Co robię źle...

21.05.13, 12:11
Doła mam. Nic poważnego: parę rzeczy poszło nie tak, jestem w fazie spadkowej cyklu, wreszcie kończy mi się laktacja (to fajnie, ale póki co hormony znów szaleją). Do tego muszę podjąć kilka konstruktywnych decyzji z serii co dalej - więc się zastanawiam.
Jestem zawalona robotą, rozrywka na odreagowanie odpada. Mąż akurat kończy swój pierwszy w życiu projekt na dużą skalę - i jak zwykle przy końcu: dużo pracy, podganiania terminów, pilnowania ludzi itp. Nie będę mu dokładać - wiem jak to jest, sama w takich okresach się wyłączam. Z drugiej strony zauważył, że dołuję i w sobotę wyjeżdżamy razem na cztery dni.
Ale ja potrzebuję wsparcia teraz - już. Zadzwoniłam do paru osób, które zazwyczaj wspieram, tym razem chcąc zrzucić trochę swoich problemów i się nie przebiłam. Moja najbliższa przyjaciółka jest teraz w ciąży i nie chcę jej obciążać, druga wychodzi z ciągu alkoholowego (od lat jej się zbierało - odreagowywała alkoholem stresy). Jak ja tej soboty dożyję, to nawet do wyjazdu się nie będę nadawać.
I tak sobie pomyślałam - co robię nie tak? Jak to jest, że staję się powierniczką, pomocniczką, ostoją, a gdy czasem przydołuję ja - to jestem z tym sama. A gdyby to było coś bardzo bardzo poważnego? Też zostałabym z tym sama? Tak, są psycholodzy, ale ja teraz bardziej potrzebuje tego, żeby ktoś ze mną pobył, zainteresował się, spędził trochę czasu - żebym poczuła się ważna...
    • eat.clitoristwood Co robisz źle? 21.05.13, 12:16
      Obciążasz swoimi problemami innych. Jeśli musisz, są tacy, którzy za pieniądze godzą się być zlewem psychicznych nieczystości osób trzecich.
      • twojabogini Re: Co robisz źle? 21.05.13, 12:50
        No właśnie nie obciążam. Stresy z pracy rozładowuję raz na jakiś czas sesją u psychologa - obowiązuje mnie etyka zawodowa i pewne rzeczy mogę zrzucać tylko u kogoś, kogo też obowiązuje tajemnica.

        A teraz chętnie bym obciążyła - ale właśnie nie mogę. Barierę mam i jakoś ciężko mi wybrać osobę, której nadmiernie nie obciążę, każdy tam jakieś problemy ma swoje - o których zresztą zazwyczaj jestem dokładnie przez samych zainteresowanych informowana, bo im się robi lepiej jak ze mną gadają.
        • poezja1983 Re: Co robisz źle? 24.09.13, 09:44
          czyli,że chętnie zajmiesz się problemiami innych.sama natomiast masz problem z proszeniem o pomoc-nawet w tak błachej sprawie jak wysłuchanie Ciebie. Przyczyn może byćc wiele, ale sama musisz je odkryć
    • malwi.2 Re: Co robię źle... 21.05.13, 12:32
      bo jesteś przyzwyczajona do tego, że tylko ty udzielasz wsparcia, a sama nie lubisz innych obciążać problemami

      ale teraz widać tyle się nazbierało, ze ty - ostoja, pomocniczka, powiernica sama pocieszenia potrzebujesz, ale... nie umiesz po nie sięgnąć, to dla ciebie nowa rola - bycie pocieszanym

      myślę, ze z obiema koleżankami możesz spokojnie porozmawiać o swoich problemach, takie zwierzanie - obustronne - zbliża

      ja też niedawno jednej koleżance się wyżaliłam (mimo początkowo wewnętrznych oporów) i okazało się, że ona akurat przechodziła przez to samo co ja i zarówno mi jak i jej po tej rozmowie zrobiło się lżej
      • twojabogini Re: Co robię źle... 21.05.13, 12:54
        malwi.2 napisała:

        Myślę, że masz sporo racji. No bo niby zadzwoniłam, ale tak naprawdę nie zaczęłam rozmowy. A do dwóch najbliższych nie dzwonię - bo uznałam, że teraz bez sensu dzwonić i im zrzucać na głowę moje. Z drugiej strony, może im się zrobi lepiej, że i ja miewam niekiedy gorzej?
    • jeriomina Re: Co robię źle... 21.05.13, 12:39
      Przez lata ludzie się przyzwyczaili, że to Ty jesteś silna. Dlatego wychodzą z założenia, że na pewno sobie poradzisz. Poza tym wspierasz słabe osoby, oczekujesz od nich, że teraz nagle okażą się silne? :)
      • twojabogini Re: Co robię źle... 21.05.13, 13:21
        jeriomina napisała:

        > Poza tym wspierasz słabe osoby, oczekujesz od nich, że teraz nagle okażą się silne? :)

        Nie no, od tych nie. Ale tak się okazuje, że w układzie rodzinnym typu mama, siostra to ja jestem najsilniejsza. W układzie przyjacielskim - chwilowo też. Chłopcy są okej - ale moje problemy są raczej hormonalno-babskie.
    • agata_abbott Re: Co robię źle... 21.05.13, 12:42
      Napisz na gazetowego, co Ci leży na sercu, pobyć - nie pobędę, ale wysłucham i może coś doradzę:)

      (A klimat z laktacją i hormonami rozumiem w 100%:))
    • coffei.na Re: Co robię źle... 21.05.13, 13:00
      jak masz orange to możemy popisać "smsy wspornosciowe"...chcesz??
      zostało mi 500 do końca mca..:D
    • light_in_august Re: Co robię źle... 21.05.13, 13:09
      Odpowiedź masz zawartą w swoim poście - sama nie chcesz pobciążać innych swoimi problemami (bo ta ma to na głowie, a tamta coś innego), więc nie dziw się, że nikogo przy Tobie nie ma. Może przez lata dałaś tak poukładałaś wszystko wokół siebie, że to Ty jesteś wsparciem i opoką (tak też pewnie lubisz się widzieć) i może niechętnie przyznajesz się innym, że sama czasem potrzebujesz wsparcia. Przestań tak wokół wszystko i wszystkich kontrolować ("wszystko i wszystkich" to pewne uproszczenie ofc ;)), pozwól sobie na chwilę słabości, na okazywanie jej.
      Do soboty niewiele zostało, dasz radę :) Wyciągnij przyjaciółkę na kawę i wyżal się trochę.
      • twojabogini Re: Co robię źle... 21.05.13, 13:30
        light_in_august napisała:

        Z pełną pokorą przyjmuję. Kiedy czytałam twój post przypomniała mi się sytuacja, gdy lata temu komunikat o podobnej treści wykrzyczała mi przyjaciółka - że ja nigdy nie zwracam się o pomoc, nawet, gdy już ledwo dyszę. Od tamtej pory poczyniłam postępy i często korzystam z pomocy innych, np. w opiece nad dziećmi. Chyba mam jednak nadal barierę związaną ze zwróceniem się o pomoc gdy potrzebuję nie konkretnej pomocy - choćby i przypilnowania dzieciaka - ale właśnie wysłuchania itp.
        Może mam kłopot z przyznaniem się sama przed sobą, że sobie nie radzę? Jakby tak sięgnąć w przeszłość, to w moim domu nie tolerowano "nie radzenia sobie", rozpamiętywania porażek: chwila żałoby i bierzemy się za bary z kłopotem. Całkiem zresztą sensownie - taka postawa raczej mi w życiu pomaga. Rzecz jednak nie w tym, żeby zrzucić winę na rodziców - tylko co z tym fantem zrobić - no bo jednak tak do końca się to nie sprawdza.
        • light_in_august Re: Co robię źle... 21.05.13, 16:18

          > Może mam kłopot z przyznaniem się sama przed sobą, że sobie nie radzę?

          Zdecydowanie, tak właśnie Cię odbieram, o ile można na podstawie postów na forum wysnuwać jakiekolwiek wnioski ;) Przybierasz postawę eksperta, specjalisty, doradcy, kogoś, kto sobie ze wszystkim radzi, ma wszystko doskonale zorganizowane i jeszcze innym potrafi zorganiuzować. Taka perfekcjonistka mająca wszystko pod kontrolą i lubiąca to. Ludzie w realu być może odbierają Cię w podobny sposób? Może nie mają śmiałości próbować Ci pomóc, bo przecież Ty na pewno sama zrobisz coś lepiej? Nie wiem, tak sobie gdybam. Jeśli tak jest faktycznie, to ciężko będzie to zmienić, bo Ty po prostu taka jesteś - nie chcesz pokazywać słabości i nie będziesz przecież robić czegoś, co nie jest zgodne z Twoim charakterem i postawą.
    • mocno.zdziwiona Re: Co robię źle... 21.05.13, 13:25
      Jeśli rzeczywiście nie masz się do kogo zwrócić to może po prostu weź rower i jedź gdzie oczy poniosą. Albo idź na pierwszy z brzegu film do kina czy na spacer do lasu. Nie wiem jak Tobie, ale mi takie proste przyjemności często pozwalają odzyskać oddech i dystans do świata, i problemów. Kwestia wyjścia z domu, sprzed komputera i zrobienie czegoś prostego i czasami męczącego fizycznie (może przekop komuś działkę? :D).
    • wez_sie och biedna jestes 21.05.13, 13:56
      och jaka biedna jestes
      dobrze ze masz te projekty i maz tez ma projekty i ze pracujesz dla rzadu i masz same teczki top secret
    • wersja_robocza Re: Co robię źle... 21.05.13, 14:24
      Przyzwyczailaś wszystkich do dwóch rzeczy: że sama sobie ze wszystkim świetnie poradzisz i że jeszcze pomożesz innym. I masz taki efekt. Sama przyłożyłaś do tego rękę.
    • martishia7 Re: Co robię źle... 21.05.13, 14:24
      Proste jak konstrukcja cepa. Po pierwsze sama zazwyczaj jesteś wsparciem, więc: a) sama siebie tak postrzegasz i nie lubisz prosić o pomoc, b) wszyscy przywykli, że właśnie taka jesteś, c) najbardziej to byś chciała, żeby ktoś zauważył, że tego potrzebujesz i przybył z odsieczą. To się prawdopodobnie nie zdarzy. Rozumiem, też taka jestem. Po prostu poproś. Wyartykułuj, że potrzebujesz tego wsparcia, że potrzebujesz się wygadać. Ludzie nie są przecież wszechwiedzący. Wiem, że to niełatwe, ale się da, a po wszystkim będzie Ci dużo lepiej.
    • piataziuta Re: Co robię źle... 21.05.13, 14:33
      Nie szukaj wymówek.
      Słuchanie o twoich problemach raczej nie zaszkodzi ciąży koleżanki.
      Mężowi też nie, o ile on nie jest ich przyczyną.

      Ja też jestem zawsze dla wszystkich na wyciągnięcie ręki, a jak potrzebuję wsparcia to nikogo przy mnie nie ma.
      I myślę, że sama jestem tej sytuacji w dużej mierze winna.
    • twojabogini Re: Co robię źle... 21.05.13, 15:08
      Dziękuję wam. Na początek napisałam mail do agaty, która zadeklarowała, że przeczyta moje zwierzenia. Już od napisania jest mi nieco lepiej. Zacznę też chyba ćwiczyć takie postępowanie w realu. Bo faktycznie - nie umiem zadzwonić i powiedzieć - wysłuchaj mnie, chociaż nie widzę problemu, gdy ktoś dzwoni lub przychodzi do mnie.
      Fajnie, że nie tylko ja - jakoś tak raźniej w grupie :)
      • marguy Re: Co robię źle... 21.05.13, 15:24
        Przez lata przyzwyczailas ludzi do tego, ze jestes doskonalym wsparciem dla innych, a na dodatek we wlasnym przypadku dajesz sobie rade sama.
        Taka jadzia-traktorzystka, ktora ujezdzajac buldozer wszystkie problemy, wlasne i cudze, zrowna z ziemia.
        Dlatego wszystkim wydaje sie wrecz niewiarygodne, ze mozesz miec dola, chwile slabosci. Do tego stopnia, ze gdy mowisz im, ze cos z toba nie tak, odpowiadaja chore: No nie, wszyscy, ale nie ty! Zarty sobie robisz.
        Wierz mi, wiem o czym pisze.

        A do soboty wytrzymasz, bo nie masz innego wyjscia z sytuacji :)
      • light_in_august Re: Co robię źle... 21.05.13, 16:22
        Ja też nie potrafię. Wolę pomagać komuś. A jak mnie czegoś trzeba, to mi głupio zawracać ludziom głowę, bo przeciez moje problemy nie są jakieś wielkie, dochodzę do wniosku, że jak się postaram, to sama sobie poradzę (co wyszło już w wątku o przyjaciołach pomagających w potrzebie ;)). Tak że wiele osób tak ma, nie Ty jedna ;)
      • malwi.2 Re: Co robię źle... 22.05.13, 15:14
        ja też dziś jestem po mailowej "terapii" z przyjaciółką, lżej...
    • maly.jasio Panie - zmiluj sie nad ta Dusza... 21.05.13, 15:17
      twojabogini napisała:
      > I tak sobie pomyślałam - co robię nie tak? Jak to jest, że staję się powiernicz
      > ką, pomocniczką, ostoją,

      - bo potrafisz i chcesz - NIC nie jest nie tak. wszystko jest na swoim miejscu.

      a gdy czasem przydołuję ja - to jestem z tym sama.

      - no i ? nie kazdy chce i potrafi wejsc w taka role.

      PS. Gdyby co , to wal do mnie na "Wyzalnie".
      Ja tam pocieszam spolecznie.
    • mariuszg2 Re: Co robię źle... 21.05.13, 16:05
      jesteś cudowna
    • magnusg Re: Co robisz zle?Zachowujesz sie jak 21.05.13, 16:35
      5-latka,ktora ma zal na caly swiat i pol okolicy,ze nikt sie nie chce z nia bawic.
      Masz problem-to rozmawiaj z jakims fachowcem,ktory moze ci pomoc go rozwiazac, a nie rozpylaj swoje problemy bezsensownie na innych ludzi byle oni sie nimi tez przejmowali.
      Potwierdza sie przyslowie.Facet chce problem rozwiazac, a kobieta chce o problemie pogadac.
    • gree.nka zjedz sobie lody, albo czekoladę 21.05.13, 18:09
      może brak magnezu, wyjdź na słońce albo postaw sobie krzesło w oknie tak by słońce na ciebie padało. Idź spać.
      wprawdzie nie mam laktacji, ale to co napisałam, na mnie działa
    • loginoftheyear Re: Co robię źle... 21.05.13, 18:17
      widze pewne podobienstwo do siebie samej :)
      gitarra@btinternet.com
    • mila2712 Re: Co robię źle... 21.05.13, 21:23
      Widocznie znajomi uznali, że umiesz swoje problemy rozwiązać perfekcyjnie bez niczyjej pomocy. Przecież zawsze dawałaś radę....

      Mniej angażuj się w problemy innych - niech trochę sami działają...
      • gree.nka Re: Co robię źle... 21.05.13, 21:36
        no ale to ona ma problemy i chce teraz oigadać a nie ma z kim
        • mila2712 Re: Co robię źle... 21.05.13, 21:40
          Tak to jest masz czas dla znajomych, przyjaciół a jak potrzebujesz pomocy to nikogo nie ma. Kolejny dowód na to, że nie warto zbytnio się angażować....
          Może na forum psychologia ?
    • to.niemozliwe Re: Co robię źle... 21.05.13, 22:21
      Czy masz poczucie, ze tak naprawde, to malo osob Cie rozumie i praktycznie nikt nie wie, jaka jestes i co czujesz naprawde?
    • allatatevi1 Re: Co robię źle... 22.05.13, 14:30
      Ostatnio też zauważyłam, że wiele dorosłych ludzi ma problemy ze zrozumieniem pojęcia wzajemności.
      Im bardziej jesteś dla tych osób dyspozycyjna, tym oni traktują cię jako ostatnią na liście priorytetów, ale (!) wystarczy ich trochę olać, a zaczynają ci nadskakiwać.
      Dziwne to i kompletnie niezrozumiałe - przypomina mi takie nieczyste gierki o pewną przewagę psychologiczną.
      • loginoftheyear Re: Co robię źle... 22.05.13, 14:54
        jak czasami sie z toba nie zgadzam, tak w tym przypadku masz racje
        ja ostatnio 'szkole' wlasnie jedna osobe. albo sie nauczy, jak to dziala, albo wypad. szkoda zycia.
    • berta-death Re: Co robię źle... 22.05.13, 15:19
      Najwyraźniej otaczasz się ludźmi z kategorii biorcy a nie dawcy. Tutaj działa ten sam mechanizm jak w przypadku przeszczepów. To, że ktoś chętnie zostaje biorcą jakiegoś narządu, nie znaczy, że równie chętnie zostanie dawcą. To nie zawsze jest zła wola, najczęściej chodzi o kompletny brak predyspozycji do tego, żeby być dobrym słuchaczem cudzych problemów i jeszcze w dodatku umieć dać jakąś sensowną radę. Albo chociaż zamilczeć jak się niczego sensownego powiedzieć nie potrafi.
      A skoro roztaczasz wokół siebie aurę osoby silnej i samodzielnej, która zajmuje się pomocą innym, to nic dziwnego, że głównie słabsi i chętni na otrzymanie wsparcia wokół ciebie się kręcą. Dla silnych zapewne masz mniej czasu, bo nie są aż tak absorbujący i aż tak bardzo drzwiami i oknami do twojego życia się nie ładują.
    • lolcia-olcia Re: Co robię źle... 23.05.13, 09:22
      nic źle nie robisz, jesteś silną kobietą i nie lubisz obarczać innych swoimi problemami, pora przełamać się
    • grassant Re: Co robię źle... 23.05.13, 10:25
      mam amatora na ssanie laktacyjne.
    • stoijedna Re: Co robię źle... 09.09.13, 20:49
      w dawaniu nigdy nie ma równowagi.
      robiąc za psiapsiółkę od zwierzania się robisz to gratis i z gestem. i inaczej o tym myśleć nie można, bo jeśli tak, to się frajerzysz licząc na odcinanie kuponów. Więc ogranicz to dawanie siebie innym a zostanie ci więcej dla siebie. Ustaiłaś się jako ta, co pomaga, więc nikt tobie pomagał nie będzie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja