wszyscy pewnie mnie tu potępią

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 23:17
lekko się zakochałam w chłopaku przyjaciółki, jestem na forum, ponieważ
szukam jakiejś podpowiedzi, kochanki, zdradzeni, komentatorzy, nic z tego nie
wynika, boję się myśleć o nim, boję się, że wpadam w to na własne życzenie,
za plecami wszystkich jest świetny sex, on też coś czuje albo się bawi
sytuacją, a ja zaczynam się gubić w momencie, gdy chyba zaczęło mi zależeć
    • charlie_x Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią 27.07.04, 23:21
      ...8)..sympatyczna laleczko i co ja ci mogę radzić...idź na
      całość /oczywiście jeśli jesteś pełnoletnia/...8)
      • Gość: laleczka Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 23:26
        tylko co to znaczy na całość? jeśli chcę więcej niż sex....... jestem
        pełnoletnia już od dawna, hih, dzięki
        • charlie_x Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią 27.07.04, 23:37
          Gość portalu: laleczka napisał(a):

          > tylko co to znaczy na całość? jeśli chcę więcej niż sex....... jestem
          > pełnoletnia już od dawna, hih, dzięki
          __________________________________________________

          ..na całość - to znaczy w pełni zaangażuj się w ten związek..8)
    • mroofcia Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią 27.07.04, 23:35
      A ja to Cię w ogóle nie mam ochoty potępiać.
      Też się kiedyś wdałam w romans z chłopakiem mojej najlepszej przyjaciółki. I to w dodatku taki z rodzaju "szalony seks + wiekie wyznania". Potem on został z przyjaciółką, ja sobie znalazłam innego, nasze drogi się rozeszły, kontakt się urwał. A po dwóch latach jakoś na siebie wpadliśmy i teraz... jesteśmy razem, bo się okazało, że to jednak było coś większego...
      Przypadki chodzą po ludziach... ; )

