hobby męża rozwala nasz związek

22.09.13, 22:18
Witam wszystkie kobietki na forum. Potrzebuję obiektywnej opinii na temat moich relacji z mężem i jak mam dalej z nim postępować? Mąż od ponad roku jest myśliwym. Jeździ w każdy wolny wieczór na ambonę do lasu, albo dokarmiać zwierzęta albo na zawody strzeleckie. Mamy cudowną 4-letnią córkę, on ją kocha ale nie ma dla nas czasu. Pracuje w delegacji na budowie, przyjeżdża w środy na jeden wieczór i potem w piątek lub w sobotę. Pobawi się chwilę z dzieckiem, zje obiad i jedzie do lasu. Jest mi bardzo przykro, czuję się tylko kucharką niańką i kobietą do łózka. Kiedyś byliśmy naprawdę dobrym małżeństwem. Popsuło się 2 lata temu, gdy się dowiedziałam o jego nowym hobby. Dzisiaj mamy 6 rocznicę ślubu, dałam mu prezent, on o mnie nie pamiętał. Poleżeliśmy w dzień pod kocem, pobawiliśmy się z dzieckiem, a wieczorem pojechał do lasu. Jak wrócił, to ja pojechałam o 8 wieczór na pół godziny do koleżanki. Nie chciałam mu mówić gdzie jadę, ubrałam się ładnie, żeby wiedział, że ja też tak jak on, mogę sobie wyjść, pojechać. Chciałam, żeby był zazdrosny, skoro mnie zaniedbuje, to ja sobie znajdę towarzystwo. Wróciłam, a on obrażony, bo jeżdżę w nocy, nie pytam go, nie mówię dokąd i po co. To już nie pierwszy raz. Latem też mieliśmy taką akcję, on wrócił rano z polowania, ja pojechałam sama nad jezioro, zostawiłam mu dziecko. Nie odzywał się przez tydzień i patrzył na mnie z nienawiścią, bo on musiał dziecka pilnować, a chciał się wyspać, bo on ciężko pracuje, a ja tylko w domu pracuję przez Internet, więc mojej pracy nie trzeba traktować poważnie. Cały czas mamy taką huśtawkę. Jak się godzę na wszystko i nie protestuję, on robi co chce, to jest ok. On okazuje wtedy czułość, zwłaszcza, jak chce seksu, a potem milczenie i jedzie do lasu. Żyje tylko tym lasem, polowaniami, a koledzy myśliwi to największe autorytety dla niego. Jak coś nie po jego myśli, to obraza. Rozumiem, że chce mieć pasję, ale nie kosztem rodziny. O każdy wspólny weekend muszę się wykłócić, o każdy wyjazd do rodziny i czy dwa dni urlopu. W tym roku raptem dwa razy wyjechaliśmy z domu, po kłótni, cichych dniach łaskawie się zgodził. Nudzi się w naszym towarzystwie, nie czuje potrzeby, żeby gdzieś razem ruszyć się z domu, ewentualnie na jakiś kretyński festyn latem nas zabierze, ale też sam chodzi i szuka kolegów, a ja sama dziecka pilnuję. On uważa, że jest ok, nic złego nie robi, bo ciężko pracuje (bez przesady z tą ciężką pracą, wozi piasek wywrotką, przez całą zimę mają przestój), uważa, że ma prawo mieć hobby, a poza tym nie upija się zbyt często, nie bije mnie, ale przemoc psychiczna i ekonomiczna niestety jest. Mnie obarcza winą za to, że jesteśmy coraz bardziej obcy, bo ja albo się nie odzywam, albo się czepiam. A może to naprawdę moja wina? przecież kobiety żyją z różnymi wariatami, jedno kochają motory, inni ekstremalne sporty, wspinaczki w Himalajach, a jeszcze inni wędkarstwo albo dalekie podróże. Chciałabym, żeby było miedzy nami dobrze, ale już mu nie ufam i nie wierzę, że mu na nas zależy. W lipcu, po jednej z awantur obiecaliśmy sobie, że będziemy rozmawiać, ale nic z tego nie wychodzi. Jakoś nie możemy się otworzyć, jeśli próbujemy, to rozmowy kończą się kłótnią, pretensjami i obrażaniem się. Pomóżcie
    • loginoftheyear Re: hobby męża rozwala nasz związek 22.09.13, 22:34
      zdarzylo mi sie byc z takim, co to jezdzil namietnie na ryby
      syrenki jak sie okazalo
      • simply_z Re: hobby męża rozwala nasz związek 22.09.13, 22:37
        facet strzelający do zwierząt i nazywający to "pasją" nie jest dla mnie żadnym pasjonatem.
        zastanowilabym sie czy nie ma czegoś z deklem jeśli tak go pasjonuje zabijanie zwierząt.
        • tymon99 Re: hobby męża rozwala nasz związek 24.09.13, 08:36
          a gdyby zamiast strzelać do zwierząt jeździł je obserwować lub fotografować, czy sprawiałoby to jakąkolwiek różnicę z punktu widzenia założycielki wątku?
          • natka-79 Re: hobby męża rozwala nasz związek 24.09.13, 11:05
            Oby nie za często, to znaczy nie kosztem rodziny. Ja też lubię przyrodę obserwować, zieleń, ogrody botaniczne, puszcze. Mnie to kręci, wtedy moglibyśmy jechać we dwoje albo we troje z dzieckiem. Niestety, on woli towarzystwo kolesi, flaszki w kieszeniach i strzelanie, a potem grzebie w tych flakach, patroszy. najgorsze jest, jak oni gotują te łby dzików i kozłów, żeby oddzielić tkanki, zostawić samą białą czaszkę i zawiesić ja na ścianie. Makabra, smród padliny w całym domu przy takim gotowaniu, a gdy się źle wyprawi, to potem taka czaszka się psuje... brrr
    • berta-death Re: hobby męża rozwala nasz związek 22.09.13, 22:36
      Może jakaś terapia dla rodzin. Chociaż pewnie lepiej jakby to była indywidualna dla niego. Samo to jego hobby świadczy, że ma pod deklem coś nie tak.
      Poza tym po co się dla świętego spokoju godzisz na wszystko. Co drugi weekend rezerwuj dla siebie, niech zostanie z dzieckiem zamiast biegać po lesie z kolegami. Nie negocjuj, tylko stwierdź fakt, że wyjeżdżasz z koleżankami na sobotę i niedzielę, bo jesteś zmęczona, należy ci się chwila relaksu i nie obchodzi cię to, że jemu to się nie podoba i ma inne plany. Najlepiej już w piątek wieczór wyjedź, żeby cię nie ubiegł w sobotę rano.
      • natka-79 Re: hobby męża rozwala nasz związek 22.09.13, 23:19
        Masz pewnie rację, ale ostatnio wyjeżdżam coraz częściej i jest coraz gorzej. On jest chyba zazdrosny o te moje samotne wyjazdy. Nigdy nie był zazdrosny ale też nie miał powodu, bo były jasne relacje, uczucie i zaufanie. Tak jakby ja miała obowiązek grzecznie siedzieć w domu. Jeśli jestem u koleżanki, to jest ok, ale gdy jadę gdzieś dalej sama, to stroi fochy. Lubię turystykę zwiedzanie, a on nie cierpi, nie chce ze mną jeździć, nie chce też zostać z dzieckiem i puścić mnie samą. On chyba zaczyna mnie podejrzewać o zdradę albo wirtualny romans, bo dużo czasu spędzam w necie. Dla mnie to śmieszne, nie jestem żadną pięknością, mam nadwagę i byle jak się ubieram, bo brakuje mi kasy na ciuszki, fryzjera i kosmetyki. Ale też trochę racji ma, bo z tej desperacji zaczęłam się trochę udzielać na forum towarzyskim. Piszę z jednym facetem, choć wiem, że to nie poważne. Nie znajdę przecież rozwiązania problemów w ten sposób, obcy facet nie okaże mi wsparcia, uczucia, nie będzie bliskości, a ja tak tego potrzebuję. Nie chcę żyć z obcym facetem zwanym mężem, ciągle na odległość i zadowalać się tym, że on pracuje, nie chla bardzo i trochę dokłada się do wydatków domowych.
        Macie rację, facet strzelający do zwierząt ma nierówno pod sufitem. Mnie to też przeraża, świadomość, że broń jest w domu i to, że zabicie sarny, dzika, sprawia mu przyjemność. Trzeba mieć w sobie coś z psychola. On się dziwi, że ja nie chcę jeść mięsa z dzika, a mnie to rośnie w buzi. Gdybym wiedziała o tym przed ślubem, to nie wyszłabym za niego. Gdzieś na blogu innej żony myśliwego przeczytałam, że to jest jak nałóg i cała rodzina jest współuzależniona. Coś w tym jest, to jest straszne. Jak żyć z takim człowiekiem? Jego brat jest od dawna zapalonym myśliwym, jego żona wspiera go w jego hobby, a o mnie mówią, że dziwna jestem, bo się czepiam, bo facet już w prawiekach polował. Teraz zaczną się rykowiska jeleni, impreza hubertowska i inne, później wigilia pijacka i jeszcze polowanie wigilijne. W ubiegłym roku w wigilie do 15 był na polowaniu. Nie mam siły do niego, a on nie ustąpi, a zresztą jak wymagać od faceta, żeby zrezygnował dla mnie z pasji? to dla niego ważne, a ja go jeszcze kocham trochę, mimo wszystko. Gdyby chociaż ograniczył te polowania, ale niemal każdy wolny wieczór jedzie do lasu, Zimą, gdy będzie miał przestój w pracy, to w domu tylko będzie jadł i spał, trochę pobawi się z dzieckiem dla rozrywki i ewentualnie trochę seksu. Gdy się nie kłócimy, to pcha się z łapami za majtki, myśli, że trochę seksu załatwi sprawę, bo jak baba chłopa poczuje, to już na wszystko pozwoli.
        W sobotę mam bal absolwentów w dawnym liceum, więc może trochę się zresetuję i pobawię. Muszę przyznać uczciwe, że kazał mi iść, choć się wahałam i nawet dał pieniądze na nowe ciuchy, ale go olałam i pobrałam ze swojego konta. Wiem, że w czasie kłótni może mi wypomnieć, jaki jest dobry, bo mi daje czasem trochę kasy, ale mnie się kupić nie da.
        • roll.nick Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 10:28
          > Gdzieś na blogu innej żony myśliwego przeczy
          > tałam, że to jest jak nałóg i cała rodzina jest współuzależniona. Coś w tym jes
          > t, to jest straszne. Jak żyć z takim człowiekiem?

          Nie da się żyć "normalnie".

          > Jego brat jest od dawna zapal
          > onym myśliwym, jego żona wspiera go w jego hobby, a o mnie mówią, że dziwna jes
          > tem, bo się czepiam, bo facet już w prawiekach polował.

          Kiedyś polował aby wyżywić rodzinę, plemię. Teraz "poluje" w pracy na pieniądze a mięso kupuje w sklepie.
          Odstrzałem zwierząt leśnych powinny się zajmować odpowiednie służby leśne a nie amator Tarzan ze sztucerem, czy strzelbą.
          Myśliwi mają całą obłudną ideologię, jak to szanują, dokarmiają i dbają o zwierzątka, a strzelają, bo "regulują populację". Miłośnik przyrody do lasu idzie z aparatem fotograficznym, bez broni.

          >Teraz zaczną się rykowi
          > ska jeleni, impreza hubertowska i inne, później wigilia pijacka i jeszcze polow
          > anie wigilijne. W ubiegłym roku w wigilie do 15 był na polowaniu. Nie mam siły
          > do niego, a on nie ustąpi, a zresztą jak wymagać od faceta, żeby zrezygnował dl
          > a mnie z pasji? to dla niego ważne, a ja go jeszcze kocham trochę, mimo wszystk
          > o.

          Ano, koło łowieckie i koledzy to jego pierwszy dom. A w domu pewnie masz trupie czaszki i poroża, skóry zwierzęce, ubrania myśliwskie, buty, pasy, lunety, lornetki, noże, pokrowce, sejfy na broń, broń, amunicja. Założę się, że nie wiesz ile to naprawdę kosztuje. Myśliwi jako reguła oszukują żony, że na sztucer zapłacił 1000 zł a nie 10000 zł.

          > Gdyby chociaż ograniczył te polowania, ale niemal każdy wolny wieczór jedzie
          > do lasu, Zimą, gdy będzie miał przestój w pracy, to w domu tylko będzie jadł i
          > spał, trochę pobawi się z dzieckiem dla rozrywki i ewentualnie trochę seksu.

          Ograniczenie niczego nie zmieni. Ograniczy, jak przyciśniesz do muru, na kilka tygodni, miesięcy. W kole jest dyscyplina i koledzy, albo się poluje, angażuje, albo wcale.

          > G
          > dy się nie kłócimy, to pcha się z łapami za majtki, myśli, że trochę seksu zała
          > twi sprawę, bo jak baba chłopa poczuje, to już na wszystko pozwoli.

          Typowe dla tego typu ludzi.

          > W sobotę mam bal absolwentów w dawnym liceum, więc może trochę się zresetuję i
          > pobawię. Muszę przyznać uczciwe, że kazał mi iść, choć się wahałam i nawet dał
          > pieniądze na nowe ciuchy, ale go olałam i pobrałam ze swojego konta. Wiem, że w
          > czasie kłótni może mi wypomnieć, jaki jest dobry, bo mi daje czasem trochę kas
          > y, ale mnie się kupić nie da.

          Nooo, panisko pozwoliło żonce się zabawić, nawet kasą rzuciło. "Kazał" iść.
      • horpyna4 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 09:36
        Na pewno przyda się wizyta u psychologa. Najpierw jednak ona, potem oboje. Ewentualnie on sam indywidualnie na końcu, jeżeli coś do niego dotrze. Mało to prawdopodobne, ale warto spróbować.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: hobby męża rozwala nasz związek 22.09.13, 23:22
      To nie hobby męża małżeństwo rozwala.
      To mąż ucieka w hobby przed tym co już się rozwaliło.
      • natka-79 Re: hobby męża rozwala nasz związek 22.09.13, 23:54
        No nie wiem, jeszcze dwa lata temu szpiki między nas nikt by nie włożył. Tęskniłam za nim tak, ze aż to bolało. Jak prosiłam, żeby gdzieś razem wyjechać na urlop, choćby nad wodę, aby nie przepłacać, to mnie wyśmiewał albo obiecywał, że może kiedyś. Wie, że marzę, aby wyjechać w góry, a morza nigdy w życiu nie widziałam, choć mamy rodzinę w Gdańsku. Chciałam jakoś wzmacniać więzi, pobyć razem, bo ciągle go nie ma w domu. Myślałam, że jak dziecko teraz odchowane, to można się razem wyrwać z domu, pokazać coś córci, ona tak lubi z nami jeździć. Szkoda mu czasu i kasy, ale na hobby to mu nie szkoda. Każe mi jeździć do swoich siostrzyczek albo koleżanek, ale ja przecież nie jestem samotną matką. Były sytuacje, że śmiał się z moich marzeń i zainteresowań, wcale nie ukrywa, że takie rodzinne weekendy go nudzą. Musiałam się wykłócić, żeby z dzieckiem razem do zoo pojechać, ciągle tylko polowania, zawody, jakaś robota w lesie. Mieszkamy na wsi i tu jest taka mentalność, że kobieta jest trochę podgatunkiem człowieka, facetowi wszystko wolno. Ostatnio coraz częściej myślałam o rozstaniu, ale nie mam odwagi, nie chcę pochopnie podejmować decyzji. Ktoś już napisał wcześniej na forum, że samej też nie lepiej, a drugi związek też nie daje gwarancji szczęścia, a poza tym małżeństwa to nie sport, nie biegi sztachetowe, lepiej popracować na pierwszym, niż robić sobie złudzenia. Ale jak się do tego zabrać? Boję się poważnej rozmowy.
        • simply_z Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 00:15
          przerąbane jednym słowem.
        • berta-death Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 02:01
          Przecież de facto i tak jesteś samotną matką. On tylko coś tam dorzuci na utrzymanie dziecka, czyli nawet finansowo nie poczuwa się do odpowiedzialności za rodzinę. Domyślam się, że niemal wszystko co zarobi idzie na jego hobby, bo dość kosztowne sobie wymyślił. Czyli ani fizycznie ani finansowo was nie wspiera. Dom dla niego to tylko noclegownia, seks i chwila relaksu podczas zabawy z dzieckiem, ale też tylko wtedy kiedy jaśnie pan ma kaprys się pobawić. Powiedz, na co ci taki pasożyt. Niech sobie zamieszka w leśniczówce, bawi się w myśliwego, w sezonie budowlanym pojeździ ciężarówką, miesiąc w miesiąc coś tam odpali z tytułu alimentów a wy z córką ułóżcie sobie normalne życie. Dziecko odchowane, lada moment do szkoły pójdzie, spokojnie sobie poradzisz. Może nawet poznasz kogoś sensownego.
          • elton_dzwon Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 16:20
            co ty jej pier***** do głowy? grubaska, ze wsi, z dzieckiem, w zasadzie na utrzymaniu męża, ma znaleźć sobie kogoś sensownego? i "ułożyć sobie życie"? nie wiem skąd ty jesteś, ale może weź ją do siebie i uratuj, ona najwyżej może sobie znaleźć leniwego rolnika który albo nic nie ma i popija albo ma i nie wyłazi z chlewa, a potrzebna mu tania siła robocza, wkładacie tym kobietom do głów swoje forumowe bzdury jak to one wiele mogą, może z 5% może cokolwiek zmienić, chyba że to taka kobieca bezinteresowna złośliwość?
            • natka-79 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 20:03
              Bez przesady. Nie jestem utrzymanką. Od czterech lat wychowuję dziecko i zarazem pracuję w domu zdalnie. Sama płacę rachunki i kupuję wszystko do lodówki i dla dziecka, kosztem swoich potrzeb. On czasami coś tam dołoży, jak mi zabraknie. Mam dyplom, kursy i trochę doświadczenia zawodowego. Szczegółów nie piszę, bo nie chcę, aby ktoś znajomy mnie rozpoznał. Znajdźcie mi drugą kobietę, która bez niczyjej pomocy wychowała dziecko i miała co miesiąc pensję? bez dojazdów do pracy i opłacania opieki dla dziecka? Dziś właśnie się dowiedziałam, że mała dostała się do przedszkola z listy rezerwowej. Pozostaje poszukanie etatu no i dorabianie na zlecenie jak dotąd. A grubaski też mają swoich amatorów.
              • kanna Re: hobby męża rozwala nasz związek 25.02.14, 19:39
                natka79

                Bardzo rozsądny i optymistyczny post :) Jeśli odzwierciedla Twoją osobowość - poradzisz sobie, czy z chłopem, czy bez niego. Trzymam kciuki.
        • magnusg Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 10:12
          Wspolczuje ci,bo widac,ze madrze i rozsadnie podchodzisz do zycia.
          Ja tez lubie sobie czasami na ryby wyskoczyc,ale nigdy z tego powodu bym rodziny nie zaniedbywal.Jak dla kogos hobby jest wazniejsze niz zona i corka,to jest infantylnym idiota.
          I to wszystko jedno,czy dniami nocami poluje w kompie na potwory czy leci do lasu.Wszystko mozna,ale z umiarem.
        • poezja1983 Re: hobby męża rozwala nasz związek 24.09.13, 09:39
          natka-79 napisała:

          > No nie wiem, jeszcze dwa lata temu szpiki między nas nikt by nie włożył. Tęskni
          > łam za nim tak, ze aż to bolało. >
          Bolało Ciebie. A może on potzrebował troche oddechu.Może niemiał okazji tak naprawdę zatęsknić za Tobą? Może nazbyt oplatałas go swoją obecnością i potrzebą bliskości?o to trzeba by męża zapytać.



          > Wie, że marzę, aby wyjechać w góry, a morza nigdy w życiu nie widz
          > iałam, choć mamy rodzinę w Gdańsku. Chciałam jakoś wzmacniać więzi, pobyć razem
          > , bo ciągle go nie ma w domu. Myślałam, że jak dziecko teraz odchowane, to możn
          > a się razem wyrwać z domu, pokazać coś córci, ona tak lubi z nami jeździć. >

          To może zorganizuj wyjad tylko dla siebie i dziecka? Przeciez nie można czekać w niskończoność aż on okaże łaskę. Mi wcale nie sprawiłby przyjemności taki wybłagany wspólny wyjazd.On nie chce, dla niego to śmieszne. Niech sobie siedzi sam w domu. Zakupy sam zrobi, obiad ugotuje, upieże. Pójdzie do lasu i wrócikiedy zechce a Ty nie będzieszmu brzęczeć za uchem, że niema dla was czasu. A Ty śmiało z dzieckiem w te góry jedź. Albo nad morze-co wolisz.


          >Były sytuacje, że śmiał się z moich marzeń i zainteresowań, wcale nie ukrywa, że takie ro
          dzinne weekendy go nudzą. Musiałam się wykłócić, żeby z dzieckiem razem do zoo
          > pojechać, ciągle tylko polowania, zawody, jakaś robota w lesie. >

          Nie ładnie ze strony męża że obsmiewa Twoje marzenia,jakie by nie były. Ma prawo mieć inne,nie rozumiec Twoich.Ale obsmiewać- to zwyczajny brak szacunku. Może w rewanżu ty obśmiej jego hobby?

          Dosedna.Uważam, że potrzebna pomoc wam obojgu. Z tym, że męża do niczego nie zmusisz. Sama możesz zrobić coś dla siebie,by poczuć się lepiej i tak nie czekać na łaskę,bądź niełaskę męża
          • natka-79 Re: hobby męża rozwala nasz związek 24.09.13, 11:14
            Nie jestem kobietą bluszczem, nie plotłam go i nie zabrałam mu oddechu. Od dnia ślubu żyjemy na odległość, bo on zawsze w delegacji i to chyba nas powoli zgubiło. Gdy chodziło tylko o pracę, to nie narzekałam, bo takie czasy, dużo małżeństwa żyje na odległość. Ale gdy wymyślił kosztowne hobby i stracił głowę i tylko to się liczy, a my mu przeszkadzamy, to już przesada. Nie pozwolę na to, aby mnie tak traktował. Jestem kobietą, chcę się czuć żoną, chcę dbać o więzi i bliskość, spędzać razem choć trochę wolnego czasu. Niestety, dla niego jestem tylko kucharka, niańką dziecka i d... do łózka. A co do wyjazdów: On mnie z dzieckiem samej nie chce daleko puścić, boi się, że zrobię wypadek samochodem, albo, że mi się auto zepsuje. A ja też nie chcę sama się z dzieciakiem rozrywać, wystarczy, że przez cały tydzień mam dziecko ze sobą, że przez 4 lata sama ja wychowałam. Dziecko ma też ojca i potrzebuje kontaktu z ojcem.
            • poezja1983 Re: hobby męża rozwala nasz związek 24.09.13, 13:17
              Mam wrażenie, że się nie rozumiemy. Ja tez przez wiele lat nie pozwalałam sobie powiedzieć, że oplatam mojego męża. A tak było. Po terapii mam więcej oddechu i mąż także.I to zbliża-dawniej bym w to nie uwierzyła.

              Co do Innych Twoich wątpliwości:
              "A ja też nie chcę sama się z dzieciakiem rozrywać, wysta
              > rczy, że przez cały tydzień mam dziecko ze sobą, że przez 4 lata sama ja wychow
              > ałam. Dziecko ma też ojca i potrzebuje kontaktu z ojcem."

              Owszem dziecko ma ojca. Ale jak widać ojciec nie bardzo się garnie do dziecka. I powiedz jak zamierzasz go zmusic do poświęcania czasu dziecku(i Tobie)? Ja nie widzę takiej możliwości. Rozumiem Twoja potrzebę bliskości. ALe na siłę nic nie zrobisz.

              " Jestem kobietą, chcę się czuć żoną(...)Niestety, dla niego jestem tylk
              > o kucharka, niańką dziecka i d... do łózka."

              Sam Ci to powiedział, czy zwyczajnie domyśliłaś się? Może najzwyczajniej w świecie macie inne postrzeganie świata,małżeństwa, roli partnera w związku. Może on uważa że jesteś jego żoną i nie wie czego do cho.lery się czepiasz. Tak to może wyglądac z jego strony. Absolutnie nie próbuję tłumaczyć jego zachowań. Próbuję zobaczyć jak jest bo wtedy można szukać rozwiązań. Przede wszystkim trzeba rozmawiać ze sobą.A to nie jest łatwą sztuką w związku.

              "On mnie z dziecki
              > em samej nie chce daleko puścić, boi się, że zrobię wypadek samochodem, albo, ż
              > e mi się auto zepsuje. "

              No to krótka rozmowa.Słuchaj ja planuję wyjechać nad morze w wakacje. Chciałabym abyśmy pojechali tam razem, ja Ty i mała. Może sie zgodzić(ale nie musi,z tego co piszeż to raczej się nie zgodzi). Jesli zacznie mówić,że się nie zgadza na Twój wyjazd samochodem,to masz asa w rękawie: to pojedź z nami,dowieziesz nas bezpiecznie. Albo zawieź nas nad morze i wracaj do domu.
              W sumie to nie wiem na jakich rozrywkach Ci zależy podczas takiego wypoczynku. Ja będąc ze swoim 4,5 latkiem nad morzem wypoczęłam.dziecko dostało zabawki i grzebało pół dnia w piachu.
              Jeśli chcesz spędzić czas bez dziecka,to niech mąż zostanie z małą(nie taką znowu małą) w domu.Albo może któraś babcia albo ciocia by się dzieckiem zajęła kilka dni.



              Z jednej strony piszesz, że chcesz to,to i to....... Ale nie dbasz o swoje potrzeby. Ja tego nie rozumiem. Facet mówi nie pojedziesz i Ty nie jedziesz. Sama wskakujesz w rolę tej gęzy-kobiety ze wsi, o której pisałaś. Mąż zarządził i tak ma być. Sama stawiasz się w takiej roli. Bo co- pan mąż zrobi focha i kilka dni nie będzie się odzywał. Niech się nie odzywa,jego sprawa. Wyjdziesz raz,drugi,trzeci-postawisz na swoim i się przyzwyczai.A jak nie to będziesz sie zastanawiać co robić dalej
      • natalusk Re: hobby męża rozwala nasz związek 26.02.14, 07:56
        Jest takie powiedzenie.
        Jak nie umiesz zwalczyć wroga to się z nim zaprzyjaznij.
        Ciągła walka z nim do niczego dobrego nie prowadzi.
        Spróbuj to zaakceptować, a on widząc, że Cię to nie denerwuje też zacznie odpuszczać.
    • mariuszg2 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 00:21
      natka-79 napisała:

      > Witam wszystkie kobietki na forum.

      no hej

      Potrzebuję obiektywnej opinii na temat moich
      > relacji z mężem i jak mam dalej z nim postępować?

      stań się hobby męża...sporo ryzykujesz bo Ci może wszystko pieprznąć ale bez ryzyka nie ma

      Mąż od ponad roku jest myśli
      > wym.

      a wiesz, ze za ponad niewiele miesią będzie Hubertus? wciel się w rączą łanię...taką z połyskująca sierścią i koniecznie bez poroża....że to nieby źbła wilgoną chrapką smerasz pośród igliwia...że to niby drzysz z pierwszego przymrozku nieodziana w a sierść śluzem pokryta....no wiesz..rozumiezz.....

      Jeździ w każdy wolny wieczór na ambonę do lasu, albo dokarmiać zwierzęta a
      > lbo na zawody strzeleckie. Mamy cudowną 4-letnią córkę, on ją kocha ale nie ma
      > dla nas czasu. Pracuje w delegacji na budowie, przyjeżdża w środy na jeden wiec
      > zór i potem w piątek lub w sobotę. Pobawi się chwilę z dzieckiem, zje obiad i j
      > edzie do lasu. Jest mi bardzo przykro, czuję się tylko kucharką niańką i kobiet
      > ą do łózka. Kiedyś byliśmy naprawdę dobrym małżeństwem. Popsuło się 2 lata temu
      > , gdy się dowiedziałam o jego nowym hobby. Dzisiaj mamy 6 rocznicę ślubu, dałam
      > mu prezent, on o mnie nie pamiętał. Poleżeliśmy w dzień pod kocem, pobawiliśmy
      > się z dzieckiem, a wieczorem pojechał do lasu. Jak wrócił, to ja pojechałam o
      > 8 wieczór na pół godziny do koleżanki. Nie chciałam mu mówić gdzie jadę, ubrała
      > m się ładnie, żeby wiedział, że ja też tak jak on, mogę sobie wyjść, pojechać.
      > Chciałam, żeby był zazdrosny, skoro mnie zaniedbuje, to ja sobie znajdę towarzy
      > stwo. Wróciłam, a on obrażony, bo jeżdżę w nocy, nie pytam go, nie mówię dokąd
      > i po co. To już nie pierwszy raz. Latem też mieliśmy taką akcję, on wrócił rano
      > z polowania, ja pojechałam sama nad jezioro, zostawiłam mu dziecko. Nie odzywa
      > ł się przez tydzień i patrzył na mnie z nienawiścią, bo on musiał dziecka pilno
      > wać, a chciał się wyspać, bo on ciężko pracuje, a ja tylko w domu pracuję przez
      > Internet, więc mojej pracy nie trzeba traktować poważnie. Cały czas mamy taką
      > huśtawkę. Jak się godzę na wszystko i nie protestuję, on robi co chce, to jest
      > ok. On okazuje wtedy czułość, zwłaszcza, jak chce seksu, a potem milczenie i je
      > dzie do lasu. Żyje tylko tym lasem, polowaniami, a koledzy myśliwi to największ
      > e autorytety dla niego. Jak coś nie po jego myśli, to obraza. Rozumiem, że chce
      > mieć pasję, ale nie kosztem rodziny. O każdy wspólny weekend muszę się wykłóci
      > ć, o każdy wyjazd do rodziny i czy dwa dni urlopu. W tym roku raptem dwa razy w
      > yjechaliśmy z domu, po kłótni, cichych dniach łaskawie się zgodził. Nudzi się w
      > naszym towarzystwie, nie czuje potrzeby, żeby gdzieś razem ruszyć się z domu,
      > ewentualnie na jakiś kretyński festyn latem nas zabierze, ale też sam chodzi i
      > szuka kolegów, a ja sama dziecka pilnuję. On uważa, że jest ok, nic złego nie r
      > obi, bo ciężko pracuje (bez przesady z tą ciężką pracą, wozi piasek wywrotką, p
      > rzez całą zimę mają przestój), uważa, że ma prawo mieć hobby, a poza tym nie up
      > ija się zbyt często, nie bije mnie, ale przemoc psychiczna i ekonomiczna nieste
      > ty jest. Mnie obarcza winą za to, że jesteśmy coraz bardziej obcy, bo ja albo s
      > ię nie odzywam, albo się czepiam. A może to naprawdę moja wina? przecież kobiet
      > y żyją z różnymi wariatami, jedno kochają motory, inni ekstremalne sporty, wspi
      > naczki w Himalajach, a jeszcze inni wędkarstwo albo dalekie podróże. Chciałabym
      > , żeby było miedzy nami dobrze, ale już mu nie ufam i nie wierzę, że mu na nas
      > zależy. W lipcu, po jednej z awantur obiecaliśmy sobie, że będziemy rozmawiać,
      > ale nic z tego nie wychodzi. Jakoś nie możemy się otworzyć, jeśli próbujemy, to
      > rozmowy kończą się kłótnią, pretensjami i obrażaniem się. Pomóżcie
    • triss_merigold6 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 09:20
      Już jesteś samotną matką więc niewiele stracisz pozbywając się męża.
      • to.niemozliwe Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 13:54
        A co zyska?
        • a1ma Re: hobby męża rozwala nasz związek 26.02.14, 01:59
          Szansę na ułożenie sobie życia z kimś, kto ma ochotę spędzać z nią czas?
    • roll.nick Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 09:38
      Witam.
      Polecam bardzo dobrą książkę o myśliwych "Farba znaczy krew" Zenona Kruczyńskiego. To historia myśliwego, który po wielu latach zabijania zwierząt porzuca swoje "hobby". Przeczytaj przynajmniej rozdziały dotyczące żon myśliwych i rodzin, bo ta "pasja" niszczy całe otoczenie myśliwego.
      Jest dostępna w necie w pdf-ie.
      • triss_merigold6 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 09:46
        No ale w czym jej to pomoże? Przecież mąż już ucieka na te polowania i poświęca hobby znacznie więcej czasu niż rodzinie.
        • roll.nick Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 10:06
          Książka jest o negatywnym wpływie hobbystycznego łowiectwa na dzisiejszego człowieka, jego rodzinę i na przyrodę. Autor się od tej "pasji" uwolnił.
          Ja widzę tylko 2 możliwości dla autorki tematu. Albo mąż porzuci myślistwo, albo Ona zostawi jego. Nie wystarczy ograniczyć ilości polowań, bo to jest jak alkoholizm.
          Porady Pani Berty są tu moim zdaniem jak najbardziej na miejscu.
          Ale może da się uratować małżeństwo i rodzinę. Trzeba próbować, powalczyć.
          • natka-79 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 10:55
            Przeraża mnie myśl, że kiedyś wcześniej, czy później to się rozwali, przecież tak się kiedyś kochaliśmy. Mieliśmy wspólne cele, plany na przyszłość, zaczęliśmy budowę domu, a teraz co? Chciałam mieć zawsze szczęśliwą rodzinę i niby nie ma wielkich problemów, bo nie ma nałogów, przemocy, ani biedy ani innych patologii, tylko z powodu hobby staliśmy się dla siebie obcymi ludźmi. Nawet, gdy z pozoru jest dobrze, bo nie ma kłótni ani cichych dni, to też jest byle jak, bo bez szczerych rozmów o sobie, swoich odczuciach, marzeniach. Ja się boję zacząć rozmowę o nas, żeby się nie pokłócić, żeby nie powiedzieć za dużo w emocjach.
            A rozstanie? Facet w takiej sytuacji jest zawsze na wygranej pozycji. On się będzie dalej bawił, wyjedzie do pracy, zarobi, bo jest dyspozycyjny, a po pracy hulaj dusza. A ja mam myśleć, jak pogodzić pracę z wychowaniem dziecka? za co żyć, wegetować? Mieszkam u rodziców, którzy nigdy go nie lubili, nie mam etatu tylko umowę o dzieło przez Internet, nikt mi nie pomoże, bo kiedyś wybrałam jego, gdy rodzice się wtrącali w nasz związek. Tu na wsi nie ma sensownej pracy, marzę o mieście. Kiedyś, po maturze, mieszkałam i pracowałam w Warszawie, ale byłam wtedy młoda i sama, a jak mam sama z dzieckiem się utrzymać? jak zorganizować to nowe życie?
            • triss_merigold6 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 11:03
              Nie ma kłótni i cichych dni, bo pan jest nieobecny.
              Zanim złożysz pozew, zbuduj jakieś zaplecze - bardziej stała praca, przedszkole dla dziecka, odłożenie kasy.
            • roll.nick Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 12:11
              natka-79 napisała:

              > Przeraża mnie myśl, że kiedyś wcześniej, czy później to się rozwali, przecież t
              > ak się kiedyś kochaliśmy.

              Już się rozwaliło.

              > Chciałam mieć zawsze szczęśliwą rodzinę i niby nie m
              > a wielkich problemów, bo nie ma nałogów, przemocy, ani biedy ani innych patolog
              > ii, tylko z powodu hobby staliśmy się dla siebie obcymi ludźmi.

              Jest nałóg- myślistwo. Jest bierna agresja, szantaż. Jest patologia, bo wszystko kręci się wokół polowań.

              > Facet w takiej sytuacji jest zawsze na wygranej pozycji. On się bę
              > dzie dalej bawił, wyjedzie do pracy, zarobi, bo jest dyspozycyjny, a po pracy h
              > ulaj dusza.

              Owszem jest na wygranej, tak to można widzieć. Ale masz się męczyć we dwoje jemu "na złość"?
              Z drugiej strony co to za wygrana- rozwód, samotne życie, widywanie dziecka raz w tygodniu.

              >Mieszkam u rodziców, którzy nigdy go nie lubili, nie mam etatu ty
              > lko umowę o dzieło przez Internet, nikt mi nie pomoże, bo kiedyś wybrałam jego,
              > gdy rodzice się wtrącali w nasz związek. Tu na wsi nie ma sensownej pracy, mar
              > zę o mieście.

              Czasem warto posłuchać rodziców. A co się im nie podobało w narzeczonym?

              > Kiedyś, po maturze, mieszkałam i pracowałam w Warszawie, ale była
              > m wtedy młoda i sama, a jak mam sama z dzieckiem się utrzymać? jak zorganizować
              > to nowe życie?

              Pisały tu Koleżanki, przygotować się do samodzielnego życia.

              Niemniej próbuj coś zmienić i ratować rodzinę. Jeszcze chyba nie padło słowo rozstanie, rozwód.
              Może to go otrzeźwi. Postawić sprawę jasno, powiedzieć czego oczekujesz od męża.

              Możesz też wbrew sobie, tolerować to hobby, nawet w nim brać udział, bywać na polowaniach, robić kiełbaski z dziczyzny, pić z myśliwymi wódkę w Wigilię itd. Za 20 lat ocenisz czy warto było.
            • poezja1983 Re: hobby męża rozwala nasz związek 24.09.13, 09:24
              pod względem nie-marudzenia będzie na wygranej pozycji. ale pomyśl co tracisz a co zyskujesz rozstaniem w chwili obecnej. Z Twojego opisu wynika, że chłop niewiele dokłada się do budżetu domowego, czasu dla Was nie ma, nie pomaga w domu i opiece nad dzieckiem. czyli de facto cały ten "burdel"jest na Twojej głowie. ty planujesz, płacisz rachunki, robisz zakupy, sprzątasz, gotujesz, opiekujesz się dzieckiem. Zazwyczaj za pieniądze zarobione przez Ciebie. dla mnie to wygląda tak, jakbyś mogła więcej zyskać niż stracić. finansowo-jeśli opn pracuje to alimenty na dziecko musi płacić. a roboty jakby mnie. bo opieranie pana,gotowanie dla mniejszej ilości osób..........
              kwestia tylko odpowiedzi na pytanie: czy Ty jesteś gotowa na taką decyzję.
            • leptosom Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.02.14, 20:56
              zaczęliśmy budowę domu, a teraz co?

              chyba ambona ;)
          • natka-79 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 13:09
            ściągnęłam plik z książką z neta i przeczytałam pobieżnie. Przerażające. lektura utwierdziła mnie w przekonaniu, jakimi ludźmi są myśliwi. Mój mąż jeszcze nic nie upolował, ale już patroszył, oprawiał zwierzynę. Chyba zaczynam się go brzydzić. Szkoda, ze napisana jest trudnym językiem, sporo wątków psychologicznych, bo odtworzyłabym mężowi nagranie w firmie e-booku. Niestety, on jest zbyt tępy, żeby taką książkę zrozumieć. Dla niego to wymysły, przecież prawie wszyscy jemy mięso, zabija się świnie, kurczaki, cielaki i nikt nie robi z tego halo. Ja bym nie potrafiła nawet własnej kurze uciąć łba na rosół, chociaż wegetarianka nie jestem. Tym się różnimy, ja jestem wrażliwa, czasami aż za bardzo, a on wcale.
            • stokrotka_a Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 14:01
              natka-79 napisała:

              > ściągnęłam plik z książką z neta i przeczytałam pobieżnie. Przerażające. lektur
              > a utwierdziła mnie w przekonaniu, jakimi ludźmi są myśliwi. Mój mąż jeszcze nic
              > nie upolował, ale już patroszył, oprawiał zwierzynę. Chyba zaczynam się go brz
              > ydzić.

              Po pobieżnym przejrzeniu (przeczytać na pewno nie zdążyłabyś) jakiejś tam książki wyrobiłaś sobie zdanie nt. myśliwstwa? Żartujesz, prawda?

              > Szkoda, ze napisana jest trudnym językiem, sporo wątków psychologicznych
              > , bo odtworzyłabym mężowi nagranie w firmie e-booku. Niestety, on jest zbyt tęp
              > y, żeby taką książkę zrozumieć. Dla niego to wymysły, przecież prawie wszyscy j
              > emy mięso, zabija się świnie, kurczaki, cielaki i nikt nie robi z tego halo. Ja
              > bym nie potrafiła nawet własnej kurze uciąć łba na rosół, chociaż wegetarianka
              > nie jestem. Tym się różnimy, ja jestem wrażliwa, czasami aż za bardzo, a on wc
              > ale.

              No proszę, myśliwego potępiasz za zabijanie, ale sama płacisz tym, którzy zabijają zwierzęta i delektujesz się ich mięsem? Taka jesteś wrażliwa? A wiesz jak się taka postawa nazywa? I żeby nie było wątpliwości - ja też potępiam zabijanie zwierząt, ale jednocześnie nie płacę tym, którzy zabijają, ponieważ nie jem mięsa.
              • megg78 Re: hobby męża rozwala nasz związek 27.09.13, 11:46
                od godziny 10 do 14 mogla sobie spokojnie ze 2-3 rozdzialy przeczytac jesli ma normalne tempo czytania, nie zaniedbujac w miedzyczasie gotowania na przyklad obiadu.
                co do placenia za zabijanie zwierzat: a jajka i sery jesz? mleko pijesz? jesli tak to tylko oszukujesz sie co do tego ze nie przyczyniasz sie do cierpienia zwierzat. kurze farmy hodowlane maja taki sympatyczny zwyczaj usmiercania "na starcie" dopiero co wyklutych kurczakow, zachowujac tylko kury, te usmiercone male ida na przemial i pokarm dla zywych, zeby juz nie wpomniec w jakich warunkach przychodzi im zyc i "produkowac" jajka tym kurom...
                co do serow i mleka sparwa wyglada nie mniej tragicznie: cielaki nie moga pic mleka matek, bo trzeba je sprzedac, krowy sa sztucznie stymulowane do produkcji tegoz mleka przez tak dlugi czas, ze koncza swoj zywot o wiele wczesniej niz sie dzieje to w naturze. mozliwe ze kupujesz jaja od rolnika zza miedzy i mleko, i sery rowniez, ale takich osob jest bardzo maly odsetek. ogromna wiekszosc zaopatrza sie w te produkty w sklepach.
                prawda jest taka, ze gdybysmy musieli sami sobie to miesko zorganizowac - czyli zabic swiniaka czy kure bylibysmy w wiekszosci wegetarianami czy nawet weganami. ja nie jestem ani jednym ani drugim. mieso lubie i nabial rowniez, ale wiem ze nie bylabym w stanie zabic zwierzecia. jak chcesz nazwij to hipokryzja.
            • roll.nick Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 16:15

              > Mój mąż jeszcze nic
              > nie upolował, ale już patroszył, oprawiał zwierzynę.

              Wiesz, cała nadzieja, że się tym znudzi, bo to może być nadgorliwość neofity. Ale jak jest w jego rodzinie myśliwy, to nie odpuszczą, to jak sekta. Pewnie jeszcze nie ma pozwolenia na broń, bo po roku to dopiero może zdawać egzaminy i ta całą reszta na policji.

              > Dla niego to wymysły, przecież prawie wszyscy j
              > emy mięso, zabija się świnie, kurczaki, cielaki i nikt nie robi z tego halo.

              Myśliwi mają całą ideologię, że nie tylko nie robią niczego złego ale się zwierzetami opiekują, dokarmiają, regulują populację. OK, ale dlaczego potem zabijają w zanęciskach, czyli tam gdzie zwierzęta jedzą paszę. Dlaczego robią to amatorzy "z ulicy". Co 3, czy 4 trafione zwierze nie umiera natychmiast ale uchodzi i kona w mękach. Gdyby zabijali zawodowi lesniczy, to wyglądałoby to inaczej, humanitarnie, bez tej rozrywkowej, ludycznej atmosfery.
              • natka-79 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 19:57
                Ma wszystkie pozwolenia, szkolenia i zdał egzaminy. Na szkolenia wziął urlop, dla nas zabrakło wolnego na wspólny wyjazd. Na zakup broni wziął pożyczkę w banku, bo brakowało kasy. Formalności przy tych egzaminach i pozwoleniach było tyle, co przy obronie doktoratu. Samochód się rozpada, bo jeździ osobówką po lesie, a jak się droga leśna skończy, to po polanie też. Nie chce się tyłka ruszyć i przejść na pieszo.
                • 5th_element Re: hobby męża rozwala nasz związek 24.09.13, 07:41
                  przerażające to, co piszesz. Po cholerę Ci taki garb? On "czasem coś dołoży" do wychowania, czasem znajdzie chwilę dla dziecka? W mordę, kult rodziny to właśnie wygoda dla takich kolesi. Koszmar!
          • stokrotka_a Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 13:55
            roll.nick napisał(a):

            > Książka jest o negatywnym wpływie hobbystycznego łowiectwa na dzisiejszego czło
            > wieka, jego rodzinę i na przyrodę. Autor się od tej "pasji" uwolnił.

            No, aż dziw, że "pasja", której kiedyś ulegali wszyscy faceci nie doprowadziła do zagłady ludzkości. Ale, ale, zapomniałam, że kiedyś (nie tak dawno wcale) człowiek był zupełnie innym stworem i takie pasje mu nie szkodziły. ;-)
            • roll.nick Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 16:30
              stokrotka_a napisała:

              > roll.nick napisał(a):
              >
              > > Książka jest o negatywnym wpływie hobbystycznego łowiectwa na dzisiejszeg
              > o czło
              > > wieka, jego rodzinę i na przyrodę. Autor się od tej "pasji" uwolnił.
              >
              > No, aż dziw, że "pasja", której kiedyś ulegali wszyscy faceci nie doprowadziła
              > do zagłady ludzkości. Ale, ale, zapomniałam, że kiedyś (nie tak dawno wcale) cz
              > łowiek był zupełnie innym stworem i takie pasje mu nie szkodziły. ;-)

              Niech zgadnę. Książki nie czytałaś?
              Przeczytaj, jest tam taka wzruszająca scena jak autor zrozumiał swoje zło i płacze jak dziecko, szlocha nad zabitymi zwierzakami. Potem siedzi przy paśniku a dzik ryjkiem dotyka jego policzka i nie jest to dziki dzik, przed którym trzeba uciekac na drzewo, bo takich nie ma, to zwierzeta uciekają przed ludźmi. Przed kulą nie uciekną.

              Nie wiem czy kiedyś jak piszesz polowali wszyscy faceci. Chyba nie. Poza tym dziś myslistwo amatorskie to rozrywka, zabawa, spędzanie wolnego czasu. Niestety też okrutne zabijanie.
              • stokrotka_a Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 16:43
                roll.nick napisał(a):

                > Niech zgadnę. Książki nie czytałaś?

                No, przyznaję się. Nie musisz zgadywać. Sądzę nawet, że nikt mnie nie zmusi do jej przecyztania. ;-)

                > Przeczytaj, jest tam taka wzruszająca scena jak autor zrozumiał swoje zło i pła
                > cze jak dziecko, szlocha nad zabitymi zwierzakami. Potem siedzi przy paśniku a
                > dzik ryjkiem dotyka jego policzka i nie jest to dziki dzik, przed którym trzeba
                > uciekac na drzewo, bo takich nie ma, to zwierzeta uciekają przed ludźmi. Przed
                > kulą nie uciekną.

                Normalnie wzruszyłam się! Scena jak z harlekina... A koniec był taki: "a potem były mysliwy i dzik żyli razem długo i szczęśliwie". ;-)

                > Nie wiem czy kiedyś jak piszesz polowali wszyscy faceci. Chyba nie.

                Chyba tak. A przynajmniej prawie wszyscy.

                > Poza tym dz
                > iś myslistwo amatorskie to rozrywka, zabawa, spędzanie wolnego czasu. Niestety
                > też okrutne zabijanie.

                To prawda, okrutne zabijanie, ale w rzeźniach zabijanie jest nie mniej okrutne i na o wiele większą skalę. Jesteś wegetarianinem? Poza tym, gdyby nie umiejętność zabijania, to śmiem twierdzić, że gatunek ludzki nie przetrwałby w walce o byt.
                • roll.nick Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 17:00
                  > To prawda, okrutne zabijanie, ale w rzeźniach zabijanie jest nie mniej okrutne
                  > i na o wiele większą skalę. Jesteś wegetarianinem? Poza tym, gdyby nie umiejęt
                  > ność zabijania, to śmiem twierdzić, że gatunek ludzki nie przetrwałby w walce o
                  > byt.

                  W rzeźniach zabijają fachowcy. Zwierzę jest ogłuszone prądem albo młotem. Ile jest teraz walki Żydów i Muzułmanów aby w Polsce ubój bez ogłuszania tzw. rytualny był legalny?
                  Proceder zdelegalizowano.

                  W lesie, na polu strzela się ze 100 metrów. Nie zawsze trafia w serce, ale w kręgosłup, w zad, w kończyny. Zwierzę uchodzi i cierpi. Trzeba je dobić nożem- w Polsce nie wolno dobijać z pistoletu.
                  W XXI wieku dzikie zwierzęta można przecież łapać żywe i po dokładnej selekcji zabijać "humanitarnie". Zapytaj myśliwego jak rozpozna selekcyjnego jelonka przez marną lornetkę z 200 metrów. Marną, bo dobra kosztuje 10 tys zł. Zapytaj jaki rozrzut pocisków ma tani sztucer na 100 m. 30 cm. Bo drogi kosztuje 12 tys i luneta celownicza drugie tyle. Nauka strzelania to też sporo pieniędzy. Więc uczą się w lesie na zwierzakach.
                  To jest względnie "humanitarne" hobby ale dla bardzo bogatych i bardzo dobrych strzelców. W praktyce dla zawodowców. W Polsce to bandytyzm.
                  • stokrotka_a Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 17:09
                    Wiesz co, daj sobie spokój z tym wykładem na temat myślistwa, ponieważ ja jestem jego przeciwniczką i nie musisz mnie do niczego przekonywać.

                    Czytając twoje twierdznie o zabijaniu w rzeźniach przez fachowców, doznałam nieprzyjemnego uczucia. Czy ty zdajesz sobie sprawę, o czym ty piszesz? To są fabryki cieprienia i śmierci. Myślisz, że zwierzęta nie odczuwają strachu, że nie czują, że idą na śmierć, że to wszystko odbywa się bezboleśnie? Gdy porównasz liczbę zwierząt zabitych przez myśliwych z liczbą zwierząt zabijanych w rzeźniach (miliardy), to uświadomisz sobie skalę cieprpienia powodowanego przez wielbicieli mięsa, którzy za zabijanie płacą innym.

                    No to jak, jesteś wegetarianinem? Nie? To podejmij decyzję i zostań nim dziś, bo twoje głodne gadki o kontaktach z Bogiem są śmieszne w obliczu twojej obrony zabijania zwiarząt w rzeźniach.
                    • roll.nick Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 17:41
                      > No to jak, jesteś wegetarianinem? Nie? To podejmij decyzję i zostań nim dziś, b
                      > o twoje głodne gadki o kontaktach z Bogiem są śmieszne w obliczu twojej obrony
                      > zabijania zwiarząt w rzeźniach.

                      Zamiast dyskutować na argumenty, przeprowadzasz atak na moją osobę i moją wiarę w Boga. Erystyka.
                      Hodowla zwierząt i ich zabijanie w rzeźniach potrwa jeszcze wiele lat. Nie jestem w stanie tego zmienić. Ale jestem w stanie powalczyć z głupim łowiectwem. Prezydent Komorowski przestał polować i mam nadzieję, że nie z powodu PR ale zrozumiał. Inni mysliwi jak ten wspomniany w książce też.
                      Jestem jaroszem ale co to ma do rzeczy?
                      • stokrotka_a Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 17:49
                        roll.nick napisał(a):

                        > Zamiast dyskutować na argumenty, przeprowadzasz atak na moją osobę i moją wiarę
                        > w Boga. Erystyka.

                        Swoją osobą świadczysz przeciwko swoim poglądom, więc to jest ważne.

                        > Hodowla zwierząt i ich zabijanie w rzeźniach potrwa jeszcze wiele lat. Nie jest
                        > em w stanie tego zmienić. Ale jestem w stanie powalczyć z głupim łowiectwem. Pr
                        > ezydent Komorowski przestał polować i mam nadzieję, że nie z powodu PR ale zroz
                        > umiał. Inni mysliwi jak ten wspomniany w książce też.
                        > Jestem jaroszem ale co to ma do rzeczy?

                        Głupie łowiectwo potrwa jeszcze bardzo długo, ponieważ nie ma u nas naturalnych drapieżników, które kontrolują populację zwierząt. A jeśli zaimplantujemy sobie populację drapiezników, to zwierzęta i tak będą zabijane, więc to żadne rozwiązania. Poza tym, nie od tazu Kraków zbudowano, więc jeśli jesteś jaroszem, to zacznij walczyć z nieludzkimi rzeźniami.
                        • roll.nick Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 18:51
                          > Głupie łowiectwo potrwa jeszcze bardzo długo, ponieważ nie ma u nas naturalnych
                          > drapieżników, które kontrolują populację zwierząt. A jeśli zaimplantujemy sobi
                          > e populację drapiezników, to zwierzęta i tak będą zabijane, więc to żadne rozwi
                          > ązania. Poza tym, nie od tazu Kraków zbudowano, więc jeśli jesteś jaroszem, to
                          > zacznij walczyć z nieludzkimi rzeźniami.

                          Powtarzasz głupawe "argumenty" myśliwych. Nie są w Polsce potrzebne naturalne ani "ludzkie" drapieżniki. Jakie to mieliśmy drapieżniki? Wilki i rysie? I co? one zagryzały dziki regulując populację? :)))
                          Populacja sama się wyreguluje, tylko trzeba jej na to pozwolić. Po co myśliwi wożą tony paszy do lasów? Żeby zmniejszyć populację, czy zwiększyć dla zabijania?

                          A jeśli już trzeba dzikie zwierzęta zabijać, to jest to robota dla specjalistycznych służb leśnych.
                          Sam jestem rybakiem.

                          Co ja mam robić to wiem, nie musisz podpowiadać :P
                          • stokrotka_a Re: hobby męża rozwala nasz związek 24.09.13, 09:03
                            roll.nick napisał(a):

                            > Populacja sama się wyreguluje, tylko trzeba jej na to pozwolić. Po co myśliwi w
                            > ożą tony paszy do lasów? Żeby zmniejszyć populację, czy zwiększyć dla zabijania?

                            No, prosty sposób na regulację populacji zwierząt dzikich to niestosowanie dokarmiania. Śmierć z głodu zapewne jest bezbolesna i humanitarna.
                            • leptosom Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.02.14, 21:12
                              z drugiej strony pewnie nie masz nic przeciwko dokarmianiu ptaków, bo przecież im jest zimno i są głodne.
                            • cat4 Re: hobby męża rozwala nasz związek 21.04.15, 14:29
                              "Wiesz co, daj sobie spokój z tym wykładem na temat myślistwa, ponieważ ja jestem jego przeciwniczką i nie musisz mnie do niczego przekonywać."

                              No to o co Ci chodzi?
                  • tymon99 Re: hobby męża rozwala nasz związek 26.09.13, 22:45
                    roll.nick napisał(a):

                    > aby w Polsce ubój bez ogłuszania tzw. rytualny był legalny?
                    > Proceder zdelegalizowano.

                    co akurat było wyjątkową głupotą z punktu widzenia człowieka myślącego i (współ)czującego.

                    > W lesie, na polu strzela się ze 100 metrów. Nie zawsze trafia w serce, ale w kr
                    > ęgosłup, w zad, w kończyny.

                    przeciętnie zdolny strzelec, po podstawowym szkoleniu, z broni średniej jakości, trafiałby. bez lunety, z najprostszymi żelaznymi przyrządami. warunek: pół promila albo mniej.
              • natka-79 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 20:07
                Czytałam ten wątek. Mąż by się uśmiał, że chłop płakał nad zwierzyną. Ktoś tu wspominał, że nie możliwe, abym już przeczytała książkę. Czytam szybko (i piszę też) bo na tym polega moja praca.
            • domjank Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.02.14, 12:04
              stokrotka_a, i jak poradziłaś sobie w tym problemem?
              minęło już trochę czasu, czy coś się zmieniło?.

              Ja od pewnego czasu też przeżywam ten horror:(, mąż grał najpierw w Tibię na komputerze całe dnie i noce. Oczywiście chodził do pracy, itd. Wtedy nie było jeszcze dzieci, byliśmy parą, każdy z nas pracował. Drażniło mnie to. Wkrótce "wyleczył się" z tego, ale znalazł nowe hobby..paintball. Zarabiał wtedy już więcej, niż na początku znajomości, byliśmy po ślubie, ładował w to mnóstwo kasy. Wkrótce pojawiło się nasze pierwsze dziecko, pograł jeszcze trochę.. Znudziło mu się, zrobił patent strzelecki, zaczął bawić się w ASG. Kolejne mega drogie hobby. Teraz mamy już drugie małe dzieciątko, a on pakuje w to mnóstwo kasy. Ok, zarabia, dokłada się do życia pół na pół, ale zaciągnął kredyt 30 tyś., nie spłaca tego, całą kasę pakuje w broń i akcesoria do ASG. Około 1000 zł miesięcznie. I podobnie, jak Twój twierdzi, że musi jakoś odreagować. Już te zakupy może jakoś bym przełknęła, bo przecież nie za moje..ale co niedziela wychodzi na sparingi, albo gry, od 8 do 14, a ja cały tydzień siedzę w domu z dziećmi. Nie za bardzo mogę nawet wychodzić z nimi na dwór, bo jedno ma prawie 2 latka, a drugie 8 miesięcy i wyprawa z 4 piętra z dzieciakami, to nie lada wyczyn. Najpierw znieść wózek, potem jedno dziecko, drugie strach zostawić samo nawet na chwilkę, potem drugie..ahh. Raczej preferujemy teraz wypady na balkon:/.

              Raz było dobrze chyba przez miesiąc, bo zgadzałam się na wszystko, tak, jak Ty. Ale to działa na zasadzie, daj palec, a weźmie rękę. Dzisiaj piękna, słoneczna niedziela, a On wybiera ASG. Oczywiście po awanturze. Niby pyta o pozwolenie, czy może jechać, ale jak mówię nie, i tak stawia na swoim. Dobija mnie taki układ, i nic nie działa. Zastanawiam się nad wyjściem z tej sytuacji.

              Nawet, jak mam szansę wyjść spotkać się z koleżanką, to zaraz dostaję smsa, że dobrze, żebym wróciła do 18:30, bo on ma fryzjera.. . Co zrobić?? brnąć w to dalej, czy dać sobie spokój?? nic nie działa..
              • natka-79 Re: hobby męża rozwala nasz związek 24.02.14, 18:19
                Bardzo Ci współczuję, ale dziwię się, czemu chciałaś mieć z nim dzieci? Mam nadzieję, że pracujesz i jesteś samodzielna, bo to połowa sukcesu. U mnie lepiej, bo od niedawna mam pracę na etat, a oprócz tego pisanie do gazet przez Internet, jak dawniej. Mieszkam u siebie, bo mam część domu rodziców odpisaną na mnie, więc w sumie pan mąż może mi teraz naskoczyć. Wyobraźcie sobie, że mąż zaczął gadać do mnie ludzkim głosem i nawet do osób postronnych mówił z dumą, że jego żona jest ceniona w pracy. Nadal żyje polowaniami, ale planuje ambitnie, że teraz mu pomogę wykończyć dom. Tylko że ja boję się planować z nim przyszłości, bo mu nie wierzę i nie ufam i zwyczajnie chcę mieć coś z życia, jakąś frajdę z tego, że pracuję, a nie oddać chłopu ciężko zarobione pieniądze. Mąż wyobraża sobie, że ja mu oddam nadwyżki z moich dochodów, tzn, mam tak jak wcześniej robić sama opłaty, zakupy do lodówki, kupować wszystko dziecku, ślęczeć w nocy przed kompem, żeby dorobić i kasę, bo on przecież buduje dom. On sam już kupił drugi sejf na broń, planuje kupić lornetkę, wymienić broń, a ja powinnam mu oddać moją kasę, bo przecież ja nie mam swoich potrzeb i wydatków. Nie tłumaczyłam mu co o tym sądzę, bo szkoda nerwów kłócić się z chamem. Zobaczymy, co będzie, czas pokażę, ale w sumie już kreskę na nim postawiłam, już się tak nie martwię. Życzę serdecznie wszystkim sfrustrowanym kobietom, żeby podobnie jak ja
        • kalllka Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 10:54
          wiesz mery, mysle, ze podajac pozycje ksiazkowa, nie tylko trafnie ale i rozwaznie odpowiedziano na pytanie autorki watku.
          bowiem i jak wszyscy wiemy,czytanie ksiazek w naturalny sposob skupia uwage;
          porzadkuje priorytety a rozwijajac wyobraznie aktywizuje czleka do samodzielnego zastanowienia i rozwiazania problemow.
          chocby w taki sposob by wytrenowana w czytaniu samoocena niepozwalala do rozwodzenia sie (nad prywatnym hobby meza na forum publicznym)
          • solaris_1971 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 13:38
            Znalam takiego jednego, posiadacza 7 psow. Po pracy wyjscie z psami. Jedyna rozrywka, jaka mial do zaoferowania, to wspolny spacer z psami. Sobota i niedziela - w klubie gdzie tresuje sie psy. Jednoczesnie pan mial parcie nawet nie tyle na zwiazek co na malzenstwo.
            Z wygladu przystojny, swietna praca i zarobki, ale ....... rozmawiac mozna z nim tylko o psach. A wlasciwie nie rozmawiac tylko sluchac. Facet tez nigdzie nie jezdzi, no bo co zrobi z 7 owczarkamim alzackimi ?
            Zadna z dziewczyn, z ktorymi byl, nie zniosla psow.
            Otoz niedawno ozenil sie, dziewczyna juz na poczatku zwiazku zrobila kurs pozwalajacy jej tresowac psy......... Ja z nim stracilam kontakt, nie wiem jak to dokladnie wyglada. Wiem, ze raz w roku gdzies jezdza na wakacje ( wtedy psami zajmuje sie ojciec ).
            • stokrotka_a Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 14:04
              No i właśnie o to chodzi, żeby ludzie w parze psoiadali taką samą pasję, albo akceptowali pasje swoich partnerów (-ek).
              • solaris_1971 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 14:50
                To jest mlodziutka dziewczyna , dopiero po studiach a facet dobiega 40-stki.
                Ludzi sie, ze kiedys mu przejdzie ..........

                Tak, teraz tresuje te psy razem z nim, jezdzi na wystawy psow, konkursy psow, tresure psow, w weekendy do klubow dla psow. Ale jak dlugo ? Czy jak bedzie miala dzieci to tez bedzie aktywnie uczestniczyla w hobby meza ? Zaznaczam, ze znam pana na tyle ( albo mam juz tyle lat ) zeby wiedziec, ze psy beda wazniejsze od dzieci.
                • stokrotka_a Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 15:00
                  Nie mam pojęcia, czy ta konkretna dziewczyna też ma taką pasję czy tylko chce ją mieć, ale jestem pewna, że jeśli ktoś ma taką pasję i nie zamierza z niej rezygnować ani ograniczać, to na dzieci raczej nie powinien się decydować.
                  • simply_z Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 19:50
                    powiem tylko,że zwyczajnie się kompromitujesz swoimi poglądami.Facet powyżej napisał ci,że łowiectwem powinni zajmować się profesjonalne osoby ,a nie amatorzy jak jej mąż.Kiedyś ludzie owszem polowali (poczytaj sobie o Indianach) ale polowali dla pożywienia ,a nie dla pazernej rozrywki nie rozmawiamy w tym momencie o rzeźniach.Dziwne ,że nie widzisz tutaj różnicy,a te kretyńskie argumenty o oczyszczaniu lasu (!) przez myśliwych są po prostu zatrważające.
                    • stokrotka_a Re: hobby męża rozwala nasz związek 24.09.13, 09:36
                      simply_z napisała:

                      > powiem tylko,że zwyczajnie się kompromitujesz swoimi poglądami.

                      A ja uważam, że to ty się kompromitujesz. I co ty na to? Kompromitacja to rzecz subiektywna.

                      > Facet powyżej na
                      > pisał ci,że łowiectwem powinni zajmować się profesjonalne osoby ,a nie amatorz
                      > y jak jej mąż.Kiedyś ludzie owszem polowali (poczytaj sobie o Indianach) ale po
                      > lowali dla pożywienia ,a nie dla pazernej rozrywki nie rozmawiamy w tym momenc
                      > ie o rzeźniach.Dziwne ,że nie widzisz tutaj różnicy,a te kretyńskie argumenty o
                      > oczyszczaniu lasu (!) przez myśliwych są po prostu zatrważające.

                      Widzę różnicę pomiędzy polowaniem a miliardami zwierząt uśmiercanych w rzeźniach w strachu i bólu, transportowanych na duże odległości w okropnych warunkach w celu dokonania rzezi. Jeśli tego nie widzisz lub nie chcesz widzieć, to przynajmniej zachowaj swoje kretyńskie uwagi dla siebie.
          • mariuszg2 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 14:55
            kalllka napisała:

            > bowiem i jak wszyscy wiemy,czytanie ksiazek w naturalny sposob skupia uwage;
            > porzadkuje priorytety a rozwijajac wyobraznie aktywizuje czleka do samodzie
            > lnego zastanowienia i rozwiazania problemow.
            > chocby w taki sposob by wytrenowana w czytaniu samoocena niepozwalala do rozwo
            > dzenia sie (nad prywatnym hobby meza na forum publicznym)

            nie to żebym jape wydzierał...ale nie rozumiem ...
      • stokrotka_a Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 13:50
        roll.nick napisał(a):

        > Przeczytaj przynajmniej rozdziały dotyczące żon myśliwych i rodzin,
        > bo ta "pasja" niszczy całe otoczenie myśliwego.

        Ta "pasja" niszczy? To jest taka specjalna pasja, zbrukana krwią zwierząt, która w szczególny sposób niszczy?
        • solaris_1971 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 14:56
          W moim bliskim otoczeniu jest facet ( z zawodu lekarz ), ktory namietnie gra w brydza. Namietnie - tzn kazdego wieczoru. Do tego w weekendy turnieje brydzowe.
          Zona probowala chodzic z nim na te spotkania, nauczyla sie grac w brydza, ale wysiadla gdy pojawily sie dzieci.
          Im wieksze pieklo ona robila w domu o tego brydza, tym bardziej on nie mogl atmosfery w domu wytrzymac i bral jak najwiecej dyzurow w szpitalu i jeszcze wiecej gral w brydza.

          Zalatwil sobie z ordynatorem, ze go zwolnil z pracy. Jedyna praca, jaka dostal, byla poza miejscem zamieszkania. Wiec w domu bywal w weekendy. Czy musze mowic, co robil wieczorami ?
          ona postawila ultimatum : albo wracasz do domu i w brydza grasz sporadycznie albo rozwod i ograniczony kontakt z dziecmi.
          Wybral dom i dzieci. Ale ta kobieta przeszla przez pieklo.
          • triss_merigold6 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 14:58
            I uważa, że warto było tak walczyć?
            • solaris_1971 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 16:10
              Nie wiem, nie pytalam. W kazdym razie sa malzenstwem, mieszkaja razem.
              To moze nie byl dobry przyklad, tych ludzi roznia fundamentalne roznice a lacza tylko dzieci.

              Dodam jeszcze , ze ci pasjonaci sa meczacy dla otoczenia, znajomych ( to co dopiero dla rodziny .... ). Jeden gada tylko o psach, co jego psy mysla, co czuja, na jaka wystawe pojedzie, jakiego psa wystawi w zawodach itd. Drugi tylko o turniejach brydzowych, gdzie jest jakis ciekawy turniej, ile punktow juz uzbieral. Przyjechal do nas i w ciagu pierwszych 15 minut zapytal " a macie tu klub brydzowy ? ".
        • roll.nick Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 16:45
          stokrotka_a napisała:

          > roll.nick napisał(a):
          >
          > > Przeczytaj przynajmniej rozdziały dotyczące żon myśliwych i rodzin,
          > > bo ta "pasja" niszczy całe otoczenie myśliwego.
          >
          > Ta "pasja" niszczy? To jest taka specjalna pasja, zbrukana krwią zwierząt, któr
          > a w szczególny sposób niszczy?

          A co, nieprawda? Może sama jesteś tzw. Dianą, czyli myśliwą? Nie, nie. To byś nie siedziała na tym forum, tylko na łowieckim i pisała jak dochodzić postrzałka, który nie padł w ogniu, bo dostał w ruską komorę, i trzeba go dojść po farbie, żeby skłuć kordelasem.
          • stokrotka_a Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 16:49
            roll.nick napisał(a):

            > A co, nieprawda? Może sama jesteś tzw. Dianą, czyli myśliwą? Nie, nie. To byś n
            > ie siedziała na tym forum, tylko na łowieckim i pisała jak dochodzić postrzałka
            > , który nie padł w ogniu, bo dostał w ruską komorę, i trzeba go dojść po farbie
            > , żeby skłuć kordelasem.

            Ale co ma być prawdą? Szczególnie niszczące działanie tej pasji z powodu zabitych zwierząt? Bo jeśli taką prawdę masz na myśli, to jest to bzdura a nie prawda. Pasja pt. robienie na drutach też może zniszczyć związek, jeśli ktoś poza tą pasją świata nie widzi.
            • roll.nick Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 17:10
              > Ale co ma być prawdą? Szczególnie niszczące działanie tej pasji z powodu zabity
              > ch zwierząt? Bo jeśli taką prawdę masz na myśli, to jest to bzdura a nie prawda

              Tak, bo zabijanie mniejszych braci dla przyjemności, rozrywki, wypełnienia czasu wolnego, sportu, współzawodnictwa jest nieludzkie. To nie jest zabijanie dla przetrwania, z głodu.
              Do tego w łowiectwie jest cała otoczka kłamstw. Od myśliwskiego języka, gdzie krew to farba, a ranne zwierze to postrzałek, przez dorabianie fałszywej ideologii do elitarnej rozrywki, kończąc na chamskim niszczeniu przyrody.
              • stokrotka_a Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 17:16
                Zabijanie braci mniejszych dla przyjemności podniebienia jest też nieludzkie. Nie trzeba jeść mięsa, żeby żyć. To jak, kiedy zostajesz wegetarianinem? Jeśli nie ze względu na cierpienie zwierząt, to przynajmniej ze względu na więź łaczącą cię z Bogiem.
                • roll.nick Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 17:31
                  Stosujesz erystykę. Marną zresztą.
                  Jestem wegetarianinem.
                  • stokrotka_a Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 17:50
                    Stosujesz puste frazesy, w obliczu których twoje słowa o kontaktach z Bogiem brzmią śmiesznie.
                    • roll.nick Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 18:05
                      stokrotka_a napisała:

                      > Stosujesz puste frazesy, w obliczu których twoje słowa o kontaktach z Bogiem br
                      > zmią śmiesznie.

                      Widzę, że postanowiłaś tę rozmowę koniecznie "wygrać". Inne zresztą też. Do upadłego walczysz.
                      Które słowa są pustymi frazesami?

                      Mój kontakt z Bogiem jest bardzo prosty. Bóg to cały Wszechświat. Od elektronu po supergalaktykę. Możesz go dotknąć, poczuć, doświadczyć. Przemawia do Ciebie przez myśli, uczucia i ciągi zdarzeń.
                      Zwierzęta to też Bóg.
                      • stokrotka_a Re: hobby męża rozwala nasz związek 24.09.13, 09:07
                        roll.nick napisał(a):

                        > Widzę, że postanowiłaś tę rozmowę koniecznie "wygrać". Inne zresztą też. Do upa
                        > dłego walczysz.
                        > Które słowa są pustymi frazesami?

                        Dyskutuję. Ja w nic nie gram.

                        > Mój kontakt z Bogiem jest bardzo prosty. Bóg to cały Wszechświat. Od elektronu
                        > po supergalaktykę. Możesz go dotknąć, poczuć, doświadczyć. Przemawia do Ciebie
                        > przez myśli, uczucia i ciągi zdarzeń.

                        Ach, co za piękna idea. Szkoda tylko, że nic nie warta. ;-)

                        > Zwierzęta to też Bóg.

                        Skoro zwierzęta to też Bóg, więc gdy zabijamy zwierzęta, to z nimi obcujemy, a gdy one nas zabijają, to też mamy do czynienia z boskim obcowaniem. Zabijania nie wymyślił człowiek. To wymyślił wszechobecny bóg, więc o co chodzi? To przecież część boskiego porządku.
                  • cat4 Re: hobby męża rozwala nasz związek 21.04.15, 14:41
                    Nie doczytala ;)
                • sole78 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 18:54
                  Stokrotko podoba mi się Twoje podejście, bo stawiasz sprawę szczerze: kochasz zwierzęta to ich nie zjadaj,bo czym różni się dzik od świnki, że o kurczaku w nieludzkich warunkach hodowanym nie wspomnę. Deklarowanie nienawiści wobec myśliwych - zabójców, jednocześnie będąc miłośnikiem golonki czy filecika jest obłudne. A tak w temacie postu to jako żona myśliwego mam podobnie, tyle, że z dłuższym stażem. Moje małżeństwo wisiało na włosku jak mój mąż rozkręcał swoją pasję i był na 150% zaangażowany. Nasz syn miał wtedy rok, byłam samotną matką, bo wszystko kręciło się wokół tego. Nigdy wcześniej tak o tym nie myślałam, ale faktycznie to było jak nałóg, byłam załamana, samotna, bezsilna i czułam się oszukana. Po kilku latach przyzwyczaiłam się, wiem, że on z tego nie zrezygnuje, ale wiem też, że nas kocha, a przebywanie w lesie jest odskocznią dla niego, a ja teraz mam też swoje "nałogi". Nie cierpię z tego powodu. Z perspektywy czasu myślę,że pochopne byłoby rozstanie, bo miłość między nami była i jest, jesteśmy bardzo za sobą, a ideologicznie myślistwo mnie oburza, jemy mięso, a dziczyzna przy tym najzdrowsza. To też wszystko zależy, jak bardzo właśnie nie akceptujesz myślistwa samego w sobie, a jak tego, że jesteś samotna.
                  • roll.nick Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 19:08
                    > Twoje podejście, bo stawiasz sprawę szczerze: kochasz z
                    > wierzęta to ich nie zjadaj,bo czym różni się dzik od świnki, że o kurczaku w ni
                    > eludzkich warunkach hodowanym nie wspomnę.

                    To nie polega na tym, że kochasz więc nie zjadasz.
                    Jeśli kochasz ludzi, to nie zgadzaj się na przeszczepy, bo kwitnie handel narządami i ludzi się zabija w Chinach i Czeczenii strzałem w głowę a potem szybka rozbiórka człowieka na narządy do przeszczepów. I siup do Polski albo Francji leci nereczka albo serduszko.

                    > Deklarowanie nienawiści wobec myśliw
                    > ych - zabójców

                    Znów błąd. Myśliwym potrzeba miłości, nie nienawiści. Dlaczego oni czerpią przyjemność z zabijania? Bo zamiast miłości dostawali uczucie negatywne.

                    Nie przepadam za prof. Hartmanem ale w temacie zabijania i zjadania zwierząt po części się z nim zgadzam.
                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14299304,Jedzenie_miesa__To_nic_zlego__Ale_polowanie_i_przemyslowa.html
                  • simply_z Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 19:52
                    > na. Po kilku latach przyzwyczaiłam się, wiem, że on z tego nie zrezygnuje, ale
                    > wiem też, że nas kocha, a przebywanie w lesie jest odskocznią dla niego, a ja t
                    > eraz mam też swoje "nałogi". Nie cierpię z tego powodu. Z perspektywy czasu myś
                    > lę,że pochopne byłoby rozstanie, bo miłość między nami była i jest, jesteśmy ba
                    acha ,czyli jak mąż sobie strzela do ciężarnej sarny "odreagowując" ,ty sobie szydełkujesz ( przykladowo) i nazywasz to jeszcze "pasjami" męża. fajni jesteście ludzie
                    • sole78 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 20:31
                      simply przy całej złożoności tematu, mój mąż odpukać nie miał takich przypadków, a przebywanie w lesie jest nadrzędne nad strzelaniem i zapewniam,że sto razy przemyśli nim strzeli, bo nie ma parcia. Jak zwykle w takich tematach wszystko idzie na filozofie, a nie na odpowiedź na temat.
                  • natka-79 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 20:20
                    Dziękuję Ci za ten komentarz. Najbardziej mnie boli samotność, że tak nas olał i widzę, że sam z siebie nie czuje potrzeby bycia z nami. Kilka godzin raz na tydzień mu wystarczy. A ja nie mogę swoich zainteresowań rozwijać, bo nie mam z kim dziecka zostawić, bo brakuje kasy na "babskie fanaberie" a jeszcze często obraza majestatu, bo się sama z domu wyrwałam.
                    • natka-79 Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 20:23
                      To było do sole78
    • astrofan Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 19:22
      tyle głupot tu napisaliście, w szczgólności ci pseudoideolodzy, że chyba się zapiszę do koła łowieckiego
      • roll.nick Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 19:31
        astrofan napisał:

        > tyle głupot tu napisaliście, w szczgólności ci pseudoideolodzy, że chyba się za
        > piszę do koła łowieckiego

        Zapisz się. Będziesz przez rok chodzić w nagance i straszyć zajączki, biegać po piwo myśliwym (kandydat to nie myśliwy), budować budki na drzewach zwane ambonami i wozić kartofle do lasu. Miłej zabawy :))
        • astrofan Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 19:47
          a tam, drobiazg, waże by wq..ic różnych eko- bio-,socjal- terorystów
          • simply_z Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 19:54
            niech zgadnę -śmieci tez wywozisz do lasu ,bo to taki bioterroryzm co?
            • astrofan Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.09.13, 20:08
              nie zgadłaś ... jak zwykle zresztą

              przecież nie będę polował na śmietniku
    • maitresse.d.un.francais A co rodzice o nim mówili? 24.09.13, 19:23
      Co im się nie podobało? Napisz.
      • natka-79 Re: A co rodzice o nim mówili? 26.09.13, 15:42
        Twierdzili, że jest biedny, nie nigdy znajdzie dobrej pracy itp. ogólnie wtrącali się a ja stanęłam lojalnie po stronie męża. Mam toksycznych rodziców ale to jest inny wątek i nie związany z tą sprawą. W każdym razie byliśmy bardzo zżyci razem przez pierwsze lata, choć było mi ciężko. Czułam się trochę jak między młotem a kowadłem, ale wybrałam męża. Nie po to brałam ślub, żeby słuchać mamusi. Dziś patrzę trochę bardziej optymistycznie na całą sprawę. Czekam na etat, mam nadzieję, że za kilka m-cy będę miała stałą pracę, oprócz tego dorobię na zlecenie. Gdy zacznę pracę, to zmienię organizację zadań w domu i postawię mu ultimatum (chyba, jak wystarczy mi odwagi) i poobserwuję go przez zimę. Spróbuję trochę grosza odłożyć na czarną godzinę dla mnie i dziecka. Jak się trochę odbije finansowo to wtedy zobaczę, co dalej. Gdybym miała teraz dobrą stałą pracę, to mogłabym go olać, czułabym się pewniej, ale niestety, sama chyba jeszcze bardziej będę wegetować.
    • tymon99 Re: hobby męża rozwala nasz związek 26.09.13, 15:47
      może to już niedługo:

      lowiecpolski.info/47-swiat/159:full:article=holandia_bez_mysliwych&greedy=1/
      • astrofan Re: hobby męża rozwala nasz związek 26.09.13, 21:00
        lewactwo zniszczyło wspólczesne gospodarki to dobiera sie do łotwiectwa
        • tymon99 Re: hobby męża rozwala nasz związek 26.09.13, 22:46
          rzeczywiście, gospodarczo holandia leży w ruinie :)
          • cat4 Re: hobby męża rozwala nasz związek 21.04.15, 14:46
            :D
    • akle2 Re: hobby męża rozwala nasz związek 26.09.13, 20:37
      A może tak: Ty jesteś 5 dni w tyg z dzieckiem, a on 2 w weekend. Tak, wiem że las i zawody, ale będzie musiał wziąć dziecko ze sobą. Tak, wiem, że zbytnio sobie wtedy nie postrzela. Ty w tym czasie masz czas tylko dla siebie i na odkrycie własnego hobby.
    • rach.ell Re: hobby męża rozwala nasz związek 26.09.13, 20:54
      natka-79 napisała:

      Jest mi bardzo przykro, czuję się tylko kucharką niańką i kobiet
      > ą do łózka.

      to on ma jeszcze czas jesc w domu i pojsc z toba do lozka?
      nie jest zle, moj maz u mnie co jak co ale napewno sie nie naje a z lozka tez go wyrzucilam, niechby sobie jakies hobby znalazl i szedl wieczorami na ambone innych jeleni wypatrywac... troche zartuje ale jesli moge cos poradzic to po prostu zdystansuj sie i znajdz na powrot wlasne zycie, kochaj dziecko i pomysl, ze meza moze duzo w domu nie ma ale za to przynajmniej nie przeszkadza wam w zyciu.
    • astrofan Re: hobby męża rozwala nasz związek 26.09.13, 21:45
      Co roku tysiące mieszkańców szwajcarskiego kantonu Gryzonia udaje się na polowania, paraliżując tym samym na miesiąc lokalną gospodarkę, pisze "Handelszeitung".
      "Proszę zadzwonić w przyszłym tygodniu, wtedy mąż już będzie" - wyjaśnia rozmówcy żona kowala. Podobne zdanie mieszkańcy Gryzonii słyszą, dzwoniąc do agenta ubezpieczeniowego czy murarza. Wszystko z powodu trwających prawie całych wrzesień okresu polowań. Łowiectwo wyciąga z miejsc pracy 5,5 tys. osób.

      Myśliwych nie brakuje w żadnym sektorze. Choć przedsiębiorcy z góry nie planują na ten okres żadnych zleceń, a pracownicy pracują na zmiany, to klienci mają powody do narzekań. Specjalistów bowiem brakuje. Gazeta podaje przykład choćby firmy hydraulicznej, w której na 16 pracowników 6 poluje.

      Polowania mają jednak też pozytywny wpływ na gospodarkę, pisze "Handelszeitung". Myśliwi, kupując pozwolenia na polowanie, płacą nawet 697 franków szwajcarskich (ok. 2,4 tys. zł), co oznacza 4 mln franków (ok. 13,7 mln zł) dochodów dla kantonu.


      Read more: wyborcza.biz/biznes/1,100896,14671595,Szwajcarzy_poluja_zamiast_pracowac.html#BoxBizTxt#ixzz2g1tFyPFs
    • samuela_vimes Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.02.14, 21:37
      ja nie rozumiem jednego...czemu się godzisz na to wszystko? Moim zdaniem on cię już nie kocha, ucieka od ciebie od córki. To polowanie to jedna wielka ucieczka. W dodatku typ szantażysty emocjonalnego. Naprawdę chcesz tkwić z tym nieodpowiedzialnym facetem w waszym pseudo małżeństwie? W imię czego? Bo ani ty nie jesteś szczęśliwa, ani ten psychol...już nie mówiąc o waszym dziecku, które na razie jest małe, ale niebawem zacznie zauważać, że nie ma między wami miłości, szacunku i przyjaźni...i odbije się to na jej zdrowiu.
    • speedboat8 Re: hobby męża rozwala nasz związek 25.02.14, 18:46
      Trzeba usiasc przy kawce i lampce wina i na spokojnie porozmawiac o waszych relacjach inaczej wasz zwiazek sie rozleci.Jak kobieta nie informuje faceta o swoich emocjach to facet zawsze mysli ze jest OK.Masz mu mowic ze jestes niezadowolona,niedoceniona i niedopieszczona.On ma to slyszec,ale nie moskarzajaco tylko informacyjnie.On juz to sobie zacznie trawic bedac na tej budowie. Moze cos mu zaswita we lbie :) i zmieni postepowanie.Tylko nie wpadaj na pomysl odmawiania mu wspolzycia bo to bedzie wlasciwie zgon waszego zwiazku.On to potraktuje jako agresje i wyda ci wojne na wyniszczenie.Czy tego chcesz?! Trzeba go informowac o twoich emocjach i przemysleniach.! to jedyne rozwiazanie aby cos poprawic.
      • natka-79 Re: hobby męża rozwala nasz związek 26.02.14, 05:42
        Wiem, że powinno się dużo rozmawiać i szczerze. Ostatnio taka rozmowa normalna (no niezupełnie, bo oboje byliśmy wstawieni po imprezie) była jesienią w listopadzie. Rezultat był żaden, bo facet naobiecywał mi gruszek na wierzbie, a potem mnie olał. Mieliśmy w zimie mieć czas dla siebie, mieliśmy gdzieś wyjechać choćby na dwa dni do rodziny, bo on miał przestój w firmie. I co? i g.... Całą zimę dokarmiał zwierzęta, polował i robił jakieś ambony i przenośne siedziska na polowania. a miałam w styczniu taki zabieg operacyjny w szpitalu, więc wziął opiekę nad dzieckiem I co?! Odbierał dziecko z przedszkola, podrzucał dziecko swoim siostrom i kuzynkom a sam jechał do lasu. Przywiózł mnie ze szpitala, odgrzał obiad, który wcześniej ja ugotowała i zawekowałam i pojechał do lasu. Wszystko to mu wykrzyczałam w awanturze kilka tygodni później, bo już nie mogłam wytrzymać nerwowo. Wróciłam z rozmowy o pracę, powiedziałam, że się udało, a on na to, żeby chociaż dziecko nie chorowało, bo jak ja sama sobie poradzę. No to mu powiedziałam, że oczekuję od niego zaangażowania w sprawy rodziny, a on się wydarł, że on się z pracy nie będzie zwalniał, jak dziecko zachoruje, bo on pracuje w delegacji, jego praca ważniejsza, bo on więcej zarabia. Not o wściekłą, zjebałam jak burego psa i kazałam wypieprzać na ambonę i nie wracać. Wrócił trzy godziny później szczęśliwy z dzikiem w bagażniku, uśmiechnięty jakby nigdy nic. Rozmowy od dawna nie pomagają, bo kończą się kłótnią albo jego pretensjami, że się czepiam, wymyślam problemy a on nic złego nie robi. Ja sama też boję się głośno i szczerze powiedzieć co myślę, bo musiałabym przyznać, że mam go dość i że mi obrzydł, tak samo, jak zapas tego mięsa z dziczyzny w zamrażarce. Dopiero jak nie wtrzymuje nerwowo, to wykrzykuję wszystkie pretensje.
        • speedboat8 Re: hobby męża rozwala nasz związek 26.02.14, 09:17
          Wyglada na to ze waszego zwiazku juz nie ma.jesli myslisz powaznie o zyciu z tym facetem to namow go na wizyte w poradni psychologicznej.
          Mozesz sie dowiedziec przykrej prawdy o sobie ale nalezy to wliczyc w koszty utrzymania rodziny.Moj ojciec tak uciekal w wedkowanie od mojej matki bo byla po prostu nie do zycia.Klotliwa,agresywna i czepialska ...Nie twierdze ze ty jestes taka ale zastanawiajace jest dlaczego dla niego bycie z toba jest malo atrakcyjne i ucieka do lasu.Bo mi to wyglada na ucieczke.Moze nie dorosl do bycia ojcem /mezem ? moze cos innego? warto by sie dowiedziec poprzez psychologa.
          Jesli odmowi wizyty u psychologa , pozostaje ci poszukac sobie kochanka lub rozwiesc sie.Kochanek ma to do siebie ze poswieci ci duzo czasu i atencji.Bedziesz dla niego ta jedyna i wazna osoba.
    • gabri-ela12 Re: hobby męża rozwala nasz związek 28.03.15, 22:03
      Myśliwy tak? Czy pomogę, raczej wątpię i z góry przepraszam.
      Moj mąż - 100% myśliwy, od trzech lat bez ani chwili wytchnienia poluje. Pracuje i owszem, i tu chylę czoła, ponieważ prowadzi własną firmę. Zarabianie lub jak woli mówić moj pan mąż (przepraszam za wulgaryzm) "zapie...nie" na nas, czyli na mnie i nasze corki 12 godzin dziennie, daje mu prawo do relaksu. Tak dobrze myślisz- nie z nami, nie! Poluje!!! Wpada po pracy do domu, ubiera ten swój leśny strój i znika, jak to zapowiada - " jestem za max dwie godzinki- po czym nie ma go 4-6godzin, rano potrafi iść na tzw świt, potem, jeśli nie ma siły pracować musi odespac, (dodam, że w tym czasie do naszej młodszej córki przychodzi opiekunka, ja pracuję). W weekendy oprócz tego, przecież musi jechać na karmnisko żeby następnie siedzieć w krzaczorach, na jakiejś zwyżce. I tak wygląda "nasze" życie z łowcą...
      Jeszcze jakiś czas temu starałam się zwrócić jego uwagę, ale przyzwyczaiłam się do tego, że jestem praktycznie sama. Wiesz mi bolało mnie bardzo, kiedy pomyślałam sobie: o co tu chodzi, mam trzydzieści parę lat, dbam o siebie, jakaś odpychająca nie jestem, a wieczory spędzam z wierną książką lub innym telewizorem. Gdy podejmuję temat mojego wychodzenia z domu, sprawa ma się zupełnie inaczej. Moj mąż uważa, że mi to nie jest potrzebne, przecież mam dzieci czego mi się jeszcze zachciewa. Każde moje wyjście opatrzone jest pełnym wywiadem i ograniczone czasowo. W przeciwieństwie do swawoli myśliwego.
      Gdy odbiera telefon słowami" darz bór kolego", flaki mi się przewracają i oczywiście, choćby nie wiem jak był zmęczony dla towarzyszy broni ma czas zawsze.
      Dla innych myśliwych i "dzika" może nie iść do pracy, może nie jeść, nie spać. Szkoda tylko, że gdy ja go potrzebuję, bo zwyczajnie w pojedynkę czasem nie wyrabiam ( i tu mówię o dzieciach, ich zajęciach dodatkowych, lekarzach, odrabianiu lekcji) wtedy absolutnie nie ma takiej możliwości...dzięki Bogu mam cudownych rodziców.
      A gdy nie wychodzi? Leży, zmienia kanały w tv , troche pobawi się z młodszą córką, bo ze starszą już jakoś nie wychodzi, odbiera telefony i jeśli tylko rozmowa dotyczy polowań, jakoś cudownie się ożywia, po czym prawie nie odzywajac się do mnie zasypia. Dodam jeszcze, że jesteśmy małżeństwem od 12 lat i co? I tyle. Ja naprawdę już nie mam nic przeciw nieobecnością mojego meża, nie dla mnie, ale dla dzieci mógłby czasem odpuścić. Żeby nie było tak, że ja za przeproszeniem sikam z dziewczynkami, a on jest im obojętny...
      Czy to się zmieni? Nie chciałabym Cię załamywać, ale biorąc pod uwagę usposobienie mojego myśliwego, nie ma szans. Owszem mogłabym postawić go przed wyborem, lub chociaż zmusić do ojcowskich obowiązków, ale po co? To by tylko przyniosło negatywny rezultat w kontaktach z dziećmi. Najważniejsze to my jesteśmy, ale po myślistwie. Ja już z tym nie wygram i chyba już nawet nie chce...
      Teraz myślę tylko jak zacząć realizować siebie, poza pracą zawodową i dziećmi, przecież mnie się też coś od życia należy. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
      • back.office Re: hobby męża rozwala nasz związek 28.03.15, 22:16
        Sorry, ale niezły bolek ten Twój mąż.
      • natka-79 Re: hobby męża rozwala nasz związek 30.03.15, 22:14
        Gabrysiu, widzę, że dobrze się rozumiemy. Cieszę się, że mój stary wątek znów odżył na forum. Od czasu, gdy go napisałam, dużo się zmieniło w moim życiu na szczęście na lepsze. Zaczęłam pracę na etacie i moja pozycja w związku się umocniła. Uwierzyłam w siebie, zaczęłam walczyć o nasze relacje, o jego kontakt z dzieckiem, postawiłam sprawę jasno, że oboje mamy w domu obowiązki. Jest dużo lepiej, od dawna się nie kłóciliśmy, ale nadal są problemy ze szczerą rozmową, chyba bardziej z mojej strony. Wolę unikać trudnych tematów dla świętego spokoju. Ile nerwów, ile zdrowia i wylanych łez kosztowała mnie ta walka, to tylko ja wiem. Jestem znerwicowana, już niestety nie potrafię mu zaufać i nadal ze strachem patrzę w przyszłość. Ale się nie poddam, walczę teraz w pracy o podwyżkę, a potem z głową do góry będę realizować swoje marzenia i potrzeby, mam tylko jedno życie i nie pozwolę facetowi, żeby mnie ograniczał. Gabrysiu, jeśli chcesz, to napisz do nie na maila gazetowego, zapraszam.
        • gabri-ela12 Re: hobby męża rozwala nasz związek 18.04.15, 22:31
          Cześć. Dopiero dziś zobaczyłam Twój odzew na moje wypociny. Cieszę się, że u Ciebie się jakos poukładało. U mnie bez zmian, zupełnie. Moj mąż jest zajęty od wczoraj, właśnie wrócili z jemu podobnymi z polowania. Słyszę ich fascynujące rozmowy zza ściany i tylko ciśnienie mi rośnie. Ale nie wiem czy bardziej z tego, że nic się nie zmieniło czy, że ja nie mam psychy odejść. Jestem zmęczona, ten temat mnie przytłacza, przerasta. Mam dość. A tak między nami- chciałabym żeby ktoś mnie stąd zabrał i podjął decyzję za mnie ;-) wiem, to tak nie działa. Dziękuję za wsparcie. P. S. Na meila chętnie napiszę, tylko nie wiem jak to zrobić).
        • ste.do Re: hobby męża rozwala nasz związek 21.04.15, 15:30
          Pytasz o maila gazetowego, autorka nie odpowiada. Odpowiadam więc.Mail gazetowy to ogólnie nick + gazeta.pl, a więc w tym przypadku natka-79@gazeta.pl
          P.S. Też ongiś miałam małża myśliwego. Po pewnym czasie nawet byłam zadowolona. Wolałam gdy go nie było, bo byłam wolna i nie musiałam znosić jego humorów i szwendania się po domu i oczekiwania z jego strony na obsługę. Wnerwiało mnie tylko gdy po owocnym polowaniu wracał cały w skowronkach z upolowaną zwierzyną a ja musiałam udawać swój zachwyt nad jego sukcesem i zadbać by ją "zagospodarować". Sama rozkosz przecież wypatroszyć i oskubać kilka kaczek lub bażantów lub kilkanaście kuropatw i znależć dla nich miejsce w zamrażarce a pan małż siedząc w pokoju wydaje dżwięki wyrażające że ma mdłości bo nie znosi "takich" zapachów.;))) I jak takie osobniki można traktować serio jako partnerów? I się doczekał!
    • karolina33331 Re: hobby męża rozwala nasz związek 28.03.15, 22:25
      Mój ojciec i mój brat są myśliwymi, wielu znajomych moich rodziców i brata również są myśliwymi. Kobiety i dzieci w takich rodzinach są zawsze na 2 miejscu i zawsze bardzo samotne i często takie rodziny się rozpadają.
    • mysliciel662 Re: hobby męża rozwala nasz związek 31.03.15, 18:19
      Widać jakie ma priorytety.
      • ligaturka Re: hobby męża rozwala nasz związek 23.04.15, 21:02
        Mój mąż ma obsesję na punkcie rowerów, wcześniej na początku świeżo po ślubie paralotni, i cały plan tygodnia jest robiony pod możliwość realizacji hobby, to samo z urlopami...jak palacz, który planuje w trakcie jazdy pociągiem kiedy zapali :) wszystko jest odwrotnie najpierw praca, potem obsesja, potem rodzina. Widząc po jego rozmowach i poziomie zaangażowania, to rower to jedyne chwile szczęścia i jedyne o które rzeczywiście dba.
        Dziewczyny, a czy oprócz całkowicie absorbującego hobby /czy raczej obsesji/, Wasi mężowie mają jakieś szczególne dziwactwa?
    • lorelailee Re: hobby męża rozwala nasz związek 28.04.15, 21:00
      Facet ktory jezdzi i morduje zwierzaki to wg mnie ktos kto ma sklonnosci psychopatyczne. Zabijanie zwierzat jako hobby. To moze niech sie w jakiejs rzezni zatrudni? albo ubojni? Bedzie se zabijal w dzien i w nocy wracal do Ciebie i dzieciatka.
    • cosi73 Re: hobby męża rozwala nasz związek 11.04.16, 12:28
      Oj wiem o czym mówisz. Hobby męża (męskie) - trudna sprawa. Też mam taki problem.
Pełna wersja