terasato33
19.06.13, 11:44
Spotkania projektowe rządzą się swoimi zasadami, w większości bywają długie i nudne. Trafią się czasem ludzie z poczuciem humoru i w debacie mamy coś więcej;) Terminy, terminy jednak gonią wszystkich i dla dobra firmy ci bardziej świadomi wiedzą, że należy się sprężać. Obecnie w projekcie mam zastój, z poczynionych obserwacji dopięcie go do końca spowalniają mi niezaangażowane merytorycznie gaduły, dla których dywagowanie o pierdołach jest jedyną szansą na zaistnienie w towarzystwie, a jedna z nich słynąca z ponad czasowego hasła, ująłem w tytule postu, spowalnia przekazanie na produkcje poprawionych materiałów najbardziej. Projekt jest dla mnie kluczowy, a przez niepotrzebne dyskusje koleżanki niepotrzebnie przeciąga się w czasie. Osobiście dla mnie załamka, kilkakrotnie już tłumaczyłem się szefowi z marnego efektu, bo prace nad nim wiszą w martwym punkcie.
Rozważam czy istnieje sposób na babkę, która będąc obecna na spotkaniach, niby zaangażowana, jednak nie wnosi sensownych uwag co do meritum. Każdy etap projektu wymagający pracy mózgu, nowych rozwiązań, które oczywiście same się nie wymyślą, puentuje, ooooo dziura w procesie. Przysłowiowa dziura w procesie pada z ust koleżanki z częstotliwością gradobicia w trakcie jednego spotkania. Na marginesie nie ma projektu z udziałem pani bez wykrzyczenia audytorium o problemie jej istnienia, normalnie porażka dla słuchających. Dziura pani jest uniwersalna, pozwala przyjść nieprzygotowanym na spotkaniem a co, niech jelenie czytają przesłane przed spotkaniem materiały, takie ple ple ple, uszy usychają bez rozwiązań i konkretów.
Jeżeli przez niedopięcie projektu wyniki polecą w dół na łeb i szyję, polecą co najmniej nam wszystkim po premii, o ile niektórzy z pracy nie wylecą, jak rozmawiać delikatnie z koleżanką? Czy eskalować sprawę dalej?