Dodaj do ulubionych

Gdyby ktoś wtedy nazwał ją "łatwą", uznalibyśmy go

07.06.13, 12:50
...za okaz muzealny.

Znalazłam ostatnio wywiad z Majgull Axelsson, szewdzką pisarką. Majgull mówi tak:

"Tak, słowem, którego naprawdę nie znoszę, a które wróciło do języka szwedzkiego i znowu się go używa w celu stygmatyzowania kobiet, jest słowo 'dziwka' ['hora']. Pod koniec la 60, kiedy byłam młoda, nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby użyć podobnego określenia w rozmowie o dziewczynie, która poszła do łóżka z kilkoma chłopakami. Gdyby ktoś wtedy nazwał ją łatwą, uznalibyśmy go za okaz muzealny. Ocenianie kobiety w taki sposób było postrzegane jako okropnie staroświeckie, a my byliśmy tacy nowocześni i wyzwoleni. Wierzyliśmy, że mamy prawo do naszej seksualności, że jest ona naszą własnością. Dziś o młodych dziewczynach znowu mówi się 'dziwka' czy 'puszczalska'".

To jedno. Drugie to artykuły w Telegraph. Dla tych, którym się nie chce przeczytać - w skrócie:
- pierwszy jest o Kate Winslet, która zaszła w trzecią ciążę z trzecim facetem (wszyscy dotychczasowi ojcowie jej dzieci byli w czasie poprzednich ciąż jej oficjalnymi partnerami) i jest lekko mówiąc dość oceniający w swojej wymowie
www.telegraph.co.uk/news/celebritynews/10100935/Three-babies-by-three-fathers-will-it-be-third-time-lucky-for-Calamity-Kate-Winslet.html
- drugi jest o seksie na pierwszej randce, o tym, że to dalej jest tabu i że jak kobieta pójdzie do łóżka z mężczyzną na pierwszej randce to znacząco spada szansa na stworzenie z tego związku.
www.telegraph.co.uk/women/sex/10086139/First-date-sex-doesnt-lead-to-love-for-men-but-disdain-for-women.html
Moje pytanie jest takie: dokąd to wszystko waszym zdaniem zmierza? Czy jednak idziemy, tak globalnie, w stronę tego, że moja d*pa, moja sprawa i powoli likwidujemy podwójne standardy w tej kwestii, czy ten wybuch wolności seksualnej w latach 60 to był taki wybryk historii po którym wszystko wraca do stanu pierwotnego? Czy za paręnaście lat wasze córki będą dziwkami a synowie legendami czy też nikogo to zupełnie nie będzie obchodzić?
Obserwuj wątek
    • lonely.stoner Re: Gdyby ktoś wtedy nazwał ją "łatwą", uznalibyś 07.06.13, 12:58
      szczerze mowiac to mysle ze wszystko zmierza w strone takiego rownouprawnienia kiedy to i facetom tez sie obrywa za takie swobodne spanie z kim popadnie.
      Reka do gory dla dziewczyny ktora by sie na powaznie zainteresowala facetem ktory ma opinie casanovy lub po prostu dziwki? chyba zadna nie. Wiadomo ze taki facet to moze byc fajna przygoda ale nic poza tym. I dziala to w obie strony.
        • lonely.stoner Re: Gdyby ktoś wtedy nazwał ją "łatwą", uznalibyś 07.06.13, 18:17
          jamesonwhiskey napisał:

          > > ry ma opinie casanovy lub po prostu dziwki? chyba zadna nie. Wiadomo ze t
          > aki fa
          > > cet to moze byc fajna przygoda ale nic poza tym. I dziala to w obie stron
          > y.
          >
          > bueheh , dobre dobre ma opiie dziwki ale gale mu zrobisz
          > i kto tu jest dziwka w takiej sytuacji

          no juz juz pieseczku- nie unos sie tak, kto komu 'gale' zrobi to sie zwykle juz ustala na prywatnym spotkaniu. Porzadna dziewczynka wie ze nic nie musi robic :) wzne zeby jej robili.
          A tak swoja droga to jest wlasnie to o czym watek jest- koles sie oburza ze jak to tak, mozna faceta traktowac niepowaznie. Mozna mozna.
    • facettt nie tyle wraca, co sie nieco cofa. 07.06.13, 13:09
      Powrotu do zasad z 19.go wieku w kregu Cywilizacji Zachodniej juz nie bedzie.

      Jednak wolnosc seksualna (hippies) z konca lat 60.tych i pocz. 70. tych jest nieco w odwrocie.

      W mnieszym stopniu przez przemiany obyczajowe, a w wiekszym przez proze zycia:
      1. Rozszerzanie sie AIDS-a
      2. Strach o przyszlosc - trudna sytuacja na rynku pracy i brak jasnych perspektyw.
    • twojabogini Re: Gdyby ktoś wtedy nazwał ją "łatwą", uznalibyś 07.06.13, 13:41
      Nie wiem jak było w latach 60-tych. Gdy byłam nastolatką, łatwo było dostać opinię szmaty i łatwej, nie trzeba było w tym celu nawet z nikim sypiać. Wystarczyło otwarcie prowadzić eksperymenty seksualne - jakieś tam przytulanki po katach, całowania i macanki.
      Zanim zdecydowałam się na związek małżeński prowadziłam dość bujne życie seksualne. Wiem od męża, że kilka osób z naszego dalszego otoczenia - wspólnych znajomych, próbowało go o tym poinformować (w formie ostrzeżenia). Na szczęście jest normalnym człowiekiem i umiał takich informatorów spławiać. Nigdy nie zapytał mnie o liczbę partnerów itp. - szanuje moje prawo do własnej przeszłości seksualnej.
      Nie sądzę, aby wiele się w tej dziedzinie zmieniło, do momentu kiedy nie przestaniemy jako ogół uprawiać seksu głównie na męski sposób i przynoszący satysfakcję mężczyźnie. Oraz gdy przestaniemy uważać, że także taki "męski" seks, w którym kobieta oddaje się do dyspozycji mężczyźnie - bruka kobietę.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Gdyby ktoś wtedy nazwał ją "łatwą", uznalibyś 07.06.13, 18:02

        triismegistos napisała:

        > W moim towarzystwie nazwanie kobiety w ten sposób grozi ostracyzmem społecznym.
        > Pamietam, jak facet pochwalił się jakąś panną, którą bzyknął, nazywając ją łat
        > wą szmatą i był wielce zadziwiony kiedy nzawano go burakiem i wyproszono z impr
        > ezy.

        Ogólnie takie chwalenie się jest już chyba bardzo passe. Chyba że wspólnie za obopólna zgodą i ze szczegółami :)
    • zeberdee28 Re: Gdyby ktoś wtedy nazwał ją "łatwą", uznalibyś 07.06.13, 18:50
      Wg mnie winna jest współczesna popkultura. Wystarczy obejrzeć teledysk jakiegoś rapera żeby zobaczyć iż kobieta eksponująca seksualność jest tam sprowadzona de facto do roli towaru, stoi w samej bieliźnie obok samochodu, złotego łańcucha i tym podobnych dóbr konsumpcyjnych, nie jest podmiotem tylko przedmiotem - dziwką którą się kupuje.
    • berta-death Re: Gdyby ktoś wtedy nazwał ją "łatwą", uznalibyś 07.06.13, 19:00
      Myślę, że to taka sinusoida jest. Raz lansem jest rozwiązłość raz cnota. I nie prawda, że lata 60 to jednorazowy wybryk ludzkości. Dawne wieki to też nie święte były. Na dworach rozpusta kwitła, za czasów Karola Wielkiego jak jednej pannie udało się cnotę zachować to aż poemat o niej napisali takie to kuriozum było. W średniowieczu prawie wszyscy mieszczanie i arystokracja cierpieli na weneryczne choroby, które raczej z deszczem na nich nie spłynęły. Panny bez powodu ruty nie siały. A i sam wieszcz Mickiewicz w Dziadach napisał, że największą grzesznicą, której guślarz nie był w stanie pomóc była panna co to chłopakom dać nie chciała i do grobu z cnotą poszła. Nawet te wiktoriańskie czasy, to bardziej hipokryzja była niż prawdziwa asceza. Takiej liczby nieletnich prostytutek i chorób wenerycznych nigdy wcześniej ani później Anglia nie zanotowała.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Gdyby ktoś wtedy nazwał ją "łatwą", uznalibyś 07.06.13, 19:14
      Moje pytanie jest takie: dokąd to wszystko waszym zdaniem zmierza? Czy jednak idziemy, tak globalnie, w stronę tego, że moja d*pa, moja sprawa i powoli likwidujemy podwójne standardy w tej kwestii, czy ten wybuch wolności seksualnej w latach 60 to był taki wybryk historii po którym wszystko wraca do stanu pierwotnego? Czy za paręnaście lat wasze córki będą dziwkami a synowie legendami czy też nikogo to zupełnie nie będzie obchodzić?

      Zasadniczo nic się zmienić nie powinno.
      Raz będzie luźniej, raz bardziej ściśle, ale póki ludzie będą się chcieli w rodziny łączyć to zasady będą podobne.
      • maga827 Re: Gdyby ktoś wtedy nazwał ją "łatwą", uznalibyś 09.06.13, 00:21
        Ach, lata 60-te, The Doors, wolna miłość, bunt i w ogóle. Uwielbiam ideę tamtych czasów, choć mnie wtedy na świecie nie było. Jednak dziś tym żyję, jestem Dzieckiem Kwiatem, mogę być nawet dziwką dla idei, jak kto woli, ale takiej wolności jak wówczas to nigdy nie było i już nie będzie. To były najpiękniejsze czasy.

        ...
        "Moje życie... - powiedziała Maga. - Nie umiałabym mówić o nim nawet po pijanemu."
        Julio Cortazar "Gra w klasy"
    • kora3 Jesli idzie o podwójne standardy to one 09.06.13, 09:52
      jak najbardziej świetnie się mają w ludzkiej mentalności.
      I podział tu jest dwojakiego rodzaju: po pieewsze płciowy, po drugie o ile mozna tak powiedzieć statusowy.

      Płciowy jest dośc oczywisty: meżczyzna nie stroniący od seksualnych przygód to donżuan, mający powodzenie, w najgorszym przypadku - bawidamek (wypowiedziane z udawaną pogardą). Kobieta z analogicznym zachowaniem to dla wielu szmata, puszczalska, dziwka itd.

      Moim zdaniem taki podział bierze się z hipokryzji i zakorzenionego nadal przekonania, że kobieta tak naprawdę seksu potrzebuje tylko do prokreacji:) Jesli potrzebuje też dla innych celów, to jest co najmniej hmmm podejrzana.
      Zwróccie uwagę jakie emocje do dziś wzbudzają wspomnienia o seksualnosci kobiet, np. carycy Katarzyny. Tymczasem o znacznie bardziej spektakularnych potrzebach seksualnych władców - meżczyzn nikt aż tak nie rozprawia. Bo wiadomo, ze facet, to potrzeby ma :)

      A szczególnie władca:) I dochodzimy do podziału statusowego: ludzie z kregów show biznesu są traktowani w temacie seksu, zwiazków, zdrad znacznie bardziej ulgowo, niż tzw. "szaracy". W srodowisku aktorów, czy gwiazd sceny muzycznej kolejne romanse, dzieci z kolejnymi partnerkami/żonami to zadne dziwo.
    • ipsetta Re: Gdyby ktoś wtedy nazwał ją "łatwą", uznalibyś 11.06.13, 19:49
      Czytam, czytam odpowiedzi i cały czas brakuje mi tu sedna.

      Owszem, oceniamy zachowanie, status społeczny, wiedzę, wygląd, preferencje seksualne. Jednakże, jaka jest przyczyna stawianych publicznie ocen zachowania kobiety? Czy aby nie jest to opiniowanie elementem determinującym w dużym stopniu funkcjonowanie, istnienie w grupie? Można by to porównać do przyjmowania stylu ubioru i gatunku słuchanej muzy w zależności od "subkultury" do której człowieczek przeciętnej inteligencji należeć pragnie...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka