smutna, zła. a wszystko przez faceta!

27.07.04, 21:34
siedze przy kompie, zla, smutna. znowu pokłóciłam się ze swoim chłopakiem.
znowu... i nie wiadomo o co tak do końca. jak zwykle zresztą :( nie wiem co
się z nami dzieje. a dzieje się cały czas zle. już 2 lata jesteśmy razem.
takie piękne były te 2 lata. a teraz co? ciągłe awantury , kłótnie. nie
wiadomo z jakiej przyczyny. ale na pewno zawsze z błahej. cały czas mamy do
siebie jakieś pretensje. kłótnia, trzaśniecie drzwiami, a potem telefon,
piękna zgoda. i przyżekanie że już będzie dobrze. a następnebo dnia znowu to
samo. kłótnia, awantura bez powodu. dlaczego tak się dzieje? co się z nami
dzieje? czy to jakaś nuda? kryzys, ktory trwa już kilka miesięcy? możecie mi
coś poradzić??? czasami zastanawiam się czy my wogóle się kochamy? bo jak
mogą kochać się ludzie, którzy tak kłócą się i awanturują? wkurza mnie to
strasznie, ze on tak wychodzi i trzaska drzwiami! ale wieczorkiem jak leże w
łóżku mam ochotę zadzwonić pogodzić się, ale częstpo sama nie wiem co mam mu
powiedzieć.
musiałam to napisać, poczuć ulgę jako taką :) może któraś z was ma podobne
przeżycia i wie lepiej ode mnie jak sobie z tym wszystkim radzić. bo ja gubię
się w tym wszystkim. ale nie wyobrażam sobie życia bez niebo. chociaż czasem
mam go już dość!
    • mroofcia Re: smutna, zła. a wszystko przez faceta! 27.07.04, 21:50
      Też tak miałam. Dwa razy :( W moim pierwszym Zwiąku Na Całe Życie również po dokładnie dwóch latach był kryzys. I rozeszliśmy się. Sytuacja dokładnie taka sama jak ta, którą opisujesz. I dobrze się stało - przestaliśmy się najzwyczajniej w świecie kochać. Oczywiście, ciężko było przekreślić dwa wspaniałe lata, ale porozmawialiśmy spokojnie (pierwszy raz po niezliczonych awanturach) i stwierdziliśmy, że tak będzie najlepiej.
      Potem znalazłam moją drugą Miłość Na Całe Życie i to samo - po dwóch latach (no, tym razem niecałych... :)) - kryzys. Kłótnie, awantury, ale cały czas wiedziałam, że się kochamy. I mimo, że raniliśmy się nawzajem z pełną premedytacją okazło się, że tym razem to naprawdę jest Coś. Żyjemy dalej szczęśliwie, nie twierdzę, że się nie kłócimy, każde z nas ma swoje wymagania i potrzeby, ale potrafimy je uszanować i naprawdę - twierdzę, że ten Kryzys tylko nas umocnił.
      Wiem, że taka sytuacja jest okropnie męcząca - czujesz się beznadziejnie - bezsilna i nie wiesz, co się dzieje, ale to jest czas żeby zadać sobie to najważniejsze pytanie - czy CHCĘ to z nim przetrwać. I szczerze sobie na nie odpowiedzieć, starając się nie ciągnąć niczego na siłę, czy z przyzwyczajenia.
      Jeżeli to przetrwacie, to będzie jeszcze piękniej.
      Życzę powodzenia i odwagi.
      Pozdrawiam.

