krytyk-systemu-edukacji
25.04.13, 00:24
Otóż okazuje się, drogie użytkowniczki, że akcje typu Nieczytasz lub Czytaj, podrywaj nie przynoszą zbytnich rezultatów: Polacy nadal nie czytają, i nawet mamienie seksem i obietnice powodzenia u płci przedziwnej tu nie pomogą. Z okazji przedwczorajszego Dnia Książki (?) ogłoszono, że ponad 60% Polaków nie miało w zeszłym roku kontaktu z książką. Nie czytają nawet studenci (co bardzo dziwi dziennikarzy, mnie mniej), ba, nawet lekarze czy „naukowcy” nie zwykli sięgać po lekturę fachową!
A przecież czytanie to same korzyści. Prócz powodzenia u płci przydają również precyzji w formułowaniu myśli, co ułatwia „te cholerne rozmowy kwalifikacyjne”. Zatem okazuje się, że tacy rozczytani obywatele nie tylko nie narzekają na brak kobiet, ale także, jak mawiają skłonni do spieszczeń Polacy, „pieniążków”.
Książki wzbogacają również słownictwo, a ponadto zmniejszają ryzyko błędów w trakcie prób się nim (słownictwem) popisywania (np. na wspomnianych rozmowach kwalifikacyjnych). Fajna praca za fajne pieniążki.
Przy okazji: kto z Was potrafi bez zaglądania do słownika urobić narzędnik od wyrazu iPhone i dopełniacz od statua? :)