ss1205
29.04.13, 17:07
Witam.
5 lat temu poznałam mojego obecnego męża. Na początku były motylki w brzuchu (wiecie sami jak to jest). Ale on jak sięgam pamięcią stopniowo od dwóch lat się zmienia. Teraz ja siedzę w domu i wychowuje dziecko a on pracuje i utrzymuje rodzinę. Nie dość że kompletnie mnie nie docenia w domu,a robię to to co w sumie robi kura domowa, ale jednak to też jest praca, raczej narzeka na mnie że jestem leser itp. muszę mu podawać obiadki, robić kolacyjki jak sama jestem zmęczona całym dniem. Wyciągnąć od niego parę groszy się nie da. Wiem że muszę iść do pracy (na razie są to prace dorywcze) ale to będzie dopiero od tego września bo syn dostał się do przedszkola. Niepokoi mnie fakt iż jesteśmy tylko 4 lata w małżeństwie i chciałabym by ta miłość nadal miała ogień a on już się ulotnił z jego strony. Brak wspólnych wypadów, czułych słówek. On umie mi tylko wytykać błędy i demonstrować swoje niezadowolenie. Ja bym mu mogła nadal okazywać miłość ale jestem już zrażona do niego. Rozmowy kończą się awanturą, parę razy zdarzyło mu się mnie popchnąć i wyzywa mnie. Ja jestem raczej spokojną osobą ale nie daje sobie i jeśli on mnie wyzywa to ja go też. Czuje się strasznie niedowartościowana i brak mi radości z życia przy nim! Idąc ulicą patrze na zakochanych i im zazdroszczę///Co radzicie? Proszę o mądre odpowiedzi.