Gość: Bluebird Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 20:50 Jeżeli istnieją faceci "quirkyalone", to ja jestem jednym z nich. Uważam, że stały związek to duża cena za bycie nie-samotnym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: finka Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.crowley.pl 07.08.04, 20:57 ale z was wszystkich głupie dzieci. bawcie się, pijcie, jak się bawić i pić potraficie. sa ludy co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miki Śmieszny tekst IP: *.pl 07.08.04, 21:00 Uważam, że tworzenie religii z życia w pojedynkę jest śmieszne...Może rzeczywiście kult par jest bardzo silny w społeczeństwie ale bez przesady. Jestem własnie w trakcie rozwodu. Umawiam się na randki ale też cieszę się swoją samotnością. Nie czuję się przez to gorsza ani lepsza - to po prostu kolejny etap w moim życiu. Chciałabym stworzyć udany związek, mieć dzieci i bezpieczny dom ale jeśli się nie uda - trudno, urządzę się samotnie na tym świecie:)"Każdy człowiek jest samoistną wyspą" - warto o tym pamiętać. Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fink Re: Śmieszny tekst IP: *.crowley.pl 07.08.04, 21:20 jak cytować to dokladnie. a brzmiało to : każdy człowiek jest SAMOTNĄ wyspą. nazwiska autora nie wymieniam. w tak czcigodnym gronie po cóż? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: b3 Re: Śmieszny tekst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 21:27 Masz rację, moja słodka monado. A może "Mój słodki monado", ale to jakoś mi nie brzmi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: toja! ludowe przysłowia IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.04, 21:02 Naprawdę nie ma po co ulegać modzie i presji na to, żeby mieć kogoś. Zawsze trzeba być sobą. W dzisiejszym świecie raczej samotność jest najlepszym towarzyszem. A co na to mądrość ludu, czyli ludowe przysłowia: 1/ Przyjaźń bliższa jest szczęścia aniżeli miłość 2/ Przyjażń się tam mocną staje, gdzie podobne obyczaje 3/Przyjaciela ty stąd poznasz prawego, jeśli miłuje Ciebie, nie co twego 4/ Nie wstydż się tego, czym jesteś 5/ Gdzie złe przypadki, tam przyjaciel (chłopak ;-))rzadki 6/ Byle mieszek był blisko, przyjaciel (chłopak ;-)) przybędzie. A co na to mądre księgi: "gdyby poszukiwacza Prawdy nie znalezł lepszego lub równego sobie towarzysza, niech bez ociągania się podążą samotnym szlakiem, nie ma dlań wspólnoty z głupcem" "Nie związuj się ze złymi towarzyszyszami: nie poszukuj towarzystwa ludzi podłych. Związuj się z dobrymi przyjaciółmi; staraj się o towarzystwo ludzi szlachetnych". " Z przywiązanie wypływa żal, z przywiązanie wypływa lęk. Dla kogoś kto jest całkowicie wolny od przywiązanie, nie istniej żal, i skądże by wtedy lęk?" "Kiedy zaś nie znajdziesz towarzystwa mądrego i roztropnego przyjaciela, kogoś kto wiedzie dobre życie - wtedy tak jak król, który pozostawia za sobą pokonane królestwo, albo samotny słoń w puszczy, powinieneś samotnie podążąc swoją drogą" "Lepsze jest życie wa samotności niż towarzystwo głupca. żyj samotnie i nie czyń zła - bądż wolny od trosk niczym słoń w głębokiej puszczy" Zdrówko! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 21:09 Nowy Wspaniały Świat... Ja myślę, ze tylu ludzi jest teraz samotnych bo koncentrujemy się na tylko sobie samych, a żeby być z kimś trzeba wysiłku. Ten wysiłek nie jest trendy. Mnie to przeraża... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babe Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.adsl.proxad.net 07.08.04, 21:40 Gość portalu: anka napisał(a): > Nowy Wspaniały Świat... > Ja myślę, ze tylu ludzi jest teraz samotnych bo koncentrujemy się na tylko sobi > e > samych, a żeby być z kimś trzeba wysiłku. Ten wysiłek nie jest trendy. > Mnie to przeraża... Oj, z ust mi to wyjelas. Mam nieodparte wrazenie, ze czekanie na tego jedynego idealnego i prawdziwego partnero-przyjacielo-malzonka kryje niezdolnosc/niechec/obawe zrobienia wysilku by wziac druga osobe taka jaka jest, z zaletami i wadami. To po prostu nowa wersja czekania na ksiecia z bajki. Kazdy zwiazek wymaga pewnych ustepstw i szukanie osoby z ktora sie chce-byc-ale- bez-rezygnacji z jakiejs czesci "siebie" jest utopia. A co to bedzie, kiedy sie pojawi dziecko, to daje dopiero szkole zycia i rezygnacji z dotychczasowego wygodnego trybu zycia, a nie lepienie garnkow. Nawiasem mowiac, bardzo znaczaca wydaje mi sie niechec QA do rodzicielstwa. Kazdy zwiazek dociera sie latami - dla informacji : w tym roku bedziemy obchodzic 12 rocznice slubu i z perspektywy czasy pojmuje, ze tak naprawde sie poznalismy po jakichs 10 latach wspolnego zycia i nadal sie odkrywamy. Ale po drodze byly rzeczy dalekie od idealu : jego skarpety w salonie i moje notoryczne spoznialstwo nad ktorym kazde z nas musialo przejsc do porzadku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: toja ;-) Przyjaźń czy miłość? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.04, 21:12 Naprawdę nie ma po co ulegać modzie i presji na to, żeby mieć kogoś. Zawsze trzeba być sobą. W dzisiejszym świecie raczej samotność jest najlepszym towarzyszem. A co na to mądrość ludu, czyli ludowe przysłowia: 1/ Przyjaźń bliższa jest szczęścia aniżeli miłość 2/ Przyjażń się tam mocną staje, gdzie podobne obyczaje 3/Przyjaciela ty stąd poznasz prawego, jeśli miłuje Ciebie, nie co twego 4/ Nie wstydż się tego, czym jesteś 5/ Gdzie złe przypadki, tam przyjaciel (chłopak ;-))rzadki 6/ Byle mieszek był blisko, przyjaciel (chłopak ;-)) przybędzie. A co na to mądre księgi: "gdyby poszukiwacza Prawdy nie znalezł lepszego lub równego sobie towarzysza, niech bez ociągania się podążą samotnym szlakiem, nie ma dlań wspólnoty z głupcem" "Nie związuj się ze złymi towarzyszyszami: nie poszukuj towarzystwa ludzi podłych. Związuj się z dobrymi przyjaciółmi; staraj się o towarzystwo ludzi szlachetnych". " Z przywiązanie wypływa żal, z przywiązanie wypływa lęk. Dla kogoś kto jest całkowicie wolny od przywiązanie, nie istniej żal, i skądże by wtedy lęk?" "Kiedy zaś nie znajdziesz towarzystwa mądrego i roztropnego przyjaciela, kogoś kto wiedzie dobre życie - wtedy tak jak król, który pozostawia za sobą pokonane królestwo, albo samotny słoń w puszczy, powinieneś samotnie podążąc swoją drogą" "Lepsze jest życie wa samotności niż towarzystwo głupca. żyj samotnie i nie czyń zła - bądż wolny od trosk niczym słoń w głębokiej puszczy" Zdrówko! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: askon QUIRKO ŚWIRKI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 21:56 Widze ze powstala nowa ideologia obłudy i zakłamania (która to już) :) Odpowiedz Link Zgłoś
assasello Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 07.08.04, 22:12 quirkyalony łączcie się: www.paragraf.blox.pl ;> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miss Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 22:29 Znam kilku quirkyalones. Pieniadze, pozycja, klabing, markowe ciuchy, przyjaciele, tacy w cudzysłowie, a nawet niektórzy bez... a ja wolę swoją półroczną córeczkę, kilka kilo nadwagi po porodzie i moje wszystkie wspomnienia z czasów, kiedy byłam quirky... dobrze, że tylko wspomnienia. Nikomu nie zycze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vodka nie ad rem IP: *.crowley.pl 07.08.04, 23:01 grunt to wszystko wrzucic do jednego worka. nie chce miec dzieci, ale nie dlatego że jestem ponad czy też boję sie kilogramow po porodzie. czasami cały ten kram - rodzinkowo-małżeński jest konformizmem. podkreslam - dla niektórych. np. dla mnie. ale wlasnie dlatego mam prawo tak pisać,że małzeństwo to dla mnie świętość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: triss Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 08.08.04, 19:07 dlaczego tak dużo wypowiadających sie tu osób utożsamia quirkyalone z życiem klubowym, ciągłą zabawą i płytkimi związkami międzyludzkimi(vide pseudoprzyjaźnie)? No jeszcze nie zapomnijmy dodać przypisywanej im niechęci do dzieci. To nie sa tożsame grupy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doroo Quirkyalone - jak to się wymawia? IP: *.kalisz.mm.pl 07.08.04, 22:52 Odpowiedz Link Zgłoś
woyytek streszczenie ksiazki 07.08.04, 22:56 pitu-pitu chlastu chlastu, srutu-tutu sam mam mao. cena 20$ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mgd co mnie cieszy... IP: *.chello.pl 08.08.04, 01:34 ...to, że czytelnicy/-czki 'Wysokich Obciachow' (przepraszam, ale za ten artykuł się należy) mają znaczenie więcej i znacznie cekawszych rzeczy do powiedzenia niż super-bohaterka artykułu w swojej super-książce! 'Pojedynczy' z całego świata pisali, że dzięki Sashy wreszcie mają poczucie przynależności do grupy... ?! -czy to nie absurd sam w sobie? Samotni wszystkich krajów - łączcie się! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielonawy2 Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: 81.210.16.* 08.08.04, 02:23 A efekt będzie taki że wszyscy wymrą jak mamuty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: spalc pokomune po...i polaczkowie IP: *.client.comcast.net 08.08.04, 08:15 fascynacja angielskim siega zenitu w polandii, i usilne tlumaczenie slow ktorych bezposrednio tlumaczyc nie mozna. "Quirky" to slowo ktore kazdy anglosas rozumie, a polaczek bedzie sobie tlumaczyl do usranej smierci i tak gowno bedzie wiedzial. Tak jak "ciec" to slowo ktore kazdy polak rozumie ale anglosas bedzie je tlumaczyl az sie zesra. Nie starajcie sie tlumaczyc obcej kultury i pojec, wymyslcie swoja, wy dyskopolowe dupki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stauffenberg "Ideologie tanio dorabiam" IP: *.aster.pl 08.08.04, 12:42 Wytłumaczenie jest proste: cywilizacja wywodząca się z basenu Morza Środziemnego czyli europejska i jej dalecy amerykańscy potomkowie, wymiera. Zniknnie jak miasta Mohendżo-Daro czy "wielka armia" Tsingów. Pierwsze objawy już mamy - dumni zadowoleni z siebie egoiści, nie potrafiący nie tylko się poświecac, ale też zrozumieć drugą osobę...Me,myself and I. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Niekobieta Czy wiecie co czytacie? IP: 213.134.138.* 08.08.04, 12:42 Cytując nagłówek tego portalu - co powinno, według Gazety, interesować Was, polskie kobiety: "Kobieta: | Wysokie Obcasy | Avanti | Poradnik domowy | Kuchnia | Dziecko | Ślub " a na deser propagowanie anglosaksońskiego homoseksualizmu i samotności dla emocjonalno-moralnego dreszczyku. A może by tak, na przykład: Kobieta: Władza | Myślę sama | Jak zmienić świat | Nauka | Rozwój | Bóg | Śmierć? Zezen, feminista-niekobieta Odpowiedz Link Zgłoś
chill Re: Czy wiecie co czytacie? 08.08.04, 12:47 dziekuje ci za to,na co zwrociles uwage...to dosc upokarzajace,jak kobiety same sie ograniczaja,nie sadzicie?...smutne ale prawdziwe ;/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Czy wiecie co czytacie? IP: 81.219.117.* 09.08.04, 21:13 Nie jest dobrze generalizować i nie brać pod uwagę faktu, że kobieta do "Wysokich obcasów" sięga po przeczytaniu właściwej treści Gazety. Nie na darmo są one nazwane DODATKIEM. Natomiast uwagi pt. Myślę sama / Nauka / Rozwój etc. uważam za źle świadczące o ich autorze, który tytułuje się feministą a pisząc te słowa stawia się powyżej adresatek swoich słów. Odpowiedz Link Zgłoś
chill Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 08.08.04, 12:43 Czy naprawde tak dobrze być tzw.QA? Mimo wielu pozytywow plynacych z tego stanu tak naprawde wydaje mi sie on byc-mimo wszystko-jedynie stanem przejsciowym w zyciu...Przynajmniej moim...Co prawda nigdy nie wpadlam na tak dziki pomysl,zeby do bycia samemu dorabiac tyle ideologii,choc jak widac,fakt istnienia tejze dowodzi,ze mimo pozornego szczescia QA jednak tlumacza sie z czegos...Przed innymi,moze przed soba...Prawdziwe szczescie i radosc nie wymaga afiszowania sie z tym i glosnym udowadnianiu wszystkim,ze jest dobrze-tak naprawde dowodzi czegos wrecz przeciwnego...Nie staram sie tu robic z QA bandy frustratow,ale prawda wyglada tak,ze kazdy z nas potrzebuje bliskosci,tej najpelniejszej,najbardziej intymnej...A tego do konca nie dadza nam przyjaciele,chocby byli najlepsi...Ostatecznie kazdy z nas ma nadzieje spelnienia u boku tej jednej,jedynej osoby-a kto wypiera sie tego przed samym soba,jest glupcem,bedzie wciaz uciekal od swoich prawdziwych pragnien w swiat,ktory sam sobie buduje,ale ktory do konca nie da mu szczescia... "Calosc istnienia to magia bycia potrzebnym jednej osobie"-wciaz lubie myslec,ze jest cos w tym pieknym cytacie... Odwazcie sie tylko szukac... Odpowiedz Link Zgłoś
aspazja.z.miletu Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 08.08.04, 16:31 No, nie wiem. Mnie niepokoi mysl, ze dopiero przy czyims boku mialabym czuc sie spelniona, tak jakbym w pojedynke byla niepelnowartosciowa. Bzdura i tyle. Niemila jest dla mnie rzecza ukladanie sie na okreslonych szufladkach, dlatego czytajac artykul z duza doza silnej woli opieralam sie checi utozsamienia sie z bohaterami tegoz. Ale prawda jest taka, ze jestem samotna, byl to moj swiadomy wybor po kolejnym zwiazku z typu utylitarnych. Pomyslalam sobie, ze dosc mam brania odpowiedzialnosci za drugiego czlowieka tylko dlatego, ze niedopuszczalna wydaje sie mysl o samotnosci. Tak naprawde te byle jakie, na sile zawierane zwiazki maja rownie duzo wspolnego z miloscia i odpowiedzialnoscia, co hipopotam z czapla zrywajaca sie do lotu. Wietrze w nich wieksza oblude i zaklamanie niz w rzekomym dorabianiu ideologii do bycia wolnym strzelcem. Nie deprecjonuje osob zyjacych w zwiazkach - widuje wiele szczesliwych z soba par i szczerze im gratuluje. Jednak sama w sobie w tej chwili nie odnajduje sklonnosci do szukania kogokolwiek. Byc moze z tego oto powodu: "QA tworzą tak intensywne i głębokie związki ze swoimi przyjaciółmi, że szukając partnera, pragną przyjaźni co najmniej tej samej jakości plus 'tego czegoś', co może dać ci tylko ukochana osoba." Wiem, ze to jest z gory skazane na porazke. Glosom, ktore orzekna "tak myslisz teraz, jestes mloda, a co, gdy sie zestarzejesz?" odpowiem zas, ze szukanie partnera tylko po to, by mial sie mna kto opiekowac na starosc zatraca o pewna forme usankcjonowanej prostytucji - w kazdym razie z takim procederem kojarzy mi sie ow akt wyrachowania. O seksie w tym kontekscie nawet juz nie wspomne, bo moglabym uzyc zbyt mocnych slow... pozwole sobie tylko nadmienic, ze nie dla wszystkich jest on najistotniejszy. Czy to jest idealizm, czy to jest romantyzm, nie wiem. Wiem, ze zwiazki przemijaja, ludzie sie w nich zmieniaja (rowniez o to nie mam do nikogo pretensji), przestaja sobie odpowiadac... a grupa przyjaciol zostaje bez wzgledu na osobiste huragany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin 2 grupy IP: 62.233.188.* 08.08.04, 16:56 takie osoby moga wywodzić się z 2 grup: a) zakompleksione i nieśmiałe lub brzydkie które boją się miłości lub nie mogą znaleźć nikogo chętnego i próbują dorabiać filozofię b) skrajnie egoistyczni ludzie którzy miłość traktuja jak kupno najplepszego komputera (w artykule widać rysy takiej postawy) ci pierwsi wreszcie na kogoś trafią, prędzej czy później zgodnie z porzekadłem "każda potwora znajdzie swego amatora" ci drudzy są niegodnymi współczucia zagubionymi ludźmi, niech robią co chcą; ja z pewnością NIGDY w życiu nie chciałbyym żyć z osobą tak pretensjonalną jak przedstawiona w artykule autorka 'książki'; ani biedna kobiecina się nie wyżyje seksualnie w najlepszym do tego wieku, ani nie pozna normalnej międzyludzkiej bliskości opartej na czystej bezinteresowanej miłosci (a nie wysokich wymaganiach względem siebie - miłość to nie wyscig szczurów) bo chińskiego i tak się nie nauczy żeby gadać z Chińczykami a dobre garnki i tak będzie musiała kupować w sklepie... szade szade majn frojnd zamiast popularyzować absurdalne lewicowe ideologie "kochajmy się i łączmy się w pary" Odpowiedz Link Zgłoś
szprota Jest jeszcze trzecia grupa: 08.08.04, 17:35 Osób, które nie maj¹ w sobie chorobliwego lêku przed samotnoœci¹, bo wiedz¹, ¿e s¹ w stanie dac sobie radê sami, bez uzale¿nienia od "drugiej po³ówki" - s¹ samodzielni i samowystarczalni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anmei Re: 2 grupy IP: *.3.pl / *.3.pl 08.08.04, 17:39 Tak a propos garnkow, nauki chinskiego etc. "It is the unhappy man who needs pleasures; they enable him to to forget his unhappiness for a while...If everybody in the world were completly happy, such yhings as cinemas, theatres, foxhunts, golf courses...would notice an alarming drop in their finances." M. armstrong, What is Happiness Ale niech QA sobie i innym wmawiaja, ze sie oddaja swemu hobby by poglebic swa szczesliwa , samotna ( obowiazkowo ze swiadomego wyboru )egzystencje... Odpowiedz Link Zgłoś
szprota Re: 2 grupy 08.08.04, 22:31 Cytat nie jest argumentem. Uzasadnij, dlaczego samotnosc musi byc nieszczesliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anmei do szproty IP: *.3.pl / *.3.pl 09.08.04, 10:12 Nie musi. Przez kilka, kilkanascie lat moze byc calkiem OK, ale mam wrazenie, ze nie jest do dobry pomysl na cale zycie. Wydaje mi sie, ze spora czesc ludzi, ktora jest dlugo sama zaczyna sobie wmawiac, ze im tak dobrze ( nic w tym dziwnego, czlowiek zawsze sobie wmawia tak, zeby mu bylo lzej, lepiej etc.), wynajdywac tysiace zajec, nie daltego, ze ich cos pasjonuje , tylko po to by zabic czas. Nie chce wartosciowac, ale poswiecenie czasu drugiemu czlowiekowi, zglebianie jego osobowosci wydaje mi sie czyms istotniejszym niz nauka chinskiego (tak przy okazji chyle czola przed tymi, ktorzy ten jezyk rzeczywiscie znaja - mam wrazenie, ze japonski to przy nim bulka z maslem:-)czy lepienia garnkow. Z doswiadczenia wiem, ze gdy jestem sama czesc zajec ( z nadmiaru czau ) to po prostu wynajdywanie sobie czegos, co pomoze zapelnic ten czas. I jeszcze jedno, nigdy nic nie wydalo mi sie rownie fascynujace jak poznawanie drugiego czlowieka, zblizanie sie do niego, budowanie glebokiej relacji. Wkuwanie japonskiego ( jestem po japonistyce) byloby bez sensu ( mimo calego uroku tego jezyka), gdyby nie mialo mi umozliwic kontaktu z drugim czlowiekiem. Jakos zawsze bylo to dla mnie nadrzednym celem. Oj , jak sie rozpisalam:-) Nie mam nic przeciwko "chwilowej" samotnosci. Ale mysle, ze zycie jest pelniejsze, gdy sa w nim okresy glebokiego bycia z drugim czlowiekiem.No i jeszcze jedno. Jesli po drugiej stronie samotnosci stawiamy byle jaki zwaizek to jasne, ze samotnosc jest super. Jesli zas po drugiej stronie postawimy dobra, gleboka wiez z drugim czlowiekiem, to zawsze wybiore to drugie... Pozdrwaiam. Odpowiedz Link Zgłoś
szprota Do Anmei 09.08.04, 15:51 Rozumiem. Ja nie chce wartosciowac, co daje wieksze poczucie spelnienia: gleboka wiez z dobrze rozumiejacym cie czlowiekiem czy mozliwosc poznania samej siebie w samotnosci. Na obecna chwile odpowiada mi to drugie. Nie odczuwam pustki, wreszcie mam czas skoncentrowac sie na sobie, a jest mi to potrzebne do higieny psychicznej. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: triss Re: 2 grupy IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 08.08.04, 19:22 życie nie jest takie proste; mam kilka ładnych koleżanek - niektóre nawet są bardzo ładne (co widać po odwracających się głowach panów...), są sympatyczne, umawiaja się na randki i co z tego, kiedy nie mogą trafić na tego jedynego...; niektóre były bardzo zakochane, ale nic z tego nie wyszło (jeden ukrywał żonę, drugi chciał sie tylko przyjaźnić - chociaz nic na to nie wskazywało, a kolejny grał w dziwna grę pt. "chciałbym, a boję się" i wreszcie zniknął we mgle, żeby niedawno znowu się pojawić i zatruwać komuś życie niepewnościa...) do tanga trzeba dwojga... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Arkan Uszy do góry single ! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.08.04, 20:03 "Carolyn Jacobs, lat 27, lubi jeździć wieczorem po mieście i trąbić na przystojnych chłopaków"- To jest hobby ? Gdyby Carolyn Jacobs była facetem i trąbiła na kobiety, to Kinga Dunin już by rozpaczała nad rozpasanym seksizmem panów. Brutalnie mówiąc Carolyn lat 27 pewnie jest grubą, białą amerykanką i oprócz masturbacji nic jej fascynującego w życiu już nie czeka... Bycie singlem to tylko forma przejściowa-też się martwiłem byłem sam....ale wczoraj się oświadczyłem się w Parku Saskim z bukietem pięknych róż :-) I jestem bardzo szczęśliwym facetem :-)3majcie się ciepło !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: s19 Re: 2 grupy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 13:26 genialne, jestem sama i teraz już wiem napewno dlaczego, po prostu jestem w grupie 1, (pewnie przez grube nogi i ten ogromny nos, nienawudzę go!) ale na szczeście dajesz mi szansę, kiedyś kogoś może mi sie uda znalezc (uff),... a może jednak jestem w drugiej grupie (oh to straszne!)... tak, napewno wszystko przez to że jestem egoistką, nie chciałam życ z facetem który mnie zdradzał (nic takiego),który... był dobrym człowiekiem tylko niestety nie dla mnie. Trzeba być wyjątkowo egoistyczną babą zeby żyć w pojedynkę zamiast szybko znależć sobie kogoś następnego(przciez to nie musi być miłość),żeby cieszyć sie tym co sie ma tu i teraz:niezależnością,przyjaciółmi,udaną zimą, pięknym latem. Pełno jest dokoła tych "najlepszych komputerów", mili serdeczni, bezpretensjonalni,inteligentni,wrażliwi faceci czekaja tuż za rogiem tylko ja przez ten mój egocentryzm nikogo nie zauwazam.(jeżli nawet jakiś facet jest z kimś związany to przecież:"nie ma takiego wagonu którego sie nie da odczepić") Muszę sie nad soba zastanowić skoro jestem sama to NAPWENO ze mną coś jest nie tak. Do końca tygodnia muszę sobie kogoś znależć, tak dłużej być nie może,jeszcze ktoś mnie nazwie QA (brr), nawet nie chcę o tym myśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
tomasdyg Re: Mówię prozą, mówię prozą !!! 08.08.04, 22:47 Mówię prozą, mówię prozą !!! -W latach siedemdziesiątych XX, w Polsze wynaleziono zwis męski, znany na całym świecie pod nazwą krawat. Wcześniej pan Jourdain odkrył, że mówi prozą. Quirkyalone to kolejne tego typu i tej wiekopomnej skali odkrycie ino, że po amerykańsku, przełożone na handel, czytaj pieniądz. Czekam w napięciu na następne odkrycia ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
apetyt_na_zycie Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 09.08.04, 08:37 Gość portalu: Arni napisał(a): > Co za bzdury. Romantyczy to jest tylko ten text. Single sa sami bo nie sa w > satnie nawiazac zwiazku z druga druga osoba. Smutne ale prawdziwe. Sam to > wiem po sobie. I sam to widzialem w lasnmie w tych stanach zjednoczonych Nikt > nie chce byc sam, tylko ze tez nie jest latwo czlowiekowi ze znisczona > psychika (zniszczone dziecinstwo, doratsanie w rozbitej rodzinie) stworzyc > zwiazek z druga osoba. Juz 40% amyrakanow. Strasznie to smutne. cuz > cywilizacja powstaje rozkwiat , a potem nastepuje jej kres.. Co za bzdury! Masz jakiś problem, bo jesteś nieszczęśliwie samotny? Jesli chodzi o dorabianie ideologii, to najczęściej je widzę w uświadamianiu singlom, jacy powinni być nieszczęśliwi, że własnie nie są w stadle małżeńskim. No i problem, bo naprawde wielu singli jest takimi z wyboru. A cóż to za bzdury o problemach z realizacją popędu? Jeden z moich kolegów mówi: "nie trzeba kupować krowy, żeby napić się mleka". Problemy z relacjami międzyludzkimi najczęściej mają właśnie "sparowani", bo oni zbyt często niestety zamykają się na wszystkich poza sobą, a później oglądają się, że wokół jest pusto, a we dwoje jakoś nudnawo... Żyjemy w szczęśliwych czasach, kiedy wiekszośc singli jest singlowa, bo nie chce zniżać poprzeczki, żeby tylko byc z kimkolwiek. Bo i po co? Stale namawiających mnie na zamążpójście sparowanych znajomych pytam niezmiennie: "A po co"? Najczęśtsza odpowiedź to: "A co masz mieć lepiej niż my". Bez komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szyszka11 Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.pwpw.pl / 217.17.44.* 09.08.04, 10:48 Nacisk środowiska na singli bywa b. duży (żeby wreszcie się ustatkowali itepede. Patrzę na mojego brata (34), który ciągle ogłasza się w gazetach (oczywiście interesuje go poważny związek !), poznał tych kobit chyba kilka setek, z niektórymi nawet trochę się "poprzyjaźnił", od kilku lat jednocześnie przyjaźni się z panią samotną z dzieckiem, która toleruje (z trudem) jego "dodatkowe przyjaźnie" i sex z nimi związany. Przy tym wszystkim nasi rodzice "chcieliby bardzo, żeby wreszcie się ożenił". Bzdura. Żeby co, unieszczęśliwił jakąś kobitkę lub kilka na raz ? Jak mówię, że może nie wszyscy nadają się do małżeństwa, to spuszczają (rodzice) nas na kwintę. Żeby było śmiszniej, to ja miałam być tzw. "starą panną" (według rodzinki), bo... nie bardzo paliłam się do sprzątania i innych prac domowych.Teraz ja jestem mężatką z dzieckiem, a braciszek wiecznym kawalerem, tyle że on ...ciągle szuka tej drugiej połówki, ale zawsze coś nie tak: albo za stara, albo z dzieckiem którego on nie lubi, albo mieszka z rodzicami, albo biedna, albo... On chyba powinien być sam, bo ma już swoje nawyki, a jak mu samotnie, to jedzie do rodziców (ciągle pępowina nie odcięta), do pani, która toleruje inne panie (ona obsługuje go w wolnych chwilach, gdy on nie ma innych randek ! Dla mnie paranoja), puszcza tysiące esemesów do byłych, przyszłych i obecnych pań. Dla mnie to wszystko porąbane jakieś, ale on widocznie nie umie inaczej żyć (?) Odpowiedz Link Zgłoś
milka2288 Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę 09.08.04, 11:51 Zazdroszczę tym singlom którzy są (albo wierzą że są) szczęśliwi w pojedynkę. Ja jestem samotną, niezależną i chyba niebrzydką dziewczyną. Niestety mam strasznego pecha w nawiązywaniu znajomości. A samotność daje mi strasznie w kość. Może zamiast przechwalania się ktoś na tym forum potrafi doradzić jak znaleźć wyjście z tej sytuacji. Dodam że mam świetne koleżanki i wspaniałą rodzinę, na którą zawsze mogę liczyć ale brak mi kogoś kto poprostu by mnie kochał i szanował. Czy ja chcę zbyt wiele? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Penelopa Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 13:09 nasza kultura nadal jest obciazona romantyczna spuscizna, a szczytem szczescia jest "odnalezienie milosci". nie umkniemy przed tym i nawet "Quirky alone" obraca sie w takim schemacie. poniewaz widzenie swiata, siebie i relacji, nie zmienia sie w ciagu kliku lat, wazne jest by choc dostrzec relatywna wartosc "opcji romantycznej". nie zburzymy jej, ale popatrzmy uwazniej, jakie inne wersje oferuje nam wspolczesne spoleczenstwo. szczegolnie, ze w Polsce, na rubiezach Europy, z wyjatkowym uporem poszukujemy wciaz "kogos", zaniedbujac wszelkie inne sfery zycia, a przede wszystkim uciekajac przed wlasnym glosem. kobiety zaniedbuja swoj potencjal, mezczyzni desperacko siegaja po kolejne "mamusie", "siotstry" i "samarytnaki", zeby przypadkiem cos sie nie okazalo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beata Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.04, 16:06 dzien wczesniej chodzilam wlasnie w samym majtkach po mieszkaniu z otwarta puszka z ktorej wyjadalam kukurydze :)))) ja sie wlasnie swietnie odnalazlam w tej ideologii, a ze lubie kiedy pewne moje zachowania znajduja wytlumaczenie, wiec pierwsze co zrobilam po przeczytaniu artykulu to pobieglam do empiku zeby kupic ta ksiazke. dopiero kiedy okazalo sie ze jej nie ma zaczelam sie zastanawiac czy jest juz jej pierwsze polskie wydanie??? nie mam za bardzo czasu na chodzenie po ksiegarniach czy szukanie na necie wiec mam prosbe o pomoc: gdzie i jak moge ja dostac ???? :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaznodzieja Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 17:59 dyskutujac o zwiazkach, zapomnielismy o waznym elemencie tej teorii, jaka jest ROBIENIE FAJNYCH RZECZY. jak sie zsumuje miliony sekund poswieconych na czekanie na JEGO TELEFON, POWROT, LIST, POPRAWE, UWAGE, rachunek bedzie druzgoczacy. bo jest to czas stracony. czas dany sobie - nauce, rzemioslu, lekturom, spacerom, sportom, nigdy taki nie jest. i jesli ktos sie boi czytajac to, to ma czego. straszne jest wpedzanie siebie w unieszczesliwiajace zwiazki. od tego juz chyba lepsza dyscyplina zakonna - czlowiek wychodzi poza swoje fobie i mrzonki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robson Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.crowley.pl 09.08.04, 20:34 Artykuł tylko pozornie dowartościowuje osoby samotne pokazując im, jakie wspaniałe i barwne mogą mieć życie. Ja odczytałem to tak: "Jak jesteś inteligentny, błyskotliwy, masz fajne hobby, super przyjaciół, to OK, możesz sobie być samotny, a nawet 'quirky'. Natomiast jeśli nie: aaa, to jesteś po prostu zwyczajnym, smętnym frajerem, który nie może sobie znaleźć dziewczyny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jul Re: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 20:48 Coś w tym jest, moja mam wciąz się zastanawia co jest ze mną nie tak, mam 38 lat i wciąz nie jestem zamężna. A ja tak sobie myślę, że nie chcę ponosić odpowiedzialności za kogoś innego. Bycie od czasu do czasu jest o wiele wygodniejsze, poza tym zawsze można zabrać zabawki i po prostu odejść. nic na siłę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Życie w pojedynkę IP: 81.219.117.* 09.08.04, 22:57 Przeczytałam część, umieszczonych pod artykułem, uwag internautów i pierwsze co przychodzi mi do głowy po tej lekturze to brak akceptacji dla ludzi żyjących w pojedynkę. Niestety, dla większości osób fakt życia samemu jest spowodowany tym, że ktoś jest np. brzydki, gruby, jest nieudacznikiem, nie jest w stanie nawiązać związku z drugą osobą etc. Nie każdy z nas spotyka w życiu osobę, z którą chciałby spędzić resztę życia. Jeżeli tak się dzieje to dlaczego ma robić coś wbrew własnej woli i wiązać się z kimś po to, by nie być określanym przymiotnikami, które podałam wyżej? Dlaczego wychodzimy z założenia, że jeżeli ona nie ma męża a on nie ma żony to coś musi być z nimi nie tak? Dlaczego uważamy, że wszystkich nas uszczęśliwia to samo? Jesteśmy różni, właśnie ta różnorodność (szeroko rozumiana) jest ciekawa i pociąga nas w drugim człowieku. Może powinniśmy zadać sobie pytanie czy potrafilibyśmy żyć w pojedynkę. Jeżeli odpowiedź na nie jest negatywna to chyba nie na miejscu jest krytykowanie sposobu w jaki osoby żyjące same organizują sobie życie. Powinniśmy cieszyć się, że dzięki temu nie czują się samotne. Ja przed nimi chylę czoło:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Czy coś się w Polsce wreszcie zmieni? IP: *.o-dsl.nextra.sk 10.08.04, 14:11 Przesyłam serdeczne podziękowania za artykuł Quirky Alone W pojedynkę z 7 sierpnia 2004. Z określeniem tym zetknęłam się już kilkakrotnie, jednak dopiero wywiad z Sashą Cagen wyjaśnia istotę tego zjawiska. W USA i krajach Europy Zachodniej samotna (czy jak kto woli: bez życiowego partnera) osoba po trzydziestce nie jest, tak jak u nas, pozostawiona samej sobie. Istnieją tam kluby zrzeszające takich ludzi (nie mylić z biurami matrymonialnymi), bary dla samotnych, grupy terapeutyczne wzajemnego wsparcia, do takich klientów skierowana jest też specjalna oferta turystyczna. Tam organizatorzy imprez rozumieją doskonale, że singiel nie koniecznie musi się dobrze czuć spędzając wolny czas w otoczeniu tłumu szczęśliwych małżeństw z dziećmi i zakochanych par. U nas niestety samotnymi (żyjącymi pojedynczo, nie koniecznie z wyboru) trzydziestoparolatkami kompletnie nikt się nie interesuje: od Kościoła Katolickiego zaczynając, a na biurach podróży kończąc, a wizyta w tradycyjnym biurze matrymonialnym np. Czandra może jedynie dobić. W Warszawie nie ma żadnego takiego miejsca, gdzie można po prostu pójść, porozmawiać (a nie tańczyć!), poznać osoby w tej samej sytuacji, spędzić miło wolny czas i żeby to było jakoś zorganizowane. Jedynym nowym pozytywnym zjawiskiem w tej dziedzinie jest portal Onet Sympatia, jednak to zdecydowanie za mało. Innym problemem w polskim społeczeństwie jest fakt, że osobom po trzydziestce nie jest łatwo przyznać się publicznie, że są sami, samotni (?), krótko mówiąc bez swojej drugiej połówki, więc pewnie coś z nimi nie w porządku??? To niemal tak jak wstać i powiedzieć: jestem alkoholikiem! Wciąż jeszcze pokutują u nas poglądy rodem sprzed stu lat traktujące stare panny ze współczuciem, a starych kawalerów jako wdzięczne obiekty żartów i anegdot. Dlatego też wielkie nadzieje łączę z wydaniem w Polsce książki Sashy Cagen (czy jest szansa, że wkrótce do tego dojdzie?), jest to nowe, twórcze spojrzenie na tzw. życie w pojedynkę, które może np. trwać tylko rok, jednak czasem nawet dziesięć lat lub dłużej i nie należy traktować tego okresu jak poczekalni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bywalec... Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.04, 21:59 Nie przebrnąłem przez ponad 160 postów, więc nie jestem pewien czy wspominał tu ktoś o męskiej wersji QA? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ko samotnosc w pojedynke czy osamotnienie z kims? IP: *.dsl.irvnca.pacbell.net 11.08.04, 07:09 chyba wole samotnosc w pojedynke niz samotnosc w toksycznym zwiazku... Odpowiedz Link Zgłoś