matka wykształcona-czynnik ryzyka!

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.02, 00:29
Właśnie w programie tv puls usłyszałam z ust jednego z expertów wypowiadającego
sie w dyskusji nt. edukacji seksualnej w szkole..... Otóż (cytuję z pamięci): z
badań wynika, że MATKA WYKSZTAŁCONA, PRACUJĄCA I NIEPRAKTYKUJĄCA RELIGIJNIE TO
JEDEN Z GŁÓWNYCH CZYNNIKÓW RYZYKA PATOLOGII RODZINNYCH NP. NARKOMANII WŚRÓD
MŁODZIEŻY ITP. Co wy na to?
    • Gość: maly.k A my na to, jak na lato IP: *.sympatico.ca 25.03.02, 00:34
      Czyz nie wiedzialas, ze tak wlasnie jest? Brak wiary, intelektualne miazmaty i
      nadmiar wiedzy - to wszystko szkodzi rodzinie. Intencja Boga bylo, by kobieta
      byla prosta i poddana mezczyznie. Kiedy tak nie jest, zaczynaja sie klopoty i
      nigdy nie wiadomo, na czym sie skonczy.

      Pozdrawiam,

      mk.
    • Gość: perotin Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.02, 00:55
      Gość portalu: osa napisał(a):

      Fanatyk, ktory zaprzecza wlasnemu "wyksztalceniu" w imie krzewienia jedynej
      slusznej ideologii. U nas ci tego dostatek.
    • Gość: robol Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.03.02, 00:57
      Gość portalu: osa napisał(a):

      > Właśnie w programie tv puls usłyszałam z ust
      > jednego z expertów wypowiadającego sie w
      > dyskusji nt. edukacji seksualnej w szkole.....
      >Otóż (cytuję z pamięci):
      > z badań wynika, że MATKA WYKSZTAŁCONA,
      > PRACUJĄCA I NIEPRAKTYKUJĄCA RELIGIJNIE
      > TO JEDEN Z GŁÓWNYCH CZYNNIKÓW RYZYKA
      > PATOLOGII RODZINNYCH NP. NARKOMANII
      > WŚRÓD MŁODZIEŻY ITP. Co wy na to?

      Calkiem mozliwe.. wydaje mi sie, ze statystycznie takie
      matki beda mniej czasu poswiecac dzieciom, totez ryzyko
      patologii bedzie wieksze..
    • rosa5 Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! 25.03.02, 00:57
      Gość portalu: osa napisał(a):

      > Właśnie w programie tv puls usłyszałam z ust jednego z expertów wypowiadającego
      >
      > sie w dyskusji nt. edukacji seksualnej w szkole..... Otóż (cytuję z pamięci): z
      >
      > badań wynika, że MATKA WYKSZTAŁCONA, PRACUJĄCA I NIEPRAKTYKUJĄCA RELIGIJNIE TO
      > JEDEN Z GŁÓWNYCH CZYNNIKÓW RYZYKA PATOLOGII RODZINNYCH NP. NARKOMANII WŚRÓD
      > MŁODZIEŻY ITP. Co wy na to?


      Ciekawe z jakich badan wynikaja te dane.Czy tym expertem byl ksiadz?To sa bzdury.
      Kobiety wszystkich krajow,laczcie sie i walczcie z glupota wszelkiego rodzaju.
      Ja jestem dokladnie taka kobieta a moje dzieci narkomanami nie sa imam
      nadzieje ,ze nigdy nie beda.Pozdrawiam .


      • hal9000 Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! 25.03.02, 01:04
        rosa5 napisał(a):

        > Ja jestem dokladnie taka kobieta a moje dzieci narkomanami nie sa imam
        > nadzieje ,ze nigdy nie beda.Pozdrawiam .

        No coz, wyjatek potwierdza regule, droga Roso... :-)
        • Gość: Skwarka Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! IP: *.talnet.pl 25.03.02, 10:01
          Z tego, co zrozumiałam tym "ekspertem" był mężczyzna?
          No i wszystko jasne. Po co ta cała dyskusja. Gdyby wypowiedź wypłynęła z ust
          kobiety wkurzyłabym się, a tak - normalka.
          Baba w w domu - dzieci normalne, baba - w pracy i w domu - dzieci nienormalne.
          Tylko co zrobić, kiedy pensja "głowy rodziny" wystarcza na pierwsze dwa
          tygodnie?
          • paw_dady a brzytwa mezczyzni zadaja cierpienia kobietom! 25.03.02, 18:24
            Gość portalu: Skwarka napisał(a):

            > Z tego, co zrozumiałam tym "ekspertem" był mężczyzna?

            juz wiem jestes jak szykulska na seksmisji:
            to jest brzytwa. tym urzedeniem mezczyzni zadawali cierpienie naszym babkom
            ciach, ciach ciach...
            • 8_obcy_pasazer_nostromo Re: a brzytwa mezczyzni zadaja cierpienia kobietom 25.03.02, 18:27
              paw_dady napisał(a):

              > Gość portalu: Skwarka napisał(a):
              >
              > > Z tego, co zrozumiałam tym "ekspertem" był mężczyzna?
              >
              > juz wiem jestes jak szykulska na seksmisji:
              > to jest brzytwa. tym urzedeniem mezczyzni zadawali
              cierpienie naszym babkom
              > ciach, ciach ciach...


              liga broni, liga radzi, liga nigdy cie nie zdradzi;-0
              • paw_dady Re: a brzytwa mezczyzni zadaja cierpienia kobietom 25.03.02, 19:40
                8_obcy_pasazer_nostromo napisał(a):

                > liga broni, liga radzi, liga nigdy cie nie zdradzi;-0


                chlpie liga juz tu jest, pytanie powinno ybc kto zwyciezy
                genetics czy archeo ?

                zeby sie kurde choc koszulkami wymienialy eeeh
                • 8_obcy_pasazer_nostromo Re: a brzytwa mezczyzni zadaja cierpienia kobietom 26.03.02, 17:11
                  paw_dady napisał(a):

                  > 8_obcy_pasazer_nostromo napisał(a):
                  >
                  > > liga broni, liga radzi, liga nigdy cie nie zdradzi;-0
                  >
                  >
                  > chlpie liga juz tu jest, pytanie powinno ybc kto zwyciezy
                  > genetics czy archeo ?
                  >
                  > zeby sie kurde choc koszulkami wymienialy eeeh

                  a gdzie tam! one tylko "wez pigulke, wez pigulke"...
    • Gość: ethanol Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! IP: 151.112.27.* 25.03.02, 02:32
      to nie wykszatalcenie stanowi ten problem, ale glupota wyksztalconych
      babiszonow, ktorym sie we lbie poprzewracalo i uwazaja, ze one wszystko wiedza
      lepiej.
      • Gość: em Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! IP: 62.148.83.* 25.03.02, 08:05
        droga oso
        chyba nie takich odpowiedzi forumowiczów się spodziewałaś
        u mnie ta wypowiedź zdobywa nagrodę w katergorii głupota
        jestem chyba patologiczną jednostką - moja matka była b.wykształcona,
        b.zapracowana, mało praktykująca i była najwspanialszą matką na świecie
        szanuję gospodynie domowe zajmujące się dziećmi
        jeśli tak jest jak twierdzi autor przytoczonej wypowiedzi to proponuję wzorować
        się na niektórych krajach mułzumańskich lub dawnemu niemieckiemu 3xK,
        a poważnie - powiało zgrozą
      • Gość: elve do ethanola IP: *.netland.gda.pl 25.03.02, 12:36
        oganicz spożywanie, to pozwoli spowolnić proces otępieńczy.
      • Gość: Skwarka Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! IP: *.talnet.pl 26.03.02, 09:54
        Gość portalu: ethanol napisał(a):

        > to nie wykszatalcenie stanowi ten problem, ale glupota wyksztalconych
        > babiszonow, ktorym sie we lbie poprzewracalo i uwazaja, ze one wszystko wiedza
        > lepiej.

        No chyba nie chcesz przez to powiedzieć, że Twoja matka zakończyła edukację na 7
        klasach szkoły powszechnej?

    • Gość: kathy Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! IP: 195.117.174.* 25.03.02, 10:25
      Gość portalu: osa napisał(a):

      > Właśnie w programie tv puls usłyszałam z ust jednego z expertów wypowiadającego
      >
      > sie w dyskusji nt. edukacji seksualnej w szkole..... Otóż (cytuję z pamięci): z
      >
      > badań wynika, że MATKA WYKSZTAŁCONA, PRACUJĄCA I NIEPRAKTYKUJĄCA RELIGIJNIE TO
      > JEDEN Z GŁÓWNYCH CZYNNIKÓW RYZYKA PATOLOGII RODZINNYCH NP. NARKOMANII WŚRÓD
      > MŁODZIEŻY ITP. Co wy na to?
      To dopiero miałam szczęście! Bo moja mama jest wykształacona, pracująca, za to
      praktykująca religijnie. Chyba to ostatnie uchroniło mnie przed narkomanią!
      P.S. Nóż się w kieszeni otwiera, gdy czytam takie brednie. Ale jakże wspaniałe
      rozwiązanie problemu narkomanii nam się za to rysuje. Wystarczy zakazać
      kształcenia kobiet, zwolnić z pracy te z wyższym wykształceniem, bądź
      niepraktykujące i Monar już niepotrzebny! Mało tego, za jednym zamachem mamy
      rozwiązany problem bezrobocia wśród mężczyzn. Więcej takich pomysłów! Więcej
      takich ekspertów!
    • Gość: Nell Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 25.03.02, 11:13
      Gość portalu: osa napisał(a):

      > Właśnie w programie tv puls usłyszałam z ust jednego z expertów wypowiadającego
      >
      > sie w dyskusji nt. edukacji seksualnej w szkole..... Otóż (cytuję z pamięci): z
      >
      > badań wynika, że MATKA WYKSZTAŁCONA, PRACUJĄCA I NIEPRAKTYKUJĄCA RELIGIJNIE TO
      > JEDEN Z GŁÓWNYCH CZYNNIKÓW RYZYKA PATOLOGII RODZINNYCH NP. NARKOMANII WŚRÓD
      > MŁODZIEŻY ITP. Co wy na to?

      Zgroza...az mi sie zrobilo smiesznie i straszno...Tego "eksperta" to...eh szkoda
      slow, ze takich debili ziemia nosi..
    • Gość: perotin Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.02, 11:17
      Na pewno brak wyksztalcenia i pracy sprzyja wachaniu kleju w miejsce palenia
      skretow - tu sie zgodze: w bramie na Wschodniej w Lodzi raczej dzieci z dobrych
      domow nie uswiadczysz ;-))))

      Myslicie, ze na ginekologii nie znajduja sie goscie wierzacy w to, ze to nie
      plemnik, ale reka boza?
    • Gość: czeko Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! IP: *.chello.pl 25.03.02, 11:19
      czy według pana eksperta mamusia po TEOLOGII także stanowiłaby czynnik
      podwyższonego ryzyka? :))

      Kobiety! Podawajcie mężczyznom kapcie!!!

      Sic!
      • Gość: Nell Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 25.03.02, 11:24
        Gość portalu: czeko napisał(a):

        > czy według pana eksperta mamusia po TEOLOGII także stanowiłaby czynnik
        > podwyższonego ryzyka? :))
        >
        > Kobiety! Podawajcie mężczyznom kapcie!!!


        W zebach, a corki nie posylajcie do szkoly, wystarczy, jak bedzie umiala zliczyc do 10 i odmawac
        zdrowaski, w ogole to wykszlcenie jest przyczyna patologii, wiec synkowie wasi mili tez niech sie nie
        ucza!! No chyba, ze chca zostac ksiezmi i rzadzic ta ciemna masa nieukow!!!!
        >
        > Sic!

        • goga.74 Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! 25.03.02, 15:01
          Ogolnie wzorst wyksztalcenia w spoleczenstwie (nie
          tylko wsrod kobiet) stanowi dla ksiezy czynnik ryzyka.
          • paw_dady Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! 25.03.02, 18:31
            goga.74 napisał(a):

            > Ogolnie wzorst wyksztalcenia w spoleczenstwie

            mowisz o ilosci czy jakosci? ja tam skoku jakosciowego nie zauwazylem

            >(nie tylko wsrod kobiet) stanowi dla ksiezy czynnik ryzyka.

            od kiedy wyksztalcenie przeszadza ksiezom? im przeszkadza glebokie przekonanie
            ze jestem wiecznie mloda maszynka do zarabiania pieniedzy i robienia gowna ee
            konsumpcji dobr doczesnych, a po mnie chocby potop. niezaleznie od plci. wredni
            ksieza. a fe

            • goga.74 Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! 25.03.02, 21:27
              paw_dady napisał(a):

              > goga.74 napisał(a):
              >
              > > Ogolnie wzorst wyksztalcenia w spoleczenstwie
              >
              > mowisz o ilosci czy jakosci? ja tam skoku jakosciowego
              nie zauwazylem

              Przeczytaj DOKLADNIE moje zdanie. Nie napisalam ze ten
              wzrost nastapil.
              Oczywiscie ze przybylo teoretycznie nam ludzi z wyzszym
              wyksztalcenie, absolwentow tzw. "studiow" zaocznych, kupa
              smiechu i temat na osobny watek.

              > >(nie tylko wsrod kobiet) stanowi dla ksiezy czynnik
              ryzyka.
              >
              > od kiedy wyksztalcenie przeszadza ksiezom? im
              przeszkadza glebokie przekonanie
              >
              > ze jestem wiecznie mloda maszynka do zarabiania
              pieniedzy i robienia gowna ee
              > konsumpcji dobr doczesnych, a po mnie chocby potop.
              niezaleznie od plci. wredni
              >
              > ksieza. a fe
              >
              Mysle ze im przeszkadza. Mysle ze najbardziej religijni
              sa ludzie prosci, bez wyksztalcenia. Wsrod ludzi z
              wyzszym wyksztaleceniem jest ich juz troche mniej.
              A generalnie latwiej jest rzadzic "ciemna masa" niz
              ludzmi ktorzy samodzielnie mysla. Nie rozumiem Twojej
              implikacji o wiecznie mlodej maszynce do robienia
              pieniedzy itd. To ze kobieta decyduje sie pracowac o
              niczym nie swiadczy.



    • Gość: perotin Juz rozumiem!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.02, 11:20

      > badań wynika, że MATKA WYKSZTAŁCONA, PRACUJĄCA I NIEPRAKTYKUJĄCA RELIGIJNIE TO
      > JEDEN Z GŁÓWNYCH CZYNNIKÓW RYZYKA PATOLOGII RODZINNYCH NP. NARKOMANII WŚRÓD
      > MŁODZIEŻY ITP.

      To by sie zgadzalo: JEDNYM Z GLOWNYCH. Drugim GLOWNYM JEST matka niewyksztalcona
      i niepracujaca i praktykujaca religijnie. Moze nie z powodu praktykowania, ale
      statystycznie to by sie moglo laczyc. A zreszta: ile dzieciakow spada na dno z
      powodu buntu przecwiwko "jedynie-slusznemu-wychowaniu" w duchu katolickim?

      • 8_obcy_pasazer_nostromo Re: Juz rozumiem!!!!!!!!!!!!!!!!!! 25.03.02, 16:07
        Gość portalu: perotin napisał(a):

        >
        > > badań wynika, że MATKA WYKSZTAŁCONA, PRACUJĄCA I
        NIEPRAKTYKUJĄCA RELIGIJNI
        > E TO
        > > JEDEN Z GŁÓWNYCH CZYNNIKÓW RYZYKA PATOLOGII
        RODZINNYCH NP. NARKOMANII WŚRÓ
        > D
        > > MŁODZIEŻY ITP.
        >
        > To by sie zgadzalo: JEDNYM Z GLOWNYCH. Drugim GLOWNYM
        JEST matka niewyksztalcon
        > a
        > i niepracujaca i praktykujaca religijnie. Moze nie z
        powodu praktykowania, ale
        > statystycznie to by sie moglo laczyc. A zreszta: ile
        dzieciakow spada na dno z
        > powodu buntu przecwiwko "jedynie-slusznemu-wychowaniu"
        w duchu katolickim?
        >

        a ciekawe ile spada na dno z powodu buntu przeciwko
        "jedynie slusznemu wychowaniu" w skomercjalizowanym
        spoleczenstwie, gdzie rodzice nie maja czasu na
        wychowanie dzieci, nie maja czasu isc na wywiadowke,
        porozmawiac z dzieciakami, pojechac na wycieczke...bo
        PRACA, bo KARIERA? i nie mowie tu o sytuacjach gdzie
        rodzina nie jest w stanie sie utrzymac z jednej pensji.
        • Gość: xsenia Re: Juz rozumiem!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.bydgoska.krakow.pl 25.03.02, 20:06
          8_obcy_pasazer_nostromo napisał(a):

          > Gość portalu: perotin napisał(a):
          >
          > >
          > > > badań wynika, że MATKA WYKSZTAŁCONA, PRACUJĄCA I
          > NIEPRAKTYKUJĄCA RELIGIJNI
          > > E TO
          > > > JEDEN Z GŁÓWNYCH CZYNNIKÓW RYZYKA PATOLOGII
          > RODZINNYCH NP. NARKOMANII WŚRÓ
          > > D
          > > > MŁODZIEŻY ITP.
          > >
          > > To by sie zgadzalo: JEDNYM Z GLOWNYCH. Drugim GLOWNYM
          > JEST matka niewyksztalcon
          > > a
          > > i niepracujaca i praktykujaca religijnie. Moze nie z
          > powodu praktykowania, ale
          > > statystycznie to by sie moglo laczyc. A zreszta: ile
          > dzieciakow spada na dno z
          > > powodu buntu przecwiwko "jedynie-slusznemu-wychowaniu"
          > w duchu katolickim?
          > >
          >
          > a ciekawe ile spada na dno z powodu buntu przeciwko
          > "jedynie slusznemu wychowaniu" w skomercjalizowanym
          > spoleczenstwie, gdzie rodzice nie maja czasu na
          > wychowanie dzieci, nie maja czasu isc na wywiadowke,
          > porozmawiac z dzieciakami, pojechac na wycieczke...bo
          > PRACA, bo KARIERA? i nie mowie tu o sytuacjach gdzie
          > rodzina nie jest w stanie sie utrzymac z jednej pensji.

          czyli jak rodzina może się utrzymać z juednej pensji np. kierowcy tirów, to żona
          owego kierowcy, np. adwokat ma siedzieć przy garach i szmacie od podłogi, a kiedy
          np. ów kierówca (może być też biznesmen, dziennikarz, hutnik co kto woli):
          a) straci pracę
          b) zejdzie z tego świata (niech mu ziemia lekką będzie, satystycznie mężczyźni
          żyją krócej od kobiet, a w dodatku zwyczajowo są kilka lat starsi od swoich żon)
          c) znajdzie sobie nową żonę (vide wątek "dlaczego kobieta nie moze się zestarzć)
          wtedy cała rodzina (jesli dzieci jeszcze nie pracują) albo sama jeszcze żona,
          albo już nie-żona zostaje bez środków do życia. Ktoś kto twierdzi, że chce być
          jedynym źródłem utrzymania rodziny jest po prostu nieodpowiedzialny.
          • 8_obcy_pasazer_nostromo Re: Juz rozumiem!!!!!!!!!!!!!!!!!! 26.03.02, 16:34
            Gość portalu: xsenia napisał(a):

            > 8_obcy_pasazer_nostromo napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: perotin napisał(a):
            > >
            > > >
            > > > > badań wynika, że MATKA WYKSZTAŁCONA, PRACUJĄCA I
            > > NIEPRAKTYKUJĄCA RELIGIJNI
            > > > E TO
            > > > > JEDEN Z GŁÓWNYCH CZYNNIKÓW RYZYKA PATOLOGII
            > > RODZINNYCH NP. NARKOMANII WŚRÓ
            > > > D
            > > > > MŁODZIEŻY ITP.
            > > >
            > > > To by sie zgadzalo: JEDNYM Z GLOWNYCH. Drugim GLOWNYM
            > > JEST matka niewyksztalcon
            > > > a
            > > > i niepracujaca i praktykujaca religijnie. Moze nie z
            > > powodu praktykowania, ale
            > > > statystycznie to by sie moglo laczyc. A zreszta: ile
            > > dzieciakow spada na dno z
            > > > powodu buntu przecwiwko "jedynie-slusznemu-wychowaniu"
            > > w duchu katolickim?
            > > >
            > >
            > > a ciekawe ile spada na dno z powodu buntu przeciwko
            > > "jedynie slusznemu wychowaniu" w skomercjalizowanym
            > > spoleczenstwie, gdzie rodzice nie maja czasu na
            > > wychowanie dzieci, nie maja czasu isc na wywiadowke,
            > > porozmawiac z dzieciakami, pojechac na wycieczke...bo
            > > PRACA, bo KARIERA? i nie mowie tu o sytuacjach gdzie
            > > rodzina nie jest w stanie sie utrzymac z jednej pensji.
            >
            > czyli jak rodzina może się utrzymać z juednej pensji np. kierowcy tirów, to żon
            > a
            > owego kierowcy, np. adwokat ma siedzieć przy garach i szmacie od podłogi, a kie
            > dy
            > np. ów kierówca (może być też biznesmen, dziennikarz, hutnik co kto woli):
            > a) straci pracę
            > b) zejdzie z tego świata (niech mu ziemia lekką będzie, satystycznie mężczyźni
            > żyją krócej od kobiet, a w dodatku zwyczajowo są kilka lat starsi od swoich żon
            > )
            > c) znajdzie sobie nową żonę (vide wątek "dlaczego kobieta nie moze się zestarzć
            > )
            > wtedy cała rodzina (jesli dzieci jeszcze nie pracują) albo sama jeszcze żona,
            > albo już nie-żona zostaje bez środków do życia. Ktoś kto twierdzi, że chce być
            > jedynym źródłem utrzymania rodziny jest po prostu nieodpowiedzialny.

            droga xseniu, to bylo pytanie retoryczne a zarazem odpowiedz na pytanie perotina.
            a jesli koniecznie chcesz dokladnie wiedziec czy moim zdaniem w rodzinie musi
            pracowac tylko tatus to dopowiem-nie nie musi. moze pracowac mamusie, a moga
            pracowac oboje pod warunkiem, ze sa w stanie tak ulozyc sobie zycie, zeby znalezc
            czas na wychowanie dzieci. fakt, ze trudniej jest to zrobic, jak oboje rozdzice
            sa poza domem po 10 czy 12 godzin. ale przeciez nie kazde zajecie wymaga az tyle
            czasu.
    • Gość: elve Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! IP: *.netland.gda.pl 25.03.02, 12:43
      Gość portalu: osa napisał(a):

      > Właśnie w programie tv puls usłyszałam z ust jednego z expertów wypowiadającego
      >
      > sie w dyskusji nt. edukacji seksualnej w szkole..... Otóż (cytuję z pamięci): z
      >
      > badań wynika, że MATKA WYKSZTAŁCONA, PRACUJĄCA I NIEPRAKTYKUJĄCA RELIGIJNIE TO
      > JEDEN Z GŁÓWNYCH CZYNNIKÓW RYZYKA PATOLOGII RODZINNYCH NP. NARKOMANII WŚRÓD
      > MŁODZIEŻY ITP. Co wy na to?

      jeeeee!!!! korelacje, które nic nie mówią o źródłach patologii, za to dają się
      świetnie interpretować w mózgach tzw. "ekspertów"! i walone pomiędzy naród, który
      w znakomitej większości nie wie, że korelacja nie mówi nic o związku przyczynowo-
      skutkowym! Ziarno na urodzajną ziemię rzucone, oby nie dało obfitego plonu!

      jeszcze nie matka, już wykształcona, pracująca i w dodatku - fuj! -
      niepraktykująca, żeby nie powiedzieć ateistka!


    • Gość: Edward Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! IP: 157.25.130.* 25.03.02, 15:48
      Gość portalu: osa napisał(a):
      > badań wynika, że MATKA WYKSZTAŁCONA, PRACUJĄCA I NIEPRAKTYKUJĄCA RELIGIJNIE TO
      > JEDEN Z GŁÓWNYCH CZYNNIKÓW RYZYKA PATOLOGII RODZINNYCH NP. NARKOMANII WŚRÓD
      > MŁODZIEŻY ITP. Co wy na to?

      z badań wynika...
      ot badań na świecie dostatek i jak ktoś słusznie kiedyś zauważył można sobie
      dobrać dowolną ich ilość do potwierdzenia ulubionej tezy, wtedy myślenie staje
      się zbędne
      • zazah niech zyje afganistan przed ...! 25.03.02, 18:42
        Tam to byl wzor dla kobiet! przeciez wszystkie kobiety to kochaly, prawda?
        Baby przyznajcie sie, przeciez naszym ulubionym zajeciem jest przede wszystkim
        uslugiwanie facetom.
        Kiedys byl tez taki piekny model w germanskiej czesci Europy "3K" - Kinder
        Kirche Kueche.
        To jest przeciez najpiekniejsze: gary, dzieci i kosciol - PO CO NAM WIECEJ?
        huehuehue
        • 8_obcy_pasazer_nostromo Re: niech zyje afganistan przed ...! 25.03.02, 18:50
          zazah napisał(a):

          > Tam to byl wzor dla kobiet! przeciez wszystkie kobiety
          to kochaly, prawda?
          > Baby przyznajcie sie, przeciez naszym ulubionym
          zajeciem jest przede wszystkim
          > uslugiwanie facetom.
          > Kiedys byl tez taki piekny model w germanskiej czesci
          Europy "3K" - Kinder
          > Kirche Kueche.
          > To jest przeciez najpiekniejsze: gary, dzieci i kosciol
          - PO CO NAM WIECEJ?
          > huehuehue


          to sie zdecydujcie wreszcie: dzieci, gary, kosciol - nie,
          pracowanie tez nie za bardzo sie podoba bo: dyskryminacja
          plci, za malo zarabiamy, jestesmy ofiarami molestowania
          seksualnego itp. a moze by tak jakis zloty srodek?
          • Gość: xsenia Re: niech zyje afganistan przed ...! IP: *.bydgoska.krakow.pl 25.03.02, 20:12
            8_obcy_pasazer_nostromo napisał(a):

            > zazah napisał(a):
            >
            > > Tam to byl wzor dla kobiet! przeciez wszystkie kobiety
            > to kochaly, prawda?
            > > Baby przyznajcie sie, przeciez naszym ulubionym
            > zajeciem jest przede wszystkim
            > > uslugiwanie facetom.
            > > Kiedys byl tez taki piekny model w germanskiej czesci
            > Europy "3K" - Kinder
            > > Kirche Kueche.
            > > To jest przeciez najpiekniejsze: gary, dzieci i kosciol
            > - PO CO NAM WIECEJ?
            > > huehuehue
            >
            >
            > to sie zdecydujcie wreszcie: dzieci, gary, kosciol - nie,
            > pracowanie tez nie za bardzo sie podoba bo: dyskryminacja
            > plci, za malo zarabiamy, jestesmy ofiarami molestowania
            > seksualnego itp. a moze by tak jakis zloty srodek?

            pracowanie nam się podoba, ale dyskrymincja i molestowanie już nie.
            a Tobie by się podobła dyskryminacja i molestowanie w miejscu pracy?
            czy jeśli w jakiejś firmie miałbyś kiepskie zarobki i durnego szefa i narzekał na
            tę konkretną sytuację to by znaczyło, że nie podoba Ci się pracowanie w ogóle?


            • 8_obcy_pasazer_nostromo Re: niech zyje afganistan przed ...! 26.03.02, 16:29
              Gość portalu: xsenia napisał(a):

              > >
              > > to sie zdecydujcie wreszcie: dzieci, gary, kosciol - nie,
              > > pracowanie tez nie za bardzo sie podoba bo: dyskryminacja
              > > plci, za malo zarabiamy, jestesmy ofiarami molestowania
              > > seksualnego itp. a moze by tak jakis zloty srodek?
              >
              > pracowanie nam się podoba, ale dyskrymincja i molestowanie już nie.
              > a Tobie by się podobła dyskryminacja i molestowanie w miejscu pracy?
              > czy jeśli w jakiejś firmie miałbyś kiepskie zarobki i durnego szefa i narzekał
              > na
              > tę konkretną sytuację to by znaczyło, że nie podoba Ci się pracowanie w ogóle?
              >

              otoz glupi szef i kiepskie zarobki, a ostatnio i molestowanie nie sa zastrzezone
              tylko dla kobiet. co wiecej od siebie dodac moge klopoty z wizieciem urlopu,
              nadgodziny, wyjazdy sluzbowe. coz i w takich warunkach tez da sie pracowac

    • Gość: robol Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.03.02, 18:54
      UHHHHHH!!!!!!!!! A co to za syf sie porobil!??
      Z tego halasu wnioskuje, ze jesli wyniki jakichs tam
      badan statystycznych nie sa zgodne z "pryncypiami" to
      te wyniki sa zle i klamliwe. Prezeciez to smieszne!!

      Jestem zdegustowany.. Mysle, ze jesli ktos ma jakies
      racjonalne argumenty to powinien je przytoczyc a w
      razie ich braku nie nadrabiac wrzaskiem swojej
      niewiedzy - to moze jest dobre dla polityki w rstylu
      leppera czy hitlera ale ilu z was zostanie zawodowymi
      demagogami .. ??? szkoda fatygi - naprawde.. :-/000
    • Gość: osa TO POWIEDZIAŁA KOBIETA "NAUKOWIEC" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.02, 19:48
      Hm....rzeczywiście niektóre reakcje mnie zaskoczyły,ale....cóż... Na wasze
      wątpliwości odpowiadam: autorką wypowiedzi była kobieta w wieku "PO-średnim",
      która odpowiadała "jako naukowiec" na pytanie zwolenniczek edukacji seksualnej,
      które brzmiało "czy wiedza może byc szkodliwa?". Ta odpowiedź stała się puentą
      programu. Nie oglądałam od początku, nie wiem więc kto zacz....
      Moim skromnym zdaniem wykształcenie kobiety nie jest bynajmniej odwrotnie
      proporcjonalne do czasu poświęcanego dzieciom i do JAKOŚCI ich wychowania. Znam
      niewykształcone i niepracujące (upsss..jak sie poprawnie pisze takie
      imiesłowy?;)) matki-Polki, które całymi dniami pichcą, szorują, obsługują....
      NIE MAJĄ KIEDY ROZMAWIAĆ ani NIE MAJĄ SZANS ZROZUMIEĆ swoich dzieci.
      • Gość: robol Re: TO POWIEDZIAŁA KOBIETA IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.03.02, 20:16
        Gość portalu: osa napisał(a):

        > Moim skromnym zdaniem wykształcenie kobiety
        > nie jest bynajmniej odwrotnie proporcjonalne do
        > czasu poświęcanego dzieciom i do JAKOŚCI ich
        > wychowania.

        Masz calkowita racje - bo ja uwazam, ze tu nie chodzi
        wcale o wyksztalcenie ale o "klimat", w ktorym sie
        wychowuje dziecko. To co powiedziala tamta kobieta
        wyglada na prawdopodobne - mozna miec zastrzezenia co do
        kontekstu w jakim zostalo to powiedziane ale same fakty
        sa chyba prawdziwe - tak mi sie intuicyjnie wydaje..

        Generalnie uwazam, ze na patologie o ktorych tu mowa sa
        narazone dzieci z rodzin, w ktorych zostawia im sie duzy
        margines swobody - a nikt chyba nie zaprzeczy, ze
        czesciej dzieje sie to wlasnie w rodzinach gdzie matka
        jest wyksztalcona, pracuje i nie uczeszcza na kolka
        rozancowe.. takie dzieci "nie szanuja" rodzicow, bo oni
        nie sa dla nich absolutnymi autorytetami - sa partnerami,
        z ktorych pogladami mozna dyskutowac.
        • yak-ona Re: bo baba pracujaca to najwyzsze zlo!!! 25.03.02, 20:21
          no niestety robol jestes w bledzie!!!!
          moja matka, wyksztalcona,pracujaca cale zycie wpoila mi i mojej siestrze do
          glowy takie idealy, ze do glowy by mi nie przyszlo, zeby w narkomanie popasc- a
          nie powiem, ze nie probowalam- probowalam, ale tak dla zasady, zebym wiedziala,
          co krytykuje!

          • yak-ona Re: bo baba pracujaca to najwyzsze zlo!!! 25.03.02, 20:27
            i jeszcze jedno- czy przypadkim w naszej kochanej ojczyznie, gdzie kosciol ma
            tak wiele do powiedzenia i wypowiada sie na temety najmniej go dotyczace, nie
            wpaja sie spoleczenstwu , ze najlepszy model rodziny to matka -kura domowa,
            strzegaca ogniska domowego (phi),robiaca obiadki mezusiowi (phi)i oczywiscie mu
            poszluszna(phi), mezus pracujacy , zarabiajacy na rodzinke i oczywiscie stadko
            dzieciarow...
            a jak cos nie wychodzi to wina zony!!!!

            a wogoel to po co te baby do szkol sie pchaja??????: )))



            • maly.ksiaze Re: bo baba pracujaca to najwyzsze zlo!!! 25.03.02, 20:38
              Yak-ona, zstap ze swojego ideolo soap-boxu i sprobuj sie zastanowic nad tym, co
              piszesz. Bosmy przeciez tego programu nie widzieli, prawda?

              yak-ona napisał(a):

              > i jeszcze jedno- czy przypadkim w naszej kochanej ojczyznie, gdzie kosciol ma
              > tak wiele do powiedzenia i wypowiada sie na temety najmniej go dotyczace, nie
              > wpaja sie spoleczenstwu , ze najlepszy model rodziny to matka -kura domowa,
              > strzegaca ogniska domowego (phi),robiaca obiadki mezusiowi (phi)i oczywiscie mu
              > poszluszna(phi), mezus pracujacy , zarabiajacy na rodzinke i oczywiscie stadko
              > dzieciarow...

              Zatem powiadam Ci, ze w Polsce taki model rodziny nie ma zanadto racji bytu.
              Ekonomia. Polska nie jest krajem, gdzie z jednej pensji mozna utrzymac rodzine.

              Pozdrawiam,

              mk.
              • yak-ona Re: bo baba pracujaca to najwyzsze zlo!!! 25.03.02, 20:48
                maly.ksiaze napisał(a):

                > Yak-ona, zstap ze swojego ideolo soap-boxu i sprobuj sie zastanowic nad tym, co
                >
                > piszesz. Bosmy przeciez tego programu nie widzieli, prawda?
                >
                > yak-ona napisał(a):
                >
                > > i jeszcze jedno- czy przypadkim w naszej kochanej ojczyznie, gdzie kosciol
                > ma
                > > tak wiele do powiedzenia i wypowiada sie na temety najmniej go dotyczace,
                > nie
                > > wpaja sie spoleczenstwu , ze najlepszy model rodziny to matka -kura domowa
                > ,
                > > strzegaca ogniska domowego (phi),robiaca obiadki mezusiowi (phi)i oczywisc
                > ie mu
                > > poszluszna(phi), mezus pracujacy , zarabiajacy na rodzinke i oczywiscie st
                > adko
                > > dzieciarow...
                >
                > Zatem powiadam Ci, ze w Polsce taki model rodziny nie ma zanadto racji bytu.
                > Ekonomia. Polska nie jest krajem, gdzie z jednej pensji mozna utrzymac rodzine.
                >
                >
                > Pozdrawiam,
                >
                > mk.

                moze nie ma racji bytu , ale jest generalnie popierany jako idealny!!!
                a ze nie ma racji bytu to wiem- nie tylko ze wzgledow ekonomicznych, ale ze
                wzgedow na zdrowie psychiczne kobiet!!! : )))
                • maly.ksiaze babe pracujaca widziec - nieszczescie w rodzinie 25.03.02, 21:01
                  yak-ona napisał(a):


                  > moze nie ma racji bytu , ale jest generalnie popierany jako idealny!!!
                  Generalnie (?) popierany jako idealny(?)!! Przez kogo?!! I co to
                  znaczy 'generalnie', skoro wiekszosc kobiet w Polsce pracuje (chyba, ze
                  bezrobocie jest juz tak wielkie...).

                  > a ze nie ma racji bytu to wiem- nie tylko ze wzgledow ekonomicznych, ale ze
                  > wzgedow na zdrowie psychiczne kobiet!!! : )))
                  No, zalezy o jaka prace chodzi. W sumie wolalbym siedziec w domu, niz lapac
                  kurczaki albo smazyc hamburgery...

                  A moim osobistym marzeniem jest, zeby to mnie utrzymywano... Ale zadna nie
                  chciala ;-).

                  mk.
                  • Gość: robol Re: babe pracujaca widziec - nieszczescie w rodzinie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.03.02, 21:16
                    maly.ksiaze napisał(a):

                    > yak-ona napisał(a):
                    >
                    > > moze nie ma racji bytu , ale jest generalnie
                    popierany
                    > > jako idealny!!!
                    > Generalnie (?) popierany jako idealny(?)!! Przez
                    kogo?!!
                    > I co to znaczy 'generalnie', skoro wiekszosc kobiet w
                    > Polsce pracuje (chyba, ze bezrobocie jest juz tak
                    wielkie...).

                    yak-ona ma racje - "generalnie" to znaczy, ze kiedy
                    porozmawiasz z kims to stwierdzisz, ze wiekszosc ludzi
                    uwaza tradycyjne wartosci za cos pozytywnego - oczywiscie
                    nie ma to zadnego zwiazku z tym, ze dany czlowiek
                    (kobieta) moze zupelnie siebie nie widziec w takiej
                    sytuacji kury domowej - ale to juz wymaga troche wysilku
                    umyslowego - dla niektorych chyba zbyt wiele..
                    • maly.ksiaze generalnie generalicja generuje 25.03.02, 23:37
                      OK, Yak-ona i robol. Macie racje z tym 'generalnie'. To znaczy, zgadzam sie, ze
                      duza czesc spoleczenstwa moze sobie takie stereotypy trzymac w glowkach, nie
                      zdajac sobie nawet sprawy, ze jest to sprzeczne z ich wlasnym postepowaniem.
                      Nie wzialem tego pod uwage. Moze dlatego, ze mi w glowie siedza zupelnie inne
                      stereotypy.

                      Pozdrawiam,

                      mk.
            • Gość: robol Re: bo baba pracujaca to najwyzsze zlo!!! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.03.02, 21:08
              yak-ona napisał(a):

              > i jeszcze jedno- czy przypadkim w naszej kochanej
              > ojczyznie, gdzie kosciol ma tak wiele do powiedzenia
              > i wypowiada sie na temety najmniej go dotyczace, nie
              > wpaja sie spoleczenstwu, ze najlepszy model rodziny
              > to matka -kura domowa, strzegaca ogniska domowego
              > (phi),robiaca obiadki mezusiowi (phi)i oczywiscie mu
              > poszluszna(phi), mezus pracujacy , zarabiajacy na
              > rodzinke i oczywiscie stadko dzieciarow...

              Tak masz racje - ten zlosliwy opis to tzw. tradycyjny
              model rodziny - propagowany przez kosciol. Kosciol zawsze
              propagowal tradycje - w koncu rzadza tam ludzie ludzie
              blizsi 80 niz 20.. Zwykli ludzie rowniez (wbrew pozorom)
              cenia tradycje.. stare i sprawdzone zawsze bylo dobre -
              od poczatku swiata:)

              > a jak cos nie wychodzi to wina zony!!!!

              Skad taki pomysl? To ty tak mowisz..

              > a wogoel to po co te baby do szkol sie pchaja??????:
              )))

              Bo kobieta z matura jest bardziej konkurencyjna na rynku
              (malzenskim) jak bidula z podstawowka - w 19 wieku
              drobnomieszczanskie matki wysylaly swoje corki na pensje
              gdzie uczyly sie francuskiego, stukania na fortepianie,
              spiewu, rysunku, haftowania makatek i podobnych
              pierdol.. czasy sie zmieniaja ale ludzie nie..

              .. ;)

          • Gość: robol Re: bo baba pracujaca to najwyzsze zlo!!! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.03.02, 20:47
            yak-ona napisał(a):

            > no niestety robol jestes w bledzie!!!!
            > moja matka, wyksztalcona,pracujaca cale zycie
            > wpoila mi i mojej siestrze do glowy takie idealy, ze
            > do glowy by mi nie przyszlo, zeby w narkomanie
            > popasc - a nie powiem, ze nie probowalam
            > - probowalam, ale tak dla zasady, zebym wiedziala,
            > co krytykuje!

            Wszystko to ladnie i piknie, ale ja caly czas mowie o
            ogolnych tendencjach a nie o indywidualnych przypadkach.
            Wyksztalcenie i praca nie jest POWODEM problemow. Jest
            tylko CZYNNIKIEM RYZYKA. To oczywiscie moje prywatne
            zdanie, z ktorym nie musisz sie zgadzac.

            Moze jeszcze uzupelnie - uwazam, ze takie wychowywanie
            dzieci (w odroznieniu od tresury, ktora robi z nich
            powtarzalne tasmowe produkty) jest sluszne. Tylko, ze
            wymaga o wiele wiekszego zangazowania ze strony rodzicow
            - intelektualnego zaangazowania - niz tradycyjne "metody
            hodowli".. Bo wtedy nie wystarczy pewnych rzeczy wpoic -
            trzeba je jeszcze uzasadnic lub pomoc swemu dziecku
            znalezc to uzasadnienie.

            Dla krytykow: sam dzieci nie mam i tak sobie tylko
            teoretyzuje.. ale jakis czas temu sam bylem dzieckiem -
            czego do dzis nie moge sobie darowac:)
        • Gość: osa Re: IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.02, 23:50
          Gość portalu: robol napisał(a):

          >
          > Generalnie uwazam, ze na patologie o ktorych tu mowa sa
          > narazone dzieci z rodzin, w ktorych zostawia im sie duzy
          > margines swobody - a nikt chyba nie zaprzeczy, ze
          > czesciej dzieje sie to wlasnie w rodzinach gdzie matka
          > jest wyksztalcona, pracuje i nie uczeszcza na kolka
          > rozancowe.. takie dzieci "nie szanuja" rodzicow, bo oni
          > nie sa dla nich absolutnymi autorytetami - sa partnerami,
          > z ktorych pogladami mozna dyskutowac.

          niekoniecznie, znam rodziny, gdzie dzieciom nie pozostawia sie wiele swobody, o
          mocno tradycyjnym modelu (np. rodziny wojskowe)... dzieciaki nieźle kombinują...
          • Gość: robol Re: IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 00:07
            Gość portalu: osa napisał(a):

            > Gość portalu: robol napisał(a):
            >
            > >
            > > Generalnie uwazam, ze na patologie o ktorych tu mowa
            sa
            > > narazone dzieci z rodzin, w ktorych zostawia im sie
            duzy
            > > margines swobody - a nikt chyba nie zaprzeczy, ze
            > > czesciej dzieje sie to wlasnie w rodzinach gdzie
            matka
            > > jest wyksztalcona, pracuje i nie uczeszcza na kolka
            > > rozancowe.. takie dzieci "nie szanuja" rodzicow, bo
            oni
            > > nie sa dla nich absolutnymi autorytetami - sa
            partnerami,
            > > z ktorych pogladami mozna dyskutowac.
            >
            > niekoniecznie, znam rodziny, gdzie dzieciom nie
            > pozostawia sie wiele swobody, o mocno tradycyjnym
            > modelu (np. rodziny wojskowe)...
            > dzieciaki nieźle kombinują..

            racja - mysle, ze wazne jest takze to w jakim srodowisku
            dziecko wyrasta - jesli w srodowisku obowiazuja inne
            wzorce kulturowe jak w rodzinie to predzej czy pozniej
            moze dojsc do zgrzytow. Znaczenie ma takze percepcja tych
            zewnetrznych wzorcow - np. gdy dzieci sa silnie
            zdominowane, lub nieakceptowane wsrod rowiesnikow
            (religia, klasa spolecznai tp.). To bardzo skomplikowany
            temat i wyprowadzenie jakichs wnioskow jest trudne.. Z
            koniecznosci beda one bardzo ogolnikowe..

            Pole do popisu dla demagogow..

    • maly.ksiaze Co to jest "czynnik ryzyka"? 25.03.02, 20:26
      Czy ktos moze przytoczyc jakas sensowna definicje? Bo jesli wypowiedz cytowanej
      pani z telewizora to sugerowanie zwiazku przyczna-skutek, to sa to raczej
      androny. Jesli zas chodzi o wspolwystepowanie (pozytywna korelacja) to moze to
      byc prawda.

      Bo tak byc moze, ze tego typu patologie zdarzaja sie czesciej w rodzinach,
      gdzie oboje rodzice sa wyksztalceni (wiecej forsy, mniej czasu). Przyczyna
      oczywiscie nie jest wyksztalcenie, ale moze byc czynnikiem hmm.. wskazujacym na
      ryzyko. Moze wtedy lepiej (nie rezygnujac z wyksztalcenia) zastanowic sie, co
      zrobic, aby problem nas uniknal, zamiast obrazac sie na fakty?

      Ja to bym chetnie zobaczyl te badania, jesli jakies rzeczywiscie byly.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • Gość: osa Re: Co to jest IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.02, 23:42
        maly.ksiaze napisał(a):

        >
        > Bo tak byc moze, ze tego typu patologie zdarzaja sie czesciej w rodzinach,
        > gdzie oboje rodzice sa wyksztalceni (wiecej forsy, mniej czasu).

        obawiam się, że wykształcenie wciąż jeszcze nie jest jednoznaczne ze zjawiskiem
        pt. "więcej forsy, mniej czasu", zwłaszcza wykształcenie kobiety (a tym bardziej
        w latach 80-tych)


    • Gość: me Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! IP: *.osowo.pl 25.03.02, 20:26
      oh, odkrycie miesiaca :>
      przeciez od dawna wiadomo ze pracujaca matka to najwieksze zlo
      a pozatym najmniej patologi jest tam gdzie przykladnie chodzi sie co niedziele
      do kosciola, a ze maz moze bic, pic i gwalcic, ale kobieta ma trwac przy nim, i
      rodzic 15 dzieci, bo takie jest prawo naturalne, prawo boze, taka jest kolej
      rzeczy.
      to jest przykladna rodzina, a dzieci z niej nie wychodza pokiereszowane
      emocjonalnie, bo w koncu chodziliy do kosciola co niedziele.
    • ja_zadra Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! 25.03.02, 21:45
      Oglądałam program choć przyznam się bez bicia, że skakałam na inny kanał
      (Skazani na Shawshank)więc pewnie wiele mi pouciekało. Z jednej stony zasiadła
      tzw. lewica a na pzreciwko prawica. Widownię stanowiły zakonnice, młodzierz w
      mundurkach szkół katolickich itd. Debata dotyczyła planowanej zmiany
      programu "przygotowanie do życia w rodzinie" na "edukację seksualną" Było
      gorącą miejscami wręcz niedorzecznie. Np. wtedy gdy pokorne nastolatki
      krzyczały, że nie chcą być edukowane w kwestiach seksu tylko jak mają prowadzić
      partnerską rodzinę. Potrzeba partnerstwa w związkach to był zresztą jeden z
      nielicznych argumentów, które łączył obie strony. Zarzucano obecnemu rządowi
      zachęcania młodzierzy do tzw "wolnego seksu" Najbardziej mnie jednak
      rozśmieszył pewien chłopak, który na zdanie, że ponad zdaje się 70% polskich
      małżeństw jest zawieranych w wyniku wpadki,zareagował słowami, że karygodne
      jest używanie takiego słowa, nie ma wpadki jest poczęcie dziecka. Na końcu
      padło pytanie do pani naukowiec niestety nie pomnę nazwiska czy zna jakieś
      pzrypadki kiedy wiedza może zaszkodzić. Jej odpowiedż była prosta-wg badan
      cebosu z połowy lat 80 tych zauważono że następuje pozytywna korelacja między
      wyższym wykształceniem matki a patologiami typu narkotyki u dziecka. Po czym
      Pospieszalski program zakończył. Nie znam się na metodach statystycznych ale
      zdrowy rozsądek mi podpowiada, że zachodzi pozytywna korelacja między biedą a
      brakiem wykształcenia, alkoholizmem i brakiem wykształcenia, dysfunkcyjną
      rodzinąa wszelką patologią. Wiem natomiast, że jak dowiedziono zachodzi związek
      następujący-im więcej swobód obywatelskich i pełnego respektowania praw
      człowieka ( prawo do edukacji, decydowaniu o posiadaniu dzieci, wypowiadania
      się) tym bardziej są wemancypowane kobiety i na odwrót. Brak edukacji=łatwość
      ujarzmienia=kontrola=władza
      • goga.74 Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! 25.03.02, 21:56
        Widze ze to byl niezly kabaret. Tylko jak czlowiek
        sobie uswiadamia ze oni powaznie, to przestaje sie
        chciec smiac...
        • Gość: robol Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.03.02, 22:01
          goga.74 napisał(a):

          > Widze ze to byl niezly kabaret. Tylko jak czlowiek
          > sobie uswiadamia ze oni powaznie, to przestaje sie
          > chciec smiac...

          a skad wiesz, ze nie maja racji? :))
      • maly.ksiaze Koronna korelacja 25.03.02, 23:34
        Moi panstwo,

        ja_zadra napisał(a):
        > Jej odpowiedż była prosta-wg badan
        > cebosu z połowy lat 80 tych zauważono że następuje pozytywna korelacja między
        > wyższym wykształceniem matki a patologiami typu narkotyki u dziecka. Po czym
        > Pospieszalski program zakończył.
        Pozytywna korelacja oznacza tylko tyle, ze wspolczynnik korelacji jest dodatni. I
        juz. Jesli zrobimy sobie wykresik, w ktorym na jednej osi oznaczymy wyksztalcenie
        matki, a na drugiej te nasilenie jakiejs nieszczesnej patologii (nie wiem, jak to
        konkretnie zrobic, musialbym sie zastanowic) i sobie kropeczkami bedziemy
        zaznaczac punkty: dla takiego wyksztalcenia - tyle to a tyle narkomanii, to
        stwierdzenie 'stwierdzono pozytywna korelacje' oznacza dokladnie tyle, ze ta
        chmurka punktow, ktora powstanie, bedzie miala taki to a taki ksztalt, i ze ze
        wzrostem jednego czynnika rosnie drugi (jako generalna tendencja, a nie dla
        kazdego elementu).

        Takie stwierdzenie nie oznacza, ze jedno wywoluje drugie, oznacza tylko to, co
        napisalem, ze oznacza. Niemal rownie dobrze mozna by z tego wnioskowac, ze
        narkomania u dzieci wywoluje wyzsze wyksztalcenie u matek. Zas mechanizm tak
        naprawde jest z grubsza taki, o jakim wczesniej pisal robol i ja.

        > Nie znam się na metodach statystycznych ale
        > zdrowy rozsądek mi podpowiada, że zachodzi pozytywna korelacja między biedą a
        > brakiem wykształcenia, alkoholizmem i brakiem wykształcenia, dysfunkcyjną
        > rodzinąa wszelką patologią.
        Widze, ze sie nie znasz. Wstyd - w koncu kobieta wyksztalcona jestes ;-).

        Pozdrawiam,

        mk.
        • Gość: osa Re: Koronna korelacja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.02, 02:20
          maly.ksiaze napisał(a):

          > Moi panstwo,
          >
          > ja_zadra napisał(a):
          > > Jej odpowiedż była prosta-wg badan
          > > cebosu z połowy lat 80 tych zauważono że następuje pozytywna korelacja mię
          > dzy
          > > wyższym wykształceniem matki a patologiami typu narkotyki u dziecka. Po cz
          > ym
          > > Pospieszalski program zakończył.
          > Pozytywna korelacja oznacza tylko tyle, ze wspolczynnik korelacji jest dodatni.
          > I
          > juz. Jesli zrobimy sobie wykresik, w ktorym na jednej osi oznaczymy wyksztalcen
          > ie
          > matki, a na drugiej te nasilenie jakiejs nieszczesnej patologii (nie wiem, jak
          > to
          > konkretnie zrobic, musialbym sie zastanowic) i sobie kropeczkami bedziemy
          > zaznaczac punkty: dla takiego wyksztalcenia - tyle to a tyle narkomanii, to
          > stwierdzenie 'stwierdzono pozytywna korelacje' oznacza dokladnie tyle, ze ta
          > chmurka punktow, ktora powstanie, bedzie miala taki to a taki ksztalt, i ze ze
          > wzrostem jednego czynnika rosnie drugi (jako generalna tendencja, a nie dla
          > kazdego elementu).
          >
          > Takie stwierdzenie nie oznacza, ze jedno wywoluje drugie, oznacza tylko to, co
          > napisalem, ze oznacza. Niemal rownie dobrze mozna by z tego wnioskowac, ze
          > narkomania u dzieci wywoluje wyzsze wyksztalcenie u matek. Zas mechanizm tak
          > naprawde jest z grubsza taki, o jakim wczesniej pisal robol i ja.
          >
          > > Nie znam się na metodach statystycznych ale
          > > zdrowy rozsądek mi podpowiada, że zachodzi pozytywna korelacja między bied
          > ą a
          > > brakiem wykształcenia, alkoholizmem i brakiem wykształcenia, dysfunkcyjną
          > > rodzinąa wszelką patologią.
          > Widze, ze sie nie znasz. Wstyd - w koncu kobieta wyksztalcona jestes ;-).
          >
          > Pozdrawiam,
          >
          > mk.

          powiem tak: czego by w istocie "pozytywna korelacja" nie oznaczała (na
          marginesie - wielkie dzięki za powyższą wypowiedź), rzecz w tym, że to
          stwierdzenie padło w określonym kontekście, jako odpowiedź na konkretne pytanie -
          (jw.), a co za tym idzie, miało zapewne stanowić argument PRZECIWKO temuż
          wykształceniu, pracowaniu, niepraktykowaniu.... co mnie osobiście niepokoi...
          czy ja_zadra odebrała to podobnie (pytam, bo ja wpadłam na samo zakończenie
          programu)?
          • Gość: robol Re: Koronna korelacja IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 08:00
            Gość portalu: osa napisał(a):

            > powiem tak: czego by w istocie "pozytywna
            > korelacja" nie oznaczała (na marginesie
            > - wielkie dzięki za powyższą wypowiedź),
            > rzecz w tym, że to stwierdzenie padło w
            > określonym kontekście, jako odpowiedź
            > na konkretne pytanie - (jw.), a co za tym idzie,
            > miało zapewne stanowić argument
            > PRZECIWKO temuż wykształceniu, pracowaniu,
            > niepraktykowaniu.... co mnie osobiście niepokoi...
            > czy ja_zadra odebrała to podobnie (pytam,
            > bo ja wpadłam na samo zakończenie programu)?

            No i o to tu chodzi - ty osa odebralas to jako argument
            przeciwko wyksztalceniu, pracy kobiet itd. a ja choc
            samego programu nie ogladalem to odebralem to jako
            dowcipna odpowiedz na agresywne pytanie. Bo zapominasz, w
            jakim kontekscie to zostalo wypowiedziane, czepiasz sie
            slowek, interpretujesz, przekrecasz znaczenia.. W kazdym
            razie - opierajac sie na tym co powiedziala zadra -
            uwazam ze cala afera to typowa polityka - nieladnie..

            Jestem przekonany, ze w tamtej dyskusji mozna bylo
            znalezc dziesiatki ARGUMENTOW tej pani - prawdziwych
            argumentow - do ktorych mozna by sie bylo doczepic -
            dlaczego wiec jako temat tego watku zostala wybrana jej
            wypowiedz, ktora nie miala byc w swoim zalozeniu
            argumentem a tylko retorycznym ozdobnikiem? Czyzby jej
            twierdzenia byly nie do zbicia?

            Jak dla mnie to typowe dzielenie wlosa na czworo i
            demagogia.. Takie metody dyskusji sa dla mnie
            niedopuszczalne - bo to zwykla, nieuczciwa walka na
            slowa. Prowadzona prokuratorska metoda: "wszystko co
            powiesz bedzie zinterpretowane tak jak sie da dla ciebie
            najgorzej i uzyte przeciwko tobie". Brak tu po prostu
            tzw. "dobrej woli"...






            A moze chodzi tu o to, ze czepiamy sie tego co
            latwiejsze - udajac za przeproszeniem glupka traktujemy
            to jako argument wiedzac dyskusji
            • Gość: robol Re: Koronna korelacja IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 08:03
              Gość portalu: robol napisał(a):


              ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
              >
              > A moze chodzi tu o to, ze czepiamy sie tego co
              > latwiejsze - udajac za przeproszeniem glupka traktujemy
              > to jako argument wiedzac dyskusji
              ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
              a to to wpadka edytorska - sorry
            • Gość: osa Re: Koronna korelacja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.02, 00:22
              jak ty bezbłędnie mnie rozgryzłeś;)
    • Gość: Paulina Re: matka wykształcona-czynnik ryzyka! IP: 193.195.87.* 26.03.02, 16:59
      O kurcze, z takim podejsciem do 'problemu' rownouprawnienia kobiet jeszcze sie
      nie spotkalam. Robi wrazenie! Osobiscie jestem wybitnie patologiczna jednostka:
      wprawdzie nie cpam (nie pale i nie przepadam za alkoholem), ale zyje z facetem
      bez slubu, stosuje antykoncepcje i nie rozmnazam sie, bardzo sie angazuje w
      prace zawodowa, no i jestem niewierzaca: prawie dokladnie tak jak moja matka
      (ja jestem bardziej patologiczna, bo nie mam potomstwa). Pragne pocieszyc
      zatroskanych obroncow tradycyjnych wartosci rodzinnych, ze moje patologiczne
      geny najprawdopodobniej umra razem ze mna.
Pełna wersja