co o tym sądzicie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.04, 16:02
eh..moja sytuacja jest skomplikowana...Jestem z pewnych chłopakiem od ponad 2
lat...ale w tym czasie była połroczna przerwa...zostawiłam go przez to ze był
zazdrosny,kontrolował mnie i ograniczał..ale..wróciłam..teraz wyjechał na
całe wakacje...a ja..poznałam kogos...jest inny od mojego chłopaka...wie o
nim<moim chłopaku>..mimo to...całujemy się<do niczego wiecej nie doszło> i
chce na mnie czekac...czuje się jak suka...go nie ma,tęskni,kocha itd..a ja
tu z innym.A na horyzoncie..pojawił się 3...i do niego też mnie coś
ciągnie...nie chce być z moim chłopakiem,ale tez nie wiem co mam z nimi
wszystkimi zrobic...którego wybrac..czuje sie jak w pulapce,którą sama na
siebie zastawiłam...ja poprostu nie potrafie być sama...z nikim nie jestem
szczęśliwa..oczekuje od faceta zeby byl taki jaki chciałabym zeby był,żeby
rozumiał mnie bez słow, robił wszystko to czego bym od niego oczekiwała,bez
tłumaczenia i mowienia co ma robic aby uczynic mnie szczęsliwą...ale nie moge
takiego znaleźć...jestem młoda..wiem..i wszystko przede mną...tylko nie wiem
co mam zrobic...boje sie ze juz tak zawsze bedzie,ze bede sie wplątywała w
jakies trójkąty...w poszukiwaniu tego jedynego... nie wiem którego
wybrac..kazdy posiada pewne cechy które chciałabym widziec u swojego
faceta... mogłabym nie wybrać zadnego...ale ja juz mówiłam..nie potrafie byc
sama...a jestem naprawde bardzo samotna... świat mnie przeraża...przerazam
samą siebie...ale ta samotnosc...jest nie do zniesienia... i chyba dlatego
ciągle szukam bliskosci...zrozumienia...moze ktos by mi poradził..co zrobic z
tym wszystkim..ze sobą...jak sie zmienic...
    • Gość: Platynka Re: co o tym sądzicie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.04, 16:12
      Problem nie tkwi w wyborze chłopaka..problem jest w Tobie, ale to napewno przez
      wiek. Człowiek w tym wieczu czesto sie zakochuje, szuka bliskosci, jest
      niezdecydowany.. ale tak szczerze to z tej sytuacji chyba nie ma wyjsc ;/
      jezeli ktoregos z nich wybierz to bedzie i dobra i zła decyzja.. :)
      • Gość: 18latka:/ Re: co o tym sądzicie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.04, 16:13
        tylko,ze ja w zadnym z nich nie jestem zakochana:/
        • Gość: Platynka Re: co o tym sądzicie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.04, 16:20
          nieszkodzi, że nie jesteś zakochana ;)) ale i tak takie impulsy jak uroda,
          głos, jakaś nietypowość tego chłopaka przyciąga.. Któryś napewno najbardziej
          nietuzinkowy i zwrócił Twoją uwage najbardziej..
          Ale czy napewno nie chcesz juz byc ze swoim chłopakiem? moze Ci sie tylko tak
          zdaje, bo go nie ma przy Tobie i troszeczke Ci się znudził? Ale może jak wróci
          to zatesknisz za nim i dojdziesz do wniosku, że skoro nie lubisz(nie mozesz)
          byc sama to lepiej zostac z nim skoro juz dobrze sie znacie i w jakis sposób
          jesteście sobie bliscy.
          • Gość: 18latka:/ Re: co o tym sądzicie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.04, 16:40
            ale chodzi o to jak mnie traktuje..jest chorobliwie zazdrosny...nawet będąc tam
            się kłócimy...oczekuje ode mnie zeby mu codziennie pisała smsy gdzie jestem, z
            kim co robimy itd...albo kłóci sie ze mną bo kogoś spotkałam na miescie
            <mieszkam w małym mieście> i ktos mu smsa napisał ze mnie widział z jakims
            chłopakiem...<to sytuacja z przed kilku dni> jest zazdrosny nawet o swoich
            kolegów...o kogos na kogo nigdy bym nie spojrzała w ten sposób..albo nawet o
            kogoś kogo nie lubie i moj chłopak o tym wie... jest cholernie zazdrosny... nic
            mi nie wolno...on zadecydował z kim mam podczas jego nieobecności wychodzić<są
            to oczywiście jego znajomi-znajoma para>a mi sie z nimi baardzo nudzi...i
            jeszcze te patrzenie jak sie całują,ściskają... kiedys nie chciał mnie puscis
            na 18 moje przyjaciela<sam miał zaproszenie,ale powiedział ze nie chce na nich
            wszystkich patrzec> nie akceptuje moich znajomych... doszło do tego ...ze ja
            sie boje gdzies go zabierac ze sobą..wola nie isc niz go zabrac...w tym roku
            moj połmetek..ale ja nie chce go zabierac..bo sie boje ze wszystkim popsuje
            zabawe,ze kogos pobije za to ze ze mną zatańczył itp. <no właśnie...nie
            chodzimy na dyskoteki..a jak juz na jednej bylismy...nie pozwolił mi
            tanczyc...nawet samej:/> ja juz nie mage tak dłuzej... po tym jak wróciłam
            obiecywał ze sie zmieni<bo wczesniej był tak samo> ale...minął rok...i zmian
            nie widac..tak jest..i nic go nie zmieni...w dodatku...on myśli..ze sie
            pobierzemy...czasem mi mówi ze czeka do mojej 18 <bo dokłanie 18 jeszcze nie
            mam> i wtedy weźmiemy ślub cywliny...a ja nie myśle o tym..mam czas na
            ślub...dzieci..jestem młoda...a on...chce mnie miec przy sobie...zamknąc w
            klatce...zdala od ludzi...miec tylko dla siebie...jest moim przyjacielem..tylko
            on wie tyle o mnie...tylko jemu moge ufac..na niego liczyc...ale tak sie z kims
            zyc nie da...
            • Gość: 18latka:/ Re: co o tym sądzicie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.04, 16:43
              a i dodam..boje sie go rzucic...boje sie ze bedzie mnie prześladował..tak jak
              to było wcześniej...
              • nglka Re: co o tym sądzicie 25.07.04, 16:51
                Z prześladowaniami to się idzie na Policję. Na dzień dobry. Składa podanie.
                Przyjdzie mu do domu - chłopak się przestraszy i da Ci spokój. Pewnie martwisz
                się, że mu zrobisz podwójną przykrość? Martw się dalej - to sama na tym
                najgorzej wyjdziesz.
            • Gość: Platynka Re: co o tym sądzicie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.04, 16:49
              hmm.. cieżka sprawa;/

              Jeżeli już w tym momencie wiesz, że nie możesz(nie chcesz) z nim być, że
              poradzisz sobie bez niego, gdyz jest dla Ciebie w jakiś sposób obciążeniem
              psychicznym, zadzwon do niego i powiedz co czujesz, albo wyslij smsa, 'miałeś
              się zmienic' czy coś w tym stylu. Daj mu jakos do zrozumienia krótkim smsem,że
              Cie to meczy, ale żeby on zrozumiał to tak, że mozesz go przez to zostawić..
              chyba, że boisz sie , że on po takim smsie bez problemu zgodzi sie na rozstanie
              to poczekaj aż wróci i zróbcie sobie długą rozmowe, taka naprawde szczerą ale
              na spokojnie, bez kłutnii i dłuższego wypominania, tylko zwykła rozmowe..
              powiedz czego od niego oczekujesz, zapytaj czego on od Ciebie oczekuje.
              Ustalcie jakieś ramy swojej wolności. Równie dobrze Ty możesz mu wejść za
              paznokcie oczekując od niego aby co chwile wysyłał smsy, gdyż przecież nie jest
              blisko Ciebie w tym momencie:) nieche sie spowiada co w danym momencie porabia,
              kogo poznał, o ktorej chodzi spac, czy wychodzi z domu na długo itd ;)) niech
              zobaczy jakie to meczace. ''Miłość nie polega na patrzeniem wzajemnie na siebie
              lecz patrzeniem w tym samym kierunku'' jezeli on albo Ty tego nie zrozumiesz to
              po jakimś nawet długim czasie i zmianom osobowisci i przyzwyczajeń, zwiazek
              niestety sie rozpadnie. Ale jezeli teraz są jakieś malutkie szanse na naprawe
              to lepiej naprawiajcie.
              • Gość: 18latka:/ Re: co o tym sądzicie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.04, 19:08
                dzięki za rady...poczekam aż wróci...pożyjemy zobaczymy...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja