Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 09:24
>Według Sashy Cagen quirkyalone oznacza osobę, która 'nie ma nic przeciwko
>związkom, ale przedkłada życie w pojedynkę nad wiązanie się w pary tylko po
>to, aby uniknąć samotności'. Quirkyalone to romantyk XXI wieku, który
>buntuje się przeciwko marketingowi miłości, pocztówkom walentynkowym i
>obowiązkowej kolacji przy świecach w modnej restauracji. Marzy
>porozumieniu 'dusz', ale z zachowaniem własnej odrębności

Co za bzdury. Romantyczy to jest tylko ten text. Single sa sami bo nie sa w
satnie nawiazac zwiazku z druga druga osoba. Smutne ale prawdziwe. Sam to
wiem po sobie. I sam to widzialem w lasnmie w tych stanach zjednoczonych Nikt
nie chce byc sam, tylko ze tez nie jest latwo czlowiekowi ze znisczona
psychika (zniszczone dziecinstwo, doratsanie w rozbitej rodzinie) stworzyc
zwiazek z druga osoba. Juz 40% amyrakanow. Strasznie to smutne. cuz
cywilizacja powstaje rozkwiat , a potem nastepuje jej kres..
    • Gość: ururasek Przeciez i tak nie o to chodzi :/ IP: *.pronet.lublin.pl 07.08.04, 09:27
      Najlepiej być lesbijką! Kto się nie zgodzi, homofoby? To jest ze sto razy
      albo i więcej lepsiejsze od bycia samotnym. Żądam równouprawnienia ludzi
      samotnych i w związkach. 40% przemówiło. Yesss!

      Znowu?...
      • Gość: toja ;-) A co Wy na to? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.04, 21:13
        Naprawdę nie ma po co ulegać modzie i presji na to, żeby mieć kogoś. Zawsze
        trzeba być sobą. W dzisiejszym świecie raczej samotność jest najlepszym
        towarzyszem. A co na to mądrość ludu, czyli ludowe przysłowia:

        1/ Przyjaźń bliższa jest szczęścia aniżeli miłość
        2/ Przyjażń się tam mocną staje, gdzie podobne obyczaje
        3/Przyjaciela ty stąd poznasz prawego, jeśli miłuje Ciebie, nie co twego
        4/ Nie wstydż się tego, czym jesteś
        5/ Gdzie złe przypadki, tam przyjaciel (chłopak ;-))rzadki
        6/ Byle mieszek był blisko, przyjaciel (chłopak ;-)) przybędzie.

        A co na to mądre księgi:
        "gdyby poszukiwacza Prawdy nie znalezł lepszego lub równego sobie towarzysza,
        niech bez ociągania się podążą samotnym szlakiem, nie ma dlań wspólnoty z
        głupcem"

        "Nie związuj się ze złymi towarzyszyszami: nie poszukuj towarzystwa ludzi
        podłych. Związuj się z dobrymi przyjaciółmi; staraj się o towarzystwo ludzi
        szlachetnych".

        " Z przywiązanie wypływa żal, z przywiązanie wypływa lęk. Dla kogoś kto jest
        całkowicie wolny od przywiązanie, nie istniej żal, i skądże by wtedy lęk?"

        "Kiedy zaś nie znajdziesz towarzystwa mądrego i roztropnego przyjaciela, kogoś
        kto wiedzie dobre życie - wtedy tak jak król, który pozostawia za sobą pokonane
        królestwo, albo samotny słoń w puszczy, powinieneś samotnie podążąc swoją drogą"

        "Lepsze jest życie wa samotności niż towarzystwo głupca. żyj samotnie i nie
        czyń zła - bądż wolny od trosk niczym słoń w głębokiej puszczy"

        Zdrówko!


        • Gość: BwCh Jest to dorabianie ideologii do d. IP: *.adminpan.waw.pl 12.08.04, 13:14
          Sam wiem cos o tym, bo zaczalem juz popadac w starokawalerstwo. O latwiej jest
          sobie dorobic ideologie do czegos niz sie przyznac do lenistwa, nieudacznictwa,
          braku atrakcyjnosci, wygórowanych wymagan itp. QA odbieram jako sympatyczna
          ideologie starych panien, gwaltownie poszukujacych jakiegos pocieszenia,
          zwlaszcza w tym ze sa lepsze od tej calej reszty bedacej w zwiazkach.Co bardzo
          czesto nie ma pokrycia w rzeczywistosci.
          Wydaje mi sie,ze faceci radza sobie z samotnoscia lepiej niz kobieta, sa w
          stanie spojrzec prawdzie w twarz a nie wyslugiwac sie jej ersatzami
          • Gość: Ahaa Re: Jest to dorabianie ideologii do d. IP: *.umwo.opole.pl 12.08.04, 13:54
            to fakt, że to milutka ideologia, ale nieprawda że dorabiana na siłę ! ja
            jestem QA i wcale nie jestem nieudaczni(cą) - i pod względem zawodowym i pod
            względem wizualnym !
    • Gość: erni Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 09:39
      HA!
      >'Seks w wielkim mieście'

      Chyba raczej "Brak seksu w wielkim mieście" - żałosmne
    • pisaczek Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 07.08.04, 09:42
      Straszne bzdety.

      Jesli autor nie radzi sobie z tlumaczeniem to ja chetnie pomoge:
      Quirkyalone - amerykanin/ka, cierpiacy na rzeczywista lub urojona nadwage, samotny, sfrustrowany,
      nie potrafiacy nawiazac dluzszych relacji z innymi osobami. Czlowiek, ktory zrobi wszystko, aby swoja
      wade nazwac sukcesem i z usmiechem, jak jakis kretyn, wciaz powtarza "fine!", chociaz nawet szczescie
      kupil na kredyt 30-letni. Potrafiacy napisac o tym felieton/ksiazke i na tym zarobic, bo debile-
      amerykanie kupia wszystko co sie reklamuje.

      Proponuje isc za ciosem i wypromowac jednosobowa lawke parkowa, na ktorej ci "samotni, bo tak"
      beda w ciszy karmic parkowe golebie.
      • Gość: Mar to się nazywa syndrom niedorypania IP: *.skorosze.2a.pl 07.08.04, 09:55
        albo "niedopchnięcia".
        • Gość: toja! Re: to się nazywa syndrom niedorypania IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.04, 21:04
          Naprawdę nie ma po co ulegać modzie i presji na to, żeby mieć kogoś. Zawsze
          trzeba być sobą. W dzisiejszym świecie raczej samotność jest najlepszym
          towarzyszem. A co na to mądrość ludu, czyli ludowe przysłowia:

          1/ Przyjaźń bliższa jest szczęścia aniżeli miłość
          2/ Przyjażń się tam mocną staje, gdzie podobne obyczaje
          3/Przyjaciela ty stąd poznasz prawego, jeśli miłuje Ciebie, nie co twego
          4/ Nie wstydż się tego, czym jesteś
          5/ Gdzie złe przypadki, tam przyjaciel (chłopak ;-))rzadki
          6/ Byle mieszek był blisko, przyjaciel (chłopak ;-)) przybędzie.

          A co na to mądre księgi:
          "gdyby poszukiwacza Prawdy nie znalezł lepszego lub równego sobie towarzysza,
          niech bez ociągania się podążą samotnym szlakiem, nie ma dlań wspólnoty z
          głupcem"

          "Nie związuj się ze złymi towarzyszyszami: nie poszukuj towarzystwa ludzi
          podłych. Związuj się z dobrymi przyjaciółmi; staraj się o towarzystwo ludzi
          szlachetnych".

          " Z przywiązanie wypływa żal, z przywiązanie wypływa lęk. Dla kogoś kto jest
          całkowicie wolny od przywiązanie, nie istniej żal, i skądże by wtedy lęk?"

          "Kiedy zaś nie znajdziesz towarzystwa mądrego i roztropnego przyjaciela, kogoś
          kto wiedzie dobre życie - wtedy tak jak król, który pozostawia za sobą pokonane
          królestwo, albo samotny słoń w puszczy, powinieneś samotnie podążąc swoją drogą"

          "Lepsze jest życie wa samotności niż towarzystwo głupca. żyj samotnie i nie
          czyń zła - bądż wolny od trosk niczym słoń w głębokiej puszczy"

          Zdrówko!


          • Gość: Mar syndrom niedorypania - rozszerzenie wyjaśnienia IP: *.skorosze.2a.pl 07.08.04, 21:43
            Przejawem syndromu niedorypania jest nie to czy ktoś chce zyć w pojedynkę czy
            nie, ale że się na ten temat rozprawia, pisze książki i dorabia ideologię do
            prostego faktu, że lubi głównie siebie i lubi bzykać się coraz to z nowymi
            ciałami (tak jak np. ja).
          • Gość: kasia Re: to się nazywa syndrom niedorypania IP: *.attu.pl / *.attu.pl 22.08.04, 23:10
            jest to dokladnie dorabianie ideologii wygodnej w danym momencie zycia, a kto powiedzial ze nie mozna sie przyjaznic z wlasnym mezem (np ja z moim moge), ze nie mozna szalec (my mozemy), obcinac paznokci na stole(ja obcinam), tanczyc nago(my tanczymy), jesc w lozku(my jemy)i robic wielu zajebistych rzeczy we dwoje a przy tym zachowac niezaleznosc (ja ja posiadam),lazic samemu jak sie chce gdziekolwiek, zaszywac sie z ksiazka, wyjezdzac samemu(dla odmiany)itp?
            wiec moze rzeczywiscie QA to syndrom niedorypania po prostu???? ja jestem dorypan i zaspokojona emocjonalnie i niezalezna przy tym i mam pasje i nie wyobrazam sobie zycia bez mojego faceta, bo wtedy bym sie czula gownianie tj samotnie, pusto i smutno.
      • Gość: quirkyalone Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.04, 09:58
        A ja doskonale rozumiem o co chodzi,żadne bzdury, 80% ludzi jest z kimś,bo
        trzeba spełniać normy społeczne,potem sie razem męczą,ale wg nich to przecież
        normalne...każdego się ma dosyć po iluś latach...,ludzie pojęcia nie mają o
        miłości...widać to choćby w textach młodych mężatek, kóre mówią"Ja mu śniadania
        rano robić nie będę sam ma ręce niech sobie zrobi",gdyby kochały,to by bardzo
        chciały mu zrobić,bo by im sprawiała przyjemność jego uśmiech i radość.
        Moze bzdurny przykład,ale nawet w takich bzdurnych rzeczach można zauważyć,coś
        waznego.


        : Arni 07.08.2004 09:24 odpowiedz na list

        >Według Sashy Cagen quirkyalone oznacza osobę, która 'nie ma nic przeciwko
        >związkom, ale przedkłada życie w pojedynkę nad wiązanie się w pary tylko po
        >to, aby uniknąć samotności'. Quirkyalone to romantyk XXI wieku, który
        >buntuje się przeciwko marketingowi miłości, pocztówkom walentynkowym i
        >obowiązkowej kolacji przy świecach w modnej restauracji. Marzy
        >porozumieniu 'dusz', ale z zachowaniem własnej odrębności

        Co za bzdury. Romantyczy to jest tylko ten text. Single sa sami bo nie sa w
        satnie nawiazac zwiazku z druga druga osoba. Smutne ale prawdziwe. Sam to
        wiem po sobie. I sam to widzialem w lasnmie w tych stanach zjednoczonych Nikt
        nie chce byc sam, tylko ze tez nie jest latwo czlowiekowi ze znisczona
        psychika (zniszczone dziecinstwo, doratsanie w rozbitej rodzinie) stworzyc
        zwiazek z druga osoba. Juz 40% amyrakanow. Strasznie to smutne. cuz
        cywilizacja powstaje rozkwiat , a potem nastepuje jej kres..

        • Gość: erni Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę ????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 10:06
          >A ja doskonale rozumiem o co chodzi,żadne bzdury, 80% ludzi jest z kimś,bo
          >trzeba spełniać normy społeczne,potem sie razem męczą,ale wg nich to przecież
          >normalne...

          Tak sobie to tłumaczysz???

          W zyciu podobnej bzdury nie slyszalem. Tak moze bylo ale w sredniowieczu i
          innych przeszlych epokach. Ludzie chca byc ze soba bo tego potrzebuja.

          Ciekawe jak ci quirka cos tam radza sobie ze swoim cialem??? Z popedem. Moze
          kastruja sie? Albo sterylizuja??? Albo wmawiaja sobhie ze nie potrzebuja robic
          sexu. Ale to jest juz choroba psychiczna.
          • Gość: m. Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę ???????? IP: *.07-50-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 07.08.04, 12:21
            a o one-night-stands slyszal(a)?
            • Gość: Półpetka Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę ???????? IP: *.kalisz.mm.pl 07.08.04, 18:04
              Nigdy, a chciałabym... słyszeć.
            • Gość: pl Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę ???????? IP: *.range217-42.btcentralplus.com 07.08.04, 21:59
              albo o masturbacji ???
          • Gość: triss Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę ???????? IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 07.08.04, 14:40
            To nie bzdury tylko idealizm, ja chcę żyć w zgodzie ze sobą i nie będę się
            pakować w żaden "związek" tylko po, żeby mieć seks albo zadowolić społeczeństwo;
            niestety prawda jest taka, że znam tylko jedną parę, której uczucia i
            porozumienia można pozazdrościć, bo cała reszta jest ze sobą, bo: razem żyje
            się bardziej ekonomicznie (opłaty itp. dzieli się na 2), bo seks, bo rodzina i
            koleżanki i inne tego rodzaju powody; ale wszyscy i tak czekają na "motylki w
            brzuchu" i rozglądają się za kimś lepszym... smutne, no nie?
            • Gość: aghia Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę ???????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 21:13
              Triss, a tak szczerze-miałaś ostanio okazję się w jakikolwiek związek pakować?
              • Gość: Ava Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę ???????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 22:29
                A powiedz Aghia, ty nie miałaś takiej okazji? teraz chyba każda dziewczyna ją
                ma. Jest Internet, dziewczyny sa bardziej wyluzowane. Przyznaj się, ze i tobie
                sie to zdarzyło. Żyjesz w pojednynkę, czy masz kogoś?
              • Gość: Ava Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę ???????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.04, 20:53
                Tak naprawde nie zawsze nawet wiesz, ze pakujesz sie w cudzy zwiazek. To co
                tobie wydaje sie niewinną znajomoscią, zonie faceta, z ktorym flirtujesz czy
                spotykasz sie tylko towarzysko (jak zwal tak zwal) sprawia przykrosc.

                BO niektózy przyjaznią się za plecami żon, jak myslisz, dlaczego. Widocznie im
                nie wydaje się to tak niewinne. Nie wiadomo, co kłębi im się w głowie.
              • Gość: Ava Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę ???????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.04, 21:00
                A tak naprawde "samowystarczalne jednostki" nie sa zawsze same tylko dlatego,
                ze nie maja okazji.
                Jeżeli chcesz sie pakować w cudze zwiazki, robisz to, nawet gdy nie jestes
                samotna. Czyz nie?
          • Gość: tym Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę ???????? IP: *.albyny.adelphia.net 07.08.04, 22:47
            a o masturbacji szlyszal?
        • Gość: alpepe głupi przykład IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.04, 10:11
          no, z tym sniadaniem to durnowaty przykład, faktycznie, bo co niby, mam być
          matką polką (celowo z małej litery), która wszystko pod nos podtyka i
          ubezwłasnowolnia ukochanego robieniem wszystkiego w domu za niego? Kochać tak,
          ale poświęcać się bez celu i sensu, nie!
          • panica1 Re: głupi przykład 07.08.04, 12:36
            Głupi przykład??? Nie chodzi o to byś Matką Polką
            (celowo z dużych liter z wrodzonej przekory) była.
            A robienie śniadania dla ukochanej osoby to czysta
            przyjemność. Tak po prostu. Wiesz ile na świecie
            jest osób, które dały by bardzo dużo by mieć komu
            zrobić rano śniadanie - to nie zaden bzdet, to jest
            zwyczajne, ludzkie. Jesteśmy ludzmi. Aż i tylko jednocześnie.
            Jeśli kochasz, to nie za coś i po coś - po prostu, bo tak.
            I dawanie drugiej osobie czegokolwiek nie postrzegasz
            jako poświęcanie się - to jest takie proste.
            Nigdy nie czułem sie ubezwłasnowolniony przez to, ze moja
            partnerka zrobiła mi śniadanie! Czy Ty wiesz jak smakuje
            takie śniadanie? Nawet gdyby byla to tylko bułka z masłem
            i pomidorem.

            To co piszesz jest bzdurą. Pozbawiasz się wielu możliwości.



            • Gość: alpepe Re: głupi przykład IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.04, 14:37
              mam w dupie takie możliwości. Miał facet mamusię, co to mu pod nos podtykała?
              Tak się składa, że miał. Wszystko za niego w domu robiła. Miał facet dziewczyny
              nadskakujace, co to mu nawet okna z miłości myły? Miał. A teraz ja mam być
              matką polką, bo księciunio pryzwyczajony, ze wszystko za niego i dla niego
              zrobią, a jak miałam wypadek samochodowy, to podkulił ogon, bo nie umiał sobie
              z naszym (bo i nasze dziecko w szpitalu leżało) nieszczęściem sobie poradzić.
              Mam w dupie nadskakiwanie drugiej osobie i poświęcanie się, bardziej sobie
              cenię, kiedy mogę w potrzebie polegać na osobie, z którą jestem. Na taki dowód
              miłości czekam i taki dowód miłości mogę dać. Więc nie chrzań o kanapkach z
              pomidorkiem, bo w porównaniu z pielęgnowaniem osoby chorej to jest infantylne.
              A przecież my tu nie o zabawie w miłość, tylko o miłości.
              • Gość: Gocha Re: głupi przykład IP: *.sympatico.ca 07.08.04, 15:39
                Panica1, moge Tobie tylko podziekowac za to co powiedziales jak moze smakowac
                taka bulka, nawet tylko z maslem ;). Ja wlasnie robie sniadania i prosi mnie o
                to moj partner. Kiedys zwyczajnie powiedzial, ze sniadanie inaczej smakuje, o
                niebo lepiej. Ha, dam przyklad. W pracy wszyscy Polacy przynosza piekne
                kanapeczki ubrane w warzywka, wedliny i serki a na podwieczorek zawsze jakis
                owoc czy kawalek ciasta. Kanadyjczycy im zazdroszcza (bo tutaj oczywiscie
                Kanadyjka nie zrobi snadania) i jeden z nich kiedys powiedzial do
                dziewczyny: "moze bys mi od czasu do czasu zrobila jakis lunch bo Polacy
                przychodza z takimi ladnymi szykowanymi przez zony"... i zrobila i robi do tej
                pory. Mysle Alpepe, ze nie rozumiesz tego ... to nie jest nadskakiwanie to sie
                robi z wewnetrznej potrzeby oraz zeby zrobic przyjemnosc tej drugiej osobie.
                Pamietam taki dowcip ... Gosc pracowal w fabryce, jak przychodzila pora lunch-u
                siadal z innymi, rozwijal folie z kanapek, spogladal i wyrzucal do kosza.
                Sytuacja ta powtarzala sie codziennie z tym, ze pozniej juz nawet nie rozwijal
                jedzenia. W koncu inni nie wytrzymali i jeden z nich zapytal dlaczego tak robi
                i nawet nie zaglada do srodka, a on na to ... "nie musze, wiem co tam jest bo
                sam robilem"
              • Gość: aaa Re: głupi przykład IP: 213.199.192.* 10.08.04, 17:28
                a ty go kochasz?
          • Gość: toja! Re: głupi przykład IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.04, 21:08
            Naprawdę nie ma po co ulegać modzie i presji na to, żeby mieć kogoś. Zawsze
            trzeba być sobą. W dzisiejszym świecie raczej samotność jest najlepszym
            towarzyszem. A co na to mądrość ludu, czyli ludowe przysłowia:

            1/ Przyjaźń bliższa jest szczęścia aniżeli miłość
            2/ Przyjażń się tam mocną staje, gdzie podobne obyczaje
            3/Przyjaciela ty stąd poznasz prawego, jeśli miłuje Ciebie, nie co twego
            4/ Nie wstydż się tego, czym jesteś
            5/ Gdzie złe przypadki, tam przyjaciel (chłopak ;-))rzadki
            6/ Byle mieszek był blisko, przyjaciel (chłopak ;-)) przybędzie.

            A co na to mądre księgi:
            "gdyby poszukiwacza Prawdy nie znalezł lepszego lub równego sobie towarzysza,
            niech bez ociągania się podążą samotnym szlakiem, nie ma dlań wspólnoty z
            głupcem"

            "Nie związuj się ze złymi towarzyszyszami: nie poszukuj towarzystwa ludzi
            podłych. Związuj się z dobrymi przyjaciółmi; staraj się o towarzystwo ludzi
            szlachetnych".

            " Z przywiązanie wypływa żal, z przywiązanie wypływa lęk. Dla kogoś kto jest
            całkowicie wolny od przywiązanie, nie istniej żal, i skądże by wtedy lęk?"

            "Kiedy zaś nie znajdziesz towarzystwa mądrego i roztropnego przyjaciela, kogoś
            kto wiedzie dobre życie - wtedy tak jak król, który pozostawia za sobą pokonane
            królestwo, albo samotny słoń w puszczy, powinieneś samotnie podążąc swoją drogą"

            "Lepsze jest życie wa samotności niż towarzystwo głupca. żyj samotnie i nie
            czyń zła - bądż wolny od trosk niczym słoń w głębokiej puszczy"

            Zdrówko!


          • Gość: basia Re: głupi przykład IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.04, 23:28
            ale kiedy kochasz to nie "poświęcenie", to czysta przyjemność
            zrobić "śniadanie" czy podać "obiad" ukochanej osobie. Może to własnie czysty
            egoizm? Bo kiedy kochasz tak naprawdę nie myślisz tymi kategoriami. Ja
            uwielbiam rozpieszczać mojego męża i robię wszystko, by było mu dobrze, ale
            dlatego, że sama teo chcę. I sprawia mi to dużą przyjemność. I nie jest to
            poświęcenie, ale najzwyklejsza chęć otoczenia kochanej osoby opieką, miłością,
            stworzenia niepowtarzalnej atmosfery bliskości, miłości i erotyzmu. TO TAKIE
            PROSTE I OCZYWISTE. I PEŁNE SENSU. A tzw. singlem bylam dość długo i
            kurs "lepienia" tez też skonczylam. Ale życie razem z Nim jest lepsze i
            pełniejsze :)
            • Gość: laska Re: głupi przykład IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.04, 17:46
              Rany Boskie, a nie pomyślałaś, Kiciu, czemu to ty robisz te śniadanka - może on
              cie nieco mniej jednak kocha - tylko na tyle, by te śniadanka z wyrozumiałością
              konsumować? Czemu nie fifty?fifty? Raz ty a raz on?
              A co do romantyczek, które z taką miłością robiły chłopom kanapki, zazwyczaj
              następuje bolesne przebudzenia - po urodzeniu dziecka. Ona pada na pysk,
              niedospana jak nieszczęście, śniadanka się urywają, a "kochający" małżonek
              przenosi się na wyżywienie do innej kochającej, bo czuje się "odrzucony"
              biedactwo. I jeszcze jedno - ktoś pomyśli, że osobisty jad przeze mnie
              przemawia.Błąd, mam dwoje dzieci, w życiu nie zrobiłam jednej kanapki, na obiad
              się załapuje, bo dzieciom muszę ugotować i nie sprawia mi to najmniejszej
              przyjemności, choć bardzo je kocham. Z duzą satysfakcją odnotowuję, bo mam
              wstrętny charakter, że moje przyjaciółki, twierdzące, że jestem oziębła i o
              prawdziwej miłości nie mam pojęcia, już się porozwodziły, a te które się nie
              porozwodziły, jakoś tak kiepsko przędą. A mój facet dalej przynosi mi kwiaty i
              twierdzi że jestem superdupcią i ...mądrą kobietą. Jest duża różnica między
              robieniem dla kogoś a za kogoś. Znienawidziłabym faceta, dla którego niańczenia
              musiałabym rezygnować ze snu, czytania książek itd. Ale rozumiem że są kobiety
              które wolą ukochanemu pichcić niż czytać - później nie mogą zrozumieć, dlaczego
              odszedł - pewnie również dlatego że stały się nudne - jak jego ulubione flaczki
              z olejem.
              • Gość: EWA Re: głupi przykład IP: 213.227.80.* 04.10.04, 12:43
                Laska!
                jesteś super,SUPER. Podpisuję sie pod tym co napisałaś obiema rekami, nogami i
                wszystkim czym się da! :-))))))). To jedyna rozsądny komentarz jak do tej pory
                Zobaczymy co dalej. Poczytamy. Te wszystkie przed Twoim sa pożąłowania godne.
                trzymaj się!
        • Gość: Kilwap Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.bielsko.dialog.net.pl 07.08.04, 12:27
          Me, myself and I. Banialuki i dorabianie ideologii do stanu, który ma zupełnie
          inne powody. Polecam dwa ciekawe teksty:

          Nasze prawo do miłości:
          www.literatura.hg.pl/busch1.htmi
          Obowiązki mężów i żon:
          www.literatura.hg.pl/baxtrmar.htm
          Jest w nich coś więcej od refleksji nad tym jak zaspokoić SIEBIE.
        • pisaczek Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 07.08.04, 13:54
          Gość portalu: quirkyalone napisał(a):

          > ...widać to choćby w textach młodych mężatek, kóre mówią"Ja mu śniadania
          > rano robić nie będę sam ma ręce niech sobie zrobi",gdyby kochały,to by bardzo
          > chciały mu zrobić,bo by im sprawiała przyjemność jego uśmiech i radość.

          Masz racje, nie mozna sie uszczesliwiac na sile. Twierdze natomiast, ze mowienie "jestem sam, bo nikt
          nie moze ze mna wytrzymac i przez to jestem szczesliwy inaczej" jest conajmniej smieszne.

        • Gość: anka Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 21:11
          Sorki-ja nie chc być ani troche nieuprzejma ale założe się, za takie posty piszą
          osoby "w pojedynkę". Ludzie są ze sobą bo spełniają normy społeczne?!

          A ja doskonale rozumiem o co chodzi,żadne bzdury, 80% ludzi jest z kimś,bo
          > trzeba spełniać normy społeczne,potem sie razem męczą,ale wg nich to przecież
          > normalne...każdego się ma dosyć po iluś latach...,ludzie pojęcia nie mają o
          > miłości...widać to choćby w textach młodych mężatek, kóre mówią"Ja mu śniadania
          > rano robić nie będę sam ma ręce niech sobie zrobi",gdyby kochały,to by bardzo
          > chciały mu zrobić,bo by im sprawiała przyjemność jego uśmiech i radość.
          > Moze bzdurny przykład,ale nawet w takich bzdurnych rzeczach można zauważyć,coś
          > waznego.
          >
      • Gość: ania Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.promax.media.pl 07.08.04, 23:33
        kiedys pewna pani wradiowej trojce krytykowala okreslenie "druga polowka",
        komentujac ze to zakladanie, ze w pojedynke jestesmy jakby wybrakowani. ta pani
        sie taka nie czula. bardzo mi sie to spodobalo. pisze o tym bo odnosze wrazenie
        ze autor listu jest "wybrakowany". a zrobienie z wady sukcesu to przeciez
        sztuka - no nie:-)
    • Gość: M a mi sie podoba IP: *.unistrasse-1.uni-duesseldorf.de 07.08.04, 10:08
      sama przez dlugi czas bylam "QA" i bylam bardzo szczesliwa, przyaciol i
      znajomych wokol mam tyle ze nie odczuwalam zupelnie samotosci, tak sie naprawde
      super zyje jesli ktos ma jeszcze inne zyciowe cele i pasje ponad
      zainteresowanie plcia przeciwna. A w ktoryms momencie pojawila sie obok mnie
      wlasciwa osoba (ktora bez problemu pokonala za wysoka dla innych poprzeczke) i
      jakos nie mialam problemu ze stworzeniem glebokiego i intensywnego zwiazku. A
      bycie z kims tylko po to zeby sie nazywalo ze kogos mam - paranoja! Naprawde
      jest wiele innych niesamowicie ciekawych rzeczy na swiecie!
      • Gość: Rexio Re: a mi sie podoba IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 07.08.04, 10:23
        >To niesamowite, ale mimo zdobyczy feminizmu stygmat starej panny w Ameryce
        >wciąż jest żywy!

        No niesamowite! A może to dlatego, że stare panny są zdziadziałe i zrzędliwe?
        Tak! Najgorsze nauczycielki jakie miałem w szkole (szczególnie liceum) to
        własnie stare panny. Popieram w całej rozciągłości opinię, że Amerykanie
        potrafią z każdej wady zrobić zalete! Tylko czekam na text, że pedofilia jest
        ok...
        • magic00 Re: a mi sie podoba 07.08.04, 14:35
          Gość portalu: Rexio napisał(a):

          > >To niesamowite, ale mimo zdobyczy feminizmu stygmat starej panny w Ameryce
          >
          > >wciąż jest żywy!
          >
          > No niesamowite! A może to dlatego, że stare panny są zdziadziałe i zrzędliwe?
          > Tak! Najgorsze nauczycielki jakie miałem w szkole (szczególnie liceum) to
          > własnie stare panny.

          Mam inne doświadczenia. Najbardziej popier.. nauczycielka jaką widziałam w
          życiu wcale nie była stara panną (mąż i jeszcze dziecko). Może była odporna
          na "chłopoterapię", która to podobno jest lekiem na wszystkie kobiece problemy?
          Z zdziadziałej i zrzędliwej mężatki nie widziałeś? A zdziadziałego i
          zrzędzliwego faceta (bez względu na stan cywilny)też nie?
        • Gość: Olla Re: a mi sie podoba IP: 212.106.158.* 07.08.04, 16:20
          Ludzie skąd w was tyle agresji? co Wam samotni przeszkadzaja? zazroscicie im?
          boicie sie? co oni moga wam zrobic? jesli jestescie szczesliwi w zwiazkach to
          ok..nie rozumiem takiej nagonki..niech kazdy sobie zyje jak chce..chyba, ze
          agresja wynika z tego, ze wielu z was tez by tak chciało..miec ciekawsze zycie,
          robic to na co ma sie NAPRAWDE ochote..wiecej luzu i wiecej tolerancji a
          wszystkim bedzie lepiej:)
        • Gość: toja! Re: a mi sie podoba IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.04, 21:04
          Naprawdę nie ma po co ulegać modzie i presji na to, żeby mieć kogoś. Zawsze
          trzeba być sobą. W dzisiejszym świecie raczej samotność jest najlepszym
          towarzyszem. A co na to mądrość ludu, czyli ludowe przysłowia:

          1/ Przyjaźń bliższa jest szczęścia aniżeli miłość
          2/ Przyjażń się tam mocną staje, gdzie podobne obyczaje
          3/Przyjaciela ty stąd poznasz prawego, jeśli miłuje Ciebie, nie co twego
          4/ Nie wstydż się tego, czym jesteś
          5/ Gdzie złe przypadki, tam przyjaciel (chłopak ;-))rzadki
          6/ Byle mieszek był blisko, przyjaciel (chłopak ;-)) przybędzie.

          A co na to mądre księgi:
          "gdyby poszukiwacza Prawdy nie znalezł lepszego lub równego sobie towarzysza,
          niech bez ociągania się podążą samotnym szlakiem, nie ma dlań wspólnoty z
          głupcem"

          "Nie związuj się ze złymi towarzyszyszami: nie poszukuj towarzystwa ludzi
          podłych. Związuj się z dobrymi przyjaciółmi; staraj się o towarzystwo ludzi
          szlachetnych".

          " Z przywiązanie wypływa żal, z przywiązanie wypływa lęk. Dla kogoś kto jest
          całkowicie wolny od przywiązanie, nie istniej żal, i skądże by wtedy lęk?"

          "Kiedy zaś nie znajdziesz towarzystwa mądrego i roztropnego przyjaciela, kogoś
          kto wiedzie dobre życie - wtedy tak jak król, który pozostawia za sobą pokonane
          królestwo, albo samotny słoń w puszczy, powinieneś samotnie podążąc swoją drogą"

          "Lepsze jest życie wa samotności niż towarzystwo głupca. żyj samotnie i nie
          czyń zła - bądż wolny od trosk niczym słoń w głębokiej puszczy"

          Zdrówko!


        • Gość: Antypetka Re: a mi sie podoba IP: *.kalisz.mm.pl 25.09.04, 16:08
          Rexio napisał:

          >Tylko czekam na text, że pedofilia jest
          > ok...

          Jeśli tak orzekną zwierzątka, to oki. Zapytać by trzeba. Najlepiej na halach.
      • Gość: pl Re: a mi sie podoba IP: *.range217-42.btcentralplus.com 07.08.04, 22:05
        ja caly czas czekam ale wierze ze warto, pozdrawiam
    • Gość: takcenty Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 10:31
      Ten "romantyzm" to tak naprawdę żaden wybór (jestem sam/a nie dlatego, że chcę,
      ale dlatego, że nie mogę znaleźć nikogo sensownego). To rodzaj ideologicznej
      tapety (przy czym ściana nie koniecznie jest w najgorszym stanie :), jakiegoś
      pocieszenia. Ale z drugiej strony wielu jest takich, którzy są z kimś ze względu
      na np. presję rodziny czy inną (de)presję... I są też tacy, którzy się kochają,
      względnie tak im się wydaje, dlatego odgrywają przed sobą np. scenę pt.
      "Szczęśliwa konsumpcja wspólnej kolacji przy niekopcących świecach w modnej
      restauracji".
    • Gość: el bujo bede psychoterapeta bo kasa od takich biednych fra IP: *.zbymar.tarnow.pl / 80.51.164.* 07.08.04, 10:31
      jerow juz na mnie czeka;-]
      • Gość: Arystoteles ;-) Re: bede psychoterapeta bo kasa od takich biednyc IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.04, 21:05
        Naprawdę nie ma po co ulegać modzie i presji na to, żeby mieć kogoś. Zawsze
        trzeba być sobą. W dzisiejszym świecie raczej samotność jest najlepszym
        towarzyszem. A co na to mądrość ludu, czyli ludowe przysłowia:

        1/ Przyjaźń bliższa jest szczęścia aniżeli miłość
        2/ Przyjażń się tam mocną staje, gdzie podobne obyczaje
        3/Przyjaciela ty stąd poznasz prawego, jeśli miłuje Ciebie, nie co twego
        4/ Nie wstydż się tego, czym jesteś
        5/ Gdzie złe przypadki, tam przyjaciel (chłopak ;-))rzadki
        6/ Byle mieszek był blisko, przyjaciel (chłopak ;-)) przybędzie.

        A co na to mądre księgi:
        "gdyby poszukiwacza Prawdy nie znalezł lepszego lub równego sobie towarzysza,
        niech bez ociągania się podążą samotnym szlakiem, nie ma dlań wspólnoty z
        głupcem"

        "Nie związuj się ze złymi towarzyszyszami: nie poszukuj towarzystwa ludzi
        podłych. Związuj się z dobrymi przyjaciółmi; staraj się o towarzystwo ludzi
        szlachetnych".

        " Z przywiązanie wypływa żal, z przywiązanie wypływa lęk. Dla kogoś kto jest
        całkowicie wolny od przywiązanie, nie istniej żal, i skądże by wtedy lęk?"

        "Kiedy zaś nie znajdziesz towarzystwa mądrego i roztropnego przyjaciela, kogoś
        kto wiedzie dobre życie - wtedy tak jak król, który pozostawia za sobą pokonane
        królestwo, albo samotny słoń w puszczy, powinieneś samotnie podążąc swoją drogą"

        "Lepsze jest życie w samotności niż towarzystwo głupca. żyj samotnie i nie czyń
        zła - bądż wolny od trosk niczym słoń w głębokiej puszczy"

        Zdrówko!


        • Gość: pl Re: bede psychoterapeta bo kasa od takich biednyc IP: *.range217-42.btcentralplus.com 07.08.04, 22:07
          wal sie na cyc, psychoterapeutko
    • Gość: kika Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.aster.pl 07.08.04, 10:36
      Denerwuje mnie trochę upraszczająca dwubiegunowość: z jednej strony
      nonkonformista, idealista, autentyczny i ekspresyjny, z drugiej: staraszni
      mieszczanie Dulscy, nudni, zakłamani. Zastanawiam sie, kim jestesmy ja i mąż. Z
      pewnością Quirky - a nie alone, choć czasem alone. Chodze do kina i na
      spotkania sama, jesli męża to nie pociąga, czasem tez potańczyć - po prostu bez
      naburmuszenia się idę sama i dobrze się bawię. Chyba mam równie quirky
      przyjaciół, bo nikt nie widzi w tym problemu. Na wakacje też czasem jade sama i
      też nie widze w tym nic dziwnego. Mąż sam chodzi do kumpli na gry RP i nie
      odczuwam potrzeby przyłaczania się. Oboje olalismy rodzinne imprezy i od -
      uwaga!- siedmiu lat olewamy uwagi na temat konieczności posiadania dzieci, bo
      jeszce nie czujemy takiej potrzeby. Wydaje mi się, że dobrze jest byc po prostu
      Quirky, a alone czy nie - to juz mniej ważne.
      • Gość: QA Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.08.04, 10:47
        ja jestem sama od 5 lat.pierwszy rok byl desperacka proba szukania partnera, bo
        30 dyszy na karku,rodzina zamecza pytaniami, siostra wychodzi za maz.to byl
        koszmar.ciagle sie przed kims musialam tluamczyc,z tego ze nikogo nie
        mam.wchodzilam w jakies szybkie, niepotrzebne zwiazki.i bylam jeszcze bardziej
        nieszczesliwa!potem troche ochlonelam.zaczelam doceniac samotnosc.uczyc sie
        nowych rzeczy.przede wszystkim siebie.bardzo sie zmienilam.w zyciu nie bylam
        taka aktywna,jak dzisiaj.mam wokol sie bliska grupe ludzi.jasne,ze chce miec
        partnera-ale wlasnie partnera,przyjaciela,kochanka a nie po prostu "kogos".i
        jestem w stanie czekac.
        • pisaczek Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 07.08.04, 14:15
          Gość portalu: QA napisał(a):

          > ja jestem sama od 5 lat.pierwszy rok byl desperacka proba szukania partnera, bo
          > 30 dyszy na karku,rodzina zamecza pytaniami

          Nie ma to jak rodzina...
          Mysle sobie, ze kluczem do, ze tak powiem, sukcesu jest akceptacja siebie. Mam w swoim otoczeniu
          kilka kobiet, ktore same skazaly sie na samotnosc. Niestety, ale wydaje mi sie, ze jest pewien
          mechanizm (szczegolnie u kobiet), podobny do reakcji lancuchowej: "Jestem sama > denerwuje mnie to
          i chce to zmienic > robie sie wyczulona na tym punkcie > traktuje kazdego mezczyzne jako
          potencjalnego kandydata > tym zachowaniem wywoluje reakcje przeciwna do zamierzonej/naturalnej >
          jestem "coraz bardziej" sama. Wiele z tych kobiet juz przy podaniu reki wysyla niewerbalne sygnaly
          typu "a bedzie cie stac na rodzinny samochod kombi?".

          Wyzbycie sie tej "desperacji" jest chyba najlepsza rzecza na jaka mozna sie w takiej sytuacji zdobyc.
          Zdaje sobie sprawe, ze to trudne, ale bycie "kandydatem" jest meczace :) Mowie to z punktu widzenia
          faceta ,ktory ma juz wbudowany "radar".

          Obecnie, od ponad dwoch lat, po paru latach samotnosci, jestem ze wspaniala kobieta, a za kilka
          miesiecy dolaczy do nas maly czlowiek. Jest to tzw. wolny zwiazek, bez slubu, bez presji, bez pozorow.
          Nie traktuje jej konkretnie jako zony, kochanki, strony, bo jest dla mnie tym wszystkim naraz - moim
          najlepszym przyjacielem.

          I ja to wszystko napisalem na forum? Koniec swiata :)
          • Gość: yottsche Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.p.lodz.pl 09.08.04, 14:08
            super:)*
      • Gość: takcenty Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 10:52
        Jeżeli małżeństwo jest "węzłem", to w Twoim przypadku jest to węzeł mocno
        niekrępujący (gratulacje). Można by w związku z tym, co powiedziałaś zacytować
        szlachetne wezwanie: "bądź sobą", przy czym nie tylko qirkyalone sądzi, że
        realizuje tę zasadę, również dulska stwierdzi, że "jest sobą" (bo niby kim?).
        Chodzi o to, żeby mieć o sobie dobre mniemanie, po prostu (najpierw jest
        rzeczywistość, potem ideologia, a nie odwrotnie - zdaje się).
        • Gość: Bea Bylam Quirkyalone IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 10.08.04, 07:29
          Takcenty, jak ja Cie lubie :-)
      • Gość: EWA Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: 213.227.80.* 04.10.04, 12:49
        BINGO!
    • Gość: guest2004 jest w tym troche prawdy >>> IP: *.chello.pl 07.08.04, 11:05
      ktos nie wierzy, ze sa zwiazki tylko po to, zeby nie byc samemu? to chyba za
      malo spostrzegawczym i bezmozgowcem trzeba byc, zeby tego nie zauwazac. czyzby
      wszystkie rodziny byly szczesliwe ? w przypadku rodzinnych zwiazkow jest to juz
      bardziej sytuacja bez wyjscia.
      i te nowe obyczaje, pytanie kilkuletnich dzieci - "czy masz chlopaka,
      dziewczyne?" przez zatroskana ciocie, czasami wujka. chlopak, dziewczyna -
      zabawka, po to tylko, aby byl/a. wpajanie takicj pojec od dziecinstwa, jako
      zart lub nie. stad tez biora sie pozniej takie sytuacje, ze ktos jest z kims
      aby tylko byc. niektorzy udaja, ze tego nie zauwazaja.
    • Gość: Klee Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: w3cache.* / *.2-0.pl 07.08.04, 11:22
      Bycie Quirkyalone to fajna rzecz, wiem bo sama nia jestem. Mam ciekawe hobby,
      obcinam paznokcie przy kuchennym stole, wychodze z moimi przyjaciolmi kiedy
      chce. A oprocz tego mam meza, ktory tez jest Quirkyalone i syna. I wszyscy sie
      kochamy.
    • Gość: Mt punkt widzenia IP: *.241.81.adsl.skynet.be 07.08.04, 11:34
      zycie w pojedynke moze byc wspaniala sprawa i nie moze tego negowac nikt, kto
      choc raz naprawde nie sprobowal.. a nawet jesli nie wyszlo, to przeciez
      wylacznie indywidualna sprawa.. zdaje sie, ze niektorzy mysla jakimis
      przedpotopowymi stereotypami nazywajac samotnosc "wada"..
      • Gość: o2o Re: punkt widzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 11:44
        Jasne, że samotność to żadna "wada", o ile bycie samemu jest wynikiem świadomego
        wyboru a nie skutkiem niesprzyjających okoliczności. mnie się jednak zdaje, że
        nikt z natury nie chce być samotny.
        • Gość: Choćpółpetka Re: punkt widzenia IP: *.kalisz.mm.pl 07.08.04, 18:25
          Mnie też, bo tak wyczytałam. Ale znaczna część tego, co mówią, okazuje się przy
          głębszym oglądzie być niedzielnym stekiem bzdur.
          Nie wiem, a szkoda .
        • Gość: basia Re: punkt widzenia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.04, 23:48
          samotnośćto nie wada, ale czasem kiedy zasypiałam wkurzało mnie to, że słyszę
          dźwięk tylko swojego oddech. Już tak nie jest i jest cudnie. On oddycha bosko.
          Mój mąż :)
      • Gość: toja! Re: punkt widzenia IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.04, 21:03
        Naprawdę nie ma po co ulegać modzie i presji na to, żeby mieć kogoś. Zawsze
        trzeba być sobą. W dzisiejszym świecie raczej samotność jest najlepszym
        towarzyszem. A co na to mądrość ludu, czyli ludowe przysłowia:

        1/ Przyjaźń bliższa jest szczęścia aniżeli miłość
        2/ Przyjażń się tam mocną staje, gdzie podobne obyczaje
        3/Przyjaciela ty stąd poznasz prawego, jeśli miłuje Ciebie, nie co twego
        4/ Nie wstydż się tego, czym jesteś
        5/ Gdzie złe przypadki, tam przyjaciel (chłopak ;-))rzadki
        6/ Byle mieszek był blisko, przyjaciel (chłopak ;-)) przybędzie.

        A co na to mądre księgi:
        "gdyby poszukiwacza Prawdy nie znalezł lepszego lub równego sobie towarzysza,
        niech bez ociągania się podążą samotnym szlakiem, nie ma dlań wspólnoty z
        głupcem"

        "Nie związuj się ze złymi towarzyszyszami: nie poszukuj towarzystwa ludzi
        podłych. Związuj się z dobrymi przyjaciółmi; staraj się o towarzystwo ludzi
        szlachetnych".

        " Z przywiązanie wypływa żal, z przywiązanie wypływa lęk. Dla kogoś kto jest
        całkowicie wolny od przywiązanie, nie istniej żal, i skądże by wtedy lęk?"

        "Kiedy zaś nie znajdziesz towarzystwa mądrego i roztropnego przyjaciela, kogoś
        kto wiedzie dobre życie - wtedy tak jak król, który pozostawia za sobą pokonane
        królestwo, albo samotny słoń w puszczy, powinieneś samotnie podążąc swoją drogą"

        "Lepsze jest życie wa samotności niż towarzystwo głupca. żyj samotnie i nie
        czyń zła - bądż wolny od trosk niczym słoń w głębokiej puszczy"

        Zdrówko!


        • Gość: Mt Re: punkt widzenia IP: *.241.81.adsl.skynet.be 08.08.04, 12:20
          ja Twoje zdrowko wypije! dzis wieczorem lampka wina, bez desperacji wypita we
          wlasnym towarzystwie! :)
    • jaerra Jestem quirky-alone! 07.08.04, 11:49
      No właśnie...Czytając artykuł, potakiwałam głową i myślałam: „tak, to właśnie
      ja!”. Jestem sama, ale nie samotna. Mam przyjaciół, z którymi świetnie się
      bawię. Nie mam chłopaka i zadziwię tych, którzy wcześniej się wypowiadali: nie
      mam zniszczonej psychiki ani nie pochodzę z rozbitej rodziny. I nie dopadł
      mnie „syndrom niedorypania”. Faktycznie, jestem niepoprawną idealistką, czekam
      na ten jeden jedyny związek. W którym nie będę tylko po to, żeby być z kimś, bo
      tak wypada. Mogłam być z kimś, ale w tym związku nie byłabym sobą. Nie jestem
      zdesperowaną, brzydką dziewczyną, która sobie wmawia, że bycie singlem jest
      lepsze. Czasami dopada mnie chandra z tego powodu, że jestem sama. Ale mam
      naprawdę wspaniałych przyjaciół, dzięki którym nie sprawia mi problemu to, że
      nie mam partnera. Nie zajmując się jak na razie poszukiwaniem partnera, spędzam
      czas na rozwijaniu swojego hobby i poszukiwaniu czegoś nowego. Pozdrowienia dla
      wszystkich quirky-alone! :))
      • drzewko_szczescia Re: Jestem quirky-alone! 07.08.04, 12:13
        Zauważcie, że w ideologii quirky-alone nie ma zupełnie miejsca na DZIECI.
        Wszyscy zapominamy powoli, że posiadanie dzieci jest jednym z wielu, ale bardzo
        ważnym celem zawierania związków. QA wymrą jak dinozaury, a ich miejsce w
        społeczeństwie zajmą, nie mający takich problemów, Meksykanie, a w Europie
        Arabowie.
        • Gość: kichote Re: Jestem quirky-alone! IP: 213.16.62.* 07.08.04, 12:34
          to, co piszesz, jest nielogiczne. ludzie, ktorzy teraz sa dziecmi moga stac sie
          w przyszlosci QA, a wiec to nieprawda, ze ten "gatunek" wymrze, jak dinozaury.
          poza tym nikt z nich nie twierdzi, ze nie chce sie z nikim wiazac - oni nie
          chca zwiazkow bylejakich, wymuszonych przez otoczenie. jezeli dwoje ludzi uzna,
          ze jest im ze soba dobrze, prawdopodobnie pomysla o dziecku, bo to dosyc
          naturalna kolej rzeczy.
        • Gość: kichote Re: Jestem quirky-alone! IP: 213.16.62.* 07.08.04, 12:38
          poza tym nie wydaje mi sie, by we wspolczesnym swiecie ludzie wiazali sie ze
          soba glownie po to, by miec dzieci. wydaje mi sie, ze wielu z nich ma dzieci,
          bo uwazaja, ze stanowia dobrana pare i dziecko jest naturalnym uzupelnieniem,
          konsekwencja laczacego ich uczucia.
        • ja_polak Byc albo nie byc... oto jest pytanie 07.08.04, 18:18
          Sadze, ze wiekszosc ludzi ok. 45-50 powinna sie zastanowic nad czyms nowym w
          swym zyciu. Dzieci odchowane, ma sie jakis standard zycia. Dlaczegoby nie
          spróbowac "zycia od poczatku"...
          • Gość: EWA Re: Byc albo nie byc... oto jest pytanie IP: 213.227.80.* 04.10.04, 12:58
            Popieram :-))). Jestem DOKŁADNIE w takiej sytuacji. Dzieci mam odchowane i
            wreszcie moge realizowac w pełni hasło: TERAZ JA :-))). Zaczynam nowe zycie!
        • Gość: Kipka Re: Jestem quirky-alone! IP: *.kalisz.mm.pl 07.08.04, 18:28
          Kwadratura koła...
        • Gość: agnes Re: Jestem quirky-alone! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 14:45
          no i fajnie...
          tak cie to boli??
          arabowie z francuskim czy brytyjskim paszportem to europejczycy, czyz nie??
          jestes jakims obronca rasy nordyckiej albo slowianskiej czy co?
      • Gość: Nika Re: Jestem quirky-alone! IP: *.chello.pl 07.08.04, 17:35
        tez jestem QA.i to jest wybor:)a nie koniecznosc/przymus i presja bycia z
        kims.bylam juz w kilku zwiazkach ale rzeczywiscie mam wysoko ustawiona
        poprzeczke bo mam swietnych przyjaciol,rowniez wsrod facetow,i duzo frajdy w
        zyciu,pozdrawiam wszystkiech QA positive
      • Gość: i ja też ;-) Re: Jestem quirky-alone! IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.04, 21:06
        Naprawdę nie ma po co ulegać modzie i presji na to, żeby mieć kogoś. Zawsze
        trzeba być sobą. W dzisiejszym świecie raczej samotność jest najlepszym
        towarzyszem. A co na to mądrość ludu, czyli ludowe przysłowia:

        1/ Przyjaźń bliższa jest szczęścia aniżeli miłość
        2/ Przyjażń się tam mocną staje, gdzie podobne obyczaje
        3/Przyjaciela ty stąd poznasz prawego, jeśli miłuje Ciebie, nie co twego
        4/ Nie wstydż się tego, czym jesteś
        5/ Gdzie złe przypadki, tam przyjaciel (chłopak ;-))rzadki
        6/ Byle mieszek był blisko, przyjaciel (chłopak ;-)) przybędzie.

        A co na to mądre księgi:
        "gdyby poszukiwacza Prawdy nie znalezł lepszego lub równego sobie towarzysza,
        niech bez ociągania się podążą samotnym szlakiem, nie ma dlań wspólnoty z
        głupcem"

        "Nie związuj się ze złymi towarzyszyszami: nie poszukuj towarzystwa ludzi
        podłych. Związuj się z dobrymi przyjaciółmi; staraj się o towarzystwo ludzi
        szlachetnych".

        " Z przywiązanie wypływa żal, z przywiązanie wypływa lęk. Dla kogoś kto jest
        całkowicie wolny od przywiązanie, nie istniej żal, i skądże by wtedy lęk?"

        "Kiedy zaś nie znajdziesz towarzystwa mądrego i roztropnego przyjaciela, kogoś
        kto wiedzie dobre życie - wtedy tak jak król, który pozostawia za sobą pokonane
        królestwo, albo samotny słoń w puszczy, powinieneś samotnie podążąc swoją drogą"

        "Lepsze jest życie wa samotności niż towarzystwo głupca. żyj samotnie i nie
        czyń zła - bądż wolny od trosk niczym słoń w głębokiej puszczy"

        Zdrówko!


      • Gość: momba Re: Jestem quirky-alone! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.08.04, 10:46
        Również kiwałam ze zrozumieniem głową czytając ten tekst.
        Niedawno zostawił mnie facet, po długim związku, kocham go nadal bardzo, ale
        nic już nie zmieni tego, że nigdy już nie bedziemy razem.
        Póki co nie mam najmniejszej ochoty być z kimkolwiek, robić mu "sniadanka",
        nadskakiwać i uważać cały czas na to, co mówię i robię, aby mu się podobać.
        Potrtzebuję czasu aby pobyć sama ze sobą. Postanowiłam wyjechać, zmienić swoje
        życie diametralnie.
        Mam ogromną ochotę być teraz sama, umawiać się na niezobowiązujące randki,
        poświecić się swoim pasjom.
        A jeśli przy okazji pojawi się ktoś interesujący...
        kto wie...
        może coś z tego będzie.
        ale nic na siłę.
        pozdrawaim wszystkich samotnych, szczęśliwych i nieszczęśliwych.
    • Gość: jeden_gostek Zapraszam QA-Panie dzisiaj do klubu Park w Wawie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.08.04, 12:16
      Zabawimy sie po przyjacielsku ;)
      • Gość: toja ;-) Re: Zapraszam QA-Panie dzisiaj do klubu Park w Wa IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.04, 21:07
        Naprawdę nie ma po co ulegać modzie i presji na to, żeby mieć kogoś. Zawsze
        trzeba być sobą. W dzisiejszym świecie raczej samotność jest najlepszym
        towarzyszem. A co na to mądrość ludu, czyli ludowe przysłowia:

        1/ Przyjaźń bliższa jest szczęścia aniżeli miłość
        2/ Przyjażń się tam mocną staje, gdzie podobne obyczaje
        3/Przyjaciela ty stąd poznasz prawego, jeśli miłuje Ciebie, nie co twego
        4/ Nie wstydż się tego, czym jesteś
        5/ Gdzie złe przypadki, tam przyjaciel (chłopak ;-))rzadki
        6/ Byle mieszek był blisko, przyjaciel (chłopak ;-)) przybędzie.

        A co na to mądre księgi:
        "gdyby poszukiwacza Prawdy nie znalezł lepszego lub równego sobie towarzysza,
        niech bez ociągania się podążą samotnym szlakiem, nie ma dlań wspólnoty z
        głupcem"

        "Nie związuj się ze złymi towarzyszyszami: nie poszukuj towarzystwa ludzi
        podłych. Związuj się z dobrymi przyjaciółmi; staraj się o towarzystwo ludzi
        szlachetnych".

        " Z przywiązanie wypływa żal, z przywiązanie wypływa lęk. Dla kogoś kto jest
        całkowicie wolny od przywiązanie, nie istniej żal, i skądże by wtedy lęk?"

        "Kiedy zaś nie znajdziesz towarzystwa mądrego i roztropnego przyjaciela, kogoś
        kto wiedzie dobre życie - wtedy tak jak król, który pozostawia za sobą pokonane
        królestwo, albo samotny słoń w puszczy, powinieneś samotnie podążąc swoją drogą"

        "Lepsze jest życie wa samotności niż towarzystwo głupca. żyj samotnie i nie
        czyń zła - bądż wolny od trosk niczym słoń w głębokiej puszczy"

        Zdrówko!


      • Gość: pl Re: Zapraszam QA-Panie dzisiaj do klubu Park w Wa IP: *.range217-42.btcentralplus.com 07.08.04, 22:12
        klub "park" to mega wiocha, odradzam, buractwo i sloma
    • Gość: Asik Re: Quirkyalone, umiejętność bycia szczęśliwym:-) IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 07.08.04, 12:30
      Każdy znajduje w tym artykule to, co chce znaleźć. Niektórzy urabiają czyjąś
      teorię na swoje potrzeby:-)

      Ja znalazłam w nim coś dla siebie:

      "Według Sashy Cagen quirkyalone oznacza osobę, która 'nie ma nic przeciwko
      związkom, ale przedkłada życie w pojedynkę nad wiązanie się w pary tylko po to,
      aby uniknąć samotności'."

      "Walczymy z tysiącami lat wyobrażeń na temat tego, co czyni życie szczęśliwym.
      I wciąż nam, kobietom, ten społeczny nacisk bardziej się daje we znaki. Bez
      rodziny i dzieci nie jesteś w pełni kobietą..."

      "Idealny związek to taki, w którym masz wsparcie i który jest radosny i
      sprawia, że czujesz się dobrze sama ze sobą i z tą drugą osobą. Związek ma cię
      inspirować, a nie ssać z ciebie energię. Po prostu bądź sobą bez względu na to,
      z kim jesteś."

      "QA, których znam i którzy weszli w związki, są w większości szczęśliwi,
      ponieważ spotkały się dwie dojrzałe, niezależne osobowości, które dają sobie
      nawzajem przestrzeń, a jednocześnie potrafią być ze sobą blisko. Te związki
      świadczą o tym, że warto uważnie wybierać."

      Nie chcę szufladkować się w jakieś nazwie, którą każdy inaczej sobie
      interpretuje, ale pewne rzeczy zawarte w tym artykule podobają się mi i są mi
      bliskie. Dla mnie to jest też umiejętność bycia samemu i nie obawania się
      tego. Nie bycia samotnym, bo myślę, że nikt tak naprawdę na świecie nie jest
      sam jak palec. Ale, też umiejętność i gotowość do bycia z kimś.



      • Gość: b3 Re: Quirkyalone, umiejętność bycia szczęśliwym:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 13:59
        Właśnie każdy jest samotny ("ja" jest jedno...). Przy czym czasem jest tak, że
        gorzej ten stan znoszą ci, ktorzy decyduja się na bycie z kimś w związku niż ci,
        którzy z tego rezygnują bądź z których ktoś rezygnuje... Masz rację, że bycie
        samemu to umiejętność, którą trzeba opanować, zresztą bycie z kimś w jakiś
        bliższych relacjach to też sztuka... Ogólnie życie jest dość skomplikowane :)
        • Gość: Asik Re: Quirkyalone, umiejętność bycia szczęśliwym:-) IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 07.08.04, 15:29
          Gość portalu: b3 napisał(a):

          > Właśnie każdy jest samotny ("ja" jest jedno...). Przy czym czasem jest tak, że
          > gorzej ten stan znoszą ci, ktorzy decyduja się na bycie z kimś w związku niż
          ci
          > ,
          > którzy z tego rezygnują bądź z których ktoś rezygnuje... Masz rację, że bycie
          > samemu to umiejętność, którą trzeba opanować, zresztą bycie z kimś w jakiś
          > bliższych relacjach to też sztuka... Ogólnie życie jest dość skomplikowane :)


          "Ogólnie życie jest dość skomplikowane :)"
          Ale, gdyby było łatwe, nie byłoby takie piękne.
          Po prostu nie widzielibyśmy tego. Po dolinie jest jakaś góra i jakiś szczyt:-)
          • Gość: b3 Re: Quirkyalone, umiejętność bycia szczęśliwym:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 15:57
            A jak by było więcej płaskego? Rekreacyjnie to pod górkę można, ale częsciej?
            Chyba trzeba dostrzec uroki monotonii (jej transowy rytm).
            • Gość: Niedopałka Re: Quirkyalone, umiejętność bycia szczęśliwym:-) IP: *.kalisz.mm.pl 07.08.04, 18:37
              Dostrzega się je z całą jaskrawością, gdy wicher wieje.
              • Gość: Asik Re: Quirkyalone, umiejętność bycia szczęśliwym:-) IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 07.08.04, 21:22
                Gość portalu: Niedopałka napisał(a):

                > Dostrzega się je z całą jaskrawością, gdy wicher wieje.

                To jest naturalny rytm życia. Monotonia, wichura, a później cisza po niej.
                Zbieranie sił podczas monotonii i dalsze pokonywanie górek:-)A, przy okazji
                zdobywanie różnych szczytów, osiąganie celów:-)
            • Gość: Asik Re: Quirkyalone, umiejętność bycia szczęśliwym:-) IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 07.08.04, 21:12
              Gość portalu: b3 napisał(a):

              > A jak by było więcej płaskego? Rekreacyjnie to pod górkę można, ale częsciej?
              > Chyba trzeba dostrzec uroki monotonii (jej transowy rytm).

              Monotonia też ma swoje zalety. Wszystko ma swoje znaczenie.
              Doliny, równiny i górki, a nad nimi piękna tęcza:-)
      • Gość: EWA Re: Quirkyalone, umiejętność bycia szczęśliwym:-) IP: 213.227.80.* 04.10.04, 13:02
        Mądre :-)))
    • Gość: cristoforo Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.chello.pl 07.08.04, 12:46
      Juco droga!
      takie teksty pisz do Glamoura, tam będą w sam raz obok artykulu o szmince i co
      kupic na wyprzedazy
      nie zasmiecaj mi moich ulubionych Obcasow jakimis amerykanskimi pierdolami - to
      przeciez jedyne wysokie obcasy jakie nosze (w torbie)
      bardzo prosze i serdecznie dziekuje
    • Gość: babe Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.04, 13:47
      Wreszcie zrozumiałam :) Ktoś zdefiniował to, czego ja nie potrafiłam przez
      wiele lat. Teraz wszystko wydaje się takie oczywiste;) Jestem spokojna i
      szczęśliwa i nie szukam nikogo na siłę:) Pozdrawiam, 3majcie się cieplutko;*
      • Gość: erni Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 13:57
        Zawsze jest jeszcze Psychoterapia.
        • Gość: olp Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 14:01
          Pewnie wiesz, co mówisz...
          • Gość: Niedopałka Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.kalisz.mm.pl 07.08.04, 18:40
            To już też nie wydaje mi się takie oczywiste, a może odwrotnie?
    • Gość: pola Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.04, 14:07
      na pewno jestem QA - choc tego nie wiedzialam... :) tylko to wszystko nie jest
      takie proste - mam za sobą 2 związki - kiedyś myślałam, ze tragiczne i okrutne
      dla mnie - teraz wiem, ze to bylo mi potrzebna tak samo jak czas obecnego
      celibatu ;). to prawdziwa sztuka byc szczesliwym samym ze soba - tego wlasnie
      sie teraz nauczylam, a przyczyną rozpadu poprzednich zwiazków bylo wlasnie to,
      ze szukalam drugiej osoby po to, by zalatac dziury w mojej duszy... i trafialam
      na osoby tez ze strasznymi dziurami albo jeszcze wiekszymi niż moje... teraz
      wiem, że jesli kogoś znajde, to nie po to sie kogos uczepic, aby nie bylo mi
      smutno i łyso w życiu... kazdy powinien byc jakis czas QA by storzyc szczęsliwy
      związek! jutro jade z przyjaciółmi do kazimierza, uprawiam taniec hinduski,
      prowadze wlasna firmę. i wiem, że jesli kogoś spotkam, to nie zamęczę go swoimi
      frustracjami. a teraz włażę do wanny z gazetką i najlepszą kawą i siedzę aż mi
      się odechce! życie jest piękne!
    • mobrebski Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 07.08.04, 14:12
      To jest jeden z owoców "rewolucji" seksualnej oraz konsumpcjonizmu. Ponieważ
      miłość cichsza jest od seksu, Ci którzy już nie reagują na seks, nie reagują
      też na miłość.
      Również, ponieważ od zawsze należy nam się najlepszy towar, to i wspaniały
      partner należy się nam z definicji, przy pełnej wygodzie i bez żadnego wysiłku
      z naszej strony.
      To że oczubiało 40% rozwiniętych ekonomicznie homo sapiens, nie jest ani normą,
      ani modne, ani nawet cool.
      Quirkyalone to sadalone. I jeżeli dziś tego nie rozumieją, to w wieku lat 60
      zrozumieją na pewno.

      Michał Obrębski, Warszawa
      • pisaczek Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 07.08.04, 14:23

        > Quirkyalone to sadalone. I jeżeli dziś tego nie rozumieją, to w wieku lat 60
        > zrozumieją na pewno.

        W tym zdaniu zamyka sie chyba to co chcialem wczesniej napisac. Samotnosc to STRASZNA choroba a
        chory bardzo pozno sie o niej dowiaduje.
        Mozna byc samym przez jakis dluzszy czas, w wieku np 20-30 lat, ale co potem?? Wspolne wypady do
        klubu w wieku 70lat? No zajebiscie wrecz, bardzo cool nawet.
        • Gość: zaba Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: 82.177.75.* 07.08.04, 15:22
          Pisaczku: czego obawiasz się w wieku 70 lat? Czy może tego,że bedziesz z lekka
          zniedołężniały i kto Cię obsłuży? Jeśli chodzi natomiast o zajęcia, to nie ma
          obawy. 70- latek będzie zajmował się podobnymi rzeczami co jego przyjaciele,
          którzy starzeją sie podobnie jak on. Nie o to chodzi. Nie wiążemy sie z ludźmi,
          żeby był ktoś kto zajmie sie nami w podeszłym wieku. O to musimy zadbać sami,
          takie czasy. Prawda jest chyba taka,że nie należy mówić o tym czego sie samemu
          nie przeżyło. I na dodatek sądzić, że wie się lepiej co czuje inny człowiek.
          Jeśli ktoś mówi, że jest mu dobrze, choć jest sam, to należy mu wierzyć. Prawdą
          jest,że ten stan, gdy trwa zbyt długo powoduje zdziwaczenia i popadanie w
          egoizm. Ale bycie samotnikiem "krótkodystansowym" daje umiejętność zrozumienia
          potrzeby indywidualizmu drugiego człowieka. Jako praktykująca samotnica
          twierdzę,że bycie samotnym daje duże poczucie niezależności,wolności i
          przyjemności. I jak każde współistnienie w społeczeństwie(tym razem raczej
          próby izolacji)- przykrości. To już kwestia priorytetów. Za wszystko trzeba
          zapłacić.
          • magic00 Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 07.08.04, 15:36
            Sama słyszałam, taką radę od ciotko-babć różnego rodzaju:
            "Jak zostaniesz sama na starość, to ci nikt szklanki wody nie poda"
            Wspaniała motywacja do szukania sobie partnera!
            Dzisiejsze single na szczęście nie muszą się tego obawiać, można sobie koło
            łóżka postawić automat z wodą, a nawet z colą i kawą!
            • Gość: Aksamitny_pył Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.kalisz.mm.pl 07.08.04, 18:55
              Nieaktualne! Kobiety żyją dłużej.
              Własną kasę warto mieć. Nie tylko na wodę.
          • Gość: pisaczek Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 16:40
            Mowimy o tym samym tylko w rozny sposob :)
            O zniedoleznienie mi nie chodzi, bo z racji zblizonego wieku nikt nikogo nie bedzie obslugiwal. I nie
            chodzi nam o seks. W relacjach miedzyludzkich, po osiagnieciu pewnego wieku, liczy sie glownie wiedz
            "umyslowa", emocjonalna i ona jest dla mnie najcenniejsza. Nie jestem z druga osoba dlatego, ze ma
            mi cos podawac albo podcierac gdy sam nie bede mogl, ale po to, zeby BYLA, miala te same
            wspomnienia i widziala mnie wciaz mlodego.
            Zgadzam sie z Toba w kwestii posiadania doswiadczenia, bo je wlasnie mam. Ale niech sie skonczy na
            doswiadczeniu.
            Na przeciwko w bloku mieszka pewna starsza pani, ktora co wieczor siada samotnie przed telewizorem
            w polmroku malego mieszkanka. Idz i spytaj sie czy jest szczesliwa.
            Problem tkwi w tym, ze mlody czlowiek nie zdaje sobie sprawy z dlugoterminowych skutkow zyciowych
            decyzji. Jestem singlem, jest zajebiscie, cool, to jest trendy! Ale niech to bedzie doswiadczenie, a nie
            zyciowa tragedia.
            • magic00 Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 07.08.04, 17:04
              Gość portalu: pisaczek napisał(a):

              > Mowimy o tym samym tylko w rozny sposob :)
              > O zniedoleznienie mi nie chodzi, bo z racji zblizonego wieku nikt nikogo nie
              be
              > dzie obslugiwal. I nie
              > chodzi nam o seks. W relacjach miedzyludzkich, po osiagnieciu pewnego wieku,
              li
              > czy sie glownie wiedz
              > "umyslowa", emocjonalna i ona jest dla mnie najcenniejsza. Nie jestem z
              druga
              > osoba dlatego, ze ma
              > mi cos podawac albo podcierac gdy sam nie bede mogl, ale po to, zeby BYLA,
              mial
              > a te same
              > wspomnienia i widziala mnie wciaz mlodego.
              > Zgadzam sie z Toba w kwestii posiadania doswiadczenia, bo je wlasnie mam. Ale
              n
              > iech sie skonczy na
              > doswiadczeniu.
              > Na przeciwko w bloku mieszka pewna starsza pani, ktora co wieczor siada
              samotni
              > e przed telewizorem
              > w polmroku malego mieszkanka. Idz i spytaj sie czy jest szczesliwa.
              > Problem tkwi w tym, ze mlody czlowiek nie zdaje sobie sprawy z
              dlugoterminowych
              > skutkow zyciowych
              > decyzji. Jestem singlem, jest zajebiscie, cool, to jest trendy! Ale niech to
              be
              > dzie doswiadczenie, a nie
              > zyciowa tragedia.
              Z tą szklanką wody, to tak na marginesie. Jako przykład tego, jak nie tyle ty
              czy inni forumowicze personalnie, lecz niektórzy ludzie potrafią umotywować
              konieczność łączenia się w pary i nie potrafią wymyślić lepszego powodu. Nie
              promowano mi tutaj miłości i nie przedstawiano jej zalet (pewno z braku
              pozytwynych doświadczeń) lecz straszono samotnością.
              Dla wyjaśnienia: bronię "samotnych z wyboru", choć sama jestem mężata i
              dzieciata. Nie uważam, że skoro ja mam rodzinę, to ci co tego nie chcą są
              nienormalni.
              Na pewno samotna emerytka nie jest szczęśliwa. Jedni emeryci zamykają się w
              domach, gdy umrze partner a dzieci nie chca odwiedzać, inni w podobnej sytacji
              nadal utrzymują kontakty ze znajomymi, tańcują na sanatoryjnych potańcówkach,
              mają jakieś życie towarzyskie.
          • Gość: Wężowy_taniec Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.kalisz.mm.pl 07.08.04, 18:53
            > Za wszystko trzeba
            > zapłacić.

            Wszystko można kupić, ale nie wszystko jest na sprzedaż.

            Najcenniejsze jest to, co dostajemy w prezencie.
        • Gość: Błogozapachu Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.kalisz.mm.pl 07.08.04, 18:47
          > Wspólne wypady do
          > klubu w wieku 70lat? No zajebiscie wrecz, bardzo cool nawet.

          Zdecydowanie tak!!! Podróże kształcą. Przyglądanie się życiu innych przedkładam
          nad zaliczanie antycznych wyrobisk, itp. To bardzo wiarygodne źródło.
      • Gość: triss Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 07.08.04, 14:50
        Konsumpcjonizmu? A może raczej tego, że miłość romantyczna to stosunkowo nowy
        wynalazek - więc przy okazji jakby wymagania wzrosły; nie wydaje Ci się, że
        kiedyś po prostu nie bardzo istniała inna droga? ludzie się żenili, bo
        małżeństwo zaaranżowali rodzice, bo wszyscy tak robili, bo to wydawało się tak
        naturalne jak oddychanie, ale nie oznaczało wcale, że te osoby łączyło wielkie
        uczucie - po prostu żyli razem, a potem mieli dzieci i to wypełniało ich życie
        • Gość: erni Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 14:54
          Podobno nie można wiedzieć czym jest szczęście nie zanznjąc wcześniej
          nieszczęścia.

          A teraz naukowo: juz od dawna wiadomo że osoby żyjące w związkach (oczywiście
          szczęśliwych) rzadziej chorują i żyją dłużej niż osoby samotne.
        • mobrebski Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 07.08.04, 15:12
          "Miłość romantyczna to stosunkowo nowy wynalazek"??
          Sorry, ale "Romeo i Julia" to który wiek?
          "Słuchaj dzieweczko, ona nie słucha (...)" to też słowa wczorajsze?
          Pozdrawiam i życzę szczęścia.
          Michał Obrębski, Warszawa
          • magic00 Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 07.08.04, 15:28
            mobrebski napisał:

            > "Miłość romantyczna to stosunkowo nowy wynalazek"??
            > Sorry, ale "Romeo i Julia" to który wiek?
            > "Słuchaj dzieweczko, ona nie słucha (...)" to też słowa wczorajsze?
            > Pozdrawiam i życzę szczęścia.
            > Michał Obrębski, Warszawa

            W czasach onych, miłość romantyczna istniała głównie w literaturze. Ludzie
            lubili sobie powzdychać nad lekturą, ale zdawali sobie sprawę, że wcielanie jej
            w życie jest pomysłem karkołomnym. Sam nasz wieszcz Mickiewicz, znalazł ujście
            dla swoich młodzieńczych uczuć do Maryli w pięknych utworach, lecz prywatnie,
            jak już mu trochę przeszło, ożenił się z rozsądku. Duży udział mieli w tym jego
            znajomi, naciskając i perswadując mu zalety i konieczność takiego kroku.
            Przez długie wieki uważano, że namiętność, nawet w małżeństwie jest czymś
            niewłaściwym i gorszącym. Stawiano może nie tyle na zimy rosądek, co na
            wzajemny szacunek, przywiązanie, spokój domowego ogniska i oczywiście
            współdziałanie w interesie rodu. Idealną staropolską parę małżeńską łączą
            uczucia ciepłe, autentyczne, lecz bynajmniej nie romantyczne porywy.
            Literatura romantyczna stanowiła jakoby wentyl bezpieczeństwa.
          • Gość: alpepe Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.04, 15:31
            z tą miłością romantyczną to było wcześniej tak, że ona istniała w literaturze,
            jako niedościgły wzór, vide średniowieczni Tristan i Izolda. Ale nikt rozsądny
            nie wpadał na pomysł, żeby ożenek/ zamążpójście łączyć z uczuciem, albo pola
            sąsiadowały, albo o sojusz wojskowy było łatwiej, albo żenioch w podeszłym
            wieku, więc nadzieja na rychły spadek. A o wielkiej miłości słuchało się pieśni
            i czytało w książkach...
            • Gość: Pskjf Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 18:02
              Poczytaj se listy sobieskiego do Marysienki. To byla milosc...
              • magic00 Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 09.08.04, 23:45
                Se czytałam te listy + opracowania.
                Marysieńka wyszła najpierw za Zamoyskiego, bo szalejącego za nią Sobieskiego
                miała gdzieś, w czasach gdy stary i wpływowy Zamoyski był kimś w porównaniu do
                Sobieskiego.
          • Gość: triss Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 07.08.04, 15:44
            Podtrzymuję swoją opinię :-)
            Sztuka sztuką, ale życie zwykłych ludzi biegło swoją drogą i miłość romantyczna
            wkroczyła w nie dużo później (wcale nie twierdzę, że dopiero w XX w., może
            własnie XIX w. - w nawiązaniu do drugiego cytatu ;-))
            Zresztą wydaje mi się, że konsumpcyjne podejście, o którym piszesz jest typowe
            dla ludzi, którzy są w jakimś związku, ale się nie kochają i dla takich, którzy
            z jakichs powodów nie chcą poczekac na prawdziwe uczucie, ale desperacko
            próbują się w coś zaangażować i wtedy liczą się: kasa, uroda i inne, bo jak nie
            kocham to "przynajmniej sie drogo sprzedam"
          • Gość: Apage Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.kalisz.mm.pl 07.08.04, 19:05
            A ci co chwycili się za nalewkę Starszego?
        • Gość: Różo_duchowna Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.kalisz.mm.pl 07.08.04, 19:03
          Aby zmienić taki stan rzeczy, kobiety wyciągnęły zachłanne pazury po osobistą
          kasiorę.
      • magic00 Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 07.08.04, 15:14
        Zgadzam się tylko z tą częścią twojej wypowiedzi jako krytyką konsumpcjonizmu:

        "Również, ponieważ od zawsze należy nam się najlepszy towar, to i wspaniały
        partner należy się nam z definicji, przy pełnej wygodzie i bez żadnego wysiłku
        z naszej strony."
        Zgadzam się, że związek wymaga wysiłu i niestety kompromisu.
        Natomiast, nie wydaje mi się, aby quirkyalone traktowali partnerów jak towar,
        wręcz przeciwnie. To raczej domena tych, co gorączkowo poszukują towaru
        najwyższej jakości, non-stop umawiają się na randki i za każdym razem coś im
        nie pasuje, nieustannie narzekają, że nie mogą znaleźć nikogo "na swoim
        poziomie".
        Już chyba lepiej być quirky i nie flustrować się brakiem partnera. Quirky nie
        są moim zdaniem samotni, mają przecież przyjaciół. Kto nie umie być sam, ten
        nie umie być w związku.
        Dlaczego każdemu kto nie ma partnera przylepia się etykietkę "samotny"? A nie
        mówi się tak o kimś, kto trwa w związku, a tak na prawdę nie ma do kogo
        przysłowej gęby otworzyć? To jest prawdziwa samotność! A już szczytem
        samotności wydaje mi się sytuacja zakompleksionych dziewczyn, które mają
        chłopaków-dyktatorów-psychopatów ciągle je musztrujących i dołujących. Piszą
        takie potem na forum: "Mój chłopak mówi, że mnie kocha, ale ciagle mnie wyzywa
        od najgorszych i ma do mnie pretesje o to, że nie jestem taka, czy siaka i każe
        mi robić to czy tamto.. "
        Kto woli pozostać bez partnera zamiast tworzyć związek-potworek, na pewno
        nie "oczubiał".
        • mobrebski Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 07.08.04, 16:44
          Ciekawy punkt widzenia. Prawdą jest, że lepiej być samemu niż w złym
          towarzystwie.
          Ale w komentarzu nie miałem na myśli osób, które w najlepszy możliwy sposób
          próbują przezwyciężyć samotność. Chodziło mi o tych, którzy mogą i nie chcą
          dzielić szczęścia - to narcystyczni konsumpcjoniści oraz o tych, którzy nie
          podejmują nawet wysiłku by do kogoś wyjść - to ci, którzy już zrezygnowali,
          także np. zakompleksione dziewczyny z toksycznymi partnerami, o których
          piszesz. Uzasadniony strach tych zrezygnowanych często ubierany jest w hasło,
          które przytoczyłaś powyżej. Dalej twierdzę że i jeden model, i drugi to smutna
          nieprawidłowość.
          A tak poza tym, to kto jest szczęśliwszy: samotna rozwódka z np. dwójką dzieci
          czy samotna stara panna dla której na macierzyństwo jest (za) późno? I kto jest
          bardziej samotny?
          Artykuł przemyca modne kłamstwo sugerujące, że kobieta jest kobietą bez
          mężczyzny a mężczyzna mężczyzną bez kobiety i podsuwa nawet myśl, że jest
          to "trendy". Przecież kobieta i mężczyzna są to pojęcia "płciowe" z definicji;
          człowiek po pierwsze jest gatunkiem stadnym, a po zerowe nie rozmnaża się przez
          pączkowanie.
          Cóż, wbrew artykułowi, feminizmowi, wbrew quirkyalone, szczęście jest w miłości
          właśnie, a kobieta się spełnia w rodzinie i macierzyństwie, nie w samotnej
          pracy zawodowej. I bardzo dobrze!
          A to że kobieta (i mężczyzna) jest również człowiekiem i że życie solo się nie
          kończy - to już zupełnie inna historia.

          Michał Obrębski, Warszawa
          • magic00 Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 07.08.04, 17:40
            mobrebski napisał:

            > Ciekawy punkt widzenia. Prawdą jest, że lepiej być samemu niż w złym
            > towarzystwie.
            > Ale w komentarzu nie miałem na myśli osób, które w najlepszy możliwy sposób
            > próbują przezwyciężyć samotność. Chodziło mi o tych, którzy mogą i nie chcą
            > dzielić szczęścia - to narcystyczni konsumpcjoniści oraz o tych, którzy nie
            > podejmują nawet wysiłku by do kogoś wyjść - to ci, którzy już zrezygnowali,
            > także np. zakompleksione dziewczyny z toksycznymi partnerami, o których
            > piszesz. Uzasadniony strach tych zrezygnowanych często ubierany jest w hasło,
            > które przytoczyłaś powyżej. Dalej twierdzę że i jeden model, i drugi to
            smutna
            > nieprawidłowość.

            Cały problem bierze się z tego, że ludzie muszą koniecznie ideologizować swój
            sposób życia, a dziesiejszych czasach jest do wyboru wiele modeli. Tak zgadzam
            się w pełni, że okrzyczenie jednego z nich jako "trendy" jest szkodliwe. Trendy
            mogą być ciuchy czy inne gadżety, ale sposób na życie nie powinien być w żadnym
            razie dyktowany jakąkolwiek modą czy presją społeczną.
            Artykuł o quirkyalone nie wydaje mi się nachalną promocją ich stylu życia, ani
            tym bardziej atakiem na życie w parach. Można przeczytać i pomyśleć
            sobie, "acha, jacyś ludzie żyją tak i tak i twierdzą, że im dobrze, w porządku".
            Wydaje mi się, że quirky są właśnie otwarci na ludzi i przecież podejmują
            ryzyko związku, gdy trafią na odpowiednią w ich mniemaniu osobe. Oczywiście
            istnieje niebezpieczeństwo, że pod tą filozofię życia zaczną podpinać się
            egoistyczni konsumpcjoniści, co do których jak mi się zdaje mamy zbieżne opinie.

            > A tak poza tym, to kto jest szczęśliwszy: samotna rozwódka z np. dwójką
            dzieci
            > czy samotna stara panna dla której na macierzyństwo jest (za) późno? I kto
            jest
            >
            > bardziej samotny?
            > Artykuł przemyca modne kłamstwo sugerujące, że kobieta jest kobietą bez
            > mężczyzny a mężczyzna mężczyzną bez kobiety i podsuwa nawet myśl, że jest
            > to "trendy". Przecież kobieta i mężczyzna są to pojęcia "płciowe" z
            definicji;
            A kim jest kobieta bez mężczyzny? A kim jest mężczyzna bez kobiety? Nikim?
            Nie wydaje mi się, aby podsuwano tu myśl, że quirky jest trendy. Mówi tylko, że
            nie należy łączyć się w pary za wszelką cenę i można fajnie żyć samemu, albo
            całe życie, albo do czasu odnalezienia odpowiedniego partnera.
            > człowiek po pierwsze jest gatunkiem stadnym, a po zerowe nie rozmnaża się
            przez
            >
            > pączkowanie.
            Tak, człowiek jest gatunkiem stadnym, ale quirky żyją w stadzie, tylko, że
            przyjaciół. To zupełnie co innego niż zamknięcie się w czterech ścianach.
            Można żyć stadnie, mając przyjaciół i rodzinę - nie koniecznie męża i dzieci.
            Zgadzam się, człowiek zamknięty w czterech ścianach głupieje i dziczeje. Ale
            nie koniecznie bez partnera.

            > Cóż, wbrew artykułowi, feminizmowi, wbrew quirkyalone, szczęście jest w
            miłości
            >
            > właśnie, a kobieta się spełnia w rodzinie i macierzyństwie, nie w samotnej
            > pracy zawodowej. I bardzo dobrze!
            Najlepiej mieć i pracę, i rodzinę, i przyjaciół. Kobieta spełania się w
            macierzyństwie... Nie zgadzam się. Spełnia się może między innymi w
            macierzyństwie, dla wielu kobiet to bardzo ważne, dla niektórych jedyna treść
            życia, inne nie chcą być matkami. Nie można generalizować, że każda, a jak nie,
            to jest nienormalna lub uległa głupiej modzie.
            Osobiście nie byłabym w stanie zapełnić wszystkich potrzeb samym macierzyństwem
            i miłością do męża.
            Gdym miała zostać do końca życia kobietą domową, oszalałabym. Już pędzej
            zrealizowałabym się jako pracująca singielką.
            • mobrebski Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 09.08.04, 14:14
              Moja Droga Magic00!
              Daruj proszę, ale Twój szanowny wiek szacuję na lat co najwyżej 30.
              Piszesz: "Gdym miała zostać do końca życia kobietą domową, oszalałabym. Już
              pędzej zrealizowałabym się jako pracująca singielka".
              OTÓŻ NIE, wydaje Ci się tylko. Byłabyś (będziesz) jako kobieta domowa spełniona
              w 90 %, zaś jako samotna singielka - może w 10 %.
              Jest tak dlatego, że kobieta (praktycznie każda) jest domowa, bo realizuje się
              przez rodzinę (nie przez przyjaciół!), miłość, macierzyństwo i kontakty
              międzyludzkie (i dopiero tu, na ostatnim miejscu jest miejsce na
              owych "przyjaciół").
              Kobieta bez mężczyzny nie jest kobietą, jest człowiekiem, tak jak mężczyzna bez
              kobiety redukuje się do bezpłciowego singla.
              Owszem, masz prawo być inna. Ale jeżeli NAPRAWDĘ nie chcesz mieć kochającego
              męża i dzieci (bo dlaczego zakładać, że nie będzie kochajcy?!) i wolisz pracę
              zawodową od rodziny i miłości, to pamiętaj, że jesteś wyjątkiem. Który NIE
              STANOWI wymienionych w artykule 40 % kobiet. Powtarzam: na szczęście nie
              stanowi.
              Pozdrawiam,
              Michał Obrębski
              • magic00 Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 10.08.04, 00:15
                Drogi Mobrebski

                miło, że mimo pewnej różnicy zdań strasz się zrozumieć mój punkt widzenia.
                Docieniam, że starasz się mnie przekonać do tego, co uważasz za dobre.

                "Daruj proszę, ale Twój szanowny wiek szacuję na lat co najwyżej 30."
                Trafiony, zatopiony

                Spędziłam ostatnie trzy lata jako kobieta domowa wychowując syna, z przerwami
                na prace czasowe. Z pewnością bym oszalała, gdy przyszło mi spędzić całe życie
                w domu. Właściwie oceniałam ten stan jako swego rodzaju niewolę, zamknięcie.
                Dlatego uważam, że samo życie rodzinne to za mało (dla ilu procent kobiet nie
                wiem, ale myślę, że dla wielu) aby mieć poczucie jako takiej satysfakcji).
                Bronię QA, bynajmniej nie będąc jedną z nich. Karierowiczka też ze mnie żadna,
                pracuję, ale bez widoków na wielkie sukcesy.
                Napisałabym może coś lepszego, ale strasznie późno już i ciężko mi się myśli.
                Pozdrawiam
                • mobrebski Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 10.08.04, 10:49
                  OK, gratuluję Ci rodzinnego szczęścia. I ciesz się nim, bo masz to wszystko, co
                  najbardziej kobiecie jest potzebne. Lub przynajmniej to, co jest najważniejsze.
                  Sam widzę, jak dziweczyny u mnie w firmie ciągnie do pozostawionych w domu
                  dzieciaków.
                  Do roboty zdążysz wrócić. A rodzina na zawsze już będzie Twoja. A nad
                  małżeństwem - pracuj po prostu. Może też da się dużo zrobić?... Powodzenia.
                  Quirkyalone dlatego są przegrani, że izolacja nie jest normą, ale
                  nieprawidłowością albo smutną koniecznością. Wierz mi: są dużo bardziej
                  nieszczęśliwi niż Ty.
                  Samotność jest tylko dla orłów. Quirkyalone tego nie chcą zrozumieć i artykuł
                  przewrotnie im w tym chowaniu głowy w piasek pomaga.
                  Ja już dawno tę prawdę zrozumiałem. I mimo że do pracy chciałbym chodzić...
                  chętnie bym się z Tobą zamienił.
                  Pozdrawiam i życzę szczęścia!
                  Michał Obrębski, Warszawa - tak się nazywam
          • Gość: jeszcze jedna Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.provider.pl 14.08.04, 09:16
            Ja mam 25 lat, w teście na QA mam 10 punktów ... za sobą ... 5 miesięcy bycia z
            kimkolwiek (chłopakiem) - ktorzy i tak prawie nigdy nie mieli dla mnie czasu.
            Zawsze slyszałam, że:
            -jestem inna
            -jestem ładna
            -jestem ponadprzeciętnie inteligentna.
            Nie piszę tego, żeby się chwalić, tylko żeby naszkicować swój profil. Nie czuję
            się szczęsliwa sama - ale wszyscy chłopacy mnie zostawiali z powodu m.in. mojej
            inności.
            Czesto chodze na przyjęcia moich znajomych. Często są same pary i ja jedna. I
            nie raz juz po wyjściu tamowałam gorzkie łzy.

            Tak, mam wielu przyjaciół, zwłaszcza internetowych, pochodząych z różnych grup
            społecznych, mam zainteresowania, wiedzę i czas.
            Ale jestem sama.
            I dziś też spalam przytułona do mokrej od łez poduszki.
          • Gość: jeszcze jedna Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.provider.pl 14.08.04, 09:26
            W teście uzyskałam 10 pkt. Mam 25 lat - i za sobą - może 6 miesięcy bycia z kims
            - w skali zycia. Ci ktosie prawie nigdy nie mieli dla mnie czasu...
            Podobno jestem
            -inna
            -ładna
            -nieprzeciętnie inteligentna
            I? Wszyscy chłopacy mnie zostawiali, często mówiąc, że jestem inna, albo
            proponwano mi litościwy status przyjaciółki.

            Owszem mam wielu znajomych, zwłaszcza internetowych. Często jestem zaprasza na
            przyjęcia, na których są głownie same pary. I nie raz opuszczając je tamowałam w
            ukryciu gorzkie łzy ("Dlaczego nie ja?").

            Mam sporo zainteresowań - zawsze miałam, mam jakieś perspektywy, mam ksiazki,
            studia itd... Chodze do kin, na basen, na joging, na kursy - sama - bo z kim?
            Koleżanki nie mają czasu, a koledzy nie mogą, bo im dziewczyny nie pozwalają.

            I dziś znów spałam przytulona do mokrej od łez poduszki.
        • Gość: KR$ Najbardziej mnie zastanowilo... IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 13.08.04, 19:13
          jak bardzo roznie ocenia sie odejcie od meza kobiety z kilkorgiem dzieci od
          odejscie od zony z kilkorgiem dzieci meza. W tym artykule matka wypowiadajacej
          sie kobiety odeszla od meza i byla za to podziwiana. Ciekawe jak wypowiadala by
          sie o ojcu gdyby zrobil taki sam numer?

          Smieszne jest to ze nikt tego nie zauwazyl gdyz obrazuje to kulturowa
          dysproporcje w traktowaniu kobiet i mezczyzn.
      • Gość: ANka Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 08.08.04, 20:08
        > Quirkyalone to sadalone. I jeżeli dziś tego nie rozumieją, to w wieku lat 60
        > zrozumieją na pewno.

        Zdarza się, że osoby, które mają wielką rodzinę i kilkoro dzieci umierają
        samotne.
    • Gość: dado4 Ta Pani ma rację i ten trend będzie wzrastał U NAS IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.04, 15:05
      Powodów jest kilka:
      1. Praca - jeśli wykonujesz to co lubisz to dlaczego masz tego nie robić.
      2. Przyjaźń jest ważniejsza niż miłość - związek bez przyjaźni jest jak bez SEX-
      u. (kto go wytrzyma)
      3. Coraz więcej z NAS należy do indywidualności, lubimy być w towarzystwie ale
      spędzanie czasu samemu sprawia nam także przyjemność.
      4. To jest nowego i wygodnego - będzie Trendy z czasem jak HipHop w Polsce u
      młodzieży.
      5. Życie "samemu" - nie ma kajdanek, przymusów. Obowiązki sami Sobie stawiamy.
      TO CHYBA NAJWAŻNIEJSZE
      Pozdrawiam
      Adam

    • Gość: jaga Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.04, 15:36
      ..zycie w pojedynke w USA ,czy innym kraju /bogatszym niz polska/jest
      zdecydowanie inne niż w naszych realiach ! Sam często fakt zabezpieczenie
      finansowego kobiety i dzieci jest tam inny niż w polskich realiach!Na decyzja o
      takim życiu ma też wpływ moim zdaniem NASZA przeszłość /ta z naszego domu
      rodzinnego i tak z przebytych związków/ aczkolwiek nie jest tak we wszzystkich
      wypadkach i dotyczy to moim zdaniem w większym stoponiu kobiet niż mężczyzn !
      Życie w pojedynke ma swoje moim zdaniem plusy i minusy /i mowie to z
      doświadczenia życiowego /sama żyje tak od kilku lat i jest to wybór świadomy.
      Zecydowanie jestem zwolennikiem takiego życia ,jednak musimy się MY kobiety
      przygotować na "odrzucenie"czasem ze stronych naszych koleżanek ! Takie czasem
      bywa to życie !
      Mimo zadowolenia w chwili obecnej z takiego sytanu ,nie wykluczam jednak
      możliwiśći zmiany tego "Quirkyalnego" stanu !
      • Gość: vesna Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.torun.mm.pl 07.08.04, 16:09
        Ciekawe jak to jest z tą przyjażnią, gdy poszczególni QA zaczną
        znajdować "drugie połówki"... Czy przyjaźń nie ucierpi?
        Na początku czytania zrobiło mi się wstyd za siebie, że nie lepię garnków i nie
        mam tabunów przyjaciół. Ale potem uświadomiłam sobie, że jestem z facetem,
        który jest moim najlepszym przyjacielem i mogę Z NIM jeść ciastka w łóżku albo
        piec chleb. Co więcej - tak bardziej mi to smakuje niż w samotności. Mam 20 lat
        i nie musiałam tworzyć całej ideologii ani spędzać lat sama by odkryć i
        zrozumieć siebie, żeby stworzyć szczęśliwy związek.
        Nie chcę oceniać QA, ale zupełnie się z nimi nie utożsamiam. Dobrze mi z sobą,
        z moim mężczyzną i może nie jestem trendy, ale jestem szczęśliwa.
        • Gość: triss Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 07.08.04, 16:27
          No cóż miałas po prostu niesamowite szczęście, że spotkałaś faceta, który jest
          jednoczesnie Twoim najlepszym przyjacielem;
          Zdaję sobie sprawę, że artykuł może dla niektórych trącić ideologicznie, ale ja
          go wolę odczytywać jako próbę uświadomienia ludziom, którzy nie mieli takiego
          szczęścia jak Ty, że ich życie też może być fajne, a znalezienie sobie partnera
          nie musi być jego treścią; raczej: miej oczy szeroko otwarte, ale nie szukaj na
          siłę, bo to nie ma sensu. Tutaj nie chodzi chyba o to, że samemu jest lepiej z
          zasady, ale że samemu jest lepiej niz z kimś przypadkowym (a więc czy można to
          nazwać modą?)
          PS: To, że z kimś jestes wcale nie przeszkadza nauce lepienia garnków;-)
          • Gość: erni Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 16:31
            Jest w tym chyba klucz pogrzebany:

            "Jesli wpierw nie zaakceptujesz siebie to nie jestes w stanie zaakceptować
            drugiej osoby"..
        • Gość: melania Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 17:00
          Do tego zjawiska mam ambiwalentny stosunek: z jednej strony w teście dostałam 10
          pkt, na 10 możliwych zdaje się ;), jestem sama od roku, rozwijam swoje mnóstwo
          zainteresowań i jest mi z tym dobrze. Z drugiej: myślę, że to okres przejściowy
          i cały czas mam tego świadomość - okres przejściowy przed prawdziwym życiem.
          Kiedyś spojrzałam wstecz i zrozumiałam, że od 16 roku życia byłam sama tylko
          przez 2 lata, ponieważ mam 30 oznacza to bite 12 lat związków... Teraz
          potrzebuję samotności, wiem, że jest niezbędna do tego, żeby dotrzeć do własnych
          pragnień i potrzeb. Szczerze mówiąc uważam, że to jest bardzo dobry okres mojego
          życia - mam wymarzoną pracę, ale i wolny czas - mogę się nieśpiesznie rozglądać.

          Oczywiście są minusy - moja rodzina na szczęście nie wtrąca się w moje życie,
          ale niektórzy znajomi próbują swatać nieudolnie, albo czasem wygłaszają
          komentarze - typu: "jesteś już zakochana?". Na to ostatnie pytanie
          odpowiedziałam: "a co? Jesteś w stanie zaakceptować mnie tylko wtedy kiedy będę
          zakochana?"

          Jednak nie ma co gloryfikować samotności albo czynić z niej styl życia - nie
          jest dobrze dla człowieka kiedy jest sam zbyt długo. Ja traktuję to jako etap
          przygotowania do związku. Wiem, że gdzieś jest mężczyzna, z którym stworzę dobry
          (nieidealny) związek i tylko kwestią czasu jest, aby nasze ścieżki sie przecięły...

          Czego życzę także wszystkim innym samotnym!
    • Gość: mru Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.autocom.pl 07.08.04, 16:31
      Witam.
      Skąd taka złość w ocenianiu ludzi którzy żyją inaczej?
      Przecież krzywda nikomu się nie dzieje przez to że ktoś jest sam. Ja tam nie
      wiem po której jestem stronie - aczkolwiek nie wiem czemu od czasu kiedy
      ukończyłam 18 lat wszyscy starsi np wpraszają się na mój ślub który kiedyś
      pewnie będzie - jak utrzymują. Babci nie chce mi się już odwiedzać - ona zawsze
      traktuje mnie ze współczuciem. Trzeba wychodzić - mówi - ja w twoim wieku...
      znacie te texty - problem w tym że babcia niewiele o mnie wie. Nie siedzę wcale
      w domu :) Spotykam się z ludźmi itp... Małżeństwo to ważny krok i nie mam
      zamiaru męczyć się przez resztę życia - jak większość znanych mi małżeństw.
      Jestem idealistką - i pewnie to jest głupie, ale nie umiem tego zmienić :) i
      nie chcę. Pewnie zostanę zgryźliwą starą panną z dziwactwami, ale w toksycznym
      związku zostałabym szajbniętą małżonką :) kto wie? :)
      • Gość: Ja Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 07.08.04, 18:07
        Ja moją babcię nawróciłam. Teraz zdecydowanie mnie popiera - nie trzeba się
        wiązać na siłę, jeśli już się spotka tego mężczyznę, to najlepiej konkubinat.
        Babcia jeszcze niedawno pytała się mnie "Kiedy ty się wreszcie zakochasz?!" a
        teraz - spiera się z sąsiadkami a czasem wręcz kłóci o bycie samym i niezywkle
        zajadle broni mojego, a teraz także jej stanowiska. Naciskanie na kogoś, żeby
        się wreszcie wiązał nie ma sensu. Jestem jak na razie sama (nie samotna),
        dobrze mi z tym, bo nie mam zamiatru się rozmieniać na drobne, ale kiedyś
        chciałabym spotkać mojego faceta i stworzyć z nim szczęśliwy dla nas obojga
        związek. A na razie jestem QA, cieszę się z życia i jest OK!
      • Gość: anuszka Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 17:54
        tak, moja babcia, mama, znajome rodziców, koleżanki z liceum.... jak się
        spotykamy pytają z błyskiem w oku "i co masz już kogoś", odpowiadam NIE. Nigdy
        nie stanowiło to dla mnie problemu, nie miałam i nie mam z tego powodu
        kompleksów. ale coraż rzadziej bywam na spotkaniach rodzinnych itp. Nie chce mi
        się odpowiadac na to smao pytanie. A nikt się nie pyta jaki film ostatnio
        widziałąm, jak mój doktorat, jakie plany na wakacje..... A koleżanka meżatka,
        którą notorycznie mąż zdradza, nie daje jej pieniędzy na zycie itp chodzi
        szczęśliwa, bo z obrączką na palcu. Chciałabym kiedyś być z kimś, wspólnie
        stworzyć dom, mieć dzieci, współne marzenia i plany i wspólną starość. Ale nie
        za wszelką cenę, nie dla zasady, nie dla mamy i dla babci, nie dla koleżaneg.
        Tylko dla mnie i dla niego - dla nas. Nigdy nie czułam się samotna, opuszczona,
        gorsza z powodu nie posiadania faceta. Chce być osoba wolną, zeralizowaną, z
        zainteresowaniami, z wolnym czasem dla przyjaciół i dla rodziny. A nie
        rozgoryczoną mężatka, któa jedyne czym się moze pochwalić to ślubnym zdjęciem w
        ramce na telewizorze. tAK JAK MOJA PRZYJACIÓŁKA.
    • Gość: just Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.comnet.net.pl 07.08.04, 17:48
      Czytając niektóre opinie kręciłam głową z niedowierzaniem, że w naszym kraju
      jest aż tak źle... No pewnie, że samotność jest straszna, ale jeśli może być
      trochę mniej straszna, to czemu do cholery nie?? Ja uważam, ze każda, nawet
      najgorsza sytuacja życiowa może do czegoś człowieka zainspirować. Jestem
      samotna, bo nie udaje mi się spotkać takiej osoby, z którą mogłoby mi być
      lepiej niż samej - i co? Mam się załamać? Przyczepić się do kogokolwiek, kto
      chodzi w portkach? Czy może zamknąć się w domu i nie wychodzić? Chcę żyć
      normalnie i chyba mi wolno? Żyję w czasach, które dają mi taką możliwość. Czasy
      są, tylko niestety ludzi brakuje... Ale co tam, staram się mieć, co się da:
      chodzę sama do kina, do kawiarni, urządzam sobie "skoki" na księgarnie i
      lumpeksy (książki i tanie ciuchy najlepiej wybiera się w pojedynkę - nie mam
      wątpliwości!), wieczorem robię sobie "nastrój" i jakoś funkcjonuję!c.d.-->
    • Gość: just QA - zobaczyć wartość w samotności - popieram!!!! IP: *.comnet.net.pl 07.08.04, 18:05
      Wreszcie naprawdę pozytywne spojrzenie na samotność! To nie jest hipokryzja, to
      twórcze, mądre podejście do życia, które nie koniecznie układa się tak jakby
      się chciało. W każdej sytuacji można zobaczyć jakieś plusy. Tak, jestem
      nieszczęśliwa, nie zaprzeczam, ale mogę też powiedzieć, że dzięki samotności
      się rozwijam (intelektualnie, duchowo) i dojrzewam do stworzenia głębokiego,
      fascynującego związku - wierzę, że będę to miała. Tymczasem jest ciężko, ale o
      ileż łatwiej byłoby to znieść, gdybym znała więcej osób podobnych do mnie...
      Wierzę, że istniejecie! Możemy sobie coś dać, zamiast zamykać się w czterech
      ścianach, żeby nie słyszeć opinii na swój temat, nie oglądać
      wszędobylskich "zakochanych" parek i... cierpieć mimo to. Napiszcie, jeśli
      myślicie podobnie: justie@poczta.onet.pl Pozdrawiam wszystkich QA. Jestem z
      Wami!!
      Nieuleczalna Idealistka
      • Gość: nichts Re: QA - zobaczyć wartość w samotności - popiera IP: *.crowley.pl 07.08.04, 18:11
        dzięki za ten cudzysłów przy zakochanej parce. on oddaje istotę rzeczy. a ten
        tekst broni prawdziwej miłości. takiej która niekoniecznie jest szczęśliwa i
        prowadzi do sympatycznego "bycia razem". w imię takiej miłosci warto być
        samemu, zamiast wpadać w fałszywy wir, gdzie słowem kocham szafuje się na lewo
        i prawo.
        • Gość: toja! Re: QA - zobaczyć wartość w samotności - popiera IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.04, 21:11
          Naprawdę nie ma po co ulegać modzie i presji na to, żeby mieć kogoś. Zawsze
          trzeba być sobą. W dzisiejszym świecie raczej samotność jest najlepszym
          towarzyszem. A co na to mądrość ludu, czyli ludowe przysłowia:

          1/ Przyjaźń bliższa jest szczęścia aniżeli miłość
          2/ Przyjażń się tam mocną staje, gdzie podobne obyczaje
          3/Przyjaciela ty stąd poznasz prawego, jeśli miłuje Ciebie, nie co twego
          4/ Nie wstydż się tego, czym jesteś
          5/ Gdzie złe przypadki, tam przyjaciel (chłopak ;-))rzadki
          6/ Byle mieszek był blisko, przyjaciel (chłopak ;-)) przybędzie.

          A co na to mądre księgi:
          "gdyby poszukiwacza Prawdy nie znalezł lepszego lub równego sobie towarzysza,
          niech bez ociągania się podążą samotnym szlakiem, nie ma dlań wspólnoty z
          głupcem"

          "Nie związuj się ze złymi towarzyszyszami: nie poszukuj towarzystwa ludzi
          podłych. Związuj się z dobrymi przyjaciółmi; staraj się o towarzystwo ludzi
          szlachetnych".

          " Z przywiązanie wypływa żal, z przywiązanie wypływa lęk. Dla kogoś kto jest
          całkowicie wolny od przywiązanie, nie istniej żal, i skądże by wtedy lęk?"

          "Kiedy zaś nie znajdziesz towarzystwa mądrego i roztropnego przyjaciela, kogoś
          kto wiedzie dobre życie - wtedy tak jak król, który pozostawia za sobą pokonane
          królestwo, albo samotny słoń w puszczy, powinieneś samotnie podążąc swoją drogą"

          "Lepsze jest życie wa samotności niż towarzystwo głupca. żyj samotnie i nie
          czyń zła - bądż wolny od trosk niczym słoń w głębokiej puszczy"

          Zdrówko!


      • Gość: b3 Re: QA - zobaczyć wartość w samotności - popiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 21:17
        Podoba mi się to, co mówisz (ze względu na szczerość). Nie wiem tylko,jak
        definiujesz samotność. Może jesteś nieszczęśliwa dlatego, ze definiujesz ją
        negatywnie: jako brak kogoś innego (i jako przygotowanie do bycia z
        hipotetycznym kimś). Pytanie zasadnicze jest takie: czy można nie odczuwać
        samotności, nawet "będąc z kimś"? Według mnie nie można, choć są różne
        zagłuszacze. Tylko Bóg nie jest samotny, bo ma trzy osoby (nie bierz tego jako
        kpinę, ale zbyt poważnie -też nie).
    • Gość: mru Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.autocom.pl 07.08.04, 19:16
      Co do babci - to dla mojej nie jest ważna miłość, moja babcia twierdzi że w
      małżeństwie miłości być nie powinno!
      Mieszkam z rodzicami - chociaż już dzieckiem nie jestem. Trudno mi z nimi
      wytrzymać. W tym roku miałam się przenieść, ale jak pomyślę że pozostaną mi 4
      ściany - to nie wiem czy dam sobie radę. Mam znajomych, ale przyjaciół brak, no
      i doła mam - zawsze na wakacje :):):)
    • Gość: wielblad Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: 5.5R3D* / *.cache.pol.co.uk 07.08.04, 20:41
      Niestety, ale Meksykanie i Arabowie wypra cywilizacje bialego czlowieka w US i
      Europie Zachodniej, poniewaz biale kobiety beda 'szukaly' (albo i nie)
      swojej 'drugiej, pasujacej polowy' przez cale lata i nawet jesli urodza dziecko
      to w poznym wieku (czytaj - dziecko nie bedzie zdrowe).

      Kobiety nie moga znalezc odpowiedniego partnera z powodu wszechobecnej
      propagandy naklaniania ich do wyzszej edukacji a nie do troszczenia sie o
      przyszla rodzine - ilosc kobiet z wyzszym wyksztalceniem jest wieksza niz
      mezczyzn ! (jakosc wyksztalcenia takich 'polinteligentek' to inna sprawa). W
      tym samym czasie panowie zajmuja sie praca lub zarabianiem pieniedzy, sila
      rzeczy nie trawia czasu na wykladach i w wieku 26 lat sa juz calkiem niezle
      ustawieni.

      Jedyny ratunek to obrona dziewczynek w (normalnych) rodzinach od najmlodszych
      lat przed feministyczna propaganda w tv i prasie lub przejscie na Islam. Zmiany
      w prawie rodzinno-rozwodowym (np nie karanie faceta za zalozenie rodziny lub
      ozenienie sie) rowniez by pomogly.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja