iberia.pl Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 13.07.13, 19:16 stopgmopol napisał(a): > Czy sa tu kobiety bezdzietne z wyboru? Obecna. > Albo singielki z wyboru? Obecna. > Jak sie Wam zyje w polskim spoleczenstwie, gdzie jednak zakladanie rodziny odby > wa sie bardzo szybko? > Dziekuje, nie narzekam, jest OK. Odpowiedz Link Zgłoś
judith79 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 15:06 oczywiscie, ze sa. dzieciow nie cierpie, nie posiadam i nie pragne. mam fajne zycie, partnera ,z ktorym jestem od X lat i ktory ciagle mnie zaskakuje, hobby, prace, ktora lubie i baaaardzo wielu znajomych, ktorzy podobnie jak ja dzieci nie maja i miec nie chca. w moim otoczeniu mozna dzietnych policzyc na palcach jednej reki. Odpowiedz Link Zgłoś
sonia_siemionowna Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 15:41 My nie mamy dzieci. Lubię dzieci, ale cudze. ;) Nie nudzi nam się w życiu, praca, hobby, działalność charytatywna (w moim wypadku to prawie drugi etat tyle, że zamiast zarabiać to wydaję ;). Na szczęście nie mieszkamy w Polsce i nikogo nasz styl życia nie dziwi, mało tego, mamy wielu bezdzietnych i spełnionych znajomych. Nie każdy musi mieć dziecko i tyle. W Polsce wciąż posiadanie dzieci uważa się za oczywistość. A wcale tak nie jest. Z obserwacji i z rozmów z moimi polskimi dzieciatymi znajomymi wynika, że większość 1.wpadła 2.nie mogła znieść presji otoczenia, więc zmajstrowała dziecko. Częsć się odnalazła a czesć żałuje. Co ciekawe, zauwazyłam, że te poświętliwe i ciumkające matki są dużo bardziej sfrustrowane i agresywne niż kobiety bezdzietne albo takie, które nie spędzają 100% swojego czasu w pieluchach. Jest taka teoria, że ciumkanie i nadmierne pochylanie się nad dzieckiem wynika z poczucia winy, że się tego dziecka nie chce/nie chciało (takie podświadome wynagradzanie). Chyba coś w tym jest, bo te ciumkaczki na szczęśliwe nie wyglądają. I strasznie agresywnie reagują na inność rozumianą jako niepowielanie ich scenariusza życiowego. W moim otoczeniu nie ma już ani jednej ciumkaczki, jakoś się powykruszały a kilka sama wykresliłam z towarzystwa po tym, jak zaczęły przy każdej okazji sugerować mi egoizm, wygodnictwo i brak wiedzy o życiu. Nie wiem, dlaczego tak im było niewygodnie z tym, że nie wszyscy mają dzieci :P Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 16:39 Coś w tym jest. W końcu żeby postrzegać jako egoizm nieposiadanie dzieci, to ich posiadanie trzeba postrzegać w kategorii poświęcania się i katorgi. Ludzie dla których rodzicielstwo to fajna zabawa a dzieci postrzegają jako śmieszne, nikogo nie dyskryminują. Co najwyżej dziwią się, że ktoś nie podziela ich poglądów. Na tej samej zasadzie dziwią się miłośnicy gór, że ktoś może nie lubić wspinania się, albo miłośnicy wody, że ktoś pływać nie umie. Natomiast nigdy nie wiąże się to z jakąś agresją. Co więcej, jak to dotyczy osób cywilizowanych i wykształconych, to w ogóle nie ma tematu, bo oni są na tyle rozumni, że wiedzą, że każdy ma inny gust, inne upodobania i nie wszystkim musi się podobać ten sam sposób na życie. Nie wierzę, że ktoś kto poświęca się, może być dobrym rodzicem. Nie ma bata, żeby choć raz myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem nie okazał dziecku, że to jest mu wstrętne i jakby tylko okoliczności na to pozwalały, to by się go pozbył i nie miał wyrzutów sumienia. I nie wierzę, że dorosłe dzieci z takich rodzin mogą być całkiem normalne i wieść szczęśliwe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
froggy86 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 20.03.17, 14:14 Masz rację. Mam taką ciumaczkę w pracy. Dwie dorosłe już prawie córki. Za maż wyszła z nakazu rodziców, dzieci urodziła bo rodzina napierala, jest po dwóch rozwodach, nieszczęśliwa strasznie (niesympatyczna, zgorzkniała) ale uważa ze każdy powinien mieć dziecko. Pracy może nie mieć, miłości może nie mieć ale dziecko -musi. Odpowiedz Link Zgłoś
astrofan Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 16:38 1. gdyby tą dziecifobię uznać za normę to ludzkość by wymarła w jednym pokoleniu, czyli normalne i naturalne być to nie może 2. skoro nie jest to postawa naturalna, to owa bezdzietność z wyboru czy wręcz dzieciofobia, nie jest żadnym wyborem własnym a czystym uwarunkowaniem kulturowym i wpływem społecznym, osoby podatne na takie wpływy przyjmują za swoje (że niby same do tego doszły) nawet najbardziej bezsensowne idee cnu. Odpowiedz Link Zgłoś
marguy Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 16:49 astrofan napisał: > 1. > gdyby tą dziecifobię uznać za normę to ludzkość by wymarła w jednym pokoleniu, > czyli normalne i naturalne być to nie może Tym lepiej dla planety i reszty ssakow. Ludzkosc stala sie tak durna, ze w pogoni za zyskiem niszczy swoje wlasne srodowisko i sama sobie kopie grob. Nigdy nie zastanowiles sie nad tym jaka przyszlosc ludzkosc zgotowala swoiemu potomstwu? > 2. > skoro nie jest to postawa naturalna, to owa bezdzietność z wyboru czy wręcz dzi > eciofobia, nie jest żadnym wyborem własnym a czystym uwarunkowaniem kulturowym > i wpływem społecznym, osoby podatne na takie wpływy przyjmują za swoje (że nib > y same do tego doszły) nawet najbardziej bezsensowne idee Jeszcze jeden idiotyzm wynikajacy z twojego podejscia do zycia. Nie kazdy jest tak bezwolny jak ty i dziala pod presja mody czy presji srodowiska. A juz jak slysze, ze ktos musi "zostawic po sobie potomstwo zeby przekazac swoje geny nastepnym pokoleniom", to przygladam sie takiemu typowi uwaznie i w wiekszosci przypadkuw stwierdzam, ze nie bedzie jlepiej, bo najchetniej przekazuja swoje geny zadufani durnie. Odpowiedz Link Zgłoś