      PS Swoją drogą, moja siostra-psycholog, która jest ze swoim facetem od 12 lat twierdzi, że oni regularnie co dwa lata przechodzili taki kryzys ; )
      • fiolka44 Re: smutna, zła. a wszystko przez faceta! 27.07.04, 22:09
        dzięki mroofcia za slowa otuchy. ale poradz mi jak ten kryzys przetrwać? co mam
        robić? zacisnąc zęby i czekać? ten kryzys trwa już tak długo i żadne z nas nie
        umie go "pokonać". nie wyobrażam sobie życia bez mojego faceta, ale ta sytuacja
        wpędza mnie w coraz większe doły. nie wiem co mam robić nawet teraz siedz ę z
        telefonem w ręku i zastanawiem się dzwoniś czy nie? i co powiedzieć.
        przepraszam? kiedy wcale nie czuję sie winna tej kłotni? jak ten kryzys
        przepędzić? on zapewnia mnie jak jest dobrze że mnie kocha nad życie , a
        następnego dnia znowu kłótnia. chcę przetrwać ten kryzys, ale nie wiem jak.
        obiecuję sobie sie nie denerwować, starać się wszystko robić dobrze i nic.
        ciągłe kłotnie. nie mówię ze tylko z jego winy, z mojej też oczywiście są.
        dochodzi nawet do tego że wypominamy sobie wszystko po kolei, wszystkie żale ,
        ukryte albo i nie. takie to trudne :(
        • mroofcia Re: smutna, zła. a wszystko przez faceta! 27.07.04, 22:37
          Ja sama nie wiem, dlatego podałam Ci dwa przykłady z życia wzięte.
          Za pierwszym razem też nie wyobrażalam sobie życia bez Niego, w gruncie rzeczy ja bym pewnie jeszcze długo ciągnęła w takiej sytuacji, ale to on w pewnym momencie zdecydowanie powiedział: "koniec". I musiałam to zaakceptować czy mi się to podobało, czy nie. Ale przetrwałam ten Najbardziej Paskudny Okres Z Możliwych i wyszło mi to na dobre.
          To jest sprawa najbardziej indywidualna, jaka może się zdarzyć. Każdy związek jest inny, każda relacja między partnerami jest niepowatarzalna, dlatego nie mogę Ci doradzic "zrób tak i tak". Musisz sama to wyczuć, zadać sobie wiele pytań. I nigdy nie mów, że nie możesz żyć bez niego. Możesz - z wyjątkiem ostatnich dwóch lat, żyłaś bez niego. Pewnie czujesz, że musiałabyś się zabrać za układanie sobie życia od nowa, ale zastanów się, czy to życie nie byłoby lepsze.
          Mimo wszystko mam nadzieję, że to przejdzie. Spróbuj troszkę zająć się sobą - znajdź sobie jakieś zajęcie, postaraj się zrobić coś od nowa - sama. Jeżeli stwiedzisz, że lepiej Ci bez niego - to sprawa jasna.
          Jednak, jeżeli to naprawdę Wielka Miłość - przetrwacie.
          Kurcze, to jest naprawdę cholernie trudna sytuacja - też niedawno taką przechodziliśmy, więc mogę sobie wyobrazić, jak się czujesz.
          Zawsze sobie myślałam, że najlepiej jest w takim momencie postarać się nie kierować emocjami i spróbować "na zimno" ocenić sytuację. Ale nigdy mi się nie udało... ;)
          Jedyne, co Ci teraz pozostaje, to starać się wyjaśnić to. Tylko nie pchajcie się w długie dyskusje, bo - jak sama piszesz - kończy się na tym, że wypominacie sobie jakieś syfy z przeszłości.
          A gdybyście na przykład spróbowali wyjechać na weekend, oderwać się od codzienności i zobaczyć, jak się dogadujecie będąc razem? Zmieńcie otoczenie, postarajcie się być tylko dla siebie.
          Jeżeli umiecie nadal cieszyć się z małych rzeczy wspólnie to będzie dobrze. I tego wam z całego serca życzę...
          • fiolka44 Re: smutna, zła. a wszystko przez faceta! 28.07.04, 11:20
            dziękuje Ci bardzo mroofcia za takie słowa. naprawdę dodają otuchy. postaram
            się iść za Twoimi radami i żyć bardziej "dla siebie" a nie dla niego. chociaż
            to też nie takie łatwe. mam nadzieje ze jeszcze wszystko jakoś między nami się
            ułoży i będzie dodrze.
            • Gość: totempotem Re: smutna, zła. a wszystko przez faceta! IP: *.zywiec.plusnet.pl 28.07.04, 13:01
              A mi się wydaje, że musicie ze sobą szczerze pogadać...
              oboje razem dojść do tego, czemu jakieś pierdoły powodują kłótnie, dlaczego on
              reaguje w taki a nie inny sposób, czemu Twoje reakcje są takie...jak sobie
              uświadomicie w czym tkwi problem ( razem, nie każde osobno),
              to sobie z tym poradzicie.
              Życie dla siebie i zajęcie się czyms napewno jest bardzo dobre, ale nie można
              zapomnieć, że istnieje tez ta druga osoba :)

              Powodzenia :)
              • mroofcia Re: smutna, zła. a wszystko przez faceta! 28.07.04, 15:09
                Oczywiście, że nie!!!
                Tylko, kurcze, czasem jest tak, że chociaż niewiadomo jak mocno postanowiłaś spokojnie porozmawiać i szczerze sobie wszystko wyjaśnić, i tak kończy się na bezsensownej kłótni... Na wyrzutach, ranieniu i wszystkim tym, czego masz już dość.
                A potem siedzisz po takiej "rozmowie" i się zastanawiasz, dlaczego tak jest. Dlaczego znów się nie udało?
                Dlatego wydaje mi się, że zamiast roztrząsać wszystko i zadawać sobie ból lepiej spróbować działać. Oczywiście, rozmowa jest ważna, ale często deklaracje swoje, a życie swoje... :(
                • fiolka44 Re: smutna, zła. a wszystko przez faceta! 28.07.04, 16:33
                  o boże ja już nie dam rady!
                  dziś mieliśmy się pogodzić. mieliśmy porozmawiać normalnie. a teraz to ja
                  wyszłam trzeaskając drzwiami! bo już nie mogłam znieść tej jego gadki. że ja
                  nie slucham co do mnie mówi itp. a jak w nerwach i takich emocjach możnma być
                  skupionym na drugiej osobie?! nie wiem juz sama co mam robić nie wiem! jak z
                  nim rozmawiać ? jak dojść do porozumienia? nie chcę tych pieprz.... kłótni! juz
                  nie dam rady tak! jak się porozumieć z drugą osobą, którą się kocha. my już
                  nawet rozmawiać chyba ze sobą nie umiemy! to takie trudne.
                • Gość: totempotem Re: smutna, zła. a wszystko przez faceta! IP: *.zywiec.plusnet.pl 28.07.04, 16:34
                  Tak to już jest, że nie od razu da się wszystko uporządkować...
                  na to trzeba czasu i cierpliwości, trzeba starać się nastawić na pokojową
                  rozmowę...moze Tobie się uda zapanować nad rozmową...jak będziesz widziała, że
                  Twojego mężczyznę ponosi, powiedz mu spokojnym( na ile się uda) tonem, że nie
                  chcesz się kłócić tylko wyjaśnić nieporozumienie...że takim wypominaniem i
                  ranieniem się nawzajem nic nie zdziałacie...przeszłam przez takie rozmowy i
                  jest już lepiej, a jestesmy ze sobą ponad 3 lata :)
                  Jak wypominał mi coś tam, to spokojnie mówiłam, że wałkowaliśmy już ten temat
                  poprzednio i skupmy się na tym co jest teraz i załatwmy to do końca, żeby potem
                  nie było powodu do wypominania... czasem trochę humoru ( wiem, że to trudne
                  przy kłótni), rozładowuje napięcie...kiedyś powiedziałam, że jak jeszcze raz
                  wrócimy do starej obgadanej sprawy to zacznę robić notatki z każdej kłótni, że
                  założę zeszyt i będzie kwitował, że to już obgadaliśmy :)))) oboje zaczeliśmy
                  się śmiać i łatwiej się rozmawiało :)))
                  • fiolka44 Re: smutna, zła. a wszystko przez faceta! 28.07.04, 16:39
                    ale jak Ty panujesz nad swoimi nerwami? co mam mu teraz powiedzieć jak dojdzie
                    do rozmowy? muszę być spokojna. czy powiedzieć mu od razu że mi bardzo na nim
                    zależźy, czy czakać na jego reakcję? i na to co on pierwszy mi powie?
Pełna wersja