Bezdzietne 30+ - z wyboru?

11.07.13, 00:04
Czy sa tu kobiety bezdzietne z wyboru?
Albo singielki z wyboru?
Jak sie Wam zyje w polskim spoleczenstwie, gdzie jednak zakladanie rodziny odbywa sie bardzo szybko?
    • headvig Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 07:25
      > Czy sa tu kobiety bezdzietne z wyboru?
      > Albo singielki z wyboru?
      > Jak sie Wam zyje w polskim spoleczenstwie, gdzie jednak zakladanie rodziny odby
      > wa sie bardzo szybko?

      znam jedną bezdzietną z wyboru, bogato wyszła za mąż i z mężem ani myślą by rezygnować z ziemskich uciech na rzecz dziecka.
      singielek z wyboru natomiast nie ma - a te co twierdzą, że nimi są, to nie mają odwagi przyznać, że nikogo odpowiedniego jeszcze nie znalazły, ale tak naprawdę to marzą o rodzinie (np moja przyjaciółka).
      • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 08:00
        To nie jest kwestia wybiru a odczuć. Nie mam instynktu macierzyńskiego, nie lubię dzieci wiec nei chce ich mieć, nie wzruszają mnie, nigdy nie potrafiłam sie zachwycać 'różowym bobaskiem w wózeczku' :/
        wystarczy?
        • headvig Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 08:40
          > ię dzieci wiec nei chce ich mieć, nie wzruszają mnie, nigdy nie potrafiłam sie
          > zachwycać 'różowym bobaskiem w wózeczku' :/
          > wystarczy?

          ja bym tak instynktu nie oceniała. mnie cudze dzieci też nie wzruszają, mało tego drażnią mnie. nawet miałam chwile dzieciowstrętu (trwało to tak z 5 lat). ale swoje to co innego.
          • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 08:42
            a nei ma znaczenia to, że nie czuję potrzeby? własnie nie lubię, nie wzruszają mnie, nie potrafię się rozczulac, wiec nie bede próbowała - a nóż, może mi się zmieni! pzrecież to nieodpowiedzialne.
            Moje koleżanki od najmłodszych lat lubiły 'dzidziusie', zaglądały do wózków, podniecały sie kazdym dzieckiem, ja nie.
            • headvig Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 08:50
              tu się zdziwisz, bo ja miałam to samo. nigdy nie leciałam do cudzych wózków, nie rozczulałam się, mało tego podniety na cudze dzieci nie mam do dziś, obojętnie czy noworodek czy starszy, jestem już "jakiś czas" po 30ce i miałam tak od młodości. co innego w stosunku do mojej panny w brzuchu :)
              • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 09:12
                hedvig - ok, bede szczera - jak się stało że zaszłas w ciąże, zaplanowałas czy po prostu wpadłaś?:)
                mam kolezanki, które nie chciały mieć dzieci ale po prostu zaliaczyły wpadke i teraz są wspaniałymi matkami i wychwalają macierzyństwo
                • headvig Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 11:12
                  planowałam i chciałam i samo dojście do tego etapu okazało się długie i trudne
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:20
                    A ja, np. bardzo lubię dzieci przyjaciół i cieszę się, że oni są szczęśliwi z powodu rodziny. Czasem, nieśmiało bawię się z ich latoroślą, co sprawia mi przyjemność (i mam nadzieję, że takiemu dziecku również). Do tego lubię pracę z młodzieżą (gim, liceum) - w sumie nie tylko pracę, bo przyjaźnię się z niektórymi byłymi uczennicami.

                    Ale sama nie myślę o dzieciach moim 'własnych'. Niby nie wykluczam, bo nie ma co mówić 'nigdy', ale pomimo, że może powinnam się już spieszyć, to nie widzę siebie w roli matki. Może jestem za młoda, może nie każdy musi/chce mieć dzieci.

                    Po co Headvig takie autorytarne sądy, że TY tak miałaś, to WSZYSCY tak mają?
                    Z mojej perspektywy mogłabym powiedzieć, że WIĘKSZOŚĆ ma dzieci, choć nie chce, ale ulega wpływowi środowiska, że trzeba. No i kto ma rację?:)
                    • fuzja.jadrowa Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:52
                      > Z mojej perspektywy mogłabym powiedzieć, że WIĘKSZOŚĆ ma dzieci, choć nie chce,
                      > ale ulega wpływowi środowiska, że trzeba.

                      Dodalabym do tego grupe, ktora decyduje sie na dziecko, jak to mowia, z rozsadku, na wszelki wypadek, ze strachu, ze za kilka lat im sie odwidzi, a wtedy bedzie juz za pozno.
                  • giokonda.it Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 16:58
                    Miałam to samo, ale teraz jestem szczęśliwą mamą dwóch łobuziaków;-)
                  • pierwszykot Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 27.03.17, 17:00
                    Ja to samo. Na moje dziecko czekałam 3 lata...
                • rotkaeppchen1 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 12:13
                  Moja mama nie cierpiala dzieci, nigdy nie planowala ich miec. I wpadla. Opowiadala, ze nawet w ciazy nie miala instynktu macierzynskiego. To nie znaczy, ze miala negatywne nastawienie do ciazy i dziecka w brzuchu (czyli mnie :D ), wrecz przeciwnie, ale nie odczuwala tych wszystkich "ach" i "och"... Zmienilo jej sie dopiero po moim urodzeniu, jednak faktycznie, tylko i wylacznie co do mojej osoby...
                  • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 12:16
                    sorry, ale w takich przypadkach az się ciśnie powiedziec - nie miała wyjścia :)
                    • grzeczna_dziewczynka15 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:23
                      No bo ten instynkt macierzyński to dopiero po urodzeniu się pojawia (nie zawsze). Przed urodzeniem dziecka wiele badaczy uznaje go za konstrukt kulturowy;)
                    • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:23
                      kkk napisała:

                      > sorry, ale w takich przypadkach az się ciśnie powiedziec - nie miała wyjścia :)

                      Nie sądzę aby odczuwanie ochów i achów było w zakresie decyzji człowieka to so uczucia, emocje a na te nie mamy wpływu.
                      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:31
                        Ehe;) odczucia nie mają zupełnie nic wspólnego z wychowaniem;>
                        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:32
                          od razu dodam, że to ironia była.
                    • rotkaeppchen1 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:30
                      No wlasnie miala, wtedy miala! Byla panna w ciazy, w czasie wizyty u ginekologa, lekarka od razu, nie pytajac o nic, zaproponowala termin zabiegu!!! A moja mama sie wsciekla, bo ciazy nie planowala ale o usunieciu ani przez chwile nie pomyslala. Opowiadala potem, ze chciala lekarce, jak to okreslila, dac w morde ale sie powstrzymala. Dopiero potem uswiadomila sobie, ze lekarka kierowala sie doswiadczeniem - w tamtych czasach aborcja u niezameznych kobiet to byla normalka, wiele kolezanek mojej mamy usunelo ciaze nie raz...
                      Jak widac, u niektorych kobiet instynkt to kwestia charakteru, u innych - dobrze dzialajacych hormonow pojawiajacych sie w trakcie porodu :D
              • alienka20 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 15:44
                Moja droga, gratuluję :). Fajnie, że się udało i wszystkiego dobrego ;).
                P.S. Który miesiąc?
            • fomica Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 10:04
              własnie nie lubię, nie wzruszają
              > mnie, nie potrafię się rozczulac
              Poważnie masz taką wizje macierzyństwa - że to taki stan, gdy człowiek się wzrusza, się rozczula, kwili nad cudzym wózkiem i "podnieca" jego zawartością? To nie jest przejaw "instynktu macierzyńskiego", tylko infantylności.
              No to nieźle, bo mnie się macierzyństwo z zupełnie czym innym kojarzy i nie ma nic wspólnego z powyższym opisem. A obce dzieci zawsze mi działały na nerwy,
              • mozambique Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 12.07.13, 19:41
                to nie jest żadna infantylnosc tylko normlana fizjologiczna reakcja na wzmozona produkcje hormonów płciowych - w ciązy , połogu i laktacji
                naewt byl taki experyment ze mezczyznom wstrzykiwano zenskie hormonwy płciowe i tez zaczynali rozczulac sie nad kwiatkami na grządkach i reagowac na kwilenie z obcych wózków na ulicy
            • damajah Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 29.07.13, 17:14
              Ja nie lubiłam od najmłodszych lat, nie rozczulam się nad cudzymi dziećmi do dzisiaj, niektóre lubię, inne toleruję a jeszcze innych - po prostu nie lubię. Nie wzruszają mnie jakoś bardzo cudze dzieci, chyba że się im dzieje krzywda to mam jakąś potrzebę obrony bo to dla mnie młode które nie potrafi się bronić samo.
              Ale cudze dzieci mnie zupełnie nie fascynują. W przeciwieństwie do własnych :)
              Nie chodzi o to że namawiam - absolutnie nie, tylko wydaje mi się że nie można ocenić własnych instynktów na podstawie obcowania z cudzymi dziećmi. To tak nie działa. Co cudzych możesz czuć tylko niechęć, na punkcie własnego możesz zwariować. Po prostu kryterium oceny (cudze dzieci) niewłaściwe.
            • pierwszykot Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 27.03.17, 16:58
              Ja też dzieci nie lubię, nie wzruszają mnie itp a swoje uwielbiam i nie wyobrażam sobie życia bez niego:)
        • luni8 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 26.07.13, 08:50
          > To nie jest kwestia wybiru a odczuć. Nie mam instynktu macierzyńskiego, nie lub
          > ię dzieci wiec nei chce ich mieć, nie wzruszają mnie, nigdy nie potrafiłam sie
          > zachwycać 'różowym bobaskiem w wózeczku' :/
          > wystarczy?

          Też tak miałem, a potem potem zakochałem sie w kobiecie z rocznym dzieckiem.
          I tak jakoś system wartości sam się zmienił.
          A innych dzieci nadal nie bardzo lubie, tylko tolerancje mam większą.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 08:37

        > singielek z wyboru natomiast nie ma - a te co twierdzą, że nimi są, to nie mają
        > odwagi przyznać, że nikogo odpowiedniego jeszcze nie znalazły, ale tak naprawd
        > ę to marzą o rodzinie (np moja przyjaciółka).

        Ale to jest wybór :) Nikt właściwych ich na partnerki nie WYBRAŁ :D
      • grassant Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 10:49
        znam jedną bezdzietną z wyboru, bogato wyszła za mąż i z mężem ani myślą by rezygnować z ziemskich uciech na rzecz dziecka.

        a psa, kota nie mają?
        • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 11:30
          > znam jedną bezdzietną z wyboru, bogato wyszła za mąż i z mężem ani myślą by rez
          > ygnować z ziemskich uciech na rzecz dziecka.
          booosssz, jakie to typowe...:/
          Czyli rola kobiety sprowadza się do wyjścia za mąz, posiadania dzieci i życie odfajkowane? jeśli zamierza zyć inaczej to już źle.
          Na pewno to egoistka, nie zamierza rezygnować z siebie na rzecz dziecka buahahahha, jasneee, tak własnie mysla typowe ciumkające matki polki co siedza w garach, bo zamówic pizze raz w tygodniu albo zjeść w restauracji to grzech, śpią z dzieckiem w łózku, po co im mąż?zrobił dziecko i jego rola się skończyła, poza tym nie mają o czym rozmawiac, jej życie jest podporządkowane dziecku. Jak dziecko wyjdzie z domu za ileś lat zostanie sama (z tym facetem oczywiscie co slub wzieła i co śpi w drugim pokoju) albo bedzie żyłą życiem dziecka- czyli matka-koszmar.
          NIGDY NIE CHCIAŁAM TAK ŻYĆ :)
          • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:29
            kkk napisała:

            > Czyli rola kobiety sprowadza się do [...]
            > NIGDY NIE CHCIAŁAM TAK ŻYĆ :)

            Znałem i znam, bardzo blisko, parę która mówiła dokładnie to samo, mówili to oboje przez wiele lat. Chcieli podróżować, imprezować, szaleć... a dzieci...:
            "no a co z nimi zrobimy jak będziemy chcieli jechac na wakacje?" - to ich wspólna wypowiedź.

            W końcu dopadła ich pustka i po kilku latach miotania się rozeszli się, nagle jak za dotknięciem ona zapragnęła dziecka, niedługo potem zaszła, potem drugie... obecnie jest zmęczona i pada na twarz ale jak twierdzi nigdy w zyciu nie zamieniłaby tego na to co miała wcześniej.

            Jej szczęściem było to że zdążyła zajść i urodzić.
            • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:49
              urko - jesli w małżeństwie pojawia się pustka dziecko temu nie zaradzi. nie sądzisz? wiele jest takich par któe fundują sobie dziecko aby sie zbliżyc do siebie, wypełnić pustkę własnie... pzreważnie sytauacja się pogarsza. Obserwuje kolezanki, znajomych, rodzinę którzy tak żyją, ja tak nie chcę i nikt mnie nie namówi.
              Moje szcęscie, że żyję jak chce i nic nie robię wbrew sobie
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:56

                kkk napisała:

                > urko - jesli w małżeństwie pojawia się pustka dziecko temu nie zaradzi. nie sąd
                > zisz? wiele jest takich par któe fundują sobie dziecko aby sie zbliżyc do siebi
                > e, wypełnić pustkę własnie... pzreważnie sytauacja się pogarsza. Obserwuje kole
                > zanki, znajomych, rodzinę którzy tak żyją, ja tak nie chcę i nikt mnie nie nam
                > ówi.
                > Moje szcęscie, że żyję jak chce i nic nie robię wbrew sobie

                Ja, choć bezdzietny, jak spojrzę na siebie w perspektywie bycie np 50 latkiem, to bez dziecka faktycznie nudno i pusto.
                Bo dziecko daje "prostą" :) drogę do samorealizacji i daje satysfakcje bez trudu rozpoznawalną w społeczeństwie.
                Jest to zakodowane nie tylko w naszym DNA ale też w budowie społeczeństwa. Czyli ludzie mają dzieci i jest to powszechnie uznawane za osiągnięcie (choć nie jest to szczególnie trudne :D).
                • mm969696 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:22
                  Myślę dokładnie tak jak ty. Dzis gdy mam 30 lat nie jest tak źle, ale gdy będę miała 40 , 50 lat... Już dziś czuje ze moje życie jest dość puste. Nie mamy z mężem pasjonującej pracy. Wracamy do domu i właściwie nie ma co robić. Spotykamy się w weekendy ze znajomymi, ale oni coraz częściej maja dzieci i już czuję się jak wyrzutek siedząc wśród ciężarnych lub dzieciatych koleżanek i nie mając z nimi o czy rozmawiać. Mama starszy mnie że będzie tylko gorzej. Obawiam sie że ma rację.Ludzie żyją tym co robią ich dzieci, idą do przedszkola, do szkoły, tam mają różne przygody, później sa nastolatkami, dorosłymi i zawsze coś się dzieje. A ja czym będę zajmować się za 10, 20, 30 lat?
                  • light_in_august Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 16:25
                    Myślisz, że dziecko zapełni Ci pustkę za 30 lat? :) Nie sądzę. Bo gdyby tak się stało, to byłoby to dość smutne. Moi rodzice dość mocno żyją moim i mojego brata życiem i wcale nie uważam, że to dobry pomysł. Ludzie powinni mieć swoje sprawy, swoje zainteresowania, powinni dbać o siebie, zwłaszcza w podeszłym wieku. A nie przejmować się, że 40-letnie dziecko jest przeziębione albo czy aby na pewno wróciło bezpiuecznie z wakacji. Jak dla mnie to słabe, ale różnie ludzie mają.
                    Jasne, że dziecko daje oczywisty cel, ale... Ja chyba tego nie potrzebuję. Mam swoje własne cele. Nigdy sie nie nudzę, nawet kiedy leżę do góry brzuchem i czytam gazetę, co pewnie ani mnie, ani światu wielkiej korzyście nie przynosi ;) ale ja tak lubię i nie potrzebuję zapełniacza czasu
                  • stopgmopol Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 13:13
                    Czyli... dobrze sobie zrobic dziecko, by moc zyc jego zyciem, a nie swoim?
                    Dziecko rozwiazaniem na brak koncepcji zyciowej?
                    :)
                    • sl13 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 19:23
                      No tak najczęściej jest. :)
                • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:28
                  g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                  > Jest to zakodowane nie tylko w naszym DNA ale też w budowie społeczeństwa. Czyl
                  > i ludzie mają dzieci i jest to powszechnie uznawane za osiągnięcie (choć nie je
                  > st to szczególnie trudne :D).

                  Nietrudne jest tylko i wyłącznie zrobić.
                  Wychować i to dobrze wychować jest znacznie trudniejsze.
                  Czyli to jesli ktoś ma dzieci ale ich nie wychowuje lub źle to robi to żadnego uznania nie dostanie, wręcz przeciwnie.
              • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:58
                kkk napisała:

                > urko - jesli w małżeństwie pojawia się pustka dziecko temu nie zaradzi. nie sąd
                > zisz? wiele jest takich par któe fundują sobie dziecko aby sie zbliżyc do siebi
                > e, wypełnić pustkę własnie... pzreważnie sytauacja się pogarsza. Obserwuje kole
                > zanki, znajomych, rodzinę którzy tak żyją, ja tak nie chcę i nikt mnie nie nam
                > ówi.
                > Moje szcęscie, że żyję jak chce i nic nie robię wbrew sobie

                Opisałem ludzi którzy oboje szukali sensu zycia tylko w podrozach imprezach etc., to są świetne zajęcia ale bywa, imho często, że jesli z nich tworzy się sens życia to można się na tym przejechać.

                Nie, nie miałem na myśli dziecka jako "zapchaj dziury" która powstała, to mialo pokazać pewną ulotność konsumpcyjnego stylu życia.
                Nie, nikomu nie zabraniam tak żyć, kazdy sam będzie ponosił konsekwencje swojego zachowania.
                • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:01
                  i dziecko ma być twoją receptą na nudę ? :)
                  a pasje, hobby, wąłsne życie, partner(ka), praca, wszystko inne?? dziecko wyjdzie z domu i bedzie żyło wąłsnym życiem, nei bedzieci ezrośnięci na zawsze
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:07

                    kkk napisała:

                    > i dziecko ma być twoją receptą na nudę ? :)
                    > a pasje, hobby, wąłsne życie, partner(ka), praca, wszystko inne?? dziecko wyjdz
                    > ie z domu i bedzie żyło wąłsnym życiem, nei bedzieci ezrośnięci na zawsze

                    Jest to zdecydowanie NAJŁATWIEJSZA recetpta. Bo
                    a) bardzo zajmująca
                    b) zmienne, więc się nie znudzi
                    c) długodystansowa - minimum 20 lat.
                    Znajdź mi równie zajmujące hobby/pasję. Ba, partner/ka po 20 latach się też zdąży znudzić.
                    d) powoduje powstanie całego mnóstwa nowych kontaktów społecznych, z bardzo różnorodnymi osobami.
                  • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:12
                    kkk napisała:

                    > i dziecko ma być twoją receptą na nudę ? :)

                    Hmm, jak zrozumiałaś moje słowa:
                    "Nie, nie miałem na myśli dziecka jako "zapchaj dziury" która powstała" ?


                    > a pasje, hobby, wąłsne życie, partner(ka), praca, wszystko inne?? dziecko wyjdz
                    > ie z domu i bedzie żyło wąłsnym życiem, nei bedzieci ezrośnięci na zawsze

                    Ale o co chodzi bo nie rozumiem, sugerujesz, że mając dzieci, nie można mieć
                    - hobby czy pasji ?
                    - własnego życia?
                    - pracy?

                    Jeśli to właśnie sugerujesz to uprzejmie i życzliwie (bez ironii) informuję Cię, że owszem można to wszystko połączyć. Można. Owszem w pewnym okresie jest mniej czasu ale to jest "chwila".


                    BTW wiesz skąd się biora dowcipy typu:
                    - Rebe, mam tak ciasno w domu... co robić?
                    - kup sobie kozę.
                    lub
                    - Rebe, nie mam czasu na to i tamto, co robić?
                    - znajdź sobie nowe zajęcie.
                • stopgmopol Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 13:48
                  Ja znam wiekszosc dzietnych, ktorzy sa najbardziej skoncentrowani na posiadaniu i konsumowaniu, spedzaja niedziele calymi rodzinami w supermarketach.
                  Jedno z drugim ma niewiele wspolnego.
                  Bezdzietny, nie znaczy, ze pusty materialista.
                  Jest jeszcze rozwoj duchowy, osobisty, potrzeba minimalizmu, ciszy, harmonii otoczenia, porzadku w przestrzeni, potrzeba niezaleznosci, medytacji, podrozy, wieksze doznawanie siebie, refleksji.
                  Gotujac zupki i sprzatajac mieszkanie, jest sie jednak bardziej zaleznym, zaladowanym obowiazkami. Nie kazdy sie w tym odnajdzie. Reszta to egoizm i krzywdzenie dziecka, ktore rodzi sie w rodzinie nieuporzadkowanej, nieswiadomej, gdzie dorosli sami sa niedojrzali, pograzeni we wlasnych nalogach, fobiach, problemach.

                  Trudno siegnac po ksiazke filozoficzna, gdy dziecko wola, ze chce sie pobawic.
                  Trudno w ciszy kontemplowac piekno ogrodu, obrazu, muzyki, gdy trzeba gotowac obiad, przygotowac dziecko do szkoly, zrobic pranie.
                  Dzieciaci nie kontempluja w ogrodzie. Niemal nerwowo chwytaja wolnych chwil, by sie nimi nacieszyc, z presja czasu, klebiacymi sie myslami, co jeszcze trzeba zrobic, zalatwic.
                  Ilez to znerwicowanych parek na plazy. Przyjechali na urlop, a nie moga odpoczac, za to nerwowo przywoluja dziecko do porzadku.
                  Sa wyjatki, ale dosc rzadkie. Glownie w przypadku ludzi swiadomych, oni spokojniej podchodza do swiata.
                  • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 29.07.13, 09:59
                    stopgmopol napisał(a):

                    > Ja znam wiekszosc dzietnych, ktorzy sa najbardziej skoncentrowani na posiadaniu
                    > i konsumowaniu, spedzaja niedziele calymi rodzinami w supermarketach.

                    Jeśli czyjeś skoncentrowie oceniasz tylko na "niedzieli w centrum" (co również mi się nie podoba) to tu jest problem.


                    > Jest jeszcze rozwoj duchowy, osobisty, potrzeba minimalizmu, ciszy, harmonii ot
                    > oczenia, porzadku w przestrzeni, potrzeba niezaleznosci, medytacji, podrozy, wi
                    > eksze doznawanie siebie, refleksji.

                    Ależ...., skoro te potrzeby są dla kogoś ważniejsze niż potomstwo to jak najbardziej dana osoba powinna się skupić tylko na tych swoich potrzebach, przecież nie każdy umie, może czy powinien być rodzicem.


                    > Gotujac zupki i sprzatajac mieszkanie, jest sie jednak bardziej zaleznym, zalad
                    > owanym obowiazkami. Nie kazdy sie w tym odnajdzie. Reszta to egoizm i krzywdzen
                    > ie dziecka, ktore rodzi sie w rodzinie nieuporzadkowanej, nieswiadomej, gdzie d
                    > orosli sami sa niedojrzali, pograzeni we wlasnych nalogach, fobiach, problemach

                    "Zupki" to sie gotuje przez kilka lat potem zwykłe posiłki, wydawało mi się, że sprzątanie mieszkania jest cechą wszystkich normalnych ludzi a nie tylko dzieciatych... ale skoro ktoś woli kontemplować w brudnym mieszkaniu to mi nic do tego.

                    > Trudno siegnac po ksiazke filozoficzna, gdy dziecko wola, ze chce sie pobawic.
                    > Trudno w ciszy kontemplowac piekno ogrodu, obrazu, muzyki, gdy trzeba gotowac o
                    > biad, przygotowac dziecko do szkoly, zrobic pranie.
                    > Dzieciaci nie kontempluja w ogrodzie. Niemal nerwowo chwytaja wolnych chwil, by
                    > sie nimi nacieszyc, z presja czasu, klebiacymi sie myslami, co jeszcze trzeba
                    > zrobic, zalatwic.
                    > Ilez to znerwicowanych parek na plazy. Przyjechali na urlop, a nie moga odpocza
                    > c, za to nerwowo przywoluja dziecko do porzadku.
                    > Sa wyjatki, ale dosc rzadkie. Glownie w przypadku ludzi swiadomych, oni spokojn
                    > iej podchodza do swiata.

                    Po pierwszych kilku latach dziecko wieczorem śpi, wystarczy trochę ogarnięcia i pomyślunku i kilkuletnie dziecko można nauczyć samodzielności tak aby urwać dla siebie kilka chwil i pokontemplować. To wszystko można zorganizować ale trzeba chwilę pomyśleć.

                    Oczywiście, jeśli ktoś woli skupiać się na sobie i swoich potrzebach to jest jego i tylko jego sprawa i generalnie lepiej żeby dzieci nie miał bo najzwyczajniej nie nadaje się na rodzica, niech sobie rozmyśla nad sensem układania się źdźbła trawy.
                    Pytanie co jest dla danej osoby wartościowsze, hasłowo:
                    - rozmyślanie o ogrodzie
                    czy
                    - stworzenie, wychowywanie, kształtowanie człowieka.
          • paco_lopez Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 13.07.13, 10:57
            musisz mieć jakieś koszmary nocne na ten temat. ludzie z dziećmi do restauracji chodzą. wiedziałaś o tym ?
            • judith79 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 15:01
              no niestety chodza i uwazaja, ze inni goscie restauracji musza sie radowac obecnoscia dracych paszcze, biegajacych po sali, czolgajacych sie itd bachorow.
              • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 29.07.13, 10:02
                judith79 napisała:

                > no niestety chodza

                "niestety"? chciałabyś zakazać wstępu do restauracji?
      • sumire Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 11:09
        headvig napisała:

        > singielek z wyboru natomiast nie ma - a te co twierdzą, że nimi są, to nie mają
        > odwagi przyznać, że nikogo odpowiedniego jeszcze nie znalazły, ale tak naprawd
        > ę to marzą o rodzinie (np moja przyjaciółka).

        phleeese...
        nie mierz wszystkich swoją miarą.
      • triismegistos Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 11:38
        headvig napisała:


        > singielek z wyboru natomiast nie ma - a te co twierdzą, że nimi są, to nie mają
        > odwagi przyznać, że nikogo odpowiedniego jeszcze nie znalazły, ale tak naprawd
        > ę to marzą o rodzinie (np moja przyjaciółka).

        Gucio prawda. Jeszcze do niedawna byłam szczęśliwą singielką z wyboru. A zmieniło się nie dlatego, ze zmieniły mi się priorytety, tylko dlatego, że się nagle a niespodzianie zakochałam po uszy. O rodzinie nie marzę w dalszym ciągu.
        • mm969696 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:28
          gdybyś była singielka z wyboru to byś nie wiązała się z facetem.
          • triismegistos Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 17:00
            Tak to sobie tłumacz :)
      • ina_nova Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 12:45
        > singielek z wyboru natomiast nie ma - a te co twierdzą, że nimi są, to nie mają
        > odwagi przyznać, że nikogo odpowiedniego jeszcze nie znalazły, ale tak naprawd
        > ę to marzą o rodzinie (np moja przyjaciółka).

        Prześwietlasz mózgi wszystkim singielkom?

        W pewnym okresie mojego życia wolałam być sama niż w związku, to był mój wybór, sama czułam się częśliwsza niż z kimś. Jednak fatkycznie ta decyzja była podyktowana brakiem zgody na bylejakość w związku, faceci, których spotykałam, po bliższym poznaniu, okazywali się nie w moim typie. Nigdy natomiast nie marzyłam o posiadaniu własnej rodziny, w domyśle facet + dzieci.
      • allatatevi1 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 12:49
        headvig, twoje myślenie jest bardzo proste, żeby nie powiedzieć prostackie.
        Klasyczne zderzenie Polski A z Polską B - z tym, Polska A i B to w tym przypadku nie określenie geograficzne a stan umysłu, mentalność.

        Masz świadomość, że w Polsce - kraju bardzo zróżnicowanym społecznie - niektórym kobietom ciśnienie na pierścionek zaręczynowy zaczyna się w wieku 19 lat i w wieku 23 lat czują się już jak stare panny, a inne w wieku 25 lat, po skończeniu studiów chcą jeszcze pożyć jak wolne ptaki - np. pojechać na staż do Brazylii - i dopiero za parę lat, około 30. pomyśleć o zamążpójściu, dziecku.
        I dobrze - niech każdy robi to co go uszczęśliwia - jedną uszczęśliwi małżeństwo i macierzyństwo w wieku 22 lat, inną wyjazd na praktykę do Brazylii w wieku 26 lat i niezobowiązujące przygody z tubylcami, życie jak wolny ptak.

        Twoje kategoryczne: nie ma szczęśliwych singielek to straszny mentalny zaścianek. To tak jakby inne kobiety powiedziały: nie ma szczęśliwych matek poniżej 25. roku życia - wszystko to wpadki, które przegrały życie.
        Mi autentycznie macierzyństwo w wieku 23 lat złamałoby życie. Zawaliłyby się wszystkie moje plany, marzenia. Moja kuzynka została szczęśliwą, spełnioną matką w wieku 23 lat - a marzyła o tym odkąd skończyła 19 lat.
        Tak ciężko zrozumieć, że kobiety nie są monolitem - mają różne potrzeby i każda swój "timing".
        • mm969696 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:38
          ale ona ma rację. I tylko dodam że nie uważam za singielkę z wyboru 26 letniej kobiety czy nawet 30 letniej, bo tak naprawdę wszystko jeszcze przed nią. Dopiero jełśi jest już dojrzałą kobietą a mimo to nie jest z nikim związana to można to nazwać życiem w pojedynkę z wyboru. JA znam dokładnie dwóch mężczyzn żyjących samotnie i jest tak dlatego że mają pewne zaburzenia i po prostu nie są zdolni do stworzenia związku. Kobiety samotnej nie znam ani jednej.
          • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:41
            mm969696 napisała:

            > nie uważam za singielkę z wyboru 26 letniej
            > kobiety czy nawet 30 letniej, bo tak naprawdę wszystko jeszcze przed nią.

            Ale dziś jest sama, więc czemu nie uważasz jej za singielkę?


            > Dopie
            > ro jełśi jest już dojrzałą kobietą a mimo to nie jest z nikim związana to moż
            > na to nazwać życiem w pojedynkę z wyboru.

            Wtedy również można powiedzieć, że jeszcze dużo przed nią.
      • iberia.pl headvig 13.07.13, 19:19
        headvig napisała:


        > singielek z wyboru natomiast nie ma - a te co twierdzą, że nimi są, to nie mają
        > odwagi przyznać, że nikogo odpowiedniego jeszcze nie znalazły, ale tak naprawd
        > ę to marzą o rodzinie (np moja przyjaciółka).

        Sugeruje, zebys nie pisala o tym o czym nie masz bladego pojecia i JAKIM prawem tak kategorycznie wypowiadasz sie za innych? Mow za siebie a od innych wara.
        • sl13 Re: headvig 13.07.13, 19:25
          Jestem ciekawa, czy te restrykcyjne reguły dotyczą obu płci i czy singli z wyboru też nie ma, a są tylko tacy, którzy marzą o ślubie i dzieciach?;) Btw. jak to jest, że o singielki tyle osób się "martwi", a o singli nikt, co najwyżej znaczna część żonatych kolegów im zazdrości?:)
          • rekreativa Re: headvig 30.07.13, 13:31
            Bo w naszej kulturze brak sparowania trzydziestolatka podnosi jego atrakcyjność, a brak sparowania trzydziestolatki jest jak piętno wypalone na krowie: NIKT JEJ NIE CHCIAŁ.
            Ubolewam, ale tak to działa.
            • urko70 Re: headvig 30.07.13, 15:26
              rekreativa napisała:

              > Bo w naszej kulturze brak sparowania trzydziestolatka podnosi jego atrakcyjność
              > , a brak sparowania trzydziestolatki jest jak piętno wypalone na krowie: NIKT J
              > EJ NIE CHCIAŁ.
              > Ubolewam, ale tak to działa.

              Tylko w naszej kulturze?
              Czy są kultury (które) w których niesparowanie kobiety 30+ podnosi atrakcyjność?
              Nie jest to aby związane z uwarunkowaniem biologicznym?
            • sl13 Re: headvig 30.07.13, 17:23
              > Bo w naszej kulturze brak sparowania trzydziestolatka podnosi jego atrakcyjność, a brak
              > sparowania trzydziestolatki jest jak piętno wypalone na krowie: NIKT JEJ NIE CHCIAŁ.
              > Ubolewam, ale tak to działa.

              Serio? A legendy o kobietach dostających małpiego rozumu na widok obrączki na męskim palcu?:) No i nie zauważyłam, żeby np. mężatki były uznawane za szczególnie smaczne kąski. Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie.
              • ppo Re: headvig 26.03.17, 10:24
                Z punktu widzenia żonatego faceta po 30: mężatki są bardzo atrakcyjne na romans, bo istnieje znikoma szansa na rozbicie rodziny. Chcą po prostu przygody, jak facet. I tyle.
                Co do singli 30+, to dla kolegów facet powiedzmy 35+, ktory nie ma i nigdy nie miał żony jest podejrzany pod kątem orientacji seksualnej.
      • 3-mamuska Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 20.03.17, 12:48
        headvig napisała:

        > > Czy sa tu kobiety bezdzietne z wyboru?
        > > Albo singielki z wyboru?
        > > Jak sie Wam zyje w polskim spoleczenstwie, gdzie jednak zakladanie rodzin
        > y odby
        > > wa sie bardzo szybko?
        >
        > znam jedną bezdzietną z wyboru, bogato wyszła za mąż i z mężem ani myślą by rez
        > ygnować z ziemskich uciech na rzecz dziecka.
        > singielek z wyboru natomiast nie ma - a te co twierdzą, że nimi są, to nie mają
        > odwagi przyznać, że nikogo odpowiedniego jeszcze nie znalazły, ale tak naprawd
        > ę to marzą o rodzinie (np moja przyjaciółka).

        Tak samo mozna o niej powiedzieć ze nie ma bezdzietnych z wyboru.
        Ja uważam ze łatwiej zyje sie bez chłopa ,nie ma przymusu trzymania spodni w domu, a posiadanie dziecka to raczej kwestia natury.
    • asqe Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 08:13
      Ja, mam 32 lata, w związku, b udanym od 2 lat. Dzieci bardzo lubię, pracuje z nimi, ale swoich mieć nie chce. Rozważany teraz z partnerem wazektomie, bo nam sie raczej nie zmieni (choć może lepiej zostawić sobie otwarta furtkę).
      Mama zupełnie nie rozumie, więc przestałam z nią o tym dyskutować i staram sie ignorować, kiedy pyta. Nawet młodszy brat 'namawia'.
    • sea.sea Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 08:25
      Ja jestem BZW, już po 30-tce i jakoś świat mnie nie napastuje pytaniami, kiedy dziecię, mimo że jestem w stałym związku od dłuższego czasu. Jedna koleżanka zapytała "czy planujemy", w szale entuzjazmu kiedy akurat sama zaszła, odpowiedź "nie, nie odczuwamy potrzeby posiadania dziecka" przyjęła na klatę bez głupich komentarzy. Sporo znajomych się obecnie rozmnożyło, ale nikt mi nie wpycha dziecka w ręce nawołując "ale jak potrzymasz Piotrusia, to na pewno też będziesz chciała taką dzidzię". Aaa, i "teściowa" dała wyraz rozczarowaniu, że nie będzie wnucząt, ale też w sposób cenzuralny "no szkoda, ja to bym chciała być kiedyś babcią". Było to raz i już nie było wracania do tematu.
      • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 08:38
        sea.aea - to zazdroszczę, u mnie jest wprost przciwnie- nagabywanie, non stop gadka rodziny, znajomi sie pytają, koleżanki w pracy chyba z politowaniem patrzą , oj jaka ja nieszczęśliwa bo bezdizetna...:/
        • mm969696 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:43
          no u mnie tez tak jest. Mimo ze wszyscy znają moje zdanie na temat dzieci, to tak naprawdę nikt nie wierzy w to co mówię. Ostatnio kuzyn, gdy zebrało mus się na szczerość pod wpływem alko, poddziadział mi ze cała rodzina wie, że jestem bezpłodna i oni w żadne bajki o tym, ze nie chcę mieć dzieci nie wierzą. Powiem szczerze, że było mi przykro.
    • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 08:58
      Każda bezdzietność jest z wyboru i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Jedyny wyjątek to osoby walczące z bezpłodnością.

      Zauważ, że nawet jak dana osoba nie ma formalnych warunków do posiadania dziecka i jakby się na nie zdecydowała, to byłaby to karkołomna decyzja, na miarę menelicy ze slumsów a nie odpowiedzialnego człowieka, to zazwyczaj nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w swoim życiu coś zmienić i zacząć mieć na to dziecko warunki. Zazwyczaj wystarczy zmienić pracę, bardziej się do tej pracy przykładać, podnieść kwalifikacje albo całkiem przekwalifikować się, wyjechać zagranicę, cokolwiek. Jak ktoś bardzo czegoś chce, to zazwyczaj szybko znajduje sposób, żeby to osiągnąć. Zwłaszcza jak chce czegoś co jest realnie w zasięgu jego możliwości. Nawet jak to jest kwestia braku partnera czy braku odpowiedniego partnera.
      Jak ktoś wysiaduje kanapę i jojczy, że książę z bajki jeszcze na białym koniu nie zajechał, zamiast się ruszyć, wyjść do ludzi, zrobić coś w kierunku poznania kogoś sensownego, spodobania mu się, to czym innym to jest jak singlostwo z wyboru? Tylko jedni się do tego wprost przyznają, że nie chcą a inni kombinują i wymyślają preteksty.
    • coffei.na Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 09:12
      hmm...ja też tak myślałam,że nie nie absolutnie,w żadnym wypadku..nigdy się nie rozczulałam ani nie robię tego do tej pory...a te całe kuci kuci kuuu wnerwia mnie a moje dziecko śmieszy do rozpuku..ale kiedy pojawiło się i przytuliłam je do piersi..poczułam,że nie chcę nie potrafię i nie mogę już bez niego żyć..a też byłam zatwardziałą singielką i uważałam,że dziecię może jedynie przeszkadzać w kosztowaniu życiowych uciech :)
      • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 09:16
        coffei.na - to jak się stało ze w końcu zachciałas miec ?
        • coffei.na Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 09:19


          > coffei.na - to jak się stało ze w końcu zachciałas miec ?

          hehe musiało mi się zachcieć...jeśli wiesz co chcę powiedzieć :)
          i to na prawdę jedyna życiowa wpadka której nawet przez chwile nie żałowałam!!
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:30
            Człowiek zawsze dostosowuje się do sytuacji, i stara się być szczęśliwym, i w każdych okolicznościach można być szczęśliwym. Dobrze chyba iść spontan, niż na zimno planować. Plany, ich realizacja i, nie-daj-boże porażka, są jedynie źródłem frustracji;)
    • jeriomina Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 09:15
      Tak, nie mam do tej pory dziecka, bo nie potrafiłam się na to zdecydować, nawet będąc niegdyś mężatką. Za dużo miałam obaw i oporów. I nie wiem, czy się kiedykolwiek zdecyduję, mimo, że sporo moich rówieśnic ma już nawet po dwójce :) Zwłaszcza, że pracuję z dziećmi. Lubię dzieci ale nie wiem, czy "udźwignęłabym ciężar odpowiedzialności" 24/7.
      • coffei.na Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 09:21
        jeriomina napisała:

        > Tak, nie mam do tej pory dziecka, bo nie potrafiłam się na to zdecydować, nawet
        > będąc niegdyś mężatką. Za dużo miałam obaw i oporów. I nie wiem, czy się kiedy
        > kolwiek zdecyduję, mimo, że sporo moich rówieśnic ma już nawet po dwójce :) Zwł
        > aszcza, że pracuję z dziećmi. Lubię dzieci ale nie wiem, czy "udźwignęłabym cię
        > żar odpowiedzialności" 24/7.
        najgorsze są właśnie takie obawy..jeżeli masz u boku osobę,która pomoże Ci w trudach wychowania to jaki widzisz problem?To właśnie jest największy wyraz miłości : wziąć odpowiedzialność za drugą osobę...
        • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 09:30
          a widzisz, ja np. nie mam takich obaw 'czy udźwignę ciężar macierzyństwa'' czy jestem na tyle odpowiedzialna, czy potrafię się poświecić itp. (często padają takie argumenty innych) - ja tak nie myślę, po prostu NIE CZUJĘ TEGO.
          A jestem bardzo odpowiedzialna, jeśli czegoś bardzo chcę potrafie się poświęcić, ugiąć, widocznie tego nie chcę.
        • jeriomina Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 09:34
          > najgorsze są właśnie takie obawy..jeżeli masz u boku osobę,która pomoże Ci w tr
          > udach wychowania to jaki widzisz problem?

          Na szczęście zorientowałam się w porę, że mój eksmąż nie był taką osobą.
    • martha_marcy_may_marlene Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 09:56
      Ja jestem bezdzietna z wyboru, mam 35 lat.
      Dzieci nie lubię, nigdy ich nie lubiłam, choć kiedyś przez chwilę myślałam, żeby sobie jedno zrobić. Na szczęście się nie udało, a raz sama się o to postarałam, żeby nie było "szczęśliwego" finału.
      Mój facet też nie lubi dzieci i ich nie chce mieć. On lubi koty, ja - nie aż tak bardzo, chociaż jednego własnego toleruję.
      A jak żyjemy? Normalnie. Praca, hobby, wyjazdy urlopowe, dużo przyjemności. Jesteśmy typowymi DINKsami:).
    • martishia7 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 10:36
      > Jak sie Wam zyje w polskim spoleczenstwie, gdzie jednak zakladanie rodziny odby
      > wa sie bardzo szybko?

      Czy przez "bardzo szybko" rozumiemy średni wiek kobiety rodzącej pierwsze dziecko równy 29 lat?
    • triismegistos Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 11:15
      Zyje mi się doskonale. Dzieci mieć nie pragnęłam i nie pragnę, aktualny luby moje zdanie podziela, rodzice wcale się nie spieszą, by zaostać dziadkami, tylko babcia koso patrzy na to, ze jej wnuczka została starą panną, co ma ten plus, że wielbi i rozpieszcza wszelakich absztyfikantów jacy się zaszwędają w okolicę.
    • lonely.stoner Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 11:45
      ja to mam sporo kolezanek ktore zyja w zwiazkach, sa po 30tce i ani mysla rodzic dzieciaka w najblizszej przyszlosci- mieszkaja w PL - ale w duzych miastach. Pracuja, kupuja mieszkania, jezdza na wakacje, itd. Dziecko po prostu nie wchodzi w gre.
      Natomiast na pipidowie (przynajmniej u mnie) to jest tak- mloda laska, bez perspektyw, wychodzi za maz- facet zarabia, ona konczy studia, zachodzi w ciaze, rodzi dzieciaka i jest na utrzymaniu meza. Sporo tez jak to mowi nie planuje a zalicza wpade- no i dziecko jest.
      • lonely.stoner Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 11:49
        a co do mnie- narazie jestem single, nie planuje taka pozostac do konca zycia, ale tez na sile nie szukam- co bedzie to bedzie, narazie mam wazniejsze problemy na glowie. Dzieci tak szczerze to nie planuje, lubie - ale jakos nie do konca mam ochote na taka odpowiedzialnosc (narazie mam kota i to mnie momentami przerasta). Mysle ze dziecko wchodzi w gre tylko gdy bede gotowa i pewna ze sprostam macierzynstwu- a mam juz lat 32 (!) i nie zapowiada sie ze to sie szybko zmieni.
        • jeriomina Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 11:52
          lonely.stoner napisała:

          a mam juz lat 32 (!) i nie zapowiada sie ze to sie szybko zmie
          > ni.
          Zmieni się. Za rok będziesz mieć 33.
    • light_in_august Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 11:59
      Ja nigdy nie zakładałam, że nie będę miała dzieci. Ale przyszedł w końcu "ten czas", kiedy kobieta powinna podjąć decyzję i okazało się, że ja nie chcę. Nie przepadam za dziećmi. Oczywiście miło mi popatrzeć na takiego niemowlaka, nawet mnie to rozczula, ale jak widzę znajomych i ich życie z dziećmi, to serio myślę, że to swoistego rodzaju koszmar. Nie umiałabym chyba tak się skoncentrować na drugim człowieku. Więc nie chcę i najpewniej już nie będę chciała (zwłaszcza, że czasu już nie mam wiele na ew. próby).
      • light_in_august Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 12:27
        Mój facet nie chce mieć więcej dzieci, a rodzice nie przepadają za bobaskami i dziadkami zostać nie chcą (no pewnie gdyby im się trafiło, to by zaakceptowali, ale po prostu nie naciskają w najmniejszym stopniu), więc sytuację mam ze wszystkich stron super komfortową :)
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 12:10
      Tak w temacie mi się kojarzy :D

      • thelma333.3 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 12:50
        hahaha, dobre!
        ale te napisy to powinny byc inne: nie 29 vs 31 a "po PMS' vs 'PMS' ;-)
    • szalona-matematyczka Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:30
      Ja bylam w Polsce bezdzietna singielka 30+. Zylam na szczescie w duzym miescie i otaczalam sie podobnymi ludzmi, wiec tu nie mialam problemow. Ale jak tylko pojechalam do dalszej rodziny na prowincje to zaczynaly sie wspolczucia, rady itp.: w mojej rodzinie w Polsce rodzi sie dzieci bardzo wczesnie. Babcia (pierwsze dziecko w wieku 17 lat), gdy ja mialam 29 lat i byla singielka/stara panna (wg niej) dawala mi rady, ze koniecznie musze jeszcze w tym roku zlapac jakiegos chlopa i zajsc, bo po 30 nie dam rady. Moj brat cioteczny mial pierwsze dziecko w wieku 19 lat (potem rozwod) a drugie z partnerka jak mial 23 lata. Nawet on probowal mi dawac rady. Nic dziwnego, ze odstawalam od towarzystwa. Dzieci byly mi obojetne, nie to ze je nienawidzilam, po prostu dla mnie nie istnialy. Ja po prostu zylam: duzo podrozowalam, bawilam sie, wychodzilam do teatru, kina, na imprezy kulturalne. W koncu poznalam meza i mam dziecko, ktore kocham nad zycie. Tu sie przyznam: Decyzja o dziecku byla raczej zdroworozsadkowa: nie chcialam kiedys, gdy bedzie za pozno, zalowac, ze sie nie postaralam. A teraz nie wybrazam sobie zycia bez dziecka. :-) Ale okres staropanienski wspominam bardzo dobrze i kazdej kobiecie zycze, by przeszla taki etap.
      • szalona-matematyczka Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:36
        Jeszcze przypomnialam sobie, ze jedna z kuzynek spytala sie mnie dlaczego nie jestem mezatka i nie mam dzieci (mialam wtedy 31 lat). Powiedzialam zgodnie z prawda, ze nie znalazlam pasujacego mi mezczyzny a o dzieciach jeszcze nie mysle. Potem dowiedzialam sie, ze ona rozpuszcza ploty, ze jestem "lesba". Myslalam, ze rozmawiam z powazna osoba a ona tylko byla zainteresowana oczernianiem mnie. I tu ironia losu: ta kuzynka wydala swa jedyna corke za maz w wieku 22 lat, z czego byla bardzo dumna. Ale do dzis jej corka nie ma dzieci (a teraz jest dobrze po 35 roku zycia), bo ma z tym problemy.
      • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:07
        Starsze pokolenie, zwłaszcza małomiasteczkowe jest zafiksowane na punkcie małżeństwa i rodzicielstwa. Do tego stopnia, że naprawdę wyznają zasadę, że jakoś to będzie, że bóg dał dzieci to i da na dzieci, że w czasie wojny się wychowały to i teraz tym bardziej. Że jak chłop nie pije, nie bije, nie zdradza i jeszcze kasę do domu przynosi, to pełen raj na ziemi jest. A nawet jak nie jest ideałem, to najważniejsze, że portki w szafie wiszą.

        W dalszej rodzinie miałam ciotkę, która całe życie narzekała na swojego męża, że cham, że prymityw, że tylko aborcję za aborcją przez niego musiała mieć, że jakby w innych czasach żyła to by się rozwiodła, itp. A jak jej osobista wnuczka, żyjąca w innych czasach, tuż po maturze w ciążę zaszła i to z jakimś nieszczególnej wartości matrymonialnej chłopakiem, z którym oczywiście wzięli ślub, żeby dziecko nazwisko i ojca miało, to cała dumna i blada chodziła chwaląc się komu się da, ze wnuczka jako pierwsza ze swojej klasy za mąż wyszła. Biorąc pod uwagę co sama zawsze nawijała o zmarnowanym przez małżeństwo życiu, to prędzej bym się spodziewała, że wnuczkę nahajką potraktuje zamiast jej gratulować.
        • martishia7 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 15:38
          > ze wnuczka jako pierwsza ze swojej klasy za mąż wyszła.

          Pierwsza mężatka z mojej klasy licealnej zdążyła już zdobyć również sprawność pierwszej rozwódki, także tego...
    • capa_negra Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:35
      Nigdy nie chciałam mieć dzieci, nie mam ich i nie będę mieć.
      Nie jestem singlem.
      Moją rodziną jest mąż.

      Raz, mając przerwę w antykoncepcji przez chwilę myślałam, ze może zaszłam.
      Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to..ale sobie życie spier...
      Na szczęście dla wszystkich był to fałszywy alarm bo nie wiem co bym zrobiła .

      Zawsze mówiłam otwarcie, że nie chcę mieć dzieci, co u wielu osób wywoływało konsternacje.
      Z perspektywy czasu i postów na forum :-) stwierdzam, ze taka otwartość z mojej strony była dobra.
      Przynajmniej nie zadawano nam głupich pytań "a wy kiedy się postaracie??"
      Mam męża, dom, psa, posadziliśmy nie jedno drzewo :-) i to nam wystarcza do szczęścia.
      • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:45
        capa_negra napisała:

        > Moją rodziną jest mąż.

        Rodzina składa się z rodziców i ich dzieci

        > Raz, mając przerwę w antykoncepcji przez chwilę myślałam, ze może zaszłam.
        > Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to..ale sobie życie spier...
        > Na szczęście dla wszystkich był to fałszywy alarm bo nie wiem co bym zrobiła .

        Spokojnie, nie każda musi, może, powinna.
        • capa_negra Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 13:56
          To mam starego spakować ? bo mąż to nie rodzina?
          • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:02
            capa_negra napisała:

            > To mam starego spakować ?

            Jeśli gdzieś wyjeżdża lub rozchodzicie się to miło by było jakbyś pomogła. ;)

            > bo mąż to nie rodzina?

            Chcesz dyskutować ze słownikiem języka polskiego?
            • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:08
              urko - oczywiscie ze mąż to rodzina, gdyby był rodziną to bys za niego nie wyszła przeciez :D
              a poza tym, to chyba dobrze że on taki... trochę obcy jest ;)
              • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:15
                kkk napisała:

                > urko - oczywiscie ze mąż to rodzina, gdyby był rodziną to bys za niego nie wys
                > zła przeciez :D

                Ty też chcesz dyskutować ze słownikiem języka polskiego?
                A może czytasz go tak dokładnie jak identyfikujesz płeć u rozmówcy?
                ;)
              • capa_negra Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:17
                mąż nie rodzina i taki trochę obcy to przed ślubem :-D
            • capa_negra Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:13
              A kiedy ten słownik był aktualizowany??? bo mam wrażenie,ze nie nadąża.
              Ponieważ nigdy jakoś specjalnie nie czułam przywiązania do różnych twierdzeń i definicji, będę uparcie twierdzić, że jesteśmy rodziną wliczając do niej sierściuchy.
              Każdy ma taką rodzinę jaka sobie stworzył ;-)
              • kkk Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:16
                capa - masz świetny opis w stopce :)
                własnie mam czasem ochotę komuś tak powiedzieć, jak mi 'dobrze' radzie by zrobić sobie dziecko... ,,no bo ktooo mi podaaa szkalnkę wody na starość'' ;)
                • capa_negra Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:21
                  Jestem do niego baardzo przywiązana, wiec mam go od lat. Cała ja :-)
              • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:23
                capa_negra napisała:

                > A kiedy ten słownik był aktualizowany??? bo mam wrażenie,ze nie nadąża.
                > Ponieważ nigdy jakoś specjalnie nie czułam przywiązania do różnych twierdzeń i
                > definicji, będę uparcie twierdzić, że jesteśmy rodziną wliczając do niej sierśc
                > iuchy.

                Sądzisz, ze z upływem czasu słowo "stół" będzie oznaczało przedmiot do siedzenia i to tylko dlatego, że jakaś grupa społeczna tak chce/potrzebuje?

                Nikt Ci nie zakaże nazywać Was jak tylko chcesz :), jednak tym właśnie różni się rodzina od małżeństwa czy inne związku, ze w rodzinie dodatkowo występują dzieci.

                > Każdy ma taką rodzinę jaka sobie stworzył ;-)

                Pełna zgoda, pod warunkiem, że są w niej dzieci. :) W przeciwnym wypadku używałoby się pojęcia niezgodnego z jego znaczeniem.
                • capa_negra Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:29
                  Nie, nie będę się upierać, że stół to krzesło chociaż siedzieć się na nim da.
                  Na stole da się również spać i kochać.

                  Będę się za to upierać, że mąż to moja rodzina.
                  • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:38
                    capa_negra napisała:

                    > Nie, nie będę się upierać, że stół to krzesło chociaż siedzieć się na nim da.
                    > Na stole da się również spać i kochać.

                    Jak się uprzesz to zupę zjesz widelcem jednak nie zrobi to z niego łyżki. :)

                    > Będę się za to upierać, że mąż to moja rodzina.

                    Dwa pytania:
                    1. na jakiej podstawie twierdzisz że małżeństwo to rodzina?
                    2. czemu, mimo innego znaczenia, tak Ci na tym zależy?
                    :)
                    • jeriomina Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:42
                      urko70 napisał:


                      >
                      > Dwa pytania:
                      > 1. na jakiej podstawie twierdzisz że małżeństwo to rodzina?

                      Patrz poniżej to, co napisalam o przyrzeczeniu w USC i tutaj:
                      pl.wikipedia.org/wiki/Rodzina_%28socjologia%29
                      • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 12.07.13, 10:28
                        jeriomina napisała:

                        > > Dwa pytania:
                        > > 1. na jakiej podstawie twierdzisz że małżeństwo to rodzina?
                        >
                        > Patrz poniżej to, co napisalam o przyrzeczeniu w USC i tutaj:
                        > rel="nofollow">pl.wikipedia.org/wiki/Rodzina_%28socjologia%29

                        Odnośnie przyrzeczenia odniosłem się, odnośnie tego linka:

                        1. "Rodzina, zdaniem socjologów i najprostszych jej definicji, to najważniejsza, podstawowa grupa społeczna, na której opiera się całe społeczeństwo".

                        Gdyby społeczeństwo miało sie opierać na związkach bezdzietnych to by wymarło czyli musi się opierać na związkach dzietnych.


                        2. "Grupa określona przez stosunki seksualne, odpowiednio unormowane i trwałe, tak by mogła zapewnić odnawianie się sfery reprodukcji."
                    • capa_negra Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:52
                      Rodzina jako grupa społeczna

                      Związek intymnego, wzajemnego uczucia, współdziałania i wzajemnej odpowiedzialności, w którym akcent pada na wzmacnianie wewnętrznych relacji i interakcji.
                      W tym ujęciu rodzina pełni funkcje osobowe:
                      małżeńską lub partnerską – bycie żoną lub mężem, partnerem lub partnerką,
                      rodzicielską – bycie ojcem lub matką,
                      braterską – bycie siostrą lub bratem.
                      • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 15:39
                        capa_negra napisała:

                        > Rodzina jako grupa społeczna
                        >
                        > Związek intymnego, wzajemnego uczucia, współdziałania i wzajemnej odpowiedzialn
                        > ości, w którym akcent pada na wzmacnianie wewnętrznych relacji i interakcji.
                        > W tym ujęciu rodzina pełni funkcje osobowe:
                        > małżeńską lub partnerską – bycie żoną lub mężem, partnerem lub partnerką,
                        > rodzicielską – bycie ojcem lub matką,
                        > braterską – bycie siostrą lub bratem.

                        Poza tym, że wiki to tylko wiki, a nie słownik to nawet tu widać, że jest funkcja rodzicielska.
                        W PWN również jest mowa o tym, że rodzina to rodzice i dzieci.
                        • capa_negra Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 15:58
                          ??? Czytamy te same słowa, ale rozumiemy je zupełnie inaczej.
                          I jeśli dobrze cię zrozumiałam to mój mąż mógłby pretendować do miana mojej rodziny po spełnieniu funkcji rodzicielskiej?
                          Bzdura.
                          Są rodziny bezdzietne, w tym moja.
                          I to by było tyle w tym temacie.
                          • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 12.07.13, 10:20
                            capa_negra napisała:

                            > ??? Czytamy te same słowa, ale rozumiemy je zupełnie inaczej.
                            > I jeśli dobrze cię zrozumiałam to mój mąż mógłby pretendować do miana mojej rod
                            > ziny po spełnieniu funkcji rodzicielskiej?
                            > Bzdura.

                            Definicję, którą przytoczyłaś można by odnieść również do kochanków czy nawet do bardzo bliskich przyjaciół związanych intymnym związkiem, razem wspóldziałających, wzajemnie za siebie odpowiedzialnych etc.
                            Czy oni również są rodziną? takich kochanków czy bliskich przyjaciół częśto łączą więzy silniejsze niż małżonków w małżeństywie więc ich również należy nazywac rodziną... a jednak kochanków czy takich przyjaciół nie nazywamy rodziną.

                            Poza tym:
                            "Grupa określona przez stosunki seksualne, odpowiednio unormowane i trwałe,
                            tak by mogła zapewnić odnawianie się sfery reprodukcji."
                  • stopgmopol Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 14:44
                    Popieram!
                    Siersciuchy tez, a jakze! :)

                    Do mojej rodziny naleza takze Przyjaciele - sa blizsi, niz ta biologiczna, lepiej sie rozumiemy.
                    Przyjaciele - rodzina, ktora sobie wybieramy.
                    Maz - rodzina, ktora tworzymy, i mozna w to nawet hipopotama wlaczyc, jesli skradnie nasze serce. Rodzina to to, co kochamy, do czego wracamy, nasza oaza, nasz dom.
                    • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 29.07.13, 10:12
                      stopgmopol napisał(a):

                      > Popieram!
                      > Siersciuchy tez, a jakze! :)
                      >
                      > Do mojej rodziny naleza takze Przyjaciele - sa blizsi, niz ta biologiczna, lepi
                      > ej sie rozumiemy.
                      > Przyjaciele - rodzina, ktora sobie wybieramy.
                      > Maz - rodzina, ktora tworzymy, i mozna w to nawet hipopotama wlaczyc, jesli skr
                      > adnie nasze serce. Rodzina to to, co kochamy, do czego wracamy, nasza oaza, nas
                      > z dom.

                      Ktoś tu wcześniej przywoływał wiki:
                      "Grupa określona przez stosunki seksualne, odpowiednio unormowane i trwałe, tak by mogła zapewnić odnawianie się sfery reprodukcji."
                      I w tym kontekscie dość zabawnie brzmią te sierściuchy.... ;)

                      Była też inna def:
                      "podstawowa grupa społeczna, na której opiera się całe społeczeństwo."
                      I tu również powtórzę, że jeśli społeczeństwo miało by sie opierać na dwojgu ludzi z psem lub kotem czy hipopotamem to by wyginęło.
                      • stokrotka_a Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 29.07.13, 16:37
                        urko70 napisał:

                        > Ktoś tu wcześniej przywoływał wiki:
                        > "Grupa określona przez stosunki seksualne, odpowiednio unormowane i trwałe, tak
                        > by mogła zapewnić odnawianie się sfery reprodukcji."
                        > I w tym kontekscie dość zabawnie brzmią te sierściuchy.... ;)

                        Definicja to bezsensowna, a w kontekcie dzieci wchodzących w skład rodziny sugerująca nawet pedofilię i kazirodztwo.
                        • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 11:25
                          stokrotka_a napisała:

                          > urko70 napisał:
                          >
                          > > Ktoś tu wcześniej przywoływał wiki:
                          > > "Grupa określona przez stosunki seksualne, odpowiednio unormowane i trwał
                          > e, tak
                          > > by mogła zapewnić odnawianie się sfery reprodukcji."
                          > > I w tym kontekscie dość zabawnie brzmią te sierściuchy.... ;)
                          >
                          > Definicja to bezsensowna, a w kontekcie dzieci wchodzących w skład rodziny suge
                          > rująca nawet pedofilię i kazirodztwo.

                          Tylko wtedy kiedy za "odpowiednio unormowane" rozumiesz seks z dziećmi czy rodzeństwem".
                          :)
                          • stokrotka_a Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 12:08
                            urko70 napisał:

                            > Tylko wtedy kiedy za "odpowiednio unormowane" rozumiesz seks z dziećmi czy rodz
                            > eństwem".

                            Tekst, który definiuje rodzinę jako "grupę określoną przez stosunki seksualne, odpowiednio unormowane i trwałe" jest świadectwem bezmyślności definiującego, ponieważ stosunki seksualne w normalnej rodzinie w naszej kulturze określają jedynie (i to nie w pełni) relację pomiędzy dorosłymi partnerami. Stosunki seksualne natomiast w ogóle nie określają relacji pomiędzy dziećmi a rodzicami czy pomiędzy rodzeństwem. Poza tym rodzina może również spokojnie istnieć i funkcjonować bez jakichkolwiek stosunków seksualnych. Problem jest więc nie w tym, co ja rozumiem, tylko w tym, że definiujący lub używający tej definicji nie ma pojęcia o czym mówi.
                            • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 12:43
                              stokrotka_a napisała:

                              > urko70 napisał:
                              >
                              > > Tylko wtedy kiedy za "odpowiednio unormowane" rozumiesz seks z dziećmi cz
                              > y rodz
                              > > eństwem".
                              >
                              > Tekst, który definiuje rodzinę jako "grupę określoną przez stosunki seksualne,
                              > odpowiednio unormowane i trwałe" jest świadectwem bezmyślności definiującego, p
                              > onieważ stosunki seksualne w normalnej rodzinie w naszej kulturze określają jed
                              > ynie (i to nie w pełni) relację pomiędzy dorosłymi partnerami. Stosunki seksual
                              > ne natomiast w ogóle nie określają relacji pomiędzy dziećmi a rodzicami czy pom
                              > iędzy rodzeństwem.

                              Nieprawda, unormowanym jest brak takich stosunków z dziećmi i rodzeństwem.

                              > Poza tym rodzina może również spokojnie istnieć i funkcjonow
                              > ać bez jakichkolwiek stosunków seksualnych.

                              Teretycznie.
                              • stokrotka_a Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 12:57
                                urko70 napisał:

                                > Nieprawda, unormowanym jest brak takich stosunków z dziećmi i rodzeństwem.

                                urko, mnie na takie numery nie nabierzesz. ;-) W przytoczonej definicji słowo "unormowane" odnosi się do stosunków seksualnych jakoby określających rodzinę. Jest to oczywista bzdura, bo unormowane stosunki seksualne nie określają rodziny, a jedynie fragment relacji pomiędzy dwiema dorosłymi osobami (partnerami, małżonkami). Nie wiem, do czego odnosi się twoje "nieprawda", ponieważ ja w swojej wypowiedzi nie stwierdziłam, że stosunki z dziećmi i rodzeństwem są. ;-) Wprost przeciwnie, stwierdziłam, że (Stosunki seksualne natomiast w ogóle nie określają relacji pomiędzy dziećmi a rodzicami czy pomiędzy rodzeństwem.) To oczywiste, że nie określają, bo ich nie ma. ;-)

                                > Teretycznie.

                                Nie tylko teoretycznie, ale i praktycznie. Może tak być w przypadku pary, która dziecko (dzieci) adoptowała i nie ma potrzeb seksualnych, albo w przypadku pary, która po urodzeniu dziecka (dzieci) zrezygnowała z jakiegoś powodu z seksu między sobą, a nadal ze swoimi dziećmi tworzy rodzinę.
                                • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 13:07
                                  stokrotka_a napisała:

                                  > > Nieprawda, unormowanym jest brak takich stosunków z dziećmi i rodzeństwem
                                  >
                                  > urko, mnie na takie numery nie nabierzesz. ;-)

                                  Luuuzik, wytłumaczę Ci to przestaniesz to rozumieć w kategorii nabierania. ;)


                                  > W przytoczonej definicji słowo "
                                  > unormowane" odnosi się do stosunków seksualnych jakoby określających rodzinę. J
                                  > est to oczywista bzdura, bo unormowane stosunki seksualne nie określają rodziny
                                  > , a jedynie fragment relacji pomiędzy dwiema dorosłymi osobami (partnerami, mał
                                  > żonkami). Nie wiem, do czego odnosi się twoje "nieprawda", ponieważ ja w swojej
                                  > wypowiedzi nie stwierdziłam, że stosunki z dziećmi i rodzeństwem są. ;-) Wpros
                                  > t przeciwnie, stwierdziłam, że ([i]Stosunki seksualne natomiast w ogóle nie
                                  > określają
                                  relacji pomiędzy dziećmi a rodzicami czy pomiędzy rodzeństwem.)[/
                                  > i] To oczywiste, że nie określają, bo ich nie ma. ;-)

                                  "Stosunki seksualne natomiast w ogóle nie określają relacji pomiędzy dziećmi
                                  a rodzicami czy pomiędzy rodzeństwem. "

                                  Unormowaniem jest brak tych stosunków. :)
                                  Ta def. miała też ciąg dalszy dotyczący reprodukcji.

                                  Poza tym była wyjęta z wiki na potrzeby żartu odnoszacego się do przywołanych przez kogoś sierściuchów. :)


                                  > > Teretycznie.
                                  >
                                  > Nie tylko teoretycznie, ale i praktycznie. Może tak być w przypadku pary, która
                                  > dziecko (dzieci) adoptowała i nie ma potrzeb seksualnych, albo w przypadku par
                                  > y, która po urodzeniu dziecka (dzieci) zrezygnowała z jakiegoś powodu z seksu m
                                  > iędzy sobą, a nadal ze swoimi dziećmi tworzy rodzinę.

                                  Moim zdaniem liczba takich par jest na poziomie błedu statystycznego - nie nie mam danych statystycznych z kilku wiarygodnych firm badawczych.
                                  • stokrotka_a Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 13:16
                                    urko70 napisał:

                                    > Luuuzik, wytłumaczę Ci to przestaniesz to rozumieć w kategorii nabierania. ;)

                                    urko, ja już zbyt dobrze poznałam twoje sposoby tłumaczenia. Manipulowanie słowem to twoja specjalność, ale wybacz, rób to z większym polotem. ;-D

                                    > Unormowaniem jest brak tych stosunków. :)

                                    Ale co mi tu wyjeżdzasz z unormowaniem w relacji do braku, skoro definicja mówi wyraźnie o unormowanych stosunkach a nie o unormowanym braku stosunków? Daj sobie spokój, nie wykręcisz tego kota ogonem tak, żeby wyszło na twoje. ;-D

                                    > Moim zdaniem liczba takich par jest na poziomie błedu statystycznego - nie nie
                                    > mam danych statystycznych z kilku wiarygodnych firm badawczych.

                                    A jakie znaczenie ma liczba takich rodzin (nie par)? Nawet jeśli są trzy takie rodziny, to definicja oparta jedynie na stosunkach seksualnych jest bzdurna. A i tak jest bzdurna, bo dotyczy jedynie małego fragmentu relacji określających część rodziny.
                                    • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 13:30
                                      stokrotka_a napisała:

                                      > urko, ja już zbyt dobrze poznałam twoje sposoby tłumaczenia. Manipulowanie słow
                                      > em to twoja specjalność, ale wybacz, rób to z większym polotem. ;-D

                                      Pokaż mi to "Twoje" manipulowanie na konkretnej wypowiedzi.

                                      > > Unormowaniem jest brak tych stosunków. :)
                                      >
                                      > Ale co mi tu wyjeżdzasz z unormowaniem w relacji do braku, skoro definicja mówi
                                      > wyraźnie o unormowanych stosunkach a nie o unormowanym braku stosunków? Daj so
                                      > bie spokój, nie wykręcisz tego kota ogonem tak, żeby wyszło na twoje. ;-D

                                      Brak stosunków to też norma.
                                      Wyjdzie wyjdzie... :) będziemy próbować. :)

                                      > > Moim zdaniem liczba takich par jest na poziomie błedu statystycznego - ni
                                      > e nie
                                      > > mam danych statystycznych z kilku wiarygodnych firm badawczych.
                                      >
                                      > A jakie znaczenie ma liczba takich rodzin (nie par)? Nawet jeśli są trzy takie
                                      > rodziny, to definicja oparta jedynie na stosunkach seksualnych jest bzdurna. A
                                      > i tak jest bzdurna, bo dotyczy jedynie małego fragmentu relacji określających c
                                      > zęść rodziny.

                                      Znaczenie jest takie, że od każdej normy są odchylenia / wyjątki i te wyjątki nie burzą tej normy. To, że czasem jakiś pojazd jedzie po lewej stronie jezdni nie unicestwia normy polegających na ruchu prawostronnym.
                                      • stokrotka_a Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 14:05
                                        urko70 napisał:

                                        > Brak stosunków to też norma.
                                        > Wyjdzie wyjdzie... :) będziemy próbować. :)

                                        Ale tu nie chodzi o normę tylko o definicję. Daj spokój, próbujesz teraz skierować tor dyskusji na normę. Nie, w ten sposób nie wyjdzie na twoje. No chyba, że w twoim włąsnym mniemaniu. ;-D

                                        > Znaczenie jest takie, że od każdej normy są odchylenia / wyjątki i te wyjątki n
                                        > ie burzą tej normy. To, że czasem jakiś pojazd jedzie po lewej stronie jezdni n
                                        > ie unicestwia normy polegających na ruchu prawostronnym.

                                        Halo, dyskutujemy o definicji rodziny, a nie o normie. Ale nawet jeśli chcesz iść tą drogą, to błądzisz, bo unormowane stosunki seksualne nie określają rodziny. ;-D

                                        Wybacz, ale twój sposób ciągnięcia dyskusji jest już mi zbyt dobrze znany, żebym dała się na to nabrać. A zatem EOT. ;-)
                                        • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 14:18
                                          stokrotka_a napisała:

                                          > > Brak stosunków to też norma.
                                          > > Wyjdzie wyjdzie... :) będziemy próbować. :)
                                          >
                                          > Ale tu nie chodzi o normę tylko o definicję. Daj spokój, próbujesz teraz skiero
                                          > wać tor dyskusji na normę.

                                          Definicję w której było o unormowanych stosunkach.

                                          > > Znaczenie jest takie, że od każdej normy są odchylenia / wyjątki i te wyj
                                          > ątki n
                                          > > ie burzą tej normy. To, że czasem jakiś pojazd jedzie po lewej stronie je
                                          > zdni n
                                          > > ie unicestwia normy polegających na ruchu prawostronnym.
                                          >
                                          > Halo, dyskutujemy o definicji rodziny, a nie o normie.

                                          Napisałaś:
                                          "Stosunki seksualne natomiast w ogóle nie określają relacji pomiędzy dziećmi a rodzicami czy pomiędzy rodzeństwem. "
                                          A ponieważ w definicji jest o unormowanych stosunkach więc była mowa o normie w definicji.

                                          > Ale nawet jeśli chcesz i
                                          > ść tą drogą, to błądzisz, bo unormowane stosunki seksualne nie określają rodzin
                                          > y. ;-D
                                          >
                                          > Wybacz, ale twój ...

                                          Wybaczam, głównie to żeś wybrała sobie akurat tę definicję wziętą głównie dla żartu.
        • jeriomina Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:24
          urko70 napisał:

          > capa_negra napisała:
          >
          > > Moją rodziną jest mąż.
          >
          > Rodzina składa się z rodziców i ich dzieci

          Hm, urko, ciekawe zatem, dlaczego w USC fragment przyrzeczenia brzmi: "Świadomy praw i obowiązków, wynikających z założenia RODZINY". Właśnie. Rodziny, a nie np. "wynikających z zawarcia związku małżeńskiego" :)
          • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:52
            jeriomina napisała:

            > Hm, urko, ciekawe zatem, dlaczego w USC fragment przyrzeczenia brzmi: "Świadomy
            > praw i obowiązków, wynikających z założenia RODZINY". Właśnie. Rodziny, a nie
            > np. "wynikających z zawarcia związku małżeńskiego" :)

            "Pani Ania i Pan Wojtek przybyli dziś do nas, aby zawrzeć związek małżeński."
            "ogłaszam, że związek małżeński został zawarty"

            związek małżeński, a nie rodzinę.

            Myślę że ta niespójność wynika, z pewnego uogólnienia, mianowicie zdecydowana większość małżeństw ma dzieci. A to że są wyjątki.. no cóż bywa jednak nie zmienia to znaczenia tego słowa.
            • jeriomina Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:55
              A czemu się tak upierasz, że małżeństwo to nie rodzina?
              • lonely.stoner Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 15:34
                z tych definicji rodziny wynika ze moja siostra to tez nie rodzina, ja pierdziele.... nie mam rodziny zatem.
              • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 15:43
                jeriomina napisała:

                > A czemu się tak upierasz, że małżeństwo to nie rodzina?

                Tak mówi słownik języka polskiego. Podałem przeciez linka.
                • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 12.07.13, 11:55
                  urko70 napisał:

                  > jeriomina napisała:
                  >
                  > > A czemu się tak upierasz, że małżeństwo to nie rodzina?
                  >
                  > Tak mówi słownik języka polskiego. Podałem przeciez linka.

                  A odpowiadając na Twoje pytanie to:
                  - aby nie plątać pojęć i tu opieram się na definicji słownika języka polskiego bo po to są różne pojęcia aby odróznić różne relacje/związki
                  - uważasz, że sjp gdzie mamy wyraźnie "rodzina=rodzice+dzieci" zawiera błąd?

                  Poza tym, jesli za rodzinę uważać już dwoje bardzo bliskich sobie ludzi to nazywalibysmy rodziną dwie bardzo bliskie sobie przyjaciółki, dwoje bardzo bliskich sobie kochanków tylko kochanków. Tak?
                  • stopgmopol Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 14:53
                    Mam wrazenie, ze pijesz jakas frustracja, i probujesz zdeprecjonowac ludzkie glebokie wiezi rodzinne, rzucajac haslami ze slownika. Haslami, ktore za pare lat ulegna modyfikacjom, jak to juz sie dzieje w innych krajach.

                    A w czym masz problem, probujac zakazac stosowania slowa rodzina, gdy nie ma w niej potomstwa?
                    Na tej samej zasadzie wmawiaj kobietom, ze do mezczyzny nie powinno sie mowic "borsuczku" czy "sloneczko", bo jest homo sapiens, nie ma ogona, nie wytwarza promieniowania, i wszelka emocjonalnosc nie na miejscu.
                    • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 29.07.13, 10:26
                      stopgmopol napisał(a):

                      > Mam wrazenie, ze pijesz jakas frustracja, i probujesz zdeprecjonowac ludzkie gl
                      > ebokie wiezi rodzinne, rzucajac haslami ze slownika. Haslami, ktore za pare lat
                      > ulegna modyfikacjom, jak to juz sie dzieje w innych krajach.

                      Jest dokładnie odwrotnie, to z pewnych przyczyn bezdzietni chcą być nazywani rodziną, to związki jednopłciowe chcą być małżeństwem etc., podczas gdy te pojęcia znaczą coś innego.


                      > A w czym masz problem, probujac zakazac stosowania slowa rodzina, gdy nie ma w
                      > niej potomstwa?

                      Poza tym, że ja nie próbuję zakazać, a informuję, to dokładnie odpowiadając na Twoje pytanie: w chęci pewnych osób do zmieniania ustalonych przez wieki znaczeń pewnych pojęć.
                      Do czego doprowadzą takie modyfikacje (?) do "burdelu pojęciowego".
                  • lapodan Słownik PWN - najbardziej uznany - podaje inaczej. 29.07.13, 11:09
                    Wg cytowanej przez Ciebie definicji warunkiem było małżeństwo i dziecko.
                    Zatem brak spełnienia jednego z warunków wyklucza nazwanie kogoś rodziną?
                    Czyli jeżeli rodzice się rozwiodą - to oznacza, że ich dziecko już nie ma rodziny?
                    A jak już wejdą w nowe związki i zrobią sobie w tych nowych związkach nowe dzieci - to dla tego pierwszego dziecka - kto będzie rodziną?
                    Nie bez powodu słownik PWN podaje również szarszą definicję rodziny: sjp.pwn.pl/szukaj/rodzina «małżonkowie i ich dzieci; ogólniej też: osoby związane pokrewieństwem i powinowactwem.
                    Zatem nie ma ograniczenia, że rodzina to wyłącznie małżeństwo z dziećmi.
                    • urko70 Re: Słownik PWN - najbardziej uznany - podaje ina 29.07.13, 11:44
                      lapodan napisała:

                      > Wg cytowanej przez Ciebie definicji warunkiem było małżeństwo i dziecko.
                      > Zatem brak spełnienia jednego z warunków wyklucza nazwanie kogoś rodziną?

                      W wypowiedzi do której się odniosłaś pisałem o
                      rodzina wg sjp
                      a tu nie ma mowy o małżeństwie, sam zresztą napisałem "rodzina=rodzice+dzieci".
                      Zacytuj proszę moją wypowiedź gdzie piszę, że rodzina to małżeństwo+dziecko/ci.


                      > Czyli jeżeli rodzice się rozwiodą - to oznacza, że ich dziecko już nie ma rodzi
                      > ny?

                      Wtedy mamy doczynienia z rodziną niepełną.
                      • lapodan Re: Słownik PWN - najbardziej uznany - podaje ina 29.07.13, 11:57
                        Odwołujesz się do definicji słownikowych - a w najbardziej uznanym słowniku języka polskiego stoi jak byk:
                        rodzina «małżonkowie i ich dzieci; ogólniej też: osoby związane pokrewieństwem i powinowactwem.
                        sjp.pwn.pl/szukaj/rodzina
                        • urko70 Re: Słownik PWN - najbardziej uznany - podaje ina 29.07.13, 12:06
                          lapodan napisała:

                          > Odwołujesz się

                          Ja nie przypominam sobie abym pisał o małżeństwie dlatego prosiłem o cytat, nie robisz tego i ignorujesz to co Ci napisałem o "rodzina=rodzice+dzieci".
                          • lapodan Re: Słownik PWN - najbardziej uznany - podaje ina 29.07.13, 12:51
                            Stwierdziłeś, że jeżeli słownik języka polskiego coś podaje - to tak jest.
                            Cytuję:
                            > A czemu się tak upierasz, że małżeństwo to nie rodzina?
                            Tak mówi słownik języka polskiego. Podałem przeciez linka.

                            No to podałam Ci definicję rodziny z najbardziej uznanego słownika języka polskiego.
                            Zatem - to ja Ciebie proszę o odniesienie się - czy definicje słownikowe przesądzają - czy też każdy może mieć własne definicję rodziny?
                            • urko70 Re: Słownik PWN - najbardziej uznany - podaje ina 29.07.13, 13:01
                              lapodan napisała:

                              > Stwierdziłeś, że jeżeli słownik języka polskiego coś podaje - to tak jest.
                              > Cytuję:
                              > > A czemu się tak upierasz, że małżeństwo to nie rodzina?
                              > Tak mówi słownik języka polskiego. Podałem przeciez linka.

                              To jest link, który podałem 11.07.13, 13:45, sjp.pl/rodzina
                              gdzie tu masz coś o małżeństwie?
                              • lapodan Re: Słownik PWN - najbardziej uznany - podaje ina 29.07.13, 13:15
                                Podałeś link z jedną definicją.
                                A ja Ci podałam inny link do innego słownika - najbardziej uznananego słownika języka polskiego:
                                sjp.pwn.pl/szukaj/rodzina
                                I tam jest mowa o małżeństwie, gdzyż rodzina zdefiniowana jest tak:
                                «małżonkowie i ich dzieci; ogólniej też: osoby związane pokrewieństwem i powinowactwem»
                                I dlatego pytam Cię - czy tylko ta definicja rodziny, która zgadza sie z Twoim poglądem - jest właściwa? Czy może raczej rodzina to nie tylko rodzice i dzieci?
                                • urko70 Re: Słownik PWN - najbardziej uznany - podaje ina 29.07.13, 14:10
                                  lapodan napisała:

                                  > Podałeś link z jedną definicją.

                                  I w tej definicji nie ma mowy o małżeństwie, więc dlaczego wmawiasz mi to małżeństwo?


                                  > A ja Ci podałam inny link do innego słownika - najbardziej uznananego słownika
                                  > języka polskiego:
                                  > sjp.pwn.pl/szukaj/rodzina
                                  > I tam jest mowa o małżeństwie,

                                  Czyli ja mam się tłumaczyć z definicji którą Ty sobie znalazłaś?



                                  > gdzyż rodzina zdefiniowana jest tak:
                                  > «małżonkowie i ich dzieci; ogólniej też: osoby związane pokrewieństwem i
                                  > powinowactwem»
                                  > I dlatego pytam Cię - czy tylko ta definicja rodziny, która zgadza sie z Twoim
                                  > poglądem - jest właściwa? Czy może raczej rodzina to nie tylko rodzice i dzieci
                                  > ?

                                  lapodan, ja wiem, ze na dworze jest gorąco ale nie przesadzasz z oczekiwaniem, że mimo iż kilkukrotnie podałem definicję którą uważam, za najtrafniejszą, to mam się tłumaczyć ze znalezionej przez Ciebie....

                                  No ale.... jesli podkreślasz, że pwn ... to przecież masz czarno na białym pokrewieństwo + powinowactwo i dyskutuj z definicją.
                                  • lapodan Re: Słownik PWN - najbardziej uznany - podaje ina 29.07.13, 14:31
                                    Jeriomina zapytała Cię: A czemu się tak upierasz, że małżeństwo to nie rodzina?
                                    I za całą odpowiedź zamieściłeś zdanie:
                                    > Tak mówi słownik języka polskiego. Podałem przeciez linka.

                                    No to ja podaję Ci link zawierający inną definicję. Żeby nie było - z ogólnie uznanego źródła.
                                    Zatem może rodzice i dziecko to też nie rodzina?
                                    Albo może małżeństwo to jednak rodzina? Bądź co bądź są powinowaci!
                                    PS
                                    Jestem w zupełnie chłodnym miejscu.
    • wielkafuria Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 14:33
      nie ma singielek z wyboru. sa takie stany np po rozstaniu kiedy kobieta nie ma ochoty na jakiekolwiek zwiazki, ale pozniej kazdy (chyba) szuka. Natomiast jak najbardziej znam mnostwo osob bezdzietnych z wyboru - sama sie do nich zaliczam. Jest mnostwo powodów dla ktorych nie chce sie miec dzieci, czasem nie potrzeba powodu - po prostu nie czuje sie takiej potrzeby i tyle.
      • fuzja.jadrowa Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 15:16
        A nie przyszlo ci do glowy, ze tak samo, jak - wg ciebie - sa stany, kiedy kobieta nie ma ochoty na jakiekolwiek zwiazki, tak samo moze nie miec ochoty na dziecko w danym momencie zycia czy z tym konkretnym partnerem, podczas gdy ktos inny bylby w stanie wywolac u niej chec rozmazania sie?

        Sama kiedys, pod innym nickiem, pisalas, ze bedac z ktoryms ze swoim poprzednich partnerow, mialas etap intensywnego pragnienia dziecka. Czyli jednak, w twoim przypadku, bezdzietnosc jest byc moze tak samo chwilowa, jak singielstwo.
      • lonely.stoner Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 15:36
        wielkafuria napisał(a):

        > nie ma singielek z wyboru. sa takie stany np po rozstaniu kiedy kobieta nie ma
        > ochoty na jakiekolwiek zwiazki, ale pozniej kazdy (chyba) szuka.

        sa, sa singielki i single z wyboru- znam w otoczeniu pare takich osob ktore nigdy nie byly w zadnym zwiazku, i to sa przewazni osoby zajete praca artystyczna - po prostu zdaja sobie sprawe z tego ze zwiazek im w zaden sposob nie odpowiada i nie maja na to czasu.
    • wielkafuria cholera 11.07.13, 14:42
      jak tam poczytałam wszystkie posty łacznie z moim to od razu przypomnial mi sie dzisiejszy artykul z gazety że ZUS jest w czarnej doopie i wszystko dlatego ze wiecej ludzi umiera niz sie rodzi. W sumie sie nie dziwie ze jakis pan chyba z pomorza walczy w sadzie o wyjsciu z Zus i odebraniu wszystkich swoich skladek. Jak wygra to ja robie to samo!
      czyli jednym słowem zeby przezyc trzeba rodzic i rodzic i rodzic!
      • jeriomina Re: cholera 11.07.13, 14:44
        No to do roboty, masz w czym (kim) wybierać przecież :)
      • capa_negra Re: cholera 11.07.13, 14:49
        To chętni niech rodzą, rodzą, rodzą :-)
        • alienka20 Re: cholera 11.07.13, 16:53
          Ci chętni do tak licznego mnożenia to albo skrajni prawicowcy (polecam forum wielodzietni.org :P) albo po prostu patologia społeczna.
          Jeden z białostockich adwokatów startujący do wyborów z listy jakiejś partii prawicowej chwalił się 7-mką dzieci. Senator Putra miał ich bodajże 11.
          Zresztą wystarczy przyjrzeć się dzietności w poszczególnych pokoleniach: nasi dziadkowie mieli minimum trójkę dzieci, nasi rodzice najczęściej na trzecim poprzestawali, w naszym pokoleniu dominuje model 2+1 ewentualnie 2+2. Więcej rodzi się raczej na wsiach lub wynika to z ciąży mnogiej. Mało kogo teraz stać na więcej dzieci.
          Ja planuję max. 2 dzieci.
          I gdy koleżanki pytają "to kiedy córeczka?", odpowiadam, że nigdy (nie żebym nie chciała, ale jest raczej nikłe prawdopodobieństwo, że drugie będzie dziewczynką).
          • berta-death Re: cholera 11.07.13, 17:23
            Dlaczego nikłe? To nie jest tak, że 50:50?
          • alienka20 Re: cholera 11.07.13, 17:40
            Geny. Widzę w rodzinie faceta, że tam więcej chłopaków niż dziewczynek - biologicznie to facet "wybiera" płeć bo może mieć więcej więcej X-ów niż Y-ów - tak mi to koleżanka ze studiów medycznych tłumaczyła.
            Gdy dowiedziałam się o ciąży od razu byłam pewna, że to chłopak. Nawet nie rozważałam dziewczynki, mimo że mojej mamie się marzyła wnuczka.
            • berta-death Re: cholera 11.07.13, 17:44
              Jak może mieć więcej x bądź y, skoro nie ma bata i musi ich mieć tyle samo. Skoro diploidalne komórki xy dzielą się na pół, to musi z nich powstać tyle samo iksowych i igrekowych komórek haploidalnych. Chyba że iksowe zdychają w jakichś niezidentyfikowanych okolicznościach.
              • alienka20 Re: cholera 11.07.13, 17:48
                Nie pamiętam dokładnie jak to tłumaczyła, ale po prostu X-y bądź y-ki są u danego osobnika silniejsze. Nie, że giną tylko są silniejsze.
                • marguy Re: cholera 12.07.13, 02:21
                  alienka,
                  to ty masz racje. Jesli zjawisko o ktorym piszesz stwierdzono u ssakow (dokladniej u bydla domowego), to rownie dobrze moze ono dotykac ludzi. W koncu to takze ssaki tyle, ze niby wyewoluowane, a jednak glupsze od rogacizny, bo niszczace wlasne srodowisko.
                  Mniejsza o to, kto glupszy, krowa czy czlowiek, faktem jest, ze w latach '90 tlumaczylam tekst naukowy dotyczacy wlasnie tego zjawiska, ktore nawet calkiem ladnie sie nazywa, problem w tym, ze po tylu latach zapomnialam jak. Pamietam, ze zaczynalo sie na A.
                  • alienka20 Re: cholera 16.07.13, 01:30
                    Dzięki ;)
      • light_in_august Re: cholera 11.07.13, 15:48
        E tam. Na zus nie ma co liczyć, lepiej sobie odkładać część kasy, którą by się na dziecko wydało, a się nie wydaje - już ta część wystarczy, żeby za 35 lat żyć jak pączek w maśle ;)
    • fomica Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 16:00
      Nigdy nie spotkałam singla z wyboru. Znam singli, którzy twierdzili, że będąc sami są szczęśliwi, spełnieni itd., ale gdy pojawial się odpowiedni partner, wówczas singlowstwo było porzucane na rzecz związku bez wielkiego żalu. Nie słyszałam nigdy o przypadku odwrotnym, gdy ktos był w udanym, szczęśliwym związku, nagle stwierdził że "to nie to" i porzucił aby zyc samemu.
      Z tego wnioskuję, że to jednak bycie w związku (nie jakimkolwiek, tylko dobrym, satysfakcjonującym) jest stanem docelowym, bardziej pożądanym, a bycie singlem jest po prostu brakiem odpowiedniego, wartościowego partnera. Więc co to za wybór? Raczej konieczność, stan przejściowy.
      • ina_nova Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 16:04
        > słyszałam nigdy o przypadku odwrotnym, gdy ktos był w udanym, szczęśliwym związku, nagle stwierdził że "to nie to"

        No zaraz, to albo jest sie w szczęśliwym związku, albo to jednak nie to i szczęśliwym do końca się nie jest.

        Bycie singlem z wyboru, to wybór lepszej dla nas opcji, tej, która daje nam wiecej szczęścia. Nie jest nigdzie powiedziane, że singlem jest się do grobowej deski. Gdy pojawia się opcja uszczęśliwiająca jeszcze bardziej, to właśnie ją się wybiera, tak właśnie się dzieje z porzucaniem przez singli swojego wolnego stanu.
        • rekreativa Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 16:24
          Wybór to jest między czymś a czymś.
          Jesli istnieje realna możliwość budowania związku z całkiem fajnym partnerem/partnerką, a ja tę możliwość świadomie odrzucam, to można mówić o singielstwie z wyboru.
          Ale jeśli jestem sama, bo akurat nie napatoczył się nikt na tyle fajny, by się angażować w związek (jestem sama między związkami), to o jakim wyborze mowa?
          • ina_nova Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 16:29
            Wydaje mi się, że sporo ludzi godzi się na bylejaki związek, byle by był, do tego odnoszę swoje wypowiedzi.
            • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 16:36
              Cała zabawa polega na tym, żeby przestać bujać w obłokach, czekać na cud i księcia z bajki, tylko związać się z przeciętnym facetem, który jak każdy człowiek nie jest idealny i ma swoje wady. Związek to nie jest sielanka na każdym kroku tylko praca nad tym, żeby się dotrzeć, dogadać, dojść do kompromisów, nauczyć przymykać oko na niektóre wady, polubić tego drugiego człowieka takim jaki on jest. Nie chodzi o to, żeby od razu wiązać się z jakimś patolem, tylko o to, żeby pogodzić się z tym, że nie ma ideałów. Do każdego faceta, podobnie jak i do każdej kobiety można się przyczepić i w każdym znaleźć jakąś dyskredytującą do wadę. I w związku z tym alternatywy są dwie, albo wiążemy się z byle kim i docieramy, albo w nieskończoność czekamy na ideał.
            • stopgmopol Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 25.07.13, 22:49
              Otoz to.
              Byle jak, ale by ten ktos jednak byl.
              Masa srednio zadowolonych ludzi wokol, ale cos ich przy sobie trzyma. Moze strach przed zmianami, samotnoscia? Kredyt hipoteczny? :D
          • triismegistos Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 17:29
            Reaktiva, w czasie kiedy byłam singielką napatoczyło się kilku facetów, którzy chętnie by ze mną coś więcej, ale ja nie miałam ochoty się wiązać i upierałam się przy czystym układzie z seksem. Fajni byli, serio. Lubiłam ich, podobali mi się i w ogóle.
            Dopiero kiedy poznałam P. piorun we mnie strzelił.
        • triismegistos Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 17:25
          ina_nova napisała:


          > Bycie singlem z wyboru, to wybór lepszej dla nas opcji, tej, która daje nam wie
          > cej szczęścia. Nie jest nigdzie powiedziane, że singlem jest się do grobowej de
          > ski. Gdy pojawia się opcja uszczęśliwiająca jeszcze bardziej, to właśnie ją się
          > wybiera, tak właśnie się dzieje z porzucaniem przez singli swojego wolnego sta
          > nu

          Ament.
      • thelma333.3 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 16:12

        moim zdaniem rozpatrywanie tego w kontekscie :wybor czy koniecznosc jest w ogole nieadekwatne do sytuacji;
        oczywiscie, ze jesli spotyka sie rewelacyjna osobe na swojej drodze, z ktora sie swietnie rozumie, i jest sie szczesliwym - to chyba ze ma sie samemu problemy psychiczne - jest sie z ta osoba;
        sa osoby, ktore maja charakter spolegliwy, latwo ida na kompromis, i nie tyle nawet 'potrafia' wiele zniesc , ale autentycznie w ogole sie niektorymi sprawami nie przejmuja; oczywiscie takie osoby znaczenie latwiej znajda kogos, z kim poczuja sie szczesliwe; w druga strone takze - one takze beda predzej pasowaly drugiej stronie;
        ale mysle, ze znajdzie sie sporo osob, ktore jednak nie chca isc na kompromis w pewnych sprawach, badz maja same charakter taki, ze autentycznie lepiej im samemu, niz z niedopasowanym partnerem; bo sie autentycznie mecza, jak sie musza naginac i znosic zachowania, ktore z kolei dla innej osoby sa zupelnie normalne i nie zwroca moze na nie uwagi; po prostu tak jest; jak kolor oczu - jeden ma zielone, drugi brazowe;
        nieadekwatnym mi sie tutaj wydaje twierdzeniem: oni sobie to wybrali;
      • sumire Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 16:15
        ech, nie ma to jak zdemaskować motywy czyjegoś singielstwa :)
        człowiek to ponoć istota społeczna - choć czasem mam wątpliwości - więc owszem, to, że dąży się do bliskiej relacji z kimś, to poniekąd prawda. natomiast nie zmienia to faktu, że można być człowiekiem i szczęśliwym, i na wielu płaszczyznach spełnionym, będą solo.
      • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 16:29
        Co to znaczy pojawiał się partner? Jeszcze żaden rycerz na białym koniu nikomu do ogródka nie zajechał. Trzeba samemu coś zrobić w kierunku zdobycia partnera, nawet takiego na jedną noc. Być może te osoby zrezygnowały w którymś momencie z singlostwa i poczyniły pewne kroki żeby związać się z kimś. Chociażby zaczęły łaskawszym okiem patrzeć na potencjalnych konkurentów, zachowywać się bardziej przystępnie, bardziej dbać o siebie, wychodzić do ludzi, czy robić cokolwiek, żeby wzbudzić czyjąś sympatię i zainteresowanie.

        I identycznie jest z dziećmi. Nieprawda, że ktoś nie ma warunków, czy cokolwiek bądź ktokolwiek go ogranicza. Jak się chce, to i zorganizować warunki i zlikwidować ograniczenia można. A jak ktoś bardzo czegoś chce, to w ogóle nie patrzy na przeciwności, tylko optymistycznie brnie do przodu wierząc, że wszystko będzie dobrze. Przecież nie mówimy o gromadce dzieci, tylko o jednym, góra dwojgu. Nikt mi nie wmówi, że przy odrobinie dobrej woli, wzięciu się do roboty i lekkim przeorganizowaniu swojego życia, jest ktoś kto nie mógłby sobie pozwolić na chociażby jedno dziecko w ciągu całego swojego życia.
        • minasz Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 16:39
          jest bank spermy znam dziewczyny ktore z niego skorzystały i sa zadowolone
          • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 16:42
            To nie jest kwestia braku spermy, tylko obiektywnych warunków do bycia rodzicem. Najczęściej chodzi o finanse, zabezpieczenie dziecku przyszłości, opieki, itp.
            • minasz Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 16:49
              jak by na to wszyscy patrzyli obiektywnie to mało kto by miał dziecko
              • giokonda.it Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 16:59
                Dokładnie!
              • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 17:19
                To też nikt na to obiektywnie nie patrzy. Jak ktoś dziecko chce, to je ma. Chce a nie ma warunków, to tak robi, żeby warunki mieć. Nie chce mieć dzieci to nie ma. Ludzie się czepiają, że nie ma, to szuka pretekstów. Nie dorabiałabym do tego filozofii.
      • allatatevi1 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 17:21
        Fomica, twoja analiza z logiką nie ma nic wspólnego.
        To tak jakbyś napisała, że znałaś ludzi którzy deklarowali że są szczęśliwi biorąc ślub, a po paru latach bez żalu się rozwodzili.

        I co? Analogicznie z tego wywnioskujesz, że małżeństwo jest stanem przejściowym, a bardziej pożądanym, docelowym stanem jest bycie rozwodnikiem?

        To, że ktoś był singlem a potem z radością wszedł w związek oznacza tylko tyle że życie jest zmianą.
        I jesteś pewna, że wszyscy ludzie wchodzący w związki nie czują żadnego, nawet najmniejszego ukłucia żalu za odpływającą wolnością? Mylisz się i to bardzo.
        • thelma333.3 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 12.07.13, 20:50
          "I co? Analogicznie z tego wywnioskujesz, że małżeństwo jest stanem przejściowym
          > , a bardziej pożądanym, docelowym stanem jest bycie rozwodnikiem?"
          ja to słyszałam takie powiedzenie, ze dobra zona po 7 latach to sama odchodzi :-)
          wiec kto wie, kto wie :-)
    • minasz Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 16:38
      najlepiej jakby sie wypowiedziały panie po 40ce bo wiele kobiet uwaza ze ostatnia szansa to przed 40ka - i po tym czasie juz nie da rady- wiele z was chciałoby miec dziecko ale nie teraz bo cos- mamy jeszcze czas odkłada to bo wie ze jeszcze moze- problem jest taki ze czesc z was poczuje taki zew koło 40ki ze to naprawde juz ostatni dzwonek tylko moze sie wtedy okazac ze nie bedzie z kim bo facet zmienił was na młodszy model

      ps
      ja jako ojciec współczuję osobom ktore nigdy nie beda miały dzieci poniewaz traca strasznie duzy bagaz nowych doswiadczen
      • capa_negra Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 17:14
        Twoje współczucie dla osób takich jak ja - bezdzietnych z wyboru jest bezzasadne.
        Nie mam poczucia straty z powodu braku dzieci, wiec tym bardziej nie czuję straty bagażu nowych doświadczeń.
        Proszę nie współczuj mi mojego wyboru i konsekwencji jakie ze sobą niesie bo ja jestem zadowolona
        To jest tak jak ja bym tobie współczuła z powodu mienia dzieci i konsekwencji jakie ten fakt ze sobą niesie , a przecież to dla ciebie radość i twój wybór wiec moje współczucie byłoby bezzasadne.
        • minasz Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 17:56
          niby masz racje-ale najlepiej by było jakbys jednak sie zdecydowała i wtedy oceniła ktora opcja jest lepsza:)
          • capa_negra Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 18:09
            Ja się zdecydowałam - jestem bezdzietna z wyboru.
            I nie oceniam, która opcja jest lepsza.
            Wybrałam tą, która jest dobra dla mnie.

            Szanuję ludzi, którzy mają dzieci, ich pewnego rodzaju odwagę i ogrom pracy jaki poświęcają dziecku.
            Wkurza mnie jedynie, że lwia część społeczeństwa nie potrafi pojąć, że są ludzie którzy absolutnie nie chcą mieć dzieci.
            I zaczyna oceniać.... kto darmozjad, kto przydatny.
            • minasz Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 18:12
              a jak myslisz ile dzieci było planowanych ??????? hehe
              • capa_negra Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 18:23
                będę optymistką 60%??
                • rekreativa Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 18:29
                  Jesteś super optymistką.
                  Ja strzelam, że może 20%, ostrożnie licząc.
                  • minasz Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 18:38
                    nie mam pojecia ale gro pierwszych dzieci jest nieplanowana -co innego z drugim tu pewnie planowanie jest dosyc wysokie
                    • rekreativa Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 18:40
                      To by sie zgadzało, ja , najstarsza jestem z wpady.
      • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 17:29
        Czy jak ktoś ma ochotę na coś, cokolwiek, lody, wycieczkę do egzotycznych krajów, seks, czy cokolwiek innego, to odkłada to w nieskończoność twierdząc, że nie jest na to gotowy, czy nie bacząc na nic, robi wszystko, żeby swoje marzenie spełnić?
        • minasz Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 17:37
          uwazam ze wiekszosc odkłada w nieskonczonosc - znam strasznie duzo osob ktore by chciały cos zrobic a nie sa wstanie pewnych rzeczy przeskoczyc - i np mowia w tym roku to juz nie ale w nastepnym napewno i tak wkoło macieju
          • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 17:40
            W nieskończoność odkłada się rzeczy niechciane, nielubiane, wymagające wysiłku, np uczenie się do sesji. Nie słyszałam, żeby ktoś odkładał swoje marzenia i przyjemności.
            • minasz Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 17:48
              ale przeciez wszystko wymaga wysiłku -wiele osob chciałoby np jezdzic na snowboardzie ale np nie jest wstanie przekroczyc pewnych barier (np widziałem jak pani po 40ce probowała i wiem ze na 100 % drugi raz juz tego nie zrobiła)
              kolejny przykład znam dziewczyny po 30ce ktore nie pojda do klubu bo czuja sie za stare
              takich przykładów sa tysiace-ludzie chcieli by pewne rzeczy robic ale nie sa wstanie przeskoczyc psychicznie czy fizycznie- dlatego tak wiele osób jedyne co robi w zyciu to oglada tv
            • marguy Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 12.07.13, 02:27
              berta-death napisała:

              > W nieskończoność odkłada się rzeczy niechciane, nielubiane, wymagające wysiłku,
              > np uczenie się do sesji. Nie słyszałam, żeby ktoś odkładał swoje marzenia i pr
              > zyjemności.


              Malo czytasz, bercia i dlatego z kultura kiepsko. Gdybys znala literature i poezje wiedzialabys, ze obawa przed spelnieniem marzen przewija sie w nich bardzo czesto.
              To, ze ty o czyms nie slyszalas, nie znaczy, ze zjawisko nie istnieje.
              Moze po prostu nie miesci sie ono w twoich ciasnych horyzontach?
              • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 12.07.13, 06:47
                Literatura, z poezją na czele, to fikcja. To świat widziany oczami literata, humanisty, nierzadko człowieka chorego psychicznie, nie naukowca twardo stąpającego po ziemi. A już na pewno nie socjologa. Nie kierowałabym się czymś takim w ocenie rzeczywistości i próbie interpretacji zjawisk otaczającego świata.
      • light_in_august Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 19:27
        > ja jako ojciec współczuję osobom ktore nigdy nie beda miały dzieci poniewaz tr
        > aca strasznie duzy bagaz nowych doswiadczen

        Strasznie mi Twoje współczucie niepotrzebne ;)
        Była już tu niedawno podobna dyskusja. Każdy wybór pociąga za sobą pewne ograniczenia, jak nie takie, to inne. Nie da się mieć w życiu wszystkiego. Ja mam moją wolność i brak totalnej odpowiedzialności za totalnie zależną ode mnie istotę i dobrze mi z tym, a to, że tracę przy tym jakies doświadczenia - cóż, trudno. Ty masz swoje dzieci i też Ci z tym dobrze, chociaż też coś być może tracisz
      • inka754 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 12.07.13, 07:47
        Znam wiele kobiet, które są matkami a mąż - ojciec ich dzieci zamienił je na młodszy model. A tak na marginesie - jesteśmy z mężem bezdzietni z wyboru (przed 40-tką). I nie musisz nam wspóczuć, naprawdę nie ma takiej potrzeby. Ty masz dzieci bo czujesz taką potrzebę i fajnie, ja nie mam bo nie chcę i też fajnie. Szanujmy swoje życiowe wybory i siebie nawzajem. Pozdrawiam. I uprzedzając pytania niektórych, odpowiadam, że na swoją emeryturę pracuję sama (ciężko).
    • titti_pecci_scialoja współczuję bezdzietnym 11.07.13, 17:06
      Wszystkie się starzejemy, ale na kobiety - matki zawsze patrzy się bardziej pobłażliwie. Mimo,że ich figury odbiegają często od ideału, to mają w sobie to "coś".
      • sumire Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 17:11
        ale ja wcale nie chcę, żeby ktoś na mnie pobłażliwie patrzył...
        • titti_pecci_scialoja Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 17:15
          O tak, póki jesteś młoda i piękna, ale potem będziesz brzydką, starszą panią, której nikt nie powie 'mamo, jesteś cudowna!'
          • berta-death Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 17:21
            Ale może powiedzieć, Berto, jesteś wybitna. Na taką Szymborską raczej nikt nie patrzył pobłażliwie ani tym bardziej przez pryzmat tego czy była matką czy nie.
            • titti_pecci_scialoja Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 17:28
              Zgadza się. A jesteś wybitna jak Szymborska lub Curie Skłodowska? Ile z Was bezdzietnych zrobiło coś dla społeczeństwa, ludzkości, świata? A ile kręci się wokół własnego nosa żyjąc w rytmie wypłat i zakupów.
              • capa_negra Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 17:44
                > Zgadza się. A jesteś wybitna jak Szymborska lub Curie Skłodowska? Ile z Was bez
                > dzietnych zrobiło coś dla społeczeństwa, ludzkości, świata? A ile kręci się wok
                > ół własnego nosa żyjąc w rytmie wypłat i zakupów.

                A ilu dzietnych jest jak Szymborska lub Curie Skłodowska? Ile z Was dzietnych zrobiło coś dla społeczeństwa, ludzkości, świata? A ile kręci się wokół własnego nosa żyjąc w rytmie wypłat,zakupów, kupek i pieluch.
                • titti_pecci_scialoja Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 17:49
                  > A ilu dzietnych jest jak Szymborska lub Curie Skłodowska? Ile z Was dzietnych
                  > zrobiło coś dla społeczeństwa, ludzkości, świata? A ile kręci się wokół własne
                  > go nosa żyjąc w rytmie wypłat,zakupów, kupek i pieluch.

                  Rodzice nie kręcą się wokół "swojego nosa" tylko wykonują bardzo ciężką, społecznie użyteczną pracę jaką jest wychowywanie dzieci. Bez dzieci nie ma świata. Jeśli ktoś zamiast tego robi coś równie użytecznego jak ww. Panie OK, ale jeśli jest przeciętniakiem zap.. w korporacji i gromadzącym pieniądze, które następnie radośnie konsumuje to dla większości społeczeństwa jest jedynie darmozjadem.
                  • capa_negra Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 17:54
                    A ja bym proponowała zamiast oceniać kto jest bardziej darmozjadem, a kto bardziej użyteczny szanować cudze wybory życiowe i powstrzymać się od oceniania.
                    • titti_pecci_scialoja Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 18:03
                      Nie, nie szanuję wyboru takiej drogi życiowej,że liczy się tylko kasa i przyjemność. Szanuję pracę i wysiłek, talent. Wszystko co przychodzi łatwo jest g.. warte. Chcesz żyć wygodnie, to masz do tego prawo, ale nie wymagaj żeby Cię szanowano za sprawianie sobie przyjemności.
                      • allatatevi1 Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 18:11
                        Śmiem twierdzić, że większość ludzi (dzietnych, bezdzietnych) ma twój szacunek tam gdzie słońce nie dochodzi.
                        Co więcej, ty raczej też nie oczekuj szacunku, li i jedynie z tego powodu że się rozmnożyłaś.
                        Gdyby to tak działało (replikacja DNA = automatyczny szacunek ze strony społeczeństwa) to niesamowicie dużo ludzkich kanalii byłoby otoczonych szacunkiem.
                        • inka754 Re: współczuję bezdzietnym 12.07.13, 08:30
                          Nic dodać, nic ująć.
                      • capa_negra Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 18:19
                        Wiesz co? bredzisz.
                        Nigdzie tu nie rozpatrywałam faktu nie mienia dzieci w kontekście wygody, kasy o których raczysz u wspominać.
                        Przyjmij do wiadomości, że bezdzietność nie jest równoważna z wygodą, lenistwem i konsumpcyjnym stylem życia, tak jak dzietność nie jest synonimem pracowitości, zaangażowania i przydatności dla społeczeństwa.
                        A ty masz dzieci czy tak tylko teoretycznie ??
                        I nie ekscytuj się tak bo stres niekorzystnie wpływa na płodność i ci dzietność spadnie.
                        • titti_pecci_scialoja Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 18:21
                          Piszę, co uważam jak wszyscy na tym forum.

                          PS Mam dwoje dzieci z wyboru.
                          • capa_negra Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 18:27
                            Masz prawo do własnego zdania.
                            Ale czym innym jest własne zdanie, a czym innym kategoryczna ocena cudzych wyborów przez pryzmat swojego wyboru.
                      • light_in_august Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 19:40
                        Szanuj sobie, co chcesz, Twoja sprawa.
                        Z Twoich wypowiedzi wyłania się ogromna życiowa frustracja, jakbyś żałowała, że Cię te "zakupy" omijają... Ktoś zadowolony ze swojego wyboru drogi życiowej nie pluje tak jadem na tych, którzy wybrali inaczej.
                        A co do dzieci - część jest prawdziwą zakałą dla społeczeństwa, kiedy dorosną, więc lepiej zawczasu tak nie podkreślać swojego wielkiego wkładu w przyszłość narodu. Nigdy nic nie wiadomo.
                        • titti_pecci_scialoja Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 22:19
                          Tak, błędów nie popełnia ten, co nic nie robi.
                  • sumire Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 19:31
                    tylko widzisz - forsa tego darmozjada obracająca się w gospodarce umożliwia istnienie urlopów macierzyńskich, szkół, przedszkoli i innych takich drobiazgów. jego konsumpcja i jego podatki też robią swoje dla społeczeństwa. proste.
                    • titti_pecci_scialoja Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 19:35
                      Ludzie posiadający dzieci również pracują i wydają.
                      • capa_negra Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 21:02
                        Rozumiem, że również pracujesz, a nie tylko wydajesz???
                  • jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 12.07.13, 09:17
                    titti_pecci_scialoja napisała:

                    >
                    > Rodzice nie kręcą się wokół "swojego nosa" tylko wykonują bardzo ciężką, społec
                    > znie użyteczną pracę jaką jest wychowywanie dzieci.

                    Jak patrzę na sporo rodziców uczniów mojej szkoły, czy też obserwuję rodziców dzieci na osiedlu i podczas jazdy komunikacją miejską, to dochodzę do wniosku, że żadnej społecznej pracy oni nie wykonują, wręcz przeciwnie, szkodzą społeczeństwu, wprowadzając do niego element patologiczny, roszczeniowy, niewychowany w najprostszych sprawach, a wręcz nawet zapowiadający się na przestępczy.
                    W 21. wieku naprawdę nie wypada już głosić tych bzdur o jakiejś pracy społecznej poprzez bycie rodzicem:D Zdolność rozmnażania akurat jest cechą świata zwierzęcego :D Natomiast zwierzę na pewno nie napisze książki, nie poprowadzi bloga, nie nagra teledysku, nie napisze muzyki i na niczym nie zagra. Dziękuję za uwagę.
                    • six_a Re: współczuję bezdzietnym 12.07.13, 09:29
                      > to dochodzę do wniosku, że żadnej społecznej pracy oni nie wykonują, wręcz przeciwnie, szkodzą społeczeństwu, wprowadzając do niego element patologiczny, roszczeniowy, niewychowany w najprostszych sprawach, a wręcz nawet zapowiadający się na przestępczy.

                      i co, jak byłaś dzieckiem/nastolatkiem to nie zdarzało ci się nigdy hałasować w autobusie? łazić bez sensu po mieście w grupie rozwydrzonych dziewczynek, i bezczelnie zajmować przyzwoitym ludziom chodnik? kto wie, może nawet zakląć na ulicy? zdecydowana większość tego rozwrzeszczanego elementu nie zostanie przestępcami z powodu głośnego zachowania w przestrzeni publicznej. możesz być spokojna.


                      > W 21. wieku naprawdę nie wypada już głosić tych bzdur o jakiejś pracy społeczne
                      > j poprzez bycie rodzicem:
                      super, ja bym to rozszerzyła na nauczycieli, którzy niczego nie uczą, głównie dlatego że oprócz swojej wiedzy, nie mają pojęcia o dzieciach, a pchają się do szkół nie wiadomo w sumie po co. chyba po to, żeby cierpieć na forach wszem i wobec.
                      • jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 12.07.13, 09:57
                        > i co, jak byłaś dzieckiem/nastolatkiem to nie zdarzało ci się nigdy hałasować w
                        > autobusie? łazić bez sensu po mieście w grupie rozwydrzonych dziewczynek, i be
                        > zczelnie zajmować przyzwoitym ludziom chodnik? kto wie, może nawet zakląć na ul
                        > icy? zdecydowana większość tego rozwrzeszczanego elementu nie zostanie przestęp
                        > cami z powodu głośnego zachowania w przestrzeni publicznej. możesz być spokojna

                        Mnie nie chodzi o głośne zachowanie w przestrzeni publicznej, poza tym - NIE, NIE ZDARZYŁO SIĘ, a nawet jeśli zdarzyło mi się w jakimś bardzo wczesnym dzieciństwie hałasować, moja mama mnie uciszała, dzisiaj rodzice dzieciom NICZEGO nie zabraniają.
                        W grupie rozwydrzonych dziewczynek nie zdarzało mi się bywać, kląć na ulicy też nie, byłam ponad takowe towarzystwa :P
                        • six_a Re: współczuję bezdzietnym 13.07.13, 11:37
                          >dzisiaj rodzice dzieciom NICZEGO nie zabraniają.
                          po pierwsze to nie jest prawda. na jakiej podstawie niby tak twierdzisz? nie siedzisz przecież w domach tych ludzi, a dzieci zdaje się nie masz, więc doświadczeniami rodzicielskimi ze znajomymi rodzicami też się nie wymieniasz.
                          po drugie. jak już dzieci wyjdą z domu, to Twoje zabraniania sobie wsadzą:). takie są dzieci i inne nie były, nie są i nie będą. świat jakoś daje sobie z tym radę. nie przesadzajmy z dramatyzowaniem.
                    • titti_pecci_scialoja Re: współczuję bezdzietnym 12.07.13, 09:29
                      Owszem wypada sobie uzmysłowić, że 20-45 letni człowiek w pełni sił da radę napisać książkę, prowadzić bloga, nagrać kawałek i dodatkowo wychowywać dziecko. Właśnie o to chodzi, że to nie jest jakiś wyczyn. Dzieci małe są absorbujące, ale potem można wszystko pogodzić jak się chce. Oczywiście,że jednemu nie wychodzi wychowywanie i hoduje tzw. "element" ale innemu skupionemu wyłącznie na np muzyce i pisaniu też może nie wyjść. I co? napracował się biedak a dzieło z tego nie powstało.Pozdrawiam.
                      • jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 12.07.13, 09:59
                        Chodziło mi o zwrócenie uwagi na to, żeby nie traktować posiadania dzieci jako misji :P
                        • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 11:57
                          jeriomina napisała:

                          > Chodziło mi o zwrócenie uwagi na to, żeby nie traktować posiadania dzieci jako
                          > misji :P

                          Wystarczy, że przestanie się wmawiać tym którzy mają dzieci, że czują misję.
                      • jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 11:44
                        ale innemu skupionemu wyłącznie na np mu
                        > zyce i pisaniu też może nie wyjść. I co? napracował się biedak a dzieło z tego
                        > nie powstało.Pozdrawiam.

                        A dociera do Ciebie, że ktoś już może mieć jakieś osiągnięcia a nie tylko zamierzać? Bo W swoim ograniczeniu dajesz do zrozumienia, że każdy stoi przed wyborem: dziecko albo kariera.
                        Niektórzy są tak zdolni, że w karierę wchodzą jak w masło i to życie wybiera za nich, że akurat nie stają się rodzicami w pierwszej kolejności.
                        Poza tym NAPRAWDĘ, rozmnożenie się to ŻADEN WYCZYN, każde zwierzę to potrafi. Sorry, że rozwiewam Twój piękny świat złudzeń, w którym oczekujesz bicia czołem, bo jesteś MAMĄ.
                        • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 12:02
                          jeriomina napisała:

                          > ale innemu skupionemu wyłącznie na np mu
                          > > zyce i pisaniu też może nie wyjść. I co? napracował się biedak a dzieło z
                          > tego
                          > > nie powstało.Pozdrawiam.
                          >
                          > A dociera do Ciebie, że ktoś już może mieć jakieś osiągnięcia a nie tylko zamie
                          > rzać? Bo W swoim ograniczeniu dajesz do zrozumienia, że każdy stoi przed wybore
                          > m: dziecko albo kariera.
                          > Niektórzy są tak zdolni, że w karierę wchodzą jak w masło i to życie wybiera za
                          > nich, że akurat nie stają się rodzicami w pierwszej kolejności.

                          Tak zdolni, że bezwolni i życie za nich wybiera.... ROTFL!

                          > Poza tym NAPRAWDĘ, rozmnożenie się to ŻADEN WYCZYN, każde zwierzę to potrafi. S
                          > orry, że rozwiewam Twój piękny świat złudzeń, w którym oczekujesz bicia czołem,
                          > bo jesteś MAMĄ.


                          Nie wiem czy w ogóle wiesz jaki ona ma świat, wiem natomiast, że największą trudnością jest wychowywanie małego człowieka szczególnie w połączeniu z pracą zawodową, prowadzeniem domu etc. Tak, nie wszyscy to umieją.
                    • sl13 Re: współczuję bezdzietnym 13.07.13, 17:23
                      jeriomina napisała:

                      > Jak patrzę na sporo rodziców uczniów mojej szkoły, czy też obserwuję rodziców dzieci na
                      > osiedlu i podczas jazdy komunikacją miejską, to dochodzę do wniosku, że żadnej społecznej
                      > pracy oni nie wykonują, wręcz przeciwnie, szkodzą społeczeństwu, wprowadzając do niego
                      > element patologiczny, roszczeniowy, niewychowany w najprostszych sprawach, a wręcz
                      > nawet zapowiadający się na przestępczy. W 21. wieku naprawdę nie wypada już głosić tych
                      > bzdur o jakiejś pracy społecznej poprzez bycie rodzicem:D

                      10/10
                    • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 15.07.13, 11:10
                      jeriomina napisała:

                      > Jak patrzę na sporo rodziców uczniów mojej szkoły, czy też obserwuję rodziców d
                      > zieci na osiedlu i podczas jazdy komunikacją miejską, to dochodzę do wniosku, ż
                      > e żadnej społecznej pracy oni nie wykonują, wręcz przeciwnie, szkodzą społeczeń
                      > stwu, wprowadzając do niego element patologiczny, roszczeniowy, niewychowany w
                      > najprostszych sprawach, a wręcz nawet zapowiadający się na przestępczy.
                      > W 21. wieku naprawdę nie wypada już głosić tych bzdur o jakiejś pracy społeczne
                      > j poprzez bycie rodzicem:D Zdolność rozmnażania akurat jest cechą świata zwierz
                      > ęcego :D Natomiast zwierzę na pewno nie napisze książki, nie poprowadzi bloga,
                      > nie nagra teledysku, nie napisze muzyki i na niczym nie zagra. Dziękuję za uwag
                      > ę.

                      Nie ma to jak rozprawka ślepej o kolorach... :)

                      BTW ciekawy jestem jakby zareagowało właściwe kuratorium gdyby się dowiedziało, że jeden z nauczycieli głosi takie tezy, wydaje mi się, że dyrekcja szkoły chciałaby zamieść pod dywan ale kuratorium....
                      • jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 17.07.13, 16:28
                        Człowieku, możesz skończyć już z tym forumowym stalkingiem?
                        • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 18.07.13, 09:19
                          jeriomina napisała:

                          > Człowieku, możesz skończyć już z tym forumowym stalkingiem?

                          Forum to miejsce do dyskusji, jeśli wypowiadasz swoje opinie to musisz się liczyć z tym, że ktoś inny odniesie się do nich i wcale one nie muszą się zgadzać z Twoją wypowiedzią.
                          • jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 18.07.13, 10:43
                            Ale ja się z tym liczę :) To Ty masz jakiś problem, bo wpada Ci do głowy powiadamianie kuratorium z powodu tego, że ktoś na pewnym forum coś napisał... weź się człowieku zastanów nad swoim stosunkiem do forów netowych... :)
                            • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 19.07.13, 09:36
                              jeriomina napisała:

                              > Ale ja się z tym liczę :) To Ty masz jakiś problem, bo wpada Ci do głowy powiad
                              > amianie kuratorium z powodu tego, że ktoś na pewnym forum coś napisał... weź si
                              > ę człowieku zastanów nad swoim stosunkiem do forów netowych... :)

                              Znów próbujesz coś wmówić. Nie, mi nie wpadło do głowy powiadamiania - nadinterpretujesz.
                              • jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 19.07.13, 16:17
                                Bez komentarza.
                                • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 08:58
                                  jeriomina napisała:

                                  > Bez komentarza.

                                  Tu przynajmniej prawdę napisałaś.
                              • lapodan Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 11:33
                                urko70 napisał:

                                BTW ciekawy jestem jakby zareagowało właściwe kuratorium gdyby się dowiedziało, że jeden z nauczycieli głosi takie tezy, wydaje mi się, że dyrekcja szkoły chciałaby zamieść pod dywan ale kuratorium....
                                Ot, taki ciekawy jesteś. Ciekawy świata. A dokładniej ciekawy reakcji Dyrekcji/Kuratorium.
                                Jestem pewna, że NIGDY byś się pod takim pismem (donosem) nie podpisał!
                                • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 11:52
                                  lapodan napisała:

                                  > urko70 napisał:
                                  >
                                  > BTW ciekawy jestem jakby zareagowało właściwe kuratorium gdyby się dowiedzia
                                  > ło, że jeden z nauczycieli głosi takie tezy, wydaje mi się, że dyrekcja szkoły
                                  > chciałaby zamieść pod dywan ale kuratorium....

                                  > Ot, taki ciekawy jesteś. Ciekawy świata. A dokładniej ciekawy reakcji Dyrekcji/
                                  > Kuratorium.

                                  Zgadza się, jestem ciekaw czy i jak by zareagowali na taką postawę w podległej sobie placówce.


                                  > Jestem pewna, że NIGDY byś się pod takim pismem (donosem) nie podpisał!

                                  Nie wiem jak Ty ale ja nie piszę donosów. Nie mam problemu w zwróceniu się do tego czy innego sekretariatu z mailem pod własnym imieniem i nazwiskiem.

                                  Szkoda, że dopowiedziałaś sobie donos a pominęłaś postawę nauczycielki...
                                  • lapodan Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 12:37
                                    > urko70 napisał:

                                    > Zgadza się, jestem ciekaw czy i jak by zareagowali na taką postawę w podległej sobie placówce.
                                    Właśnie to zauważyłam i podkreśliłam.
                                    >
                                    > Nie wiem jak Ty ale ja nie piszę donosów. Nie mam problemu w zwróceniu się do tego czy innego
                                    > sekretariatu z mailem pod własnym imieniem i nazwiskiem.
                                    Czyż ja napisałam, że pisujesz donosy?

                                    > Szkoda, że dopowiedziałaś sobie donos a pominęłaś postawę nauczycielki...
                                    Sądzę, że każdy z nas ma prawo komentować te wpisy, które sam wybierze.
                                    Ale jeżeli Cię to interesuje - zaspokoję Twoją ciekawość. Otóż ja też dochodzę do wniosku, że rodzice coraz mniej zajmują się swoimi dziećmi a dodatkowo - coraz mniejszy % rodzicow to robi.
                                    Sam fakt rozmnożenia się - to faktycznie właściwość bardziej ze świata zwierząt niż ludzi.
                                    Natomiast pisanie książek, blogów, tworzenie muzyki, malowanie obrazów, budowanie domów i świątyń, sadzenie zboża i drzew, kochanie kogoś, wytyczanie i budowanie dróg, produkowanie i przetwarzanie śmieci - to czynności ludzkie. Można to robić samemu, można i nauczyć swoje dzieci. Bardzo mało ludzi robi to osobiście. Jeszcze mniejsza część umie pozytywnie przekazać takie umiejętności swoim lub cudzym dzieciom. Spostrzeżenia Jeriominy są jak najbardziej zgodne z moimi.
                                    • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 12:56
                                      lapodan napisała:

                                      > > urko70 napisał:
                                      >
                                      > > Zgadza się, jestem ciekaw czy i jak by zareagowali na taką postawę w podl
                                      > egłej sobie placówce.
                                      > Właśnie to zauważyłam i podkreśliłam.

                                      Nie wiem co tu było do zauważania skoro sam to wprost napisałem, a skoro to zauważenie było potrzebne to dodatkowo potwierdziłem Ci to. :)


                                      > > Nie wiem jak Ty ale ja nie piszę donosów. Nie mam problemu w zwróceniu si
                                      > ę do tego czy innego
                                      > > sekretariatu z mailem pod własnym imieniem i nazwiskiem.
                                      > Czyż ja napisałam, że pisujesz donosy?

                                      Napisałaś, że bym się "nie podpisał" i dodatkowo z wyrażenia ciekawości dorobiłaś pismo/donos.


                                      > > Szkoda, że dopowiedziałaś sobie donos a pominęłaś postawę nauczycielki...
                                      >
                                      > Sądzę, że każdy z nas ma prawo komentować te wpisy, które sam wybierze.
                                      > Ale jeżeli Cię to interesuje - zaspokoję Twoją ciekawość. Otóż ja też dochodzę
                                      > do wniosku, że rodzice coraz mniej zajmują się swoimi dziećmi a dodatkowo - cor
                                      > az mniejszy % rodzicow to robi.

                                      Ciekawość o której pisałem dotyczyła zupełnie czego innego.
                                      To, że ludzie gonią za kasą/karierą/ że coraz mniej czasu spędzają z dziećmi to jedno ale pisanie, że nie wykonują, żadnej pracy społecznej, że szkodzą społeczeństwu, że wprowadzają element patologiczny to jest zupełnie co innego.
                                      • lapodan Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 13:35
                                        urko70 napisał:
                                        > Napisałaś, że bym się "nie podpisał" i dodatkowo z wyrażenia ciekawości dorobił
                                        > aś pismo/donos.
                                        Jak to piszesz w takich przypadkach - zacytuj mi zdanie, w którym napisałam, że pisujesz donosy.
                                        >
                                        > Ciekawość o której pisałem dotyczyła zupełnie czego innego.
                                        > To, że ludzie gonią za kasą/karierą/ że coraz mniej czasu spędzają z dziećmi to jedno ale pisanie,
                                        > że nie wykonują, żadnej pracy społecznej, że szkodzą społeczeństwu, że wprowadzają element
                                        > patologiczny to jest zupełnie co innego.
                                        A cóż nam (społeczeństwu) daje naprodukowanie dzieci bez wrażliwości, zasad i wiedzy - za to z pretensjami do posiadania? Czyż to nie jest produkcja patologii? Potem masz takie pomysły aby te dzieci wychowywać w jakiś osobnych ośrodkach aby nie prześladowały innych... Długą dyskusję odbyliśmy kiedyś...
                                        • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 14:25
                                          lapodan napisała:

                                          > > Napisałaś, że bym się "nie podpisał" i dodatkowo z wyrażenia ciekawości d
                                          > > orobiłaś pismo/donos.
                                          > Jak to piszesz w takich przypadkach - zacytuj mi zdanie, w którym napisałam, że
                                          > pisujesz donosy.

                                          W takim razie: ja nigdzie nie twierdziłem, że tak napisałaś.

                                          Napisz prostymi słowami proszę co miały znaczyć Twoje słowa:
                                          "NIGDY byś się pod takim pismem (donosem) nie podpisał!" ?



                                          > > Ciekawość o której pisałem dotyczyła zupełnie czego innego.
                                          > > To, że ludzie gonią za kasą/karierą/ że coraz mniej czasu spędzają z dzie
                                          > ćmi to jedno ale pisanie,
                                          > > że nie wykonują, żadnej pracy społecznej, że szkodzą społeczeństwu, że w
                                          > prowadzają element
                                          > > patologiczny to jest zupełnie co innego.
                                          > A cóż nam (społeczeństwu) daje naprodukowanie dzieci bez wrażliwości, zasad i w
                                          > iedzy - za to z pretensjami do posiadania? Czyż to nie jest produkcja patologii
                                          > ? Potem masz takie pomysły aby te dzieci wychowywać w jakiś osobnych ośrodkach
                                          > aby nie prześladowały innych... Długą dyskusję odbyliśmy kiedyś...

                                          To, że rodzice nie wychowują lepiej niżby mogli nie znaczy od razu że tworzą patologię.
                                          Wrażliwości, zasad etc można się nauczyć z otoczenia - niekoniecznie od rodziców.

                                          Błagam nie mieszaj wątków bo już widzę, że wprowadzasz... delikatnie mówiąc bałagan.
                                          czy każde dziecko, którym rodzice zajmuja się mniej zagraża innym dzieciom? NIE, a wtedy mówiliśmy tylko i wyłacznie o takich dzieciach które zagrażają innym dzieciom, które podpalają innym ludziom włosy.

                                          Niech sobie kobieta znajdzie męża lub choćby partnera, niech stworzy z nim związek, niech urodzi, niech sie opiekuje dzień i noc, niech po kilku latach pójdzie do pracy i dalej zajmuje się dzieckiem /ćmi, niech lepije lub niestety gorzej wychowuje a potem "puści" w świat to potem jak usłyszy, ze stworzyła patologię, że niczego społecznie nei dokonała to zmieni zdanie.
                                          Póki co to zobaczyła na podwórku czy w tramwaju jakiś kilku niegrzecznych i pisze, że "sporo rodziców tworzy patologię".
                                          • jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 14:30
                                            urko70 napisał:

                                            > > aby nie prześladowały innych... Długą dyskusję odbyliśmy kiedyś...
                                            >
                                            > To, że rodzice nie wychowują lepiej niżby mogli nie znaczy od razu że tworzą pa
                                            > tologię.
                                            > Wrażliwości, zasad etc można się nauczyć z otoczenia - niekoniecznie od rodzicó
                                            > w.

                                            Nie, szkoła nie pomoże wiele, bo przykład idzie z góry. Czyli od rodziców. To powie Ci KAŻDY pedagog.

                                            >
                                            > Błagam nie mieszaj wątków bo już widzę, że wprowadzasz... delikatnie mówiąc bał
                                            > agan.

                                            Aha, rządzisz się na forum i zamykasz usta, bo nie podoba Ci się, że ktoś pisze nie po Twojej myśli? No cały Ty.

                                            > Niech sobie kobieta znajdzie męża lub choćby partnera, niech stworzy z nim zwią
                                            > zek, niech urodzi, niech sie opiekuje dzień i noc, niech po kilku latach pójdzi
                                            > e do pracy i dalej zajmuje się dzieckiem /ćmi, niech lepije lub niestety gorzej
                                            > wychowuje a potem "puści" w świat to potem jak usłyszy, ze stworzyła patologię
                                            > , że niczego społecznie nei dokonała to zmieni zdanie.
                                            > Póki co to zobaczyła na podwórku czy w tramwaju jakiś kilku niegrzecznych i pis
                                            > ze, że "sporo rodziców tworzy patologię".

                                            Nie kilku, bo nie urodziłam się wczoraj, i nie na podwórku czy w tramwaju jedynie, a w szkole, w której pracuję już ładnych parę lat. Weź też pod uwagę, że mam w rodzinie i w środowisku, w którym przebywam większość znajomych nauczycieli, którzy mają porównanie, jakie dzieci uczą się obecnie, a jakie kiedyś.
                                            A co do radzenia mi, czym w życiu powinnam się zająć, to śmiem sądzić, że obejdzie się bez Twojej pomocy :P
                                            • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 11:44
                                              jeriomina napisała:

                                              > > > aby nie prześladowały innych... Długą dyskusję odbyliśmy kiedyś...
                                              > >
                                              > > To, że rodzice nie wychowują lepiej niżby mogli
                                              > > nie znaczy od razu że tworzą patologię.
                                              > > Wrażliwości, zasad etc można się nauczyć z otoczenia -
                                              > > niekoniecznie od rodziców.
                                              >
                                              > Nie, szkoła nie pomoże wiele, bo przykład idzie z góry. Czyli od rodziców. To p
                                              > owie Ci KAŻDY pedagog.

                                              Powyżej zaznaczyłem Ci kluczowe słowa, które najwyraźniej umknęły Ci.


                                              > > Błagam nie mieszaj wątków bo już widzę, że wprowadzasz... delikatnie mówi
                                              > > ąc bałagan.
                                              >
                                              > Aha, rządzisz się na forum i zamykasz usta, bo nie podoba Ci się, że ktoś pisze
                                              > nie po Twojej myśli?

                                              Wątek o którym wspomniała lapodan były bardzo długi, pisaliśmy ok miesiaca, jest bardzo mało prawdopodobne abyś go znała więc nie marudź bo po prsotu nie wiesz o czym był i jakie rózne konteksty były w nim poruszane.

                                              > No cały Ty.

                                              Typowa histeryczna nic nie wnosząca reakcja - to jeden z głównych błędów z dyskusji, od tego to już krok do awantury, trzaśnięcia drzwiami. Nie dziwię się.


                                              > > Niech sobie kobieta znajdzie męża lub choćby partnera, niech stworzy z ni
                                              > m zwią
                                              > > zek, niech urodzi, niech sie opiekuje dzień i noc, niech po kilku latach
                                              > pójdzi
                                              > > e do pracy i dalej zajmuje się dzieckiem /ćmi, niech lepije lub niestety
                                              > gorzej
                                              > > wychowuje a potem "puści" w świat to potem jak usłyszy, ze stworzyła pat
                                              > ologię
                                              > > , że niczego społecznie nei dokonała to zmieni zdanie.
                                              > > Póki co to zobaczyła na podwórku czy w tramwaju jakiś kilku niegrzecznych
                                              > i pis
                                              > > ze, że "sporo rodziców tworzy patologię".
                                              >
                                              > Nie kilku, bo nie urodziłam się wczoraj, i nie na podwórku czy w tramwaju jedyn
                                              > ie, a w szkole, w której pracuję już ładnych parę lat. Weź też pod uwagę, że ma
                                              > m w rodzinie i w środowisku, w którym przebywam większość znajomych nauczycieli
                                              > , którzy mają porównanie, jakie dzieci uczą się obecnie, a jakie kiedyś.

                                              A widzisz, to że dzieci są inne dziś niż dwie dekady temu to pełna zgoda tyle tylko że NIJAK to nie świadczy o tym, że to patologia, że nie warto aby dzietność wzrastała bo rodzi się tylko patologia....


                                              > A co do radzenia mi, czym w życiu powinnam się zająć, to śmiem sądzić, że obejd
                                              > zie się bez Twojej pomocy :P

                                              Ja nie radziłem Ci co masz robić, ja wskazałem że po tym wszystkim inaczej być oceniła wypowiedź paroletniej nauczycielki.

                                              Jedyne co Ci poradzę z całą odpowiedzialnością to unikaj zwrotów typu "cały Ty, bo Ty zawsze... musisz mieć rację" etc, nie pomoże Ci to.
                                              • jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 11:56
                                                urko70 napisał:

                                                >
                                                > Powyżej zaznaczyłem Ci kluczowe słowa, które najwyraźniej umknęły Ci.

                                                Nic mi nie umknęło. Jesteś najwyraźniej jednym z tych rodziców, którzy oczekują, że szkoła wychowa za nich dziecko.
                                                Niedawno mieliśmy taki przykład w szkole - nauczycielka znalazła wszy na głowie dziecka. Poinformowała matkę dziecka o zaistniałej sytuacji, na co usłyszała: "I co SZKOŁA zamierza z tym zrobić?". Ręce opadają.

                                                > nie po Twojej myśli?
                                                >
                                                > Wątek o którym wspomniała lapodan były bardzo długi, pisaliśmy ok miesiaca, jes
                                                > t bardzo mało prawdopodobne abyś go znała więc nie marudź bo po prsotu nie wies
                                                > z o czym był i jakie rózne konteksty były w nim poruszane.

                                                Nie marudzę. Nie interesuje mnie wątek, w którym dyskutowaliście z lapodan i nie mam obowiązku go znać. Jeśli ktoś mi pisze "nie mieszaj" to odnoszę to wyłącznie do wątku tu i teraz, rozumiejąc jako odbieranie mi prawa głosu. Najpierw mi piszesz, żebym się nie odzywała, bo był taki wątek a teraz piszesz, że mało prawdopodobne bym go znała. Ty sam mieszasz jak pijany zając w ogródku.

                                                >
                                                > Typowa histeryczna nic nie wnosząca reakcja - to jeden z głównych błędów z dysk
                                                > usji, od tego to już krok do awantury, trzaśnięcia drzwiami. Nie dziwię się.
                                                >
                                                >

                                                WTF?


                                                > >
                                                >
                                                > A widzisz, to że dzieci są inne dziś niż dwie dekady temu to pełna zgoda tyle t
                                                > ylko że NIJAK to nie świadczy o tym, że to patologia, że nie warto aby dzietnoś
                                                > ć wzrastała bo rodzi się tylko patologia....
                                                >

                                                Owszem, małą mam ochotę, by moje ewentualne dziecko miało do czynienia z otoczeniem, które obserwuję i to jest jedna z przyczyn, dla których nie pali mi się do macierzyństwa.

                                                > Jedyne co Ci poradzę z całą odpowiedzialnością to unikaj zwrotów typu "cały Ty,
                                                > bo Ty zawsze... musisz mieć rację" etc, nie pomoże Ci to.

                                                Nie powiem, gdzie mam Twoje rady, bo mi znowu napiszesz, że dobrze, żeby kuratorium o tym się dowiedziało i dyrekcja :P
                                                • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 12:59
                                                  jeriomina napisała:


                                                  > > Powyżej zaznaczyłem Ci kluczowe słowa, które najwyraźniej umknęły Ci.
                                                  >
                                                  > Nic mi nie umknęło.

                                                  Czyli Twoja wypowiedź była kompletnie bez sensu.

                                                  > Niedawno mieliśmy taki przykład w szkole - nauczycielka znalazła wszy na głowie
                                                  > dziecka. Poinformowała matkę dziecka o zaistniałej sytuacji, na co usłyszała:
                                                  > "I co SZKOŁA zamierza z tym zrobić?". Ręce opadają.

                                                  Te wszy skądś się wzięły na głowie tego dziecka, najczęściej są przenoszone w dużych zbiorowiskach dzieci, a takim zbiorowiskiem jest właśnie szkoła.


                                                  > > nie po Twojej myśli?
                                                  > >
                                                  > > Wątek o którym wspomniała lapodan były bardzo długi, pisaliśmy ok miesiac
                                                  > a, jes
                                                  > > t bardzo mało prawdopodobne abyś go znała więc nie marudź bo po prsotu ni
                                                  > e wies
                                                  > > z o czym był i jakie rózne konteksty były w nim poruszane.
                                                  >
                                                  > Nie marudzę.

                                                  Marudzisz. Pisałem do lapodan bo tamtęn wątek był wystarczająco długi, poza tym lapodan przeuinaczyła go teraz w kilku istotnych szczegółach.


                                                  > > Typowa histeryczna nic nie wnosząca reakcja - to jeden z głównych błędów
                                                  > z dysk
                                                  > > usji, od tego to już krok do awantury, trzaśnięcia drzwiami. Nie dziwię s
                                                  > ię.
                                                  >
                                                  > WTF?

                                                  Chodziło o Twoją wypowiedź, do której sie odniosłem.


                                                  > > A widzisz, to że dzieci są inne dziś niż dwie dekady temu to pełna zgoda
                                                  > tyle t
                                                  > > ylko że NIJAK to nie świadczy o tym, że to patologia, że nie warto aby dz
                                                  > ietnoś
                                                  > > ć wzrastała bo rodzi się tylko patologia....
                                                  > >
                                                  >
                                                  > Owszem, małą mam ochotę, by moje ewentualne dziecko miało do czynienia z otocze
                                                  > niem, które obserwuję i to jest jedna z przyczyn, dla których nie pali mi się d
                                                  > o macierzyństwa.

                                                  Argumentacja powalająca. :D

                                                  > > Jedyne co Ci poradzę z całą odpowiedzialnością to unikaj zwrotów typu "ca
                                                  > ły Ty,
                                                  > > bo Ty zawsze... musisz mieć rację" etc, nie pomoże Ci to.
                                                  >
                                                  > Nie powiem, gdzie mam Twoje rady, ....

                                                  W rozmowach / kłótniach z eksem też uzywałaś takich zwrotów....?
                                                  Mi to lotto, to Twoje życie.
                                          • lapodan Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 15:11
                                            urko70 napisał:

                                            > Napisz prostymi słowami proszę co miały znaczyć Twoje słowa:
                                            > "NIGDY byś się pod takim pismem (donosem) nie podpisał!" ?
                                            Że tak sądzę.
                                            >

                                            > To, że rodzice nie wychowują lepiej niżby mogli nie znaczy od razu że tworzą patologię.
                                            A co niby tworzą?

                                            > Wrażliwości, zasad etc można się nauczyć z otoczenia - niekoniecznie od rodziców.
                                            Można, też jestem tego zdania!
                                            Ale to nie zmienia faktu, że rodzice produkują patologię a inni muszą to prostować.
                                            >

                                            > Błagam nie mieszaj wątków bo już widzę, że wprowadzasz... delikatnie mówiąc bałagan.
                                            > czy każde dziecko, którym rodzice zajmuja się mniej zagraża innym dzieciom? NIE, a wtedy
                                            > mówiliśmy tylko i wyłacznie o takich dzieciach które zagrażają innym dzieciom, które podpalają innym ludziom włosy.
                                            Żadne dziecko nie zaczyna swoich "przestępstw" od podpalenia kogoś. Najpierw jest zwyczajnie niegrzeczne. Ponieważ ta niegrzeczność jest stopniowalna - w pewnym momencie możemy stwierdzić, że są to zachowania zapowiadające wejście na drogę przestępczą.
                                            >
                                            > Niech sobie kobieta znajdzie męża lub choćby partnera, niech stworzy z nim związek,
                                            > niech urodzi, niech sie opiekuje dzień i noc, niech po kilku latach pójdzie do do pracy i dalej
                                            > zajmuje się dzieckiem /ćmi, niech lepije lub niestety gorzej wychowuje a potem "puści" w świat to potem jak usłyszy, ze stworzyła patologię, że niczego społecznie nei dokonała to zmieni zdanie.
                                            Mam męża i dzieci, jedno prawie "wypuszczone w świat", spełniam Twoje warunki. I nadal nie uważam aby urodzenie dziecka (samo w sobie) zasługiwało na jakikolwiek podziw.
                                            Jak również nie sądzę aby większa ilość zaniedbanych dzieci rozwiązała jakiekolwiek nasze problemy.

                                            > Póki co to zobaczyła na podwórku czy w tramwaju jakiś kilku niegrzecznych i pisze, że "sporo rodziców tworzy patologię".
                                            A Ty jak byś nazwał fakt, że jakiś procent dzieciaków zachowuje się w sposób opisany przez Jeriominę?
                                            • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 16:06
                                              lapodan napisała:

                                              > urko70 napisał:
                                              >
                                              > > Napisz prostymi słowami proszę co miały znaczyć Twoje słowa:
                                              > > "NIGDY byś się pod takim pismem (donosem) nie podpisał!" ?
                                              > Że tak sądzę.

                                              Jesli tak piszesz to wiadomo, że chodzi o to że Ty tak sądzisz. Ale napisalas o niepodpisaniu, a nie o niewysylaniu czyli co miałaś na myśli jeśli nie: "urko wysle ale napewno nie podpisze" ?



                                              > > To, że rodzice nie wychowują lepiej niżby mogli nie znaczy od razu że two
                                              > rzą patologię.
                                              > A co niby tworzą?

                                              Ani złych ani dobrych, ani mądrych ani głupich ot średniaków....


                                              > > Wrażliwości, zasad etc można się nauczyć z otoczenia - niekoniecznie od r
                                              > odziców.
                                              > Można, też jestem tego zdania!
                                              > Ale to nie zmienia faktu, że rodzice produkują patologię a inni muszą to prosto
                                              > wać.

                                              Oczywiście ze sa rodzice którzy robią patologię ale problem w tym ze autorka na podstawie jakeijs swojej obserwacji zrobiła z tego uogólnienie... niemal zasadę bo coś tam sobie zaobserwowała



                                              > > Niech sobie kobieta znajdzie męża lub choćby partnera, niech stworzy z ni
                                              > m związek,
                                              > > niech urodzi, niech sie opiekuje dzień i noc, niech po kilku latach pójdz
                                              > ie do do pracy i dalej
                                              > > zajmuje się dzieckiem /ćmi, niech lepije lub niestety gorzej wychowuje a
                                              > potem "puści" w świat to potem jak usłyszy, ze stworzyła patologię, że niczego
                                              > społecznie nei dokonała to zmieni zdanie.
                                              > Mam męża i dzieci, jedno prawie "wypuszczone w świat", spełniam Twoje warunki.
                                              > I nadal nie uważam aby urodzenie dziecka (samo w sobie) zasługiwało na jakikolw
                                              > iek podziw.

                                              Ja nie sprowadzam tematu to zaplodnienia i urodzenia.


                                              > > Póki co to zobaczyła na podwórku czy w tramwaju jakiś kilku niegrzecznych
                                              > i pisze, że "sporo rodziców tworzy patologię".
                                              > A Ty jak byś nazwał fakt, że jakiś procent dzieciaków zachowuje się w sposób op
                                              > isany przez Jeriominę?

                                              Są niegrzeczne, są nadpobudliwe, może potrzebują błysnąć.... Jeriomina nie wskazała o jhakie zachowania jej chodzilo ot tak sobie ogólnie napisała.
                                              • jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 17:22
                                                urko70 napisał:

                                                > > Ale to nie zmienia faktu, że rodzice produkują patologię a inni muszą to
                                                > prosto
                                                > > wać.
                                                >
                                                > Oczywiście ze sa rodzice którzy robią patologię ale problem w tym ze autorka na
                                                > podstawie jakeijs swojej obserwacji zrobiła z tego uogólnienie... niemal zasad
                                                > ę bo coś tam sobie zaobserwowała

                                                Jakie UOGÓLNIENIE? Cytuję mojego pierwszego posta, napisałam: "Jak patrzę na sporo rodziców". SPORO. Sporo to nawet nie znaczy większość. To znaczy, że w moim, SUBIEKTYWNYM odczuciu ZA DUŻO. Ale to moje odczucie, bo ja uważam, że takiej tolerancji niegrzecznych zachowań nie powinno być W OGÓLE, albo jeśli już występują, to w jakimś marginalnym zakresie. To są efekty tzw. bezstresowego wychowania. A zaczyna się od rzeczy małych. Nie miałam na myśli, że jeśli rodzic nie upomni 3-latka że pobrudziło butami współpasażera, albo popchnęło dorosłego/inne dziecko i nie przeprosiło, to od razu jest to patologia. Ale bardzo możliwe, że dziecko sobie zapamięta w ten sposób, że każdego może podeptać/pobrudzić/popchnąć i to jest ok, a potem będzie sobie pozwalać na więcej, niż tylko podeptanie/pobrudzenie/popchnięcie ----> eskalacja złych zachowań.


                                                > > A Ty jak byś nazwał fakt, że jakiś procent dzieciaków zachowuje się w spo
                                                > sób op
                                                > > isany przez Jeriominę?
                                                >
                                                > Są niegrzeczne, są nadpobudliwe, może potrzebują błysnąć.... Jeriomina nie wska
                                                > zała o jakie zachowania jej chodzilo ot tak sobie ogólnie napisała.

                                                Patrz wyżej.
                                                I jeszcze wyżej, bo już mocno wytłumaczyłam, a propos Twojej histerii z kuratorium.
                                                • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 11:19
                                                  jeriomina napisała:

                                                  > urko70 napisał:
                                                  >
                                                  > > > Ale to nie zmienia faktu, że rodzice produkują patologię a inni mus
                                                  > zą to
                                                  > > prosto
                                                  > > > wać.
                                                  > >
                                                  > > Oczywiście ze sa rodzice którzy robią patologię ale problem w tym ze auto
                                                  > rka na
                                                  > > podstawie jakeijs swojej obserwacji zrobiła z tego uogólnienie... niemal
                                                  > zasad
                                                  > > ę bo coś tam sobie zaobserwowała
                                                  >
                                                  > Jakie UOGÓLNIENIE? Cytuję mojego pierwszego posta, napisałam: "Jak patrzę na sp
                                                  > oro rodziców". SPORO. Sporo to nawet nie znaczy większość.

                                                  Takie uogólnienie, że jesli zaobserwowalas np 50cioro dzieci potrącajacych pasażerów czy pchających się to praktycznie niemożliwym że one wszystkie jak dorosną będą patologią społeczną.... być może jaaaakaś cząstka.


                                                  > > > A Ty jak byś nazwał fakt, że jakiś procent dzieciaków zachowuje się
                                                  > w sposób opisany przez Jeriominę?
                                                  > >
                                                  > > Są niegrzeczne, są nadpobudliwe, może potrzebują błysnąć.... Jeriomina ni
                                                  > e wska
                                                  > > zała o jakie zachowania jej chodzilo ot tak sobie ogólnie napisała.
                                                  >
                                                  > Patrz wyżej.
                                                  > I jeszcze wyżej, bo już mocno wytłumaczyłam, a propos Twojej histerii z kurator
                                                  > ium.

                                                  Swoje wyjaśnienia napisałaś później.
                                                  A histerycznie to zareagowałaś Ty.
                                                  • jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 11:26
                                                    Bardzo jestem ciekawa, jak Ty byś zareagował na to, gdybym napisala sobie ot tak, na forum, na luzie, że "ciekawe, jak by zareagowało Twoje szefostwo/zleceniodawcy/ktokolwiek od kogo zależysz, że nie potrafisz prowadzić dyskusji na poziomie, jesteś antytalentem negocjacyjnym, atakujesz rozmówców, nie przyjmujesz logicznych argumentów oraz w dodatku stosujesz quasi-szantaże".
                                                  • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 11:55
                                                    jeriomina napisała:

                                                    > Bardzo jestem ciekawa, jak Ty byś zareagował na to, gdybym napisala sobie ot ta
                                                    > k, na forum, na luzie, że "ciekawe, jak by zareagowało Twoje szefostwo/zlecenio
                                                    > dawcy/ktokolwiek od kogo zależysz, że nie potrafisz prowadzić dyskusji na pozio
                                                    > mie, jesteś antytalentem negocjacyjnym, atakujesz rozmówców, nie przyjmujesz lo
                                                    > gicznych argumentów oraz w dodatku stosujesz quasi-szantaże".

                                                    Zaspokoję Twoją ciekawość:
                                                    odpowiedział bym Ci że "moje "szefostwo" twierdzi, ze umiem dyskutować i dobierać argumenty, jedyne co mi czasem zarzuca to to, że piszę bezpardonowo".

                                                    Różnica jest taka, ja nie mam, a Ty masz wpływ na nieswoje dzieci i jeśli przekazujesz im styl prowadzenia rozmowy typu "bo ty zawsze musisz mieć rację" to po prostu powinni Cię wysłać na szkolenie z komunikacji czy innej asertywności.
                                                  • jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 12:06
                                                    urko70 napisał:

                                                    >
                                                    > Zaspokoję Twoją ciekawość:
                                                    > odpowiedział bym Ci że "moje "szefostwo" twierdzi, ze umiem dyskutować i dobier
                                                    > ać argumenty, jedyne co mi czasem zarzuca to to, że piszę bezpardonowo".

                                                    Eufemizm na chamstwo.

                                                    >
                                                    > Różnica jest taka, ja nie mam, a Ty masz wpływ na nieswoje dzieci i jeśli przek
                                                    > azujesz im styl prowadzenia rozmowy typu "bo ty zawsze musisz mieć rację" to po
                                                    > prostu powinni Cię wysłać na szkolenie z komunikacji czy innej asertywności.

                                                    A nie wpadło Ci do Twojego - mówiąc delikatnie - pozbawionego wyobraźni umysłu, że ktoś może zupełnie w innym stylu pisać na forum, a zupełnie w innym wypowiadać się w realu, a już zwłaszcza w kontakcie z dziećmi? Uwierz, mam do tego prawo, by w realu być zawsze w stu procentach opanowanym pedagogiem, a na forum pisać to, na co mam ochotę, dopóki nie łamie to netykiety. I wierz mi, nie jestem jedynym nauczycielem, który wyraża takie zdanie na temat dzisiejszych metod wychowawczych rodziców - bo nie wiem czy zauważyłeś, ja nie zwróciłam się w tym wątku ani razu przeciwko DZIECIOM (jak na PEDAGOGA przystało!), a jedynie przeciwko RODZICOM dzieci. Bo to rodzice dzieci najbardziej przeszkadzają nam, nauczycielom, w spokojnej pracy, wtrącając się bezustannie i robiąc bezpodstawne afery z niczego. I ten pogląd powtórzyć przed dyrekcją i kuratorium, a nawet Ministrem Edukacji :)
                                                    Hehehehe, zaraz mi zarzucisz zakłamanie i podwójną "moralność" (Ha! Ha! Ha!)
                                                    Zresztą w ogóle o czym my tu mówimy? Na forum jestem BYTEM INTERNETOWYM LI I JEDYNIE, skąd wiesz, może to gazeta mi płaci :P
                                                  • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 12:49
                                                    jeriomina napisała:

                                                    > > Zaspokoję Twoją ciekawość:
                                                    > > odpowiedział bym Ci że "moje "szefostwo" twierdzi, ze umiem dyskutować i
                                                    > dobier
                                                    > > ać argumenty, jedyne co mi czasem zarzuca to to, że piszę bezpardonowo".
                                                    >
                                                    > Eufemizm na chamstwo.

                                                    Chamstwem było Twoje sugerowanie donosicielstwa po moim wyrażeniu ciekawości.

                                                    > > Różnica jest taka, ja nie mam, a Ty masz wpływ na nieswoje dzieci i jeśli
                                                    > przek
                                                    > > azujesz im styl prowadzenia rozmowy typu "bo ty zawsze musisz mieć rację"
                                                    > to po
                                                    > > prostu powinni Cię wysłać na szkolenie z komunikacji czy innej asertywno
                                                    > ści.
                                                    >
                                                    > A nie wpadło Ci do Twojego - mówiąc delikatnie - pozbawionego wyobraźni umysłu,
                                                    > że ktoś może zupełnie w innym stylu pisać na forum, a zupełnie w innym wypowia
                                                    > dać się w realu, a już zwłaszcza w kontakcie z dziećmi?

                                                    O! Sugerujesz, że jesteś dwulicowa.... - nie sądzę. Jak byś wiedziała jakim błędem jest używanie takich jw zwrotów to byś nie robila wielokrotnie tego bledu - oczywiście zakłądając racjonalność Twojego zachowania.


                                                    > Uwierz, mam do tego pra
                                                    > wo, by w realu być zawsze w stu procentach opanowanym pedagogiem, a na forum pi
                                                    > sać to, na co mam ochotę, dopóki nie łamie to netykiety. I wierz mi, nie jestem
                                                    > jedynym nauczycielem, który wyraża takie zdanie na temat dzisiejszych metod wy
                                                    > chowawczych rodziców - bo nie wiem czy zauważyłeś, ja nie zwróciłam się w tym w
                                                    > ątku ani razu przeciwko DZIECIOM (jak na PEDAGOGA przystało!), a jedynie przeci
                                                    > wko RODZICOM dzieci. Bo to rodzice dzieci najbardziej przeszkadzają nam, nauczy
                                                    > cielom, w spokojnej pracy, wtrącając się bezustannie i robiąc bezpodstawne afer
                                                    > y z niczego. I ten pogląd powtórzyć przed dyrekcją i kuratorium, a nawet Minist
                                                    > rem Edukacji :)

                                                    O żesz Ty.... przekraczasz wszelkie granice.... rodzice przeszkadzają Ci w spokojnej pracy!?
                                                    ROTFL.


                                                    > Hehehehe, zaraz mi zarzucisz zakłamanie i podwójną "moralność" (Ha! Ha! Ha!)
                                                    > Zresztą w ogóle o czym my tu mówimy? Na forum jestem BYTEM INTERNETOWYM LI I JE
                                                    > DYNIE, skąd wiesz, może to gazeta mi płaci :P

                                                    Sama sie przyznajesz do wielolicowości.
                                                  • jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 13:12
                                                    urko70 napisał:

                                                    >
                                                    > Chamstwem było Twoje sugerowanie donosicielstwa po moim wyrażeniu ciekawości.

                                                    Nie, to był efekt czytania ze zrozumieniem tego, co napisałeś :)
                                                    A teraz próbujesz się zapierać tego, że wyraźnie mnie poinformowałeś, że na skutek czytania moich wpisów netowych przyszło Ci do głowy poinformowanie o nich kuratorium. Ośmieszyłbyś się, wiesz? Wiesz! I dlatego próbujesz mi teraz wmawiać, że wcale tak nie chcialeś zrobić. Lapodan też to wyraźnie dostrzegła.
                                                    Bujać to my, a nie nas :P

                                                    >
                                                    > O! Sugerujesz, że jesteś dwulicowa.... - nie sądzę. Jak byś wiedziała jakim błę
                                                    > dem jest używanie takich jw zwrotów to byś nie robila wielokrotnie tego bledu -
                                                    > oczywiście zakłądając racjonalność Twojego zachowania.

                                                    Nie, to naprawdę zabawne. Zarzucanie mi dwulicowości, ponieważ w realu panuję nad sobą i jestem łagodna i cierpliwa w stosunku do dzieci, a w necie sobie ostro dyskutuję z trollem :D
                                                    Hahahaha, you've made my day :D

                                                    >
                                                    > O żesz Ty.... przekraczasz wszelkie granice.... rodzice przeszkadzają Ci w spok
                                                    > ojnej pracy!?
                                                    > ROTFL.

                                                    Zgłoś to na policję, do prokuratury i do kuratorium :D
                                                    >
                                                    >
                                                    > Sama sie przyznajesz do wielolicowości.

                                                    Patrz wyżej.
                                                    Taką "wielolicowość" to chyba każdy na tym forum uprawia. Zresztą, niektórzy to nawet oficjalnie :D
                                                    Daj już spokój urko, naprawdę :D
                                                  • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 13:45
                                                    jeriomina napisała:

                                                    > > Chamstwem było Twoje sugerowanie donosicielstwa po moim wyrażeniu ciekawo
                                                    > ści.
                                                    >
                                                    > Nie, to był efekt czytania ze zrozumieniem tego, co napisałeś :)
                                                    > A teraz próbujesz się zapierać tego, że wyraźnie mnie poinformowałeś, że na sku
                                                    > tek czytania moich wpisów netowych przyszło Ci do głowy poinformowanie o nich k
                                                    > uratorium. Ośmieszyłbyś się, wiesz? Wiesz! I dlatego próbujesz mi teraz wmawiać
                                                    > , że wcale tak nie chcialeś zrobić. Lapodan też to wyraźnie dostrzegła.
                                                    > Bujać to my, a nie nas :P

                                                    Nadinterpretujesz i próbujesz się z tego wykręcić. Nic z tego.
                                                    Nie przyszło mi do głowy informowanie obojętnie jakbys się zapierała.
                                                    Zareagowałaś emocjonalnie i stąd taka nadinterpretacja.

                                                    > > O! Sugerujesz, że jesteś dwulicowa.... - nie sądzę. Jak byś wiedziała jak
                                                    > im błę
                                                    > > dem jest używanie takich jw zwrotów to byś nie robila wielokrotnie tego b
                                                    > ledu -
                                                    > > oczywiście zakłądając racjonalność Twojego zachowania.
                                                    >
                                                    > Nie, to naprawdę zabawne. Zarzucanie mi dwulicowości, ponieważ w realu panuję n
                                                    > ad sobą i jestem łagodna i cierpliwa w stosunku do dzieci, a w necie sobie ostr
                                                    > o dyskutuję z trollem :D

                                                    Nie chodzi o łagnosc czy jej brak, chodzi o umiejetnosc wypowiedzi albo umiesz albo nie umiesz, no chyba, że specjalnie/ świadomie na forum popełniasz kardynalne błędy.


                                                    > > O żesz Ty.... przekraczasz wszelkie granice.... rodzice przeszkadzają Ci
                                                    > w spokojnej pracy!?
                                                    > > ROTFL.
                                                    >
                                                    > Zgłoś to na policję, do prokuratury i do kuratorium :D

                                                    Masz tę odwagę żeby powiedzieć na zebraniu że rodzice przeszkadzają Ci w spokojnej pracy?

                                                    > > Sama sie przyznajesz do wielolicowości.
                                                    >
                                                    > Patrz wyżej.

                                                    Widać to i wyżej i niżej...
                                              • lapodan Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 22:44
                                                urko70 napisał:

                                                > Jesli tak piszesz to wiadomo, że chodzi o to że Ty tak sądzisz. Ale napisalas o
                                                > niepodpisaniu, a nie o niewysylaniu czyli co miałaś na myśli jeśli nie: "urko
                                                > wysle ale napewno nie podpisze" ?
                                                Nie pisałam nic o wysyłaniu ani o braku wysyłania, to Twoja interpretacja.

                                                >
                                                > Ani złych ani dobrych, ani mądrych ani głupich ot średniaków....
                                                Których chcesz później izolować od społeczeństwa. A którzy do bogacenia Rzeczpospolitej się nie przyłożą bo więcej zużyją niż dołożą...
                                                >
                                                > Oczywiście ze sa rodzice którzy robią patologię
                                                I o nich właśnie pisano.
                                                Patologiczny morderca NIE rodzi się mordercą.
                                                Najpierw jest tylko niegrzecznym dzieckiem.
                                                Później łobuziakiem.
                                                Później draniem, łobuzem, bandytą a dopiero na końcu staje się mordercą.
                                                Widziałam, że można osiągnąć sukces pracując z niegrzecznymi dziećmi i z łobuziakami więc nie każdy taki człowiek wchodzi na te wyższe szczeble - o tyle nie widzę skutecznych metod resocjalizacyjnych dla tych gorszych wcieleń.


                                                > ale problem w tym ze autorka na podstawie jakeijs swojej obserwacji zrobiła z tego
                                                > uogólnienie... niemal zasadę bo coś tam sobie zaobserwowała
                                                Też mam takie obserwacje.
                                                >
                                                > Ja nie sprowadzam tematu to zaplodnienia i urodzenia.
                                                Napisz proszę - czym polega szczególne dokonanie wychowania dziecka na średniaka, który co prawda nikogo nie zabije ale też niczego nie wymyśli, a życie spędzi między TV, pracą a opieką społeczną.
                                                >
                                                >
                                                > Są niegrzeczne, są nadpobudliwe, może potrzebują błysnąć.... Jeriomina nie wskazała
                                                > o jhakie zachowania jej chodzilo ot tak sobie ogólnie napisała.
                                                I nie uważasz, że z tych niegrzecznych dzieci, nad którymi rodzice nie panują - wyrastają te dzieci, które później chcesz izolować bo potrafią komuś podpalić włosy?
                                                Pomijając to, że ona opisała te negatywne zachowania cytuję: ... pozwala, by ich dzieci wchodziły z butami na współpasażerów, gdy siadają obok, wylewały swoje napoje na ich ubranie, podczas gdy rodzic nie umie takiego dziecka utrzymać przy sobie, upomnieć albo przynajmniej przeprosić za szkodę? Co jeszcze robią te dzieci? W szkole pchają się, zachęcane przez rodziców...
                                                • krakoma Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 23:02
                                                  Patologiczny morderca NIE rodzi się mordercą.
                                                  Najpierw jest tylko niegrzecznym dzieckiem.

                                                  a ty skad masz takie informacje?
                                                  • lapodan Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 09:13
                                                    Tak uważam.
                                                    Jeżeli założymy, że każdy z nas MUSI być taki jaki się urodził - to cały proces wychowania jest marnowaniem sił i środków.
                                                • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 09:34
                                                  lapodan napisała:

                                                  > urko70 napisał:
                                                  >
                                                  > > Jesli tak piszesz to wiadomo, że chodzi o to że Ty tak sądzisz. Ale napis
                                                  > alas o
                                                  > > niepodpisaniu, a nie o niewysylaniu czyli co miałaś na myśli jeśli nie:
                                                  > "urko
                                                  > > wysle ale napewno nie podpisze" ?
                                                  > Nie pisałam nic o wysyłaniu ani o braku wysyłania, to Twoja interpretacja.

                                                  Dlatego jasno i bezpośrednio napisałem pytanie "co mialas na mysli?" jeśli nie to co powyzej.
                                                  Odpowiesz?


                                                  > > Ani złych ani dobrych, ani mądrych ani głupich ot średniaków....
                                                  > Których chcesz później izolować od społeczeństwa. A którzy do bogacenia Rzeczpo
                                                  > spolitej się nie przyłożą bo więcej zużyją niż dołożą...

                                                  To co napisałaś powyżej o izolowaniu to kłamstwo.
                                                  Drugie zdanie też nie jest uprawione bo nie wiesz kto z tych średniaków wyrośnie.


                                                  > > Oczywiście ze sa rodzice którzy robią patologię
                                                  > I o nich właśnie pisano.

                                                  Sugerujesz, że jeriomina jest nauczycielką w poprawczaku?

                                                  > Patologiczny morderca NIE rodzi się mordercą.
                                                  > Najpierw jest tylko niegrzecznym dzieckiem.

                                                  Minimum pięciu znanych mi dojrzałych facetów 40-50+ na tzw stanowiskach, było łobuziakami w dzieciństwie.
                                                  To że jeriomina coś zobaczyłą w tramwaju czy na osiedlu nie swiadczy jeszcze, że te dzieci są lub będą patologią.


                                                  > > ale problem w tym ze autorka na podstawie jakeijs swojej obserwacji zrobi
                                                  > ła z tego
                                                  > > uogólnienie... niemal zasadę bo coś tam sobie zaobserwowała
                                                  > Też mam takie obserwacje.

                                                  Tzn jakie... widząc niegrzeczne dzieci masz w oczach diagnozę kim będą w przyszłości?


                                                  > > Ja nie sprowadzam tematu to zaplodnienia i urodzenia.
                                                  > Napisz proszę - czym polega szczególne dokonanie wychowania dziecka na średniak
                                                  > a, który co prawda nikogo nie zabije ale też niczego nie wymyśli, a życie spędz
                                                  > i między TV, pracą a opieką społeczną.

                                                  Na trudzie urodzenia + wychowania nowego człowieka, jednostki społecznej która tworzy nasze społeczeństwo, która wypracowuje pieniądze z których Ty potem dostaniesz emeryturę. Czasem są to mniejsze a czasem większe pieniądze.

                                                  > > Są niegrzeczne, są nadpobudliwe, może potrzebują błysnąć.... Jeriomina ni
                                                  > e wskazała
                                                  > > o jhakie zachowania jej chodzilo ot tak sobie ogólnie napisała.
                                                  > I nie uważasz, że z tych niegrzecznych dzieci, nad którymi rodzice nie panują -
                                                  > wyrastają te dzieci, które później chcesz izolować bo potrafią komuś podpalić
                                                  > włosy?

                                                  Nie uważam aby z tych wszystkich niegrzecznych wyrastali bandyci których Ty chcesz trzymać wśród cywilizowanej reszty, m.in. Twojego syna który z płaczem wraca ze szkoły bo znów dostał łomot od łobuza.


                                                  > Pomijając to, że ona opisała te negatywne zachowania cytuję: ... pozwala, by
                                                  > ich dzieci wchodziły z butami na współpasażerów, gdy siadają obok, wylewały sw
                                                  > oje napoje na ich ubranie, podczas gdy rodzic nie umie takiego dziecka utrzymać
                                                  > przy sobie, upomnieć albo przynajmniej przeprosić za szkodę? Co jeszcze robią
                                                  > te dzieci? W szkole pchają się, zachęcane przez rodziców...


                                                  I słusznie pomijasz bo ta wypowiedź pokazała się dopiero później.
                                                  Niemniej... opisywane zachowania (wchodzenie z butami, rozlewanie napojów) są własciwe dla 2-3-4 latków NO MAX 5-6 latków choć moim zdaniem to już mocno na wyrost. I jeśli na podstawie obserwacji kilkulatków ktoś wyciąga wnioski że to będzie patologia to jest po prostu śmieszne.

                                                  A!... "pachą się w szkole".... zajebiście mocny argument..... dzieci pchające się w szkole to patologia.
                                                  • jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 09:48
                                                    urko70 napisał:


                                                    >
                                                    > A!... "pachą się w szkole".... zajebiście mocny argument..... dzieci pchające s
                                                    > ię w szkole to patologia.

                                                    Nie dociera do Ciebie, kolejny raz wytłumaczę - pchanie się w szkole NIE JEST patologią. Ale przyklaskiwanie rodziców, nie upominanie przez nich dzieci może być wstępem do patologii (akurat specyfika mojej szkoły jest taka, że rodziców w szkole kręci się dużo, często widzi się ich razem z dziećmi i można doskonale zaobserwować reakcje).
                                                    Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Im bardziej będzie się dziecku pozwalać na "drobiazgi", tym ciężej wyegzekwować potem zachowanie się w porządku, gdy będzie poważniejsza sprawa.
                                                    I tak, owszem, widziałam też w komunikacji miejskiej wiele dzieci w wieku powyżej przedszkolnego, nie umiejących się zachować, co było kompletnie ignorowane przez opiekunów.
                                                    Piszę, chociaż niestety uważam, że to nie ma większego sensu, bo dla Ciebie nic, czego Ty sam nie uważasz, nie jest argumentem. Widać to chociażby po tym, że podaje Ci się definicje ze słowników ale ponieważ to nie jest słownik, ktory TY znalazłeś, więc negujesz nawet to. Żal.
                                                  • berta-death Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 10:12
                                                    Dzieci nie zachowują się tak czy inaczej bo ktoś im czegoś zabrania bądź nie, tylko dlatego, że naśladują zachowania rodzicielskie. Jak rodzic będzie mówił jedno a robił drugie, to dzieciak zrobi to drugie. A to co mówi, potraktuje na zasadzie huc se ta huc. A już im częściej rodzic będzie się czepiał pierdółek to tym bardziej to czepianie się dzieciak będzie miał w dupie. Bodziec odpowiednio często powtarzany staje się bodźcem obojętnym, na którego mózg przestaje zwracać uwagę. Na tej zasadzie ludzie po jakimś czasie przestają słyszeć szum w uszach, mimo że ten dalej istnieje, albo mroczka przed okiem, mimo, że ten nadal tam jest.

                                                    To starsze pokolenie jest ekstremalnie niewychowane i nie potrafi dzieciom przekazać żadnych wzorców. Dlaczego dziecko ma się nie przepychać, skoro od urodzenia widzi przepychających się rodziców i innych dorosłych z najbliższego otoczenia? Dlaczego ma nie używać wulgarnych słów, skoro wszyscy na około je używają. Dlaczego ma nie być burakiem, skoro wśród buraków przebywa?
                                                    Dawniej w dobrych domach jak zatrudniano guwernantkę, to bardziej patrzono na jej pochodzenie i maniery niż na podręcznikową wiedzę jaką ma podopiecznym przekazać. Podobnie było ze szkołami, też istotne było, żeby nauczyciele mieli nienaganne maniery i żeby wszyscy uczniowie pochodzili z tzw dobrych domów. Inaczej to wiadome było, że młodzian proletariackich manier nabierze szybciej niż ktokolwiek się spostrzeże.
                                                  • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 11:02
                                                    berta-death napisała:

                                                    > Dzieci nie zachowują się tak czy inaczej bo ktoś im czegoś zabrania bądź nie, t
                                                    > ylko dlatego, że naśladują zachowania rodzicielskie. Jak rodzic będzie mówił je
                                                    > dno a robił drugie, to dzieciak zrobi to drugie.

                                                    Przeróżnie z tym bywa. Rodzice ścielą swoje łóżko od zawsze a dziecko jakos nigdy ich nie chce naśladować, dziecko nigdy nie widzi aby rodzice modlili się wieczorem a dziecko i owszem modli się.

                                                    Niemniej generalnie zgadzam się: dzieci naśladują dorosłych tyle tylko, że to nie ma związku z tym o czym tu mowa.
                                                  • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 10:16
                                                    jeriomina napisała:

                                                    > > A!... "pachą się w szkole".... zajebiście mocny argument..... dzieci pcha
                                                    > > jące się w szkole to patologia.
                                                    >
                                                    > Nie dociera do Ciebie, kolejny raz wytłumaczę - pchanie się w szkole NIE JEST p
                                                    > atologią. Ale przyklaskiwanie rodziców, nie upominanie przez nich dzieci może b
                                                    > yć wstępem do patologii

                                                    Równie dobrze takim wstępem może być nauczyciel nie potrafiący pracować z dziećmi. Jaja sobie robisz. A może w sali gimnastycznej było tak gorąco że wszyscy chcieli jak najszybciej wyjść i kazdy się pchał..., a może w na stołówce znowu zabrakło kotletów dla ostatnich w kolejce i dlatego się pchali.... - obu sytuacji byłem świadkiem i problem nie był ani w dzieciach ani w rodzicach tylko w braku organizacji i to po stronie szkoły.


                                                    > Piszę, chociaż niestety uważam, że to nie ma większego sensu,

                                                    Bo nie podajesz argumentów merytorycznych, bo problem jest znacznie bardziej złożony, bo to że ktoś się pcha czy nie powie przepraszam NIE ŚWIADCZY ŻE TO BĘDZIE PATOLOGIA czy element przestępczy.
                                                  • jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 10:20
                                                    Faktycznie dyskusja z Tobą nie ma sensu, bo gdy podaję argumenty merytoryczne, to Ty je po prostu pomijasz w odpowiedziach. Żeby tylko nie przyznać racji.
                                                    Troll internetowy, nic więcej, a ja znów dałam się nabrać.
                                                  • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 10:49
                                                    jeriomina napisała:

                                                    > Faktycznie dyskusja z Tobą nie ma sensu, bo gdy podaję argumenty merytoryczne,
                                                    > to Ty je po prostu pomijasz w odpowiedziach. Żeby tylko nie przyznać racji.
                                                    > Troll internetowy, nic więcej, a ja znów dałam się nabrać.

                                                    Argumentów merytorycznych to Ty praktycznie nie podajesz, a to co ewentualnie można uznać za argument to zostawiam i odnoszę się.
                                                  • lapodan Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 11:02
                                                    urko70 napisał:

                                                    > Dlatego jasno i bezpośrednio napisałem pytanie "co mialas na mysli?" jeśli nie to co powyzej.
                                                    > Odpowiesz?
                                                    Miałam na myśli dokładnie to, co napisałam.

                                                    >
                                                    > To co napisałaś powyżej o izolowaniu to kłamstwo.
                                                    Nie pamiętasz jak miałeś pomysł aby "gdzieś" przenosić dzieci, które uznałeś za agresywne?

                                                    > Drugie zdanie też nie jest uprawione bo nie wiesz kto z tych średniaków wyrośnie.
                                                    Ze średniaków wyrastają średniacy. Jako się rzekło - nikogo nie zabiją, nic nie wymyślą, do niczego się nie dołożą. Zarobią na siebie albo i nie... Bądźmy optymistami - "wyjdzie na zero".
                                                    >
                                                    >
                                                    > Sugerujesz, że jeriomina jest nauczycielką w poprawczaku?
                                                    Nic nie sugeruję, przeczytałam jej posty i tam są opisy tego co widziała i negatywnie ocenia.
                                                    >
                                                    > > Patologiczny morderca NIE rodzi się mordercą.
                                                    > > Najpierw jest tylko niegrzecznym dzieckiem.
                                                    >
                                                    > Minimum pięciu znanych mi dojrzałych facetów 40-50+ na tzw stanowiskach, było łobuziakami w dzieciństwie.
                                                    > To że jeriomina coś zobaczyłą w tramwaju czy na osiedlu nie swiadczy jeszcze,
                                                    > że te dzieci są lub będą patologią.

                                                    Zgadzam się, jeżeli dziecko jest łobuziakiem - to jak najbardziej może wyjść na ludzi. Już kiedyś twierdziłam, że energiczny łobuziak może być w przyszłości znacznie wybitniejszą jednostką niż średnia. I zrobić znacznie większą karierę niż grzeczny chłopiec.
                                                    >

                                                    > Tzn jakie... widząc niegrzeczne dzieci masz w oczach diagnozę kim będą w przyszłości?
                                                    Nie.
                                                    Gdy widzę niegrzeczne dzieci, na których złe zachowanie nikt nie reaguje (lub co gorsza - je wzmacnia) - NIE cieszę się, że są. Nie widzę żadnych korzyści z tego faktu (bieżących ani przyszłych).

                                                    >
                                                    > Na trudzie urodzenia + wychowania nowego człowieka, jednostki społecznej która
                                                    > tworzy nasze społeczeństwo, która wypracowuje pieniądze z których Ty potem dost
                                                    > aniesz emeryturę. Czasem są to mniejsze a czasem większe pieniądze.

                                                    Jeżeli ktoś ledwo zarabia na siebie - to jakim cudem ma zarobić jeszcze na tę moją emeryturę? Nie mówiąc o tych przypadkach, które nawet z tym mają problem...

                                                    >
                                                    > Nie uważam aby z tych wszystkich niegrzecznych wyrastali bandyci których Ty chcesz trzymać
                                                    > wśród cywilizowanej reszty, m.in. Twojego syna który z płaczem wraca ze szkoły bo znów dostał
                                                    > łomot od łobuza.
                                                    Ja doprowadziłam do sytuacji, w której OBAJ chłopcy wyszli na ludzi. I OBAJ wiedzą, że bicie nie jest sposobem na cokolwiek, że wartością jest współpraca.
                                                    A Twoje metody - to najpiew pogadać, jak nie pomoże to zlać a jak i to nie pomoże - zamknąć to "złe" dziecko "gdzieś", byle daleko od mojego syna, który jest lepszy.
                                                    >

                                                    > I słusznie pomijasz bo ta wypowiedź pokazała się dopiero później.
                                                    > Niemniej... opisywane zachowania (wchodzenie z butami, rozlewanie napojów) są własciwe
                                                    > dla 2-3-4 latków NO MAX 5-6 latków choć moim zdaniem to już mocno na wy rost. I jeśli na
                                                    > podstawie obserwacji kilkulatków ktoś wyciąga wnioski że to będzie patologia to jest po prostu śmieszne.
                                                    >
                                                    > A!... "pchają się w szkole".... zajebiście mocny argument..... dzieci pchające się w szkole to patologia.
                                                    Ona nie pisała, że opisuje 3-6 latki więc nie ma powodu aby zakładać, że opisuje takie właśnie dzieci. A skoro ją to zachowanie oburza - wręcz można założyć, że chodzi o dzieci starsze, które już powinny wiedzieć jak się zachować.
                                                    Pchanie się w szkole nie jest patologią, każde dziecko ma potrzebę ruchu, która często tak własnie jest realizowana. Jednak gdzieś jest granica, za którą jest naruszenie czyjejś nietykalności. I łatwiej jest uczyć dzieci, że nie wolno się pchać niż korygować groźniejsze zachowania, które się pojawiają później.
                                                    Patologia nie musi oznaczać, że już stało się coś złego, to są tylko zachowania, które kiedyś mogą zaowocować zejściem na złą drogę. Znaczy w przyszłości i nie na pewno. W zależności od tego co zrobimy - prawpopodobieństwo, że te złe rzeczy "się zadzieją" zmniejszy lub zwiększy.
                                                  • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 12:33
                                                    lapodan napisała:

                                                    > urko70 napisał:
                                                    >
                                                    > > Dlatego jasno i bezpośrednio napisałem pytanie "co mialas na mysli?" jeśl
                                                    > i nie to co powyzej.
                                                    > > Odpowiesz?
                                                    > Miałam na myśli dokładnie to, co napisałam.

                                                    Z tego co napisalas wynikala sugestia ze "wyslal bym donos pod ktorym bym sie nie podpisal".
                                                    Zdaje się że nie zgadzalas się z takim rozumieniem ale brak Twojej interpretacji podważą Twoje niezgadzanie się.


                                                    > > To co napisałaś powyżej o izolowaniu to kłamstwo.
                                                    > Nie pamiętasz jak miałeś pomysł aby "gdzieś" przenosić dzieci, które uznałeś za
                                                    > agresywne?

                                                    Nie rozróżniasz średniaków od zagrażających życiu lub zdrowiu innych.
                                                    Wtedy pisałem o tych drugich, a teraz pisaliśmy o średniakach.
                                                    Dlatego to co napisałaś było kłamstwem... no chyba, że piszesz coś nieświadomie wtedy tylko nieprawdą.


                                                    > > Drugie zdanie też nie jest uprawione bo nie wiesz kto z tych średniaków w
                                                    > yrośnie.
                                                    > Ze średniaków wyrastają średniacy. Jako się rzekło - nikogo nie zabiją, nic nie
                                                    > wymyślą, do niczego się nie dołożą. Zarobią na siebie albo i nie... Bądźmy opt
                                                    > ymistami - "wyjdzie na zero".

                                                    I wlasnie tego nie wiesz (kilku raczej kolegów slabych uczniów jest teraz na wysokiech stanowiskach lub ma firmy dające podatki i zatrudnienie, a najlepszy uczeń w klasie ze szkoly sredniej jest zwyklym urzędnikiem).
                                                    Nie wiesz kto z kogo wyrośnie.



                                                    > > > Patologiczny morderca NIE rodzi się mordercą.
                                                    > > > Najpierw jest tylko niegrzecznym dzieckiem.
                                                    > >
                                                    > > Minimum pięciu znanych mi dojrzałych facetów 40-50+ na tzw stanowiskach,
                                                    > było łobuziakami w dzieciństwie.
                                                    > > To że jeriomina coś zobaczyłą w tramwaju czy na osiedlu nie swiadczy jes
                                                    > zcze,
                                                    > > że te dzieci są lub będą patologią.
                                                    >
                                                    > Zgadzam się, jeżeli dziecko jest łobuziakiem - to jak najbardziej może wyjść na
                                                    > ludzi.

                                                    A mimo to bronisz tezy jerominiy, jakoby niegrzeczność 3-4-8latków była wyznacznikiem tego jacy będą w przyszłości i że nie warto mieć dzieci.



                                                    > > Tzn jakie... widząc niegrzeczne dzieci masz w oczach diagnozę kim będą w
                                                    > przyszłości?
                                                    > Nie.

                                                    Czyli to że jeriomina została potrącona przez 5latka czy nie przepuścił jej w drzwiach nie świadczy o tym, że czy to on czy jego rodzice to patologia.

                                                    > Gdy widzę niegrzeczne dzieci, na których złe zachowanie nikt nie reaguje (lub c
                                                    > o gorsza - je wzmacnia) - NIE cieszę się, że są. Nie widzę żadnych korzyści z t
                                                    > ego faktu (bieżących ani przyszłych).

                                                    Nie pytałem o cieszenie się.


                                                    > > Na trudzie urodzenia + wychowania nowego człowieka, jednostki społecznej
                                                    > która
                                                    > > tworzy nasze społeczeństwo, która wypracowuje pieniądze z których Ty pote
                                                    > m dost
                                                    > > aniesz emeryturę. Czasem są to mniejsze a czasem większe pieniądze.
                                                    >
                                                    > Jeżeli ktoś ledwo zarabia na siebie - to jakim cudem ma zarobić jeszcze na tę m
                                                    > oją emeryturę? Nie mówiąc o tych przypadkach, które nawet z tym mają problem...

                                                    Nikt nie powiedzial ze Ci wszyscy średniacy będą ledwo co zarabiali.
                                                    BTW nawet ledwo zarabiający placi skladki.


                                                    > > Nie uważam aby z tych wszystkich niegrzecznych wyrastali bandyci których
                                                    > Ty chcesz trzymać
                                                    > > wśród cywilizowanej reszty, m.in. Twojego syna który z płaczem wraca ze s
                                                    > zkoły bo znów dostał
                                                    > > łomot od łobuza.
                                                    > Ja doprowadziłam do sytuacji, w której OBAJ chłopcy wyszli na ludzi. I OBAJ wie
                                                    > dzą, że bicie nie jest sposobem na cokolwiek, że wartością jest współpraca.
                                                    > A Twoje metody - to najpiew pogadać, jak nie pomoże to zlać a jak i to nie pomo
                                                    > że - zamknąć to "złe" dziecko "gdzieś", byle daleko od mojego syna, który jest
                                                    > lepszy.

                                                    Istotą mojej wypowiedzi było to co teraz podkreślam. Reszta to wracanie do tamtego wątku w którym ryzykujesz życie zdrowie normalnego/grzecznego.


                                                    > > I słusznie pomijasz bo ta wypowiedź pokazała się dopiero później.
                                                    > > Niemniej... opisywane zachowania (wchodzenie z butami, rozlewanie napojów
                                                    > ) są własciwe
                                                    > > dla 2-3-4 latków NO MAX 5-6 latków choć moim zdaniem to już mocno na wy r
                                                    > ost. I jeśli na
                                                    > > podstawie obserwacji kilkulatków ktoś wyciąga wnioski że to będzie patolo
                                                    > gia to jest po prostu śmieszne.
                                                    > >
                                                    > > A!... "pchają się w szkole".... zajebiście mocny argument..... dzieci pch
                                                    > ające się w szkole to patologia.
                                                    > Ona nie pisała, że opisuje 3-6 latki więc nie ma powodu aby zakładać, że opisuj
                                                    > e takie właśnie dzieci.

                                                    Mam stosunkowo duzo styczności z z dziećmi w tym wieku i tak jak 3-5l;atki i owszem przechodzą po "chudzych" kolanach tak już dzieci szkolne... no jakoś nie zauważyłem.

                                                    > A skoro ją to zachowanie oburza - wręcz można założyć,
                                                    > że chodzi o dzieci starsze, które już powinny wiedzieć jak się zachować.

                                                    Albo że są to dzieci w wieku jak i wskazalem.

                                                    > Pchanie się w szkole nie jest patologią, każde dziecko ma potrzebę ruchu, która
                                                    > często tak własnie jest realizowana.

                                                    Wytłumacz to jeriominie.
                                                  • lapodan Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 14:13
                                                    urko70 napisał:

                                                    > Z tego co napisalas wynikala sugestia ze "wyslal bym donos pod ktorym bym sie nie podpisal".
                                                    > Zdaje się że nie zgadzalas się z takim rozumieniem ale brak Twojej interpretacj
                                                    > i podważą Twoje niezgadzanie się.
                                                    Nic nie pisałam o wysyłaniu.


                                                    > Nie rozróżniasz średniaków od zagrażających życiu lub zdrowiu innych.
                                                    > Wtedy pisałem o tych drugich, a teraz pisaliśmy o średniakach.
                                                    > Dlatego to co napisałaś było kłamstwem... no chyba, że piszesz coś nieświadomie
                                                    > wtedy tylko nieprawdą.
                                                    O, wiedziałeś z góry, że to nie jest łobuziak, tylko bandyta zagrażający zdrowiu i życiu innych?
                                                    Przypominam, że rozmawialiśmy o dziesięciolatku, który życie ma przed sobą i albo się go wyprowadzi „na ludzi” – albo nie. Zamknięcie go „gdzieś”, z innymi takimi – to gwarancja, że zostanie bandytą.
                                                    >

                                                    > Nie wiesz kto z kogo wyrośnie.
                                                    Oczywiście można założyć, że nędza i niewiedza hartuje oraz powoduje, że tam się wykuwają genialne charaktery i umysły. Ale ostatnio wybitni ludzie jakoś pochodzą z rodzin, które obyły się bez tego wspomagania.
                                                    >

                                                    > A mimo to bronisz tezy jerominiy, jakoby niegrzeczność 3-4-8latków była wyznacznikiem
                                                    > tego jacy będą w przyszłości i że nie warto mieć dzieci.
                                                    Dla porządku zaznaczę, że o 3-4 latkach nie piszemy. A co do reszty - to się nazywa rachunek prawdopodobieństwa.
                                                    >

                                                    > Czyli to że jeriomina została potrącona przez 5latka czy nie przepuścił jej w drzwiach nie świadczy o tym, że czy to on czy jego rodzice to patologia.
                                                    Jeżeli by ją potrąciło dziecko z pierwszej – drugiej klasy – nie ma to żadnego znaczenia.
                                                    Jeżeli będzie to nastolatek, który potrąci i nie przeprosi – świadczy to o braku wiedzy lub świadomym jej lekceważeniu i w obu przypadkach to ma znaczenie.
                                                    Ale jeżeli przy zdarzeniu jest obecny rodzic i nie reaguje, albo mówi coś w stylu „walnij babę, niech spada stąd” – to ma bardzo duże znaczenie.
                                                    >

                                                    > Nie pytałem o cieszenie się.
                                                    To opisz jakie są korzyści z licznego rozmnażania się ludzi, którzy ledwo na siebie zarobią. Tak średnio. Bo będą wśród nich tacy, którzy zarobią trochę więcej ale będą i tacy, którzy będą żyć dzięki opiece społecznej.
                                                    >

                                                    > Nikt nie powiedzial ze Ci wszyscy średniacy będą ledwo co zarabiali.
                                                    > BTW nawet ledwo zarabiający placi skladki.
                                                    Jak wyżej.
                                                    Jeżeli średnio zarobią na siebie – to będą wśród nich tacy, którzy zarobią trochę więcej i tacy, którzy bez opieki społecznej nie przeżyją. Sumarycznie – Rzeczpospolita ma z nich zero – jak dobrze idzie… A jak kryzys - to trzeba do nich dokładać.
                                                    >

                                                    > Istotą mojej wypowiedzi było to co teraz podkreślam. Reszta to wracanie do tamtego wątku w którym ryzykujesz życie zdrowie normalnego/grzecznego.
                                                    Dlatego właśnie tych łobuziaków trzeba wychowywać a nie zamykać w gettach.
                                                    >

                                                    > Mam stosunkowo duzo styczności z dziećmi w tym wieku i tak jak 3-5l;atki i owszem
                                                    > przechodzą po "chudzych" kolanach tak już dzieci szkolne... no jakoś nie zauważyłem.
                                                    No i? Ona widziała.

                                                    > Albo że są to dzieci w wieku jak i wskazalem.
                                                    To bym zakwalifikowała jako odwracanie kota ogonem.
                                                    >

                                                    > Wytłumacz to jeriominie.
                                                    Przeczytałam tę gałąź rozmowy i uważam, że ona słusznie zastosowała pojęcie patologii – jako zjawiska prowadzącego do złego funkcjonowania społeczeństwa.
                                                    Nie jako determinujące je.
                                                    Nie jako wskazujące, że to konkretne dziecko będzie złe.
                                                    I nie jako działanie dziś będące przestępstwem.
                                                  • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 14:52
                                                    lapodan napisała:

                                                    > urko70 napisał:
                                                    >
                                                    > > Z tego co napisalas wynikala sugestia ze "wyslal bym donos pod ktorym bym
                                                    > sie nie podpisal".
                                                    > > Zdaje się że nie zgadzalas się z takim rozumieniem ale brak Twojej interp
                                                    > retacj
                                                    > > i podważą Twoje niezgadzanie się.
                                                    > Nic nie pisałam o wysyłaniu.

                                                    Napisałaś o "niepodpisaniu" czegóż w takim razie miałbym nie podpisać? - pytam ponownie.


                                                    > > Nie rozróżniasz średniaków od zagrażających życiu lub zdrowiu innych.
                                                    > > Wtedy pisałem o tych drugich, a teraz pisaliśmy o średniakach.
                                                    > > Dlatego to co napisałaś było kłamstwem... no chyba, że piszesz coś nieświ
                                                    > adomie
                                                    > > wtedy tylko nieprawdą.
                                                    > O, wiedziałeś z góry, że to nie jest łobuziak, tylko bandyta zagrażający zdrowi
                                                    > u i życiu innych?

                                                    Jeśli ktoś podpala innym włosy to owszem zagraża zdrowiu i życiu.


                                                    > Przypominam, że rozmawialiśmy o dziesięciolatku, który życie ma przed sobą i al
                                                    > bo się go wyprowadzi „na ludzi” – albo nie. Zamknięcie go 
                                                    > 222;gdzieś”, z innymi takimi – to gwarancja, że zostanie bandytą.

                                                    Rozmawialiśmy o wielu różnych dzieciach, a zaczęliśmy od 13latki podpalającej komuś włosy.


                                                    > > Nie wiesz kto z kogo wyrośnie.
                                                    > Oczywiście można założyć, że nędza i niewiedza hartuje oraz powoduje, że tam si
                                                    > ę wykuwają genialne charaktery i umysły. Ale ostatnio wybitni ludzie jakoś poch
                                                    > odzą z rodzin, które obyły się bez tego wspomagania.

                                                    Nadal nie wiesz czy i ile procent z grupy sredniaków wyrośnie na takich co ledwo ledwo zarabiają na siebie.


                                                    > > A mimo to bronisz tezy jerominiy, jakoby niegrzeczność 3-4-8latków była w
                                                    > yznacznikiem
                                                    > > tego jacy będą w przyszłości i że nie warto mieć dzieci.
                                                    > Dla porządku zaznaczę, że o 3-4 latkach nie piszemy. A co do reszty - to się na
                                                    > zywa rachunek prawdopodobieństwa.

                                                    Piszemy od czasu kiedy jeriomina poruszyla chodzenie po innych pasażerach.

                                                    I ten "rachunek" mówi Ci że ile % z tych którzy kiedyś kopneli pasazera czy wylali na niego napój zeszli na złą drogę?


                                                    > > Czyli to że jeriomina została potrącona przez 5latka czy nie przepuścił j
                                                    > ej w drzwiach nie świadczy o tym, że czy to on czy jego rodzice to patologia.
                                                    > Jeżeli by ją potrąciło dziecko z pierwszej – drugiej klasy – nie ma
                                                    > to żadnego znaczenia.
                                                    > Jeżeli będzie to nastolatek, który potrąci i nie przeprosi – świadczy to
                                                    > o braku wiedzy lub świadomym jej lekceważeniu i w obu przypadkach to ma znaczen
                                                    > ie.
                                                    > Ale jeżeli przy zdarzeniu jest obecny rodzic i nie reaguje, albo mówi coś w sty
                                                    > lu „walnij babę, niech spada stąd” – to ma bardzo duże znacze
                                                    > nie.

                                                    Jeżeli, jeżeli, jeżeli.....
                                                    A jeżeli to były 8-10latkowie wybiegające z sali gimnastycznej po godzinnym apelu i jest tak gorąco i duszno że nie ma czym oddychać i rodzic mowi do dziecka biegnij na swieze powietrze?


                                                    > > Nie pytałem o cieszenie się.
                                                    > To opisz jakie są korzyści z licznego rozmnażania się ludzi, którzy ledwo na si
                                                    > ebie zarobią. Tak średnio. Bo będą wśród nich tacy, którzy zarobią trochę więce
                                                    > j ale będą i tacy, którzy będą żyć dzięki opiece społecznej.

                                                    Nie wiesz kto wyrośnie z danego człowieka więc Twoje pytanie jest manipulacją bo z góry zakłada, że wzrost dzietności spowoduje przyrost tylko "ledwo na siebie zarabiających".

                                                    Dzietność na poziomie ok 2.2 jest potrzebna dla przetrwania danej społeczności, kultury, wartości. Obecnie w Polsce mamy 1.3 moze 1.5...

                                                    Im masz mniej dzieci, tym masz mniej wnuków a to wlasnie oni mają pracowac na Twoja emeryturę.


                                                    > > Nikt nie powiedzial ze Ci wszyscy średniacy będą ledwo co zarabiali.
                                                    > > BTW nawet ledwo zarabiający placi skladki.
                                                    > Jak wyżej.
                                                    > Jeżeli średnio zarobią na siebie – to będą wśród nich tacy, którzy zarobi
                                                    > ą trochę więcej i tacy, którzy bez opieki społecznej nie przeżyją. Sumarycznie
                                                    > – Rzeczpospolita ma z nich zero – jak dobrze idzie… A jak kry
                                                    > zys - to trzeba do nich dokładać.

                                                    Jw im masz mniej ludzi tym spoleczenstwo kurczy Ci się i znika.

                                                    > > Istotą mojej wypowiedzi było to co teraz podkreślam. Reszta to wracanie d
                                                    > o tamtego wątku w którym ryzykujesz życie zdrowie normalnego/grzecznego.
                                                    > Dlatego właśnie tych łobuziaków trzeba wychowywać a nie zamykać w gettach.

                                                    Nadal nie odnosisz się do istoty mojej wypowiedzi tylko wracasz do starego wątku.
                                                    Zawsze się z tym zgadzałem i zgadzam ale do czasu aż zagrażają życiu i zdrowiu reszcie społeczeństwa.


                                                    > > Mam stosunkowo duzo styczności z dziećmi w tym wieku i tak jak 3-5l;atki
                                                    > i owszem
                                                    > > przechodzą po "chudzych" kolanach tak już dzieci szkolne... no jakoś nie
                                                    > zauważyłem.
                                                    > No i? Ona widziała.

                                                    Napisala w jakim wieku były dzieci przechodzące po innych pasażerach? - zacytuj proszę.


                                                    > > Albo że są to dzieci w wieku jak i wskazalem.
                                                    > To bym zakwalifikowała jako odwracanie kota ogonem.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > > Wytłumacz to jeriominie.
                                                    > Przeczytałam tę gałąź rozmowy i uważam, że ona słusznie zastosowała pojęcie pat
                                                    > ologii – jako zjawiska prowadzącego do złego funkcjonowania społeczeństwa
                                                    > .
                                                    > Nie jako determinujące je.
                                                    > Nie jako wskazujące, że to konkretne dziecko będzie złe.
                                                    > I nie jako działanie dziś będące przestępstwem.

                                                    Masz prawo tak uważać ale w dyskusji to za mało, w dyskusji potrzebny jest argument szczególnie jesli jeriomina pisze o wprowadzaniu do spoleczenstwa elementu patologicznego, zapowiadającego się na przestępczy.
                                                  • lapodan Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 15:38
                                                    urko70 napisał:
                                                    > Napisałaś o "niepodpisaniu" czegóż w takim razie miałbym nie podpisać? - pytam ponownie.
                                                    Takiego pisma z donosem.>


                                                    > Jeśli ktoś podpala innym włosy to owszem zagraża zdrowiu i życiu.
                                                    Izolowanie proponowałeś dla kolegi Twojego syna.


                                                    > Rozmawialiśmy o wielu różnych dzieciach, a zaczęliśmy od 13latki podpalającej komuś włosy.
                                                    Izolowanie proponowałeś dla kolegi Twojego syna.
                                                    >

                                                    > Nadal nie wiesz czy i ile procent z grupy sredniaków wyrośnie na takich co ledwo ledwo zarabiają na siebie.
                                                    Natomiast można oszacować ich jako grupę.
                                                    >
                                                    > Piszemy od czasu kiedy jeriomina poruszyla chodzenie po innych pasażerach.
                                                    Nie pisała nic o wieku.

                                                    > I ten "rachunek" mówi Ci że ile % z tych którzy kiedyś kopneli pasazera czy wylali na niego napój zeszli na złą drogę?
                                                    Nie tak.
                                                    Samo kopnięcie kogoś, oblanie, uderzenie – to nie problem, tylko przypadek.
                                                    Pytanie - co się dzieje później? Jeżeli ktoś przeprosi, pomoże się wytrzeć – nie ma sprawy.
                                                    Ale jeżeli tego nie zrobi – albo – jeszcze gorzej – powie coś niegrzecznego a nawet wulgarnego – to możemy się spodziewać, że ilość łobuzów i bandytów, którzy wyrosną z populacji tak postępujących będzie znacząco większa niż z tak samo licznej próby ludzi, którzy potrafią zachować się właściwie.
                                                    >
                                                    > Jeżeli, jeżeli, jeżeli.....
                                                    > A jeżeli to były 8-10latkowie wybiegające z sali gimnastycznej po godzinnym apelu i jest tak gorąco i duszno że nie ma czym oddychać i rodzic mowi do dziecka biegnij na swieze powietrze?
                                                    Tak jak pisałam – nie jest problemem samo zderzenie się z kimś, popchnięcie czy nawet uderzenie. Istotne jest zachowanie PO TYM fakcie.


                                                    > Nie wiesz kto wyrośnie z danego człowieka więc Twoje pytanie jest manipulacją bo z góry zakłada, że wzrost dzietności spowoduje przyrost tylko "ledwo na siebie zarabiających".
                                                    Powiedz mi – co by Ciebie skłoniło do posiadania więcej niż 2-3 dzieci?
                                                    >
                                                    > Dzietność na poziomie ok 2.2 jest potrzebna dla przetrwania danej społeczności, kultury, wartości. Obecnie w Polsce mamy 1.3 moze 1.5...
                                                    > Im masz mniej dzieci, tym masz mniej wnuków a to wlasnie oni mają pracowac na Twoja emeryturę.
                                                    No i nie rozwiążemy tego problemu jeżeli dzietność zwiększy się w grupie ludzi lokujących się poniżej średniej.


                                                    > Jw im masz mniej ludzi tym spoleczenstwo kurczy Ci się i znika.
                                                    No i nie rozwiążemy tego problemu jeżeli dzietność zwiększy się w grupie ludzi lokujących się poniżej średniej.
                                                    > Nadal nie odnosisz się do istoty mojej wypowiedzi tylko wracasz do starego wątku.
                                                    > Zawsze się z tym zgadzałem i zgadzam ale do czasu aż zagrażają życiu i zdrowiu
                                                    > reszcie społeczeństwa.
                                                    Ja absolutnie zgadzam się z twierdzeniem, że nie z każdego łobuza musi wyrosnąć bandyta. I z tego właśnie wynika mi wniosek, że póki dziecko jest dzieckiem – to ma być traktowane jak dziecko i ma być wychowywane w normalnym środowisku.
                                                    >
                                                    > Napisala w jakim wieku były dzieci przechodzące po innych pasażerach? - zacytuj proszę.
                                                    Kilkakrotnie podkreślałam, że ona nie podawała wieku, natomiast z kontekstu można się domyślić, że chodzi o dzieci w wieku szkolnym.
                                                    Natomiast nie ma żadnych przesłanek do twierdzenia, ze oburzała się, że 3-latek kogoś obleje.


                                                    > Masz prawo tak uważać ale w dyskusji to za mało, w dyskusji potrzebny jest argu ment
                                                    > szczególnie jesli jeriomina pisze o wprowadzaniu do spoleczenstwa elementu
                                                    > patologicznego, zapowiadającego się na przestępczy.
                                                    A Twoim zdaniem nie jest prawdą, że „ścieżka kariery przestępcy” nie wygląda zazwyczaj tak, że najpierw jest to zaniedbane dziecko, później niegrzeczne, później łobuziak, dalej łobuz/ chuligan a na końcu bandyta?
                                                    Proszę, opisz – jak wg Ciebie – najczęściej taka „ścieżka kariery przestępcy” wygląda? Bo może coś mnie ominęło i wychowując swoje dzieci pracuję nad ich wepchnięciem do świata przestępczego…
                                                  • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 31.07.13, 09:59
                                                    lapodan napisała:

                                                    > urko70 napisał:
                                                    > > Napisałaś o "niepodpisaniu" czegóż w takim razie miałbym nie podpisać? -
                                                    > pytam ponownie.
                                                    > Takiego pisma z donosem.>

                                                    Zeby cos podpisac lub nie podpisać trzeba to najpierw napisac, a pisze sie po to aby wysłać.


                                                    > > Jeśli ktoś podpala innym włosy to owszem zagraża zdrowiu i życiu.
                                                    > Izolowanie proponowałeś dla kolegi Twojego syna.

                                                    Izolowanie proponowałem dla tych którzy nie reagują na normalne metody wychowawcza i nadal zagrażają otoczeniu.
                                                    Jeżeli ktoś gryzie po plecach, kopie, skacze po innych dzieciach, bije pięścią w twarz mniejsze dzieci to zagraża ich zdrowiu i jeśli metody wychowawcze w normalnej szkole nie pomagają to należy odizolować tę osobę od tych dzieci.
                                                    Jednak ma to sie NIJAK to wzrostu dzietności czy sugestii że wzrost dzietności spowoduje przyrost tylko dzieci zagrażających innym.


                                                    > > Rozmawialiśmy o wielu różnych dzieciach, a zaczęliśmy od 13latki podpalaj
                                                    > ącej komuś włosy.
                                                    > Izolowanie proponowałeś dla kolegi Twojego syna.

                                                    jw

                                                    > > Nadal nie wiesz czy i ile procent z grupy sredniaków wyrośnie na takich c
                                                    > o ledwo ledwo zarabiają na siebie.
                                                    > Natomiast można oszacować ich jako grupę.

                                                    W kazdej populacji jest grupa zagrażająca innym jednak to nie powód aby likwidować czy blokować przyrost populacji bo znajdzie się w niej JAKIŚ procent niewłaściwych zachowań.


                                                    > > Piszemy od czasu kiedy jeriomina poruszyla chodzenie po innych pasażerach
                                                    > .
                                                    > Nie pisała nic o wieku.

                                                    Pisała o zachowaniach właściwych dla wskazanego wieku.


                                                    > > I ten "rachunek" mówi Ci że ile % z tych którzy kiedyś kopneli pasazera c
                                                    > zy wylali na niego napój zeszli na złą drogę?
                                                    > Nie tak.
                                                    > Samo kopnięcie kogoś, oblanie, uderzenie – to nie problem, tylko przypade
                                                    > k.
                                                    > Pytanie - co się dzieje później? Jeżeli ktoś przeprosi, pomoże się wytrzeć R
                                                    > 11; nie ma sprawy.
                                                    > Ale jeżeli tego nie zrobi – albo – jeszcze gorzej – powie coś
                                                    > niegrzecznego a nawet wulgarnego – to możemy się spodziewać, że ilość ło
                                                    > buzów i bandytów, którzy wyrosną z populacji tak postępujących będzie znacząco
                                                    > większa niż z tak samo licznej próby ludzi, którzy potrafią zachować się właści
                                                    > wie.

                                                    I ten rachunek mówi Ci że ile % z tych którzy kopneli i nie przeprosili zeszli na złą drogę? - bo "spodziewać" to jest tak szerokie pojęcie, że można sobie je w kieszeń wsadzić.


                                                    > > Jeżeli, jeżeli, jeżeli.....
                                                    > > A jeżeli to były 8-10latkowie wybiegające z sali gimnastycznej po godzinn
                                                    > ym apelu i jest tak gorąco i duszno że nie ma czym oddychać i rodzic mowi do dz
                                                    > iecka biegnij na swieze powietrze?
                                                    > Tak jak pisałam – nie jest problemem samo zderzenie się z kimś, popchnięc
                                                    > ie czy nawet uderzenie. Istotne jest zachowanie PO TYM fakcie.

                                                    Po takim fakcie jaki ja opisałem to należałoby zrugać tych którzy tak zorganizowali spotkanie, że nie było czym oddychać i nie am sie co dziwić czy dzieciom czy rodzicom że chcieli jak najszybciej wyjść.


                                                    > > Nie wiesz kto wyrośnie z danego człowieka więc Twoje pytanie jest manipul
                                                    > acją bo z góry zakłada, że wzrost dzietności spowoduje przyrost tylko "ledwo na
                                                    > siebie zarabiających".
                                                    > Powiedz mi – co by Ciebie skłoniło do posiadania więcej niż 2-3 dzieci?

                                                    I kolejne "głupie" pytanie bo z góry zakładasz, że nie mam 2-3 dzieci.
                                                    Powtarzam: nie wiesz kto wyrośnie z przystającej populacji więc nieuprawnionymi są Twoje wypowiedzi o tym, że to tylko "ledwo co zarabiający".


                                                    > > Dzietność na poziomie ok 2.2 jest potrzebna dla przetrwania danej społecz
                                                    > ności, kultury, wartości. Obecnie w Polsce mamy 1.3 moze 1.5...
                                                    > > Im masz mniej dzieci, tym masz mniej wnuków a to wlasnie oni mają pracowa
                                                    > c na Twoja emeryturę.
                                                    > No i nie rozwiążemy tego problemu jeżeli dzietność zwiększy się w grupie ludzi
                                                    > lokujących się poniżej średniej.

                                                    I znów błedne założenie.... :( - nikt tu nie zakładał wzrostu dzietności tylko w tej jednej grupie.
                                                    Poza tym nawet ponizej sredniej to normalni ludzie pracujący na siebie i nie tylko siebie.


                                                    > > Jw im masz mniej ludzi tym spoleczenstwo kurczy Ci się i znika.
                                                    > No i nie rozwiążemy tego problemu jeżeli dzietność zwiększy się w grupie ludzi
                                                    > lokujących się poniżej średniej.

                                                    Powtarzasz błędne założenie.

                                                    > > Napisala w jakim wieku były dzieci przechodzące po innych pasażerach? - z
                                                    > acytuj proszę.
                                                    > Kilkakrotnie podkreślałam, że ona nie podawała wieku, natomiast z kontekstu moż
                                                    > na się domyślić, że chodzi o dzieci w wieku szkolnym.
                                                    > Natomiast nie ma żadnych przesłanek do twierdzenia, ze oburzała się, że 3-latek
                                                    > kogoś obleje.

                                                    Są przesłanki. Jakby rozmowa była o zdrowych dzieciach chodzących w pieluchach to też byś sugerowała że to mogły by to być 9latki?


                                                    > > Masz prawo tak uważać ale w dyskusji to za mało, w dyskusji potrzebny jes
                                                    > t argu ment
                                                    > > szczególnie jesli jeriomina pisze o wprowadzaniu do spoleczenstwa element
                                                    > u
                                                    > > patologicznego, zapowiadającego się na przestępczy.
                                                    > A Twoim zdaniem nie jest prawdą, że „ścieżka kariery przestępcy” ni
                                                    > e wygląda zazwyczaj tak, że najpierw jest to zaniedbane dziecko, później niegrz
                                                    > eczne, później łobuziak, dalej łobuz/ chuligan a na końcu bandyta?

                                                    Moim zdaniem z 30osobowej klasy 9latków 80% to ruchliwe dzieci, które biegają, chodzą, wygłupiają się a w srodkach komunikacji miejsckiej czasem kogoś potrącą i z tego nie wynika, że za 10 lat kogoś zabiją, pobiją, okradną czy będą na zasiłku.

                                                    > Proszę, opisz – jak wg Ciebie – najczęściej taka „ścieżka kar
                                                    > iery przestępcy” wygląda? Bo może coś mnie ominęło i wychowując swoje dzi
                                                    > eci pracuję nad ich wepchnięciem do świata przestępczego…

                                                    To nie ma związku ze stwierdzeniem, że szturchające współpasażerów dzieci i brak rekacji ich rodziców skutkuje tym, że te dzieci staną się przestępcami.
                  • stopgmopol Re: współczuję bezdzietnym 25.07.13, 23:15
                    Jest nas grubo ponad 7 miliardow. Borykamy sie z wojnami, klimatem, zanieczyszczeniem, wycinka lasow, brakiem wody pitnej.
                    Dla Swiata bardziej pozyteczne byloby, gdyby populacja spadla.
                    Z tego punktu widzenia, bezdzietni robia cos lepszego - nie naduzywaja planety.
                    • rekreativa Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 11:32
                      Bo niektórych boli, że biały człowiek wyginie.
                      Tak, jakby dla planety, czy gatunku Homo Sapiens miało to jakiekolwiek znaczenie.
                      • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 11:54
                        rekreativa napisała:

                        > Bo niektórych boli, że biały człowiek wyginie.
                        > Tak, jakby dla planety, czy gatunku Homo Sapiens miało to jakiekolwiek znaczeni
                        > e.

                        Dla planety niekoniecznie ale dla danego białego człowieka to i owszem.
                        • rekreativa Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 12:50
                          Ale czym tu się właściwie tak przejmować?
                          Przecież to jest proces a nie jednorazowy kataklizm. Będzie coraz mniej białych, ci, co przyjdą w następnym pokoleniu będą się rozmnażać z innymi rasami i tak jakby niepostrzeżenie ten biały kolor zniknie.
                          Jakie więc znaczenie dla Ciebie może mieć to, że za 100 lat nie będzie białych niebieskookich blondynów?
                          • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 13:05
                            rekreativa napisała:

                            > Ale czym tu się właściwie tak przejmować?

                            Tym, że Ci co mają dużo dzieci przejmą teren na którym mieszkasz, wprowadzą swoje zasady i Twoja córka będzie miała tyle praw ile mają kobiety w islamie, a nie tyle ile mają w Europie.
                            • rekreativa Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 13:26
                              Naprawdę w to wierzysz?
                              • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 11:48
                                rekreativa napisała:

                                > Naprawdę w to wierzysz?

                                Naprawdę nie zauważasz tego?
                                • rekreativa Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 13:44
                                  Ale czego? Bo jeśli mowa o przejmowaniu Europy przez islamistów, to nie, nie zauważam.
                                  W kraju, w którym przebywam ludzi pochodzenia arabskiego prawie nie ma, muzułmanów też jest bardzo mało.
                                  W Polsce nie obserwuję tym bardziej.

                                  Islam mnie mierzi, ale teorie spiskowe jeszcze bardziej. Jaki jest w ogóle dowód na to, że to islamiści przejmą Europę, a nie np. Chińczycy? Taki, że paru chuliganów samochody w Paryżu podpaliło?
                                  • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 14:11
                                    rekreativa napisała:

                                    > Ale czego? Bo jeśli mowa o przejmowaniu Europy przez islamistów, to nie, nie za
                                    > uważam.
                                    Ekspansja demograficzna Islamu
                                    Rząd Niemiecki: spadek niemieckiej populacji nie moze byc zatrzymany - nie da sie odwrócić.
                                    • rekreativa Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 14:34
                                      To jest trochę podchodzenie od dupy strony...
                                      Miejmy dzieci, to będzie koniec islamizacji. Naprawdę?
                                      Po pierwsze, jeśli stosunki są takie, że przypada 1 dziecko na rodzinę niemiecką, a 8 na muzułmańską, to ile dzieci musiałybyśmy w Europie rodzić, by tę dysproporcję wyrównać? Czy jeśli ja urodzę dwoje a sąsiadka troje, to od tego muzułmanka urodzi jedno albo wcale? Ona wciąż urodzi pięcioro czy więcej.
                                      Żeby ograniczyć islamizację, trzeba pozmieniać prawo i utrudnić imigrację.
                                      To można zrobić w przeciwieństwie do sprawienia, by Europejki zaczęły nagle rodzić po piątce dzieci.
                                      Skupiamy się na rodzeniu, demografii, a nie widzimy np. tego, że rdzenni Europejczycy w coraz większej liczbie przechodzą na islam - sami sobie pętlę kręcą. Sprawdź, ilu np. rdzennych Japończyków w Japonii przeszło na islam? ZERO.
                                      Tam jakoś, kurde, nie mają problemu islamizacji, choć ich sytuacja demograficzna jest tragiczna, a przyrost naturalny znacznie gorszy niż w Europie.
                                      • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 15:13
                                        rekreativa napisała:

                                        > To jest trochę podchodzenie od dupy strony...
                                        > Miejmy dzieci, to będzie koniec islamizacji. Naprawdę?
                                        > Po pierwsze, jeśli stosunki są takie, że przypada 1 dziecko na rodzinę niemieck
                                        > ą, a 8 na muzułmańską, to ile dzieci musiałybyśmy w Europie rodzić, by tę dyspr
                                        > oporcję wyrównać?

                                        Chcesz się kłócić ze stanowiskiem rządu niemieckiego?
                                        Religijność w europie została zniszczona za to masz coraz więcej religijnych muzułmanów:
                                        Islamizacja Paryza


                                        > Czy jeśli ja urodzę dwoje a sąsiadka troje, to od tego muzułm
                                        > anka urodzi jedno albo wcale? Ona wciąż urodzi pięcioro czy więcej.
                                        > Żeby ograniczyć islamizację, trzeba pozmieniać prawo i utrudnić imigrację.

                                        O... a czemu nie robi się tego... bo jesteśmy coraz bardziej politycznie poprawni, bo chcemy byc goscinni i nader wszystko tolerancyjni dla kazdej grupy spolecznej, a te grupy mają resztę w d.upie i coraz brutalniej walczą o swoje a reszta dumna ze swojej tolerancji pozwala na to aż się obudz w ręką w nocniku.


                                        > To można zrobić w przeciwieństwie do sprawienia, by Europejki zaczęły nagle rod
                                        > zić po piątce dzieci.

                                        Na początek wystarczy po dwójce trójce.

                                        > Skupiamy się na rodzeniu, demografii, a nie widzimy np. tego, że rdzenni Europe
                                        > jczycy w coraz większej liczbie przechodzą na islam - sami sobie pętlę kręcą. S
                                        > prawdź, ilu np. rdzennych Japończyków w Japonii przeszło na islam? ZERO.
                                        > Tam jakoś, kurde, nie mają problemu islamizacji, choć ich sytuacja demograficzn
                                        > a jest tragiczna, a przyrost naturalny znacznie gorszy niż w Europie.

                                        Nie wiem ile Europejczyków przechodzi na islam ale wiem, że zajebiście modnym i trendy i cool i co tam jeszcze jest powszechne dokopywanie "rodzimej" religii i co potem się dziwić że zdezorientowani odchodzą do niej?
                                        • rekreativa Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 16:56
                                          No i dobrze, że jesteśmy tolerancyjni i gościnni, ale tolerancja nie oznacza bezgranicznego przyzwalania na rzeczy, które szkodzą innym.
                                          Jak widać po każdym bez wyjątku kraju, który otworzył się na imigrację muzułmańską, gościnność doceniona nie została, wręcz przeciwnie. No to skoro po dobroci nie podziałało, to należy zmienić strategię, tak? Nie ma się co pierdzielić, naprawdę. Nie widzę powodu, dlaczego w krajach muzułmańskich są ograniczenia dla wyznawców innych religii i dla obcokrajowców, a u nas miałoby ich nie być dla muzułmanów.

                                          " Na początek wystarczy po dwójce trójce."

                                          Nie ma takiej opcji, żeby Europejki hurtowo zaczęły rodzić po trójce, skoro nie chcą nawet jednego. Chyba że zastosujemy zapłodnienia przymusowe czy inne jakieś sposoby rodem z horrorów. Więc może skupmy się na tym, co realne.

                                          "Nie wiem ile Europejczyków przechodzi na islam "

                                          Np. w Wielkiej Brytanii 5 tysięcy osób rocznie.

                                          Czego ja nie rozumiem, to dlaczego właśnie na islam, skoro jest parę innych prócz katolicyzmu do wyboru. Dlaczego ludzie wychowani w Europie, korzystający do woli z tego, co im gwarantują wywalczone przez wcześniejsze pokolenia prawa człowieka wybierają religię kojarzącą się z talibami, zamachami terrorystycznymi i ciemiężeniem kobiet.
                                          • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 31.07.13, 09:08
                                            rekreativa napisała:

                                            > No i dobrze, że jesteśmy tolerancyjni i gościnni, ale tolerancja nie oznacza be
                                            > zgranicznego przyzwalania na rzeczy, które szkodzą innym.
                                            > Jak widać po każdym bez wyjątku kraju, który otworzył się na imigrację muzułmań
                                            > ską, gościnność doceniona nie została, wręcz przeciwnie. No to skoro po dobroci
                                            > nie podziałało, to należy zmienić strategię, tak? Nie ma się co pierdzielić, n
                                            > aprawdę. Nie widzę powodu, dlaczego w krajach muzułmańskich są ograniczenia dla
                                            > wyznawców innych religii i dla obcokrajowców, a u nas miałoby ich nie być dla
                                            > muzułmanów.

                                            I tu widzisz jest problem bo tak jak bardzo łatwo jest coś komuś dać tak bardzo trudno jest mu to zabrać - to prawda stara jak świat.
                                            Europejczycy wpadli w pułapkę swojej gościnności i tolerancji... skoro kazdy ma prawo do swojej religii to czemu nie muzulmanie, skoro muzulamów jest coraz więcej to zaraz ich religia będzie dominująca z całym pakietem zachowań w tym uwięzieniem kobiety która została zgwałcona.



                                            > " Na początek wystarczy po dwójce trójce."
                                            >
                                            > Nie ma takiej opcji, żeby Europejki hurtowo zaczęły rodzić po trójce, skoro nie
                                            > chcą nawet jednego. Chyba że zastosujemy zapłodnienia przymusowe czy inne jaki
                                            > eś sposoby rodem z horrorów. Więc może skupmy się na tym, co realne.

                                            Realnym to jest wprowadzanie polityki prorodzinnej, zaprzestanie propagowania konsumpcyjnego stylu życia, stworzenie "mody" na rodzinę, na dzieci dokładnie to samo co się robi obecnie tylko w przeciwną stronę.


                                            > "Nie wiem ile Europejczyków przechodzi na islam "
                                            >
                                            > Np. w Wielkiej Brytanii 5 tysięcy osób rocznie.

                                            Moim zdaniem ważniejsze było to co wycięłaś.... "ale wiem, że......" ale co tam.


                                            > Jeszcze dodam: tak, bez żadnych wątpliwości uważam, że wyznania chrześcijańskie
                                            > (katolicyzm, protestantyzm) w takiej postaci, jak wyglądają w dzisiejszym świe
                                            > cie są bez porównania lepsze dla zachowania europejskich wartości niż islam (ma
                                            > m na myśli prawa człowieka, prawa mniejszości, prawa kobiet itp. ).
                                            > Natomiast nie uważam, by ze strachu przed islamem należało zamykać oczy na to,
                                            > co się złego dzieje w kościele. (a są takie sprawy. Ci, co krytykują, na czymś
                                            > jednak swe krytyki opierają. Zarzuty nie są przecież wzięte z sufitu).
                                            > Jest pewna nadzieja, że osoba papieża Franciszka odwróci trend i zatrzyma uciek
                                            > ających z kościoła młodych. Byle tylko hierarchowie wzięli z niego przykład.

                                            I tu jest problem tyle tylko, że widzisz... od kiedy czytam FK czy FF czy FSpołeczeństwo to w wielu wypowiedziach jest tylko i wyłącznie bardzo ostra, wręcz totalna krytyka KK, tylko krytyka, tylko!
                                            Więc może zanim się coś zj.ebie totalnie warto się zastanowić jakie to przyniesie skutki, czy te krytykę przeczyta ktoś decyzyjny czy tylko podgrzeje ona emocje u forumowiczów, czy nie warto przy słowach krytyki równocześnie wskazać zalety albo coś w stylu "no ale i tak jest daleko lepiej niż w islamie".....
                                            • rekreativa Re: współczuję bezdzietnym 06.08.13, 21:50
                                              " przy słowach krytyki równocześnie wskazać zale
                                              > ty albo coś w stylu "no ale i tak jest daleko lepiej niż w islamie"..."

                                              Człowiekowi obcięło nogę, to go zawsze można pocieszać, że innemu obcięło obie nogi i jeszcze rękę na dodatek.
                                              Ale owszem, jest lepiej niż w islamie.

                                              " Realnym to jest wprowadzanie polityki prorodzinnej, zaprzestanie propagowania k
                                              > onsumpcyjnego stylu życia, stworzenie "mody" na rodzinę, na dzieci dokładnie to
                                              > samo co się robi obecnie tylko w przeciwną stronę."

                                              O, ja też bym z chęcią zobaczyła taki kierunek, tylko że moim zdaniem w najbliższym czasie jest to też nierealne.
                                              (zaprzestanie propagowania konsumpcji? Nie ma takiej opcji. Koncerny, politycy, lobby biznesowe, wszyscy myślą o kasie i korycie. Ludzie zaś biorą przykład. Oprócz małej garstki rozmaitych zakręconych eko osób, które emigrują z miast na wieś, piorą w orzechach, jedzą, co sobie w ogródku posadzą itp. cała reszta ma kompletnego fisia na punkcie kupowania. Nie wiem, co musiałoby się stać, żeby ci, którzy napędzają konsumpcyjny styl bycia, nagle zmienili front. )
                                              Zgadzam się, że istnieje jakiś dziwaczny trend obrzydzania macierzyństwa. Na stronie gazety się tego przewija mnóstwo (cwane ciężarne wyłudzające zwolnienia, "wózkowe" roszczeniowe, na forum wątki, jakie to obrzydliwe karmić piersią, albo jakie nieseksowne są poporodowe ciała... ). Choć nie mam dzieci, wkurza mnie to.
                                              • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 07.08.13, 11:02
                                                rekreativa napisała:

                                                > " przy słowach krytyki równocześnie wskazać zale
                                                > > ty albo coś w stylu "no ale i tak jest daleko lepiej niż w islamie
                                                > "..."
                                                >
                                                > Człowiekowi obcięło nogę, to go zawsze można pocieszać, że innemu obcięło obie
                                                > nogi i jeszcze rękę na dodatek.
                                                > Ale owszem, jest lepiej niż w islamie.

                                                I tego lub czegoś podobnego nigdy nie zauważyłem ani na FK ani na FF natomiast stałe jeżdżenie po KK to i owszem.... a co?!


                                                > " Realnym to jest wprowadzanie polityki prorodzinnej, zaprzestanie propagowania
                                                > k
                                                > > onsumpcyjnego stylu życia, stworzenie "mody" na rodzinę, na dzieci dokład
                                                > nie to
                                                > > samo co się robi obecnie tylko w przeciwną stronę."
                                                >
                                                > O, ja też bym z chęcią zobaczyła taki kierunek, tylko że moim zdaniem w najbliż
                                                > szym czasie jest to też nierealne.
                                                > (zaprzestanie propagowania konsumpcji? Nie ma takiej opcji. Koncerny, politycy,
                                                > lobby biznesowe, wszyscy myślą o kasie i korycie. Ludzie zaś biorą przykład. O
                                                > prócz małej garstki rozmaitych zakręconych eko osób, które emigrują z miast na
                                                > wieś, piorą w orzechach, jedzą, co sobie w ogródku posadzą itp. cała reszta ma
                                                > kompletnego fisia na punkcie kupowania. Nie wiem, co musiałoby się stać, żeby c
                                                > i, którzy napędzają konsumpcyjny styl bycia, nagle zmienili front. )

                                                To zrozumiałe, że koncenrny lobbują, pytanie czy zrozumiałe jest takie ślepe, bezmyślne "kupowanie" tych reklam, robienie tego co nam sugerują, podsuwaja pod nos?
                                                NIKT ani Ciebie ani mnie nie zmusza do kupowania tego czy tamtego i drogich wakacji.... to nasz wybór czy nowy dom, auto, drogie wakacje czy jednak rodzina, dzieci a dom wakacje etc to za jakis czas... to nasz wybór.


                                                > Zgadzam się, że istnieje jakiś dziwaczny trend obrzydzania macierzyństwa. Na st
                                                > ronie gazety się tego przewija mnóstwo (cwane ciężarne wyłudzające zwolnienia,
                                                > "wózkowe" roszczeniowe, na forum wątki, jakie to obrzydliwe karmić piersią, alb
                                                > o jakie nieseksowne są poporodowe ciała... ). Choć nie mam dzieci, wkurza mnie
                                                > to.

                                                Więc może warto przeciwstawiac się takim hasłom, wypowiedziom, krytyce macieżyństwa, dzieci, rodziny, walczenia o rodzinę.....?
                                                • rekreativa Re: współczuję bezdzietnym 07.08.13, 11:40
                                                  " NIKT ani Ciebie ani mnie nie zmusza do kupowania tego czy tamtego i drogich wak
                                                  > acji.... to nasz wybór czy nowy dom, auto, drogie wakacje czy jednak rodzina, d
                                                  > zieci a dom wakacje etc to za jakis czas... to nasz wybór."

                                                  Toteż ja się reklamie nie daję :)

                                                  "Więc może warto przeciwstawiac się takim hasłom, wypowiedziom, krytyce macieżyń
                                                  > stwa, dzieci, rodziny, walczenia o rodzinę.....?"

                                                  Tak też robię.
                                                  • urko70 Re: współczuję bezdzietnym 08.08.13, 11:30
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > " NIKT ani Ciebie ani mnie nie zmusza do kupowania tego czy tamtego i drogich w
                                                    > ak
                                                    > > acji.... to nasz wybór czy nowy dom, auto, drogie wakacje czy jednak rodz
                                                    > ina, d
                                                    > > zieci a dom wakacje etc to za jakis czas... to nasz wybór."
                                                    >
                                                    > Toteż ja się reklamie nie daję :)

                                                    Tak więc argument "bo koncerny lobbują" nie ma racji bytu. :)


                                                    > > "Więc może warto przeciwstawiac się takim hasłom, wypowiedziom, krytyce
                                                    > > macieżyństwa, dzieci, rodziny, walczenia o rodzinę.....?"
                                                    >
                                                    > Tak też robię.

                                                    Taaa.....? :)
                                        • rekreativa Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 17:08
                                          Jeszcze dodam: tak, bez żadnych wątpliwości uważam, że wyznania chrześcijańskie (katolicyzm, protestantyzm) w takiej postaci, jak wyglądają w dzisiejszym świecie są bez porównania lepsze dla zachowania europejskich wartości niż islam (mam na myśli prawa człowieka, prawa mniejszości, prawa kobiet itp. ).
                                          Natomiast nie uważam, by ze strachu przed islamem należało zamykać oczy na to, co się złego dzieje w kościele. (a są takie sprawy. Ci, co krytykują, na czymś jednak swe krytyki opierają. Zarzuty nie są przecież wzięte z sufitu).
                                          Jest pewna nadzieja, że osoba papieża Franciszka odwróci trend i zatrzyma uciekających z kościoła młodych. Byle tylko hierarchowie wzięli z niego przykład.
                • minasz Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 17:59
                  dla swiata to niby dla kogo? nie uwazasz ze troche swiat idealizujesz dla mnie swiat jest bardzo buracki:)
              • light_in_august Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 19:35


                > Zgadza się. A jesteś wybitna jak Szymborska lub Curie Skłodowska? Ile z Was bez
                > dzietnych zrobiło coś dla społeczeństwa, ludzkości, świata? A ile kręci się wok
                > ół własnego nosa żyjąc w rytmie wypłat i zakupów.

                Buahahahah :))
                Jeśli nie ma się dzieci, to trzeba udowadniać jakoś swoją przydatność światu? Jak rozumiem, zrobienie sobie dziecka jest tak wybitnym osiągnięciem (ekhem...), że dzieciaty już więcej nie musi się starać, a bezdzietny musi? Świetne :)
                • titti_pecci_scialoja Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 22:09
                  Nie, zrobienie dziecka osiągnięciem nie jest, dopiero potem zaczyna się ciężka praca. Bezdzietny nic nie musi udowadniać,ale niech powie, co nadaje jego życiu sens, bo dla mnie jest sensem praca nad nowym człowiekiem. Dzieci mnie cieszą i inspirują. Chyba dobrze jak część nas samych jest altruistyczna. Nie wyobrazam sobie myśleć o sobie tylko dzien w dzien tak jak i myslec tylko o innych i poświęcać sie w 100% rodzinie. Konieczna jest pewna rowniowaga.
                  • light_in_august Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 22:14
                    Ale dlaczego uważasz, że bezdzietny tylko o sobie myśli? Może myśleć o chorej babci, bezrobotnym przyjacielu itp. Może im pomagać. Może działać charytatywnie, być wolontariuszem w hospicjum, schronisku itd. Może robić dla świata o wiele więcej niż ktoś, kto tylko zajmuje się WŁASNYM dzieckiem (czyli tak trochę egoistycznie to robi).
                  • sea.sea Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 22:18
                    W myśl tej filozofii Twoje dzieci są obecnie zupełnie bez sensu. Ot tak sobie egzystują, bawią się, rozwijają, uczą, poznają świat, zmieniają go czasem - ale dopóki nie mają własnych dzieci, to ich istnienie jest puste i nieuzasadnione, no bo przecież samo życie i przeżywanie, jako takie, według Ciebie sensu nie ma.

                    Zresztą nie trzeba koniecznie mieć dzieci, żeby robić coś dobrego czy sensownego dla innych, naprawdę.
                    • titti_pecci_scialoja Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 22:28
                      Nie trzeba miec dzieci, ale trzeba mieć jakiś cel w zyciu po coś wstawać rano. Przecież to podstawowe pytanie egzystencjalne? Dzieci to dzieci. Podróżujacy i bawiący sie dwudziestoczterolatek też mnie nie dziwi,ale 30 + to dla mnie trochę niesmaczne. Przecież z dziećmi też się fajnie żyje. Inaczej po prostu. Nie trzeba mieć gromadki. Nie mówię o patologii, mówię o ustawionych życiowo ludziach bezdzietnych z wyboru.
                      • light_in_august Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 23:07
                        Dlaczego podróżujący i bawiący się 30+-latek budzi w Tobie niesmak? Dlaczego przeszkadza Ci tryb życia ludzi, którzy żyją inaczej niż Ty? Przecież oni nikogo nie krzywdzą, nie przeszkadzają Ci w Twoim bieganiu za dziećmi, prawda? Mają swoje cele, z których nie muszą Ci się tłumaczyć. Rozmnażanie się jest najbardziej naturalnym (jeśli nie jedynym) "celem" żywych organizmów, ale człowiek tym się różni od innych, że ma świadomość, wolną wolę i może robić to, co mu się podoba.
                        Czy aby na pewno jesteś zadowolona ze swojego życia? Jest Ci źle i złości Cię, że inni mają lepiej? Wybacz, ale tak mi to niestety pobrzmiewa...
                        • titti_pecci_scialoja Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 23:37
                          Trochę pozylam w ten sposob i starczy. Każdy wiek ma swoje prawa i na wszysko jest miejsce. W pewnym wieku dzieci rodzinę sie po prostu ma.
                          • six_a Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 23:47
                            się ma? co to znaczy się ma? z przydziału się należy czy jak?

                            nie wszystkim się tak układa życie, żeby mieli, inni mogli mieć, ale stracili. nie traktuj rodziny i posiadania dzieci jako jakiegoś statusu. nie każdy ma kasę w określonym wieku i nie każdy będzie mieć rodzinę, tak samo jak nie każdy musiał obowiązkowo się wyszaleć, mając lat 20.
                          • sea.sea Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 23:57
                            Czyli człowiek, który nie może mieć dzieci choćby z przyczyn zdrowotnych, który jednoczesnie nie zakwalifikował się do adopcji, powinien uprzejmie się wyeliminować ze społeczeństwa, ponieważ jego egzystencja jest bezużyteczna.

                            Powinno się także eliminować chore dzieci, bo one nie będą miały dzieci, więc są bez sensu.
                            I tak, prawem serii, emerytów którzy nie są w stanie pomóc w opiece nad wnukami. Też są bez sensu, po co taki żyje, tylko po to, żeby umrzeć, bo nawet sobie egoistycznie już nie poszaleje.
                            • titti_pecci_scialoja Re: współczuję bezdzietnym 12.07.13, 10:05
                              Nie, nie jest poza społeczeństwem jak nie może. Jest szereg powodów nie posiadania dzieci, które są akceptowalne. Dlatego nie poruszam nigdy tego tematu, bo tak naprawdę nigdy nie wiadomo dlaczego ktoś nie ma dzieci. To jest moja tolerancja i zrozumienie dla innych sytuacji życiowych. Nie wnikam i nie rozliczam. Tego wymaga kultura osobista i zwykła ogłada towarzyska. Jeśli jednak pojawia się dyskusja na forum i ktoś domaga się akceptacji dla swojego wygodnego trybu życia w imię wolności wyboru, to mówię otwarcie,że takiej akceptacji nie znajdzie ani u mnie ani u większości społeczeństwa. Gdyż nie jest to postawa życiowa, którą należy wspierać. Znakomita większość ludzi organizuje sobie życie tak,że i wychowuje i pracuje. Pozostałym marginalnym jednak postawom przysługuje jedynie pobłażliwa tolerancja.
                              • capa_negra Re: współczuję bezdzietnym 12.07.13, 14:51
                                Na szczęście w tym kraju nie ma obowiązku posiadania dzieci.

                                A tak na marginesie to proponuje oglądać mniej seriali, a więcej czytać dzieciom.
                                Czytanie poszerza horyzonty
                          • stopgmopol Re: współczuję bezdzietnym 26.07.13, 01:26
                            haha,
                            no to wszystko jasne.
                            a zdaje sie, ze krytykujemy arabskie myslenie; zone sie po prostu ma.
                            tutaj widze to samo - brak tolerancji, bo dzieci sie po prostu ma, i koniec kropka.
                            bzdurne myslenie, waskie horyzonty, mila pani.
                  • sea.sea Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 22:40
                    BTW altruizm, śmuizm. Dla dobra ludzkości sobie te dzieci urodziłaś i wychowujesz, czy może jednak dlatego, że uznałaś, że Ci będzie przyjemnie i fajnie je mieć i że ta fajność zrekompensuje Ci wszelkie ewentualne niedogodności? To co to jest, jak nie egoizm i myślenie o własnych przyjemnościach? :)
                    • titti_pecci_scialoja Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 22:49
                      Podiadanie dzieci jest fajne, bo to są kolejne osoby do kochania. To jest naturalna potrzeba. Tak jest świat skonstruowany. Nawet dlatego male dzieci są takie słodkie aby omotac i przywiazac dorosłego wtedy kiedy go najbardziej potrzebują. Jeśli posiadanie dzieci ma być trendy to i tak jest to o wiele lepszy trend niż ten na wygodne, prozniacze zycie.
              • olga1305 Re: współczuję bezdzietnym 12.07.13, 12:34
                Curie Skłodowska nie byla bezdzietna! Miala dwie corki- jedna z nich (Joliot-Curie) byla fizyczka i noblistka. Jej wnuczka i prawnuk rowniez sa fizykami.
            • minasz Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 17:42
              ale taka szymborska strasznie narzekała ze ja corka rzadko odwiedza i ze czuje sie taka samotna
              pewnie chetnie by ponianczyła wnuki
              • light_in_august Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 21:14
                Szymborska nie miała dzieci.
                • minasz Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 23:39
                  fakt pewnie pomyliłem ja z jakas aktorka
          • allatatevi1 Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 17:49
            A te które mają dzieci, kiedy będę brzydkimi, starszymi paniami na pewno będą określane jako cudowne?
            Mam podejrzenie, że wiele z nich będzie postrzegane jako: "teściowa - stara, wredna rura".

            I niektórzy ich "bliscy" nie będą mogli się doczekać kiedy te starsze panie staną się "teściową na 102" - 100 metrów od domu i 2 metry pod ziemią.
            • titti_pecci_scialoja Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 17:56
              Wszystko zależy jak się dzieci wychowa. Jak ich nie ma, to w ogóle nie ma o czym rozmawiać. Czy żyjesz czy nie wszystko jedno.
              • allatatevi1 Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 18:00
                Obawiam się, że czy ty żyjesz czy nie - to też wszystko jedno.
                Jak umrzesz to nie zapanuje wieczny mrok, świat nie stanie w miejscu.
                • titti_pecci_scialoja Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 18:04
                  Obawiam się,że nie. Moim dzieciom byłoby bardzo źle beze mnie.
                  • allatatevi1 Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 18:14
                    Nie chcę, żeby to zabrzmiało okrutnie, ale to czy twoje dzieci żyją czy nie, to też wszystko jedno.

                    Masz świadomość ile dzieci umiera codziennie w Afryce? Wpływa to w jakikolwiek sposób na twoje życie albo życie większości społeczeństwa w Europie? No właśnie.
                    • titti_pecci_scialoja Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 18:29
                      A ja zapytam inaczej. A uważasz że na Twoje życie nie wpłynie niska dzietność Polek? Że nie ma i nie będzie mieć to kompletnie znaczenia w przyszłości? Tutaj w Polsce, nie w Afryce.
                      • rekreativa Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 18:38
                        Oczywiście, że niska dzietność będzie mieć swoje skutki, które możliwe, że niejedna z nas odczuje.
                        Natomiast nie widzę, w jaki sposób miałoby to wpłynąć na czyjąkolwiek dzietność.
                        Chyba że Ty znasz kogoś, kto urodził dziecko po to, by jakaś titti pecci nie odczuwała przykrych skutków niżu demograficznego.
                      • allatatevi1 Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 19:19
                        Na moje życie absolutnie nie wpłynie.
                        System emerytalny tak czy siak upadnie, sama co miesiąc odkładam pieniądze.

                        Jestem bardzo pro-imigrancka (ze względu na osobiste doświadczenia) i nie będzie mi przeszkadzało jeśli za kilkadziesiąt lat w warszawskich piaskownicach będą bawić się czeczeńskie, wietnamskie i białoruskie dzieci.
                      • sea.sea Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 21:14
                        W Polsce jest całkiem sporo już urodzonych i nawet odkarmionych, którzy by chętnie pozarabiali na czyjąś emeryturę, ale nie ma dla nich sensownej pracy za sensowną płacę (od której składki by były w stanie choćby częściowo zapełnić dziurę w budżecie). Za cholerę nie wiem w czym by miało pomóc systemowi emerytalnemu wygenerowanie dodatkowych bezrobotnych gąb.
      • mila2712 Re: współczuję bezdzietnym 11.07.13, 18:14
        titti_pecci_scialoja napisała:

        > Wszystkie się starzejemy, ale na kobiety - matki zawsze patrzy się bardziej pob
        > łażliwie. Mimo,że ich figury odbiegają często od ideału, to mają w sobie to "co
        > ś".

        a co to za bzdury ?
        nikt nie patrzy na matki pobłazliwie, zresztą żadna matka tego nie oczekuje
        co do figury ........mylisz się i generalizujesz ....to że ma się dziecko nie oznacza, że można przestać o siebie dbać ( dziecko często bywa wytłumaczeniem takiego zaniedbania )
      • froggy86 Re: współczuję bezdzietnym 20.03.17, 14:26
        Dla jednych maja - dla innych nie mają. Nie spotkałam sie natomiasta- jako bezdzietna i to z wyboru, z innym traktowaniem mnie w przestrzeni publicznej.
        Zresztą jeśli wg Ciebie dzieci trzeba mieć by byc pobłażliwie traktowaną, to ja współczuje. Ja chce byc traktowana sprawiedliwie a nie pobłażliwie, nie jestem dzieckiem żeby mi pobłażać.
        Osobiście jestem zdania ze każdy ma prawo zyc tak jak chce, o ile nie robi tym krzywdy innym. Czy ktoś dzieci ma pięcioro czy nie ma wcale mnie nie interesuje i nie oceniam tego. Nie ma jednej drogi do szczęścia dla wszystkich.
    • mila2712 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 17:55
      Za mnie zadecydował los.....gdyby nie to do dzisiaj nie miałabym dziecka

      • capa_negra a jak brzmiało pytanie 11.07.13, 18:40
        założycielki wątku??

        "Jak sie Wam zyje w polskim spoleczenstwie, gdzie jednak zakladanie rodziny odbywa sie bardzo szybko?"


        A właśnie tak jak parę postów wyżej, gdzie cześć dzietnego społeczeństwa udowadnia, ze jej droga życiowa jest jedyną słuszną, a sam fakt mienia dzieci jest wyznacznikiem ich miejsca w społeczeństwie, a raczej właściwie braku miejsca dla tych którzy postanowili nie mieć dzieci.
        Tolerancja to takie słówko, którego mama zapominała niektórych nauczyć.
        • mila2712 Re: a jak brzmiało pytanie 11.07.13, 18:45
          to nie jest jedynie słuszna doga zyciowa
          chcesz nieć dziecko OK ....
          nie chcesz też dobrze ...wolny wybór..... i trzeba to uszanować
        • titti_pecci_scialoja Re: a jak brzmiało pytanie 11.07.13, 19:21
          Wydaje mi się po prostu,że niektóre osoby bezdzietne oczekują większej akceptacji swojego wyboru. Chcą się czuć się nie gorzej nić Ci obciążeni rodzicielskim obowiązkami. Niestety ten wybór jak każdy ma swoją konsekwencję w postaci niechęci większej części społeczeństwa. Jestem tolerancyjna, bo nigdy nie dałam do zrozumienia żadnej bezdzietnej osobie,że oceniam ją źle. Prawdę mówiąc, to chyba nawet takiej nie znam, bo większości życie tak się ułożyło. Po prostu uważam ludzi poświęcających swój czas na wychowanie dzieci zamiast na bieganie za rozrywkami za bardziej wartościowych w kontekście społecznym tak samo jak i tych podejmujących trudne zawody związane z ratowaniem życia ludzkiego. Krótko mówiąc całe szczęście,że jedni i drudzy się rodzą, bo społeczeństwo oparte na ludziach kręcących się wokół własnego nosa nie może istnieć. Mam prawo do swojej oceny, która się Wam nie podoba tak jak Wy do swojego wyboru, który mi się nie podoba.
          • capa_negra Re: a jak brzmiało pytanie 11.07.13, 19:27
            Ty sobie tylko wyobrażasz, że jesteś tolerancyjna.
          • sumire Re: a jak brzmiało pytanie 11.07.13, 19:39
            masz ciekawą definicję tolerancji.
            czy gdybym ja myślała, że ludzie o innym kolorze skóry są ode mnie gorsi, ale nie dałabym żadnemu do zrozumienia, że tak sądzę, to też byłabym tolerancyjna?
            jeśli nie znasz żadnej takiej osoby, to skąd taka pewność, że bezdzietni tylko za rozrywkami biegają?
          • sea.sea Re: a jak brzmiało pytanie 11.07.13, 20:37
            Właśnie to jest bardzo ciekawe. Że jak bezdzietny, to na bank programowo za rozrywkami biega :)
            • rekreativa Re: a jak brzmiało pytanie 11.07.13, 20:52
              A jak z dziećmi, to już na bank pracowity niczym mróweczka, odpowiedzialny i przysługujący się społeczeństwu...
              Niech żyje czarno-biały świat!
              • light_in_august Re: a jak brzmiało pytanie 11.07.13, 21:25
                O tak, im więcej dzieci, tym rodzice bardziej wartościowi jako ludzie. O patologii mnożącej się ponad granice zdrowego rozsądku jakoś nikt nie wspomina.
          • simply_z Re: a jak brzmiało pytanie 11.07.13, 21:25
            z moich obserwacji wynika,że ludzie ,którzy wlasciwie niczym sensownym nie moga sie pochwalić ,zawsze szczycą się faktem poczęcia i wydania na świat dzieci.Każdy głupi ,płodny może zmontować rodzinę w 5 minut.Sztuką jest wychować dzieci na dobrych i mądrych ludzi,choć to oczywiście nie jest łatwe i zależy od wielu czynników,jesli mialabym być np.matką mordercy czy narkomana ,wolalabym w ogole nie mieć dzieci.Piszesz o kręceniu sie w okół własnego nosa-prawde mowiac egoizm pozwolil czlowiekowi wyewoluować. To co wydaje ci się altruizmem ,jest niczym innym jak przekazaniem genów i tym samym instynktownym przedłużeniem sobie życia(przynajmniej w sensie biologicznym):)
            • titti_pecci_scialoja Re: a jak brzmiało pytanie 11.07.13, 21:52
              A to pochwal się, co sensownego robisz w czasie kiedy ja biegam za swoimi? Naprawdę jestem ciekawa. Zrobienie dziecka to pikus. Wychowywanie człowieka nadaje sens życiu a rodziny się nie montuje w 5 minut tylko buduje dzień w dzień.
              • simply_z Re: a jak brzmiało pytanie 11.07.13, 22:15
                to też napisałam powyżej,że splodzenie i wychowanie to nie wszystko.Ważne jest wychowanie, przede wszystkim dobre wychowanie ,nie rozumiem dlaczego od razu mnie atakujesz?
                moj sposob spedzania czasu ,zarowno wolnego ,jak i zawodowego nie powinien cię obchodzić ,podobnie jak to czy mam dzieci ,czy tez ich nie mam.,planuję czy też nie itd, tym bardziej,że atakowanie adwersarza jest bardzo slabym argumentem.
              • light_in_august Re: a jak brzmiało pytanie 11.07.13, 22:20
                Cokolwiek by się nie napisało, Ty to zdezawuujesz. Bo dla Ciebie jedynym sensem życia jest "bieganie za swoimi". I super. Ale uwierz, że to nie jest jedyny i najlepszy możliwy sens życia.
                • titti_pecci_scialoja Re: a jak brzmiało pytanie 11.07.13, 22:34
                  Napisz jaki.
                  • judith79 Re: a jak brzmiało pytanie 19.07.13, 15:15
                    namalowanie fantastycznego obrazu, napisanie swietnej ksiazki, zalozenie pieknego ogrodu, prowadzenie wlasnego biznesu, wynalezienie lekarstwa na jakas chorobe, odkrycie nowej planety i setki tysiecy innych duzych i malych rzeczy, ktore sprawiaja, ze czlowiek jest zadowolony i uwaza, ze jego zycie bez uwiazania dzieciarem jest ok:)
                    • stopgmopol Re: a jak brzmiało pytanie 26.07.13, 01:34
                      nic dodac, nic ujac. :)
              • capa_negra Re: a jak brzmiało pytanie 11.07.13, 22:44
                W twoich wypowiedziach najbardziej uderzający jest to, że nie rozumiesz że rozmowa toczy się wokół tolerancji i wolności wyboru stylu życia, a nie czy mieć dzieci i ile.

                Jeśli wiec pytasz co można sensownego robić nie mając dzieci to mam wrażenie, ze gdybyś ich nie miała to faktycznie nie potrafiłabyś nic sensownego zrobić ze swoim życiem.
              • inka754 Re: a jak brzmiało pytanie 12.07.13, 08:41
                Pytanie nie było do mnie, ale odpowiem. Ja np. działam na rzecz zwierząt, czynnie i finansowo.
    • 2szarozielone Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 19:30
      Zblizam sie do 30-ki, jestem w szczęśliwym zwiazku i dzieci ani nie mam, ani miec nie zamierzam. Do tego stopnia, ze żeby nie musieć bać się wpadki, ani truć bez sensu i bez końca tabletkami, podjęlismy z moim partnerem decyzję - i poddał się wazektomii. Co ogromnie sobie chwalimy oboje :) Problemów z tego powodu nie mamy żadnych - tzn. czasm nas pytają, czy jesteśmy pewni, ze nam się nie zmieni itd. Ale tez nie pytają za duzo, bo w razie potrzeby potrafimy podać długa litanie powodów naszej decyzji, zarówno czysto osobistych, jak i natury bardziej ogólnej, zarówno racjonalnych jak i emocjonalnych. Po takiej litanii odechciewa im się pytać ;)
    • astrofan Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 22:21
      w większości osoby posiadające już dzieci cieszą się i są szczęśliwe z tego faktu, niezależnie od wcześniejszych odczuć i przekonań co do ich posiadania

      tak jesteśmy skonstruowani, taka jest nasza natura, z tego względu można być niemal pewnym, że bezdzietność tego szczęścia nie przyniesie, zaś jej swoists popularność jest efektem idiotycznej mody i postawy społecznej (samorealizacja, nie mam dość obrego partnera, dzieci muszą mieć warunki nie stać mnie itp.)

      pary bezdzietne są niemal z założenia skazane na rozpad, to tylko kwestia czasu iedy się sobą znudzą, to nieuniknione i ludzkie, spójrzcie na siebie, czy jesteście ciekawi by z wami spędzić całe życie, trochę samokrytycyzmu :)

      a teraz aspekt społeczny, o tym o czym pisałem już tu dwa lata temu (!), wtedy jeszcze w mediach i ekonomii tematu nie było ale dane i trendy były nieubłagane

      bezdzietnych czeka okropna starość, tylko nie piszcie tych bredni że nie należy liczyć na swoje dzieci na starość, a na kogo liczyć?

      na dzieci innych że wam opłacą swymi podatkami życie? niby dlaczego? bezdzietni podejmując swoją decyzję przyjmują inny system wartości, więc o więziach i solidarnosci społecznej nie można tu mówić ani wymagać, zresztą wiadomo że ekonomicznie będzie to nie do udźwignięcia, oczywiście kwestia starości nigdy nie jest motywacja do posiadania dziecka, jest zbyt odległa i mglista, ale ze społecznego i ekonomicznego punktu widzenia związek i konsekwencje są oczywiste

      o! ;)
      • sea.sea Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 22:36
        > w większości osoby posiadające już dzieci cieszą się i są szczęśliwe z tego faktu, niezależnie
        > od wcześniejszych odczuć i przekonań co do ich posiadania

        Weź mi wytłumacz w takim razie skąd biorą się toksyczne rodziny, w których widać z daleka, że jej członkowie się po prostu nie lubią i niespecjalnie mają ochotę ze sobą przebywać. Skąd się biorą te wszystkie historie o karaniu dzieci ponad miarę, stawianiu im wymagań z sufitu, duszeniu nadopiekuńczością - albo przeciwnie, zimnym chowie. Skąd się biorą dzieci bite, zaniedbane, niekochane.
        • astrofan Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 22:44
          czy nie rozumiesz że pytając w ten sposób w zasadzie intelektualnie się kompromitujesz?

          jaki procent, promil?

          a wypadki ich procent, czy słyszysz w mediach o udanych podróżach, ile ich było?

          czemu nie napiszesz o rodzicach którzy oddają życie i zdrowie dla dzieci, krępuje cię to? nie pasuje do założonego i wygodnego obrazu patologii?


          • sea.sea Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 22:58
            A Ty jesteś z tych, co nie zapoznał się ze statystykami, czy też z tych, którzy twierdzą, że są one wyssane z palca przez spisek ludzi-jaszczurów? :)
            • astrofan Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 23:04
              znam dobrze statystki, Ty nie
              w sumie o co Ci chodzi, masz złe doświadczenia z domu czy jak?
              • sea.sea Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 23:05
                To ja poproszę o źródło rzeczonych statystyk, bo te, które znalazłam, nie wyglądają zbyt różowo.
                • astrofan Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 23:16
                  nie mierz mnie swoją miarą, to ponad Twe siły :)

                  i darujmy sobie, nie znasz żadnych statystyk,
                  • sea.sea Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 23:18
                    Och, no to proooszę o wspomożenie malutkiej, nieporadnej głuptaski i zarzucenie jedynie słusznym linkiem. Proooszę...
      • sea.sea Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 22:49
        > bezdzietnych czeka okropna starość, tylko nie piszcie tych bredni że nie należy liczyć na
        > swoje dzieci na starość, a na kogo liczyć?

        Matka mojej przyjaciółki ma trójkę dzieci, niefortunnie są to niestety same córki, a ona jest już wdową.
        Dwie córki są na utrzymaniu mężów. Obydwie mają też po trójeczce i średnio im się przelewa. Trzecia nie ma dzieci ani męża, ale za to płacę minimalną i ledwo wiąże koniec z końcem.
        Musiałyby mieć maszynkę do drukowania pieniędzy, żeby którakolwiek była w stanie wspomóc matkę finansowo.

        A takich rodzin jest więcej, bo w czasach galopującego bezrobocia i śmiesznych pensji mało kto zarabia tyle, żeby utrzymywać ze swojej pensji i siebie, i swoje dzieci i rodziców emerytów.

        Więc ja się nie łudzę ani że państwo mi da emeryturę, ani że jak sobie spłodzę trójeczkę to automatycznie będzie cacy. Liczę na siebie.
        • astrofan Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 23:01
          człowiek stary potrzebuje przede wszystkim nie kasy (od rodziny) ale opieki, oczywiście tą opiekę można kupić ale to już będzie bardzo drogie, nie stać cię

          i jak możesz liczyć na siebie, jak nie będziesz mogła wstać z łóżka i będziesz bez kasy, a zapewne będziesz bo nawet jeżeli coś uciułasz to koszty opieki szybko cię zrujnują,

          w ogóle co z tobą? jesteś w stanie coś głębiej ująć? .... "liczę na siebie" :)
          • sea.sea Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 23:03
            A czemuż Pan ma taki napastliwy styl zwracania się do adwersarza? I czy Pan pracuje w skarbówce i ma wgląd w moje konto, że wie Pan, na co mnie będzie stać, a na co nie? :)
            • astrofan Re: Bezdzie z wyboru? 11.07.13, 23:09
              bynamniej tak nie uważam moje posty są nie tylko merytoryczne ale także analityczne,

              natomiast pozwalam sobie na indywidualny przytyk ponieważ Pani używa, świadomie lub nie, nieładnych uogólnających insynuacji

              o! ;)
              • light_in_august Re: Bezdzie z wyboru? 11.07.13, 23:15

                astrofan napisał:

                > bynamniej tak nie uważam moje posty są nie tylko merytoryczne ale także anality
                > czne,

                Buahahahhah! Niestety, są tylko napastliwe.
                • astrofan Re: Bezdzie z wyboru? 11.07.13, 23:20
                  no i co z tego? treść i forma zręcznie połączone :)

                  u ciebie najsensowniejsze to "Buahahahhah!" także treść i forma w sam raz na twój wymiar
                  • light_in_august Re: Bezdzie z wyboru? 11.07.13, 23:25

                    astrofan napisał:

                    > u ciebie najsensowniejsze to "Buahahahhah!" także treść i forma w sam raz na tw
                    > ój wymiar

                    Widzisz, mnie chociaż buahahahah wyszło, tobie - nic. Próbuj dalej. Albo nie, lepiej sobie dzieciaczka kolejnego walnij, więcej pożytku dla społeczeństwa niż z tego bezsensownego klepania forum.
                    • six_a Re: Bezdzie z wyboru? 11.07.13, 23:31
                      >Albo nie, lepiej sobie dzieciaczka

                      żona mu usnęła, taki jest fascynujący, to po forach się wyżywa.
          • stopgmopol Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 26.07.13, 01:41
            bezdzietni (ale nie tylko) emeryci niemieccy przeprowadzaja sie czesto na starosc do npTajlandii, i tam, za nieduza sume ich emerytury zyja sobie w cieplym klimacie i maja zapewniona opieke.
            ci o zdrowszej formie, duzo podrozuja, czytaja ksiazki, biora czynny udzial w zyciu towarzyskim, kulturalnym.
            dla mnie kuszaca wizja na starosc, jesli dozyje. :)
      • light_in_august Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 23:11

        astrofan napisał:
        >
        > pary bezdzietne są niemal z założenia skazane na rozpad, to tylko kwestia czasu
        > iedy się sobą znudzą, to nieuniknione i ludzkie, spójrzcie na siebie, czy jest
        > eście ciekawi by z wami spędzić całe życie, trochę samokrytycyzmu :)

        Ty najwyraźniej nie uważasz, że jesteś dość atrakcyjny, żeby być z Tobą dla samego Ciebie i Twoja żona/partnerka nie ucieka z krzykiem tylko ze względu na dzieci. Smutno :(
        • sea.sea Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 23:15
          Ta, dzietne natomiast mają tę przewagę, że nawet jak się sobą znudzą, to muszą ze sobą trwać dla dobra dzieci, a potem jak już dzieci odchowane, to właściwie się już nie opłaca rozwodzić... :)
          • six_a Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 23:19
            no wtedy właśnie się rozwodzą jak te marcinkiewiczowe, putinowe i inne owe i widzą, przy jakim odpychającym patałachu straciły życie. taka rola męczennic i wiecznych naprawiaczek bucowatych misiów.
      • marguy Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 23:20
        astrofan,
        wybacz kolokwialnosc mego stwierdzenia ale klepiesz jak potluczony!

        Przezylam dlugia leta bezdzietnego z wyboru malzenstwa i ani przez moment nie bylo ono "skazane".
        • astrofan Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 11.07.13, 23:26
          a tam, trochę chaosu, aby się działo ;)

          i przecież pisałem, że Twój przypadek to inna przestrzeń, los róznie się plecie a i Ty nie jesteś "typowa"
      • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 12.07.13, 07:22
        > bezdzietnych czeka okropna starość, tylko nie piszcie tych bredni że nie należy
        > liczyć na swoje dzieci na starość, a na kogo liczyć?

        Myślę, że lepsza niż dzietnych. Bezdzietny wie, że jest skazany tylko na siebie, zatem musi sobie zapewnić na starość kasę i opiekę. Czyli zawczasu, póki jeszcze w miarę sprawny i kumaty załatwić pobyt w jakimś sensownym i z dobrą opieką domu seniora, znaleźć jakiegoś kuratora dla swojego majątku i dopilnowania, żeby wszystko poszło zgodnie z planem i zadbać o emeryturę i oszczędności. To daje większą gwarancję niż ślepa wiara, że dzieci wszystko za ciebie załatwią.

        Mało to seniorów, których dzieci i wnuki chcą się pozbyć z domu za wszelką cenę, zostawiają w szpitalach, nie interesują się co się z nimi w domach seniora dzieje, jaka tam opieka jest? Myślisz, że nawet jak w domu zajmują się babcią albo dziadkiem, to od razu jest to opieka na najwyższym poziomie i sielanka? Myślisz, że dorosłe dzieci seniora to są wiecznie młode, zdrowe i mają pod dostatkiem czasu? Przecież ktoś 80+ ma dzieci koło 60 albo starsze. To nie jest wiek, żeby można się było opiekować osobą obłożnie chorą, albo wymagającą nadzoru 24h/dobę. Przecież te dzieci same już zaczynają tracić siły, chorować a większość jeszcze pracuje zawodowo. Dorosłe wnuki mają na ogół małe dzieci, kredyty do spłacenia i własne życie do przeżycia, też nie sposób ich obciążać dodatkowymi obowiązkami. Nawet jak się rodzina zrzuci to nadal może to nie być wystarczająca kwota do opłacenia opieki.
      • rekreativa Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 12.07.13, 10:39
        " pary bezdzietne są niemal z założenia skazane na rozpad, to tylko kwestia czasu
        > iedy się sobą znudzą, to nieuniknione i ludzkie, spójrzcie na siebie, czy jest
        > eście ciekawi by z wami spędzić całe życie, trochę samokrytycyzmu :) "

        Pisząc takie okrutne rzeczy może byś choc przez moment pomyślał o tych, którzy dzieci nie mają, bo zwyczajnie nie mogą. Tacy też czytają wątki na tym forum.
        • astrofan Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 12.07.13, 14:34
          o zakonnikach także nie piszę,

          czy tytuł
          "Bezdzietne 30+ - z wyboru?"
          to za mało by rozumieć kontekst?

          to może skupisz na tych dzieciofobicznych wypowiedziach by lepiej rozumieć, one Cię nie rażą? Bo sądzę że wielu ojców i matki rażą, Oni tez czytają to forum

          i to nie jest prywatna sprawa bezdzietnych, jeśli nasze dzieci będą musiały utrzymywać rzesze dzisiejszych wygodnickich, albo emigrować
          • rekreativa Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 12.07.13, 20:00
            " i to nie jest prywatna sprawa bezdzietnych, jeśli nasze dzieci będą musiały utr
            > zymywać rzesze dzisiejszych wygodnickich, albo emigrować

            Masz jakąś propozycję, by ludzi zmotywować do rodzenia? Bo wypominanie im na każdym kroku, jacy z nich egoiści posiada raczej działanie odwrotne.
            • astrofan Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 12.07.13, 20:21
              > Masz jakąś propozycję, by ludzi zmotywować do rodzenia? Bo wypominanie im na ka
              > żdym kroku, jacy z nich egoiści posiada raczej działanie odwrotne.

              nic mnie nie obchodzą bezdzietni o ile ich działanie nie ma wpływu na mnie i moje dzieci

              nie jest także moim zadaniem motywacja, natomiast należy uświadamiać nieuniknione konsekwencje, wbrew pozorom ludzie są bardzo wyrachowani w szczególności ci wygodniccy,
              a tu darmowego obiadu nie będzie, przyszłe pokolenie nie udźwignie ciężaru nie tylko emerytur ale także infrastruktury z której korzystać będą chciały te masy emerytów, to nie są tylko moje wymysły, jest to pewna nieunikniona konieczność

              (...) Ciężar emerytur, jaki ludność pracująca musi znosić, staje się coraz mniej znośny dla każdego państwa w ogóle, a w szczególności dla każdego podatnika, nad którym stoi widmo recesji gospodarczej i stale zwiększającego się opodatkowania. Staje się zatem coraz bardziej wątpliwe, czy system publicznej opieki społecznej będzie w stanie wywiązać sie z zadania, którego sie podjął, tj. wypłacić emerytury.(...)


              multibook.pl/pl/p/Jesus-Huerta-de-Soto-Sprawiedliwosc-a-efektywnosc/1248
              • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 13.07.13, 11:30
                Problemem nie jest brak dzietności, tylko klęska urodzaju jaka miała miejsce w latach 50. To wtedy ludzie rwani przedwojenną mentalnością mnożyli się bez opamiętania, a warunki bytowe na tyle się poprawiły, że wszystkie te dzieci dożyły dorosłości a teraz starości. Kraj miał kilkadziesiąt lat na to, żeby coś w tej materii zrobić. Jakieś oszczędności, jakieś specjalne polisy, cokolwiek, byle kasa się znalazła na utrzymanie tych ludzi w momencie jak przestaną być zdolni do pracy i staną się niedołężni. To całe szczęście, że młodsze pokolenia chwyciły propagandę rewolucji seksualnej lat 60, bo jakby i oni mnożyli się bez opamiętania, to mielibyśmy drugie Chiny czy Indie. Gospodarka by tego nie udźwignęła.

                Już w latach 70 zaczął być problem jak ten wyż lat 50 wszedł w wiek reprodukcyjny i mimo modelu 2+2 kraj tego nie udźwignął. Wyratowali się kredytami z zachodu i tym, że przelicznik dolara na złotówki był jaki był. I teraz nie ma opcji, żeby wyż lat 70 i początku 80, który obecnie jest w wieku reprodukcyjnym tworzył inny model niż 2+1, bo musimy wrócić z powrotem do przedwojennej liczby osób w wieku produkcyjnym. Te wszystkie gadki o dzietności, to zwykły populizm jest. Nic więcej. Nikomu z rządzących nawet nie śni się, żeby ludzie zaczęli się mnożyć, bo to byłby koszmar nad koszmary. Nie dość, że na emerytury by nie było, to jeszcze na zasiłki by nie wystarczyło. Bo o miejscach pracy to już w ogóle nie ma co fantazjować.
              • maugorzata2008 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 07.08.13, 18:51
                > nic mnie nie obchodzą bezdzietni o ile ich działanie nie ma wpływu na mnie i mo
                > je dzieci

                Ot dobry komentarz do powszechnego twierdzenia, że bezdzietni są egoistami w przeciwieństwie do tych dzietnych ;)
          • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 13.07.13, 13:03
            Dziecko jako tania siła robocza? To może od razu wystąp do rządu z propozycją sfinansowania zakupu odpowiedniego materiału genetycznego, in-vitro, hordy surogatek a potem rodzin zastępczych i wiosek dziecięcych, żeby wyprodukować społeczeństwu kilka milionów przyszłych robotników i płatników zus.

            I skąd pomysł, że bezdzietność to egoizm? Czy mnożenie się bez opamiętania, nie bacząc na to na jaki świat się to dziecko rodzi, jakie warunki mu się jest w stanie zapewnić i jakie życie będzie miało, to nie jest egoizm? Zwłaszcza jak celem rozrodu jest zrobienie sobie zabawki, gadżeciku, sponsora i posługacza na stare lata, wyznacznika swojej pozycji społecznej, czy popychadła, żeby móc kogo kopać z rana. Albo jak celu nie ma, tylko guma trzasła?

            Jaki odsetek ludzi stać naprawdę na posiadanie dziecka, ilu ich jest w stanie zapewnić im godne i wygodne życie? Zagwarantować, że nie będą cierpieć, nie będą popychadłami? Ledwo garstka, to co cała reszta robi, to jakaś skrajna nieodpowiedzialność i nieliczenie się z nikim ani niczym. I to delikatnie i poprawnie politycznie powiedziawszy. Bo waląc kawę na ławę to trzeba by ich hodowlanym bydłem zagrodowym co najmniej nazwać.
            • astrofan Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 13.07.13, 13:51
              berto bez urazy ale pleciesz totalne bzdury, po prostu nie rozumiesz systemu społeczno-ekonomicznego w którym funkcjonujesz, jak większość zresztą

              nawet to nieszczęsne ofe w swych założeniach bazowało optymistycznie na wzroście demograficznym (ktoś musi odebrać zgromadzone aktywa)

              można mówić o różnych idealizacjach czy hipotetycznych rozwiązaniach, ale póki co system jest jaki jest, i dla rozwoju lub choćby podtrzymania wymaga kolejnych pokoleń pracujących,

              chyba że zaakceptujemy rezygnację z tzn. solidarności społecznej, czyli każdy sobie radzi sam lub z rodziną (lub jak mu się rodzina nie podoba znajduje sobie kogoś kto będzie na niego indywidualnie łożył, powodzenia (!))

              tak czy inaczej, to nie jest ani magiczne ani perpetum-moblie, tej rzeszy emerytów przy aktualnych trendach nie będzie komu utrzymać

              generalnie widzę że was trzeba po prostu elementarnie edukować
              • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 13.07.13, 17:16
                Wypłacanie ludziom emerytur ze składek, które płacą osoby pracujące jest absurdalne. Emerytury wypłaca się ze składek i odsetek od nich, jakie każdy sobie przez całe życie odkłada na fundusz emerytalny. Coś jak ubezpieczenia zdrowotne i od wypadków.
                To, że tuż po wojnie był to jedyny system jaki można było zastosować, bo pojawiło się całe pokolenie ludzi w podeszłym wieku, którzy nigdy żadnych składek nie odprowadzali a kraj był zrujnowany. Tylko, że wiadomo było od samego początku, że to nie może trwać wiecznie, było kilkadziesiąt lat na zorganizowanie zaplecza finansowego dla pokolenia urodzonego w patach 50. Zwłaszcza, że wprowadzenie rewolucji seksualnej i wszelkie działania zmierzające do ograniczenia dzietności w latach 60 musiały zaskutkować tym, że będzie taki okres, gdzie emerytów będzie więcej niż osób pracujących na ich emerytury. I rządzący dobrze o tym wiedzieli, tylko nikt nie przejmował się co będzie za ileś tam lat, po jego kadencji i zapewne również po jego śmierci.

                Druga sprawa to rynek pracy. Cały przemysł nie dość, że siedzi w Azji, to jeszcze niemal w całości został zastąpiony maszynami. Te rzesze ludzi zatrudnianych przed wojną w fabrykach i rolnictwie, dzisiaj są bezrobotne. Już za komuny 2/3 populacji w wieku produkcyjnym było zatrudnionych na fikcyjnych stanowiskach, żeby statystyki ładnie wyglądały. De facto te emerytury były wypłacane z pracy ledwo 1/3 obywateli w wieku produkcyjnym. Dzisiaj jest jeszcze gorzej, bo przecież ta cała rozbudowana administracja, to nic innego jak zakamuflowane bezrobocie. Ta cała armia urzędasów, zarówno z sektora publicznego jak i prywatnego, niczego nie produkuje. Robi robotę głupiego, za psie pieniądze, będące równowartością zasiłku dla bezrobotnych, tylko po to, żeby nie było zamieszek i żeby lud miał satysfakcję, że uczciwie zarobił na swoje utrzymanie i żeby miał czas wypełniony. Do tego dochodzi rzesza prawdziwie bezrobotnych, siedzących na zmywakach, całej kadry pedagogicznej która udaje, że przyucza przyszłych urzędasów i bezrobotnych do bycia wykwalifikowanymi producentami PKB. A de facto na emerytury pracuje jakaś garstka osób, dla których jeszcze w tym świecie jakieś miejsce pracy się znalazło.
                W dzisiejszych czasach nikomu nie jest potrzebny proletariat i nikomu nie zależy na jego namnażaniu się. Ten cały szum o niżu demograficznym i wyludnianiu się to są populistyczne gadki szmatki.
                • astrofan Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 13.07.13, 19:32
                  trudno jest dyskutować z osobą która bazuje wyłącznie na swoich wyobrażeniach

                  niezależnie czy dobrze czy źle, i z jakich powodów, ale system jest jaki jest i nic go na razie nie zastąpi

                  emerytury kapitałowe (te które niby każdy odkłada na siebie) to symboliczne grosze emerytura 200zł (?), ich po prostu nie ma i nie będzie, założenia odnośnie zwrotów z aktywów były oparte na błędnych paradygmatach,

                  co więcej, chyba nigdzie na świecie nie ma czystego emerytalnego systemu kapitałowego

                  tak czy inaczej u nas jedyne na co mogą liczyć przyszli emeryci to podatki kolejnego pokolenia, albo to albo nic

                  co więcej koszt utrzymania emerytów to nie tylko ich emerytury ale wszelkie świadczenia z których korzystają czyli drogi, lekarze, szpitale, sądy, policja, straż pożarna itp., ktoś te ich funkcjonowania na rzecz emerytów musi opłacić - czyli podatnik, czyli kolejne pokolenie

                  podatki są z tego, że gospodarka się kręci, do tego potrzebny jest popyt, przede wszystkim wewnętrzny (domy, ubrania, żywność), także żadne poważne inwestycje nie będą rozwijane w kraju o kurczącej się gospodarce

                  patologie naszej gospodarki są katastrofalne, ale jest to odrębna kwestia, nawet ich usunięcie nic nie da jak nie będzie komu realizować relacje popyt-podaż



                • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 15.07.13, 10:57
                  berta-death napisała:

                  > Wypłacanie ludziom emerytur ze składek, które płacą osoby pracujące jest absurd
                  > alne.

                  Tak było, jest i wiele wskazuje na to że będzie i absurdem jest wypieranie tego.

                  > Emerytury wypłaca się ze składek i odsetek od nich, jakie każdy sobie prz
                  > ez całe życie odkłada na fundusz emerytalny.

                  Jakiej części społeczeństwa w Polsce tak się wypłaca?
                  • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 15.07.13, 11:35
                    No i jest jak jest i nadmierna dzietność nic tu nie zmieni. PKB wyrabia de facto jakaś 1/5, może w porywach 1/4 populacji w wieku produkcyjnym. Reszta to pasożyty, które nie dość, że nic nie wnoszą do społeczeństwa, to jeszcze trzeba ich utrzymywać. Czyli te 20-25% osób w wieku produkcyjnym utrzymuje oprócz siebie i swoich dzieci, również wszystkich emerytów, wszystkich rencistów, wszystkim dzieciom funduje leczenie, edukację i wszelkie zapomogi socjalne, oraz całej reszcie społeczeństwa funduje zasiłki dla bezrobotnych (zarówno te oficjalne jak i zakamuflowane w postaci tworzenia fikcyjnych miejsc pracy), sponsoruje też wszystkie publiczne sektory państwa, z rządem i parlamentem na czele. I demografia nie ma tu nic do rzeczy, bo te dzieciska, które się urodzą, nie będą miały żadnego strategicznego znaczenia dla wpływu do budżetu państwa, bo prawdopodobieństwo, że wyrosną z nich pożyteczni obywatele jest zbyt małe, żeby je brać pod uwagę. Strategiczne znaczenie będą miały, tylko wtedy kiedy się nie urodzą, bo nie będzie kolejnej gęby do wykarmienia.
                    • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 15.07.13, 11:53
                      berta-death napisała:

                      > No i jest jak jest i nadmierna dzietność nic tu nie zmieni.

                      Właśnie dlatego, że jest jak jest (czyli jedno pokolenie pracuje na emerytury wcześniejszego pokolenia) to wyższa dzietność to zmieni.
                      • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 15.07.13, 11:59
                        Jak zmieni, skoro nie dość, że nie będą nic wnosić do PKB to jeszcze sami będą żyć z zasiłków? Przecież 75-80% urodzonych dzieci pozostanie do końca swoich dni pasożytami. Zwykłymi darmozjadami i bezużytecznymi gębami do wykarmienia. Nikt z nich nie będzie miał żadnego pożytku. No to chyba lepiej z ekonomicznego punktu widzenia, żeby ich nie było, niż żeby byli. Wtedy tym 20-25% wartościowych, pracujących i wyrabiających PKB łatwiej będzie utrzymać pozostałych obywateli.
                        • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 15.07.13, 12:18
                          berta-death napisała:

                          > Jak zmieni, skoro nie dość, że nie będą nic wnosić do PKB to jeszcze sami będą
                          > żyć z zasiłków? Przecież 75-80% urodzonych dzieci pozostanie do końca swoich dn
                          > i pasożytami. Zwykłymi darmozjadami i bezużytecznymi gębami do wykarmienia. Nik
                          > t z nich nie będzie miał żadnego pożytku. No to chyba lepiej z ekonomicznego pu
                          > nktu widzenia, żeby ich nie było, niż żeby byli. Wtedy tym 20-25% wartościowych
                          > , pracujących i wyrabiających PKB łatwiej będzie utrzymać pozostałych obywateli

                          Podaj proszę linka do wiarygodnego źródła w którym mowa o tym że 75-80% społ. to pasożyty.
                          Uzasadnij proszę, że ograniczając ilość urodzeń będą się rodziły tylko pożyteczne jednostki.
                          • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 15.07.13, 13:27
                            Bardziej wiarygodnego nie ma:
                            www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/RS_rocznik_statystyczny_rp_2012.pdf
                            od strony 225
                            i nowsze:
                            www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/RS_maly_rocznik_statystyczny_2013.pdf
                            od str 147

                            Weź poprawkę na to, że nawet jak ktoś jest oficjalnie zatrudniony w sektorze, np budowlanym, to równie dobrze może być pracownikiem administracyjnym od papierologii. Papierologii nikomu nie potrzebnej, koniecznej z powodu odgórnych przepisów i rozbudowanego ustawodawstwa, żeby zwiększyć ilość zatrudnionych na rynku pracy. Przecież te osoby nic nie tworzą, nie generują zysków firmy, tylko odwalają rutynowe czynności głupiego nakazane przez rząd. Do tego mamy cały sektor edukacyjny, który ma na rynek wprowadzić fikcyjnie wykształconych na fikcyjnie wygenerowane stanowiska. Tym ludziom jedynie tytuł magistra bądź maturzysty jest potrzebny, bo prawo stanowi, że na papierologiczne stanowiska należy mieć minimum maturę, albo mgr dowolnego kierunku. Czyli sektor też niczego nie tworzący. Do tego kolejny sektor usług zdrowotnych i socjalnych, opłacany przez państwo, bo trzeba o statystyki dbać, żeby towarzystwo nie padało jak muchy i mogło sobie robić cotygodniowe zakupy w centrach handlowych, bo inaczej rozróby zrobi i do wyborów nie pójdzie.

                            Przecież to nic innego niż utrzymywanie całej rzeczy ludzi, nie wiadomo po co. No urodzili się, to nie da się ich wytłuc, trzeciej wojny nie da się zrobić. Dawniej klasa robotnicza była potrzebna do wyrabiania pkb. Wszystko co ludzkość miała, pochodziło z pracy rąk ludzkich. Ci ludzie znajdowali zatrudnienie w rolnictwie i przemyśle. 7osób musiało harować w polu od świtu do zmierzchu przez 6dni w tygodniu, bez urlopów i chorobowych zwolnień, żeby wyżywić 10osób. Odpoczywali jedynie zimą, ale wtedy mieli na głowie problem z opałem. Teraz wystarczy praca 3osób, żeby wyżywić 100. Średnio, 67osób na 100 trwale przestało być użyteczne dla społeczeństwa i stało się niczym więcej, niż gębami do wyżywienia. A to tylko o rolnictwie mówimy. Podobnie jest z przemysłem, który też niemalże w 100% został zastąpiony maszynami i wygenerował koleją rzeszę bezrobotnych. Przez moment było zatrudnienie w administracji i handlu, ale tam też szybko wszystkie kluczowe dziedziny zostały zastąpione maszynami, w postaci komputerów, systemów it i specjalistycznego oprogramowania. I został cały współczesny świat z garstką zatrudnionych na stanowiskach, które jeszcze ciężko zastąpić urządzeniem, ale i tak dzięki wsparciu technologicznemu redukowanych ile wlezie. Dla całej reszty nie ma miejsca. Wegetują sobie na garnuszku państwa. Państwo bogate, to mają życie lekkie, łatwe i przyjemne, państwo biedne, to ledwo wiążą koniec z końcem. No i na co ich jeszcze rozmnażać? Oni muszą wyginąć, bo żaden kraj ich istnienia nie udźwignie na dłuższą metę.
                            • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 15.07.13, 13:52
                              berta-death napisała:

                              > i nowsze:
                              > rel="nofollow">www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/RS_maly_rocznik_statystyczny_2013.pdf
                              > od str 147

                              Mam przeszukać kilkaset stron i sam sobie znaleźć argumenty na Twoje Tezy?
                              Może od razu trzeba było wpisać www.google.com ....
                              Poproszę o konkrety.

                              > Weź poprawkę na to, że nawet jak ktoś jest oficjalnie zatrudniony w sektorze, n
                              > p budowlanym, to równie dobrze może być pracownikiem administracyjnym od papier
                              > ologii. Papierologii nikomu nie potrzebnej, koniecznej z powodu odgórnych przep
                              > isów i rozbudowanego ustawodawstwa, żeby zwiększyć ilość zatrudnionych na rynku
                              > pracy. Przecież te osoby nic nie tworzą, nie generują zysków firmy, tylko odwa
                              > lają rutynowe czynności głupiego nakazane przez rząd. Do tego mamy cały sektor
                              > edukacyjny, który ma na rynek wprowadzić fikcyjnie wykształconych na fikcyjnie
                              > wygenerowane stanowiska. Tym ludziom jedynie tytuł magistra bądź maturzysty jes
                              > t potrzebny, bo prawo stanowi, że na papierologiczne stanowiska należy mieć min
                              > imum maturę, albo mgr dowolnego kierunku. Czyli sektor też niczego nie tworzący
                              > . Do tego kolejny sektor usług zdrowotnych i socjalnych, opłacany przez państwo
                              > , bo trzeba o statystyki dbać, żeby towarzystwo nie padało jak muchy i mogło so
                              > bie robić cotygodniowe zakupy w centrach handlowych, bo inaczej rozróby zrobi i
                              > do wyborów nie pójdzie.

                              Czyli wg Ciebie administracja, edukacja etc to niczego nie wnosi..., - niemal jakbym słyszał kierowcę autobusu czy inne pracownika z tasmy produkcyjnej o głównej księgowej, o dyrektorze sprzedaży... - z tym nie ma co dyskutować.
                              To są tylko Twoje opinie które które poza wartością rozweselajacą niczego nie wnoszą.
                              • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 15.07.13, 14:12
                                Przecież podałam stronę. To są tabele zawierające dane o strukturze zatrudnienia, czyli ile osób w jakim sektorze pracuje. Biurokracja nie służy wyrabianiu PKB służy jedynie sianiu zamętu i tworzeniu miejsc pracy. Czyli pracodawca zamiast inwestować w rozwój firmy, musi opłacać całą masę pracowników biurowych i płacić im za sporządzanie setek dokumentów, które nigdy nikomu do niczego się nie przydadzą. I to nierzadko dokumentów wg odgórnych wytycznych dokładnie opisujących ile mm ma mieć margines, jaki kolor czcionka, ile mm od końca strony podpis, itp. A potem w razie kontroli te właśnie rzeczy są głównym obiektem zainteresowań urzędnika państwowego. Urzędnika państwowego zatrudnionego za pieniądze podatników, które można by przeznaczyć na rozwój państwa, naukę i cokolwiek innego, ale przeznacza się na nowe miejsca pracy i generowanie popytu na nie.
                                • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 15.07.13, 14:52
                                  berta-death napisała:

                                  > Przecież podałam stronę.

                                  Nieprawda, napisałaś "od str 147 " a to jest kilkusetstronicowa różnica.


                                  > To są tabele zawierające dane o strukturze zatrudnieni
                                  > a, czyli ile osób w jakim sektorze pracuje. Biurokracja nie służy wyrabianiu PK
                                  > B służy jedynie sianiu zamętu i tworzeniu miejsc pracy.

                                  Czyli padałaś strukturę zatrudnienia, a nie informację, o tym, że 75-80% to pasożyty.

                                  Twierdzisz, że biurokracja to pasożyty... nadal jest to wypowiedź pracownicy z taśmy wypowiadającej się o głównym księgowym czy dyrektorze sprzedaży. To nie jest poziom na jakim można dyskutować.

                                  Reasumując, próbowałaś obronić tezę, że zwiększenie dzietności może tylko zaszkodzić, próbowałaś to zrobić w oparciu o założenia, że biurokracja, edukacja to pasożyty, to nie ma nic wspólnego ani z rzeczywistością ani z wpływem dzietności na utrzymywanie kolejnego pokolenia.
                                  • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 15.07.13, 15:02
                                    Czy urzędnik coś produkuje? Nie. Podobnie jak nie produkuje cała masa innych sektorów. Dostają kasę od państwa i tą kasą obracają. Państwo kasę musi skądś wziąć, zatem bierze ją w postaci podatków od tych, którzy kasę zarabiają. I nie są to na pewno pracownicy administracji. Rozejrzyj się wokół siebie, ilu znasz ludzi wykonujących zajęcia pożyteczne z punktu widzenia gospodarki państwa. Którzy rzeczywiście wyrabiają PKB.
                                    • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 15.07.13, 15:48
                                      berta-death napisała:

                                      > Czy urzędnik coś produkuje? Nie. Podobnie jak nie produkuje cała masa innych se
                                      > ktorów. Dostają kasę od państwa i tą kasą obracają. Państwo kasę musi skądś wzi
                                      > ąć, zatem bierze ją w postaci podatków od tych, którzy kasę zarabiają. I nie są
                                      > to na pewno pracownicy administracji. Rozejrzyj się wokół siebie, ilu znasz lu
                                      > dzi wykonujących zajęcia pożyteczne z punktu widzenia gospodarki państwa. Którz
                                      > y rzeczywiście wyrabiają PKB.

                                      I tu mam problem, bo formę wypowiedzi masz bardzo bardzo ładną ale treść w tej części wątku to nadal jest "pracownica z taśmy" i to w latach indoktrynacji socjalistycznej.

                                      Z tego co piszesz wynika, że nikomu do niczego nie potrzebne są:
                                      - bilans firm
                                      - obsługa dokumentów kadrowych
                                      - obsluga BHP
                                      - plan marketingowy
                                      - obsługa budżetowo kontrolingowa
                                      - całe piony sprzedażowe
                                      ludzie tam pracujący nie wytwarzają ani chleba, ani młotka ani lokomotywy....

                                      Ma się to NIJAK do dzietności.
                                      • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 15.07.13, 16:00
                                        Wróć do jednego z moich poprzednich postów. Nie twierdzę, że cała administracja jest do bani i bezużyteczna. Twierdzę, że z nią jest tak jak z rolnictwem i fabrykami. Wystarczy garstka osób wspomagana przez technologię, żeby firma działała. Natomiast to co jest teraz to przypomina sytuację zatrudnienia górników żeby wykopywali węgiel na jednej zmianie a na drugiej zakopywali go z powrotem. Czyli oprócz stanowisk pożytecznych, organizuje się kompletnie bezużyteczne miejsca pracy, tylko po to, żeby tych ludzi gdzieś upchnąć, zamiast płacić im zasiłki. I z punktu widzenia gospodarki i PKB nie ma najmniejszego znaczenia, czy Kowalski żyje z zasiłku, wypłacanego z podatków płaconych przez Nowaka, czy dostaje kasę za robotę głupiego, którą musi mu wypłacać Nowak zobligowany przez państwo do zorganizowania Kowalskiemu miejsca pracy.
                                        • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 16.07.13, 08:26
                                          berta-death napisała:

                                          > Wróć do jednego z moich poprzednich postów. Nie twierdzę, że cała administracja
                                          > jest do bani i bezużyteczna.

                                          To poniżej to Twoje słowa (tylko kilka wybranych)
                                          "Czy urzędnik coś produkuje?"
                                          " Biurokracja nie służy wyrabianiu PKB służy jedynie sianiu zamętu i tworzeniu miejsc pracy."
                                          "pracodawca zamiast inwestować w rozwój firmy, musi opłacać całą masę pracowników biurowych i płacić im za sporządzanie setek dokumentów, które nigdy nikomu do niczego się nie przydadzą."


                                          > Twierdzę, że z nią jest tak jak z rolnictwem i fabrykami.

                                          Między "coś nie tak" a stawianiem sprawy tak jak wynika z powyższych cytatów to dwie kompletnie rózne sprawy.
                                          I ma się to NIJAK to dzietności.

                                          Ty pomieszałaś dwie różne kwestie:
                                          a - przerosty we wszelakiej administracji, biurokreacji, niepotrzebnych sprawozdaniach
                                          z
                                          b - potrzebą wzrostu dzietności.


                                          Wystarczy garstka osób wspomagana przez technologię, żeby firma działa
                                          > ła. Natomiast to co jest teraz to przypomina sytuację zatrudnienia górników że
                                          > by wykopywali węgiel na jednej zmianie a na drugiej zakopywali go z powrotem. C
                                          > zyli oprócz stanowisk pożytecznych, organizuje się kompletnie bezużyteczne miej
                                          > sca pracy, tylko po to, żeby tych ludzi gdzieś upchnąć, zamiast płacić im zasił
                                          > ki.

                                          Zasiłki ..., czemu nie idziesz za ciosem i nie napiszesz "zamiast ich zlikwidować bo jest nas za dużo" ?


                                          > I z punktu widzenia gospodarki i PKB nie ma najmniejszego znaczenia, czy Ko
                                          > walski żyje z zasiłku, wypłacanego z podatków płaconych przez Nowaka, czy dosta
                                          > je kasę za robotę głupiego, którą musi mu wypłacać Nowak zobligowany przez pańs
                                          > two do zorganizowania Kowalskiemu miejsca pracy.

                                          Z punktu widzenia otaczającej nas rzeczywistości, podkreślam rzeczywistości istotne jest aby dzieci było więcej.
                                          • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 16.07.13, 10:05
                                            Ale jakim cudem bezrobotny żyjący z zasiłku może wspomóc sponsorowanie emerytów, skoro sam jest na garnuszku u państwa i podatników?
                                            • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 16.07.13, 14:07
                                              berta-death napisała:

                                              > Ale jakim cudem bezrobotny żyjący z zasiłku może wspomóc sponsorowanie emerytów
                                              > , skoro sam jest na garnuszku u państwa i podatników?

                                              Skąd założenie, że każde zwiększenie dzietności spowoduje przyrost tylko bezrobotnych?

                                              Podobne pytanie prośbę już pisałem ale nie odpowiedziałaś.
                                              "Uzasadnij proszę, że ograniczając ilość urodzeń będą się rodziły tylko pożyteczne jednostki. "
                                              • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 16.07.13, 16:09
                                                Przecież już teraz nie ma miejsc pracy. Nie zanosi się, żeby coś się w tej materii zmieniło. Nie tylko w PL, również w UE i na całym świecie. Trendy są nieubłagane.
                                                Co do wartościowych jednostek, to nie segregowałabym ludzi pod kątem wartościowości. Oprócz niewielkiego odsetka meneli, którzy zawsze będą się mnożyć ponad miarę i garstki wybitnych, to cała reszta jest zupełnie przeciętna. I jak tylko gospodarka im sprzyja, są miejsca pracy, to pracują, uczciwie zarabiają na swoje utrzymanie i płacą podatki. Problem w tym, że gospodarka nie jest w stanie udźwignąć tego wszystkiego. Nie ma zapotrzebowania na tak wiele rąk i mózgów do pracy.
                                                • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 17.07.13, 11:16
                                                  berta-death napisała:

                                                  > Problem w tym, że gospodarka nie jest w stanie ud
                                                  > źwignąć tego wszystkiego. Nie ma zapotrzebowania na tak wiele rąk i mózgów do p
                                                  > racy.

                                                  Problem to jest w tym, że było jest i raczej będzie finansowanie emrytur przez kolejne pokolenie i jeśli kolejne pokolenie będzie mniejsze to to emerytury będą głodowe lub w ogóle.

                                                  Kolejny problem to taki, że znacznie większą dzietność mają w Europie imigranci, jeśli nic się nie zmieni to skutek będzie taki, że jakiś czas z gospodarza staniesz się gościem z całą zmianą systemu wartości. Nie wiem jak Tobie ale mi się ichni sposób bycia nie podoba.
                                                  • berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 17.07.13, 11:47
                                                    Emigranci w Europie to ledwo kilka procent populacji stanowią. I jeszcze w większości są najzwyklejszymi menelami żyjącymi w slumsach. I ani odrobinę bardziej się nie mnożą niż rodzime niziny społeczne. Nie mają żadnego strategicznego znaczenia dla demografii ani gospodarki. To czysty populizm te gadki szmatki o mnożących się jak króliki emigrantach. Problem w rzeczywistości nie istnieje. Ta garstka wartościowszych emigrantów, najdalej w drugim pokoleniu asymiluje się z tubylcami w 100% i w 100% przejmuje ich zwyczaje i kulturę, łącznie z rozrodczymi zwyczajami. Jedynie kolor skóry zdradza, że mieli przodków przybyłych z egzotycznego kraju, bo nawet imiona i nazwiska mają już europejskie.

                                                    Nie widzę problemu w tych emeryturach, bo będą one dokładnie z tego samego źródła wypłacane, co wcześniej były wypłacane zasiłki i pensje. Będzie więcej emerytów, ale za to mniej osób w wieku produkcyjnym, którym trzeba finansować wikt, opierunek i dach nad głową. Bilans wyjdzie na zero.
                                                  • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 17.07.13, 12:25
                                                    berta-death napisała:

                                                    > Emigranci w Europie to ledwo kilka procent populacji stanowią. I jeszcze w więk
                                                    > szości są najzwyklejszymi menelami żyjącymi w slumsach. I ani odrobinę bardziej
                                                    > się nie mnożą niż rodzime niziny społeczne. Nie mają żadnego strategicznego zn
                                                    > aczenia dla demografii ani gospodarki. To czysty populizm te gadki szmatki o mn
                                                    > ożących się jak króliki emigrantach. Problem w rzeczywistości nie istnieje.

                                                    www.sadistic.pl/dzietnosc-muzulmanow-w-europie-vt181318.htm‎

                                                    Różnica w dzietności
                                                    "upadku Niemieckiej populacji nie da się juz zatrzymać, Niemcy staną się krajem muzułmańskim do 2050r.
                                                    Niemieckie Biur statystyczne"

                                                    > Nie widzę problemu w tych emeryturach, bo będą one dokładnie z tego samego źród
                                                    > ła wypłacane, co wcześniej były wypłacane zasiłki i pensje. Będzie więcej emery
                                                    > tów, ale za to mniej osób w wieku produkcyjnym, którym trzeba finansować wikt,
                                                    > opierunek i dach nad głową. Bilans wyjdzie na zero.

                                                    Będzie mniej płacących składki a więcej biorących składki czyli będzie skłądek z których będą emerytury będzie mniej na większą liczbę osób.
                                                  • sl13 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 19:18
                                                    No ale przecież Berta pisze ci jak krowie na rowie, że to kolejne pokolenie nie bardzo będzie miało gdzie pracować. Polska ma bezrobocie na poziomie niewiele ponad 10% tylko dlatego, że 2 mln osób wyjechało. Dwa - postęp technologiczny likwiduje miejsca pracy. No chyba, że będziemy je pompować i sztucznie otrzymywać, jak urzędy. A emerytury i tak będą głodowe albo w ogóle. To kwestia racjonalnego podejścia do wydatków publicznych, a nie dzietności. Wiem, że cie nie przekonam, bo masz jakąś misję w swojej postawie "rozmnażajmy się", już w którymś wątku to widzę.
                                                  • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 29.07.13, 09:23
                                                    sl13 napisała:

                                                    > No ale przecież Berta pisze ci jak krowie na rowie, że to kolejne pokolenie nie
                                                    > bardzo będzie miało gdzie pracować. Polska ma bezrobocie na poziomie niewiele
                                                    > ponad 10% tylko dlatego, że 2 mln osób wyjechało. Dwa - postęp technologiczny l
                                                    > ikwiduje miejsca pracy.

                                                    Z tego Berta tak pisze jeszcze nic nie wynika.
                                                    Czy Ty sugerujesz, że technologicznie jesteśmy na takim poziomie że wyżej to już tylko chmury, że w usługach już nic zupełnie.... - rotfl.

                                                    > No chyba, że będziemy je pompować i sztucznie otrzymywa
                                                    > ć, jak urzędy. A emerytury i tak będą głodowe albo w ogóle.

                                                    Bo nie będzie miał kto pracować na te emerytury.

                                                    > To kwestia racjonal
                                                    > nego podejścia do wydatków publicznych, a nie dzietności. Wiem, że cie nie prze
                                                    > konam, bo masz jakąś misję w swojej postawie "rozmnażajmy się", już w którymś w
                                                    > ątku to widzę.

                                                    Nie mam misji ale jesli potrzebujesz sobie pofantazjować to fantazjuj.
                                                  • sl13 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 30.07.13, 17:17
                                                    > Czy Ty sugerujesz, że technologicznie jesteśmy na takim poziomie że wyżej to już
                                                    > tylko chmury, że w usługach już nic zupełnie...

                                                    Nie sugeruję tak, read again.

                                                    > Bo nie będzie miał kto pracować na te emerytury.

                                                    Do ciebie chyba trzeba caps lockiem, co?
                                                  • urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 31.07.13, 09:18
                                                    sl13 napisała:

                                                    > > Czy Ty sugerujesz, że technologicznie jesteśmy na takim poziomie że wyżej
                                                    > to już
                                                    > > tylko chmury, że w usługach już nic zupełnie...
                                                    >
                                                    > Nie sugeruję tak, read again.
                                                    >
                                                    > > Bo nie będzie miał kto pracować na te emerytury.
                                                    >
                                                    > Do ciebie chyba trzeba caps lockiem, co?

                                                    Taaa... w takim razie będe pisał z bertą.
      • stokrotka_a Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 29.07.13, 16:47
        astrofan napisał:

        > pary bezdzietne są niemal z założenia skazane na rozpad, to tylko kwestia czasu
        > iedy się sobą znudzą, to nieuniknione i ludzkie, spójrzcie na siebie, czy jest
        > eście ciekawi by z wami spędzić całe życie, trochę samokrytycyzmu :)

        A na jakiej podstawie tak twierdzisz? Mógłbyś podać dane statystyczne, które świadczą o prawdziwości twojego twierdzenia?

        > bezdzietnych czeka okropna starość, tylko nie piszcie tych bredni że nie należy
        > liczyć na swoje dzieci na starość, a na kogo liczyć?

        Okropna starość może czekać każdego niezależnie od posiadania dzieci. Twierdzisz, że bezdzietnych czeka gorsza starość? No to poproszę o uzasadnienie tej tezy. Ja znam bezdzietne pary, które są już w mocno podeszłym wieku, a ich życie wcale nie jest takie okropne, tzn. wcale nie gorsze niż par posiadających dzieci.
      • froggy86 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 20.03.17, 14:33
        Co to za głupoty. Moi przyjaciele są razem 15 lat, nie maja dzieci bo nie chcą mieć dzieci i nigdy nie chcieli. Tak zakochanej i szanującej sie pary jak oni drugiej nie znam.
        Co to maja byc za teorie, ze dzieci trzeba mieć bo to naturalna funkcja organizmu- owszem, natura dała nam możliwość rozmnażania ale tylko możliwość. Nie skorzystanie z tej możliwości nie skutkuje depresją (chyba ze ktoś chce a nie może).

        Wg Ciebie nawet jeśli nie masz partnera, nie masz pracy ani nawet mieszkania musisz sie rozmnożyć? Z byle kim, byle gdzie, byle było? Nie ważne kto będzie ojcem tego dziecka, może byc nawet pijak i damski bokser, byle zapłodnił. A ze na chleb nie będzie? No to sie od kogoś może wysępi, może sie pożyczy. U kogoś sie zamieszka. Byle sie rozmnożyć.
        Natura zaopatrzyła nas rownież w takie organy i funkcje jak mózg (do myślenia i dokonywania kalkulacji) oraz serce (do kochania i poszukiwania miłości). Nie tylko doopa decyduje. U niektórych przynajmniej.
    • tanebo Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 12.07.13, 22:27
      Singielstwo nie jest dla wszystkich. Będąc singlem, idąc samemu do kina, do restauracji, nie mając z kim pleść i słuchać bzdur, jesteś skazanym na rozmowę ze samym sobą. I nagle okazuje się ze nie masz nic do powiedzenia. Prawda bycia pustakiem boli.
      • rekreativa Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 13.07.13, 11:57
        Co Ty pleciesz? A rodzina, przyjaciele, znajomi to wyparowali?
        • six_a Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 13.07.13, 12:43
          może pomylił z pustelnictwem.
        • tanebo Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 13.07.13, 14:42
          A czy ty jesteś dla nich czy oni dla ciebie?
          • rekreativa Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 13.07.13, 15:05
            Nie rozumiem, o co Ci chodzi.
            • tanebo Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 13.07.13, 15:43
              Już tłumaczę. Są ludzie którzy mogą być samotni nawet w tłumie. Jak? Po prostu nie wchodzą w interakcje z tłumem. Równie dobrze mogą istnieć na środku Sahary. Dlaczego? Powody są różne. Skrajny egocentryzm raczej odpada. Egocentryk potrzebuje potwierdzenia własnej wartości w cudzych oczach. Potrzebuje widowni. Są ludzie którzy mają własne przemyślenia, chadzają własnymi drogami. Bardziej cenią własne myśli niż to jak one zostaną ocenione przez innych.
      • froggy86 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 20.03.17, 14:37
        Wg Ciebie rozmawiać można tylko z partnerem? To współczuje. Rzeczywiście to musi byc ogromna samotność jeśli masz tylko te jedna osobę która Cie slucha(lub nie słucha). Wyjść tez można tylko z partnerem? Nie masz kumpli, przyjaciół? Straszne. Wnioskuje z twojej wypowiedzi ze pisząc, ze "gadasz do siebie" -wiesz o czym mówisz bo piszesz to z taka pasja i bólem.
    • sl13 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 13.07.13, 16:59
      Całkiem nieźle, w najbliższym otoczeniu mam normalnych ludzi, a jeśli chodzi o dalsze odtoczenie, to nieczęsto spotykam się z poganianiem do robienia dzieci. Szczerze mówiąc, to taką filozofię znam głównie z neta. W realu większość ludzi ma na tyle kultury, żeby za bardzo nie wtrącać się w życie innych (większość, bo jakiś burak zawsze się znajdzie) i na tyle wyobraźni, żeby wiedzieć, że świat jest różnorodny, ludzkie upodobania i potrzeby też. Każdy ma swój punkt widzenia i swoją opinię, ale to kwestia taktu, żeby wiedzieć, co mówić, a czego nie i kiedy ugryźć się w język. Dlatego ja nie mam ochoty słuchać od dzieciatej koleżanki, że zegar biologiczny mi tyka i co z moją emeryturą, tak jak ja nie powiem jej, że moim zdaniem zmarnowała swój potencjał tworząc związek z tradycyjnym podziałem ról i rodząc trzecie dziecko. Mimo, że tak myślę, a ona też ma na temat moich wyborów swoje zdanie. Ale niech każdy żyje jak chce i nie nawraca innych na siłę.:)
Pełna wersja