Dodaj do ulubionych

rownowaga miedzy obowiazkami a...... reszta .P

31.05.13, 10:13
udaje sie Wam ja trzymac?
bo to jest chyba latwe kiedy ma sie mniej obowiazkow.
czy nie?
Obserwuj wątek
      • aroden Nie przeklada sie, ale... 31.05.13, 14:19
        aka667 napisała:
        > czyli że mniej obowiązków przekłada się na więcej wolnego czasu? nowatorka perspektywa :)

        Nie przeklada sie, gdyz nie ma tu bezposredniej zaleznosci, ale... implikuje :)
    • 2szarozielone Re: rownowaga miedzy obowiazkami a...... reszta . 31.05.13, 13:51
      No to zależy ;) Bo w podtekście Twojego pytania jest raczej nie "równowaga" a "jak najwięcej przyjemności i wolnego czasu". Ostatecznie zbyt mała liczba obowiązków zaburza równowagę... co nie znaczy, ze nie jest przyjemna ;)

      Ja problemów z tym raczej nie mam - ale do moich obowiązków należy właściwie wyłącznie praca zawodowa - okresowo mniej lub bardziej upierdliwa. Reszta to już kwestia mojej własnej motywacji i mobilizacji, żeby czas przez palce nie uciekał :)
    • rotkaeppchen1 Re: rownowaga miedzy obowiazkami a...... reszta . 01.06.13, 11:55
      A mnie paradoksalnie latwiej utrzymac rownowage miedzy obowiazkami a reszta, kiedy mam bardziej napiety plan dnia, typu: rano praktyki, potem praca, potem jeszcze jakies seminarium na uniwerku i tak dzien zleci do 18. Oczywiscie wszystko jest kwestia podejscia: praktyki sa super, prace uwielbiam a seminaria na uniwerku wybieram te, ktore mnie interesuja, te nieinteresujace tylko wtedy, kiedy sa obowiazkowe. W tzw "miedzyczasie" duzo sie ruszam: rano, mimo ze wstaje o 5.30 wychodze 20 min wczesniej, zeby przejsc jeden przystanek pieszo. Potem kolejne 20 minut od przystanku do szkoly (praktyki), moglabym autobusem ale mam czas, wiec sie troche ruszam. Ten sam dystans ze szkoly do pracy (druga szkola). W pracy tez sie ruszam, bo kiedy dzieci odrobia lekcje, gramy czesto w cos na dworze, np w ping-ponga - a one potrafia mnie wymeczyc :D Po pracy lece na leb na szyje do atobusu a potem z metra na zajecia, zeby sie nie spoznic. I tak prawie codziennie. Dzieki temu ruch mam zapewniony i nie musze dodatkowo uprawiac sportu, czego wyjatkowo nie lubie. Czasem 1-2 razy w tygodniu pokonuje caly dystans do pracy (ok 7km) pieszo, w mniej niz godzine. Po przyjsciu do domu ucze sie, czytam, itd, mieszkania "ogarniac" nie musze, bo czystosc i porzadek utrzymujemy na biezaco. Praniem tez sie dzielimy, ja piore raz na miesiac, kolorowe i czarne, mamy specjalne pomieszczenie do prania w bloku, pietro wyzej, w ktorym sa trzy pralki, suszarka i cala masa miejsca na powieszenie prania, wiec czesciej prac nie trzeba, wszystko sie zmiesci - trzeba miec tylko wystarczajaca ilosc ubran ale ten problem latwo rozwiazac, :D
      Bardzo wazny jest dla mnie sen, ok 8 godzin na dobe, proby skracania tego czasu skutkuja zmniejszeniem wydajnosci i efektywnosci w ciagu dnia, wiec takie oszczedzanie nie ma sensu.
      Dzieki temu, ze kocham moja prace (a studia czesciowo ale generalnie sa ok), wieksza czasu spedzam na "reszcze" a nie na obowiazkach, nawet, jezeli ta "reszta" nie zalicza sie do tzw czasu wolnego, ktorym moge dysponowac wg wlasnego uznania.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka