karocaro84
12.07.13, 14:56
Zwracam się do Was z prośbą o ocenę sytuacji i poradę jakie kroki podjąć dalej...
Jestem w 8-letnim związku (trochę przechodzonym). Każda próba rozejścia sie utwierdzała nas jednak w przekonaniu, że żyć bez siebie nie możemy. Deklarował, że będę jego żoną, ale tematów zaręczyn, ślubu, kupna własnego mieszkania unikał jak ognia, a przyciśnięty do muru milczał. Ostatecznie, w te wakacje miał sie oświadczyć, ale pojawił sie problem....
Jakiś czas temu odkrylam, że jest uzależniony od hazardu, do tego stopnia, że zaczął brać pozyczki i krótkoterminowe kredyty. Zarabia całkiem nieźle, ale wyglada na to, że calą pensję pochlania mu hazard skoro musi wspomagac się pożyczkami. Rozmawialam z nim o tym obiecał, ze juz nie będzie, ale okazalo się, ze oszukuje mnie i gra nadal.
Mamy teraz ciche dni (nie widujemy się), bo oznajmiłam mu, ze z tak nieodpowiedzialną osobą, nie ma co myśleć o wspólnej przyszlości, ale zastanawia mnie co dalej....
Poinformowac jego rodziców co synalek wyprawia ( jego mama ma na niego duzy wpływ), czy odpuścić i nie wtrącać się?
Ponadto, jego rodzice uważają, ze wszelkie klotnie miedzy nami sa wynikiem naszych charakterów, a nie zdaja sobie sprawy, że sa one wynikiem jego postepowania.
Sami liczą na nasz ślub, a nie wiedzą, ze zwlekanie leży po jego stronie (wydaje im się, że to ja przeciagam, bo robię karierę). czy wyprowadzić ich z błedu i prosić o pomoc, żeby przemowili mu do rozsądku czy dać sobie spokój?
Ja mam 29 lat, on-31.