fiolka44
27.07.04, 21:34
siedze przy kompie, zla, smutna. znowu pokłóciłam się ze swoim chłopakiem.
znowu... i nie wiadomo o co tak do końca. jak zwykle zresztą :( nie wiem co
się z nami dzieje. a dzieje się cały czas zle. już 2 lata jesteśmy razem.
takie piękne były te 2 lata. a teraz co? ciągłe awantury , kłótnie. nie
wiadomo z jakiej przyczyny. ale na pewno zawsze z błahej. cały czas mamy do
siebie jakieś pretensje. kłótnia, trzaśniecie drzwiami, a potem telefon,
piękna zgoda. i przyżekanie że już będzie dobrze. a następnebo dnia znowu to
samo. kłótnia, awantura bez powodu. dlaczego tak się dzieje? co się z nami
dzieje? czy to jakaś nuda? kryzys, ktory trwa już kilka miesięcy? możecie mi
coś poradzić??? czasami zastanawiam się czy my wogóle się kochamy? bo jak
mogą kochać się ludzie, którzy tak kłócą się i awanturują? wkurza mnie to
strasznie, ze on tak wychodzi i trzaska drzwiami! ale wieczorkiem jak leże w
łóżku mam ochotę zadzwonić pogodzić się, ale częstpo sama nie wiem co mam mu
powiedzieć.
musiałam to napisać, poczuć ulgę jako taką :) może któraś z was ma podobne
przeżycia i wie lepiej ode mnie jak sobie z tym wszystkim radzić. bo ja gubię
się w tym wszystkim. ale nie wyobrażam sobie życia bez niebo. chociaż czasem
mam go już dość!