalne działania
        profilaktyczne. Według szacunkowych danych ok. 30 proc. dzieci w Polsce cierpi
        biedę, a w niektórych województwach ponad 50 proc. dzieci żyje w ubóstwie.
        Bieda przekłada się na zły stan zdrowia. Z badań Fundacji dla Polski wynika, że
        nad rozwojem fizycznym i społecznym 13 proc. dzieci w wieku 3-18 lat właściwie
        nikt nie czuwa.

        Renata Krzyszkowska
        • katja Re: cd. artykułu 24.07.04, 11:52
          Niestety ostatnie zdrowe pokolenie to to z lat 70-tych, te mlodsze sa otyle,
          maja wady wzroku, alergie, slabe kosci nie mowiac juz o tych dzieciach ktore
          teraz sa juz tak chore ze nie wiadomo ile lat pozyja.
          W USA mowi sie juz i pierwszym pokoleniu dzieci , ktorych dlugosc zycia bedzie
          krotsza niz ich rodzicow.
          Beciki czy nie beciki ja jestem zdrowsza niz wielu 16 latkow i mam lepsza
          kondycje i ladniejsza figure.
    • Gość: MamaMuminka Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.crowley.pl 24.07.04, 12:26
      Felka, też pamiętam to wpychanie jedzenia na siłę. Bue...
      Albo czym grubszy niemowlaczek, tym zdrowszy....
      Albo czym bardziej okutane dziecko w 30st. upale tym bardziej zadbane....

      A co do statystyk: w tamtym czasie raczej nie notowano wad wzroku, zgryzu,
      próchnicy, otyłości itd. bo te sprawy były kompletnie zaniedbane, matki z
      takimi "bzdurami" dzieci do lekarzy nie prowadziły a statystki z tamtych lat
      pewnie też były modyfikowane.
      Dlaczego pokolenie moich rodziców (mlodość w latach 70-tych) tak licznie
      umierało w wieku 40-50 lat? Dlaczego większość ma sztuczne uzębienie? Tak
      zdrowo żyli?
      Dlaczego głupie matki paliły papierochy w ciąży i teraz nasze pokolenie płaci
      za to zdrowiem? Teraz też palą, ale jest to raczej margines społeczny, 30 lat
      temu palily również te wyksztalcone i na poziomie, bo taka była moda.
      Jedyna sprawa, w której przegraliśmy: nałogowe oglądanie telewizji przez
      mlodzież.
      • kociamama Re: Jak nas wychowywano w PRL 24.07.04, 14:27
        NIe zgodze sie z Toba, niestety.

        Statystyki dotyczace prochnicy u dzieci i wsrod populacji rosna. Paradoksalnie
        w spoleczenstwach bogatych wiecej ludzie maja coraz wiecej problemow z zebami,
        bo spozywamy za duzo cukru.

        Wiecej ludzi tez cierpi na wady wzroku i sluchu z powodu sleczenia nad kompem
        od wczesnego dziecinstwa i sluchania glosno discmana czy walkmana.

        Co do Twoich statystyk, piszesz, ze wiekszosc ludzi z pokolenia Twoich rodzicow
        ma braki w uzebieniu albo nie zyje... To sa tylko Twoje doswiadczenia wlasne.
        MOi rodzice, na przyklad, (urodzeni w czasei wojny i tuz po)przecza tej teorii.
        Mama ma wszystkie zeby zdrowe, a ojciec nie dawno mial uuwane 2 zeby(jakies
        tylnie). NIe pala, sa aktywni, ojciec wysportowany. Ich znajomi tez sa zadbani
        i aktywni, uprawiaja sporty, lub sa szczupli (co do zebow to nie wiem, bo
        nikomu tam nie zagladam, ale chyba jedne koles ma sztuczna szczeke w ich
        otoczeniu)>nie opierajmy sie zatem jedynie na wlasnych doswiadczeniach, bo ja
        bym mogla wysnuc wrecz porzeciwny wniosek, ze ludzie z pokolenia naszych
        rodzicow sa o wiele zdrowsi.

        Co do palenia, nie stety ciagle jest modne. Pala osoby wyksztalcone, nie tylko
        margines spoleczny. MOze ludzie odchodza od papierosow ale na rzecz marihuany i
        mocniejszych uzywek.

        POzdrawiam,
        KOciamama.
        • Gość: marteczka najzdrowsze zeby maja pigmeje, wiec moze kazdy IP: *.aster.pl 24.07.04, 20:16
          wezmie patyczek, zeby sobie wygrzebac nozke jakze zdrowej wykokobialkowej
          mrowki spomiedzy zebow??!!
          ludzie, tlumoki, pokolenie moich rodzicow (1945-50) jest nierucahwe, latwo
          choruje, pali i nie chce rzucic, a nasze alergie - coz, oni mieli skazy
          bialkowe i inne fajne rzeczy, my mamy zanieczyszczenie srodowiska. moja jedyna
          alergia jest na spaliny w miescie...
      • Gość: mama P Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.07.04, 22:19
        Nie uogolniaj! Kiedy w 72 roku zaszlam w ciaze natychmiast rzucilam palenie! na
        zawsze. Bo tak kazali w madrych ksiazkach.W wychowaniu corki stosowalam "zimny
        wychow" zawsze bylo otwarte male okienko tzw. lufcik. I zadnych betow. Dzieci
        mialy sprawdzane zeby od wieku przedszkolnego, w szkole podstawowej regularnie,
        byly szczepione w stosownych okresach, kontrolowano wzrok (nosi okulary od 4ej
        klasy podstawowki). A corka-alergiczka, odziedziczyla slonnosc do alergii po
        dziadku ze strony ojca, astme mial. Nie mialam pproblemow ze zrobieniem jej
        testow alergicznych w ubezpieczalni, ani nie czekalysmy miesiacami na wizyte u
        specjalisty jak obecnie. Chyba, ze stac na prywatna wizyte.
        A zeby mam wszystkie swoje (57 lat) bo grzecznie mylam po kazdym jedzeniu, jak
        kazala pani dentystka w szkole corki.
    • triss_merigold6 Re: Jak nas wychowywano w PRL 24.07.04, 12:32
      Jak tam nie narzekam (jestem z połowy okresu gierkowskiego).:)) Mama sadzała
      nas na nocnik jak tylko zaczęłyśmy mocno i pewnie siadać, każda miała własne
      łóżeczko a nie spała z rodzicami, przedszkole było normą i jakoś wyrosłam na
      okaz zdrowia bez specjalnych urazów. Swoje dzieci będę traktować podobnie (bez
      ważenia codziennego oczywiście bo to zbędny absurd) więc teza o konflikcie
      młodych matek z matkami z poprzedniego pokolenia też jest mało trafiona...
    • kociamama Co to za tytul artykulu? 24.07.04, 13:12
      MOze jestem jakas przewrazliwiona, ale tytul atykulu mnie podirytowal. Chodzi
      mi konkretnie o to PRL na wstepie.

      Ostatnio z okazji 22 lipca tyle sie mowi o zlym swiecie peerelowskim i ciagle
      konstrastuje wspaniale zycie teraz i tamte przerazajace czasy. I juz mam dosc
      tych ciaglych porownan, bo to wmawianie spoleczenstwu jak teraz jest lepiej
      jest taka sama propaganda jak peerelowska.

      DLaczego artykul nie nazywa sie jak nas wychowywano 30-50 lat temu? Przeciez
      wtedy chyba takie tendencje wychowania mialy zwolennikow nie tylko w POlsce,
      ale w wielu krajach, i nie tylko tych "komunistycznych".

      Uwazam, ze artykul wprowadza w blad. POkazuje zmiany jakie zaszly generalnie w
      swiecie, postep technologiczny i zmiane swiatopogladu na temat wychowania
      dzieci. A czytajac tytul na mysl mi przyszlo, ze autor opisze jakies typowo
      peerelowskie oranizacje mlodziezowe i wartosci jakie wpajano i sankcjonowano
      przez POlske Ludowa.

      To biadolenie jak to w PRL bylo zle, bo nie bylo pralki czy lodowki (mowa o
      latach 50!) to znowu przeciez nie wina ustroju, ale stadium zaawansowania
      postepu technologicznego.

      "Zimny chow" dzieci, to tez nie wymysl peerelowski, ale kontynuacja
      przedwojennej "kindersztuby".

      Pozdrawiam,
      KOciamama.
      • Gość: MamaMuminka Re: Co to za tytul artykulu? IP: *.crowley.pl 24.07.04, 13:16
        zimny chów i kindersztuba to dwie różne sprawy
      • kochanica.francuza zgadzam się z kociamamą 24.07.04, 13:36
        kociąmamą?

        jest to kolejny artykuł z cyklu "Jak Źle I Strasznie Było Za PRL-u"

        no dobrze,źle było,ale się skończyło - ile można się wytrząsać?
        btw zaraz po wojnie ohydny PRL za pośrednictwem prasy uczył o higienie
        osobistej,w latach 80. - o antykoncepcji...
        wiem,bo pisalam pracę n/t czasopisma wychodzącego od 57 roku
        • mickey.mouse Re: zgadzam się z kociamamą 27.07.04, 09:45
          kochanica.francuza napisała:

          >>
          > no dobrze,źle było,ale się skończyło - ile można się wytrząsać?
          > btw zaraz po wojnie ohydny PRL za pośrednictwem prasy uczył o higienie
          > osobistej,w latach 80. - o antykoncepcji...
          > wiem,bo pisalam pracę n/t czasopisma wychodzącego od 57 roku
          >


          Aaaa, skoro tak to w zupelnosci zasluzyl sobie na zwrot dobrego imienia :)
          • kochanica.francuza Re: zgadzam się z kociamamą 27.07.04, 21:03
            mickey.mouse napisał:

            >
            > Aaaa, skoro tak to w zupelnosci zasluzyl sobie na zwrot dobrego imienia :)

            Nie,nie piszę,że w zupełności.
            Piszę,że miał zalety.
            I tyle.
            A swoją drogą,skoro mamy już nasz najukochańszy kapitalizm,to czemu się nim nie
            upajamy,tylko psy wieszamy na byłym ustroju?
            Czyżby we wspaniałym kapitalizmie była to najciekawsza rozrywka?
      • Gość: jeż Re: Co to za tytul artykulu? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.07.04, 14:06
        Faktycznie, to nie wina ustroju. Byliśmy przecież 10-tą potegą gospodarczą
        świata. A pralki, lodówki, telewizory kolorowe itp. to wymysł nieprzychylnej
        nam propagandy zachodu. Przeciez w tych czasach nie myśleli o tym nawet pisarze
        SF (już). Pozdrawiam i życzę zdrowia bo na rozum to już za późno
        • kociamama Re: Co to za tytul artykulu? 24.07.04, 19:57
          MOwa jest w artykule o latach 50 (pani w piecdziesiatym ktoryms roku zali sie,
          ze nie ma lodowki i kupuje Franie). MOze troche obiektywizmu, Jezu. NIe mow mi,
          ze w tym czasie, tuz po wojnie przecietni ludzie w Europie wszedzie maja
          pralki, lodowki, telewizory i telefony... Te sprzety dopiero wchodzily na rynek
          byly drogie, a takze przez wielu uznane za zbedne.

          POzdrawiam,
          KOciamama.
          • Gość: baba Re: Co to za tytul artykulu? IP: *.acn.waw.pl 24.07.04, 20:04

            Czytalam gdzies, ze w latach 50 tych poziom zycia w Europie Zach (Francja,
            Hiszpania, Portugalia, duza czesc W, Brytanii) nie byl tak drastycznie wyzszy
            niz w Polsce.
            To w latach 60-tych dopiero rozpoczal sie bardzo intensywny rozwoj gospodarczy
            i gwaltownie wzrosl dobrobyt( w Portugalii to nawet pozniej).
            U nas tez niby nazywamy ten okres mala stabilizacja, ale mialo sie to do
            tamtego boomu jak kot do tygrysa.
            Takze kociamama ma racje.
            Pozdrawiam
            • mickey.mouse Re: Co to za tytul artykulu? 27.07.04, 09:48
              W czym ? Wbrew twierdzeniu kociejmamy, w artykule nie chodzi o lata 50-te, lecz
              o okres PRL-u, a wiec o 50 lat. Cytat jednej Pania z lat 50=tych niczego nie
              dowodzi.
      • Gość: geri zimne wychowanie IP: *.80-203-42.nextgentel.com 25.07.04, 20:31
        Jestem pokoleniem wychowanym w czasach PRLu i powiem szczerze... nie uwazam
        zeby to bylo zle. jak do tej pory zyje, nie mam problemow emocjonalnych / fakt
        nie przebywalam w zlobku tygodniowym ani w zadnym innym, ale mama karmila mnie
        zgodnie z tendencja w owczesnych czasach, na nocnuku siedzialam juz w wieku 1
        roku.
        Gdy patrez jak moje "oswiecone" nowoczesne matki-kolezanki trzymaja swoje
        dziecko w pampersie w weiku 3 lub 4 lat, jak dziecko nie moze bawic sie samo,
        jak w wieku 4 lat umie powiedziec tylko mama tata i daj to zastanawiam sie czy
        to szybkie przystosowywanie malucha do zycia w swiecie ktore ja odebralam bylo
        az takie zle????

        Mieszkam w Skandynawii- moja szwagierka ma 3 letniego chlopca ktory potulnie o
        godzinie 7 wieczorem mowi wszystkim pa pa bierze swoja kolderka i misia i
        udaje sie do swojego lozeczka gdzie spokojnie zasypia. matka co jakis czas
        zaglada czy wszystko jest ok, ale nie przeszkadza malcowi w "przygotowaniu" sie
        do snu.
        dziecko od 2 lat nie sika w pampresy. Oczywiscie zdarzaly sie wpadki.

        Pozdrawiam
        • Gość: CiotkaMuminka Re: zimne wychowanie IP: *.crowley.pl 26.07.04, 14:49
          Chyba dlatego,ze mieszkasz w Skandynawii, nie wiesz, ze przecietny 2 letni
          Polak korzysta z toalety i może z Tobą swobodnie popgadać, zasypać ilością
          znanych wierszyków i piosenek.
          Ciotka Muminka- mama przeciętnej 2 letnie Polki
      • mickey.mouse Re: Co to za tytul artykulu? 27.07.04, 09:41
        Niestety mylisz sie, kociamamo. Pralki czy lodowki nie bylo nie tylko w latach
        50-tych, ale przez caly ow okres szczesliwosci spolecznej. Gdy juz komuna
        osiagnela szczytowa faze swego rozwoju, po kolorowy telewizor w latach 80-tych
        trzeba bylo udac sie do Pewexu, albo czekac w tygodniowej kolejce na liscie
        spolecznej, bo maja "rzucic" 5 Rubinow. To ze Gierkowi udalo sie w latach 70-
        tych wprowadzic do Polski licencjonowane pralki automatyczne slynnego brandu
        Predom Polar (sic!) nie jest sukcesem, bo kilkaset kilometrow na zachod, takie
        pralki byly juz powszechnie uzywane od lat kilkunastu. Przyklady mozna mnozyc,
        wiec nie jest to jak piszesz kwestia jedynie postepu technologicznego, czy
        postepu wiedzy, lecz jak najbardziej ustroju szczesliwosci spolecznej i partii
        jasnie nam panujacej.
        • kociamama Re: Co to za tytul artykulu? 27.07.04, 10:13
          mickey.mouse napisał:

          > Niestety mylisz sie, kociamamo. Pralki czy lodowki nie bylo nie tylko w
          latach
          > 50-tych, ale przez caly ow okres szczesliwosci spolecznej.


          to w takim razie Ty sie mylisz. Bo u nas w domu byla pralka automatyczna od
          poczatku kiedy pojawily sie na rynku (lata 70) a wczesniej Frania. Malo tego,
          ta pralka sluzyla dobrze przez 30 lat, wyrob Peerelowski, komunistyczny POlar,
          dopiero niedawno mama ja wymienila. Musze tez od razu dodac, ze pochodze z
          przecietnej rodziny, gdzie nikt nie byl w partii ani nie mial kontaktow
          zagranica. Wiec ani nie dostali rodzice tej pralki (keszcze przed moim
          urodzeniem) za zaslugi w partii ani od cioci z ameryki.


          Gdy juz komuna
          > osiagnela szczytowa faze swego rozwoju, po kolorowy telewizor w latach 80-
          tych
          > trzeba bylo udac sie do Pewexu, albo czekac w tygodniowej kolejce na liscie
          > spolecznej, bo maja "rzucic" 5 Rubinow.


          Znowu nieprawda. W latach 80tych wlasnie (wtedy kiedy najmniej w sklepach bylo)
          szlysmy sobie z mama ulica i patrzymy, a tam w sklepie telewizry kolorowe (w
          zwyklym, AGD, nie w PEwexie) I namowilam mame, zebysmy sobie kupily, bo w domu
          byl tylko maly, czarno-bialy. A mama stwierdzila, ok, kupujemy TV. W koljece
          stalysmy moze 30 min, bo klienci wybrzydzali (czyli tyle co teraz w
          supermarkecie). I wrocilysmy do domu z TV. Sory, ale teraz przecietny czlowiek
          idac ulica jak zobaczy sprzet RTV to raczej go spontanicznie nie kupuje, ale
          rozwaza te decyzje, czy go aby stac, ciula, albo bierze na raty.


          Kazdy ustroj ma swoje zalety i wady. Ale ile mozna gadac jak to kiedys zle
          bylo? To ta polska natura malkontenta.

          A jeszcze drugi powod tego narzekactwa jak to kiedys zle bylo, to moze
          frustracja spowodowana tym co jest tu i teraz? No ale nie wypada gledzic jak to
          zle sie zyje w "demokratycznym kraju" kiedy rzadza nami ludzie, ktorych sobie
          samy wybieramy...

          POzdrawiam,
          Kociamama.
          • mickey.mouse Re: Co to za tytul artykulu? 27.07.04, 10:23
            kociamama napisała:

            >
            > Znowu nieprawda. W latach 80tych wlasnie (wtedy kiedy najmniej w sklepach
            bylo)
            >
            > szlysmy sobie z mama ulica i patrzymy, a tam w sklepie telewizry kolorowe (w
            > zwyklym, AGD, nie w PEwexie) I namowilam mame, zebysmy sobie kupily, bo w
            domu
            > byl tylko maly, czarno-bialy. A mama stwierdzila, ok, kupujemy TV. W koljece
            > stalysmy moze 30 min, bo klienci wybrzydzali (czyli tyle co teraz w
            > supermarkecie).

            Wiesz co, my chyba najwyrazniej w innej Polsce wowczas zylismy. Ale nic to, po
            tym jak slyszalem, ze w tamtych czasach wszyscy dostawali mieszkania od reki,
            jak kazdy chcial, to nawet takie rewelacje jak Twoje nie sa w stanie mnie
            zadziwic.

            >
            >
            > Kazdy ustroj ma swoje zalety i wady. Ale ile mozna gadac jak to kiedys zle
            > bylo? To ta polska natura malkontenta.

            Caly sens artykulu nie polegal na wskazywaniu jak zly byl system PRL-u, lecz na
            wskazaniu zmiany mentalnosci w wychowaniu dzieci. Ktos posluzyl sie okresem PRL-
            u, bo on jest nam wszystkim najblizszy - Wy zas, obroncy socjalizmu -
            zrobiliscie z tego sprawe niemal polityczna.

            >
            >
            > POzdrawiam,
            > Kociamama.

            Ja rowniez :)
            • kociamama Re: Co to za tytul artykulu? 28.07.04, 11:20
              mickey.mouse napisał:

              >>
              > Wiesz co, my chyba najwyrazniej w innej Polsce wowczas zylismy.


              Najwyrazniej;)))
              Szczerze mowiac to obraz swiata zmienia sie w zaleznosci z jaka osoba
              rozmawiasz. I chodzi o wiek, poglady polityczne, wyznawane wartosci, wyznanie,
              usposobienie, cechy charakteru, wykonywany zawod, miejsce zamieszkania,
              wyksztalcenie itd.
              Inne wrazenia o wspolczesnym swiecie bedzie mial rekin biznesu z Trojmiasta,
              inne gangster, inne bezrobotny mieszkaniec popegeerowskiej wsi, inne
              alimenciara emerytka itd.

              I


              Ale nic to, po
              > tym jak slyszalem, ze w tamtych czasach wszyscy dostawali mieszkania od reki,
              > jak kazdy chcial, to nawet takie rewelacje jak Twoje nie sa w stanie mnie
              > zadziwic.
              >
              > >
              > >
              > > Kazdy ustroj ma swoje zalety i wady. Ale ile mozna gadac jak to kiedys zl
              > e
              > > bylo? To ta polska natura malkontenta.
              >
              > Caly sens artykulu nie polegal na wskazywaniu jak zly byl system PRL-u, lecz
              na
              >
              > wskazaniu zmiany mentalnosci w wychowaniu dzieci. Ktos posluzyl sie okresem
              PRL
              > -
              > u, bo on jest nam wszystkim najblizszy

              Dyskusja torche zboczyla od komentowania artykulu, gdybys nie zauwazyl. Tytul
              PRL jest mylacy, bo w artykule mowa jest o latach 50 do maks 70, a PRL trwal 50
              lat, nie 20. POza ty, tytul jest mylacy, bo takie tendencje wychowacze
              krolowaly niegdys na calym swiecie.

              Ktos pisal o przemocy domowej nawet jako zwiazanej z PRL, a tez bito na calym
              swiecie, i przed wojna bito mocniej, bo takie metody byly usankcjonowane w
              szkolach np. (slynne kleczenie na grochu, szarpanie za uszy). NIe mozna
              obarczac PRL za wszelkie bledy swiata, ktore kiedykolwiek nastapily i nastapia,
              bo to jest przegiecie!

              - Wy zas, obroncy socjalizmu -
              > zrobiliscie z tego sprawe niemal polityczna.

              NIe pisze w imeiniu zadnych Nas, pisze w imieniu swoim wlasnym. Za obronczynie
              socjalizmu moge sie uwazac (choc niestety nie pracuje nad tym aktywnie przez
              polskie lenistwo i marazm), ale zapewniam, ze nie jestem jednoczesnie
              entuzjastka wracania do PRL, bo socjalizm i PRL to nie sa synonimy.
              >
              > >
              > >
              > > POzdrawiam,
              > > Kociamama.
              >
    • Gość: EEwa Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.04, 17:57
      To co jest opisane w tym artykule to niestety odbija się tez na przyszłych
      pokoleniach. Nasze mamy a teraz babcie często postępowały wbrew przedstawionym
      zasadom i starają się to nadrobić doradzając młodym mamom jak powinny opiekować
      się niemowlęciem według właście tamtych zasad a mając te nowe za bardzo
      niestosowne bo niesprawdzone.
      • kochanica.francuza Re: Jak nas wychowywano w PRL 24.07.04, 18:25
        Gość portalu: EEwa napisał(a):

        > To co jest opisane w tym artykule to niestety odbija się tez na przyszłych
        > pokoleniach. Nasze mamy a teraz babcie często postępowały wbrew przedstawionym
        > zasadom i starają się to nadrobić doradzając młodym mamom jak powinny opiekować
        >
        > się niemowlęciem według właście tamtych zasad a mając te nowe za bardzo
        > niestosowne bo niesprawdzone.

        Wiele mam (w tym moja)nie słuchało niewolniczo tych rad...
        Jakoś przeżyliśmy,w tragicznych pieluchach z tetry,w gierkowskich
        blokach(mieszkałam w siedemnastometrowym mieszkaniu,a co)i bez soczków Gerbera.

        Do tego ubierałam się w używane ciuchy,które nam przysyłała rodzina niemiecka,a
        nawet chodziłam w juniorkach!!! Tragedia na miarę Szekspira!!!

        Nie twierdzę,jakoby "PRL był dziesiątą potęgą gospodarczą na świecie",jak mi
        zarzuca forumowicz,i zdarzyło mi się stać 4 godziny po termos - poprosiłam o
        dwa,dawali po jednym,ale ekspedientka zlitowała się nad nieletnią kolejkowiczką
        - wyszło na to samo,bo jeden był nieszczelny,hehe.~

        Po prostu uważam,że nastąpiło w mediach pewne przegięcie n/t PRL-u.

        A dzieci przychodziły i dawniej,i chowały się w wiele gorszych
        warunkach.Fakt,że "młode matki nie mają Internetu",dla mnie nie jest tragedią.

        Przed PRL-em też go nie miały,hihi.




        • blinski Re: Jak nas wychowywano w PRL 24.07.04, 21:07
          eh, kochanico. ale czasy się zmieniają, aspiracje rosną i mało kto myśli
          kategoriami 'jest dobrze bo jeszcze nie muszę jeść trawy'. ludzie tak psioczą i
          jęczą na nasze czasy, i dlatego tęsknią za prl-em, bo nie mieli takich
          aspiracji jak teraz. poczytaj sobie o wrażeniach ludzi, którzy pojechali na
          zachód w czasie poluzowania granic i poszli np. do centrum handlowego.
          dostawali oczopląsu i głupawki, bo nawet nie śniło im się, że coś takiego
          istnieje! wiedzieli, że żyją tylko w parodii normalnego świata, ale nie zdawali
          sobie sprawy jak bardzo ta parodia od reszty świata odstaje!
          a teraz, kto by się porównywał z rosją i mówił 'jest ok, u nas jest lepiej'?
          wszyscy porównują się z zachodem, i to na ogół z najbogatszymi krajami, i
          płaczą.
          a wracając do tematu, bom się zagalopował troszkie - wiesz jaka to jest
          oszczędnośc dla matki z dzieckiem szukającej pracy np. te wszystkie pieprzone
          cv i listy motywacyjne móc wysłać przez internet? albo nawet już posiadającej
          pracę (choć dzisiaj jak z dzieckiem to zapewne niedługo) pozałatwiać różne
          sprawy, oszczędzić na gazetach przy okazji etc..
          • kochanica.francuza Re: Jak nas wychowywano w PRL 24.07.04, 21:23
            blinski napisał:

            > eh, kochanico. ale czasy się zmieniają, aspiracje rosną i mało kto myśli
            > kategoriami 'jest dobrze bo jeszcze nie muszę jeść trawy'.
            dziękuję ci bliński za podsumowanie moich aspiracji
            zapewniam cię że nie jadałam trawy,chodziłam syta

            ludzie tak psioczą i
            >
            > jęczą na nasze czasy, i dlatego tęsknią za prl-em, bo nie mieli takich
            > aspiracji jak teraz. poczytaj sobie o wrażeniach ludzi, którzy pojechali na
            > zachód w czasie poluzowania granic i poszli np. do centrum handlowego.

            sama byłam na Zachodzie dwukrotnie,mając 11 lat w RFN,mając 14 w NRD
            owszem dostawałam oczopląsu i głupawki ale nie przywiozłam sobie 100 ciuchów
            jednak z nas dwojga blinski to JA pamiętam PRL i to MNIE nie przeszkadzały juniorki

            a według Ciebie aspiracje ograniczają się do chapania? teraz jest cacy,bo mamy
            kupę towarów? a ja i tak od lat nie mogę dostać takich spodni,jakie chcę

            niby wszystko jest,ale niekoniecznie

            blinski,ja Cię chyba dorwę w realu,bo mnie wkurzasz

            a na jakim poziomie żyję obecnie?może napisac Ci maila na ten temat?

            > sobie sprawy jak bardzo ta parodia od reszty świata odstaje!
            oooowszem zdawałam sobie świetnie
            znajomi mamy pod Brunszwikiem mieli 14-pokojowy dom - ona była urzędniczką na
            poczcie,on robotnikiem u Volkswagena

            a moja mama pracując w PIW-ie gnieździła się wraz ze mną w 17-metrowym
            mieszkaniu bez kuchni(odpowiednie agd w przedpokoju)i telefonu - tak wyglądało
            mieszkanie rotacyjne po rozwodzie(ojciec zachapał 70-metrowe mieszkanie kupione
            przez moją babcię i do dziś d...tam trzyma)

            myślę blinski,że ja,a zwłaszcza ona potrafimy lepiej ocenić były ustrój niż
            ty,który znasz go tylko z tego typu mitów

            matka oczywiście jest zadowolona ze zmiany swego statusu i pozycji
            materialnej,ale uważa,że socjalizm miał swoje zalety.
            może niewiele ,ale miał.
            i chętnie przeniosłaby je niejako do obecnych czasów,ale jakoś zaginęły po drodze...
            ciekawe,prawda?


            > a teraz, kto by się porównywał z rosją i mówił 'jest ok, u nas jest lepiej'?
            > wszyscy porównują się z zachodem, i to na ogół z najbogatszymi krajami, i
            > płaczą.
            ależ ja się nie porównywalam z Rosją!dziecko!co ty wiesz o Rosji tamtych czasów!

            > a wracając do tematu, bom się zagalopował troszkie - wiesz jaka to jest
            > oszczędnośc dla matki z dzieckiem szukającej pracy np. te wszystkie pieprzone
            > cv i listy motywacyjne móc wysłać przez internet?
            ale z powodu dziecka i tak jej pewnie nie dostanie...

            • blinski Re: Jak nas wychowywano w PRL 24.07.04, 22:04
              te teksty o trawie i rosji nie były o tobie, przecież nie wiem jak ci się żyło
              etc., to było ogólnie o ludziach.
              owszem, prl miał swoje zalety, których z demokracją i kapitalizmem nie da się
              pogodzić. np. spokój, jednostajnośc, raczej pewność jutra - teraz wielu ludzi
              za tym tęskni, jednak jakby im taki marazm dla odmiany na parę m-cy wprowadzić,
              to by szybko zatęsknili za smędzeniem o braku pracy.
              to, że było bezpieczniej, to chyba oczywiste. chociażby przez tak banalne
              powody, jak to że nie za bardzo było co kraść (jeśli chodzi o złodziei), poza
              tym milicja i ub to nie było to co kulawa policja, o której każdym potknięciu
              trąbią media. to była siła (choć chyba bardziej tkwiąca w umysłach), z którą
              nie było raczej sensu zadzierać, jeśli się nie chciało przesrać swojego
              pięknego, nudnego życia.
              co do tego, że nie mogę o tym mówić, bom za młody. tak samo ci, którzy nigdy
              nie byli np. we francji, w australii, usa, mają w ogóle o tym nie mówić bo są
              ignoranckie gamonie? ty prl znasz z własnego doświadczenia, a musisz brać
              poprawkę na to, że twoje doświadczenie różniło się od doświadczeń ogółu i
              możesz popełniać błąd indywidualizmu (choć nie twierdzę, że to robisz).
              nie musiałem żyć w i pamiętać prl - czytam o tym, lubię wycinki ze starych
              gazet, kroniki filmowe, przemówienia:), nawet zwykłe filmy i seriale, na
              których tą rzeczywistość próbowano jak najbardziej wybielić; z rasztą z marnym
              skutkiem.
              a że aspiracje są związanie z chapaniem? mi się wydaje, że jeszcze przed
              chapaniem jest pragnienie normalnego życia, w stylu 'idę do sklepu'-wybieram-
              kupuję'. weź to odbierz ludziom teraz i praw o 'czymś ważniejszym'.
              a o tej wątpliwej pracy dla matki z dzieckiem sam napisałem.
              • kochanica.francuza Re: Jak nas wychowywano w PRL 24.07.04, 22:27
                blinski napisał:

                > te teksty o trawie i rosji nie były o tobie, przecież nie wiem jak ci się żyło
                > etc., to było ogólnie o ludziach.
                > owszem, prl miał swoje zalety, których z demokracją i kapitalizmem nie da się
                > pogodzić. np. spokój, jednostajnośc, raczej pewność jutra - teraz wielu ludzi
                > za tym tęskni, jednak jakby im taki marazm dla odmiany na parę m-cy wprowadzić,
                >
                > to by szybko zatęsknili za smędzeniem o braku pracy.

                a nie,moja mama szybko została wolnym zawodem,a robotę ma do dziś
                mam na myśli zupełnie inne zalety,które zanikły,mimo iż teoretycznie nie stoją w
                sprzeczności z kapitalizmem (bo ten,jak go raczysz nazywać,"marazm", stoi)

                o tym co pisałeś dalej - nie nie blinski wszystko nie to


                > co do tego, że nie mogę o tym mówić, bom za młody. tak samo ci, którzy nigdy
                > nie byli np. we francji, w australii, usa, mają w ogóle o tym nie mówić bo są
                > ignoranckie gamonie? ty prl znasz z własnego doświadczenia, a musisz brać
                > poprawkę na to, że twoje doświadczenie różniło się od doświadczeń ogółu i
                > możesz popełniać błąd indywidualizmu (choć nie twierdzę, że to robisz).
                > nie musiałem żyć w i pamiętać prl - czytam o tym, lubię wycinki ze starych
                > gazet, kroniki filmowe, przemówienia:), nawet zwykłe filmy i seriale, na
                > których tą rzeczywistość próbowano jak najbardziej wybielić; z rasztą z marnym
                > skutkiem.

                po prostu sądziłam,że wnioski wysnuwasz wyłącznie z agresywnej anty-PRLowskiej
                propagandy

                w Rosji i ja nie byłam - ci,co byli,opowiadali,że Rosjanie byli gotowi kupić od
                turystów ich ciuchy,bez wyboru cały bagaż jak leci - w końcu ciuchy socjalistyczne

                > a że aspiracje są związanie z chapaniem? mi się wydaje, że jeszcze przed
                > chapaniem jest pragnienie normalnego życia, w stylu 'idę do sklepu'-wybieram-
                > kupuję
                Blinski tu masz rację - ale po kiego nam 100 rodzajów jogurtu,ze przesadzę?
                • blinski Re: Jak nas wychowywano w PRL 24.07.04, 22:55
                  tobie - po nic. oczywiście, ty z twoim podejściem (tylko bez pretensji, tu nie
                  ma wartościowania) nie jesteś jedna, ale mówię - wyobraź sobie, że tego nagle
                  nie ma. i wyobraź sobie taki stan jako stały, anie np. tydzień. mi, prawdę
                  mówiąc, trochę ciężko.
                  a z tymi zaletami prl to strzelałem, bo w końcu nic nie napisałaś..
                  a agresywnej antyprl-owskiej propagandy jakoś nie widzę.. może za mało
                  prawicowej prasy czytam:)?
                  jeśli już to agresywna jest proprl-owska propaganda z wmawianiem ludziom jak
                  teraz jest źle. owszem, nie jest super; nie jest na razie nawet normalnie (jak
                  na demokratyczny kapitalistyczny kraj), ale to raczej kwestia czasu.
                  oczywiście zwolennicy poprzedniego ustroju woleliby, żeby III rp się zawaliła -
                  bez patrzenia na koszta, ot tak, dla samej idei, żeby wyszło na ich. (to było
                  tak ode mnie, i nie wciskałem akurat tobie tego w usta)
              • kociamama Re: Jak nas wychowywano w PRL 24.07.04, 23:07
                Dlaczego skupiasz sie na konsumpcji???

                Argument o oczoplasie w sklepach jest dla mnie zalosy. To prawda, jestesmy
                teraz zalani plastikowa temdeta, stertami chinskiego szajsu w rozowym
                opakowaniu. NO i co? NIe kazdego stac na to.

                Zeby porownac te 2 ustroje skupmy sie na innych rzeczach.

                BYly wady PRL o wiele powazniejsze niz brak dostepnosci lalki BArbie dla
                dzieci, czy niemoznosci kupna papieru toaletowaego w kwiatki. Mianowicie mysle
                o cenzurze (ale ta ciagle istnieje, tylko swiatopoglad usakncjonowany przez
                pasntwo sie zmienil), o niemoznosci poruszania sie bez przeszkod, typu nakaz
                meldunku jak sie gdzies jechalo na 2 dni (ale ten przepis chyba tez jest
                ciagle,tyle ze nieegzekwowany), niemoznosc wyjechania zagranice,
                uniemozliwianie inicjatyw prywatnych (ale malych prywatnych przedsiebiorcow
                wciaz sie represjonuje niestety).

                BYly takze zalety PRL, np. zapewnianie mieszkan, zasilki, zapewnienie pracy,
                opieki zdrowotnej, oswiaty, i to darmowej.

                Socjalizm nie przeczy demokracji. SLyszales za pewne o socjaldemokracji, ktora
                rzadzi tez w krajach Europy zachodniej i powoluje sie na te same korzenie
                (Marks)

                Wiec prosze, nie rozsierdzaj mnie gadka o sklepach i kolejkach. Kolejki sa
                nadal, bo wszyscy wala w niedziele do supermarketu z braku czasu. Dla elit
                oczywiscie dostepny jest wszelki luksus, ale nierownosci pomiedzy bogaczami i
                biedakami rosna.

                Co do kapitalizmu, to jest on wartoscia w USA, ale w innych krajach
                rozwinietych gospodarka wolnorynkowa, ale z interwencjonizmem panstwowym, i
                mowimy o panstwach dobrobytu , a kapitalizm kojarzy sie raczej negatywnie w
                krajach europy zachodniej.

                POzdrawiam,
                KOciamama.
                • blinski Re: Jak nas wychowywano w PRL 24.07.04, 23:30
                  wiesz.. nie będę przekonywał lewicujących socjalistów, bo ich i tak nic nie
                  przekona, wiem z doświadczenia - podobnie jak nic nie przekona wojujących
                  prawicowych moralistów; na ogół kończy się na inwektywach.
                  dla mnie stek bzdur to doszukiwanie się dzisiaj cenzury, zakazu wyjazdu poza
                  obszar kraju, kolejek etc; nie wiem, czy zadajesz sobie sprawę, ale jesteś
                  komiczna:).
                  jak możesz uważać konsumpcję za coś żałosnego, zbytecznego, głupiego? za dużó
                  ci tego wszystkiego? tak ci źle z tą tandetą?
                  nie wiem czy żyłaś w czasach socjalizmu, ale gadasz jakbyś znała z opowiadań
                  starych kombatantów. cenzura i niemożność powiedzenia na głos tego co ci się
                  podoba (gdyby dziś była cenzura tylko z przeciwnego kierunku, już dzwoniło by
                  ci do drzwi mo), niemożność dostania najzwyklejszych rzeczy to dla ciebie ot,
                  taki detalik?
                  socjalizm to największe ustrojstwo na świecie, właśnie przez to, że gwarantował
                  pracę i socjal za darmo! wyhodował przez to na swej piersi bandę darmozjadów,
                  którzy uwarzają że im się należy, bo tak. to wszystko fikcja, tego się nie da
                  wprowadzić z sukcesem w kraju europejskim! sprowadza się to w końcu do
                  oszukiwania, kręcenia, gloryfikacji nieuczciwośći, tumiwisizmu, lenistwa. co,
                  może w prl nie było faworyzowanych grup? wszyscy mieli tak samo? a partyjniacy,
                  oddany beton? mieszkali w blokach? jeździli stroić się na zgniły zachód i
                  swoich ludzi pracy mieli głęboko w d..ie, bo takie ideały są dla garstki ludzi
                  i mało kto traktuje je w praktyce poważnie.
                  zawsze śmieszyli mnie zarówno zacietrzewieni lewacy, jak i die-hard
                  konserwatyści - zakochani w swoich racjach, oderwani od rzeczywistości.
                  • Gość: realista Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: 212.14.49.* 24.07.04, 23:38
                    cenzury dzisiaj nie ma? sprobuj napisac jakas prawde o zydkach a sam zobaczysz.
                    • kociamama Re: Jak nas wychowywano w PRL 24.07.04, 23:47
                      Albo o tym, ze Jankowski molestuje malolatow...
                    • blinski Re: Jak nas wychowywano w PRL 24.07.04, 23:48
                      a ja przepraszam, co to jest 'prawda o żydkach'?
                      • Gość: Realista Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: 212.14.49.* 25.07.04, 00:03
                        a masz tu na dzien dobry:

                        www.informationclearinghouse.info/article6542.htm
                        www.informationclearinghouse.info/article5640.htm
                        ciekawe ile czasu minie zanim cenzura GW to skasuje ... bo zwykle sa szybcy
                        • kochanica.francuza niestety blinski 25.07.04, 00:28
                          również Niemcy mają taki system socjalny,że nasz uważają za slumsy...
                          i propagandą jest twierdzenie,jakoby Polska obecnie była państwem opiekuńczym
                          ja wydaję kilkaset złotych co parę miesięcy(dwa,trzy)na NIEZBĘDNE lekarstwa(w
                          tym krople przeciw jaskrze)
                          na biedną nie trafiło...ale jak kogoś nie stać? nieleczona jaskra prowadzi do
                          slepoty

                          nie refunduje się leków np.na schizofrenię i powodujących spowolnienie
                          stwardnienia rozsianego
                          minimalna renta w Deutschlandzie to 500 euro,jak nie więcej
                          osobom na zasiłkach w tymże kraju czynsz i opłaty typu gaz,woda i prąd płaci
                          państwo niemieckie
                          • blinski Re: niestety blinski 25.07.04, 12:17
                            kochanico, każdy kraj ma to, na co go stać. nas nie stać nawet nie tyle na
                            politykę prosocjalną jako taką; co na tak rozdętą, niewydolną i nieefektywną,
                            na dodatek źle kontrolowaną, gdzie pieniądze w założeniu na socjal idą nie wiem
                            gdzie. do tego potrzebna właśnie potrzebna jest reforma.
                            żeby jeszcze polska była krajem opiekuńczym. polska jest krajem pseudo-
                            opiekuńczym, z wymienionych wcześniej przeze mnie powodów. ale chyba nie
                            zaprzeczysz, że co roku pieniądze mające być przeznaczone na inwestycje idą na
                            nie wiadomo gdzie, a w założeniu na socjal? a chyba jasne, że inwestycje są
                            waniejsze od socjalu, nie? te same osoby, które teraz pobierają zasiłek, mogły
                            by się zatrudnić w nowych miejscach pracy - ale to chyba oczywiste.
                            • kochanica.francuza Re: niestety blinski 25.07.04, 13:45
                              bka jest krajem pseudo-
                              > opiekuńczym, z wymienionych wcześniej przeze mnie powodów. ale chyba nie
                              > zaprzeczysz, że co roku pieniądze mające być przeznaczone na inwestycje idą na
                              > nie wiadomo gdzie, a w założeniu na socjal? a chyba jasne, że inwestycje są
                              > waniejsze od socjalu, nie? te same osoby, które teraz pobierają zasiłek, mogły
                              > by się zatrudnić w nowych miejscach pracy - ale to chyba oczywiste.
                              >
                              >
                              > socjal to jeszcze np.renty dla inwalidów,blinski,takich,których żaden
                              pracodawca nie chce
                              >
                              >
                              • blinski Re: niestety blinski 25.07.04, 13:49
                                no właśnie, mi chodzi o normalny socjal, np. dla inwalidów jak napisałaś; a nie
                                jak w polsce, lwia częśc idzie na nierobów którym np. nie chce się
                                przekwalifikować albo dojeżdżać 30km do pracy.
                                przecież w każdym państwie są emerytury, ręty i zasiłki - kwestia tylko, jak
                                dużo kasy na to idzie i jak się to kontroluje (inwalidów u nas w 2003 roku
                                zrobiło się nagle 3 razy więcej niż w bodajże 1992 - czary?).
                                • blinski Re: niestety blinski 25.07.04, 13:50
                                  'ręty':) ładnie to wygląda:)
                        • blinski Re: Jak nas wychowywano w PRL 25.07.04, 12:12
                          wiesz, każdy wierzy w to, co chce wierzyć. ja w żydowskie spiski nie wierzę,
                          choć polityki izralela i samego sharona nie popieram absolutnie.
                          możesz byc przekonany, że znasz prawdę, ale to tylko przekonania. jeśli nie
                          możesz być czegoś pewnien, lepiej zachować do tego dystans. jeśli jesteś
                          antysemitą, to możemy sobie od razu darować dyskusję.
                          a wyboracza, o ile pamiętam, sama pisała o niezgodnym z konwencjami murze
                          wydzielającym strefę palestyńską i reakcjach usa na ten fakt.
                  • kociamama Re: Jak nas wychowywano w PRL 24.07.04, 23:45
                    Chyba nie przeczytales uwaznie, bo napisalam o powazniejszych wadach
                    poprzedniego ustroju niz konsumpcja np. cenzura i niemoznosc wyjazdu.

                    Najbogatsze kraje Europy (np. NOrwegia i Szwecja) maja wlasnie polaczenie
                    socjalizmu z gospodarka wolnorynkowa.

                    Piszesz o zacietrzewieniu, ale to dla Ciebie haslo socjalizm jest tak
                    radykalne, ze mozesz na nie jedynie napluc nie wiedzac co ono oznacza. A
                    socjalizm wg Marksa, i ustroj w POlsce Ludowej to dwie rozne rzeczy.

                    A poza tym, tlumaczenie wszelkich niepowodzen POlski socjalizmem to duze
                    przegiecie. Uwazam, ze nie dklatego Polacy maja wady, bo przezyli socjalizm,
                    ale dlatego zaden usroj u nas sioe nie sprawdza, bo mamy wady. To, o czym,
                    piszesz, typu lenistwo, "tumiwisizm", nieuczciwosc itd., nie jest wynikiem
                    socjalizmu, ale przyczyna jego upadku i przyczyna obecnych problemow juz w
                    innym utroju. POlacy nadal sa leniwi choc przelom nstapil ponad 10 lat temu, a
                    nasza mentalnosc jest wciaz ta sama. KOmbinujemy, gdzie sie da, i jeszcze
                    jestemy z tego dumni...

                    POzdrawiam,
                    KOciamama.
                    • blinski Re: Jak nas wychowywano w PRL 25.07.04, 00:03
                      oczywiście, to po części nasze przykre cechy narodowe:/..
                      ale socjalizm tylko je umocnił - bo w końcu jak niby, nie bedąc zapisanym do
                      partii (albo nawet i bedąc), można było żyć nie oszukując i nie kombinując?
                      tyle że wtedy to było dobre, bo było przeciw znienawidzonej władzy; ale
                      przeszliśmy z jednego do drugiego ustroju tak gładko, że te nawyki pozostały.
                      zauważ jednak, że nawet te mniej ważne, ale irytujące przywary uwydatnił
                      socjalizm - brak poszanowania dla kultury, godności (takie banały jak bezczelne
                      wszechmocne ekspedientki).
                      piszesz, że wcześniej pisałaś o marksie etc., a nie o modelu polskim. zgadza
                      się, ale to nadal są tylko ideały, nie dające się przełozyc na życie w
                      szczęściu - po prostu psychika i pragnienia ludzkie są inne, niż zakładał np.
                      marks! skłonności czy nawet umiłowanie konsumpcji to nie jest zepsucie - to coś
                      naturalnego, człowiek nie jest z kryształu i posiadanie też jest dla niego
                      ważne - to nie jest tylko czcza gadka i spisek kapitalistów.
                      co do szwecji i norwegii, a takze niemiec czy francji - wchodzą ostre cięcia,
                      bo system jadący na ostrym socjalu to stagnacja i spadek wzrostu gospodarczego
                      9ale to pewnie żaden argument - wzrost gospodarczy to pewnie wg. ciebie
                      wymyślona przez gospodarczych liberałów głupota).
                      i przestańcie powtarzać że jest cenzura. chociażby na tym forum każdy może
                      wygłaszać głupoty jakie wlezie. w gazetach (np. wyborczej, za co ją cenię)
                      poczytasz raz felietony i artykuły prawicowców, raz lewusów, a raz liberałów.
                      chodzi po prostu o to, że w polsce kościół nadal ma władzę, mimo to że
                      nieformalną, bo trzyma 'rząd dusz' (choćby nawet i wyimaginowany). ludzie sami
                      na siebie nakładają cenzurę, żeby tylko kk nie podpaść, ale żadne władze ci nie
                      nakopią do d..y za bluzgi w kierunku księży (co najwyżej, jak np. eseldowcy,
                      przyzna po cichu rację).
                      ale w miarę laicyzacji państwa, która jest nieuchronna, to też przejdzie.
                      • kociamama Re: Jak nas wychowywano w PRL 25.07.04, 01:23
                        blinski napisał:

                        > oczywiście, to po części nasze przykre cechy narodowe:/..
                        > ale socjalizm tylko je umocnił - bo w końcu jak niby, nie bedąc zapisanym do
                        > partii (albo nawet i bedąc), można było żyć nie oszukując i nie kombinując?


                        NIe mozna sie tlumaczyc w zaden sposob. Albo sie zyje uczciwie albo nie. Sa
                        ludzie, ktorzy maja swoje zasady i sie ich trzymaja, a sa tez tacy, ktorych
                        priorytetem jest pieniadz i jak powieje wiatr tak sie ustawiaja i takie poglady
                        glosza, zeby dorwac sie do kasy. (I kazdy ma swoje priorytety, jezeli dla kogos
                        pienieadze id obra materialne sa wazne to ja to szanuje, ale niech mowia
                        prosto, jak np. Urban, ze kasa jest istotna, a nie jakies idealy, ktore sie
                        zmieniaja w zaleznosci od okolicznosci) Dziwne, ze najbardziej narzekaja na
                        system ci, ktorzy z niego czerpali najwiecej profitow, bo mieli bonzow
                        partyjnych w rodzinie, i jezdzili na zachod, a teraz, nie wiem, moze zeby sie
                        wybielic, opowiadaja jakie to straszne czasy byly.



                        > tyle że wtedy to było dobre, bo było przeciw znienawidzonej władzy; ale
                        > przeszliśmy z jednego do drugiego ustroju tak gładko, że te nawyki pozostały.
                        > zauważ jednak, że nawet te mniej ważne, ale irytujące przywary uwydatnił
                        > socjalizm - brak poszanowania dla kultury, godności (takie banały jak
                        bezczelne
                        >
                        > wszechmocne ekspedientki).


                        NIe wiam jak dlugo wstecz mozna siegac tlumaczac nasze wady. A moze bezczelnosc
                        ekspedientek, ktora tak CIe obluza, ma korzenie w Rzeczpospolitej Szlacheckiej
                        i sredniowieczu? U nas kazdy byl sobie panem podlug zasady, ze nikt nam nie
                        bedzie mowic co mamy robic, bo my wszyscy szlachcie sobie rowni. Tak, ze pani w
                        sklepie jak Cie olewa po prostu holduje polskim wartosciom wolnosciowym, ze
                        nikt nie bedzie nikomu rozkazywal...


                        > piszesz, że wcześniej pisałaś o marksie etc., a nie o modelu polskim. zgadza
                        > się, ale to nadal są tylko ideały, nie dające się przełozyc na życie w
                        > szczęściu - po prostu psychika i pragnienia ludzkie są inne, niż zakładał np.
                        > marks! skłonności czy nawet umiłowanie konsumpcji to nie jest zepsucie - to
                        coś
                        >
                        > naturalnego, człowiek nie jest z kryształu i posiadanie też jest dla niego
                        > ważne - to nie jest tylko czcza gadka i spisek kapitalistów.


                        Owszem, zaspokajanie potrzeb materialnych jest istotne. ALe praktyka pokazuje,
                        ze w krajach dobrobytu, jezeli ludzie osiagaja pewien standard, a nierownosci
                        miedzy bogaczami i bioedakami nie sa razace ludzie nie zabijaja sie o dobra
                        materialne, (przenosnie i doslownie, bowiem statystyki kryminalne sa najnizsze
                        w krajach Skandynawskich, gdzie standard zycia jes bardzo wysoki). Ja np.
                        jestem gotowa sie "poswiecic" i placic wysokie podatki, mieszkac w mieszkaniu a
                        nie w willi i jezdzic rowerem, nie beemka, ale miec poczucie bezpiecznestwa, i
                        to nie jak w stanach, pseudo namacalne, czyli pozwolenie na bron w kieszeni,
                        ale to mniej namacalne, czyli spokojne sasiedztwo.



                        > co do szwecji i norwegii, a takze niemiec czy francji - wchodzą ostre cięcia,
                        > bo system jadący na ostrym socjalu to stagnacja i spadek wzrostu
                        gospodarczego


                        Mylisz sie. NIe ma spadku postepu gospodarczego w Skandynawii, i nie ma ostrych
                        ciec w socjalu. Skad te rewelacje? Oczywiscie jest debata w owych krajach, ale
                        partie prawicowe postulujace liberalizm gospodarxzy sa tam raczej uznane za
                        populistyczne.


                        > 9ale to pewnie żaden argument - wzrost gospodarczy to pewnie wg. ciebie
                        > wymyślona przez gospodarczych liberałów głupota).
                        > i przestańcie powtarzać że jest cenzura. chociażby na tym forum każdy może
                        > wygłaszać głupoty jakie wlezie. w gazetach (np. wyborczej, za co ją cenię)
                        > poczytasz raz felietony i artykuły prawicowców, raz lewusów, a raz liberałów.
                        > chodzi po prostu o to, że w polsce kościół nadal ma władzę, mimo to że
                        > nieformalną, bo trzyma 'rząd dusz' (choćby nawet i wyimaginowany). ludzie
                        sami
                        > na siebie nakładają cenzurę, żeby tylko kk nie podpaść, ale żadne władze ci
                        nie
                        >
                        > nakopią do d..y za bluzgi w kierunku księży (co najwyżej, jak np. eseldowcy,
                        > przyzna po cichu rację).
                        > ale w miarę laicyzacji państwa, która jest nieuchronna, to też przejdzie.


                        Tu kazdy sobie moze skrobac co chce, to prawda, ale cenzura istnieje. NIektore
                        posty sa usuwane i to juz jest cenzura. Z reszta malo kto czyta te pierdoly, co
                        tu sobie smarujemy, zazwyczaj jedynie strony w dyskusji sa zainteresowane. Ale
                        sprobuj sie przebic z jakimis info, ktore nie sa uznane za pc obecnie.
                        Chociazby w prasie czy TV nazawac papieza Karolem Wojtyłą, czyli po imieniu, a
                        moze z tego byc niezla draka...

                        POzdrawiam,
                        KOciamama.
                        >
                        >
                        >
                        >
                        >
                        >
                        • blinski Re: Jak nas wychowywano w PRL 25.07.04, 12:47
                          kociamama napisała:

                          ) blinski napisał:
                          )
                          ) ) oczywiście, to po części nasze przykre cechy narodowe:/..
                          ) ) ale socjalizm tylko je umocnił - bo w końcu jak niby, nie bedąc zapisanym
                          ) do
                          ) ) partii (albo nawet i bedąc), można było żyć nie oszukując i nie kombinują
                          ) c?
                          )
                          )
                          ) NIe mozna sie tlumaczyc w zaden sposob. Albo sie zyje uczciwie albo nie. Sa
                          ) ludzie, ktorzy maja swoje zasady i sie ich trzymaja, a sa tez tacy, ktorych
                          ) priorytetem jest pieniadz i jak powieje wiatr tak sie ustawiaja i takie
                          poglady
                          )
                          ) glosza, zeby dorwac sie do kasy. (I kazdy ma swoje priorytety, jezeli dla
                          kogos
                          )
                          ) pienieadze id obra materialne sa wazne to ja to szanuje, ale niech mowia
                          ) prosto, jak np. Urban, ze kasa jest istotna, a nie jakies idealy, ktore sie
                          ) zmieniaja w zaleznosci od okolicznosci) Dziwne, ze najbardziej narzekaja na
                          ) system ci, ktorzy z niego czerpali najwiecej profitow, bo mieli bonzow
                          ) partyjnych w rodzinie, i jezdzili na zachod, a teraz, nie wiem, moze zeby sie
                          ) wybielic, opowiadaja jakie to straszne czasy byly.


                          ależ ty cały czas mówisz o ideałach - uczciwie nie dało się żyć! zapytaj się
                          byle kogo, nawet najbardziej zatwardziałych zwolenników socjalizmu z tamtych
                          czasów. skoro nie było niczego w sklepach, a w urzędach bez koniaczku czy pęta
                          podwawelskiej mogłaś sobie i 10 lat czekać, to czy w ten sposób nawet w
                          umysłach najuczciwszych zachodziły zmiany. domyślam się, że złościsz się
                          czytając to, bo uważasz to zapewne za propagandę. ale czy tak nie było? czy
                          uczciwy człowiek oprócz stabilizacji i bezpieczeństwa miał cokolwiek? a poza
                          tym stabilizacja stabilizają, ale do niej chyba nie da się zaliczyć
                          niepewności, czy twój talon na samochód czy inne dobra zostanie w ogóle
                          kiedykolwiek zrealizowany? powiedz mi z czystym sumieniem, że tak nie było.
                          a to, że najbardziej narzekają na były system ci, którzy wtedy chapali, to
                          jakaś nowość. wymień mi konkretnie, kto?
                          za to wcale mnie nie dziwi wychwalalnie przez nich socjalizmu. przecież oni
                          mieli za socjalizmu najlepiej, bo mogli pluć na zwykłych ludzi - i nawet jeśli
                          wtedy mieli poloneza czy nawet mirafiori, a dzis jeżdżą s-klasą, to wtedy
                          wyróżniali się i byli kimś - zwykłe szaraki mogły im podskoczyć, a na dodatek
                          każdy się ich bał. znam to myślenie, bo rodzice mojego kolegi z podstawówki
                          byli właśnie takim betonem.

                          ) ) tyle że wtedy to było dobre, bo było przeciw znienawidzonej władzy; ale
                          ) ) przeszliśmy z jednego do drugiego ustroju tak gładko, że te nawyki pozost
                          ) ały.
                          ) ) zauważ jednak, że nawet te mniej ważne, ale irytujące przywary uwydatnił
                          ) ) socjalizm - brak poszanowania dla kultury, godności (takie banały jak
                          ) bezczelne
                          ) )
                          ) ) wszechmocne ekspedientki).
                          )
                          )
                          ) NIe wiam jak dlugo wstecz mozna siegac tlumaczac nasze wady. A moze
                          bezczelnosc
                          )
                          ) ekspedientek, ktora tak CIe obluza, ma korzenie w Rzeczpospolitej
                          Szlacheckiej
                          ) i sredniowieczu? U nas kazdy byl sobie panem podlug zasady, ze nikt nam nie
                          ) bedzie mowic co mamy robic, bo my wszyscy szlachcie sobie rowni. Tak, ze pani
                          w
                          )
                          ) sklepie jak Cie olewa po prostu holduje polskim wartosciom wolnosciowym, ze
                          ) nikt nie bedzie nikomu rozkazywal...


                          zobacz, jeszcze za czasów II rzeczypospolitej, sklepikarze, funkcjonariusze
                          różnych urzędów, nauczyciele itp. znali swoją funkcję i swoje miejsce. wiedzeli
                          kim są, jaki jest ich zawód, i jak odnosić się do innych. to była po prostu
                          kultura, poszanowanie dla drugiego człowieka.
                          nie chcę gloryfikować przedwojnia, to nie był ideał, za socjalizmu państwo było
                          bogatsze, co może niektórych zaciekłych antykomunistów (którym nie jestem)
                          dziwić. ale socjaliści, poprzez gloryfikację klasy robotniczej uciskali
                          inteligencję, inteligenckie postawy takie jak kulturalne zachowanie nie były
                          szanowane, to były bzdury. skalepikara po prostu czułą się panią, bo nią była -
                          nie rządziły prawa rynku, konkurencja, tylko ona. to od niej zależało, czy dany
                          przydział towaru rozkradnie i zabierze dla siebie, czy sprzeda. nie można sobie
                          było powiedzieć 'to ja tu już więcej nie przyjdę' - czy wg. ciebie takie
                          zależności nie uwłaczały człowiekowi?




                          ) ) piszesz, że wcześniej pisałaś o marksie etc., a nie o modelu polskim. zga
                          ) dza
                          ) ) się, ale to nadal są tylko ideały, nie dające się przełozyc na życie w
                          ) ) szczęściu - po prostu psychika i pragnienia ludzkie są inne, niż zakładał
                          ) np.
                          ) ) marks! skłonności czy nawet umiłowanie konsumpcji to nie jest zepsucie -
                          ) to
                          ) coś
                          ) )
                          ) ) naturalnego, człowiek nie jest z kryształu i posiadanie też jest dla nieg
                          ) o
                          ) ) ważne - to nie jest tylko czcza gadka i spisek kapitalistów.
                          )
                          )
                          ) Owszem, zaspokajanie potrzeb materialnych jest istotne. ALe praktyka
                          pokazuje,
                          ) ze w krajach dobrobytu, jezeli ludzie osiagaja pewien standard, a nierownosci
                          ) miedzy bogaczami i bioedakami nie sa razace ludzie nie zabijaja sie o dobra
                          ) materialne, (przenosnie i doslownie, bowiem statystyki kryminalne sa
                          najnizsze
                          ) w krajach Skandynawskich, gdzie standard zycia jes bardzo wysoki). Ja np.
                          ) jestem gotowa sie "poswiecic" i placic wysokie podatki, mieszkac w mieszkaniu
                          a
                          )
                          ) nie w willi i jezdzic rowerem, nie beemka, ale miec poczucie bezpiecznestwa,
                          i
                          ) to nie jak w stanach, pseudo namacalne, czyli pozwolenie na bron w kieszeni,
                          ) ale to mniej namacalne, czyli spokojne sasiedztwo.
                          )


                          wiesz, żeby nastąpił stan taki jak w szwecji, to ten dobrobyt musi najpierw
                          być. a socjalizm za chiny nigdzie do dobrobytu nikogo nie doprowadził. można
                          powiedzieć - 'socjalizm dobry, tylko ludzie nie tacy'. ale ludzie już są, nie
                          da się ich wymienić, bo nie spełniają norm; to system jest w końcu dla ludzi, a
                          nie ludzie dla systemu.
                          a co do tego bezpieczeństwa, i gloryfikacji państwa policyjnego, to niestety
                          muszę się zgodzić. stan, w którym sąsiad donosi policji, że ktoś nowy krząta
                          się po okolicy niektórym mógłby się wydać straszny, ale gdyby tylko ludzie
                          przyzwyczaili się do tego i traktowali poważnie, żyłoby się znacznie
                          bezpieczniej. ja też mógłbym się wyżec małej części mojej niezależności dla
                          bezpieczeństwa - ale bez przesady.


                          ) ) co do szwecji i norwegii, a takze niemiec czy francji - wchodzą ostre cię
                          ) cia,
                          ) ) bo system jadący na ostrym socjalu to stagnacja i spadek wzrostu
                          ) gospodarczego
                          )
                          )
                          ) Mylisz sie. NIe ma spadku postepu gospodarczego w Skandynawii, i nie ma
                          ostrych
                          )
                          ) ciec w socjalu. Skad te rewelacje? Oczywiscie jest debata w owych krajach,
                          ale
                          ) partie prawicowe postulujace liberalizm gospodarxzy sa tam raczej uznane za
                          ) populistyczne.



                          nie wiem skąd masz takie informacje, daj jakiegoś linka, może być po angielsku.




                          ) Tu kazdy sobie moze skrobac co chce, to prawda, ale cenzura istnieje.
                          NIektore
                          ) posty sa usuwane i to juz jest cenzura. Z reszta malo kto czyta te pierdoly,
                          co
                          )
                          ) tu sobie smarujemy, zazwyczaj jedynie strony w dyskusji sa zainteresowane.
                          Ale
                          ) sprobuj sie przebic z jakimis info, ktore nie sa uznane za pc obecnie.
                          ) Chociazby w prasie czy TV nazawac papieza Karolem Wojtyłą, czyli po imieniu,
                          a
                          ) moze z tego byc niezla draka...


                          wiesz, to nie wynika wg. mnie z cenzury - to po prostu głupio, typowo po polsku
                          rozumiana 'kultura słowa', która zabrania używać 'obraźliwych' określeń etc.
                          ale mówię, myślę, że to przejdzie.
                          a co do tych info niezgodnych z pc - niektóre to np. faszystowski bełkot,
                          nawoływanie do wstępowania do sekt etc; czy w usuwaniu tego jest coś dziwnego?
                          poza tym każde forum ma swojego opiekuna, to od niego zależy co będzie usuwał,
                          nie od systemu politycznego:) np. koleś z forum 'mężczyzna' usuwa prawie
                          wszystko co jest 'kinky' czy 'cheesy', a antyżydowskich bzdur nie rusza.
                          • kociamama Re: Jak nas wychowywano w PRL 26.07.04, 13:54
                            blinski napisał:



                            >
                            > ależ ty cały czas mówisz o ideałach - uczciwie nie dało się żyć!


                            Teraz tez sie nie da zyc uczciwie!! Zbyt wielkie podatki moga wykonczyc kazde
                            przedsiebiortwo, szara strefa kwitnie.


                            zapytaj się
                            > byle kogo, nawet najbardziej zatwardziałych zwolenników socjalizmu z tamtych
                            > czasów. skoro nie było niczego w sklepach, a w urzędach bez koniaczku czy
                            pęta
                            > podwawelskiej mogłaś sobie i 10 lat czekać, to czy w ten sposób nawet w
                            > umysłach najuczciwszych zachodziły zmiany.

                            MOj drogi, ciagle urzednicy sa panami i ta praktyka sie trzyma. NIby prawo
                            okresla, ze jakas procedura ma trwac 2 tygodniem, a w praktyce oczekiwanie na
                            decyzje (np. w kwestii budowy) moze trwac latami. Tylko lapowki sa innego
                            pokroju. Juz peto podwawelksiej nie starcza, teraz sie "nagrywa" przetargi,
                            odpala jakas czesc... (lapowki rzedu 10 000 zl wzwyz)



                            czy
                            > uczciwy człowiek oprócz stabilizacji i bezpieczeństwa miał cokolwiek?

                            stabilizacja i bezpeiczenswto to bardzo wiele.


                            a poza
                            > tym stabilizacja stabilizają, ale do niej chyba nie da się zaliczyć
                            > niepewności, czy twój talon na samochód czy inne dobra zostanie w ogóle
                            > kiedykolwiek zrealizowany? powiedz mi z czystym sumieniem, że tak nie było.

                            Teraz masz zmartwienia wiekszego kalibru. Typu, czy w ogole mlody czlwoeik
                            dostanie prace na umowe o prace? Czy kiedykolwiek wypracujemy sobie emeryture?
                            Czy nie strace pracy, czy ktos mnie zatrudni? Albo ludzie zredukowani w wieku
                            lat 45 z pracy. NIkt ich nigdzie nie przyjmie, bo sa za starzy, i za nic ma sie
                            ich doswiadczenie. Ich horror, jak doczekac do emerytury? Sorry, ale martwienie
                            sie, ze nie uda sie zrealizowac kartek na mieso, jest niczym wobec niepewnosci
                            jutra, ta powszechnej teraz.
                            (A tak przy okazji, jezli juz gadka o kartkach, to POlacy za PRL jedli
                            przecietnie wiecej miesa niz obecnie, choc niby nic w sklepach nie bylo.)


                            > a to, że najbardziej narzekają na były system ci, którzy wtedy chapali, to
                            > jakaś nowość. wymień mi konk> ) retnie, kto?


                            NIe chodzi mi o jakies znane osobistosci, ale wsrod znajomych. Np. znajomy pan
                            prokurator z czasow PRL, ktory po 1989 nagle stal sie bardzo religijny i
                            prawicowy i zaczal snuc opowiesci jak to trzeba bylo przynalezec do partii. Itd.

                            Generalnie chodzi mi o pewna schizofrenie pogladowa. Ludzie, ktorzy dostali
                            bardzo wiele od PRL, ktorzy sa teraz zacieklymi antykomunistami, ale generalnie
                            zadaja, aby im wszystko dac jak kiedys. Np. kolejarze i ich rodziny, ktorzy
                            dostawali mieszkania (co prawda sluzbowe) ale nie trzeba bylo czynszu placic,
                            telefony, tez rachunki za darmo itp. I teraz mowia jak im zle za komuny bylo,
                            ale i zadaja zeby znowu za nic nie placic i najlepiej zeby cala rodzina miala
                            darmowe bilety kolejowe na poleczenia krajowe i miedzynarodowe...

                            >
                            > kim są, jaki jest ich zawód, i jak odnosić się do innych. to była po prostu
                            > kultura, poszanowanie dla drugiego człowieka.
                            > nie chcę gloryfikować przedwojnia, to nie był ideał, za socjalizmu państwo
                            było
                            >
                            > bogatsze, co może niektórych zaciekłych antykomunistów (którym nie jestem)
                            > dziwić. ale socjaliści, poprzez gloryfikację klasy robotniczej uciskali
                            > inteligencję, inteligenckie postawy takie jak kulturalne zachowanie nie były
                            > szanowane, to były bzdury.



                            Zgodze sie, ze wada bylo niedocenianie inteligencji, ale czyz teraz jest ona
                            doceniana? NO i czy wielu z tych, co uwaza sie za inteligencje zasluguje na to
                            miano? NIejednokrotnie ludzie z tzw. inteligencji maja rozbuchane ego i
                            uwazaja, sie za lepszych bo skonczyli studia.

                            Co do klasy robotniczej i rolnikow, bardzo dobrze, ze PRL dal im szanse. WIele
                            osob zyskalo sobie dostep do edukacji i oswiaty. Teraz wiejska mlodziez ma
                            marne sznase na studia dzienne z braku pieniedzy.


                            skalepikara po prostu czułą się panią, bo nią była -
                            >
                            > nie rządziły prawa rynku, konkurencja, tylko ona. to od niej zależało, czy
                            dany
                            >
                            > przydział towaru rozkradnie i zabierze dla siebie, czy sprzeda. nie można
                            sobie
                            >
                            > było powiedzieć 'to ja tu już więcej nie przyjdę' - czy wg. ciebie takie
                            > zależności nie uwłaczały człowiekowi?


                            Sa kwestie bardziej uwlaczajace godnosci niz niemoznosc kupienia peta
                            podwawelskiej.
                            >
                            >
                            >
                            >
                            > ) ) piszesz, że wcześniej pisałaś o marksie etc., a nie o modelu polskim. zga
                            > ) dza
                            > ) ) się, ale to nadal są tylko ideały, nie dające się przełozyc na życie w
                            > ) ) szczęściu - po prostu psychika i pragnienia ludzkie są inne, niż zakładał
                            > ) np.
                            > ) ) marks! skłonności czy nawet umiłowanie konsumpcji to nie jest zepsucie -
                            > ) to
                            > ) coś
                            > ) )
                            > ) ) naturalnego, człowiek nie jest z kryształu i posiadanie też jest dla nieg
                            > ) o
                            > ) ) ważne - to nie jest tylko czcza gadka i spisek kapitalistów.
                            > )


                            Alez w krajach Skandynawskich jest socjalizm!!! Definicja panstwa dobrobytu =
                            panstwo, w ktorym jest bardzo rozbudowany system swiadczen socjalnych.

                            I to wlasnie w tych krajach nastapil socjalizm wg eorii MArksa, czyli drogas
                            ewolucji, od feudalizmu, przez kapitalizm do socjalizmu. W ZSSR socjalizm nie
                            mial szans bo poczynili probe przeskoku od stosunkow feudalnych w socjalizm i
                            wyszedl z tego jedynie balagan i dyktatura. WLasnie socjalizm to
                            najnowoczesniejszy system i dziala w spoleczenistwach post-industrailnych.

                            >
                            > > )
                            >
                            > .
                            >
                            >
                            > ) ) co do szwecji i norwegii, a takze niemiec czy francji - wchodzą ostre cię
                            > ) cia,
                            > ) ) bo system jadący na ostrym socjalu to stagnacja i spadek wzrostu
                            > ) gospodarczego
                            > )
                            > )
                            > ) Mylisz sie. NIe ma spadku postepu gospodarczego w Skandynawii, i nie ma
                            > ostrych
                            > )
                            > ) ciec w socjalu. Skad te rewelacje? Oczywiscie jest debata w owych krajach,
                            > ale
                            > ) partie prawicowe postulujace liberalizm gospodarxzy sa tam raczej uznane za
                            > ) populistyczne.
                            >
                            >
                            >
                            > nie wiem skąd masz takie informacje, daj jakiegoś linka, może być po
                            angielsku.

                            POstaram sie znaleźć jakies linki. (A moze byc po szwedzku albo norwesku??)

                            Pozdrawiam,
                            KOciamama.

                            >
                            • astrit Re: Jak nas wychowywano w PRL 26.07.04, 14:17
                              kociamama napisała:

                              > Teraz masz zmartwienia wiekszego kalibru. Typu, czy w ogole mlody czlwoeik
                              > dostanie prace na umowe o prace? Czy kiedykolwiek wypracujemy sobie
                              emeryture?
                              > Czy nie strace pracy, czy ktos mnie zatrudni? Albo ludzie zredukowani w wieku
                              > lat 45 z pracy. NIkt ich nigdzie nie przyjmie, bo sa za starzy, i za nic ma
                              sie
                              >
                              > ich doswiadczenie. Ich horror, jak doczekac do emerytury? Sorry, ale
                              martwienie
                              >
                              > sie, ze nie uda sie zrealizowac kartek na mieso, jest niczym wobec
                              niepewnosci
                              > jutra, ta powszechnej teraz.

                              A jak ci się wydaje, skąd wzięły się te problemy z prtacą i z emeryturami? Z
                              kosmosu? A nie przyszło ci do głopwy że są efekdem radosnej twórczości
                              kwitnącek w PRL do którego tak wzdychasz?


                              > (A tak przy okazji, jezli juz gadka o kartkach, to POlacy za PRL jedli
                              > przecietnie wiecej miesa niz obecnie, choc niby nic w sklepach nie bylo.)

                              Masz konkretne dane statystyczne na ten temat?
                              • kociamama Re: Jak nas wychowywano w PRL 26.07.04, 15:47
                                PO pierwsze nie wzdycham do PRL. Ale nie uwazam, ze mial jedynie wady.

                                Co do emerytur, to obecne pokolenie pracuje na obecnych emerytow i za ich zla
                                kondycje odpowiadaja niekompetentni ludzie w ZUSie i ich wydatki (np. budowla
                                nowej , luksuowej siedziby ZUS wartej iles tam milionow 200 chyba).

                                Co do zlej sytuacji na rynku pracy, to nie rozumiem jak PRL ma byc za to
                                odpowiedzilany? Popatrz na inne kraje bloku postkomunistycznego, typu Czechy,
                                Litwa, ktore maja wiekszy postep gospodarczy, choc to POlska byla ponoc
                                najweselszym z "obozów" bloku koomunistycznego i mielismy
                                najlagodniejszy "rezim".
                                Trzeba stawic czola nowej rzeczywistosci i nie gledzic, ze wszystkie problemy
                                biora sie z PRL, bo to juz minelo.

                                Pozdrawiam,
                                Kociamama.
                    • mickey.mouse kociamamo 27.07.04, 10:15
                      Socjalizm wg Marksa, to wlasnie "spoleczna wlasnosc srodkow produkcji", brak
                      dziedziczenia dzieci po rodzicach, itd. Jesli twierdzisz wiec ze gospodarka
                      Szwecji to socjalizm plus gospodarka rynkowa, to ni mniej ni wiecej tylko
                      schlebiasz socjalizmowi.
                  • Gość: Yoka Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.gizycko.mm.pl 28.07.04, 18:00
                    Brawo Blinski,duzo czytajac i sluchajac moich rowiesnikow(rocznik czystego
                    prl),dochodze do wniosku,ze tylko mlode pokolenie,nie obarczone brzemieniem
                    przeszlosci moze jeszcze ten nasz popaprany,kochany kraj uczynic
                    normalnym.Apropos wychowania...PRL mial jedna dobra strone:poniwaz byly tylko 1
                    pozniej 2 programyTV,w ktorych emitowano 1-2 razy w tygodniu cos dla
                    dzieci,kwitly :czytelnictwo ksiazek z biblioteki i fantastyczne zabawy na
                    podworku.Poldarmowe kolonie z zakladu pracy taty byly koszmarnym snem betonu
                    partyjnego na temat akcji"Lato".Obecnie jako mama doroslego syna,z zazdroscia
                    patrze,co maja do dyspozycji mamy.Tym teskniacym za prl proponuje cwiczenia ze
                    sztuki przetrwania :wyprane we Frani szare pieluchy tetrowe w
                    liczbie30 ,wygotowac w kotle,co 2 dzien i je wyprasowac(takie byly
                    zalecenia),permanentnie usmiechac sie do pani Marysi i Krysi ,aby sprzedaly
                    kaftaniki i wymarzone buteleczki Bobofruta,bo codzienie wykrecalam soczek w
                    higienicznej gazie;znosic obelgi wlasciwej"kolejki w miesnym,gdy z wozkiem
                    probowalam "Wykupic kartki",udajac sie do sklepu ze spiacym dzieckiem o 7 itd
                    Moglabym mnozyc setki przykladow
                    • Gość: jolka Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.07.04, 11:28
                      mam dorosłą córkę - wychowałam ją na kartkach na pieluchy , śpiochy i co tam
                      jeszcze tylko było, ale boję się bardzo ,że ona będzie miała dziecko-nawet
                      przaśnej pewnościjutra , tylko afery i beznadzieja ; mamy wykształcenie , ale
                      żadnych umiejętności "robienia przekrętów", więc bieda aż piszczy- i jaka
                      przyszłość ją czeka? mam tylko wyrzuty sumienie ,że ją urodziłam
                • astrit Re: Jak nas wychowywano w PRL 26.07.04, 12:31
                  Qurcze, nie mogę już... jak można takie brednie wypisywać. PRL znasz chyba
                  tylko z opowieści babci. Że teraz też są kolejki w sklepach więc nie powinno
                  się narzekać, że kiedyś były? I ze fakt, że kiedyś wszystko trzeba było
                  zdobywać, a teraz po prostu jest - też nie ma znaczenia???? Sory, ale dla mnie
                  ma to znaczenie, że np. po głupiego karpia na święta musiałam stać na mrozie od
                  4 rano, że po pięciu godzinach stania w gigantycznej kolejce zabrakło mi przed
                  nosem masła wydzielanego po pół kostki żeby obsłużyć obie kolejki – „normalną”
                  i „uprzywilejowaną” ( które były jednakowo długie). Cieszy mnie, że na sygnał „
                  mydło przywieźli na Sikorskiego!” nie muszę pędzić przez pół miasta, żeby
                  odstać swoje i albo dostać albo nie kostkę szarego gniota. Nie uważam, żeby
                  czasy, kiedy fakt, ze udało się nabyć girlandę papieru toaletowego był
                  wydarzeniem na miarę osiedlowej sensacji były takie super. Nie tęsknię za
                  świąteczną informacją w Dzienniku TV, że przybił do nabrzeża statek z cytrusami
                  z Kuby.
                  O cenzurze i milicji też masz raczej mgliste pojęcie. Nie wiesz pewnie, ze
                  mogli ci po prostu wejść do domu i zrobić rewizję bez nakazu czy jakiegokolwiek
                  wyjaśnienia. Teraz jest cenzura??? I to porównywalna z PRL – owską???
                  Przykłady! Przykłady!!!!

                  Nie słyszałaś pewnie, bo babcia zapomniała ci opowiedzieć o punktach
                  preferencyjnych na studia – za pochodzenie. Częste były sytuacje, że ktoś kto
                  zdał egzamin i to dobrze, nie dostawał się na studia, bo jego matka była np.
                  kierowniczką w sklepie – a wiec pochodzenie automatycznie robiło
                  się „inteligenckie” czyli niewłaściwe. To akurat sytuacja z mojej rodziny.
                  Bezrobocia nie było? Było, tyle, że bezrobotnych nie wolno było rejestrować. To
                  też sytuacja znana mi osobiście. A czy uważasz, ze taki super był przymus
                  zaliczenia znajomości filozofii marksistowskiej przed dopuszczeniem do obrony
                  pracy magisterskiej czy doktoratu? Czy teraz ktoś zmusza cię do nauki filozofii
                  katolickiej czy ekonomii chrześcijańskiej?

                  Takie super było, ze wszystko – watę ( bo o podpaskach można było pomarzyć –
                  dostawały je kobiety na porodówkach – jedną dziennie), mydło, szampon ( hit
                  tamtego okresu – szampon perłowy, włosy po nim miało się jak szczecina u
                  świni), papier toaletowy, rajstopy, masło, mięso, wędliny, ryby, owoce –
                  trzeba było zdobywać? Wystać albo wymienić się z kimś kto miał? Np. za paczkę
                  kawy przywiezionej ze zgniłego zachodu? Naprawdę uważasz to za rzecz bez
                  znaczenia?

                  A ta darmocha o której piszesz – typowy przykład betonu. Nie ma czegoś takiego,
                  jak darmowy obiad. Za te wszystkie atrakcje rzekomo darmowo dostarczane przez
                  PRL płacimy teraz i płacić będziemy jeszcze długo. Bo to było na kredyt, nad
                  czym nie zastanawiał się żaden uczestnik darmochy. Za Gierka było super, bo
                  sklepy były pełne? A skąd to się wzięło to nie ważne? A że ze zmarnowanych
                  pożyczek to pies?
                  Jeśli socjalizm jest taki super – to czemu siedzisz tu, zamiast wyjechać na
                  Kubę czy do Korei? Tam system zapewniłby ci darmowe życie pełne uciech. Bo jak
                  dla mnie, to socjalizm jest upadlającym, niewolącym i niszczącym człowieka
                  systemem, a okres PRL-u to właśnie lata upodlenia, niszczenia charakterów i
                  psucia ludzi i państwa.
                  • Gość: an Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.it / 62.233.189.* 27.07.04, 11:11
                    astrit ma rację!!! nie mogę spokojnie czytać pochwal PRL- autorow nie chcę
                    obrazac ,bo... tylko partyjno-ubeckie albo z awansowanych nizin pochodzenie
                    usprawiedliwia nabożny stosunek do "świetlanej" przeszłości
                    • kociamama Re: Jak nas wychowywano w PRL 28.07.04, 11:23
                      Gość portalu: an napisał(a):

                      > astrit ma rację!!! nie mogę spokojnie czytać pochwal PRL- autorow nie chcę
                      > obrazac ,bo... tylko partyjno-ubeckie albo z awansowanych nizin pochodzenie
                      > usprawiedliwia nabożny stosunek do "świetlanej" przeszłości


                      Jezeli o mnie chodzi, to faktycznie dziadek byl w UB ale wiezniem, zeby nie
                      bylo watpliwosci. W partii nikt nie byl, z nizin spolecznych tez nie.
                      (Inteligencja raczej)

                      No i jest to typowe dla calej Europy zachodzniej, to glownie inteligencja jest
                      od lewicujacej do lewackiej.

                      Jezeli nie odrozniasz pokazania, ze samych wad ten system nie mial od pochwal
                      na temat "swietlanej przyszlosci", jak piszesz to chyba jeszcze nie nauczylas
                      sie rozumienia tekstu pisanego.

                      POzdrawiam,
                      Kociamama.
    • Gość: Kamil Trochę refleksi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.04, 22:51
      Jedna myśl mi się nasunęła,gdy czytałem towszystko.Teraz są może i lepsze
      metody wychowawcze ale czy dzieci,a poźniej dorośli są lepsi?Mniej kradną,nie
      biją żony,nie piją?Chyba nie i może lepiej nie szukać dziury w całym?
      • blinski Re: Trochę refleksi 24.07.04, 22:58
        hm.. mi się własnie wydaje, że mniej kradną, mniej piją, i żon nie biją, bo
        tych tematów się coraz mniej unika. ale co z tego wychowania wyjdzie zobaczymy
        w przyszłości, gdy dzisiejsze bachory będą rządzić światem;)
    • Gość: Felka DZIECI BYLY JAKIES PONURE..... IP: *.in-addr.btopenworld.com 25.07.04, 01:11

      Kiedy po wielu latach spedzonych na Zachodzie przyjechalam po raz pierwszy do
      Polski w 1991 roku, to co mnie najbardziej na warszawskiej ulicy uderzylo to
      brzydota mezczyzn (obrzekle, niedogolone twarze, niechlujne kurtki, brudne
      paznokcie, nie wyczyszczone buty) oraz ponurosc dzieci. Bylam przyzwyczajona
      zaczepiac dzieci w kolejce, w srodkakch transportu, w parku i wdawac sie z nimi
      w rozmowe. Ale dzieci polskie z tamtego okresu z ponura determinacja odmawialy
      usmiechu, chowaly twarze w spodnice matki, patrzyly spodelba. To sie dosc
      szybko zaczelo zmieniac i 5-6 lat pozniej polskiej dzieci specjalnie nie
      wyroznialy sie od dzieci, z ktorymi mam do czynienia na codzien. Mezczyzni
      zmieniaja sie wolniej i ci wygladajacy najschludniej, w sposob najbardziej
      zadbany i majacy najlepsze maniera sa niemal wszyscy po osiemdziesiatce, kurcze
      blade!
      Ale zapewne najgorsze co bylo w PRL to byly szkoly do ktorych chodzilismy -
      chamskie, wredne nauczycielki dazace do lamania ducha swoich "wychowankow",
      nieustannego upokorzania, nieskore do pochwal ale gotowe w kazdej chwili zrugac
      i skarcic. (Oczywiscie, ze sie zdarzaly wyjatki, ale mowie o regule). Pamietam
      bezislnosc mojego ojca, kiedy poszedl do szkoly aby dowiedziec sie, dlaczego
      zostalam nazwana przez psorke prostytutka za noszenie nieprzypisowego pomponu
      na berecie. Tamta wogole nie wiedziala o co mu chodzi - przeciez nalezala mi
      sie bura za zlamanie szkolnego regulaminu, wiec ze powiedziala, iz wygladam jak
      prostytutka powinno mnie nauczyc respektoiwania regul. MNie akurat nie
      nauczylo, ale widzialam jak sie lamie kregoslupy innym. Nie byla to zreszta
      zadna "komunistyczna" szkola, byla to szkola siostr-kanoniczek w Lublinie i
      wszystkie moje nauczycielki lataly w procesji na Boze Cialo.
      Szkole w PRL pamietam jako opresyujna, duszna instytucje, podobna do chinskiego
      obozu reedukacji.
      Jak dobrze, ze juz nikt do takich szkol nie musi chodzic, a rodzice maja jakis
      wybor gdzie poslac dziecko.
      • kociamama Re: DZIECI BYLY JAKIES PONURE..... 25.07.04, 01:25
        Gość portalu: Felka napisał(a):

        > Szkoly prowadzone przez zakonnice sa takie jak opisalas caly czas...

        Pozdrawiam,
        KOciamama.
        • kociamama teraz to dzieci sa ponure! 25.07.04, 12:16
          Ja rozumiem, ze kazdy tu pisze generalizujac ale opierajac sie na wlasnych,
          subiektywnych wrazeniach jednostkowych.

          Moze w 1990 jeszcze nie ubierano sie tak jak zagranica, ale ubranie nie oznacza
          automatycznie, ze dzieci sa ponure. WLasnie dzieci byly pogodne i radosne, bo
          byly po prostu dziecmi.

          Czy teraz, drosa Felko, nie razi Cie widok brudnych malych dzieci zebrzacych na
          uliacach i w pociagach? Lub probujacych sprzedac jakies starocie z domu w
          depserackiej probie zarobku? (a moze uwazasz to wlasnie za zaradnosc potrzeban
          w czasach kapitalizmu?)

          PRL oferowal rozne ogniska zainteresowan i kluby sportowe ZA DARMO. Teraz za
          uczestnictwo w takich miejsca trzeba placic, nieraz slono. Co najmniej
          50zl/miesiac. A jezeli rodzina kilkuosobowa zyje za 400 zl to nie ma szans na
          zapewnienie dziecku zajec dodatkowych. Dzieci chowa ulica, wiec nie sa dziecmi,
          ale chuliganami, zebrakami i zlodziejami.

          POzdrawiam,
          KOciamama.
          • Gość: Felka Re: teraz to dzieci sa ponure! IP: *.in-addr.btopenworld.com 25.07.04, 12:50
            Nie, nie, mnie o cos innego chodzilo. Nie o tak jak dzieci byly ubrane, ale o
            ich ogolne takie jakies zahukanie, nieumiejetnosc prowadzenia konwersacji z
            doroslymi, nieufnosc wobec swiata doroslych. Moze to sie bralo troche z tego,
            ze dawniej - jedno pokolenie temu - dorosli nie wahali sie jesli mieli zwrocic
            uwage nieznajomemu dziecku - nie rob tego, przestan krzyzcec, nie baw sie na
            drodze. Wszyscy dorosli czuli sie odpowioedzialni za cudze dzieci. Dzis to jest
            rzadkie (moja matka w Nowym Jorku wysiadla kiedys z samochodu, uklekla przy
            malej, moze 5-letnie czarnej dziewczynce i zaczela jej tlumaczyc aby nie
            wylazila na jezdnie, bo tu samochodziki moga potracic etc. etc. Dziecko
            spojrzalo na nia ze zdumieniem i pogarda i powiedizalo bardzo wyraznie: lady,
            shut up! - Niech sie pani zamknie!)
            Taka odpowiedzialnosc sama w sobie nie byla zla, ale dziecko czulo, ze wszyscy
            i wszedzie chca je "wychowywac" albo pytac o stopnie w szkole albo cos tam
            jeszcze. Dzis malo kto ma dwage zwrocic uwage obcemu dziecku, zwlaszcza w
            obecnosci rodzica. Moze tez polskie dzieci ogladajac wszystkie te zagraniczne
            seriale w telewizji zaczely poniekad przejmowac sposob bycia swoich zachodnich
            rowiesnikow. Wiem tylko jedno - ze dzis znacznie latwiej mi nawiazac kontakt z
            polskim dzieckiem niz wtedy, w czasie pierwszego przyjazdu do Polski w 91 roku.
            Dzieci sa bardziej na luzie, nie sa tak zastraszone i nieufne wobec obcych. I
            to jest w sumie chyba dobre. To jest na pewno dobre. To nie ma nic wspolnego z
            klasa spoleczna, z jakiej sie dziecko wywodzi.
            A co do biedy. Pewnie, ze razi. Razi i oburza, kiedy podejrzewam zwlaszcza, ze
            nie ma powodu aby dzieci zebraly i ze sa eksplowatowane przez rodzicow. Ale
            zebrzacym dzieciom zawsze cos daje - i w Polsce, i tu, w Anglii. Bo nic nnego
            ie moge zrobic. I nie wiem jak jest naprawde i co popchnelo do tej zebraniny.
            Moge miec rozne pomysly, ale tak naprawde NIE WIEM. I dawanie jalmuzny szeroko
            rozumianej jest jednym z najwazniejszych nakazow mojego smienia.
            Oburza mnie tez stawianie wielkich kosztownych budowli koscielnych iiedy sa
            dzieci, ktore musza zebrac (to nie przytyk w strone kosciola, to jest moje
            glebokie odczucie niesprawiedlwosci i obludy wsrod ludzi wiary)
            • magic00 Re: teraz to dzieci sa ponure! 21.08.04, 18:07
              To co pisze Felka o polskich dzieciach, zgadza się z tym, co sama pamiętam
              (zakładam, że ktoś może mieć inne doświadczenia).
              Wynikało to z wychowania pod hasłem, że "dzieci i ryby głosu nie mają". Np.
              dyskusja z dorosłymi, czy broń Boże starszymi osobami, sprzeciw, sam fakt
              prezentowania odmiennego zdania uważany był za bezczelność, pyskowanie. Może
              trochę przerysowywuję, ale z pewnością dzieci są dzisiaj traktowane bardziej po
              partnersku. W szkole słyszałam niejednokrotnie "nie filozofuj". Pamiętam też,
              te ochydne stylonowe chałaty i obowiązek noszenia tarczy. Na bramie w szkole
              stali dyżurni - namaszczeni przez szkolne władze, którzy z rokoszą szykanowali
              wchodządzych do szkoły za brak tarczy lub butów na przebranie. Pamiętacie to
              szarpanie i okrzyki: "Tarcza! Buty!"? Potem łamiących szkolne przepisy
              wyczytywano na apelu. Nikt nie grzmiał z oburzenia, gdy nauczyciel wyszarpał
              ucznia za uszy, lub przylał w łape linijką.
              Wychowanie bez bicia uważano za wymysł szkodliwy i twierdzono, że dzieci, co od
              czasu do czasu nie dostają w tyłek wyrastają na bandytów nie znających moresu.
              Część moich rówieśników wyrosła na normalnych ludzi, część pewno nie, ale
              wszyscy od czasu do czasu zbierali lanie. Szczególnie po wywiadówkach, gdzie
              punktowano wszelkie potknięcia. Rodzice rzadko kiedy polemizowali z
              nauczcielami (szkoła też była instytucją władzy). Moze ktoś miał fajnieszą
              szkołe niż ja, lecz w mojej specjalizowano się w tępieniu indywidualności i
              równaniu do średniej. Liceum było lepsze pod tym względem, choć dyrektorka,
              stara partyjniaczka miała fioła na punkcie skromnego ubioru ucznia - "aby
              biedniejszym nie było przykro". Zaciekle prześladowała nieskormne w jej
              mniemaniu fryzury (szczególnie bardzo modne wtedy "trwałe") i makijaże.
              Z całą pewnością takie wychowanie sprzyjało zahukaniu i pozwolę sobie
              twierdzić, że zwłaszcza u dziewczyn.
            • magic00 Re: teraz to dzieci sa ponure! 21.08.04, 18:15
              Jedno co mi się fajne wydało w tamtych czasach, że nie było takiego strachu
              przed przestępczością i pedofilami (no może, bałam się trochę czarnej wołgi),
              więc biegałam z innymi dzieciakami po okolicy, wolna jak ptak. Przywilej
              włóczenia się samopas przyznawano średniostatystycznie wraz z pójściem do
              szkoły.
      • Gość: yorke koniec lat 80 i pocz 90 czyli jak wspominam PRL IP: *.chello.pl 25.07.04, 03:57
        > Kiedy po wielu latach spedzonych na Zachodzie przyjechalam po raz pierwszy do
        > Polski w 1991 roku, to co mnie najbardziej na warszawskiej ulicy uderzylo to
        > brzydota mezczyzn (obrzekle, niedogolone twarze, niechlujne kurtki, brudne
        > paznokcie, nie wyczyszczone buty.

        Pamietam te czasy, w 1991 mialem 19 lat. Golilismy się jeszcze wtedy zyletkami,
        bo takie wynalazki jak Gilette wchodzily dopiero na rynek. Moj ojciec az do
        smierci w 1995 golil sie zyletkami "bo to takie plastykowe to byl syf". Kupno
        kremu do twarzy bylo nieosigalne chyba ze po goleniu. Innego nie bylo, bo po
        co? Pasta do butow i owszem, ale na ulicach powszechna bylo bloto i ziemia i
        kaluze wiec mimo najszczerszych checi w polowie dnia buty byly brudne jak
        nieszczescie. Poza tym ogolne nastawienie do zadbanych mezczyzn. Jak zadbany to
        albo z zagranicy albo jak mawial moj ojciec "podejrzany picuś glancuś". I nie
        byl sam, wiekszosc jego "kolegów" też tak uważało.

        Czasy PRLu byly kompletnie chore jesli chodzi o stosunki miedzyludzkie. Na
        porzadku dziennym bylo darcie mordy wszystkich na wszystkich. Dla mojego ojca
        tekst do mnie "zresz to kurwa czy nie?" przy sniadaniu byl najzupelniej
        normalnym zapytaniem pt "jesz dalej czy mam sprzatnąć?" Ostatnio niechcący
        oglądałem serial "Jan Serce" hehehe i pamietam, ze tam do tego biednego
        kanalarza wszyscy darli ryja - baba za okienkiem na poczcie, jakis kierowca,
        pielegniarka w szpitalu itp. Ogladalem to z nieklamanym koszmarem, ale trzeba
        przyznac, ze tak wlasnie bylo. Moze tylko ludzie teraz o tym pozapominali
        niestety.

        Co do dzieci - kiedys najwazniejsza cecha bylo niesprawianie klopotów. Im
        bardziej ciche dziecko tym lepsze. Jesli jadlo wtedy kiedy rodzice kazali, nie
        plakalo, sikało wtedy kiedy rodzice posadzili, bylo ciche, grzecznie siedzialo
        i bawilo sie w kątku zabawkami tym bylo lepsze. No i im grubsze tym lepsze.
        Pamietam jak moja ciotka rozpychala mojego kuzyna, az ten prawie wymiotowal od
        nadmiaru kaszki. A tak go utuczyla, ze dzis ma problemy zdrowotne. Cynową wannę
        pamiętam - to bylo cos czego nienawidzilem. Zazdrosilem pozniej mojemu kuzynowi
        plastykowej wanny ktora chyba z kosmosu wydobyla mu ciotka. ale ja wychowalem
        sie w pocz lat 70. Moj kuzyn urodzil sie w 1981 roku.

        Powszechne bylo bicie. Moze juz nie uderzenie w twarz, w czym np. celowala moja
        babka ktora jak sie zdenerwowala to bez dyskusji brala cos drewnianego z kuchni
        [miala takie lyzki do mieszania kaszy] i bila po plecach albo po czymkolwiek
        mojego wujka [byl najmlodszy]. A dziadek tez nie byl lepszy - kiedys wyskoczyl
        z nozem na mojego ojca i wujka [znam to z opowiadan] bo cos "zbroili" i ci
        musieli sie ewakuowac przez okno i nie wrocili do domu przez 3 dni. Dobrze ze
        to bylo na parterze hehehe.

        To co opisalem z obecnego punktu widzenia bylo chore maksymalnie, ale wtedy
        bylo to "normalne" tzn nie klaps ale pobicie syna "z nerwów" bylo
        czyms "normalnym". Mnie ojciec nigdy nie uderzyl, matka tak, ale wielu moich
        kolegow z podworka bylo czesto gesto uderzonych przez rodzicow i to dosc
        powaznie. Teraz za cos takiego matka czy ojciec musialaby sie tlumaczyc przed
        policją. Jak ciotka ktora pojechala na zachod opowiedziala nam ze gdzies tam w
        Niemczech czy Szwecji byl przypadek ze syn podal ojca do sadu o pobicie to
        powszechnie uznano to za koniec swiata, ze gorzej byc nie moze i swiat stacza
        sie ku przepasci. Z biegiem lat widze ze ludzie lagodnieja, moj kuzyn kotry ma
        corke nie wyobraza sobie aby ja uderzyc. Taka roznica.

        Szkola w PRLu to jest osobny temat rzeka. Specyficzny sposob nauki, ktory
        polegal na wytykaniu bledow albo biciu dzieci przez nauczycieli. Moja
        matematyczka z podstawowki uwielbiala bic po plecach jak dzieci byly "niedobre"
        a potrafila tak walnac ze az tchu brakowalo. baba wazylo 100 kg, miala wielkie
        lapy i piesci i potrafila tez sie niezle drzec. Jej bicie skonczylo sie jak
        starym zwyczajem wezwala jakiego chlopaczka do tablicy i mu przywalila w plecy,
        a ta sierota byla jakas chorowita, poleciala na tablice i zlamala obojczyk...
        Pamietam jeszcze z podstawowki obowiazkowe fartuszki, tarcze i opaski na rekach
        jak byly dyzury podczas przerw, tzn na korytarzu trzeba bylo chodzic w kólko.
        na boisko nie monza bylo wyjsc bo wtedy nie dalo sie nad tą tłuszczą zapanowac.

        Kiedys w TV a to bylo chyba w polowie lat 90 jakis psycholog powiedzial, ze
        rodzice musza bronic swoje dzieci przed szkola bo to jedna z ostatnich
        totalitarnych instytucji jaka sie ostala po PRLu i ktora usprawieldiwiając sie
        ogolnymi trudnosciami i mizeria materialna najchetniej przerobilaby nasze
        dzieci na pasztet i mielonke byle by tylko byly latwo strawne. Zazdroszcze Ci
        reakcji ojca. Moj w sytuacji jakiej opisalas wzialby na pewno strone
        nauczycielki. Bo przeciez skoro to powiedziala to na pewno miala racje, a ja na
        pewno bylem winny skoro cos na mnie powiedziala. Przyznam sie ze zawsze
        podziwialem ludzi ktorzy mieli sile byc odpornym na caly ten syf zwany PRLem i
        ktorzy nie byli w stanie mu ulec.

        > Mezczyzni
        > zmieniaja sie wolniej i ci wygladajacy najschludniej, w sposob najbardziej
        > zadbany i majacy najlepsze maniera sa niemal wszyscy po osiemdziesiatce
        Nie dziw sie. Jak facet ma 80 lat tzn ze urodzil sie w latach 20stych i pod
        koniec wojny mial 20 kilka lat. Na tyle ze mogl pamietac przedwojenna
        elegancje. Dla mojego ojca [i reszty wujkow tez] urodzonych juz za PRLu
        elegancja byla jakas dziwna i podejrzana, ew. zarezerwowana dla "dyrektorow"
        i "kierownikow". Nawet jak kiedys pojechalem na wies do rodzinki matki to jak
        wzialem do jedzenia noz i widelec to jakas jej babka pierd... tekst z
        obrzydzeniem, ze "jem po pansku".


        • Gość: Felka Pamietam przemoc domowa IP: *.in-addr.btopenworld.com 25.07.04, 11:06
          To straszne co opisales, ale rozpoznaje to - pamietam posianiaczone dzieci,
          ktore przychodzily do szkoly po jakiejs wiekszej sesji wychowawczej w domu.
          Moi rodzice tez czesto a priori brali strone nauczycieli a interweniowac
          oduczyli sie dosc szybko uznajac, ze jest to bezskuteczne.
          To sie jeszcze ciagnelo w wielu domach i po upadku komuny. Pamietam jak corka
          mojej przyjaciolki miala problemy z biologia. Inteligentna i pracowita
          dziewczyna siedziala dlugimi nocami nad podrecznikiem, przepytywana rzez mnie,
          ale mimo to grozila jej dwojka. Zsugerowalam jej matce - osobie bardzo
          wyksztalconej i nieglupiej,odwaznej opozycjonistce za komuny, abu poszla do
          szkoly i sprobowala wyjasnic z nauczycielka co zlego sie dzieje i moze corka ma
          racje, ze nauczycielka ja przesladuje. Ale matka w ostatniej chwili nie poszla,
          bo "moze byc jeszcze gorzej i ta suka bedzie sie mscic na dziecku". Nie
          wyobrazam sobie podobnej sytacji na Zachodzie. Jesli dziecko pomimo duzego
          wkladu pracy "nie radzi sobie" z przedmiotem, to cos jest niedobrego albo z
          nauczaniem w szkole, albo w stosunkakch miedzy nauczycielem a dzieckiem.
          I wtedy szkola musi sie z tego wytlumaczyc.
          Mam tu przyjaciol-Cyganow i jedno ich dziecko mialo problemy, jak twierzdila
          szkola, z dyscyplina. Przyszlismy razem z Adriankiem do szkoly aby wyasnic o co
          chodzi. I wtedy okazalo sie, ze osmiolatek wdal sie w bojke z innym chlopcem,
          bo tamtem powiedzial na niego "you, mother-fucker" (cos jak "ty,skurwysynie"),
          zas Adrian zrozumiam to jako atak nie na siebie, ale na swoja mame. I w obronie
          czci i honoru swojej matki rzucil sie z piesciami na kolege. Szkola Adriana
          przeprosila, z tamtym chlopcem odbyla sie rozmowa wychowawcza, zostal
          zaproszony do domu Adriana na obiad i odtad nie bylo zadnych klopotow. A jest
          to najbiedniejsza szkola w najbiedniejszej dzielnicy Londynu. Dyrektor zlozyl
          mi obietnice, ze bedzie zawsze informowal mnie (rodzice nie znaja angielskiego)
          jesli sa jakies klopoty i bedziemy je wyjasniac zanim Adrian bedzie ukarany
          pozostawieniem po lekcjach w szkole. I tak powinno byc. Pozdrawiam
          • Gość: Realista Re: Pamietam przemoc domowa IP: 212.14.49.* 25.07.04, 11:53
            > Jesli dziecko pomimo duzego wkladu pracy "nie radzi sobie" z przedmiotem, to
            > cos jest niedobrego albo z nauczaniem w szkole, albo w stosunkakch miedzy
            > nauczycielem a dzieckiem. I wtedy szkola musi sie z tego wytlumaczyc.

            A nie bierzesz pod uwage tej mozliwosci, ze dziecko moze miec po prostu za mala
            inteligencje? Nie kazdy musi i moze byc wyksztalcony a brakuje przeciez sily
            roboczej do czyszczenia kibli, kopania rowow etc..

            Wyobraz sobie jakiegos wymoczka mowiacego "Chodze na treningi i cwicze i cwicze
            a jakos nie wygrywam w zawodach sportowych. Ten trener to musi byc kiepski
            skoro nie moze ze mnie sportowca zrobic." Smieszne by to bylo, prawda?
            • Gość: CiotkaMuminka Re: Pamietam przemoc domowa IP: *.crowley.pl 25.07.04, 12:23
              Szkoła podstawowa to nie igrzyska olimpijskie. Jeżeli dziecko radzi sobie z
              matematyką, polskim oraz innymi przedmiotami, to nie mów mi,że solidną pracą
              nie podoła jednej bilologii.
              • Gość: Realista Re: Pamietam przemoc domowa IP: 212.14.49.* 25.07.04, 12:35
                > Szkoła podstawowa to nie igrzyska olimpijskie. Jeżeli dziecko radzi sobie z
                > matematyką, polskim oraz innymi przedmiotami, to nie mów mi,że solidną pracą
                > nie podoła jednej bilologii.

                A skad Ci wiadomo, z ona sobie dawala z tymi przedmiotami rade? Pelno jest
                dzieci, ktore sa za glupie aby byc wyksztalcone (moj znajomy wprawdzie
                twierdzi, ze kazdy sie moze wszystkiego nauczyc tylko z rozna szybkoscia, na co
                ja odpowiadam, ze i owszem, ale niektorzy potrzebuja wiecej czasu niz wynosi
                dlugosc zycia). No i wymysla sie dysleksje, attention deficit disorder, zlych
                nauczycieli etc. etc. a potem sie klnie, ze urzednikow za duzo a co ktory to
                glupi, ze "przeciez wyksztalcona jestem a pracy nie moge znalezc", ze byle
                rurkoklep czy kiblonurek zarabia wiecej niz profesor na uniwersytecie a tu
                sprawa prosta: jak sie produkuje masowo pseudointeligentow to sie narusza popyt
                w stosunku do podazy. W koncu zycie sie nie sklada tylko z posuwania papierow,
                pracy przy komputerze ale i ze sprzatania, remontow, awarii. Kazdy, nawet
                kompletny idiota, ma teraz ambicje nie brukania sobie raczek a wszystko to sie
                bierze z tego, ze zaden rodzic sie nie przyzna, ze jego dziecku bozia dala w
                lapy albo genitalia ale nie w glowke i moze z niego/niej byc swietny smieciarz
                albo prostytutka ale okropny bo debilny urzedas.
                • Gość: Felka Re: Pamietam przemoc domowa - do realisty IP: *.in-addr.btopenworld.com 25.07.04, 12:58
                  Odpowiadam choc masz zle maniery.
                  Dziewczynka, ktora nie dawala sobie rady z biologia ukonczyla wlasnie studia i
                  udaje sie w tym roku na studia doktoranckie z socjologii wsi. Rzcz w tym, ze
                  ona byla bardzo zdolna, uczyla sie tej biologii PO NOCACH i dalej nie mogla
                  osiagnac przyzwoitego stopnia. To cos z tym nie w porzadku. Jak wtedy mialy
                  sobie radzic dzieci mniej zdolne w tej szkole? Mysle, ze lekcje biologii byly
                  problemem szkoly, a nie tego konkretnego dziecka. A ponadto dysleksja
                  rzeczywiscie istnieje, tak samo jak ADD, choc w Polsce jest czesto diagnozowana
                  na wyrost.
        • magic00 Re: koniec lat 80 i pocz 90 czyli jak wspominam P 21.08.04, 18:22
          Właśnie takim zapamiętałam PRL.
    • Gość: dr evil Re: co ma do tego PRL? IP: *.internode.on.net.au 25.07.04, 02:00
      to nie odnosi sie do PRL-u, ale tak wychowywano w calym zachodnim swiecie.
      jest to jeden z kardynalnych przykladow na poparte naukowo absurdy prowadzace
      do potencjalnie katastrofalnych skutkow. Noworodek jest etapem rozwoju
      czlowieka, kiedy jest on najblizej natury i naturalne instynky sa
      najsilniejsze. Dzialanie wbrew tym instynktom z pewnoscia powodowalo i powoduje
      nieobliczalne dlugofalowe szkody, majace swe konsekwencje w osobowosci kazdego
      z nas.
      Niestety, takich absurdow jest wiecej. Nie patrzcie z politowaniem na czasy
      PRLu. Wtedy chociaz intencje byly uczciwe (mowie o tej konkretnej sprawie).
      Dzisiaj wszechobecna reklama, jawna i tajna, kaze nam wierzyc, ze cos jest
      dobre dla nas schlebiajac naszemu lenistwu, wygodnictwu, egoizmowi, proznosci
      itp. a wszystko w imie zysku. medycyna jest biznesem jak kazdy inny. Czy lekarz
      jest zainteresowany wyleczeniem jesli pacjent to jest jego placacy klient?
      Przeciez kazdy biznes marzy o niczym innym jak tylko miec jak najwiecej
      stalych klientow. Gigantyczny przemysl rakowy goni w pietke, udaje ze szuka
      lekarstwo na raka, gdy tymczasem jedynym skutecznym lekarstwem jest zmiana
      trybu zycia. No ale na tym nie mozna zarobic. Podobnie sprawa ma sie z AIDS.
      • Gość: CiotkaMuminka Re: co ma do tego PRL? IP: *.crowley.pl 25.07.04, 11:47
        Dr Evil, wszystko Ci sie poknociło. Z tego co wiem to nie lekarze produkują
        papierochy i "zdrową żywność". O tym jak zdrowo żyć wiedzą dzieciaki (chyba,że
        jacyś wybitni rodzice serwują im na obiad chamburgery a zamiast kompociku coca-
        colę).
        Rozumiem, że w wg Ciebie każdy z nas oprócz anioła stróża powinien mieć za
        plecami lekarza, który w razie pokusy będzie nas bił po łapkach i mówil "a
        ty,ty ,łobuzie zostaw tego papieroska".
    • Gość: mama30latka Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.04, 12:36
      Do dziś wspominam ten reżim.Karmienie na godziny,punktualnie.Zakaz noszenia i
      bujania dziecka.Z perspektywy patrząc na to wszystko ,zrozumiałam jak bardzo
      pozbawialiśmy nasze dzieci miłości.Być może ,kto wie,dltego są dziś tacy jacy są.
      Niestety przeczytałam Spocka,gdy mój syn już nie był małym dzieckiem.A szkoda.
      • Gość: kl Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.net 25.07.04, 14:31
        Żyłam w tamtych czasach i moje wspomnienia jakoś nie pasują do Waszych
        opisów.Każdy chyba co innego przeżył.Dziecko z lat 70,80 nie było tuczone.Nie
        było też mody na pakerów,moje koleżanki preferowały chłopców szczupłych.Nigdy
        nikomu nie dałam łapówy.Nauczyciele byli różni ,tacy sami jak teraz,bicie dzieci
        też było zabronione.Pogadajcie z ludżmi we wsiach popegeerowskich czy tak dużo
        się zmieniło na lepsze.
        • blinski Re: Jak nas wychowywano w PRL 25.07.04, 15:08
          we wsiach popegeerowskich zapewne długo się nic nie zmieni, bo socjalizmza
          bardzo chłopów rozpuścił, a teraz biedaki się nie mogą odnaleźć. miejmy
          nadzieję że następne pokolenia rolników wyciągną ich z tego bagna.
        • Gość: Natalka Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.bredband.comhem.se 25.07.04, 15:11
          To nie tylko PRL. Tak samo wychowywano niemowleta w innych krajach. A wiec
          jedzenie co 4 godziny, tylko 10 min , osobne higieniczne lozeczka, mowy nie
          bylo o braniu niemowlaka do lozka etc...pisze to na podstawie rozmow ze
          Szwedkami, sama wychowywalam juz moje niemowle w drugiej polowie lat 80tych,
          karmilam kiedy chciala, bralam do lozka , przytulalam, bujalam na kolanch.
          Ale odzywialam zdrowo, domowo, nie z puszek i w MCdonaldzie moje dzieci byly
          tylko raz na jakis czas, to bylo swieto. Mam szczuple dorodne dzieci , ale to
          juz ostatnie pokolenie, nastepne o pare lat mlodsze sa fatalne, grube i chore.
          Mimo naszego PRL-go wychowania uwazam ze dziesiejsza mlodzez jest potworna,
          nieczula, materialistyczna , bez celow w zyciu, leniwa , zerujaca na rodzicach,
          bez usmiechu i radosci zycia. Miec takie dziecko w domu to istny horror, wiem
          to z opowiadan kolezanek.
          • kochanica.francuza Piękne,zdrowe dzieci w USA,gdzie nigdy nie było 25.07.04, 15:16
            socjalizmu.
            Ważą przeciętnie po 150 kg.
            Dobrzy ludzie,dajcie linka.
            Pozdrawiam
            • Gość: baba Re: Piękne,zdrowe dzieci w USA,gdzie nigdy nie by IP: *.acn.waw.pl 25.07.04, 16:39

              W sumie to taki a nie inny sposob wychowywania dzieci nie mial wiele wspolnego
              z ustrojem, wiec tytul artykulu jest mylacy.

              Natomiast system szkolny i ogolne bezpieczenstwo mialo niejedno wspolnego z
              ustrojem i ze soba wzajemnie tez.W szkolach byla propaganda, byly nieusuwalne,
              wredne nauczycielki, choc w mniejszosci, ale to co sie teraz wyprawia bylo nie
              do pomyslenia, bo istnial respekt przed podpadaniem szkolnym wladzom i milicji.
              Nie do pomyslenia bylo, zeby kilku uczniow terroryzowalo szkole, a dyrektor byl
              bezradny, zas policja kompletnie niezainteresowana tematem.Chetnie cofnelabym
              sie w czasie i poslala dziecko do takiej szkoly zamiast do prywatnej
              (finansowanej zreszta przez dziadkow-nas nie stac).
              Pamietam nasze osiedle wieczorem w latach 70-tych, pocz 80-tych- czesto
              chodzilam wieczorem na spacery- teraz to oczywiscie marzenie.

              Minie kilka pokolen zanim cos na ksztalt poszanowania prawa zacznie byc
              dostrzegalne.

              Pozdrawiam
              • Gość: Natalka Re: Piękne,zdrowe dzieci w USA,gdzie nigdy nie by IP: *.bredband.comhem.se 25.07.04, 17:21
                Chodzenie wieczorami w Szwecji tez bylo normalne, (lata 80) teraz nie
                dopomyslenia.
                Rozbestwienie mlodziezy i za bardzo liberalne przepisy, nie ma nic wspolnego z
                PRLem
                Pozatym u nas jest problem naplywu ludzi z bliskiego wschodu. Pozyjecie -
                zobaczycie.
                • Gość: baba Re: Piękne,zdrowe dzieci w USA,gdzie nigdy nie by IP: *.acn.waw.pl 25.07.04, 17:26

                  No wlasnie za PRL nie bylo liberalnych przepisow, bo nie moglo byc- faktycznie
                  liberalizacja nic z PRL nie miala wspolnego.
                  A w Australii mozna chodzic bezpiecznie wieczorem do dzis, chyba ze dzielnica
                  wyjatkowo szemrana, a kraj tez slynie z wyjatkowo liberalnego ustawodawstwa.
                • Gość: agatamag Re: Piękne,zdrowe dzieci w USA,gdzie nigdy nie by IP: *.tcz.pl / *.tcz.pl 27.07.04, 23:16
                  Natalka, napisz coś więcej, proszę, o bezpieczeństwie na szwedzkich ulicach! Ja
                  i mój mąż myślimy bardzo już konkretnie o tym, żeby wywieżć naszego syna
                  (13mies) z tego kraju-raju do Szwecji - padło na nią z moich powodów
                  zawodowych, ale też bardzo nam odpowiada to, co słyszeliśmy - o bezpiecznym,
                  przyjaznym, państwie opekuńczym. Słyszelismy, co prawda, że socjal tam też pada
                  ( jak zresztą pisał któryś z powyższych uczestników forum), ale twoja wypowiedź
                  przestraszyła mnie...


                  Ja nie chcę, żeby moje dziecko przeżyło to, co ja -w szkole, na podwórku - choć
                  nie byłam najbardziej prześladowanym dzieckiem:-) Urodziłam się w '74r. i dużo
                  pamiętam, też stałam w kolejkach, nie piłam przed pójściem na spacer, bo nie
                  było publicznych toalet, marzyłam o pomarańczach, wąchałam przez parę miesięcy
                  papierki po świątecznej czekoladzie.... Ale obecnymi czasami też nie jestem
                  zachwycona!!! Chamstwo, bezczelność, olewactwo, załatwianie, bylejakość i
                  żądania tych, co kiedyś mieli wszystko, bo im się należało i nadal się należy (
                  i nie mam na myśli tylko "partyjnych", ale też kolejarzy - o których już ktoś
                  wspomniał, stoczniowców, górników, rencistów z powodu nerwicy)...


                  No właśnie, a może skończcie z tymi kłótniami i przyznajcie, że ani tamten,
                  ani ten ustrój nie były normalne!!


                  P.S. brawo BLINSKI za inteligentne, sensowne, eleganckie wypowiedzi!!,
                  • blinski Re: Piękne,zdrowe dzieci w USA,gdzie nigdy nie by 27.07.04, 23:24
                    bo ja wiem czy takie eleganckie..;)
                    ale dziękuję za miłe słowo (choć jestem z lekka zaskoczony:)
                  • Gość: Natalka Re: Piękne,zdrowe dzieci w USA,gdzie nigdy nie by IP: *.bredband.comhem.se 27.07.04, 23:55
                    Hmmm.....a co bys chciala uslyszec i tym "raju" Szwecji?
                    Ten raj jest grubo przereklamowany. Jak juz sie tu zyje to zycie jest takie
                    samo szare jak gdzie indziej. Praca, dom, uzeranie sie z rachunkami...slaby
                    wybor towarow w sklepach, marne uslugi i licha jakosc ich wykonywania.
                    Sprobuj, na poczatku zmieniajac srodowisko zawsze wszystko jest fajne, bo nowe!
                    Masz prawo wyboru, nie uda sie, wrocisz i moze docenisz inne wartosci, ktorych
                    tu brak.
                    Bezpieczenstwo na drogach napewno o niebo lepsze niz w Polsce. To fakt, musze
                    przyznac.
                    • Gość: agatamag Re: Piękne,zdrowe dzieci w USA,gdzie nigdy nie by IP: *.tcz.pl / *.tcz.pl 28.07.04, 22:09
                      Dzięki Natalka! No to dałaś nam do myślnia:-)
                      >slaby
                      > wybor towarow w sklepach, marne uslugi i licha jakosc ich wykonywania.
                      naprawdę?!
                      Najwyraźniej trafialiśmy dotychczas na nieobiektywne źródła - w kt. Szwecja
                      jawi się jako kraj ludzi szczęśliwych, solidnych, spokojnych. Na szczęście na
                      początek jedziemy na 3-latni kontrakt, z możliwością przedłużenia. Ale my
                      byliśmy prawie pewni, że zostaniemy na zawsze, że nie będziemy chcieli wrócić
                      do Polski, gdzie zawsze wszystko jest nie tak jak powinno ( vide ta dyskusja)...

                      A propos - dziś przeczytałam w GW informację o dwóch chlopcach, którzy
                      odprowadzili "sąsiadowi" zabłąkanego psa, a "w nagrodę" zostali przez niego
                      zgwałceni!!! Ja nie wiem, brak mi słów,.... jak żyć na tym świecie?, może my
                      zrobiliśmy krzywdę naszemu synkowi sprowadzając go na ten świat? Nie ma pewnie
                      kraju, w kt. takie rzeczy się nie zdarzają...łudziłam się, że Szwecja...
                  • kochanica.francuza Re: Piękne,zdrowe dzieci w USA,gdzie nigdy nie by 28.07.04, 15:59

                    > No właśnie, a może skończcie z tymi kłótniami i przyznajcie, że ani tamten,
                    > ani ten ustrój nie były normalne!!

                    Kochana,to właśnie nie jest takie proste! Jakże "nienormalny"ma być
                    wytęskniony,wymarzony kapitalizm?
                    A jeśli jest nienormalny,to co tu robić?
                    Tego typu myślenie powoduje wysoki poziom stresu u niektórych i - do blinskiego
                    - dysonans poznawczy.
                    Z którym radzi się sobie jadąc na PRL aż miło.
                    Pozdrawiam

                    ps.zgadzam się z Tobą oczywiście.
                    • Gość: agatamag Re: Piękne,zdrowe dzieci w USA,gdzie nigdy nie by IP: *.tcz.pl / *.tcz.pl 28.07.04, 22:34
                      A ja myślę, że my marzyliśmy nie tyle o kapitalizmie, ile o kraju, w którym
                      ludzie spokojnie żyją, nie martwią się o to, kiedy zabraknie pensji, gdzie i o
                      której coś 'rzucą' itd. A tak nam się wydawało, że jest na zachodzie. Mnie też,
                      a Natalka właśnie otwiera mi oczy - zwróćcie uwage na to, co ona pisze - skoro
                      tam tak naprawdę jest podobnie, to może nie ma innej możliwości? Większość musi
                      mieć źle? trzeba mieć dochody -najlepiej nielegalne- i chody, i dopiero wtedy
                      można żyć tak, jak się chce?
                      Mój poziom stresu zbliża się do granicy wytrzymałości, ja chcę stąd uciec,
                      tylko dokąd?
                      Może sposobem dobrym jest nie myśleć, nie zastanawiać się, (tak, jak my tu,)
                      byle do przodu, z dnia na dzień? wtedy nie będzie stresu, ani dysonansu
                      poznawczego?
                      Pozdrawiam
                      P.S. Z natury jestem optymistką;-)
                      • Gość: Natalka Re: Piękne,zdrowe dzieci w USA,gdzie nigdy nie by IP: *.bredband.comhem.se 28.07.04, 23:15
                        Szwecja jest takim samym krajem jak wiekszosc w tej epoce, tzn, stres, brak
                        pracy , kradzieze, napady etc...(co prawda przez mafie ruska i inne tego
                        rodzaju typy , ale co za roznica, kto kogo w leb walnie)z jedna roznica jest
                        zagwarantowane minimum zycia , ktory kazdy obywatel ma prawo skorzystac z tego
                        w razie braku pracy i braku zasilku dla bezrobotnych.
                        Przybysze z krajow arabskich maja chyba wyzsze zasilki ustanowione przez UE i
                        stamtad wyplacane. W kazdym razie powodzi im sie lepiej niz niejednemu
                        tubylcowi. Nie wiem jak to jest ale to tak na marginesie.
                        • Gość: Natalka Re: Piękne,zdrowe dzieci w USA,gdzie nigdy nie by IP: *.bredband.comhem.se 28.07.04, 23:19
                          A zreszta jak mozna wogole porownywac Szwecje do Polski, gdy w tym pierwszym
                          nigdy nie bylo wojen, zniszczen, nieszczesc i komunizmu a do tego swietna
                          prosperity w czasie 2 wojny swiatowej.
                  • luccio1 Re: Piękne,zdrowe dzieci w USA,gdzie nigdy nie by 21.08.04, 23:26
                    >dużo
                    > pamiętam, też stałam w kolejkach, nie piłam przed pójściem na spacer, bo nie
                    > było publicznych toalet...
                    Pamiętam z lat 80. matki z dziećmi załatwiające się w różnych kątach za
                    kioskami, przy śmietnikach itp.
              • Gość: Felka Re: Piękne,zdrowe dzieci w USA,gdzie nigdy nie by IP: *.in-addr.btopenworld.com 25.07.04, 17:40
                Minie kilka pokolen zanim cos na ksztalt poszanowania prawa zacznie byc
                > dostrzegalne.

                A po co, droga Babo, ma mijac kilka pokolen, aby prawo bylo sznowane? Jak nie
                zaczniesz zadac i wymagac aby wladze do tego powolane przestrzegania prawa
                pilnowaly, to one, prawde mowiac nie maja powodu. Co to znaczy, ze dyrektor
                jest bezradny, a policja umywa rece? A od czego jest komitet rodzicielski? A
                czy komitet nie moze zazadac zmiany kierownika? A czy nie moze zazadac rozmowy
                z komendantem policji i kazac mu wytlumaczyc dlaczego np przemoc wobec
                nieletnich obywateli jest tolerowana? Nie masz co czekac, az wszyscy wymrzemy i
                wtedy ew. przyjda lepsi ludzie. To MY jestesmy dobrzy ludzie i nalezy sie uczyc
                korzystac z demokracji. Placisz podatki? To oplacasz pensje policjantow! I
                wymagasz!
                Wiesz co bym na Twoim miejscu zrobila? Dala sie wybrac do komitetu
                rodzicielskiego.
                Jestem t.zw. gubernatorem w szkole angielskiej. To jest takie cialo, ktore
                pilnuje m.in. aby szkola wywaiazywala sie ze swych obowiazkow wobec uczniow i
                ich rodzicow. I dyrektor przede mna drzy ilekroc prosze o glos na comiesiecznym
                zebraniu Rady Gubernatorow. Oczywiscie to wymaga pewnego wysilku. Oczywiscie
                rozmawiam z uczniami i nauczycielami. Czasami wpraszam sie na lekcje, jesli
                podejrzewam, ze nauczyciel jest niekompetentny. Czasami musze walczyc z
                wladzami dzielnicy aby przyznaly wiecej forsy na biblioteke, wycieczki do
                muzeow czy bilety miesieczne dla dzieci uciekinierow zyjacych z socjalu. I z
                cala pewnoscia wymusilismy na szkole (cala Rada) aby t.zw bullying (znecanie
                sie silniejszych nad slabszymi) bylo kompletnie wyeliminowane. I wszyscy
                rodzice wiedza co maja robic jesli dziecko przychodzi ze skarga, bo ktos mu
                dokucza. Czy jest to szkola idealna? God, no! Nauczanie pozostawia wiele do
                zyczenia. Ale wiem przynajmniej na co ida moje podatki. I sama, wyobraz sobie,
                dzieci nie mam, wiec niby co mnie to obchodzi?
                Wiec i Tobie, kochana, radze, zebys przestala narzekac na bezislnosc i wziela
                sprawy w swoje mocarne lapy, Babo mila.
                • Gość: baba Re: Piękne,zdrowe dzieci w USA,gdzie nigdy nie by IP: *.acn.waw.pl 25.07.04, 18:17

                  No wlasnie, utrafilas w sedno !
                  Musi minac kilka pokolen, bo nas komunizm nauczyl biernosci i zachowan
                  stadnych. Rodzice dzieci szkolnych jeszcze do pokolenia tak wychowanych sie
                  zaliczaja.
                  Przesadzilam z tymi kilkoma pokoleniami, zwlaszcza w duzych miastach, gdzie
                  ludzie szybciej nabieraja pewnosci siebie.Inna sprawa sa tu mechanizmy
                  demokratyczne i zwyczajne lamanie prawa, ktore w systemie kolesiostwa uchodzi
                  na sucho.
                  Tu musi minac duzo dluzszy czas, zeby sie cos zaczelo zmieniac, bo upominac
                  sie o swoje mozna sie sybciej nauczyc niz wykrzewic mentalnosc Kalego.
                  W W. Brytanii do dobrego (choc nie wzorowego, jak sie slyszy) funkcjonowania
                  systemow przyczynil sie przede wszystkim czas, ale tez inna mentalnosc
                  spoleczna,niezarazona homosovieticusem.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: baba Re: Piękne,zdrowe dzieci w USA,gdzie nigdy nie by IP: *.acn.waw.pl 25.07.04, 18:21

                    A ,
                    zapewniam Cie, ze musi wybuchnac skandal rozdmuchany przez prase nie tylko
                    lokalna, zeby kuratorium zmienilo dyrektora.Dyrektorowi temu zwykle proponuje
                    sie niekrepujaca posadke w kuratorium,jako wizytatora, albo, jesli rzeczony ma
                    pecha, to wicedyrektora w jakiejs podmiejskiej szkole.
                    • Gość: Felka Re: Piękne,zdrowe dzieci w USA,gdzie nigdy nie by IP: *.in-addr.btopenworld.com 25.07.04, 18:44
                      Jesli Twoje dziecko jest w prywatnej szkole to jest jeszcze inny soisob na
                      zmiane postepowania dyrektora. Petycja od rodzicow ( z kopia do wladz
                      oswiatowych) , ktorzy beda gotowi zagrozic wycofanien dzieci z tej szkoly,
                      jesli dyrekcja nie poradzi z problemami. Niech sobie taka szkola zostaje ze
                      swoimi chulganami czy niekompetentnymi pedagogami. Kiedy u nas na zebraniu
                      dyrektor zaczal sie skarzyc, ze "nie jest w stanie" poradzic sobie z niektorymi
                      uczniami, jeden z gubernatorow, stary Hindus, ktory mial w tej szkole wnuczke,
                      powiedzial mu: to hanba zebys nie umial sobie poradzic z 12-letnim gowniarzem.
                      Moze nie nadajesz sie na dyrektora, to bedziemy rozgladac sie za nowym.
                      Oczywiscie nie wsyzstkie narady maja tak konfrontacyjny charakter i my zawsze
                      pytamy dyrekcje co MY mozemy z naszej strony zrobic, jak pomoc aby bylo mu
                      latwiej. W Radzie Gubernatorow zasiadaja przedstawiciele spoleczni (tak jak
                      ja), rodzice i nauczyciele. I naszym zadaniem jest wspolpracowac ze szkola aby
                      byla lepsza, aby dzieci byly szczesliwe i mialy godziwe warunki do nauki i
                      zabawy. Ale nikt z nas nie godzi sie na go..ne tlumaczenia - ani ze strony
                      szkoly, ani kuratorium, ani wladz dzielnicowych, ani niektorych rodzicow,
                      ktorzy np toleruja wagarowanie albo zabieraja dziecko w srodku roku na urlop.
                      Jestesmy gotowi zawsze szukac kompromisu ale tylko w pewnych granicach.
                      Rodzice maja ogromna wladze - wbrew pozorom i w odroznieniu od czasow komuny,
                      kiedy byli bezislni. Rodzice oplacaja pensje nauczycielskie. Rodzice sa
                      uslugobiorcami i maja prawo zadac wysokiej jakosci "uslug". Kuratorium nie lubi
                      awanturujacych sie rodzicow. Woli miec spokoj i nic nie robic. Ale wladza jest
                      w Twoich rekach - nie szkoly. Zebys w to tylko uwierzyla.
                      • Gość: baba Re: Piękne,zdrowe dzieci w USA,gdzie nigdy nie by IP: *.acn.waw.pl 25.07.04, 19:11

                        Historia, ktora opisalam, miala miejsce pare lat temu w szkole, do ktorej
                        chodzil moj syn.Jednak podobne sytuacje nie sa rzadkoscia i teraz.
                        Obecnie syn chodzi do szkoly prywatnej, gdzie wszystko jest w porzadku,
                        aczkolwiek zdarzaly sie i w jego klasie sytuacje niedopuszczalne.
                        Tu mechanizm dziala bez pudla- place- wymagam i zrodla konfliktu juz nie ma.

                        W szkolach publicznych rzadza nie rodzice, ale wszechmocne kuratorium, zawsze
                        stojace za dyrektorem, jednak mysle, ze robienie szumu i wciaganie prasy
                        zawsze daje dobry rezultat.Teraz za uczniami ida pieniadze, etaty, jesli
                        szkola ma zla opinie, to rodzice staraja sie zalatwic lepsza.
                        Mechanizm, aczkolwiek nie pozbawiony niedorobek, dziala .
                        Pozdrawiam
    • tralalumpek Re: Jak nas wychowywano w PRL 25.07.04, 20:41
      urodzilam sie w latach 60 i dziekuje bogu, ze mama nie wrzucala we mnie milupy
      ani nie otwierala buteleczki z soczkiem marchewkowym tylko kierowala sie
      zdrowym rozsadkiem i wlasnym mysleniem
      jak to dobrze, ze duzo czytajac, takie madre ksiazki o wlasciwym wychowaniu
      dzieci omijala
      ja mam w swoim otoczenie pare takich matek a jedna szczegolnie sie
      wyrozniajaca, ktore wiedza z gory jak powinno sie danym momencie dziecko
      zachowac - bo przeciez w ksiazce jest napisane .....bez ksiazki jak powinnos
      ie ...nie da rady!!!
      • grrrrw Re: Jak nas wychowywano w PRL 25.07.04, 21:22
        A ja do szkoły poszłam w 1960 roku. I komplet drewnianych kredek był wtedy w
        szkole w małym miasteczku lukusem. I to nie tylko dlatego, ze niełatwo było je
        kupić, ale i dlatego, ze rodzice nie kwapili się z zakupem. Inne czasy.
        W tych czasach na złozenie telefonu nie czekało się latami. Wtedy po prostu nie
        było co składać podania o telefon !
        Mieszkania za darmo w PRL to mit!
        Zaraz po wojnie rzeczywiscie można je było od kwaterunku otrzymac w najem. Z
        reguły jeden pokój w wielorodzinnym ogromnym mieszkaniu ze wspólna kuchnią i
        łazienką, albo kwatere w hotelu robotniczym. Budowano mieszkania, oczywiście i
        nawet duzo, ale to była kropla w morzu potrzeb. Te mieszkania dla robotników
        za darmo (a niby dlaczego inaczej skoro były wynajęte od miasta) były tylko w
        kronikach filmowych.
        Juz na poczatku lat szesdziesiatych powstały pierwsze spółdzielnie
        mieszkaniowe, gdzie mozna się było (bardziej majetni tj. konkretnie powyzej
        1ooo zł na osobę w 1963 roku) wplacic na mieszaknie sporą sumkę i czekać. Nie
        było to obowiązkowe, ale mieszkania z kwaterunku były tylko po uwazaniu dla
        specjalistów potrzebnych miastu i dla najbiedniejszych po wieloletnim
        oczekiwaniu. I nigdy ich nie "dawano" ale przekazywano w najem na dość
        korzystnych warunkach.
        Za Gierka na mieszkanie w blokach (na które trzeba było wpłacić na poczatek
        kilka pensji i potem wiele lat spłacać w czynszu) czekało się najmniej 7 potem
        1o lat. Ja mieszkania na które wpłaciłam w 1979 do tej pory nie dostałam.
        Ciuchy dla małych dzieci ( i starszych) do połowy lat siedemdziesiatych szyło
        się własciwie w domu, nawet o pieluchy było trudno. Za Gierka była taka
        akcja "niemowle tez człowiek" - pojawiły się spioszki z trykotu bawełnianego i
        koszulki.

        Moje dzieci wychowywłay się w latach osiemdziesiatych - w kilometrowych
        kolejkach po wszystko. Porównywanie ich z kolejkami w marketach to kpina !
        Stało się po wiele godzin, od czwartej, piatej nad ranem po wedliny, okresowo
        nawet po masło. A mleko ze złotym kapslem i mleko w proszku było albo na
        receptę, albo na ksiązeczkę zdrowia.

        Kolejek do lekarzy nie było ? Do lekarza,w aptece na jakiekolwiek badania czy
        do RTGtrzeba było sie rejestrować stając (czy to lata sześćdziesiate czy
        siedemdziesiate czy osiemdziesiate) w kolejce jeszcze po ciemku, uzerac z
        rejestratorkami i osobami, które próbowały się bez kolejki załapac do lekarza.
        Były leki z którymi nie było problemów i leki na które sie polowało, rozsyłało
        po Polsce rodzinie recepty, zeby te leki wykupiła, gdyby akurat oczywiscie
        akurat były. Osobiście szukałam w ten sposób lactidu, biostyminy, a za Gierka
        tyrroideum, lek podstawowy po usunieciu tarczycy był nie do kupienia. A
        zastepników nie było.
        W poradni D to były horrory, te tłumy matek do szczepienia czy kontroli bioder.
        Czeskie butelki do karmienia dzieci tez się pojawiły dopiero za Gierka,
        przedtem uzywano zwyczajnych, po czystej. Ze smoczkami tez było różnie,
        pamiętam z dzieciństwa butelki ze szmatką!



        • zalotnica Re: Jak nas wychowywano w PRL 21.08.04, 21:04
          grrrrw napisała:
          >Ja mieszkania na które wpłaciłam w 1979 do tej pory nie dostałam.

          nie chce mi sie wierzyc..
    • losiu4 Re: Jak nas wychowywano w PRL 25.07.04, 21:26
      co, znowu??? aaa, rozumiem, 22 lipca... czas troche poobrzydzać :)

      Pozdrawiam

      Losiu
    • Gość: Ula Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.07.04, 23:02
      A dlaczego nie ma już światłych porad pana Andrzeja Samsona o tym, że dzieci
      powinny się bić nawzajem bo to NATURALNE???? Dlaczego Gazeta Wyborcza od kilku
      tygodni przestała nasze dzieci wychowywać Samsonem?
      • Gość: baba Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.acn.waw.pl 25.07.04, 23:16

        To, ze Samson jest pedofilem to nie znaczy, ze wszystko, co napisal jest zle.
        • Gość: Ula Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.07.04, 23:23
          Ej, to jakaś hipokryzja. Jesli twierdzisz, że to co napisał, jest dobre - a
          rozumiem, że uważasz, iż w PRL wychowywano źle, a Gazeta Wyborcza Samsonem
          wychowuje dobrze -to dlaczego przestali go drukować?
          • Gość: baba Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.acn.waw.pl 26.07.04, 12:39

            Doprawdy nie pojmuje, skad te wnioski ?????!!!!!!!!
            Hitler byl zbrodniarzem, ale niektore jego pociagniecia socjalne byly dobre
            (zreszta nie on je wymyslil), a potem nawet stosowane gdzie indziej.
            Podobnie z radami Samsona. Niektore sa sensowne.
            Nie drukuja go, bo jest skompromitowany- nie rozumiem Twojej argumentacji.
            Jestem natomiast przekonana, ze zaczna wkrotce drugowac jakies swieze nazwisko
            pelnymi garsciami, po odpowiedniej przerobce piszacego to samo.

            Ja nigdzie nie napisala, ze w PRL wychowywano dobrze- nie bede polemizowac z
            osoba, ktora do tego stopnia nie rozumie mojego toku myslenia.
            Szkoda czasu.
            Pozdrawiam
    • Gość: siepacz Ach, jaka niedobra była ta PRL. IP: *.sg.gov.pl / 80.50.15.* 26.07.04, 10:58
      Że podobne tendencje panowały w neonatologii i pedagogice na całym swiecie, to
      już mniej ważne. Różniliśmy się od Zachodu tylko gorszym wyposażeniem
      technicznym. Ale dziś można sobie do woli pojeździć po komunie, bo to się
      dobrze sprzedaje, a tym, co nie pamiętają, bo nie mogą, zrobi się przyjemną
      wodę z mózgu.
      • zwierzoczlowiekoupior Re: Ach, jaka niedobra była ta PRL. 26.07.04, 13:26
        Mimo, że byłam dzieckiem parę rzeczy całkiem dobrze pamiętam. I to wystarczy,
        żeby jeździć po komunie. Naprawdę jest za co.
        Wydawałoby się, że koncepcje Marksa i Engelsa dawno się skompromitowały, a tu
        proszę jednak są miłośnicy. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, wszystko
        zniesie, wszystko przetrzyma, we wszystkim pokłada nadzieję, miłośc nigdy nie
        ustaje (cytuję -przekręcam- z pamięci, więc proszę się słów nie czepiać, tylko
        sensu);)
        Pozdrawiam,
        Zwierzak
        • Gość: Felka Bo Sieopacxz jest czlonkiem rzadu RP - zwroc uwa-. IP: *.in-addr.btopenworld.com 26.07.04, 13:53
          -ge na jego domene - gv.pl
          I niech mi kto powie, ze postkomunisci sie zreformowali!Talie milusie
          demokraty, pies ich tracal.
        • losiu4 Re: Ach, jaka niedobra była ta PRL. 26.07.04, 13:56
          zwierzoczlowiekoupior napisała:

          > Mimo, że byłam dzieckiem parę rzeczy całkiem dobrze pamiętam. I to wystarczy,
          > żeby jeździć po komunie. Naprawdę jest za co.

          oczywiscie ze jest. Nawet sporo by sie tego uzbierało. Ale czepiać należy się
          rzeczy, za które sie nalezy czepić, a nie potepiać w czambuł wszystko, bo to
          sie śmieszne robi.

          > Wydawałoby się, że koncepcje Marksa i Engelsa dawno się skompromitowały, a tu
          > proszę jednak są miłośnicy.

          to spore uogólnienie. Niektóre koncepcje socjalistyczne (wrecz komunistyczne) i
          na dzisiejszym Zachodzie mozesz ujrzec.

          > Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, wszystko
          > zniesie, wszystko przetrzyma, we wszystkim pokłada nadzieję, miłośc nigdy nie
          > ustaje (cytuję -przekręcam- z pamięci, więc proszę się słów nie czepiać,
          > tylko sensu);)

          sensu sie nie czepiamy, bo mniej wiecej o to chodziło :) A tu chodzi o co
          innego: o ośmieszanie i oczernianie rzeczy, które w owym czasie wcale nie były
          złe ani jakies dziwne po świecie, nawet tym kapitalistycznym..

          Pozdrawiam

          Losiu
          • zwierzoczlowiekoupior Re: Ach, jaka niedobra była ta PRL. 26.07.04, 15:39
            losiu4 napisał:

            > Ale czepiać należy się
            > rzeczy, za które sie nalezy czepić, a nie potepiać w czambuł wszystko, bo to
            > sie śmieszne robi.

            A co konkretnie w PRL-u bylo godne pochwaly?

            > to spore uogólnienie. Niektóre koncepcje socjalistyczne (wrecz komunistyczne)
            >i
            >
            > na dzisiejszym Zachodzie mozesz ujrzec.

            Alez o tym wlasnie mowie:).

            Pozdrawiam,
            Zwierzak



            • losiu4 Re: Ach, jaka niedobra była ta PRL. 26.07.04, 16:45
              zwierzoczlowiekoupior napisała:

              > losiu4 napisał:

              > > Ale czepiać należy się
              > > rzeczy, za które sie nalezy czepić, a nie potepiać w czambuł wszystko, bo
              > > to sie śmieszne robi.

              > A co konkretnie w PRL-u bylo godne pochwaly?

              służę uprzejmie. Co do zarzutów z artykułu:
              - coś podobnego w podobnym okresie czasu zalecałeo sie też na Zachodzie.
              Zreszta do tamtych wzorców się powoli wraca (chodzi o negacje bezstresowego
              wychowania, żywienia "butelkowego" - mleka w proszku z nie widadomo czym itp.)
              co do powszechie używanych teraz pampersów też kilka zarzutów od lekarzy
              słyszałem... coś jeszcze? może przevytaj teraz zalecenia co do higieny
              ówczesnej i porównaj je z tym co teraz alergolodzy mówia: wybuch alergii u
              dzisiejszych dzieci to efekt "sterylnego dzieciństwa" wprowadzanych na prochach
              czyszczacych i dezynfekujących różnorakich. Co do zaleceń: i tak kazda matka
              stosowala sie do własnego stylu wychowania. Teraz jest tak, ze co która
              przeczyta w jakiejś kolorowance, to stosuje zalecenia w owej przekazywane.

              - TV color i pralka Frania

              a wiesz, kto system SECAM wprowadził i kiedy (w ramach oczywiscie oszczedności
              i racjonalnosci)? I kiedy na zachodzie Europy kolorowa TV wraz z pralkami
              automatycznymi stała się powszechna? Wcale nie było to tak dawno, a w latach 50-
              60 aż takiej różnicy nie było. Potem faktycznie zaczęło się to wszystko
              rozjeżdżac. Przynajmniej technologicznie, bo jeśli chodzi o wychowanie dzieci
              to juz niekoniecznie.

              > > to spore uogólnienie. Niektóre koncepcje socjalistyczne (wrecz
              > > komunistyczne) i na dzisiejszym Zachodzie mozesz ujrzec.

              > Alez o tym wlasnie mowie:).

              ale co do tego ma PRL?

              Pozdrawiam

              Losiu
              • losiu4 Re: Ach, jaka niedobra była ta PRL. 26.07.04, 16:59
                losiu4 napisał:

                > > A co konkretnie w PRL-u bylo godne pochwaly?

                jeszcze co do pewnych zalet:
                - kilka szpitali w mojej okolicy przekłada operacje z powodu braku krwi. A ja
                mam stosunkowo długą pamiec i kojarzę, jak na poczatku transformacji wyśmiewano
                darmowe krwiodawstwo (no dobra, nie darmowe, nalezał sie dzień wolny i
                czekolada). I było to popularne, bo krwi raczej nie brakowało.
                - brak opoieki lekarskiej i pielęgnierskiej w szkołach. Kiedyś nawet u mnie na
                zapadłej wiosce był gabinet, drobne skaleczenia "łatane" były na miejscu.
                Teraz, niedawno, pewnej dziewczynce ledwo uratowano noge, bo po zwykłym otarciu
                skóry, które kiedys opatrzonoby od razu w gabiniecie higienistki i nie byłoby
                problemów, nie mogła dotrzec do najzwyczajniejszej w świecie opieki. O
                szczepieniach, które kiedys były darmowe, teraz nie, nie wspomne.

                nie zrozum mnie źle, ale baaardzo nie lubie, gdy ktos w imię idei potępia w
                czambuł wszystko, co było niegdyć. I tylko o to się jezę. I jeżył się będe, bo
                nie lubie szwindli.

                Pozdrawiam

                Losiu
                • astrit Re: Ach, jaka niedobra była ta PRL. 27.07.04, 09:06
                  No na prawdę, ludzie! Czy nie potraficie zrozumieć, ze te wszystkie "darmowe"
                  rzeczy nie były darmowe? Ktoś za to płacił. Darmowa opieka medyczna? Tzn. ktoś
                  za darmo produkował leki, a ktoś inny - zupełnie gratis i nie pobierając
                  żadnego wynagrodzenia - aplikował je? To wszystko szło na kredyt, bo dochody
                  państwa nawet mimo przodującej pozycji w hutnictwie i wydobyciu węgla - nie
                  pozwalały na takie ekscesy bez zadłużania się! Te długi teraz spłacamy. Skąd
                  wzięło się zadłużenie szpitali? Skąd taka nędzna sytuacja emerytów? Właśnie z
                  gospodarki rozdawnictwa, gdzie wszystko było wspólne czyli niczyje.I niestety
                  nadal tak będzie jeśli nadal będą takie tabuny ludzi czekających na darmochę i
                  narzekających, że kiedyś było lepiej zamiast wziąć sie samemu za swoje życie i
                  nie czekać na gwiazdkę z nieba.
                  • Gość: an(triumf komuny?? Re: Ach, jaka niedobra była ta PRL. IP: *.it / 62.233.189.* 27.07.04, 11:21
                    triumfem komuny są przekonania ( o dobrodziejstwie PRL) ludzi
                    prostych ,ciemnych lub cwanych partyjno-ubeckich beneficjentow tamtych czasow,
                    Niestety niewielu miało swiadomośc,że wszyscy pracującu mieli bodajże 43(47?)
                    % pensji zabierane na cele społeczno-zdrowotne, nic nie bylo za darmo,
                    chyba,ze dla części uprzywilejowanych z różnych powodow obywateli. Nikt nie
                    wspomina o nadumieralnosci niemowląt czy mężczyzn w wieku 45-55 lat. o sredniej
                    dlkugości życia ludzi w PRL, o upokorzeniach i dzielnosci mimo wszystko naszego
                    pokolenia zyjącego w tamtych czasach.Tylko młodosc usprawiedliwia tęsknotę za
                    latami minionymi
                    • losiu4 Re: Ach, jaka niedobra była ta PRL. 27.07.04, 16:25
                      Gość portalu: an(triumf komuny?? napisał(a):

                      > triumfem komuny są przekonania ( o dobrodziejstwie PRL) ludzi
                      > prostych ,ciemnych lub cwanych partyjno-ubeckich beneficjentow tamtych
                      > czasow,

                      taaaa? nastepny do potepiania w czambuł wszystkiego, bo ustrój się nie podoba?

                      > Niestety niewielu miało swiadomośc,że wszyscy pracującu mieli bodajże 43(47?)
                      > % pensji zabierane na cele społeczno-zdrowotne, nic nie bylo za darmo,
                      > chyba,ze dla części uprzywilejowanych z różnych powodow obywateli.

                      dziś jest inaczej? co do dostepności: kiedys w szkolnej przychodni miałem
                      dentyste (nawet niezłego), teraz nie ma tam niczego, bo nie ma przychodni. A
                      procent na świadczenia lecznicze odpalam większy niż moi rodzice.

                      > Nikt nie
                      > wspomina o nadumieralnosci niemowląt czy mężczyzn w wieku 45-55 lat.

                      ech, poczytaj też o nadumieralnosci na tzw. Zachodzie lat temu kilkadziesiąt
                      (do tych czasów artykuł sie odnosi). A co powiesz o nadumieralnosci kogokolwiek
                      w wieku XIX, gdy to kapitalizm połączony z mechanizmem państwa nam miłościwie
                      panował?

                      > o sredniej dlkugości życia ludzi w PRL, o upokorzeniach i dzielnosci mimo
                      > wszystko naszego pokolenia zyjącego w tamtych czasach.Tylko młodosc
                      > usprawiedliwia tęsknotę za latami minionymi

                      hmmm takimi argumentami szafuj za lat kilkadziesiat, kiedy to (mam nadzieje)
                      naukowcy znajdą sposób na zycie kilkusetletnie. Wtedy ja Ciebie się czepie, że
                      ten nasz kapitalizm to ludzi do trumny wtrącał. Bo teraz (znaczy za te
                      kilkadziesiąt lat) zyjemy znacznie dłużej. Nie daj się demagogii...
                      niezależnie, czy ona jest komunistyczna, czy inna. I jedna i druga jest
                      szkodliwa.

                      Pozdrawiam

                      Losiu
                  • losiu4 Re: Ach, jaka niedobra była ta PRL. 27.07.04, 15:59
                    astrit napisała:

                    > No na prawdę, ludzie! Czy nie potraficie zrozumieć, ze te wszystkie "darmowe"
                    > rzeczy nie były darmowe?

                    oczywiście że nie. Szło to z podatków i innych przychodów państwa. A dzis niby
                    jest inaczej?

                    > Ktoś za to płacił. Darmowa opieka medyczna? Tzn. ktoś
                    > za darmo produkował leki, a ktoś inny - zupełnie gratis i nie pobierając
                    > żadnego wynagrodzenia - aplikował je?

                    czy dziś - za światle panujacego nam kapitalizmu - jest inaczej?

                    > To wszystko szło na kredyt, bo dochody
                    > państwa nawet mimo przodującej pozycji w hutnictwie i wydobyciu węgla - nie
                    > pozwalały na takie ekscesy bez zadłużania się! Te długi teraz spłacamy.

                    hmmmm, a co powiesz na wypuszczane przez wszystkie nasze "kapitalistyczne"
                    rzady obligacje na nie wiadomo jaki procent? co do zadłużania: jakoś dziwnym
                    trafem zagłębiamy się w nie nadal... niezależnie, czy u steru był Balcerowicz,
                    czy Miller.

                    > Skąd wzięło się zadłużenie szpitali?

                    skąd? A ze szwindli polityczków i geszefciarzy różnej masci przede wszystkim.
                    Co i poczytać można w sensacyjnych artykułach na ten przykład Wyborczej.

                    > Skąd taka nędzna sytuacja emerytów? Właśnie z
                    > gospodarki rozdawnictwa, gdzie wszystko było wspólne czyli niczyje.

                    coś się od PRL zmieniło, czy tez nie... bo rozkwit "lewych" rencistów czy
                    emerytów nastał po transformacji...

                    > I niestety nadal tak będzie jeśli nadal będą takie tabuny ludzi czekających
                    > na darmochę i narzekających, że kiedyś było lepiej zamiast wziąć sie samemu
                    > za swoje życie i nie czekać na gwiazdkę z nieba.

                    źle lokujesz zarzuty. Przeczytaj może z łaski swojej jeszcze raz komentowany
                    artykuł wybiórczej, potem cos napisz.

                    Pozdrawiam

                    Losiu
                • zwierzoczlowiekoupior Re: Ach, jaka niedobra była ta PRL. 27.07.04, 10:26
                  Losiu nastapilo pewne nieporozumienie. Ty odnosisz się do artykulu (i
                  slusznie), a ja piszac o cierpliwej milosci odnioslam sie do takich fragmentow
                  dyskusji jak np. ten:

                  "BYly takze zalety PRL, np. zapewnianie mieszkan, zasilki, zapewnienie pracy,
                  opieki zdrowotnej, oswiaty, i to darmowej.
                  Socjalizm nie przeczy demokracji. SLyszales za pewne o socjaldemokracji, ktora
                  rzadzi tez w krajach Europy zachodniej i powoluje sie na te same korzenie
                  (Marks)"

                  Masz racje, ze nie wszystko jest wina PRL-u, aczkolwiek ukryc tez sie nie da,
                  ze takie cuda jak automatyczne pralki przywedrowaly do nas pozniej i w stosunku
                  do wysokosci pensji byly drozsze, a wiec jeszcze przez dlugi czas mniej osob
                  niz na Zachodzie moglo sobie na to pozwolic.

                  Co do twojego przykladu z noga. Jestem z Warszawy teoretycznie powinno wiec byc
                  latwiej. I wiesz co pamietam z podstawowki? Pielegniarke, ktora byla, a jakby
                  jej nie bylo;). Pamietam tez mame czekajaca miesiecami na wazne badania
                  szpitalne, miejsc nie bylo, wiec nie opowiadajcie mi, ze w PRL-u leczenie bylo
                  takie proste, a problem niedostepnosci badan czy lekow to pojawil sie 10 lat
                  temu, bo ja naprawde doksonale pamietam, ze bylo inaczej. Mamie dopiero
                  prywatnymi kanalami udalo sie zalatawic w koncu lozko na korytarzu. Pamietam
                  tez leki dla ojca, ktore rowniez - byly, a jakby ich nie bylo;). Byly w
                  statystykach, tylko nie w aptekach. Wiec naprawde prosze mi tu nie uprawiac
                  mitologii:) jak to fajnie i prosto bylo z leczeniem z PRL-u. Jesli czyjes
                  jednostkowe doswiadczenia przecza temu, niech zajrzy do statystyk zgonow i
                  zachorowalnosci na nowotwory, liczbe zawalow serca zakonczonych zgonem, odsetek
                  smiertelnosci noworodkow itd. Jak to sie dzieje, ze z ta wszystkim dostepna
                  sluzba zdrowia przodowalismy w tych statystykach?

                  A tak BTW tych nieszczesnych uslug medycznych. Nic darmowe nie jest i nigdy nie
                  bylo. Uslugi medyczne to sa zawsze gigantyczne koszty, i za pozornie darmowe
                  leczenie placilo sie bardzo niskim poziomem zycia. A to, ze w Polsce teraz jest
                  jak jest, to w duzej mierze dzieki tym, ktorzy czepiaja sie zebami i nogami
                  ułudy darmowego leczenia, zamiast pozwolic przejsc ludziom na prywatne
                  ubezpieczenia.

                  Natomiast w jednym masz niewatpliwa racje, ani koncepcje z jednej strony
                  bezstresowego wychowania, ani z drugiej strony karmienia o okreslonych
                  godzinach, czy sadzania na nocnik koniecznie w ktoryms tam miesiacu, bez
                  wzgledu na tempo rozwoju dziecka to nie wina PRL-u. Na szczescie ogromna czesc
                  matek kierowala sie instynktem i wiekszosc tych koncepcji olala, karmily na
                  żądanie, a i skarcic tez umialy:)

                  Pozdrawiam,
                  Zwierzak
                  • losiu4 Re: Ach, jaka niedobra była ta PRL. 27.07.04, 18:25
                    zwierzoczlowiekoupior napisała:

                    > Losiu nastapilo pewne nieporozumienie. Ty odnosisz się do artykulu (i
                    > slusznie),

                    nie tylko, ale faktycznie do niego głównie :)

                    > a ja piszac o cierpliwej milosci odnioslam sie do takich
                    > fragmentow dyskusji jak np. ten:
                    > "BYly takze zalety PRL, np. zapewnianie mieszkan, zasilki, zapewnienie pracy,
                    > opieki zdrowotnej, oswiaty, i to darmowej.

                    no bo tak było... co do darmowosci i dostepnosci tychże powiem jedno... na
                    zapadłej wsi u mnie jeśli chodzi o usługi lekarskie było za PRL lepiej niż
                    teraz. A teraz zdzierają pieniadze bardziej niż niegdyś. A usług nie ma. Są w
                    mieście... jak masz cierpliwosć, możesz poczekac kilka miesięcy... o ile nie
                    zrobisz tak jak ja: zapłacisz prywatnemu.. Za komuny na usługę dentystyczną w
                    gabinecie czekałem tydzień - dwa, w przypadkach bólu - niemal natychmiast.
                    Teraz - po opowiesciach znajomych - wiem, ze na darmową (opłacaną tak jak
                    niegdyś z podatków) czeka się kilka miesiecy... no chyba ze tak jak ja, do
                    prywatnego idziemy.

                    > Socjalizm nie przeczy demokracji. SLyszales za pewne o socjaldemokracji,
                    > ktora rzadzi tez w krajach Europy zachodniej i powoluje sie na te same
                    > korzenie (Marks)"

                    tak, rzadzi... i coraz bardziej przypomina to, z czego sie wybiórcza
                    wyśmiewa... ba powiem więcej, w pewnych dziedzinach UE wyprzedziła absurdy
                    socjalizmu z lat gierkowskich.

                    > Masz racje, ze nie wszystko jest wina PRL-u, aczkolwiek ukryc tez sie nie da,
                    > ze takie cuda jak automatyczne pralki przywedrowaly do nas pozniej i w
                    > stosunku do wysokosci pensji byly drozsze, a wiec jeszcze przez dlugi czas
                    > mniej osob niz na Zachodzie moglo sobie na to pozwolic.

                    hmmm... powiem tak: w odniesieniu do lat 50-60 się nie zgodze z Twoją tezą. A
                    takie lata przytoczono w artykule. Co do lat późniejszych - i owszem,
                    rozjechało się :)

                    > Co do twojego przykladu z noga. Jestem z Warszawy teoretycznie powinno wiec
                    > byc latwiej. I wiesz co pamietam z podstawowki? Pielegniarke, ktora byla, a
                    > jakby jej nie bylo;).

                    to masz pecha. Bo ja swoja higienistkę wspominam bardzo milo, i jak sobie
                    przypomnę, ze kilkanaście dobrych razy ona mnie opatrzyła... powinienem być
                    kilkakrotnym inwalidą, gdyby było tak, jak w przykładzie z dziewczynką. A
                    podobne higienistki były w wielu szkołach. Teraz ich nie ma. Ani tych dobrych,
                    ani tych złych. A podatki te same, jak nie wieksze

                    > Pamietam tez mame czekajaca miesiecami na wazne badania
                    > szpitalne, miejsc nie bylo, wiec nie opowiadajcie mi, ze w PRL-u leczenie
                    > bylo takie proste, a problem niedostepnosci badan czy lekow to pojawil sie 10
                    > lat temu, bo ja naprawde doksonale pamietam, ze bylo inaczej.

                    ja też pamiętam, ze prosto nie było. I nadal nie jest. Ba, więcej powiem -
                    jest gorzej. Ot, mały przykład: właśnie niedawno nieszczęście mnie spotkało i
                    musiałem po przychodniech się leczyć. Było pare wizyt lekarskich "państwowych"
                    i prywatnych. O swoje przejścia nie będę się czepiał bom młody. Pamiętam
                    natomiast pewną starszą kobietę, ktora leczy sie od czasów komuny (i wtedy było
                    ją na leczenie stać), a teraz, gdybym nie dał jej 100 złotych, to pewnie by już
                    nie żyła. Przynajmniej tak lekarz jej powiedział. Bo nie stać jej było na leki,
                    na ktore za komuny jej starczało.

                    > Mamie dopiero
                    > prywatnymi kanalami udalo sie zalatawic w koncu lozko na korytarzu. Pamietam
                    > tez leki dla ojca, ktore rowniez - byly, a jakby ich nie bylo;).

                    nie chcę Cie martwic, ale teraz jest to samo... ba, nawet gorzej :(

                    > Byly w
                    > statystykach, tylko nie w aptekach. Wiec naprawde prosze mi tu nie uprawiac
                    > mitologii:)

                    nie uprawiamy. Jest gorzej niż było. Przynajmniej dla "średniaków". I tyle.

                    > jak to fajnie i prosto bylo z leczeniem z PRL-u.

                    nikt nie twierdzi, że było idealnie. Po prostu wiekszość korzystających ze
                    służby zdrowia mówi, że było lepiej.Z dostepnościa lekarza i z dostępnościa
                    leków. Podyskutuj może z ludźmi stojącyni w kolejce do lekarza w takim
                    miasteczku jak Kraków, Tarnów czy Rzeszów.

                    > Jesli czyjes
                    > jednostkowe doswiadczenia przecza temu, niech zajrzy do statystyk zgonow i
                    > zachorowalnosci na nowotwory, liczbe zawalow serca zakonczonych zgonem,
                    > odsetek smiertelnosci noworodkow itd. Jak to sie dzieje, ze z ta wszystkim
                    > dostepna sluzba zdrowia przodowalismy w tych statystykach?

                    tak samo jak i teraz. Nadal przodujemy, mimo heroicznego wdrazania kapitalizmu.

                    > A tak BTW tych nieszczesnych uslug medycznych. Nic darmowe nie jest i nigdy
                    > niebylo. Uslugi medyczne to sa zawsze gigantyczne koszty, i za pozornie
                    > darmowe leczenie placilo sie bardzo niskim poziomem zycia. A to, ze w Polsce
                    > teraz jest jak jest, to w duzej mierze dzieki tym, ktorzy czepiaja sie zebami
                    > i nogami ułudy darmowego leczenia, zamiast pozwolic przejsc ludziom na
                    > prywatne ubezpieczenia.

                    ułudy powiadasz? a co z przypadkami gruźlicy i wściekliznym których za lat
                    komuny raczej nie bywało (o późniejszej komunie mówię, żeby nie było) I głosami
                    lekarzy, którzy mówią, że zaniedbano profilaktyke? Owi lekarze to agenci komuny
                    są?

                    > Natomiast w jednym masz niewatpliwa racje, ani koncepcje z jednej strony
                    > bezstresowego wychowania, ani z drugiej strony karmienia o okreslonych
                    > godzinach, czy sadzania na nocnik koniecznie w ktoryms tam miesiacu, bez
                    > wzgledu na tempo rozwoju dziecka to nie wina PRL-u. Na szczescie ogromna
                    > czesc matek kierowala sie instynktem i wiekszosc tych koncepcji olala,
                    > karmily na żądanie, a i skarcic tez umialy:)


                    no, tu się zgadzamy :) a takie zarzuty - zauważ - padły w komentowanym artykule.

                    Pozdrawiam

                    Losiu
                    • zwierzoczlowiekoupior Re: Ach, jaka niedobra była ta PRL. 28.07.04, 08:28
                      > Teraz - po opowiesciach znajomych - wiem, ze na darmową (opłacaną tak jak
                      > niegdyś z podatków) czeka się kilka miesiecy... no chyba ze tak jak ja, do
                      > prywatnego idziemy.

                      No tak, ale powtarzam. To wina niewydolnego systemu ubezpieczeń zarządzanego
                      przez państwo, systemu wybitnie socjalistycznego, chcesz czy nie składkę
                      opłacić musisz, bez względu na to czy leczysz się prywatnie czy nie. W efekcie
                      leczenie jest dostępne niemal wyłącznie dla tych, których stać na podwójne
                      opłaty, czyli składki plus prywatne wizyty. Ale zauważ, że ludziom to się
                      podoba. Ilekroć pojawiają się projekty przejścia na prywatne, dobrowolne
                      ubezpieczenia, tylekroć podnosi się krzyk. Ludzie wolą ułudę darmowych usług
                      medycznych niż odpowiedzialność za własne życie.

                      > tak, rzadzi... i coraz bardziej przypomina to, z czego sie wybiórcza
                      > wyśmiewa... ba powiem więcej, w pewnych dziedzinach UE wyprzedziła absurdy
                      > socjalizmu z lat gierkowskich.

                      Biorąc pod uwagę w ilu państwach UE u steru socjaliści, Unia jest wybitnie
                      socjalistyczna. Niemniej jest zasadnicza różnica między dawnymi demoludami a
                      dzisiejszymi państwami z lewicowymi rządami. Dziś taki rząd można zmienić i
                      żadna z lewicowych partii nie jest już przewodnią:)

                      > hmmm... powiem tak: w odniesieniu do lat 50-60 się nie zgodze z Twoją tezą. A
                      > takie lata przytoczono w artykule. Co do lat późniejszych - i owszem,
                      > rozjechało się :)

                      Lata 50 - tak, w 60 - tych zaczęło się rozjeżdzać.

                      > tak samo jak i teraz. Nadal przodujemy, mimo heroicznego wdrazania
                      kapitalizmu.

                      Przodujemy w tych statystykach i faktycznie lekarze mówią o braku profilaktyki.
                      I nie są bynajmniej agentami komunizmu, ale wręcz przeciwnie - świadomie czy
                      nie krytykując to co się dzieje, są "agentami kapitalizmu";).
                      Bo w sektorze usług medycznych nikt tego kapitalizmu nie wdraża i skutki tego
                      właśnie widzimy.

                      Pozdrawiam,
                      Zwierzak



                      • losiu4 Re: Ach, jaka niedobra była ta PRL. 28.07.04, 12:31
                        Witaj, Zwierzaku :) Widzę, że więcej nas łączy niźli dzieli :) Totez tym
                        optymistycznym akcentem chciałbym zakończyć nasz "spór". Obecny, bo mam
                        nadzieję, że będziemy z sobą jeszcze polemizować :)

                        Pozdrawiam

                        Losiu
                • Gość: axx Re: Ach, jaka niedobra była ta PRL. IP: 209.136.102.* 28.07.04, 00:10
                  Szczegolnie te urlopy macierzynskie.
                  Zadnych ograniczen w skrobaniu.
                  Galaretka "Preventin"
                  Globulki "Z"
                  Za to dzisiaj kobiety maja duzo czasu i nie tylko one ale i mezczyzni.
              • mickey.mouse Re: Ach, jaka niedobra była ta PRL. 27.07.04, 10:36
                Losiu, co ma wprowadzenie przez sovietow system Secam, do najszerzej nawet
                pojmowanego tematu dyskusji ?

                Notabene, prowadzili go po to, aby odroznic sie od zgnilego PAL-u obecnego (z
                wyjatkiem zdaje sie Francji) na zachodzie Europy.
                • losiu4 Re: Ach, jaka niedobra była ta PRL. 27.07.04, 16:56
                  mickey.mouse napisał:

                  > Losiu, co ma wprowadzenie przez sovietow system Secam, do najszerzej nawet
                  > pojmowanego tematu dyskusji ?

                  to, że ów system Francuzi wprowadzili... wiodaca obecnie siła (wraz z Niemcami
                  w UE:)))wtedy też jak najbardziej zachodni świat. A do dyskusji ma to, że
                  zarzuty wybiórczej sa tego samego rzędu, co moje :) skoro oni rzeczy (wtedy
                  oficjalnie panujących na całkiem sporym kawałku świata kapitalistycznego) mogli
                  się czepiać, nie piszac o tym, że tak wtedy i na Zachodzie było, to i ja
                  uznałem, że nadinterpretacji i przejaskrawienia mogę użyć. Bom ja zwykły Łoś ze
                  wsi, a oni kształceni po świecie redaktory :)

                  > Notabene, prowadzili go po to, aby odroznic sie od zgnilego PAL-u obecnego (z
                  > wyjatkiem zdaje sie Francji) na zachodzie Europy.

                  nie, wprowadzili, bo raz: z Francuzami mieli niezły kontakt, dwa: zwykły filtr
                  i linia opóźniająca były tańsze i wcale nie tak tragiczne w porównaniu do PALa,
                  który wymagał większych technicznych obostrzeń. Nb, w USA panował i panuje
                  NTSC, który nijak ma się w sensie jakości do PALu :)

                  Pozdrawiam

                  Losiu
    • sol_bianca Re: Jak nas wychowywano w PRL 26.07.04, 16:21
      Mnie tak nie wychowywano. A moja mama widząc ten tekst zrobiła wieeeelkie oczy.
      • Gość: d. Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.hwkffo.de / *.dip.t-dialin.net 26.07.04, 17:40
        to mialas szczescie. u mnie bylo jeszcze gorzej.
        mam tylko nadzieje ze uda mi sie kiedys nie byc taka matka dla mojego dziecka -
        musi sie udac!
        • Gość: .................. Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.dialup.sprint-canada.net 27.07.04, 00:02
          W PRL bylo poprostu latwiej matkom wychowac dzieci niz obecnie.
          Srednia rodzina w PRL byla tez liczniejsza niz dzisiaj. Niestety
          ale obecna w pewnym sensie mocno zmaterializowana i jednoczesnie
          oplakana Polska, dla wielu (nie dla wszystkich oczywiscie) nie daje
          mozliwosci by zapracowane matki (ojcowie tez) zdobywali sie na "wysilek"
          czy poswiecenie sie dla choc troche liczniejszego potomstwa. Liczby
          mowia swoje. Mowia duzo o nas w tej kwestii.
    • Gość: Jerzy Widok Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 08:19
      Nie ma granic antypeerelowskiej paranoi.Na tym okropnym mleku w proszku i w
      blaszanych wanienkach wychowało się to zupełnie dziś ogłupiałe od propagandy
      antypeerelowskiej pokolenie 30-40 latków.Polska paranoja kwitnie pięknie w
      najjśniejszej rzeczypospolitej.
      • zwierzoczlowiekoupior Re: Jak nas wychowywano w PRL 28.07.04, 08:34
        > wychowało się to zupełnie dziś ogłupiałe od propagandy
        > antypeerelowskiej pokolenie 30-40 latków

        Wystarczająco dużo pamiętam, żeby oceniać PRL źle i nie wierzyć w kocopały -
        wybacz- że obok cieni były i blaski.
        Pozdrawiam,
        Zwierzak
    • Gość: wegetarianka1983 Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.04, 12:24
      A mnie zawsze doprowadzało do szału, że w przedszkolu wciskano we mnie mięcho,
      że o wątróbce już nie wspomnę, bleeeee! No bo jak to, żeby dziecko nie jadło
      dobrego mięseczka, po które dorśli tyle sie nastali wkolejce? A ja si edo tego
      po prostu nie nadaję i tyle!
      • Gość: agatamag Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.tcz.pl / *.tcz.pl 28.07.04, 23:21
        Wychowywanie dzieci to nie jest prosta sprawa! Ja myślę, że najważniejszy jest
        zdrowy rozsądek!
        Mój synek właśnie kończy 13 mies, przez całą ciążę i po urodzeniu Franka czytam
        mądre, współczesne podręczniki, chwalę sobie też "Dziecko" ( od Agory, jak GW) -
        i coś wam powiem: Karmić na żądanie, a nie co 3 godziny? mój Franuś był
        karmiony ( piersią oczywiście) na żadanie i bardzo szybko okazało się, że te
        żądania pojawiają sie bardzo regularnie - co 2 godziny! Czyli w sumie na
        żądanie i na godziny!!!
        Ale przysysał się na 20 (a nie10) minut i bez przestrzegania przerwy nocnej ()
        co 3 godziny). I chociaż zasypiałam na stojąco, to nie wyobrażam sobie, że
        przeczekuję godzinę jego płaczu...W 10 mies., na szcęście, udało się go tych
        nocnych pobudek oduczyć.
        Nie wyobrażam też sobie co czują dzieci wychowywane przez wiele współczesnych
        matek - widuję je na spacerach - matka w bluzce na ramiączkach, bo jest25-30
        st, a dziecko- w czapce, sweterku i pod poczwórnie złożonym kocem!! Okien się
        zimą nie otwiera, bo są szczelne ( z pcv)po to, żeby zaoszczędzić na ogrzewaniu!
        no i oczywiście dziecko mogłoby się zaziębić! ( mój syn od urodzenia śpi przy
        otwartym oknie - ani jednego kataru, ja też tak spałam i pierwsze zapalenie
        oskrzeli zaliczyłam w ogólniaku, wcale nie wiem co to angina)To o czym mówi ten
        artykuł z Wysokich Obczasów to nie jakieś zakurzone wspomnienia!! Tak jest
        nadal! Najczęściej najważniejsze jest to, co mówi matka, czasem babcia, czasem
        teściowa, dlatego te wszystkie"średniowieczne" poglądy sa nadal żywe. Też to
        znam ( moje teściowa kazała mi przykrywać Franusia tylko dlatego, że ona
        przechodzi obok i "zrobi wiatr" - jest co prawda dużą osobą...) i trzeba być
        bardzosilnym, żeby sie oprzeć "dobrym radom"
        Inną sprawa jest też to, co zalecają mądre ksiązki, a co robią matki. Przecież
        codziennie wszyscy widujecie nieszczęsne dzieci, które dostały w tyłek, bo się
        przewróciły i boli je kolano!!! A 2 -latki dostające od mamusi piwo do
        spróbowania? że nie wspomnę o 'pysznej i zdrowej' coca-coli. Także, od zalecen
        do rzeczywistości jest bardzo daleko, stąd też te głosy w dyskusji od matek,
        które wychowywały dzieci w latach60-70 ych, a to,co jest opisane w artykule
        jest dla nich obce.
        Rozsądek nade wszystko!!
        Pozdrawiam
    • Gość: mikmi Re: Do wszystkich IP: *.20-200-80.adsl.skynet.be 01.08.04, 23:15
      Dlaczego wszyscy patrzycie niemalze wylacznie na materialna strone owczesnej
      rzeczywistosci i techniczne mozliwosci dla matek. Rozwazacie problem
      Frani,pampersow wygodnych nie dla dziecka ale dla osoby opiekujacej sie, czy
      dzisiejszego internetu, zlobkow tygodniowych. Matki (tez samotne w sensie
      osamotnienia w swoim macierzynstwie) musza sobie radzic za pomoca srodkow ktore
      sa im dostepne-dotyczy kazdej epoki i kazdych warunkow. To jasne ze chcialyby
      dac swojemu dziecku wszystko co najlepszym im sie wydaje, to czego same czesto
      nie mialy. Dlaczego nie mowicie o innych wartosciach niematerialnych? Tak
      naprawde z domu rodzinnego nie wynosimy wspomnien o zjedzonej kromce chleba z
      szynka czy miodem.
      Co do artykulu pani Krzyszkowskiej i cytowanych statystyk: statystyki sa
      falszowane. Moj jedyny syn "przeszedl do statystyk" zmarly w wieku 9 lat w
      wyniku "niewydolnosci krazenia"- to byl guz pnia mozgu.
      Prosze bez komentarzy do ostanich 2 zdan.
    • Gość: asia Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.acn.pl 21.08.04, 16:08
      A ja duzo bardziej skorzystalam z ksiazki "male dziecko", ktora mama kupila gdy sie urodzilam
      niz z "naszej" biblii czyli "Pierwszego roku zycia dziecka". Syna karmilam o wyznaczonych
      godzinach, dzieki czemu mialam duzo czasu dla siebie i de facto dla niego. Duzo sie z nim
      bawilam, cwiczylismy (wedlug ksiazki), wloczylismy sie po swiecie (wedlug ksiazki - spacery to
      podstawa w niej). Spal w swojej kolysce kolo mojego lozka. Dzieki zartobliwemu treningowi
      nocnikowemu w swoje 2 urodziny zupelnie zrezygnowal z pieluch (wiekszosc moich znajomych
      ma 3-letnie dzieci ganiajace w pampersach). Ja nie czuje sie uposledzona przez takie a nie inne
      pielegnowanie mnie i nie sadze by tak czul sie moj syn. Uwazam, ze tak naprawde nie jest
      istotne to czy dziecko spi z rodzicami w lozku ale to czy ci rodzice naprawde okazuja mu swoja
      milosc i zainteresowanie a nie popadaja w depresje poporodowe i inne bo, cytuje: "mala wisi mi
      u cyca nonstop, juz nie daje rady." albo "Od poltora roku nie kochalismy sie z mezem. jakos nie
      mozemy przy dziecku spiacym tuz kolo nas. czuje jak maz sie ode mnie oddala"
    • Gość: gm LATA 70-TE i 80-TE IP: 80.48.249.* 06.09.04, 02:06
      W latach 70-tych leczyłam jako pediatra "cudze" dzieci, a w latach 80-tych
      wychowywałam swoje. Rzeczywiście zalecenia medyczne prowadziły do izolowania
      małego dziecka w "swoim", osobnym pokoju, nie kładły wystarczającego nacisku na
      karmienie naturalne i powodowały nadmierną podaż witaminy D3
      (przeciwkrzywiczej). Ale teraz mamy chyba gorszą sytuację min. z żywnością
      przesyconą związkami chemicznymi, bezmyśnie podawaną niemowlakom przez rodziców
      zapatrzonych w reklamy telewizyjne i prasowe, większym zabieganiem
      (nerwowością)rodziców i niezdrowym stylem życia (np wyruszanie z niemowlęciem w
      nosidełku-koszyku lub hamaku do marketu na zakupy). Jak może w takich warunkach
      wyrosnąć zdrowe, zrównoważone, normalne dziecko?
    • Gość: Claudia Podziwiam moja i inne mamy majace dzieci wPRL IP: *.cust.tele2.fr 01.11.04, 12:00
      Jak one sobie dawaly rade?Wiecznie zabiegane,w kolejkach po mleko,chleb itd
      Pare rzeczy moznaby zarzucic w kwestii metod wychowawczych,szczegolnie
      tzw"nierozpieszczanie"dziecka, zostawianie placzacego ,aby zahartowac,moze
      jednak za 20 lat psychologowie wypowiedza sie krytycznie o wspolczesnych
      metodach, zawsze bedzie mozna cos zarzucic.Uwazam jednak,ze wiecej bylo zlobkow
      i to juz byla wielka pomoc dla rodzicow.Oczywiscie to byla plityka,ale w
      efekcie pomagala naprawde .Pozdrawiam wszystkie mamy z epoki PRL, jestescie
      wielkie!!!!!!!
      mama trzyletniej Louise
    • Gość: baba-jaga Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.tkk.pl / *.tkk.pl 13.12.04, 21:58
      A mnie wykarmila koza -kazia!na mleko krowie mialam alergię. za to rodzice
      mieli duży ogrod i wszystko było ekologiczne- prawdziwa trójpolówka! To były
      piękne czasy- szpinak- palce lizać. lebioda i pokrzywa też. Groszek zielony i
      marchewka prosto z grządki, A po : patuszkę: mama chodziła do piwnicy . Soki
      tylko wlasne. Takie czasy już nie wrócą- bo po prostu jest Gerber.
    • Gość: Mama Teraz jest przegiecie w druga strone IP: 212.75.* / *.cza.warszawa.supermedia.pl 26.12.04, 14:46
      Czyli przedszkolaki nadal karmione piersia, dzieci, ktore nie przesypiaja 2
      godzin do ukonczenia 3 roku zycia, dzieci stale spiace w lozkach rodzicow i
      odizolowujace calkowicie matki od mezow, dzieci, ktore rzadza cala rodzina i
      terroryzuja wszystkich, ubranka, ktore kosztuja majatek, zabawki "edukacyjne"
      majace ustawic dzieci w wyscigu szczurow juz od malego, ich ciagly placz,
      niezadowolenie, oczekiwanie natychmiastowej gratyfikacji nawet w wieku
      przedszkolnym oraz ich zmeczone, obolale, wiecznie niewyspane, z pogryzionymi
      sutkami, nie majace czasu sie umyc i uczesac, nieszczesliwe matki, gnebione
      poczuciem winy, bo przeciez "tylko wyrodna matka nie karmi piersia i nie spi z
      dzieckiem".
      A wystarczy tylko troche zdrowego rozsadku zamiast popadania w skrajnosci w
      skrajnosci.
    • Gość: a Re: Jak nas wychowywano w PRL IP: *.LKSnet.org / *.internetdsl.tpnet.pl 26.12.04, 20:46
      ahahahaha
Pełna wersja