hothotterviolett
12.05.13, 01:47
No właśnie - prawie.
Zdecydowałam, by nie brnąć w związek z kimś, w kim zakochałam się gwałtownie i błyskawicznie, z kimś, kto robi wrażenie ideału w wielu kwestiach (zrozumienie, rozmowy, poczucie humoru, nieprawdopodobna chemia), ale kto jest kompletnie wyzuty z ambicji zawodowych, życiowych, komu nie chciało się nawet nigdy uzyskać prawa jazdy. Kto studiuje zupełnie nieprzydatny nikomu kierunek, wykonuje pracę bez żadnych perspektyw.
Klamka zapadła, ale chciałabym zapytać, jak sądzicie - czy łatwiej zapomnieć o uczuciu, czy o swoich życiowych priorytetach?