      • Gość: laleczka Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 23:39
        a co z przyjaciółką? myślę o niej cały czas, naprawdę jesteśmy ze sobą mocno
        związane, prawie codziennie się widzimy, nieraz się ratowałyśmy z różnych
        dołów, z nią bawiłam się jak z nikim, a teraz nastał jakiś taki naturalny chyba
        proces, że przez niego się od niej odsuwam, drażnią mnie jej gesty, czuję, że
        tracę kontrolę nad wszystkim
        • mroofcia Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią 27.07.04, 23:43
          Z przyjaciółką zdechło swoją drogą. Ona chyba zawsze podejrzewała, że coś między nami było, ale kontakty nam się rozluźniły dopiero jak znalazłam sobie tego drugiego (czy ja przypadkiem nie mieszam za bardzo..? ;)). Teraz oczywiście teatralnie mnie ignoruje (mimo, że mój obecny rozstał się z nią pół roku przed zanim się zeszliśmy), ale nie żałuję ani trochę. Taka już chyba ze mnie wredna babura - bardziej cenię sobie miłość niż przyjaźń.
          • Gość: laleczka Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 23:48
            a ja się już parę razy przejechałam na tych miłościach i przysięgałam sobie, że
            przyjaźń będzie zawsze ważniejsza, tym bardziej, że ona była pierwsza w moim
            życiu, wiele nas nadal łączy i nie chcę jej ranić, wiem, że tak się raczej nie
            da mieć i ją i jego, ale też jak to rozegrać? on spotyka sie ze mną od kilku
            tygodni ukradkiem, najpierw bawiła mnie ta sytuacja, że jest tak niebezpiecznie
            i dziko, ale teraz męczą mnie szczególnie wspólne spotkania, to chyba
            pragnienie wyłącznośći się obudziło, i co mam mu powiedzieć: zerwij z nią?
            • mroofcia Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią 27.07.04, 23:57
              Nie, jak będzie chciał to sam to zrobi. Jeżeli stwierdzi, że chce Ciebie to chyba nie będzie trwał w związku bez sensu.
              Sama nie wiem, niczego Ci nie doradzam. Po prostu ja z takiego syfnego układu wyszłam bardzo dobrze, chociaż trochę to trwało...
              Nie możesz niczego przewidzieć, musisz zaryzykować, które obstawić - miłość czy przyjaźń. O ile to jest miłość, a nie tylko przelotna fascynacja, taki zakazany owoc, który smakuje najlepiej... Ach, ten dreszczyk emocji ; ) Musisz też wiedzieć, co to znaczy dla niego - czy to dla niego nic nie znaczący skok w bok, czy coś więcej.
              Nie jestem w stanie nic konkretniejszego napisać - to, że w moim przypadku wyszedł klasyczny scenariusz z harlequina, to był chyba cud jakiś.
              Trzymam kciuki!
              • Gość: laleczka Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.04, 00:06
                dziękuję Ci mroofcia, wiem, że to zalezy od jego kroku, ale ja nie mogę
                usiedzieć na miejscu nic nie robiąc, bo to bardzo wygodny układ moze wyjść, że
                on będzie miał i laskę swoją i mnie z doskoku, a do takiej roli nie jestem
                stworzona z całą pewnością, jakoś nie mogę go wyczuć, a nasze rozmowy są zawsze
                takie pół żartem pół serio, to jak dotąd było zabawne, te niedopowiedzenia, nie
                chcę go naciskać, ale potrzebuję zrobić coś co mogłoby być bodźcem, może
                zniknąć na chwilę mniej lub bardziej ostentacyjnie?
                • mroofcia Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią 28.07.04, 00:16
                  Oczywiście, masz absolutną rację.
                  Jeżeli, jak piszesz, taka sytuacja ciągnie się od paru tygodni to chyba powinnaś mu wytłumaczyć, że jeżeli dla niego to tylko zabawa, to bawienie się Twoimi uczuciami jest w tym wypadku wysoce niestosowne. Bo ja rozumiem, że może się zdarzyć, że będąc w jednym zwiąku spotykasz kogoś nowego, z kim chcesz być, stwierdzasz, że jednak wolisz tę nową osobę - zdarza się. Ale ciągnąć takie coś - jeżeli on nie myśli o Tobie poważnie - to już jest świństwo. Bo jeszcze gdyby dla Ciebie to nie miało takiego znaczenia, gdyby Ci to łatwo przychodziło i Cię nie męczyło to możnaby tak żyć, ale przecież masz z tym problem i w gruncie rzeczy mam wrażenie, że męczy Cię to. I w takiej sytuacji niewyjaśnenie sprawy i obracanie wszystkiego w żart nie pomoże. Trzebaby się zdecydować.
                  A jak myślisz - czego on chce??
      • Gość: yossi Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią IP: *.autocom.pl 28.07.04, 20:10
        mroofcia,
        no ten nick mnie rozbraja....
        autentycznie!
        czuje ze moglbym sie zadurzyc w samym nicku, moge?
        nic na to ni poradze, ze strasznie mnie on rozczula... :)

        pozdroofka mroofcia :)
        yoss
    • undyna Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią 27.07.04, 23:53
      nic co ludzkie nie jest mi obce, jak mawiał Hipokrates?(niech ktoś mnie
      poprawi); przerąbane masz Laleczko, nie potępiam, takie życie...
      • poprioniony Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią 28.07.04, 06:32
        undyna napisała:

        > nic co ludzkie nie jest mi obce,

        Nic co ludzie nie jest mi obce, nawet skurwysynstwo :-)
        • Gość: maretina Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią IP: *.ols.vectranet.pl / 213.76.143.* 02.08.04, 19:50
          teraz to ja za powyzszy teks sie klaniam nisko:)))))
      • elisa_day odp. 04.08.04, 20:52
        undyna napisała:

        > nic co ludzkie nie jest mi obce, jak mawiał Hipokrates?

        Terencjusz? :)
    • Gość: leff Re: laleczka IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.04, 07:21
      cenisz bardziej przyjaźń ??
      poinformuj przyjaciółkę , z kim jest związana,
      takiego faceta już nigdy nie bedziesz pewna,
      przyjaciółkę możesz mieć jedną na lata , facetów jest na kopy ,
      jak się tylko dobrze rozejrzycie
      • Gość: gri Re: ooo! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 07:31
        i to jest swieta prawda. przyjazn jest o wiele bardziej wymagajaca niz milosc.
        milosci mozna miec wiele - przyjaciela tylko jednego (wzglednie dwoch ;-) ).
        bylam kiedys w sytuacji, ze moja przyjaciolka "swirowala" do faceta, z ktorym
        sie spotykalam. wszystko wyszlo na jaw, ja sie w sobie zacielam, poczulam sie
        urazona maxymalnie i oszukana. stracilam zaufanie. ale miedzy nimi niczego
        powaznego nie bylo. a moja przyjaciolka zaczela o mnie walczyc. nie dawala za
        wygrana, nie przejmowala sie tym, ze nie mam ochoty sie z nia spotykac,
        rozmawiac i kontaktowac. trwalo to jakis czas, emocje z mojej strony opadly i
        zaczelam sie zastanawiac, na kim bardziej mi zalezy. czy na facecie, ktory nie
        ma oporow przed kreceniem z moja przyjaciolka - czy tez na przyjazni, ktora
        trwala pare ladnych lat. no i po jakims czasie (nie bylo tak lekko...)
        pogodzilysmy sie. ja wybaczylam jej, ona wybaczyla sobie i do dnia dzisiejszego
        miedzy nami jest gleboka i szczera przyjazn.
        oczywiscie - "nic co ludzkie..." - ale moze warto sie zastanowic, co/kto jest
        wazniejsze/y...? zeby potem nie zalowac. przyjazn w zyciu to bardzo rzadki
        zwiazek - wiec jesli ma sie to szczescie, nalezy o nia dbac ;-)
        • Gość: leff Re: gri IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.04, 07:35
          to co opisujesz jest normalne przecież,
          jeśli 2 ludzi się przyjaźni często gęsto mają te same gusta,
          czyli bardzo prawdopodobnym jest,że podobają im się ci sami faceci (kobitki)
          • Gość: gri Re: leff ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 07:43
            owszem ;-)
            tylko, ze bardzo latwo jest mowic nam "wielkie slowa" i deklaracje.
            "cenie przyjazn", "szanuje ludzi"...
            a potem np. okazuje sie, ze tak naprawde przed-chwila-poznany facet "wygrywa" z
            przyjaciolka/cielem, z ktorym laczy nas wieloletnia przyjazn.
            a ten, co to niby "szanowal ludzi" poderznal gardlo sasiadce (hehehe, ale
            pojechalam...).
            chodzi mi po prostu o to, aby przed podjeciem decyzji NAPRAWDE zdac sobie
            sprawe z tego, co wazne, a co wazniejsze.

            a to, ze przyjazniace sie osoby maja na ogol zblizone upodobania - ok. ale sa
            tez chyba jakies granice...?
            zreszta latwo sie wypowiadac, trudniej podejmowac decyzje...
            • nglka Re: leff ;-) 28.07.04, 19:35
              Gość portalu: gri napisał(a):

              > owszem ;-)
              > tylko, ze bardzo latwo jest mowic nam "wielkie slowa" i deklaracje.
              > "cenie przyjazn", "szanuje ludzi"...
              > a potem np. okazuje sie, ze tak naprawde przed-chwila-poznany facet "wygrywa"
              > z przyjaciolka/cielem, z ktorym laczy nas wieloletnia przyjazn.
              > a ten, co to niby "szanowal ludzi" poderznal gardlo sasiadce (hehehe, ale
              > pojechalam...).

              Nie, nie pojechałaś. Po prostu zwyczajnie się zastanowiłaś. Jesli kilkudniowa
              znajomość wygrywa ze znajomością - znajomości tej nie można nazwać przyjaźnią.
              Ja to okreslam mianem spłycania problemu. Albo jest przyjaźń - albo jej nie ma.
              Jesli jest - dziewczyna nie miałaby chwili zastanowienia kogo wybrać (a
              przynajmniej nie tak długo) dlatego o przyjaźni mowy być nie może, przynajmniej
              ze strony autorki posta.

              > chodzi mi po prostu o to, aby przed podjeciem decyzji NAPRAWDE zdac sobie
              > sprawe z tego, co wazne, a co wazniejsze.

              - Otóż to. Myślę jednak, że nie trzeba na to słów, autorka posta zastanawia się
              nad tym - oby tylko starczyło jej czasu i... możliwości.

              ---------------------------------

              Droga autorko - nie stoję po żadnej ze stron, jestem jednak obserwatorem i chcę
              czy nie chcę - oceniam. Staram się jak najmniej subiektywnie. Obawiam się, że
              któregoś dnia możesz obudzić się z ręką w nocniku - bez przyjaciółki i bez
              faceta - to najczęstszy życiowy scenariusz. Obyś dokonała dobrego wyboru, życzę
              Ci jak najlepiej.

              Pozdrawiam.

    • Gość: Przyjaciel Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią IP: 62.233.236.* 28.07.04, 09:36
      Wy dziewczyny jesteście jednak pokręcone. Nie wyobrażam sobie, żeby facet
      prawdziwemu przyjacielowi poderwał kobitke. Żona mojego przyjaciela jest dla
      mnie wzorem jaką partnerkę chciałbym mieć, ale przez głowę by mi nie przeszło
      podrywać ją. Wasza przyjaźń jest nic nie warta. Daj sobie spokój z tą
      przyjaźnią i tym facetem. Jak mozna nazywać przyjacielem kogoś, komu
      przyprawiło się rogi. Jeśli go odbijesz przyjaciółce nie dziw się, że tobie
      zrobi to samo.
      Nie zaprzyjaźniaj się już z nikim bo znowu zawiedziesz.
      • Gość: lk Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią IP: *.net 28.07.04, 12:18
        Żal mi Twojej przyjaciółki,że trafiła na takich ludzi jak wy.Mogłabyś sobie
        zakodować,że żonatych i zajętych się nie rusza dla swojego dobra.
        • mroofcia Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią 28.07.04, 15:31
          Naprawdę, mnóstwo tu pięknych zasad i deklaracji. Tylko, że uczucia nie da się wybrać ani zaplanować. Ani nie da się sobie wmówić, że jest inaczej niż jest.
          Załóżmy, że olejesz takiego faceta, że postawisz na przyjaźń. A ta przyjaciółka miesiąc później wbije Ci nóż w plecy i przekręci... Tak też się zdarza.
          • nglka Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią 28.07.04, 19:45
            mroofcia napisała:

            > Naprawdę, mnóstwo tu pięknych zasad i deklaracji. Tylko, że uczucia nie da się
            > wybrać ani zaplanować. Ani nie da się sobie wmówić, że jest inaczej niż jest.
            > Załóżmy, że olejesz takiego faceta, że postawisz na przyjaźń. A ta przyjaciółka
            > miesiąc później wbije Ci nóż w plecy i przekręci... Tak też się zdarza.

            Wiesz, mróofcia, w poprzednich postach pisałaś piękne rzeczy ale w tym jednym
            nie mogę się z Tobą zgodzić. Nie można zakładać, że wszystko zakończy się źle,
            jeśli nie wybierzemy miłości (o ile taki kaprys można nazwać miłością, nie znam
            dokłądnie sytuacji - wiem tylko to, co czytam). Nie można zakładać, że
            przyjaciółka wbije nam nóż w plecy. Gdybym ja tak podchodziła do życioa to nie
            zdawałabym do liceum zakładając, że i tak mnie wywalą albo nie szukała pracy
            zakładając, że i tak mnie nigdzie nie przyjmą.
            W przyjaźni liczy się przede wszystkim zaufanie dlatego ja właśnie
            zrezygnowałabym i z chłopaka i ze znajomości z dziewczyną, by nie zapętlić się
            dalej.
            O miłości można mówić wyłącznie w przypadku, gdy nie ma wątpliwości. Jesli
            takowe są (jak w przypadku autorki) - miłości nie ma. Nie twierdzę, że nigdy jej
            nie będzie ale nie teraz albo nie z tym facetem.
            Dodatkowo - na miejscu "przyjaciółki" nie przyjaźniłabym się z autorką posta i
            życzyła jej wszystkiego najgorszego (taka już natura ludzka).
            Prawda jest taka jak już jedna osoba pisała - jeśli chłopak jest w stanie zrobić
            taką świnię (rozpoczynać "coś" bez zakończenia związku z inną osobą) - raczej
            już się nie zmieni i istnieje duża szansa na to, że autorka posta znajdzie się w
            niedługim czasie w podobnej sytuacji... być może odtwórczynią głównej roli
            będzie jej nowa znajoma...
            • mroofcia Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią 28.07.04, 20:51
              Nglka, broń Boże, nie zakładam z góry czarnego scenariusza!!!
              Po prostu tak sobie myślę na ten temat i różne możliwości przychodzą mi do głowy. I nie nadążam z pisaniem...
              To jest tak cholernie skomnplikowana sytuacja i tak indywidualna, że trudno napisać coś konkretnego. Takie tu tylko snuje wolne przemyślenia...
    • cebulka_dymka Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią 28.07.04, 20:14
      Ja potepiam."Chyba sie zakochalam","chyba mi zaczelo zalezec",oczywiscie to
      jest dla Ciebie najwazniejsze.To "chyba".Po co w ogole nazywasz swoja kolezanke
      przyjaciolka? To chyba przyjaciolka?To po prostu jakas znajoma,ktora dla Ciebie
      nic nie znaczy.Nie rozumiem,jak to sie dzieje,ze kobiety czesto nie potrafia
      znalezc sobie same partnera,odnajduja go dopiero wtedy,kiedy jest zajety przez
      najlepsza kolezanke.Moze to swiadczy o jakims wygodnictwie(bo nie chce im sie
      szukac) a moze po prostu o niezaradnosci i zyciowej slepocie.Takie kobiety-
      ofermy...
      • mroofcia Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią 28.07.04, 20:59
        Może przez to, że sama kiedyś podobne świństwo zrobiłam i skończyło się to happy endem, jakoś tak bardziej wyrozumiałym okiem patrzę na wszelkie rzeczy, które inni tu takim zgodnym tonem potępiają...
        Kobieta - ofermą się w najmniejszym stopniu nie czuję, bo jesteśmy teraz cholernie szczęśliwi, a "przyjaciółka" okazała się nic nie warta. I to nie przez niego (ale zdaje się, że o tym wspominałam już wcześniej).
        • Gość: laleczka Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 15:03
          nie mogłam już dłużej znieść tego napięcia, zakończyłam ten romans i wycofałam
          się z tej przyjaźni, bo na dłuższą metę nie wyobrażam sobie jak by to miało
          wyglądać w przyszłości gdy gdzieś będziemy się wszyscy razem spotykać, nie
          starczyło mi tylko siły na jakiekolwiek wyjaśnienia, jest mi teraz źle i
          smutno, mam straszne dni, dziękuję wszystkim za posty
          • mroofcia Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią 29.07.04, 17:34
            Gratuluję zdecydowania.
            I odwagi życzę!!!
            Pzdr
          • Gość: leff Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.04, 22:10
            gratuluję odwagi
            wg mnie - dobra decyzja , teraz masz czas wszystko
            na spokojnie poukładać ,
            przyjaciółka też niech ma myślówkę ...
          • Gość: F. do laleczki :) IP: *.tele2.pl 04.08.04, 21:13
            jak czytalam wczesniejsze posty chcialam odpisac -
            niby teraz sobie obiecujesz ze to tylko seks i nic zobowiązującego ale potem
            sie jakos tak przywiązujesz do chlopaka i moze sie to zle zakonczyc :/.
            a teraz - gratuluje! to dobrze ze zakonczylas :). i mowie ci - przejdzie, moze
            zbierzesz sie nawet na wyjasnienia:). bedzie lepiej, nie przejmuj sie. zle dni
            miną. i wytrzymaj w postanowieniu. ojej, jaka ty silna. nie bym tak nie umiala.
            przyjmij na swoj uzytek ze to ich wina i sie nie martw o nic.
            mam pytanie - czy ta kolezanka wiedziala ze ją zdradza?

            [tu ktos powiedzial ze to wina kolezanki ze nie potrafi go utrzymac -
            chetnie bym w to wierzyla, ale faceci mają chyba zakodowaną niewiernosc i
            chodzi im o seks.]

            ja mialam podobną sytuacje tylko kolezanki juz wczesniej, przed wszystkim nie
            lubilam, a teraz to jej w ogole nie znosze :P.
            nie chcialabym ich teraz widziec ani obojga razem ani kazdego z osobna!
            na szczescie ich nie widuje.
      • Gość: aweairam Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią IP: *.devs.futuro.pl 02.08.04, 17:32
        Ty jestes bez winy wiec rzucasz kamieniem - swieta cebulka...
        Ona sie "chyba zakochala"
        Ty "napewno" nie wisz co to uczucie, jasne, ze nie usprawiedliwia wszystkiego,
        ale milosc to jest milosc... Chlopak kolezanki, czy przyjaciolki - to nie maz...
        A szukanie partnerow jak grzybow na straganie to faktycznie zadanie dla
        cebulek, ludzi spotykaja w zyciu rozne sytuacje i jesli ciebie omijaja to chyba
        tylko dlatego, ze jestes slepa, a co gorsze, moze nawet pozbawiona uczuc...

        • mroofcia Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią 02.08.04, 19:32
          Dobrze mówi - piwa jej dać!!! ; )
      • Gość: Laguna Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.08.04, 19:30
        Popieram w 100%!!!!!!!
    • cebulka_dymka To jak to jest z przyjaznia? 02.08.04, 19:59
      Dziewczyny! Czy naprawde potrafilybyscie "odbic" swojej przyjaciolce chlopaka?
      A co z zaufaniem? Czy to co Was laczy z przyjaciolka w momencie tego "lekkiego
      zakochania"do jej chlopaka odchodzi na drugi plan?
      • nglka Re: To jak to jest z przyjaznia? 02.08.04, 20:24
        Nie przyjaźnię się z osobami, które mają ładnych chłopaków ;) A tak całkiem
        poważnie to chyba nie potrafiłabym. Chyba - bo jak byłoby na prawdę - tego nikt
        nie wie - nawet Ty... i nie mam na myśli swojej osoby w ostatnim zdaniu
      • Gość: marta Re: To jak to jest z przyjaznia? IP: *.pharmakol.uni-freiburg.de 04.08.04, 17:30
        no odbic na stale to nie ale na jeden wieczor dlaczego nie
        a co wy na to
    • Gość: SS Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.04, 17:57
      SRAMMM KOBITOMMM W CIPEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE
      • Gość: .................. Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią IP: *.dialup.sprint-canada.net 04.08.04, 19:48
        Za to ze sie zakochalas potepienia sie ode mnie nie doczekasz.
        Skoro kolezanka nie potrafi go utrzymac przy sobie, to tez nie jest
        twoja wina, ze on do ciebie przychodzi.
        • podrodze Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią 04.08.04, 19:58
          Gość portalu: .................. napisał(a):

          > Za to ze sie zakochalas potepienia sie ode mnie nie doczekasz.
          > Skoro kolezanka nie potrafi go utrzymac przy sobie, to tez nie
          jest
          >
          > twoja wina, ze on do ciebie przychodzi.

          taka odpowiedź jest...zbyt łatwa...taka na "odczep się" i radź sobie sama...
          a potem idź się spowiadać do konfesjonału :)
          cóż za ogrom wiedzy kto z kim i kiedy...tak tylko wpadłam tu...po drodze mi
          było....
          • Gość: .................. Re: wszyscy pewnie mnie tu potępią IP: *.dialup.sprint-canada.net 04.08.04, 20:30
            Jakiej wiedzy tutaj oczekujesz. Dziewczyna sie zakochala, daje dupy
            (po cichu, za plecami). Chlopak ja chce.......... Coz wiecej mam
            powiedziec? A ksiadz pewnie wyleje wiadro wiedzy i troche wiecej -
            to temat rzeka dla niego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja