Dodaj do ulubionych

a wiezi rodzinne?

05.10.13, 14:03
Ksiaze z bajki ksieciem. Z tym jest troche problemu. Bo to i bialy kon potrzebny i urodziwy facet o pieknych oczach, nieustraszonej odwadze, silnej rece. Tak mysle sobie cichutko dzisiaj jak wazne, jak silne sa wiezi rodzinne. Niby takie nic. Ale niech przyjdzie jakiekolwiek zagrozenie w rodzinie to stajemy do walki w obronie swoich bliskich jak lwy. Jest to wiez krwi - nie do rozerwania.
Obserwuj wątek
    • galuccia47 Re: a wiezi rodzinne? 05.10.13, 14:18
      babciajadzienka napisał(a):

      > Ale niech przyjdzie jakiekolwiek zagrozenie w rodzinie to stajemy do walk
      > i w obronie swoich bliskich jak lwy. Jest to wiez krwi - nie do rozerwania.

      ale i w rodzinach ludzie potrafia się zreć do ostatniej kropli krwi. I mordowacpsychicznie albo i fizycznie.
    • damka9 Re: a wiezi rodzinne? 05.10.13, 15:25
      Nie ma czegoś takiego, jak więzi rodzinne. Weź pod uwagę przypadek, gdy członkowie rodziny traktują się gorzej aniżeli traktowaliby obcych. Czy wtedy też można mówić o bezwarunkowej konieczności stawania za sobą murem?
      • damka9 Re: a wiezi rodzinne? 05.10.13, 15:27
        Członkami jednej rodziny czyni nas wyłącznie przypadek - fakt, że urodziła nas ta, a nie inna matka determinuje relacje z pozostałymi członkami tej samej rodziny do końca życia. Dlatego ja dużo mocniej wierzę w pieczołowicie dobieranych sobie przyjaciół lub innych osobników, o których można powiedzieć, że są nam prawdziwie bliscy.
    • obrotowy a wiezi rodzinne? -- ee tam, babciu... 05.10.13, 15:58
      babciajadzienka napisał(a):
      Jest to wiez krwi - nie do rozerwania.


      ee tam, babciu... - zona to przeciez genetycznie OBCA BABA, ale gdy czlowiek nie zdazy sie rozwiesc, lub go na to nie stac, to traktuje ja po uplywie cwierc wieku jak udomowionego kota, albo meble - bo sie w koncu przyzwyczaja...
      • obrotowy ano tak... 05.10.13, 16:46
        loginoftheyear napisał(a):
        > to skad wzielo sie powiedzonko o rodzinie i fotografii? ;P

        babcia sie rozczulila, ale ja to rozumiem...
        w sobote po poludniu nietrudno o dobry chumor...
        - gdy chalupa posprzatana i obiad zrobiony - to i na rodzine sie nie szczeka...
    • mandragora.69 Re: a wiezi rodzinne? 05.10.13, 16:39
      babciajadzienka napisał(a):

      > Ksiaze z bajki ksieciem. Z tym jest troche problemu. Bo to i bialy kon potrzebn
      > y i urodziwy facet o pieknych oczach, nieustraszonej odwadze, silnej rece. Tak
      > mysle sobie cichutko dzisiaj jak wazne, jak silne sa wiezi rodzinne. Niby takie
      > nic. Ale niech przyjdzie jakiekolwiek zagrozenie w rodzinie to stajemy do walk
      > i w obronie swoich bliskich jak lwy. Jest to wiez krwi - nie do rozerwania.

      Obronisz się doskonale sama, czy byś chciała mieć obrońcę
      takiego jak ja, tak na wszelki wyp.adek ?
      :o/

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka