zwiazek z hazardzistą, pomocy:(

12.07.13, 14:56
Zwracam się do Was z prośbą o ocenę sytuacji i poradę jakie kroki podjąć dalej...

Jestem w 8-letnim związku (trochę przechodzonym). Każda próba rozejścia sie utwierdzała nas jednak w przekonaniu, że żyć bez siebie nie możemy. Deklarował, że będę jego żoną, ale tematów zaręczyn, ślubu, kupna własnego mieszkania unikał jak ognia, a przyciśnięty do muru milczał. Ostatecznie, w te wakacje miał sie oświadczyć, ale pojawił sie problem....

Jakiś czas temu odkrylam, że jest uzależniony od hazardu, do tego stopnia, że zaczął brać pozyczki i krótkoterminowe kredyty. Zarabia całkiem nieźle, ale wyglada na to, że calą pensję pochlania mu hazard skoro musi wspomagac się pożyczkami. Rozmawialam z nim o tym obiecał, ze juz nie będzie, ale okazalo się, ze oszukuje mnie i gra nadal.
Mamy teraz ciche dni (nie widujemy się), bo oznajmiłam mu, ze z tak nieodpowiedzialną osobą, nie ma co myśleć o wspólnej przyszlości, ale zastanawia mnie co dalej....

Poinformowac jego rodziców co synalek wyprawia ( jego mama ma na niego duzy wpływ), czy odpuścić i nie wtrącać się?
Ponadto, jego rodzice uważają, ze wszelkie klotnie miedzy nami sa wynikiem naszych charakterów, a nie zdaja sobie sprawy, że sa one wynikiem jego postepowania.
Sami liczą na nasz ślub, a nie wiedzą, ze zwlekanie leży po jego stronie (wydaje im się, że to ja przeciagam, bo robię karierę). czy wyprowadzić ich z błedu i prosić o pomoc, żeby przemowili mu do rozsądku czy dać sobie spokój?
Ja mam 29 lat, on-31.

    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 14:59
      Założymy się że nic się nie zmieni? :D
      • magadanskaya Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 17:56
        niestety, to nie jest zabawne
    • dmb41 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 16:59
      Słyszałaś kiedyś o kimś kto wyszedł z nałogu, bo rodzice na niego nakrzyczeli? Ja nie. ć Partner może ci obiecywać różne rzeczy, ale dopóki nie załapie, że ma problem, to będą obietnice bez pokrycia.
      Facet musi zdecydować się na terapię, a nawet jeśli terapia się powiedzie, do końca życia będzie hazardzistą, tyle że podleczonym.
      W życiu nie zdecydowałabym się w obecnej sytuacji na małżeństwo, nawet z intercyzą, chyba, że lubisz być jedyną żywicielką rodziny i bawią cię wizyty dłużników oraz wynoszenie przez szanownego wszystkiego co da się spieniężyć.
      • magnusg Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 17:06
        Mozna sie pod tym tylko podpisac.Zwiazek z kims takim to niekonczace sie bagno i syf.
    • marguy Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 17:06
      Nie sadze zeby naskarzenie do mamusi na synalka, badz co badz doroslego mezczyzny, cokolwiek zmienilo.

      Jesli masz duzo cierpliwosci, jestes odporna nia biede, lubisz przyjmowac komornikow i zyc balansujac na emocjonalnej hustawce, to wyjdz za niego.
      Jesli nie, to rozwiaz to cos, co nazywasz zwiazkiem, a co zwiazkiem nie jest tylko dziwaczna relacja z metna przyszloscia.
      • z_pokladu_idy Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 19:24
        marguy napisała:


        > Jesli masz duzo cierpliwosci, jestes odporna nia biede, lubisz przyjmowac komor
        > nikow i zyc balansujac na emocjonalnej hustawce, to wyjdz za niego.

        Wątpię, żeby go jakkolwiek do ożenku mogła zmusić.
        Niestety nie pierwszy raz to kobieta biega za dość kiepskim kandydatem na męża, tylko dlatego, że jej szkoda minionego czasu.
    • magadanskaya Dziewczyno, ja Cie prosze 12.07.13, 17:55
      zostaw go. Gdyby byl chociaz Twoim mezem, to jeszcze byloby o co walczyc. A tak? Co Cie przy nim trzyma??
      • karocaro84 Re: Dziewczyno, ja Cie prosze 12.07.13, 18:33
        Co mnie trzyma? hmm, przywiazanie, przyjaźń, i poczucie, że odchodząc byłabym 8 lat w plecy.
        • ipsetta Re: Dziewczyno, ja Cie prosze 12.07.13, 18:43
          > Co mnie trzyma? hmm, przywiazanie, przyjaźń, i poczucie, że odchodząc byłabym 8
          > lat w plecy.

          A miałaś takie poczucie kończąc np. czteroletnie liceum? Ze po co kończyć, skoro tak fajnie było? Życie to krótsze i dłuższe etapy. Nie miej żalu, że ten się może skończyć. Gdybyś była pewna o trafności twojej decyzji, dotyczącej bycia przy tym facecie do końca życia, na pewno nie pisałabyś tutaj.
        • ipsetta Re: Dziewczyno, ja Cie prosze 12.07.13, 18:49
          A, i jeszcze jedno. Przecież nie musisz z nim zrywać kontaktu. Możesz mu pomagać i być przy nim (jeśli będzie chciał się leczyć), ale w już charakterze przyjaciółki.
        • z_pokladu_idy Re: Dziewczyno, ja Cie prosze 12.07.13, 19:22
          karocaro84 napisała:

          > Co mnie trzyma? hmm, przywiazanie, przyjaźń, i poczucie, że odchodząc byłabym 8
          > lat w plecy.

          Kiepski powód, żeby trwać w tak nędznym związku. Przy takim człowieku zatrzymałoby mnie jedynie silne uczucie, pewność, że on mnie traktuje poważnie, jak partnerkę i choćby cień zrozumienia powagi problemu z jego strony. A tak masz nałogowca, który Cię traktuje jak zapchajdziurę, a Twoje potrzeby zbywa milczeniem.
        • marguy Re: Dziewczyno, ja Cie prosze 12.07.13, 19:55
          karocaro84 napisała:

          > Co mnie trzyma? hmm, przywiazanie, przyjaźń, i poczucie, że odchodząc byłabym 8
          > lat w plecy.


          No tak! Szkoda osmiu lat wiec lepiej sobie spaprac cale zycie.
          Powodzenia!
          • alienka20 Re: Dziewczyno, ja Cie prosze 13.07.13, 16:04
            Też mnie poraziła ta logika.
            Związek z alkoholikiem/narkomanem/hazardzistą to świetlany wstęp do przegranego życia.
            W momencie, w którym zdajesz sobie sprawę, że jesteś w związku z nałogowcem, najlepszym wyjściem jest jak najszybsze pakowanie manatków i zakończenie związku.
            Nie słuchaj obietnic, wyznań miłości co najwyżej przyjmij przeprosiny za zmarnowanie kilku lat życia.
            Obietnice poprawy u nieleczonego osobnika nic nie znaczą, mają taką wartość jak w memie internetowym: "jeśli obiecuję, że zrobię, to znaczy, że obiecuję".
            Ja bym wyprowadziła się bez słowa, co najwyżej zostawiła list, żeby nie dzwonił i nie odzywał się, bo sprawa jest już skończona. Następnie zgłosiła się na terapię. Łatwiej przeżyć koniec takiego związku nie mając kontaktu z nałogowcem, który będzie mamił wizjami wspólnej wspaniałej (?) przyszłości.
            Skarżenie się rodzicom nic nie da. To jest dorosły człowiek i nie mają wpływu na jego decyzje życiowe i postępowanie. Jeżeli przyjdzie mu do głowy postawić wszystko, to tak zrobi i "ochrzan" od rodziców nic nie da. Co najwyżej przestaną dawać mu kasę. Ale i też musiałabyś mieć jakieś dowody w postaci zdjęć, że on gra nałogowo, bo w pierwszej chwili szanowna mamusia gotowa posądzić o szkalowanie syneczka.
        • allatatevi1 Re: Dziewczyno, ja Cie prosze 12.07.13, 20:09
          przyjaźń? buahahaha
          Facet, który przez 8 lat nie jest w stanie się zdecydować, kim dla niego jesteś, przez 8 lat zwodzi Cię obietnicami bez pokrycia to Twój przyjaciel?

          Mając takiego "przyjaciela" nie potrzebujesz już wrogów...
        • jowita771 Re: Dziewczyno, ja Cie prosze 12.07.13, 22:37
          > Co mnie trzyma? hmm, przywiazanie, przyjaźń, i poczucie, że odchodząc byłabym 8
          > lat w plecy.

          Za 20 lat będziesz 28 lat w plecy i pomyślisz, że trzeba było wiać wtedy, jak było tylko kilka straconych lat.
    • rekreativa Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 18:52
      Uzależnienie od hazardu to jest bardzo ciężki i poważny nałóg, dodatkowo potrafiący sprowadzić na finansowe dno całą rodzinę i jeszcze kilku życzliwych przyjaciół (miałam takiego w otoczeniu).
      Twój facet sięga juz do pozyczania kasy, a to oznacza, że swojego nałogu nie kontroluje. Jest na etapie, kiedy sam z tego już nie wyjdzie.
      Ja bym poważnie porozmawiała z nim: albo pójdzie na terapię, albo się rozstajemy.
    • mila2712 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 19:46
      odpowiedź jest prosta rozstanie
      chcesz wiecznie spłacać pozyczki ?

      obietnice nic nie pomogą....jedynie terapia
    • allatatevi1 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 20:00
      Gratuluję!
      Mogłaś być już żoną nałogowego hazardzisty i ze względu na wspólnotę majątkową mieć długi z których do końca życia byś się nie wygrzebała.

      A tak to możesz wszystko łatwo i bezboleśnie uciąć - wygrałaś los na loterii życia.

      Co dalej robić?? Nic. Cieszyć się że o włos ominął Cię los życiowej bankrutki.
      Jeśli się rozstaliście to nad czym się jeszcze zastanawiasz? Nie kontaktuj się więcej ani z nim ani z jego rodzicami i daruj sobie wspaniałomyślne informowanie jego rodziców - to już nie twoja sprawa. Musiałabyś być naprawdę szalona żeby biegać do rodziców eks faceta z misją "uświadamiania" ich.
      • karocaro84 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 20:07
        Nie rozstaliśmy się jeszcze.
        Co do informowania rodziców, to wiem, że czasami dostaje od nich kasę (zapewne aby sobie odłożył).
        Poprostu chciałabym aby odcieli mu dopływ dodatkowej kasy za którą gra.
        • allatatevi1 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 20:10
          A na co jeszcze czekasz?
          Jak sama określiłaś, jesteś 8 lat w plecy, chcesz być 10 lat w plecy?
          • karocaro84 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 20:17
            Zdrowy rozsadek to inna sprawa, a uczucia to druga.
            Myślisz, ze tak łatwo poprostu "skończyć" 8-letni związek?
            10 lat w plecy? Zapewne byłabym, bo musiałabym się jeszcze pozbierać po takiej porażce.
            • allatatevi1 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 20:27
              Zapewne bardzo, bardzo trudno.

              Ale koleś najwyraźniej jest uzależniony i jak z tego nie wyjdzie (a nie wszyscy wychodzą) to możesz za parę lat być np. matką 2 małych dzieci bez dachu nad głową i z wizytami "karków" grożących Tobie i Twojej rodzinie.

              A to, czy byś się pozbierała po rozstaniu w miesiąc czy w 5 lat zależy tak naprawdę od ciebie.
        • ipsetta Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 20:35
          > Co do informowania rodziców, to wiem, że czasami dostaje od nich kasę (zapewne
          > aby sobie odłożył).
          > Poprostu chciałabym aby odcieli mu dopływ dodatkowej kasy za którą gra.

          Jesli rodzice nic nie wiedzą, to poinformowałabym ich o problemie syna. A jak oni na to zareagują, i co z tym dalej zrobią, to już nie twój problem.
        • jowita771 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 22:40
          > Co do informowania rodziców, to wiem, że czasami dostaje od nich kasę (zapewne
          > aby sobie odłożył).
          > Poprostu chciałabym aby odcieli mu dopływ dodatkowej kasy za którą gra.

          Ale nie łudzisz się chyba, że wtedy nie będzie grał?
    • astrofan Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 20:51
      a może w końcu wygra? w co gra?
      • karocaro84 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 20:54
        Obstawia mecze. Pewnie myśli że wkońcu wygra, ale jak do tej pory to więcej przegrał.
        • astrofan Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 21:03
          faktycznie hazard, nieprobabilistyczny (w sensie że nie podlega statystyce)

          w pokerze jakby był dobry lub się uczył może jakoś by się utrzymał

          a tu gorzej niż ruletka
    • rotkaeppchen1 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 21:51
      Hazard to jak alkoholizm, jest sie uzaleznionym cale zycie. Mozna isc na terapie, zaprzestac gry, wystrzegac sie sytuacji "hazardowych" i zyc, mimo ze nalog bedzie zawsze klasc sie cieniem na zyciu osoby uzaleznionej.
      Jezeli osoba uzalezniona nie jest gotowa nad praca nad soba i dalej brnie w nalog, jedyna madra decyzja drugiej strony jest zakonczenie zwiazku.
    • triss_merigold6 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 22:11
      Zgłoś się do poradni na terapię dla współuzależnionych.
      Codziennie rano dziękuj Istocie Najwyższej, że nie zostałaś żoną tego faceta i nie ścigają Cię za wspólne długi. Pożyczki krótkoterminowe to drobiazg, na bank zapożyczył się u rodziny, znajomych i innych ludzi, którzy pożyczają chętnie ale windykują stanowczo.
      Kazdemu kogo spotkasz, mów że facet jest hazardzistą - wielu osobom pozwolisz uniknąć straty kasy.
    • jowita771 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 22:34
      Są dwa dobre wyjścia, po pierwsze: wiej, po drugie: wiej. W przeciwnym razie będziesz żałować. Hazardzista to nie jest człowiek na wspólne życie.
      • triss_merigold6 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 12.07.13, 22:45
        Hazardzista jest znacznie gorszy od heroinisty, bo ten się stosunkowo szybko kończy.
    • grassant Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 13.07.13, 10:37
      moja kuzynka jest żoną hazardzisty, karciarza, pijusa i jest z nim szczęśliwa.
      • six_a Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 13.07.13, 17:00
        gupi to ma szczęście
        wiadomo
        ;)
        • grassant Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 14.07.13, 10:13
          a mądremu biada. :)
    • lanou Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 14.07.13, 01:19
      Terapia uzależnień, numero uno. Ale nie mów mu tego wprost, tylko zasugeruj. Jeżeli widzi problem, to sam wyjdzie z inicjatywą żeby zacząć to leczyć. Jeżeli nie widzi problemu, to sugerowałbym olanie go, bo zaraz hazard będzie ważniejszy od Ciebie. 8 lat w plecy? Uważałbym z tym stwierdzeniem. Chyba ludzie w związku uczą się od siebie wzajemnie i rozwijają jedno przez drugie, więc nie napisałbym, żeby miało to być 8 lat w plecy.
      Ja bym zostawił. Zaraz się zacznie błaganie o pożyczkę, albo "jeszcze tylko raz i koniec", a i odłożenie kasy przez takiego to fikcja.
    • akle2 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 14.07.13, 21:31
      Zależy, jakie masz układy z przyszłą teściówką, jeśli dobre to możesz z nią pogadać. Na takie sprawy reaguje się możliwie szybko.
    • zocha73 zwiazek z hazardzistą, pomocy 10.08.13, 22:36
      Witam. od 3 lat jestem w związku a od roku w małżeństwie. za miesiąc urodzi się nasz synek. zamiast się cieszyć mam poczucie winy, że nie jestem w stanie nic mu dać. kiedy poznałam męża zmieniło się całe moje życie na lepsze. przed ślubem mąż grał w gry prze internet, nawet 3 razy przy mnie, ale na małe pieniądze, nie mówił ile przegrywa i nie widać było, że ma z tym problem. wszystko zmieniło się po ślubie. zebraliśmy prezenty od gości, mieliśmy gotowy plan co chcemy z nimi zrobić, ale okazało się, że teściowie za mną nie przepadają( co wcześniej ukrywali). pierwsze 3 dni po weselu były zalane łzami tak przeze mnie jak i męża, w końcu to jego rodzice i gorzkie słowa. w tym czasie mąż przegrał 3 tys mojego odszkodowania. później trafiłam do szpitala i byłam odcięta od konta. kiedy wróciłam okazało się puste. przepraszał mnie, tłumaczył się. wybaczyłam mu. namówił mnie na kredyt, żeby wraz z jego rodzicami rozkręcić interes. kiedy wzięliśmy kredyt znowu była awantura i przegrał i ten kredyt. później popsuł się samochód i kolejny kredyt. później konsolidacja i zwiększenie kredytu itd. Dzisiaj jest 50 tys długu. Bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego. boję się każdego dnia że sobie coś zrobi, ale widzę po sobie, że ja już nie mam sił. A tu dziecko w drodze. Nie wiem co mam zrobić. Nie chcę pożyczać od swoich rodziców bo raz nie oddaliśmy, niewielka kwota ale jednak nie oddana. na jego rodziców nie mamy co liczyć. mąż wie co zrobił, popada w depresje, ale nie chce się leczyć. boje się go zostawić samego. nie chce iść przez to do szpitala a powinnam, żeby nie urodzić za wcześnie. JAk mam go zostawić jak boję się, że nigdy więcej go nie zobaczę? Najbardziej boli mnie to, że on cierpi zadręczając się. stara się nie grac. jak mu pomoc? jak nam pomoc wyjść z długów. czasami myślę, że jakby Bóg dał komuś innemu nasze dziecko to byłoby mu lepiej niż u nas. bardzo chcieliśmy je mieć a teraz myślę ze zmarnuje mu życie. mąż mówi, że widzi tylko jedno wyjście, żeby spłacić długi, zabić się. a ja wiem, że pójdę za nim...
      • wzorowa.uczennica Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy 11.08.13, 09:54
        Litosciiiiiii!!!!!!! Weź przeczytaj sama ten swój wpis. "Bardzo go kocham, Boje sie ze cos sobie zrobi, on popada w depresję, On cierpi".. Ku...a a Ty? Kobieto, pomysł o sobie i o swojej depresji, cierpieniu, inaczej za kilka lat będziesz wrakiem psychicznym. W takim związku trzeba być egoista, myśl po pierwsze o sobie i o swoim dziecku nienarodzonym, mysl co jest dobre dla Ciebie! A w ogóle, to idź pogadać z psychoterapeuta, to Ci moze otworzy oczy...
    • amin-a12 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 25.09.13, 00:01
      Witam CIę serdecznie Karocaro!
      Bardzo rozumiem Twoją sytuację sama jestem dziewczyną hazardzisty. Chciałam Ci powiedzieć kilka rad. po pierwsze uspokój się i postaraj się zająć sobą i swoim hobby. po drugie jeżeli rodzice faktycznie dają mu pieniądze to mówisz powiadomić ich na co Twój chłopak je wydaje. po trzecie przekonaj go do wizyty Anonimowych Hazardzistów, albo poszukaj artykuły o opowieściach innych hazardzistów i ich problemach. NO i myśl pozytywnie. to tyle co mogę powiedzieć. powodzenia ;)
    • przemysl.rad Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 25.09.13, 08:17
      karocaro84 napisała:

      > Zwracam się do Was z prośbą o ocenę sytuacji i poradę jakie kroki podjąć dalej.
      > ..
      >
      > Jestem w 8-letnim związku (trochę przechodzonym). Każda próba rozejścia sie utw
      > ierdzała nas jednak w przekonaniu, że żyć bez siebie nie możemy. Deklarował, że
      > będę jego żoną, ale tematów zaręczyn, ślubu, kupna własnego mieszkania unikał
      > jak ognia, a przyciśnięty do muru milczał. Ostatecznie, w te wakacje miał sie o
      > świadczyć, ale pojawił sie problem....
      >
      > Jakiś czas temu odkrylam, że jest uzależniony od hazardu, do tego stopnia, że z
      > aczął brać pozyczki i krótkoterminowe kredyty. Zarabia całkiem nieźle, ale wygl
      > ada na to, że calą pensję pochlania mu hazard skoro musi wspomagac się pożyczka
      > mi. Rozmawialam z nim o tym obiecał, ze juz nie będzie, ale okazalo się, ze osz
      > ukuje mnie i gra nadal.
      > Mamy teraz ciche dni (nie widujemy się), bo oznajmiłam mu, ze z tak nieodpowied
      > zialną osobą, nie ma co myśleć o wspólnej przyszlości, ale zastanawia mnie co d
      > alej....

      A w co gra ? :o/


      >
      > Poinformowac jego rodziców co synalek wyprawia


      Już mu nie zazdroszczę. Lepiej daj mu spokój i nie marnuj
      mu życia do końca, proszę.


      >( jego mama ma na niego duzy wpł
      > yw), czy odpuścić i nie wtrącać się?
      > Ponadto, jego rodzice uważają, ze wszelkie klotnie miedzy nami sa wynikiem nasz
      > ych charakterów, a nie zdaja sobie sprawy, że sa one wynikiem jego postepowania

      > Ja mam 29 lat, on-31.
      >
    • iwona.ana1 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 25.09.13, 08:50
      ona sam z siebie się nie zmieni
      nie wierz w obietnice
      rodzice nie pomogą

      zostaje tylko terapia z jego własnej nieprzymuszonej woli

      czasami postawienie sprawy an ostrzu noża może pomóc, tzn. odejście od niego
      może wtedy zacznie działać, a może nie...

      jedno jest pewne, wiążąc się z hazardzistą zafundujesz sobie emocjonalne piekło
      o długach już nie wspomnę

      to jest paskudny nałóg
      • przemysl.rad Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 25.09.13, 09:07
        iwona.ana1 napisała:

        > ona sam z siebie się nie zmieni
        > nie wierz w obietnice
        > rodzice nie pomogą
        >
        > zostaje tylko terapia z jego własnej nieprzymuszonej woli
        >
        > czasami postawienie sprawy an ostrzu noża może pomóc, tzn. odejście od niego
        > może wtedy zacznie działać, a może nie...
        >
        > jedno jest pewne, wiążąc się z hazardzistą zafundujesz sobie emocjonalne piekło
        > o długach już nie wspomnę
        >
        > to jest paskudny nałóg

        Chyba że nałogiem mężczyzny staje się jego dziewczyna, tak ?

        Tak czy tak, w sprawie hazardzisty mylisz się i to bardzo,
        ale też jestem za tym, żeby ta dziewczyna nie marnowała
        mu życia do końca.
        • iwona.ana1 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 25.09.13, 10:06
          dziewczyna nałogiem?

          rozwiń proszę
          • przemysl.rad Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 25.09.13, 10:09
            iwona.ana1 napisała:

            > dziewczyna nałogiem?
            >
            > rozwiń proszę

            No wiesz, jak kokaina...
            www.youtube.com/watch?v=Q3L4spg8vyo
            • iwona.ana1 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 25.09.13, 10:12
              no właśnie nie wiem
              dlatego proszę byś rozwinął

              • przemysl.rad Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 25.09.13, 10:38
                iwona.ana1 napisała:

                > no właśnie nie wiem
                > dlatego proszę byś rozwinął

                OK.
                No więc moja Ania zapytała mnie któregoś razu,
                czy chcę z nią spędzić razem to życie ?
                Mówię, czemu nie ? :)
                Rozmowa raczej publiczna, przy biesiadnym stole.
                - A życie wieczne ? Ciągnęła dalej temat.
                - Czemu nie, odpowiedziałem po krótkim namyśle.
                - A wierzysz w życie wieczne ? To właśnie w niej bardzo lubię,
                dociekliwość do bólu.
                - Załóżmy, że wierzę, a w każdym razie mogę uwierzyć dla Ciebie :)
                Myślałem, że ją choć trochę zaskoczyłem albo rozbawiłem, a jeśli nie ją,
                to choć towarzystwo.
                - Tak ? Na pewno zrobisz to dla mnie ?
                Wiedziała, że jestem hazardzistą i że lubię takie gierki.
                Cóż miałem robić. Sprawdziłem, tak mi się przynajmniej zdawało, a nawet lekko
                podbiłem stawkę.
                - Ok., zrobię dla Ciebie nawet o wiele więcej. Odpowiedziałem już pewny swego :)
                A ona mi na to:
                Zejdźmy w takim razie do piwnicy. Tam się przytulimy do siebie,
                oblejemy benzyną i podpalimy, zgoda ?
                :o/
                Ludzie przy stole słuchają, wygłupia się czy co ?
                A może ma nie po kolei w głowie ?
                Wymiękłem, mimo wszystko, czego teraz bardzo żałuję.
                Ja, stary pokerzysta dałem się tak łatwo nabrać i to dziewczynie... :o/

                Przecież nic by się nie stało. By było tylko trochę śmiechu,
                pewnie byśmy zeszli sobie do piwnicy (o ile by się wcześniej nie poddała),
                może nawet byśmy się przytulili... Ech, żyzń...
                I tyle. W każdym razie może bym nadal mógł z nią
                grać w tę czy inną grę...
                A tak straciłem ją, chyba na zawsze...
                :o/
                • iwona.ana1 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 25.09.13, 10:48
                  przestraszyłeś się ryzyka?
                  niepodobne do hazardzisty :)

                  czyli czasami można powiedzieć "pas" :)

                  czytając wcześniej to co piszesz myślałam, że obwiniasz dziewczynę za swój nałóg
                  • przemysl.rad Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 25.09.13, 10:54
                    iwona.ana1 napisała:

                    > przestraszyłeś się ryzyka?
                    > niepodobne do hazardzisty :)

                    A jednak...
                    Choć tyle razy stawiałem wszystko o mniejsze stawki
                    i w sumie nieporównywalne do takiej okazji...,
                    w sumie życiowej...

                    > czyli czasami można powiedzieć "pas" :)

                    Teraz żałuje, że nie rzuciłem monetą.
                    Miałbym choć 50% szans na wygraną...

                    > czytając wcześniej to co piszesz myślałam, że obwiniasz dziewczynę za swój nałó
                    > g

                    I ja też tak myślałem, że to przez dziewczynę.
                    Chciałem mieć dużo kasy, a z pracy raczej nie jestem w stanie wielkich
                    pieniędzy zarobić. No więc chciałem mieć dużo pieniędzy,
                    żebym mógł jej zapewnić lepsze życie, a w każdym razie ciekawsze,
                    a nie tylko dom-praca-dom.

                    Ale już jej nie winię.
                    • iwona.ana1 Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 25.09.13, 11:14
                      przemysl.rad napisał:

                      > A jednak...
                      > Choć tyle razy stawiałem wszystko o mniejsze stawki
                      > i w sumie nieporównywalne do takiej okazji...,
                      > w sumie życiowej...

                      strach Cię obleciał :)
                      swoją drogą fajna para hazardzista i potencjalna wariatka :)


                      >
                      > Teraz żałuje, że nie rzuciłem monetą.
                      > Miałbym choć 50% szans na wygraną...

                      smutne gdy zawsze musi los za nas decydować...
                      podjąłeś decyzje, taką czy inną ale własną
                      jakby nie patrzeć zostałeś panem swego losu


                      > I ja też tak myślałem, że to przez dziewczynę.
                      > Chciałem mieć dużo kasy, a z pracy raczej nie jestem w stanie wielkich
                      > pieniędzy zarobić. No więc chciałem mieć dużo pieniędzy,
                      > żebym mógł jej zapewnić lepsze życie, a w każdym razie ciekawsze,
                      > a nie tylko dom-praca-dom.
                      >
                      > Ale już jej nie winię.


                      i co nie wyszło?

                      jest nadzieja skoro jej ni winisz
                      • przemysl.rad Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 25.09.13, 11:27
                        iwona.ana1 napisała:

                        > przemysl.rad napisał:
                        >
                        > > A jednak...
                        > > Choć tyle razy stawiałem wszystko o mniejsze stawki
                        > > i w sumie nieporównywalne do takiej okazji...,
                        > > w sumie życiowej...
                        >
                        > strach Cię obleciał :)
                        > swoją drogą fajna para hazardzista i potencjalna wariatka :)

                        Ona nie jest wariatką, zdaje się też jest hazardzistką,
                        a w każdym razie lepszą pokerzystką...
                        Od pierwszego wejrzenia wiedziałem,
                        że jest mądrzejsza ode mnie...
                        Ale ja nie jestem samcem Alfa,
                        więc w sumie wcale mnie to nie zniechęciło,
                        wręcz przeciwnie, zakochałem się też w jej umyśle.


                        > > Teraz żałuje, że nie rzuciłem monetą.
                        > > Miałbym choć 50% szans na wygraną...
                        >
                        > smutne gdy zawsze musi los za nas decydować...

                        Rzut monetą daje przynajmniej remis w dłuższej perspektywie
                        i chroni od permanentnego tzw. pecha życiowego.


                        > podjąłeś decyzje, taką czy inną ale własną
                        > jakby nie patrzeć zostałeś panem swego losu

                        I co z tego mam ? :o/
                        Bym już wolał, żeby Ania była Panią mojego losu.
                        Mądry Polak po szkodzie... :o/


                        > > I ja też tak myślałem, że to przez dziewczynę.
                        > > Chciałem mieć dużo kasy, a z pracy raczej nie jestem w stanie wielkich
                        > > pieniędzy zarobić. No więc chciałem mieć dużo pieniędzy,
                        > > żebym mógł jej zapewnić lepsze życie, a w każdym razie ciekawsze,
                        > > a nie tylko dom-praca-dom.
                        > >
                        > > Ale już jej nie winię.
                        >
                        > i co nie wyszło?

                        Przegrałem jakieś 150 tysięcy :o/
                        Straciłem dziewczynę, rodzinę, na koniec pracę...


                        > jest nadzieja skoro jej ni winisz

                        Raczej nie ma.
    • 5th_element Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 27.09.13, 11:34
      laska puknij się w głowę i marsz natychmiast na jakąsik dobra terapię!!! To nie hazard jest problemem, a w każdym razie nie powinien być Twoim. Fajny facet będzie chciał się ożenic z fajną babką. ZAWSZE.
      • przemysl.rad Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 27.09.13, 11:39
        5th_element napisała:

        > laska puknij się w głowę i marsz natychmiast na jakąsik dobra terapię!!! To nie
        > hazard jest problemem, a w każdym razie nie powinien być Twoim. Fajny facet bę
        > dzie chciał się ożenic z fajną babką. ZAWSZE.

        A jeśli jest czarownicą ?
        A jeśli jest Aniołem śmierci ?
        :o/
    • szymonania Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 07.12.13, 18:44
      karocaro84 - odejdź od Niego...poprostu. kilka dni temu okazało sie,że mój chłopak, z którym byłam tylko kilka miesięcy, jest hazardzistą. mało tego - w życiu nie poznałąm człowieka, który by tak kłamał, bez mrugnięcia powieką...Ja pracuję za granicą, on mieszka w polsce. to był pierwszy mężczyzna, którego pokochałam. Nigdy nie czułam takiej bliskości z nikim innym, nigdy nie czułam, by ktoś mnie tak kochał. Ale teraz wiem, że ten człowiek cały swój świat, całego siebie stworzył, wszystko o czym mówił, najdrobniejsze rzeczy było kłamstwem. Przez ostatnie miesiące okłamywał mnie,ze ma poblokowane konta(przyczyną tego miała być kontrola urzędu skarbowego, który chciał wyjaśnić, dlaczego młody człowiek w tak szybkim czasie dorobił się dużych oszczędności). We wszytsko uwierzyłam, pożyczyłam mu pieniądze, wszystko co miałam....jest mi teraz wstyd, nie mogę sobie tego wybaczyć. Dopiero po kilku miesiącach prawda wyszla na jaw - wszystko było kłamstwem, wszystko. Jest hazardzistą od 5 - 6 lat, ma wiele długów. Świat mi się zawalił, bo mało tego,ze mnie okradł, to w dodatku kochałam go, a raczej cżlowieka którego przede mną grał. Teraz gdy z nim rozmawiam, upominam sie o pieniadze, nie mogę uwierzyć jak bardzo ta choroba niszczy człowieka, jego psychikę. Chciałabym mu pomóc, jest mi go żal, ale wiem,ze on sam musi sięgnąc dna, by cokolwiek zrozumieć. On żyje w totalnej iluzji, w świecie, w którym chciałby żyć, jest oderwany od rzeczywistości. Dla mnie to jest poważna choroba psychiczna...
    • szymonania Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 07.12.13, 18:49
      jeszcze jedno - tak, jego rodzice powinni o tym wiedzieć, znajomi również, bo zapewne od rodziców jak i znajomych pożycza, bądź będzie pożyczał pieniądze. Najważniejsze to odciąć go pieniędzy
    • drizzlys Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 07.12.13, 21:43
      W zeszly czwartek wynajalem prawnika w sprawie rozwodu.

      Zeniac sie z nia wiedzialem ze lubi sobie pograc, poczatkowo stawiala male kwoty; do tego jednak wygrywala calkiem duze pieniadze.

      Z czasem przekraczala bariere za bariera jesli chodzi o wielkosc stawek, dosc ze 2 lata temu przgrala cala swoja roczna pensje plus pozyczki na karty kredytowe.

      W tym roku narobila olbrzymich dlugow I zaczela podbierac pieniadze z mojego konta.

      Dluzej juz nie moge. Obiecywala, przysiegala na wszystko I zawsze wracala do kasyna.

      Kasyno wygralo. Twierdzi ze to wszystko jest moja wina. Chce zamknac ten 12 letni etap mojego zycia.

    • firlefanz Re: zerwij z nim natychmaist!!! 04.09.16, 21:15
      to co piszesz jest naprawdę przerażające! Ty się jeszcze zastanawiasz nad ratowaniem tego związku?

      nie dość, że jest hazardzistą to na dodatek sama przyznajesz, ze związek jest przechodzony, więc raczej to nie wygląda na przypadek, że facet pała do Ciebie wielką miłością a jedynym problemem jest hazard.

      czy za kilka lat oprócz złamanego serca chcesz jeszcze mieć zero na koncie?

      ja rodziców bym już chyba sobie odpuściła i jak najszybciej odcięła się od tego toksycznego układu.
      • ortolann Re: zerwij z nim natychmaist!!! 05.09.16, 08:18
        To było trzy lata temu. Jakiś spamer robi wykopki. Tak czy siak, dziewczyna albo już uleczyła serce, albo dalej tkwi w rozterce.
    • donnaanna Re: zwiazek z hazardzistą, pomocy:( 05.09.16, 15:58
      Z tak nieodpowiedzialną osobą, nie ma co myśleć o wspólnej przyszlości, jak sama mowisz.

      A co do informowania rodzicow - po co? gdyby chcieli to sami by widzieli. Nie ma co sie tlumaczyc, usprawiedliwiac, ty wiesz jak jest. Jak cie ktos kiedys zapyta - powiesz jak jest, jak nie pytaja to ja bym sie nie wyrywala.
Pełna wersja