astrofan Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 21:41 i co, ulżyło ci? sądzisz, że skoro jesteś po przejściach, a sprawy potoczyły się nie tak jakbyś chciała, to świat powinien dostosować się do bzdur które teraz piszesz? nie ma "żyć" idelanych, ale to co ja piszę jest logiczne i koniecznie prawdziwe, u ciebie kipi wyłącznie złość, nawet nie wiesz jak ją ubrać sensownie w słowa, Odpowiedz Link Zgłoś
marguy Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 23:26 astrofan, popelniasz typowy dla czlowieka pozbawionego wyobrazni blad - sadzisz innych wedlug wlasnych zachowan. Wytlumacz mi dlaczego mialabym kipiec zloscia? Bo moj maz zmarl? Na kogo mam sie zloscic wedlug ciebie? Na niego? Na swiat? Na ludzi? Na siebie sama? W zadnym wypadku. Tak, po jego smierci bylo mi bardzo ciezko. To chyba normalne gdy traci sie kogos kogo sie kocha i z kim przezylo sie razem kawal niebanalnego zycia. Jednak moj swiat, w odroznieniu od twojego, jest ulozony tak, ze po naprawde ciezkim okresie zaloby wyszlam z niej i ... stwierdzilam, ze mam prawo do normalnego zycia. Pewnie swiecie sie oburzysz i karzesz mi, jak na nieutulona w zalu wdowe przystalo, posypac glowe prochem zamiast cieszyc sie zyciem tym ktore mam przed soba i tym ktore mam za soba. Tak wiec, wierzysz mi czy nie, ale nie mam najmniejszego zamiaru zatruwac sobie zycia irracjonalna zloscia. Wrecz odwrotnie, jestem cool, zen i co tam jeszcze na dodatek w doskonalym humorze, bo niedlugo przeprowadzam sie do mieszkania, ktore bardzo mi sie podoba. :) Odpowiedz Link Zgłoś
astrofan Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 20.07.13, 00:04 słuchaj, nie chcę się wdać w takie indywidualne i personalne polemiki, przecztaj jeszce raz mój post początkowy i twoją odpowiedź, myślę że chłodniejszym okiem zauważysz różnicę chata ważna rzecz, przyjemnego pomieszkiwania ;) Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 17:00 Kto mówi o dzieciofobii. Dawniej ludzie mieli popęd seksualny i nie mieli wpływu na to co z niego wyniknie. Stąd i dzieci były, nikt nawet nie zastanawiał się czy tego chce czy nie. Zrobiło się, to trzeba ponieść tego konsekwencje. Teraz popęd został, ale wpływ już mają. No i przestali się mnożyć. Część ma te dzieci targana przywiązaniem do tradycji, bo zawsze ten świat wokół dzieci się kręcił, wszyscy mają, to też trzeba mieć. Trochę jak z tym ubojem rytualnym, nie wiadomo po co, ale skoro bóg chce a rabin przyklepuje, to walczmy o to do upadłego. Większość z nich kieruje się zasadą panu bogu świeczkę a diabłu ogarek i ma tylko jedno w porywach dwoje. Część idzie na całość i co rok prorok. A część jeszcze mentalnie jest w paleolicie i sami nie wiedzą skąd im się ta gromadka dziecisków wzięła. Są i tacy, którzy odnajdują w rodzicielstwie sens życia, lubią dzieci, tworzą fajne rodziny. Nie brakuje też takich, którzy mają dzieci z wpadki albo wyrachowania. Jakiś interes na tym potomstwie jest, to się je rodzi. Ci co dzieci nie mają, po prostu nie są wyrachowani, ani podatni na manipulacje, czy zacofani mentalnie. Nie mają ochoty być rodzicami, to nie są. Nie dorabiałabym do tego żadnej filozofii. Weź jeszcze poprawkę na to, że ludzie im bardziej są cywilizowani, tym mają większy poziom etyki i empatii. Mają większą świadomość otaczającego ich świata. I nie będą rodzić dzieci ze świadomością, że skazują je na cierpienie. W takiej PL to kompletnie nie ma warunków na posiadanie dzieci. Nawet jak jest się bogatym, bo nie ma rozwiniętej infrastruktury dziecięcej. Nie ma gdzie kształcić, gdzie leczyć, nie ma komu pod opiekę dać. Nawet ze znalezieniem bezpiecznego lokum jest problem. To jest nadal 3 świat. Egoizmem i bezmyślnością jest rodzenie w PL dzieci a nie ich nierodzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
astrofan Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 19.07.13, 21:59 berto bzdury piszesz, także jak poprzedniczka tkwisz w świecie naznaczonym własną historią, w jej kategoriach interpretujesz całą rzeczywistość >Weź jeszcze poprawkę na to, że ludzie im bardziej są cywilizowani, tym mają wię > kszy poziom etyki i empatii. bzdura: komunizm, nazizm, maoizm, polpot, korea pn., reżimy bliskowschodnie, itp. >Część ma te dziec > i targana przywiązaniem do tradycji, bo zawsze ten świat wokół dzieci się kręci > ł, wszyscy mają, to też trzeba mieć. bzdura, trudno z tym dyskutować, dla ciebie sens życia to forum , ale wyobraź sobie że są inne systemy wartości >Egoizmem i bezmyślnością jest rodzenie w > PL dzieci a nie ich nierodzenie. (?) chyba masz na myśli głównie swój przypadek, ale co dalej, będziesz tak jechać do końca życia? rajcuje cię taka filozofia itp. w zasadzie każde zdanie które piszesz jest typu "bezdyskusyjnie w środku ziemi jest druga tylko większa" itd. to co wypisujesz o ekonomii to w ogóle masakra Odpowiedz Link Zgłoś
judith79 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 23.07.13, 16:20 jesli juz na nature sie powolujesz to warto zauwazyc, ze ma ona sie w zwyczaju sama regulowac, populacje zwierzat przez miliony lat podlegaly wlasnie tej naturalnej regulacji. czlowiek jest zwierzeciem glupim i od natury stara sie uniezaleznic, mnozac sie przy tym bez opamietania i niszczac tym samym swoja jedyna zywicielke i jedyny dom. dlugosc zycia sie wydluza, smiertrlnosc dzieci jest stosunkowo niewielka moze wiec osoby bezdzietne z wyboru sa odpowiedzia "pekajacej w szwach" planety :p Odpowiedz Link Zgłoś
stopgmopol Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 26.07.13, 02:04 naturalna jest bioroznorodnosc, a nie monokultura. czyli jedni maja, inni nie. gyby wszyscy decydowali sie na jedno tylko dziecko, ludzkosc tez by malala, az do ostatniej pary, ktora wydalaby tylko jednego potomka. idac twoim tokiem rozumowania, musialbys bronic wielodzietnosci, dla kazdego bez wyjatku. a wiec wracamy do tezy bioroznorodnosci - ktos ma jedno, ktos ma troje, ktos wcale nie ma, ktos jest bezplodny, ktos traci dziecko, ktos umiera szybko, ktos zyje dlugo, ktos adoptuje dzieci porzucone, ktos oddaje sie pasji tworzenia, kreacji. Ktos jest aseksualny, ktos wybiera celibat, ktos zyje dla sztuki, ktos zyje dla opieki nad dziecmi. Bioroznorodnosc. Jedyna forma, ktora istnieje naprawde. Reszta to fobie dzieciatych, by inni zyli tak samo, jak oni, bo inaczej jest bee. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 26.07.13, 09:20 >Reszta to fobie dzieciatych, by inni zyli tak samo, a bioróżnorodność gdzie ci się w tym przypadku zapodziała? fobię, chociaż w tym przypadku raczej myślałeś o obsesji, może mieć każdy. nie tylko dzieciaci. nigdy nie słyszałam, żeby mnie dzieciaci namawiali na rodzinę i dzieci, za to od samotnych wieeeele razy i to w tonie: będziesz żałować, ooooj będziesz. życie też nam potrafią urządzać wiekowi kawalerowie bez konta w banku, oderwani od życia piłkarze, których córki prowadzą blogi, albo zwolennicy celibatu. więc nie przesadzaj. Odpowiedz Link Zgłoś
froggy86 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 20.03.17, 14:17 Każda decyzja i każde uczucie (chęci czy niechęci) ma swój powód, swoje korzenie. Nic w tym dziwnego. Natura dała nam możliwość rozmnażania ale nie przymus. Odpowiedz Link Zgłoś
molly_wither co oznacza "szybko"? 19.07.13, 18:22 27,28 lat to szybko? Kiedy wiadomo,ze najlepszy wie do zachodzenia w ciaze to miedzy 20-27 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
neneek Re: co oznacza "szybko"? 23.07.13, 11:05 Interesujący temat, jestem dopiero na 1 wszej stronie, ale powiem tak: Znam jeszcze pare singielek, ale zadnej z tzw wyboru. Kazda z nich jest albo po nieudanym związku, albo jeszcze nie była w zadnym powaznym, albo po prostu nie ma szczescia. Ja tez jestem singielką/czy starą panna, zalezy jak na to patrzec.Jak byłam młoda, nie miałam szczęścia.Albo ja sie w kimś zakochiwałam, albo ktoś we mnie,nigdy zas w sobie nawzajem.Potem nagle pojawił się ktoś.Wydawało się, że jest to ten właściwy, wyobrażałam sobie jakby to było być razem, niestety, po paru latach rozmyślił się, twierdząc, że dusi się ze mną, a o rodzinie jeszcze nie myślał. Więc teraz jestem sama i nie zanosi się na jakąś drastyczną zmianę.Pewnie już do konca zycia bede sama i nie jest to jakies czarnowidztwo, ale znam swoje szczescie czy raczej jego brak na polu związków. Co do dzieci, nigdy za nimi nie przepadałam.Tak troche po 30stce, zmieniło mi się, chciałam mieć swoje, ale nie za wszelką cenę i bardzo dobrze, bo zbytnia presja nie jest zdrowa. Jednak jak już napisałam wcześniej i na to już za późno. W rodzinie jeszcze czasem pytają, zwłaszcza starsze osoby, które mają już wnuki:a kiedy ty będziesz miała takiego/cłopczyka/dziewczynkę?-zupełny brak taktu.Przecież nie mam szans.Nie dośc , że już wiek nie ten, to i nie ma z kim. W każdym razie ciekawy temat i poczytam dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
samuela_vimes Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 20.07.13, 10:47 długo nie chciałam mieć dzieci. Jak pewnego razu mi się zachciało było to już praktycznie powiedziawszy niemożliwe. Cóż pogodziłam się z tym i nie robiłam z tego powodu wielkiej tragedii, a właściwie w ogóle mnie to nie dotknęło. Aż pewnego pięknego razu usłyszałam, że jestem w ciąży. Czy mnie to ucieszyło? Raczej zaskoczyło i zszokowało. Bałam się czy dziecko będzie zdrowe i do badań prenatalnych bardzo się stresowałam. Potem panicznie już bałam się samego porodu. Nie skupiałam się wówczas na instynkcie. Chodziłam na jogę do kosmetyczki i robiłam wszystko by nie mieć rozstępów i głównie to było moim zmartwieniem ;-) Dopiero jak urodziła się moja córeczka wiedziałam, że to było najpiękniejsze i najlepsze co mogło mi się w życiu trafić. :-) Czyli tzw instynkt zaczął mi się dopiero po porodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
nexa7 do Samuela Vimes 26.07.13, 12:59 a masz jakies sprawdzone sposoby na rozstepy ? Jesli tak to podziel sie prosze doswiadczeniem. ja jestem po 30tce kilka lat a instynktu jak nie bylo tak nie ma... Odpowiedz Link Zgłoś
samuela_vimes Re: do Samuela Vimes 29.07.13, 12:18 nexa7 napisała: > a masz jakies sprawdzone sposoby na rozstepy ? Jesli tak to podziel sie prosze > doswiadczeniem. > ja jestem po 30tce kilka lat a instynktu jak nie bylo tak nie ma wiesz co ja przed ciążą ćwiczyłam, bo zawsze miałam skłonność do tycia w brzuchu i zdrowo się odżywiałam. W czasie ciąży chodziłam na jogę i smarowałam się różnego rodzaju kremami i na szczęście żadne rozstępy mi się nie zrobiły. Teraz martwi mnie tylko brzydka blizna po CC którą usunę laserowo. Co do instynktu, to jakiś mit. Nie wiem czy u mnie to instynkt, ale jak tylko podali mi młodą to się w niej od razu zakochałam. A z drugiej strony rodzenie dziecka to nie obowiązek, nie każda kobieta musi mieć dziecko przecież. Odpowiedz Link Zgłoś
akle2 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 23.07.13, 18:50 A można mieć szczęście na zamówienie? Bo ja uważam, że nie. Albo się spotka "tego kogoś" albo nie. Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 29.07.13, 13:29 urko70 napisał: > ast podać argumenty wolisz pisać ad personam, dzieci nie powinny byc uczone prz > ez kogoś takiego. Przez kogo? Przez osobę, która ośmieliła się dostrzec w czasie jazdy komunikacją miejską, że sporo ludzi np. pozwala, by ich dzieci wchodziły z butami na współpasażerów, gdy siadają obok, wylewały swoje napoje na ich ubranie, podczas gdy rodzic nie umie takiego dziecka utrzymać przy sobie, upomnieć albo przynajmniej przeprosić za szkodę? Co jeszcze robią te dzieci? W szkole pchają się, zachęcane przez rodziców (obecnie nie tylko, że nie dostrzegam, by ustępowały w drzwiach pierwszeństwa nauczycielowi ale wręcz pchają się i są oburzone na mnie, gdy zwracam im uwagę po tym, jak wpadły na mnie z impetem), potrącają i popychają bez słowa "przepraszam", o innych słowach z gatunku grzecznościowych nie wspomnę, bo po prostu nie używają. Jeszcze wiele takich sytuacji można by mnożyć. Nie tylko ja jedna to dostrzegam, większość rozmów prowadzonych przez współpracowników w pokoju nauczycielskim i nie tylko dotyczy właśnie takich sytuacji. Nasze obecne władze były zgorszone i zaskoczone już niejednym zachowaniem uczniów podczas pewnej szkolnej uroczystości i wprost same przyznawały, że to rodzice tych uczniów razem z nimi będący na tej uroczystości ZACHĘCALI dzieci i współuczestniczyli w takich zachowaniach, będących swoistą manifestacją braku szacunku dla grona pedagogicznego. To tyle, skoro już zmusiłeś mnie do konfrontacji. > > Forum słuzy do dyskutowania, jeśli Ty wolisz dowcipy, kawały, jeśli nie umiesz > znieś krytyki to zmień forum. > > Odpowiedz Link Zgłoś
urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 09:58 jeriomina napisała: > > ast podać argumenty wolisz pisać ad personam, dzieci nie powinny byc uczo > > ne przez kogoś takiego. > > Przez kogo? Przez kogoś kto na podstawie zaobserwowanych opisanych niegrzecznych zachowań stawia tezę, ze te dzieci i ich rodzice to patologia, (która w dorosłym życiu będzie żyła na koszt innych). > Przez osobę, która ośmieliła się dostrzec w czasie jazdy komunikacj > ą miejską, że sporo ludzi np. pozwala, by ich dzieci wchodziły z butami na wspó > łpasażerów, gdy siadają obok, wylewały swoje napoje na ich ubranie, podczas gdy > rodzic nie umie takiego dziecka utrzymać przy sobie, upomnieć albo przynajmnie > j przeprosić za szkodę? Dzieci nie powinny się tak zachowywać, ich rodzice nie powinni na to pozwalać, a jak juz się zdarzy to powinni przeprosić oblaną czy rozdeptaną przez tego 3 latka osobę! Ale twierdzenie, że na podstawie obserwacji takiego zachowania wyrośnie patologia jest po prostu bezpodstawne. Na to kim człowiek się staje w dorosłym życiu wpływa znacznie więcej czynników niż tylko to co tu opisałaś. > Co jeszcze robią te dzieci? W szkole pchają się, zachęc > ane przez rodziców (obecnie nie tylko, że nie dostrzegam, by ustępowały w drzwi > ach pierwszeństwa nauczycielowi ale wręcz pchają się i są oburzone na mnie, gdy > zwracam im uwagę po tym, jak wpadły na mnie z impetem), potrącają i popychają > bez słowa "przepraszam", o innych słowach z gatunku grzecznościowych nie wspomn > ę, bo po prostu nie używają. Jeszcze wiele takich sytuacji można by mnożyć. No tak... dzieci pchające się w szkole to oczywista patologia... - Ty chyba sobie żartujesz z tymi argumentami... Problem jest znacznie bardziej złożony niż Ty to przestawiasz. Istotne jest to, że to pchanie się na współpasażerów czy przed nauczyciela jest niegrzeczne i owszem ale nie wskazuje na to że te dzieci to patologia. > Nie tylko ja jedna to dostrzegam, większość rozmów prowadzonych przez współprac > owników w pokoju nauczycielskim i nie tylko dotyczy właśnie takich sytuacji. Na > sze obecne władze były zgorszone i zaskoczone już niejednym zachowaniem uczniów > podczas pewnej szkolnej uroczystości i wprost same przyznawały, że to rodzice > tych uczniów razem z nimi będący na tej uroczystości ZACHĘCALI dzieci i współuc > zestniczyli w takich zachowaniach, będących swoistą manifestacją braku szacunku > dla grona pedagogicznego. > To tyle, skoro już zmusiłeś mnie do konfrontacji. Widzisz jeriomino, jest takie stare i bardzo mądre powiedzenie: na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Kilka razy osobiście widziałem jak przedszkolak czy uczeń został źle potraktyowany przez nauczyciela (niesprawiedliwa ocena, nie udzielenie odpowiedzi, brak reakcji na pewne zachowanie) - ja wcale się nie dziwię tym dzieciom że nie mają szacunku do kogoś kto w ten sposób się zachowuje. W szkole średniej miałem wielu młodych nauczycieli i jednego emerytowanego. Ten emeryt zawsze przez wszystkich był traktowany z szacunkiem, z tymi młodymi nauczycielami było przeróżnie - wnioski do wyciągnięcia samemu. Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 10:08 urko70 napisał: > > Przez kogo? > > Przez kogoś kto na podstawie zaobserwowanych opisanych niegrzecznych zachowań s > tawia tezę, ze te dzieci i ich rodzice to patologia, (która w dorosłym życiu bę > dzie żyła na koszt innych). Nigdzie nie napisałam o życiu na koszt innych. Chyba Ci się moje wpisy pomyliły z czyimiś. > > > Dzieci nie powinny się tak zachowywać, ich rodzice nie powinni na to pozwalać, > a jak juz się zdarzy to powinni przeprosić oblaną czy rozdeptaną przez tego 3 l > atka osobę! > Ale twierdzenie, że na podstawie obserwacji takiego zachowania wyrośnie patolog > ia jest po prostu bezpodstawne. Na to kim człowiek się staje w dorosłym życiu w > pływa znacznie więcej czynników niż tylko to co tu opisałaś. > Skoro tak kochasz słowniki i definicje, polecam definicję słowa patologia - "(1.3) socjol. nieprawidłowe zjawiska społeczny, prowadzące do złego funkcjonowania społeczeństwa" PROWADZĄCE. Zdaje się, że całe nieporozumienie przez fakt, że Ty inaczej rozumiesz słowo patologia. Ja rozumiem je jako "odchylenie od normy". Normą w tym przypadku jest DLA MNIE grzeczne zachowanie dziecka, lub, w przypadku niegrzecznego, upomnienie tegoż przez opiekuna/rodzica. Dla Ciebie patologia najwyraźniej = przestępczość, kryminalistyka, narkotyki, przemoc, itd. Spokojnie. Nie taką patologię miałam na myśli, aczkolwiek w dalszej perspektywie nie upominanie dziecka za drobiazgi MOŻE, powtarzam MOŻE (ALE NIE MUSI) prowadzić do eskalacji. Dlatego nie napisałam w pierwszym poście, od ktorego zaczęła się dyskusja, że WSZYSCY rodzice albo nawet, że WIĘKSZOŚĆ rodziców tak robi ale że SPORO. Jeszcze raz tłumaczę - SPORO dla mnie, dla mnie ZA DUŻO. Do tego jakoś nie zechciałeś się odnieść, bo niewygodne :P > > No tak... dzieci pchające się w szkole to oczywista patologia... - Ty chyba sob > ie żartujesz z tymi argumentami... Patrz wyżej. > > Problem jest znacznie bardziej złożony niż Ty to przestawiasz. Istotne jest to, > że to pchanie się na współpasażerów czy przed nauczyciela jest niegrzeczne i o > wszem ale nie wskazuje na to że te dzieci to patologia. > > Patrz wyżej. > > Nie tylko ja jedna to dostrzegam, większość rozmów prowadzonych przez wsp > ółprac > > owników w pokoju nauczycielskim i nie tylko dotyczy właśnie takich sytuac > ji. Na > > sze obecne władze były zgorszone i zaskoczone już niejednym zachowaniem u > czniów > > podczas pewnej szkolnej uroczystości i wprost same przyznawały, że to rod > zice > > tych uczniów razem z nimi będący na tej uroczystości ZACHĘCALI dzieci i w > spółuc > > zestniczyli w takich zachowaniach, będących swoistą manifestacją braku sz > acunku > > dla grona pedagogicznego. > > To tyle, skoro już zmusiłeś mnie do konfrontacji. > > Widzisz jeriomino, jest takie stare i bardzo mądre powiedzenie: > na szacunek trzeba sobie zasłużyć. > Kilka razy osobiście widziałem jak przedszkolak czy uczeń został źle potraktyow > any przez nauczyciela (niesprawiedliwa ocena, nie udzielenie odpowiedzi, brak r > eakcji na pewne zachowanie) - ja wcale się nie dziwię tym dzieciom że nie mają > szacunku do kogoś kto w ten sposób się zachowuje. W szkole średniej miałem wiel > u młodych nauczycieli i jednego emerytowanego. Ten emeryt zawsze przez wszystki > ch był traktowany z szacunkiem, z tymi młodymi nauczycielami było przeróżnie - > wnioski do wyciągnięcia samemu. U mnie jest dokładnie odwrotnie :) Sama nie mam problemu wręcz z UWIELBIENIEM dzieci w stosunku do mnie. Mało tego, wielu kolegów i koleżanek nauczycieli mi tego zazdrości :) Odpowiedz Link Zgłoś
urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 10:46 jeriomina napisała: > > > Przez kogo? > > > > Przez kogoś kto na podstawie zaobserwowanych opisanych niegrzecznych zach > owań s > > tawia tezę, ze te dzieci i ich rodzice to patologia, (która w dorosłym ży > ciu bę > > dzie żyła na koszt innych). > > Nigdzie nie napisałam o życiu na koszt innych. Chyba Ci się moje wpisy pomyliły > z czyimiś. 1. Pisałaś że to przyszła patologia czy element przestępczy a oni żyją na koszt innych. 2. Taki kontekst miała rozmowa. > Zdaje się, że całe nieporozumienie przez fakt, że Ty inaczej rozumiesz słowo [i > ]patologia[/i]. > Ja rozumiem je jako "odchylenie od normy". Normą w tym przypadku jest DLA MNIE > grzeczne zachowanie dziecka, lub, w przypadku niegrzecznego, upomnienie tegoż p > rzez opiekuna/rodzica. > Dla Ciebie patologia najwyraźniej = przestępczość, kryminalistyka, narkotyki, p > rzemoc, itd. Krótko: normą jest mówienie sobie "dzień dobry", ale jeśli nazwiesz patologicznym zachowanie w którym ktoś tego nie nie zrobił to zabijesz śmiechem. W swoim rozumieniu patologi nie uwzględniłaś istotności danego odstępstwa oraz istotności danej normy. > Spokojnie. Nie taką patologię miałam na myśli, aczkolwiek w dalszej perspektywi > e nie upominanie dziecka za drobiazgi MOŻE, powtarzam MOŻE (ALE NIE MUSI) prowa > dzić do eskalacji. Dlatego nie napisałam w pierwszym poście, od ktorego zaczęła > się dyskusja, że WSZYSCY rodzice albo nawet, że WIĘKSZOŚĆ rodziców tak robi al > e że SPORO. Jeszcze raz tłumaczę - SPORO dla mnie, dla mnie ZA DUŻO. Do tego ja > koś nie zechciałeś się odnieść, bo niewygodne :P Czyli Ty nie zaobserwowałaś żadnej patologi a tylko i wyłacznie niegrzczne dzieci i rodziców nie umiejących wychować i ma się to NIJAK do tgo o czym tu była mowa czyli potrzeby wzrostu dzietności. > > Widzisz jeriomino, jest takie stare i bardzo mądre powiedzenie: > > na szacunek trzeba sobie zasłużyć. > > [...] > > Ten emeryt zawsze przez wszystki > > ch był traktowany z szacunkiem, z tymi młodymi nauczycielami było przeróż > nie - > > wnioski do wyciągnięcia samemu. > > U mnie jest dokładnie odwrotnie :) > Sama nie mam problemu wręcz z UWIELBIENIEM dzieci w stosunku do mnie. Cieszę się, że nie masz problemu z "wręcz uwielbieniem dzieci" ale jak to się ma do tego, że one Cię uwielbiają a mimo to pchają się w drzwiach i nie przepraszają....? Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 11:09 urko70 napisał: > 1. Pisałaś że to przyszła patologia czy element przestępczy a oni żyją na koszt > innych. > 2. Taki kontekst miała rozmowa. Kontekstem rozmowy było współczucie dla bezdzietnych, jako że niby tracą wielką sprawę w życiu, bo nie spełniają misji, jaką jest wzbogacanie społeczeństwa. Czemu odwracasz kota ogonem? Po raz kolejny? Nie mam wpływu na Twoje skojarzenia (życie na koszt innych). > Krótko: normą jest mówienie sobie "dzień dobry", ale jeśli nazwiesz patologiczn > ym zachowanie w którym ktoś tego nie nie zrobił to zabijesz śmiechem. > W swoim rozumieniu patologi nie uwzględniłaś istotności danego odstępstwa oraz > istotności danej normy. > Rozważanie o "wyższości świąt BN nad świętami WN i na odwrót" :P Jeszcze raz tłumaczę, jak komu dobremu - NIE UWAŻAM, ŻEBY NIE POWIEDZENIE "DZIEŃ DOBRY" było patologią ale brak wychowania MOŻE DO NIEJ PROWADZIĆ. Mam to przetłumaczyć na jakiś język, w którym zrozumiesz??? > > > Czyli Ty nie zaobserwowałaś żadnej patologi a tylko i wyłacznie niegrzczne dzie > ci i rodziców nie umiejących wychować i ma się to NIJAK do tgo o czym tu była m > owa czyli potrzeby wzrostu dzietności. > Ma się. Lepiej się nie rozmnażać, niż rozmnażać na potęgę, a potem nie umieć nad tym zapanować. > Cieszę się, że nie masz problemu z "wręcz uwielbieniem dzieci" ale jak to się m > a do tego, że one Cię uwielbiają a mimo to pchają się w drzwiach i nie przepras > zają....? Nie uczę wszystkich dzieci w szkole, mówiłam o swoich uczniach i ich uwielbieniu, natomiast o obserwacji innych dzieci i ich niegrzecznych zachowań. Tak serio od rana nie masz nic lepszego do roboty tylko czepiać się moich wpisów? Odpowiedz Link Zgłoś
urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 12:06 jeriomina napisała: > urko70 napisał: > > > 1. Pisałaś że to przyszła patologia czy element przestępczy a oni żyją na > koszt > > innych. > > 2. Taki kontekst miała rozmowa. > > Kontekstem rozmowy było współczucie dla bezdzietnych, jako że niby tracą wielką > sprawę w życiu, bo nie spełniają misji, jaką jest wzbogacanie społeczeństwa. C > zemu odwracasz kota ogonem? Po raz kolejny? Nie mam wpływu na Twoje skojarzenia > (życie na koszt innych). Patologia działa na niekorzyść całości, obojętnie czy to skrzywienie kregosłupa wpływające na cały organizm czy to morderca również działający na szkodę społeczeństwa. > > Krótko: normą jest mówienie sobie "dzień dobry", ale jeśli nazwiesz patol > ogiczn > > ym zachowanie w którym ktoś tego nie nie zrobił to zabijesz śmiechem. > > W swoim rozumieniu patologi nie uwzględniłaś istotności danego odstępstwa > oraz > > istotności danej normy. > > Rozważanie o "wyższości świąt BN nad świętami WN i na odwrót" :P Spróbuj na RP czy zebraniu z rodzicami powiedzieć że brak dzień dobry to patologia to sie przekonasz. > Jeszcze raz tłumaczę, jak komu dobremu - NIE UWAŻAM, ŻEBY NIE POWIEDZENIE "DZIE > Ń DOBRY" było patologią ale brak wychowania MOŻE DO NIEJ PROWADZIĆ. Mam to prze > tłumaczyć na jakiś język, w którym zrozumiesz??? Jeszcze raz powtórzę, że do bycia mordercą może prowadzić setki różnych przyczyn. > > Czyli Ty nie zaobserwowałaś żadnej patologi a tylko i wyłacznie niegrzczn > e dzie > > ci i rodziców nie umiejących wychować i ma się to NIJAK do tgo o czym tu > była m > > owa czyli potrzeby wzrostu dzietności. > > > Ma się. Lepiej się nie rozmnażać, niż rozmnażać na potęgę, a potem nie umieć na > d tym zapanować. To bardzo ograniczone postrzeganie tematu. Lepiej to "lepiej wychowywać". > > Cieszę się, że nie masz problemu z "wręcz uwielbieniem dzieci" ale jak to > się m > > a do tego, że one Cię uwielbiają a mimo to pchają się w drzwiach i nie pr > zepras > > zają....? > > Nie uczę wszystkich dzieci w szkole, mówiłam o swoich uczniach i ich uwielbieni > u, natomiast o obserwacji innych dzieci i ich niegrzecznych zachowań. To może swoje pretensje skieruj do swoich koleżanek nauczycielek skoro to ich wychowankowie tak się zachowują. Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 12:09 urko70 napisał: > To może swoje pretensje skieruj do swoich koleżanek nauczycielek skoro to ich w > ychowankowie tak się zachowują. > Zachowują się tak, bo ich rodzice nie umieli ich wychować. BASTA. Odpowiedz Link Zgłoś
urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 12:40 jeriomina napisała: > > To może swoje pretensje skieruj do swoich koleżanek nauczycielek skoro to > ich wychowankowie tak się zachowują. > > > Zachowują się tak, bo ich rodzice nie umieli ich wychować. A rodzice dzieci z Twojej klasy to jacyś specjalnie wyselekcjonowani? > BASTA. I kolejny popis umiejętności rozmowy, nakazywać zakończenie rozmowy to sobie możesz w swoim domu, w szkole do uczniów tez nie powinnaś tak próbować zakończyć rozmowę. Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_a Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 13:04 urko70 napisał: > > BASTA. > > I kolejny popis umiejętności rozmowy, nakazywać zakończenie rozmowy to sobie mo > żesz w swoim domu, w szkole do uczniów tez nie powinnaś tak próbować zakończyć > rozmowę. urko, nie trzeba być specjalistą od negocjacji, żeby czytając twoje wypowiedzi dostrzec, że "basta" to jedyny sposób zakończenia rozmowy z tobą oprócz przemilczenia. Bez zdecydowanego zakończenia ten tasiemiec nie miałby końca. ;-) Osobiście uważam, że przemilczenie jest lepszym sposobem, bo wtedy nie masz nic do skomentowania. ;-D Odpowiedz Link Zgłoś
urko70 Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 13:17 stokrotka_a napisała: > > > BASTA. > > > > I kolejny popis umiejętności rozmowy, nakazywać zakończenie rozmowy to so > bie mo > > żesz w swoim domu, w szkole do uczniów tez nie powinnaś tak próbować zako > ńczyć > > rozmowę. > > urko, nie trzeba być specjalistą od negocjacji, żeby czytając twoje wypowiedzi > dostrzec, że "basta" to jedyny sposób zakończenia rozmowy z tobą oprócz przemil > czenia. Bez zdecydowanego zakończenia ten tasiemiec nie miałby końca. ;-) Osobi > ście uważam, że przemilczenie jest lepszym sposobem, bo wtedy nie masz nic do s > komentowania. ;-D Nie trzeba byc specjalista od negocjacji, żeby wiedzieć że tak się nie robi, nauczyciel powinien to wiedzieć. Ja nikogo nie zmuszam do odpisywania. Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: współczuję bezdzietnym 30.07.13, 13:32 Nauczyciel ma być nauczycielem także na forum??? Heloł, ja mam wakacje!!! Dwumiesięczne i płatne :D :D :D Wracam do mojego słodkiego leniuchowania za pieniądze z Twoich podatków :D :D :D EOT z mojej strony, tym razem już definitywny. Odpowiedz Link Zgłoś
gorzka4idiotka Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 31.07.13, 19:50 Niestety jestem bezdzietna, właściwie to konsekwencja mojego wyboru... Wybrałam takiego mężczyznę, z którym nie mogę mieć dzieci. Pogodziłam się z tym, ale tak naprawdę chciałabym mieć dzieci, i to kilkoro. Życie czasami nie chce z nami się dogadać i tak to już jest.... Odpowiedz Link Zgłoś
urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 06.08.13, 08:52 gorzka4idiotka napisała: > Niestety jestem bezdzietna, właściwie to konsekwencja mojego wyboru... Wybrałam > takiego mężczyznę, z którym nie mogę mieć dzieci. Pogodziłam się z tym, ale ta > k naprawdę chciałabym mieć dzieci, i to kilkoro. Życie czasami nie chce z nami > się dogadać i tak to już jest.... Jeśli to zależne od Was to wraz z upływem czasu ludzie często zmieniają zdania, jeśli nie zależne to są też adopcje. No chyba, ze chodzi o jeszcze coś innego. Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 06.08.13, 22:59 Adopcja to nie to samo co biologiczne rodzicielstwo. I nie chodzi o żadne więzi ani nic w tym stylu. Chodzi o to, że to się człowiek na wstępie ładuje w rodzicielstwo specjalnej troski. Nie ma się co oszukiwać i zaklinać rzeczywistości, że trafi się na dziecko bez żadnych problemów z dobrej rodziny. Dobre rodziny nie oddają dzieci do adopcji a przynajmniej oddają na tyle rzadko, że nie ma co liczyć na cuda. I ludzie doskonale sobie z tego zdają sprawę i jak nie są gotowi na nierzadko bardzo duże wyzwania, to stają na głowie, zadłużają się na in-vitro i robią wszystko, żeby mieć swoje dziecko. A jak się nie uda, to pozostają bezdzietni. Odpowiedz Link Zgłoś
urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 07.08.13, 11:10 berta-death napisała: > Adopcja to nie to samo co biologiczne rodzicielstwo. To dość ważne, wręcz epokowe odkrycie... tylko nie wiem dla kogo.. :) > I nie chodzi o żadne więzi > ani nic w tym stylu. Chodzi o to, że to się człowiek na wstępie ładuje w rodzi > cielstwo specjalnej troski. Nie ma się co oszukiwać i zaklinać rzeczywistości, > że trafi się na dziecko bez żadnych problemów z dobrej rodziny. Nie wiem skąd takie info ale znjaomi takie wlasnie dostali (jakaś młódka zaciążyła z mocno starszym, donosiła, urodziła, oddała zaraz po porodzie). Dziecko żywe, energiczne, choruje tyle co inne dzieci, uczy się tak jak inne dzieci, nie kradnie, ale fakt... nie szanuje zabawek.... zawsze myslalem ze to dlatego ze ci co go wychowują nawalili w tej kwestii ale teraz wiem, że to dlatego że adoptowane.... > Dobre rodziny n > ie oddają dzieci do adopcji a przynajmniej oddają na tyle rzadko, że nie ma co > liczyć na cuda. I ludzie doskonale sobie z tego zdają sprawę i jak nie są gotow > i na nierzadko bardzo duże wyzwania, to stają na głowie, zadłużają się na in-vi > tro i robią wszystko, żeby mieć swoje dziecko. A jak się nie uda, to pozostają > bezdzietni. Krótko mówiąc wg Ciebie nie ma ludzi którzy adoptują dzieci... bo albo staja na glowie, albo invitro a jak nie wychodzi to zostajka bezdzietni....? Obawiam się że są, są tacy którzy adoptują. :) Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 07.08.13, 11:46 Ta twoja odpowiedź to jest w stylu tych wszystkich komentarzy pojawiających się pod artykułami o jakichś zależnościach. Artykuł mówi, że palenie papierosów zwiększa ryzyko zachorowania na raka a komentarz, mój znajomy pali już 50lat i zdrowy, więc artykuł to jakaś bzdura. Przecież wyraźnie napisałam, że może się zdarzyć zdrowe dziecko, pewnie nawet całkiem często się zdarza, ale trzeba też przyjąć do wiadomości, że zdecydowana większość osób oddających dzieci do adopcji, to jednak patologia społeczna, alkoholiczki, schizofreniczki i osoby cierpiące na różne przypadłości. Przypadłości uwarunkowane genetycznie. Ośrodki adopcyjne nie mają informacji o tym, kim dokładnie byli rodzice dziecka. Dzieci nie mają też na czole napisane, z jakimi problemami przyszły na świat. Większość wychodzi dopiero po latach. Stąd nie można mieć za złe ludziom, którzy nie chcą podjąć takiego ryzyka i takiego wyzwania. Nie można im wytykać, że są tacy czy siacy, bo wolą ładować kasę na in-vitro albo zostać bezdzietni, niż zaadoptować dziecko. A nawet jak zdecydują się na adopcję to dzieci z uregulowaną sytuacją prawną, które można adoptować jest dużo mniej niż potencjalnych rodziców. Nie ma bata, nie każdy się załapie. Zwłaszcza jak chce mieć zdrowego niemowlaka, bo też trzeba zrozumieć, że dla kogoś adopcja dziecka starszego czy ze zdiagnozowaną chorobą, może być zbyt dużym wyzwaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
urko70 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 08.08.13, 11:43 berta-death napisała: > Ta twoja odpowiedź to jest w stylu tych wszystkich komentarzy pojawiających się > pod artykułami o jakichś zależnościach. Artykuł mówi, że palenie papierosów zw > iększa ryzyko zachorowania na raka a komentarz, mój znajomy pali już 50lat i zd > rowy, więc artykuł to jakaś bzdura. > > Przecież wyraźnie napisałam, że może się zdarzyć zdrowe dziecko, pewnie nawet c > ałkiem często się zdarza, ale trzeba też przyjąć do wiadomości, że zdecydowana > większość osób oddających dzieci do adopcji, to jednak patologia społeczna, alk > oholiczki, schizofreniczki i osoby cierpiące na różne przypadłości. Może sie zdarzyć, to powiedzmy 5% - czyli 95 na sto dzieci jest chorych - wątpliwe. Nawet całkiem często - czyli powiedzmy20% - czyli 80 dzeici na 100 jest chorych - również wątpliwe Zdecydowana większość - czyli powiedzmy 70 dzieci na 100 mają choroby - nadal wątpliwe. Fajnie to zmiękczałaś... :), piszę wątpliwe bo cięzko mi umierzyć że 70 na 100 dzieci oddane do adopcji są chore, są patologiczne. Były robione w tej kwestii badania? > Przypadłośc > i uwarunkowane genetycznie. Ośrodki adopcyjne nie mają informacji o tym, kim do > kładnie byli rodzice dziecka. Pewnie znów napiszesz sobie że moją wypowiedź jest jak pod artukułami ale znjaomi o tkóych pisałem wiedzieli dokladnie kim byla matka biologiczna (ofc bez nazwiska i imienia). > Dzieci nie mają też na czole napisane, z jakimi p > roblemami przyszły na świat. Większość wychodzi dopiero po latach. Z własnymi biologicznymi równiez nie masz pewności, że coś się w nich nie zepsuje. > Stąd nie moż > na mieć za złe ludziom, którzy nie chcą podjąć takiego ryzyka i takiego wyzwani > a. > Nie można im wytykać, że są tacy czy siacy, bo wolą ładować kasę na in-vitro > albo zostać bezdzietni, niż zaadoptować dziecko. A dasz radę wstawić tu cytat wypowiedzi, w której ktoś tu miał im to za złe lub wytykał? Czy może to ot taka sugestia w bialych rękawiczkach i zaraz napiszesz, ze deszcz pada? Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 08.08.13, 14:47 Statystycznie to z jakich rodzin pochodzą dzieci do adopcji? Przecież nie z inteligenckiej klasy średniej. To już nie te czasy, że panienka z dobrego domu zrobiła skok w bok z paniczem z sąsiedniego dobrego domu i żeby wstydu uniknąć, rodzina oddawała dziecko nieślubne do adopcji. Teraz to nie jest problem ani wstyd, jak tylko zdrowie i warunki ekonomiczne pozwalają, to nikt nie oddaje dzieci do adopcji. Nawet jak wiąże się to ze znacznym obniżeniem standardu życia. Prawie każde dziecko oddawane do adopcji pochodzi z patologicznej rodziny. A to, że ktoś popadł w patologię jest ściśle powiązane z cechami osobowości jakie posiada, bądź z jakimiś chorobami. A te są dziedziczne. Główną przypadłością patologii jest też alkoholizm, więc jest naprawdę duże prawdopodobieństwo, że matka dziecka popijała w czasie ciąży. Nawet jak nie była w ciągu alkoholowym i dziecko nie ma pełnoobjawowego FAS, to jakieś skutki tego mniej lub bardziej okazjonalnego popijania będą. Owszem, nawet mając nieciekawe geny i pewne dysfunkcje nabyte w okresie ciąży i porodu, można wyrosnąć na całkiem normalnego człowieka. Ważne, żeby więcej patologii w życiu nie doświadczyć. I większość rodzin adopcyjnych nie ma większych problemów z dziećmi niż biologiczne. Dzieci adopcyjne nie wyrastają masowo na psychopatów. Natomiast jest pewne prawdopodobieństwo, że jednak te zaburzenia będą na tyle silne, że dzieciak najpierw ostro da popalić a potem zostanie menelem, ledwo podstawówkę skończy, popadnie w alkoholizm i wkroczy na drogę półświatka. I tego ludzie się obawiają. I nie mówię tego z powodu jakichś uprzedzeń, w końcu sama jestem adoptowana. Odpowiedz Link Zgłoś
natka1100 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 06.08.13, 21:19 Ja jestem dzietna z wyboru i wielkiego parcia na dziecko, ale po pierwszym przeszla mi ochota do rozmnazania, wiec jestem "wtorna" przeciwniczka. Mam kumpelke, ktora ma corke z wpadnki, bardzo ja kocha, itd, ale na widok niemowlakow zwiewa, raczej sie zachwyci malym pieskiem niz noworodkiem . Nie mamy lekkiego zycia, bo i tu we wloszech jest masa akich, co czekaja na parke, bo sie lepiej chowa, i w sumie sporo ludzi ma wiecej niz 1 dziecko, znam takich szalencow co maja czworke.... jezdza busem :) nie wiem, ajk wiaza koniec z koncem, bo system wloski robi wszystko, zeby uprzykrzyc /utrudnic/ podrozyc rodzicom zycie.... ale nie o tym mialo byc . Nie mam chyba w Polsce znajomych bezdzietnych z wyboru, no, moze z jedna osobe, ale raczej eni z wyboru, bo jest singielk oi bez dizeci bo jakos tak wyszlo .... ale mam ex przyjacoilke, singielke z dzieckiem. Tatus sie zmyl, ona sie zdecydowala na dziecko, bo mila ok 30 lat i ponoc to byla ostatnia szansa. Kumpelka robi dobra mine do zlej gry, bo odkad byla w ciazy zaczela sie tlumaczyc" wiesz, kobiety w ciazy maja dziwne zachowania", bo sie przestala odzywac ( ja nie mialam odwalkow, mimo ciazy), i jak zapytalam, jak tam tatus sie z dzieckiem obchodzi, i wyszlo na jaw, ze tatusia nie ma, to sie przestala do mnie odzywac. Wiec chyba nie jest az tak rozowo, jak sie to na Facebooku opisuje... Odpowiedz Link Zgłoś
astrofan Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 07.08.13, 21:46 >jeriomina 30.07.13, 10:08 Odpowiedz >Skoro tak kochasz słowniki i definicje, polecam definicję słowa patologia - "(1.3) socjol. >nieprawidłowe zjawiska społeczny, prowadzące do złego funkcjonowania społeczeństwa" no proszę, chodzi o bezdzietnych? Odpowiedz Link Zgłoś
landrynka000 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 20.03.17, 00:19 Hej watek jeszcze aktualny? :) Odpowiedz Link Zgłoś
froggy86 Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 20.03.17, 14:08 Owszem. Ja jestem bezdzietna zdecydowanie z wyboru. Mam 35 lat i z wiekiem utwierdzam sie tylko w tym przekonaniu. Nie każdy czuje powołanie do bycia rodzicem. Ja nie czuje. Nigdy nie czułam mięty do dzieci, nawet w bardzo młodych latach (18-25 lat) teraz tylko sie to ugruntowuje. Uwazam ze urodzenie dziecka dla "zasady" w takiej sytuacji nie ma sensu, bo zrobilabym mu krzywdę. Nie miałby czułej, opiekuńczej, troskliwej mamy. Jeśli sie nie czuje potrzeby, lepiej dzieci nie mieć bo to nie są zabawki. Odpowiedz Link Zgłoś
molly_wither Re: Bezdzietne 30+ - z wyboru? 24.03.17, 18:41 A fajnie sie zyje. Nie musze sie spieszyc do domu, nie musze targac siat z zakupami. Moge miec zawsze zrobione paznokcie, moge isc na fitness, basen tudziez rower. Wysypiam sie, robie w pracy kariere, mam pieniadze tylko dla siebie, fajnie. Odpowiedz Link Zgłoś