Dodaj do ulubionych

Prawa ojca w tych gownianym kraju

20.10.13, 22:59
przyjechałem po dziecko aby go zabrac na moj weekend(mam wyrok sadu) ale miał byc podobno chory-choroba wymyslona bo tego dnia był w przedszkolu i miał tylko lekki katar- była zona zrobiła awanture zaczeła wrzeszczec i wezwała policje i tesciów- ja tez wezwałem policje ale dodzwoniłem sie pozniej(jakis problem z orangem) i policja od razu była przeciw mnie w tym gownianym miescie:( ale na poczatku przyjechali tesciowe -tesciowa agresywna tesc milczał-wszystko przy dziecku tony wyzywania taty-jak mu powiedziałem zeby cos powiedział zonie to usłyszałem ze jakby mogł to by mnie wyrzucił przez balkon z 4 pietra
moj syn sie rzucił na tesciow z piastkami:( tesc go złapał i zaczał bic:( ( zona nawet nie zareagowała) ja rzuciłem sie na faceta i odpchnełem go od dziecka- do walki nie doszło naszczescie- weszła policja dałem im moj wyrok sadu-ale oni pieprzyli ten wyrok powiedzieli ze mam opuscic lokal(powiedziałem ze nie podoba mi sie ich interwencja i poprosiłem o ich legitymacje-ktorych nie dostałem) sporzadizli notatke ze syn był zakatarzony(nastepnego dnia podobno był juz zupełnie zdrowy) od piatku nie mam kontaktu z dzieckiem :( ale kur-wa ja go nie zostawie(siedział na moich kolanach i prosił tato zabierz mnie kiedy jebane psy kazały mi opuscic lokal)
Obserwuj wątek
    • naiwnababa12 Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 00:21
      a nie mogles od razu dogadac sie z byla zona na inny termin, jak juz synek wyzdrowieje? jakbym ja miala katar to tez bym wolala siedziec w domu niz jezdzic gdzies tam na weekend. Z tego postu wylania sie straszny obraz i Ciebie i Twojej bylej, a dziecko na tym cierpi. Zachowujecie sie jak menele kosztem tego malego. Sprobuj sie z nia jakos dogadac dla dobra dziecka. Ono i tak musialo sie nacierpiec przez wasz rozwod, wiec postraj sie, zeby wiecej nie bylo swiadkiem takich akcji, tylko dlatego, ze rodzice cos tam chca, albo mysla, ze maja do czegos prawo.
    • gyubal_wahazar Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 01:56
      Na przyszłość, jeśli mogę coś doradzić, miej ze sobą pełnoletniego świadka, który będzie cały sajgon filmował. Od razu im rurka zmięknie. Syn jest na tyle duży, że umie radzić sobie z komputerem ? Jeśli tak, to codziennie możecie się widzieć choćby te parę minut na skajpie, albo grając razem w jakieś gry.

      Kolejny ruch to kupienie mu smarka, najlepiej dual-sima. Dzięki temu będziecie mogli korzystając z aero, za darmo kontaktować się do oporu.

      Jeśli tylko - tak jak piszesz - masz syna po swojej stronie, walcz do upadłego
      -
      knur.blox.pl
    • berta-death Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 02:35
      Czemu nie wystąpisz o naprzemienną opiekę, czyli dziecko tydzień u ciebie tydzień u żony? Albo nie pójdziesz na całość i nie wystąpisz o to, żeby syn cały czas był przy tobie a do żony jeździł na weekend? Czyżby przerastała cię wizja posiadania dziecka na co dzień 24h/dobę, czyli raczej zero randek, zero imprez, zero gokartów, bo dziecka trzeba pilnować a nie się szlajać?
      Poza tym zawsze możesz zgłosić do sądu czy prokuratury, że znęcają się nad dzieckiem. Awantury i wrzaski przy dziecku to klasyczna przemoc psychiczna, paragraf jest na to. A już pobicie przez dziadka, to w ogóle. Spokojnie miałbyś podstawę do zabrania dziecka do siebie. Średnio rozgarnięty adwokat by ci to załatwił.

      Nigdy ci nie przyszło do głowy jak irytujące są takie spotkania weekendowe? Taka matka de facto jest samotną matką, ma dziecko 24h/dobę i jest ze wszystkim sama. Z chorobami, problemami, opieką, łączeniem tej opieki z innymi zajęciami, itp. Te alimenty są albo ich nie ma a jak są to też niekoniecznie tej wysokości, żeby zrekompensowały brak pomocy ze strony drugiej dorosłej osoby. A potem przychodzi weekend pojawia się tatuś w roli kolegi, funduje dziecku jakąś rozrywkę, rzuci groszem, pokreuje się na idealnego papę a potem zabiera się i idzie do siebie i przez kolejne 2tyg ma święty spokój.
        • berta-death Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 15:14
          Normalnie wygląda respektowania prawa, tylko trzeba się do tego zabrać z głową. Zatrudnij adwokata. Zaproponuj żonie mediacje, w końcu jej też nie na rękę są takie sceny z policją w tle. Może przy pomocy zawodowego mediatora coś się uda zdziałać, może pójdźcie na jakąś terapię rodzinną, też oczywiście do kogoś kto ma papiery i doświadczenie w tej materii. Może dopiero podczas takich spotkań okaże się o co komu tak naprawdę chodzi i uda się wypracować jakieś wspólne rozwiązanie problemu.
          Żona nie będzie chciała, to powiedz jej, że jeżeli okaże się, że fachowiec ma co do ciebie podobne zdanie jak ona, to odpuścisz i ograniczysz się jedynie do płacenia alimentów. Oczywiście w tej sytuacji wyższych niż dotychczasowe, skoro zostanie całkiem sama z dzieckiem. Ale warunek jest jeden, musisz to usłyszeć od jakiegoś bezstronnego zawodowca. Wtedy jak już co najmniej dwie osoby, jedna która była z tobą blisko przez kilka lat a druga, która jest fachowcem, powiedzą ci, że coś jest z tobą nie tak i nie powinieneś opiekować się dzieckiem, to uderzysz się w pierś, pójdziesz na psychoterapię i dopiero jak się zmienisz, to skontaktujesz się z żoną w sprawie ewentualnych kontaktów z dzieckiem. Powiedz, że możesz jej takie zobowiązanie dać na piśmie. Powinna na to pójść skoro jest pewna swoich racji, bo to ze wszech miar korzystny dla niej byłby układ. A potem to już twoja w tym głowa jak się zaprezentujesz na tych mediacjach i spotkaniach z terapeutą. Niewykluczone, że dowiesz się czegoś niekorzystnego o sobie, albo spojrzysz na siebie oczami żony i lepiej zrozumiesz jej postępowanie. Podobnie jak i ona też dowie się czegoś więcej i będzie miała okazję spojrzeć na sprawę z innej perspektywy.
    • alpepe Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 09:35
      jak nie mam o tobie dobrego zdania jako o ojcu, tak ci piszę to, co już tu kiedyś ktoś napisał: na takie przekazanie dziecka zawsze przynajmniej z dorosłym świadkiem.
      No i zawnioskuj o tę opiekę, jak radzi bertha. Znam tu w Niemczech dwa przypadki, oba funkcjonują ok.
      I jeszcze jedno, katar czy przeziębienie nie oznaczają, że nie poradziłbyś sobie w opiece nad dzieckiem, więc od razu szorowałabym do sądu ze skargą.
    • six_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 09:54
      masz w ogóle jakiegoś adwokata?
      jeśli tak, on może wystąpić do sądu o zabezpieczenie kontaktów sankcjami finansowymi. tzn. jeśli żona nie wyda ci dziecka w terminie wizyt ustalonym przez sąd bez uprzedzenia i z błahego powodu, tzn. nie przedstawiając zaświadczenia lekarskiego o chorobie/pobycie w szpitalu itp., będzie musiała zapłacić karę finansową.

      wada: jak się o tym dowie, jej adwokat też wystąpi o takie rozwiązanie, gdy ty nie odbierzesz dziecka w ustalonym terminie.

      ale warto spróbować.
      • minasz Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 10:57
        pewnie ze mam - wywalczylem w sadzie(sztywne widzenia) niezle warunki podzial wakacji swiat i co 2gi weekend od piatku do niedzieli niby takie minimum ale jak czytam posty innych ojcow w necie to uwazam ze jest ok- chetnie bym mieszkal z synem ale nie ma szans bo dzieli nas 150km :( ma 6 lat i nie umie pisac w kompie -adwokat wspomnial o tym tysiacu kary ale nie wiem czy to cos da- co do kataru-juz od poltora tyg zona mowila ze nie da mi syna w piatek co najyzej przyjedzie z nim w sob pocigiem do wwy -w piatek klamala ze syn byl u babci a poszedl normalnie do przedszkola to bylo zaplanowane ze nie da mi dziecka- a cala moja rodzina na niego czekala
    • grassant Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 10:29
      to, że ty wraz z żoną, którą podobno kochasz, a kiedyś wybrałeś(?), postępujecie tak, a nie inaczej, nie uzasadnia używania nazwy "gó...any kraj". Jego wizerunek świadomie tworzycie: ty, twoja żona, ...chyba, że nie działacie świadomie. co zrobiłeś dla tego kraju? hehe
    • twojabogini Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 11:15
      Źle ująłeś problem. Jego istotą nie jest brak ochrony praw ojca w Polsce - Sąd ustalił twoje prawo do kontaktów z dzieckiem, tylko twój konflikt z matką twojego dziecka.
      Oczekiwałeś, że policja pomoże ci wyegzekwować wyrok sądowy, więc uzyskasz co chcesz, bez konieczności dogadania się z eks. Jednak interwencja policji nie ma na celu ochrony praw ojca, ale przede wszystkim ochronę praw i interesów dziecka. Skoro dzieckiem na co dzień opiekuje się jego mama - dla policji jej oświadczenie, że stan zdrowia dziecka nie pozwala na spędzenie weekendu poza domem jest miarodajne. Podobnie jeśli trwa awantura, której jesteś przyczyną i nie jesteś u siebie jest oczywiste, że zostaniesz wyproszony z lokalu. Postępowanie policji było racjonalne i uzasadnione. Tylko ty twierdzisz, że "nie chronili twoich praw". Twoje prawa nie są jedyne - są jeszcze prawa matki i prawa dziecka - i policja musi między tym wszystkim wypośrodkować.

      Przestań zachowywać się jak gó...arz, który myśli że za pomocą policji "wyegzekwuje" "swoje prawa". Pomyśl jak po całej sytuacji czuło się twoje dziecko. Naprawdę chcesz ciągnąć taki serial?
      Nie myśl o swoich prawach - pomyśl o potrzebach twojego dziecka. Jego pierwszą potrzebą jest posiadanie mamy i taty, bez konieczności rozstrzygania problemu lojalności, uczestniczenia w awanturach. Jeśli kochasz dziecko - to przede wszystkim porozumiesz się z jego matką w sprawie opieki nad nim. Jeśli nie ufa ci ona na tyle, abyś zabrał dziecko na weekend - zaczniesz od godzinnego spaceru, a wszystkie plany będziesz z nią uzgadniał - tak aby nie czuła niepokoju i wiedziała, że zawsze może mieć kontakt z dzieckiem, gdy jest ono pod twoją opieką. Wielu ojców stopniowo przyzwyczaja matkę i dzieci i nie zaczynają od wyrywania dziecka z domu na "swój weekend" - i mają dobre efekty, bez konieczności ściągania policji. Stopniowo ich byłe partnerki ufają im na tyle, że mogą opiekować się dziećmi nie tylko w weekendy, ale też w dłuższych okresach.
      Kolejnym aspektem jest to, że dziecko potrzebuje obojga rodziców na co dzień - nawet gdy są rozwiedzeni. Przy dzisiejszych możliwościach technicznych to żaden problem. Kolejna sprawa - odpowiedzialność finansowa - upewnij się, że alimenty są wystarczające, że dziecku niczego nie brakuje. Wielu ojców wydaje jakieś koszmarne sumy na rozrywki w "swoje weekendy", podczas gdy w tygodniu matki mają problem z zakupem wyżywienia. Dobrobyt twojego dziecka jest twoja sprawą przez cały miesiąc dzień po dniu, a nie tylko w weekendy.
      Ostatnia sprawa - jeśli byłeś świadkiem bicia dziecka przez teścia - napisz do niego, że rozumiesz jego wzburzenie, ale nie wyrażasz zgody na stosowanie przemocy wobec twojego dziecka i że jeśli przemoc się powtórzy - to zgłosisz ten fakt na policję. Kopię listu zachowaj.

      Jeszcze raz - potrzebą dziecka jest posiadania ojca, który dba o nie przez cały czas, a nie mężczyzny który od czasu do czasu wyrwie je z domu na weekend, zabierze do maca i na karuzele i wypyta na co matka wydaje alimenty. Nawet jeśli ojciec rozstał się z matką dziecka - nadal jest za nie odpowiedzialny, za jego bezpieczeństwo, także materialne, za stały kontakt z nim, za zapewnienie mu opieki podczas choroby, edukacji, rozwoju, także za to, aby w życiu dziecka nie było awantur, policji itp.

      Oczywiście możesz walczyć dalej w sądzie, odbierać dziecko z policją itp. ale w ten sposób skrzywdzisz dziecko, które podobno tak kochasz. Nie ma innej drogi niż porozumienie z matką dziecka. Warto zacząć od rozmowy - zostawmy co było, teraz nadal jesteśmy rodzicami i musimy współdziałać. Zapewnij eks, że nie zrobisz nic wbrew jej woli i jeśli będzie czuła się bezpieczniej zaczniesz od spędzania z dzieckiem po parę godzin. Powiedz, że jesteś do dyspozycji także poza godzinami wyznaczonymi przez sąd - jeśli dziecko zachoruje, będzie je trzeba gdzieś zawieźć, coś wypadnie jego mamie, pojawią się nieprzewidziane wydatki. Uczestnicz w zebraniach, wizytach kontrolnych u lekarza itp. Jeśli chcesz zabrać dziecko - poinformuj jego mamę gdzie, ustal co ma jeść, godziny wyjścia i powrotu - musisz zrozumieć, że w oczach byłej partnerki nie jesteś człowiekiem godnym zaufania, zawiodłeś ją, jej oczekiwania i teraz zwyczajnie boi się powierzyć ci to co ma najcenniejszego - swoje dziecko. Nie po złości - tylko z głębokiej obawy. Jedyną osobą która może zbudować zaufanie do twojej osoby jako ojca jesteś ty - ale nie zrobisz tego przy pomocy sądów i policji.


      • six_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 11:24
        katar to nie jest powód zablokowania dziecku widzenia z ojcem. po drugie sąd ustalił te wizyty, więc najwyraźniej uznał, że ojciec nie musi się oswajać z dzieckiem jakimiś absurdalnymi spacerami, by nie denerwować matki. bez przesady. przecież od urodzenia mieszkał z tym dzieckiem chyba? a skoro sąd nie ograniczył mu praw, to chyba świrem nie jest i obawy o dziecko zakrawają na paranoję lub kpinę.

        średnio widzę to ich dogadywanie się. jedno agresor, drugie złośliwiec.
        • stokrotka_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 11:52
          six_a napisała:

          > katar to nie jest powód zablokowania dziecku widzenia z ojcem.

          Katar to jest wersja jednej tylko strony, która zresztą działa pod wpływem silnych emocji. Nie stanęłabym po stronie którejkolwiek ze stron tego sporu, znając tylko jeną wersję.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 12:01

          six_a napisała:

          > katar to nie jest powód zablokowania dziecku widzenia z ojcem. po drugie sąd us
          > talił te wizyty, więc najwyraźniej uznał, że ojciec nie musi się oswajać z dzie
          > ckiem jakimiś absurdalnymi spacerami, by nie denerwować matki. bez przesady. pr
          > zecież od urodzenia mieszkał z tym dzieckiem chyba? a skoro sąd nie ograniczył
          > mu praw, to chyba świrem nie jest i obawy o dziecko zakrawają na paranoję lub k
          > pinę.

          Oczywiście że katar to nie powód, ale bogini co do jednego ma rację.
          Tam występuje spór rodzicielski i nie policja służy do bezpośredniego realizowania praw któregokolwiek z rodziców.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 12:56

              minasz napisał:

              > czyli bedzie mial ciagle katar i nie zobacze syna przez miesiace lata? zona ch
              > ce abym zniknl z ich zycia i tyle

              Nie, chodzi o to że takie sprawy powinny być rozstrzygane przez sądy rodzinne , a nie przez policję na miejscu.
              Rozumiesz - racja jest po twojej stronie, ale to nie znaczy że wszystkie metody jej egzekwowania są właściwe.
              Oczywiście nie wierzę zbytnio w szybkie efekty działań w sądzie, ale to jedyna droga.
            • kalllka Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 13:01
              Z góry przepraszam minasz, za to ze moje uwagi
              mogą cie dotknąć, skoro jednak poddales pod dyskusje bardzo prywatna czesc twojego życia tos świadomy różnorodności opinii..o nim i o tobie
              Mnie , czytając wątek i mając w pamięci okoliczności poprzednich, nasuwa wniosek, ze mimo wielkiej miłości do syna, poczucie zawiedzenia sie na żonie, utraty czegoś co wyznaczylo kierunek w twoim życiu, jest silniejsze. Probujesz non stop dać jej nauczke nawet kodztem syna. Jakos! zaistnieć w jej życiu. Myśle, ze wciąż jestes bardzo o nią zazdrosny i to poniża cie glownie we własnych oczach bo chciałbyś nie byc a nie umiesz uwolnić od "źródła twojej nienawisci. no coz myśle ze zawszes był niestabilny emocjonalnie .
              Dlatego i teraz siegasz po srodki "przemocowe"
              stad wszystkie kłopoty.
            • twojabogini Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 13:20
              minasz napisał:

              > czyli bedzie mial ciagle katar i nie zobacze syna przez miesiace lata? zona ch
              > ce abym zniknl z ich zycia i tyle

              Jest prawdopodobne, że tego właśnie chce twoja żona. Pewnie ma nawet do tego swoje powody, które uważa za obiektywne, sensowne i uzasadnione. Pewnie nawet jest przekonana, że tym co jest najlepsze dla waszego dziecka - jest brak kontaktu z tobą.

              Faktycznie możesz latami ciągnąć serial pod tytułem sądy i policja - tyle, że żaden sąd ani żadna policja jak dotąd nie rozwiązały jeszcze nigdy konfliktu pomiędzy skłóconymi rodzicami. Zresztą te instytucje nie są do tego powołane.

              Alternatywą jest porozumienie się z matką dziecka - nie żeby jej w czymś ustąpić, ale dlatego, że jest to dobre dla dziecka. Nie będzie to mniej uciążliwe niż kolejne odcinki z policjantami w tle. Zacznij od rozmowy z nią, zaproś ja gdzieś, okaż ludzką spokojna i zrównoważona twarz. Tym bardziej, że ma koło siebie rodziców - którzy na co dzień robią pewnie z ciebie potwora i od których ona jest pewnie w dużym stopni zależna, jeśli chodzi o opiekę nad dzieckiem.
              Napisz jej szczerze coś w stylu - wiem, że jest ci teraz bardzo ciężko, doceniam to jak opiekujesz się dzieckiem, nie chcę niczego utrudniać. Zależy mi jednak na kontakcie z naszym dzieckiem, chcę być także wtedy, gdy będzie mnie potrzebować- dlatego, gdy będzie ci trudno - wesprę tez ciebie. Mów gdyby zabrakło wam pieniędzy, gdybyś chciała gdzieś wyjść lub wyjechać bez dziecka. Jeśli obawiasz się powierzyć mi dziecko - spróbujmy coś z tym zrobić. dam ci czas, żebyś nabrała do mnie zaufania. Nie róbmy dziecku piekła z życia.

            • six_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 13:57
              >zwolni się parę godzin z pracy itd.
              matka chyba nie musi dodatkowo jechać 150 km i wynajmować na miejscu hotelu na takie wizyty? więc to nie jest to samo.

              ja tam nie wiem jak to u nich wygląda, ale jeżeli alimenty są płacone, wizyty są rzadkie, wymagają długiej podróży, to jakimś szczytem jest dla mnie zamykanie ojcu drzwi przed nosem z argumentem, że dziecko ma katar.

              poza tym matka mogła wystąpić o opiekę naprzemienną, a jeśli nie wystąpiła, to ma dziecko cały czas pod opieką na własne życzenie. nie może to być argument, że jest przeciążona, bo ojciec nie ma dziecka na stałe. może i by chciał mieć. ale jeśli kontakty zostały ustalone sztywno, to widocznie nie chciała się zgodzić na inne rozwiązania.
                • stokrotka_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 14:34
                  dreemcatcher napisał:

                  > 100% racji , nie rozumiem ujadania na autora w tej sprawie , prawo do widywania
                  > się z własnym dzieckiem jest bezsporne a zasłanianie się katarem dziecka to ba
                  > ndytyzm , oby doczekała czasu kiedy dziecko jej podziękuje za takie rodzicielst
                  > wo .

                  Jesteś pewien, że wersja minasza w 100% odpowiada rzeczywistości i że katar był wymówką?
                  • dreemcatcher Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 14:41
                    odnoszę się do wypowiedzi minasza , a ty spekulujesz ? opisał pewną sytuację ty zakładasz że tak nie było jak w takim razie dyskutować ? Jeśli kłamie to dostanie rady które nic nie zmienią najwyżej będzie dalej tkwił w błędzie a dziecka i tak nie będzie widywał.Przedstawił sytuację że matka się nie wywiązuje z postanowien sądu bo jej wolno tym samym krzywdzi własne dziecko ale co tam wążne zeby dokopać
                    • stokrotka_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 15:02
                      dreemcatcher napisał:

                      > odnoszę się do wypowiedzi minasza , a ty spekulujesz ?

                      Nie, ja nie spekuluję, ponieważ wypowiedź minasza doskonale wpisuje się w ciąg emocjonalnych jazd od jednej skrajności do drugiej. W takiej sytuacji branie wersji minasza za zgodną ze stanem faktycznym w 100 lub co najmniej w 95% jest wysoce nierozsądne.
                        • stokrotka_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 15:13
                          dreemcatcher napisał:

                          > uf wyjaśniło się .. winny facet kamień z serca matka wybielona co tam dziecko

                          A gdzie ja napisałam, że winny jest facet? Na podstawie licznych wypowiedzi minasza przypuszczam, że wina jest po obu stronach, choć oczywiście na podstawie jego jednostronnego przedstawienia sprawy nic pewnego nie da się powiedzieć oprócz tego, że minasz jest od jakiegoś czasu niezrównoważony emocjonalnie (zakładając, że jaj sobie z ludzi nie rozbi).
                            • stokrotka_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 15:24
                              dreemcatcher napisał:

                              > wszytkie twoje wypowiedzi właśnie taką stronę przedstawiają , co najwyżej oboje
                              > winni ale jednak facet więcej . Ty bys była ostoją spokoju nie mogąc widzieć s
                              > ie z własnym dzieckiem ?

                              Nigdzie nie piszę, że facet jest winnien więcej. Piszę, że jego wersji nie można brać za zgodną z rzeczywistym stanem w 100%, ale to wcale nie oznacza, że on jest bardziej winny. Minasz całą winę zrzuca na matkę dziecka, a to wydaje mi się mało prawdopodobne po jego emocjonalnych jazdach i bardzo szybkich wahnięciach od ponownej miłości do nienawiści.
        • twojabogini Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 13:30
          minasz napisał:

          >mam swietny kontakt z synem - chca go zniszczyc

          Słuchaj albo histeryzujesz, co na świeżo po rozwodzie nie jest jeszcze takie dziwne, choć dziwne jest przenoszenie tego na dziecko i wciąganie go w awantury z policją. alternatywa jest, ze jesteś ojcem potworem, którego dziecko jest w patologicznej rodzinie, z patologiczną matka, bite bez skrepowania nawet przy tobie przez dziadka - a ty nic z tym nie robisz.
          jeśli twoje dziecko jest w tak trudnej sytuacji to nie masz wyjścia, tylko musisz przejąć opiekę nad nim i uregulować sytuację prawnie - zdobywając dowody na to co mówisz. zakup kamerki to nie jest dużo. Musisz tez mieć kontakt z dzieckiem - stały, a nie co drugi tydzień, nawet jelsi wszystko jest okej. Piszesz, że nie umie pisać na kompie, to kup mu telefon, laptopa, zaintaluj w lapku skypa i naucz obsługiwać.
          Alternatywą jest przeprowadzka i opieka naprzemienna, znam wielu ojców, którym zależało na dzieciach i się dla nich przeprowadzili, żeby być blisko nich po rozwodzie. Wożenie małego dziecka co drugi weekend 150 mk w te i wewte żeby cała twoja rodzina mogła się dzieckiem nacieszyć to porażka. W ogóle to zwłaszcza na poczatku taki weekend to powinien być czas twój i dziecka a nie twój dziecka i całej twojej rodziny.
      • berta-death Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 15:48
        Problemem Minasza i całej rzeczy jemy podobnych facetów jest specyficzne postrzeganie roli ojca w życiu dziecka. I to od samego dnia narodzin. Wciąż pokutuje przekonanie, że facet to bankomat, który od czasu do czasu robi za kolegę do wspólnych szaleństw. Oczywiście nawet te wspólne szaleństwa są tylko wtedy kiedy nie kolidują papie z innymi zajęciami i ma fazę na zabawę, inaczej nie ma czasu. A ważniejsze potrafi być wszystko, łącznie z wyjazdem na koncert, narty, wypadem na piwo z kumplami, oglądaniem meczu, nową grą komputerową, itp. Podobnie z pracami domowymi, owszem pomajsterkuje, ale tylko wtedy kiedy lubi to zajęcie i jeszcze ma fazę na pobawienie się swoimi szpargałami. Jak nie ma fazy, to wzywa się hydraulika czy innego montera, bo łatwiej zapłacić niż samemu się wszystkim zająć.
        A matka de facto jest samotną matką, borykającą się ze wszystkimi codziennymi problemami. Nie tylko tymi z dziećmi, ale też z domem, rachunkami, itp. Zazwyczaj jak nie zauważy, że kran cieknie to nikt nie zauważy, jak nic z tym nie zrobi to będzie ciekło przez resztę wieczności. Nierzadko korzysta z pomocy swoich rodziców, zarówno finansowej jak i fizycznej. I wszystko gra, dopóki facet kasę przynosi do domu i żyje sobie swoim życiem. Oczywiście kasę w wysokości rekompensującej żonie brak zaangażowania i fizycznego wsparcia ze strony dorosłej osoby.

        I co się dzieje w przypadku rozwodu, wynikłego z dowolnej przyczyny. Ktoś miał dość takiego układu, ktoś sobie znalazł kochanka, ktoś się czepiał kogoś o wszystko, nie istotne. Wtedy taki układ nie ma dłużej sensu. Żeby chociaż alimenty były odpowiednio wysokie to można machnąć ręką, ale zazwyczaj nie są. Nie pokrywają ani w połowie miesięcznych wydatków na dziecko, bo siłą rzeczy facet nie będący jakimś menedżerem wyższego szczebla nie da rady utrzymywać dwóch gospodarstw domowych, stąd te alimenty w śmiesznej wysokości 500-600PLN. A dziecko średnio kosztuje 2500-3000/mies. Trzeba liczyć roczne wydatki i te dopiero dzielić przez dwanaście, żeby uzyskać rzeczywistą kwotę. I taka matka nie dość, że ma dziecko na głowie 24/dobę, że musi kombinować z budżetem jak koń pod górę, pożyczać się, oszczędzać na wszystkim, wszystkiego sobie i dziecku żałować, korzystać z pomocy dziadków, co często łączy się z uzależnieniem od nich a nie zawsze są to mili ludzie. A tu raz na dwa tyg pojawia się papa, zaburza cały rytm życia, bo przecież trzeba wszytko podporządkować temu, że on ma akurat wtedy prawo do widzenia, robi zamieszanie, kupi jakąś pierdółkę, na którą matki nie stać, wypoczęty i zadowolony zorganizuje jakiś ciekawy dzień a potem sobie idzie w cholerę i nic go nie obchodzi. Nawet tej więzi z dzieckiem nie ma, bo kiedy miałby ją nawiązać.
        A prawdziwe jaja to się zaczynają jak dziecko robi się starsze i weekend chce wykorzystać na spotkania z rówieśnikami a nie z ojcem i wtedy jest wielka obraza. Albo skoczy do papy jedynie po kieszonkowe a potem idzie do kina z kolegami. Wtedy też tatusiowie lubią żony obwiniać o nastawianie dziecka przeciwko nim. Bo do czego to podobne, że papa łaskawie pojawił się po 2tyg niewidzenie a dzieciak zamiast skakać z radości, bierze kasę i tyle go widać.
        • six_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 16:00
          >A dziecko średnio kosztuje 2500-3000/mies.
          jakieś strasznie drogie dzieci kupujesz, trzeba było brać w dyskoncie.

          >A tu raz na dwa tyg pojawia się papa, zaburza cały rytm życia
          mójborze, jakie te sądy straszne, wizytami ojców zaburzają dzieciom rytm życia.

          > I taka matka nie dość, że ma dziecko na głowie 24/dobę
          niech odda ojcu i będzie miała w ogóle z głowy. i sama buli te 600 stów miesięcznie. to jest idealne rozwiązanie na te jęki o uciśnieniu. zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego tak mało kobiet je wybiera?
          • berta-death Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 16:16
            > niech odda ojcu i będzie miała w ogóle z głowy. i sama buli te 600 stów miesięcznie. to jest idealne rozwiązanie na te jęki o uciśnieniu. zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego tak mało kobiet je wybiera?

            Zastanawiałam. Wyszło mi, że dlatego, że ojcowie ani myślą brać dzieci do siebie. Co nie dziwi z uwagi na fakt, że zanim do rozwodu doszło, też dziećmi się nie interesowali.

            Co do kwoty wydatków na dzieci, to zauważ, że wyraźnie napisałam, że chodzi o wszystkie wydatki jakie się rocznie ponosi na dziecko, podzielone przez 12. To nie tylko bieżące koszty utrzymania w stylu wikt, opierunek, dach nad głową i jakieś zajęcia pozalekcyjne, które są stałymi kosztami miesięcznymi. To również sezonowe i okazjonalne wydatki na ciuchy i buty z których szybko wyrasta, podręczniki, zabawki, materiały edukacyjne, wyjścia do kina, teatru, na basen, wycieczki, sprzęt sportowy, wakacje, ferie, dentysta, ortodonta, leki, lekarze bo nie ma bata żeby od czasu do czasu nie trzeba było iść prywatnie i cała masa innych mniej lub bardziej przewidzianych wydatków. No i jeszcze wydatki na dziecko, to nie tylko to co bezpośrednio na dziecko się wydaje, to jeszcze mieszkanie, media i to wszystko z czego dziecko korzysta będąc domownikiem. Jak to zbierzesz wszystko do kupy to te 500-600pln naprawdę jest kpiną.
            • six_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 16:40
              >Co do kwoty wydatków na dzieci, to zauważ, że wyraźnie napisałam, że chodzi o wszystkie wydatki jakie się rocznie ponosi na dziecko, podzielone przez 12.

              no to policz, chętnie przeczytam, jak to liczysz, bo mi żadnym cudem nie chce wyjść 3000 miesięcznie na dziecko, a byłabym przeszczęśliwa, gdyby ktoś mi tyle dawał miesięcznie.
        • jamesonwhiskey Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 16:33
          sze są to mili ludzie. A tu raz na dwa tyg pojawia się papa, zaburza cały rytm życia, bo przecież trzeba wszytko podporządkować temu, ż


          co ty za przeproszeniem pie...sz
          co wszytko podpozadkaowac
          dac ojcu rano dziecko na weekend i zajac sie soba to jest to wszytko podpozadkowac
          ja pie... co za glupia baba
          • berta-death Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 17:44
            Przypominam, że weekend to nie tylko nic nie robienie. W przypadku dziecka w wieku szkolnym to najczęściej nadrabianie zaległości edukacyjnych z całego tygodnia bądź robienie weekendowych lekcji. W ciągu tygodnia to się bieżące zadania odrabia i przygotowuje do bieżących zajęć w stylu niespodziewane kartkówki w ostatniej lekcji czy wyrwanie do odpowiedzi. Reszta czasu to zajęcia pozalekcyjne i odpoczynek bo zmęczenie materiału też daje o sobie znać. Natomiast takie rzeczy jak pisanie wypracowań, przerobienie kilkunastu zdań matematycznych ze zbioru zadań, przygotowanie się do sprawdziany z większej partii materiału czy sklecenie karmnika na prace ręczne to robi się w weekendy. I jak padnie na weekend tatusiowy to jest dom wariatów, bo trzeba to wszystko przerzucić na inny dzień. A ten inny dzień to nie dość, że sajgon zaczyna przypominać, to jeszcze i tak nie udaje się ze wszystkim wyrobić, co odbija się potem na szkole, zmęczeniu, zdrowiu, itp. Do tego weekendy przeznacza się na zakupy, spotkania z rówieśnikami, zajęcia pozaszkolne np zawody czy treningi sportowe, wycieczki krajoznawcze, wypady do kina w ramach różnych dkf, kinderbale, itp. A jak papa ma plan w tym dniu zabrać potomka 150km za miasto, żeby ten pointegrował się z dziadkami, to nie mów, że nie jest to kłopot, zamieszanie i konieczność zmiany planów i podporządkowania życia planom ojca.

            Wszystko ok jak ojciec jest odpowiedzialny i wyrozumiały. Jak weekend przeznaczy nie tylko na zabawę czy oddanie dziecka dziadkom, żeby się z nimi nudziło bądź gapiło w tv czy grało w gry, ale też odrobią lekcje, napiszą super wypracowanie, przerobią cały dział matematyki i zmontują karmnik, którego świat nie widział, to mamy zupełnie inną sprawę. I tak to jakoś wychodzi, że takim ojcom jakoś nikt nigdy kłód pod nogi nie rzuca ani nie ogranicza kontaktów z dziećmi. Podobnie jak ojciec zamiast strzelać focha, że dziecko nie chce iść na szarlotkę do babci, cieszy się, że ma dużo przyjaciół i sam z nim idzie na ten kinderbal i jeszcze z innymi rodzicami się integruje. Albo angażuje się jako opiekun całej grupy podczas wyjść do kina czy wycieczek. Tylko, że takich ojców to ze świecą szukać.
            • jamesonwhiskey Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 17:56
              ć w stylu niespodziewane kartkówki w ost
              > atniej lekcji czy wyrwanie do odpowiedzi. Reszta czasu to zajęcia pozalekcyjne
              > i odpoczynek bo zmęczenie materiału też daje o sobie znać. Natomiast takie rze
              > czy jak pisanie wypracowań, przerobienie kilkunastu zdań matematycznych ze zbio
              > ru zadań, przygotowanie się do sprawdziany z większej partii materiału czy skle
              > cenie karmnika na prace ręczne to robi się w weeken



              dzieciak ma 6 lat i nie umie jeszcze pisac
              wiec nie zapodawaj tutaj wstyrzykow z dupy i jakichs swoich wlasnych projekcji
              bo sa tylko wstrzykami z dupey




              > nie mów, że nie jest to kłopot, zamieszanie i konieczność zmiany planów i podp
              > orządkowania życia planom ojca.

              jeszcze raz
              nie planom ojca a ustalonym kontaktom przez sad
              • berta-death Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 21:51
                To był tylko przykład dobitnie pokazujący jak takie wizyty potrafią rozpieprzyć dziecku i całej rodzinie poukładany tydzień. Wszystko trzeba układać pod kątem tego, że papa pojawi się co drugi weekend i wtedy dziecko ma rzucić wszystko czym się zajmuje, bo jego priorytetowym obowiązkiem jest dotrzymywanie towarzystwa tacie. Nie ważne czy ma jakieś obowiązki i zaległości, one mają poczekać. Nie ważne, że być może chciałoby inaczej i z kim innym spędzić ten czas, co innego i ci inni mają poczekać. Jak długo taki dzieciak da się terroryzować takim reżimem i terminami. Weekend to jedyny czas kiedy nie ma szkoły, nie ma obowiązków, można go przeznaczyć na wylegiwanie się do południa, nadrobienie zaległości edukacyjnych już na spokojnie i na ludzie, na spotkanie z kolegami, na jakieś wyjścia, czy chociażby pogapienie się w tv. A tu nic się nie da, bo papa się pojawia i oczekuje adoracji.
            • six_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 18:01
              dziecko ma 6 lat. jakie kuśwa kartkówki?

              > nie mów, że nie jest to kłopot, zamieszanie i konieczność zmiany planów i podp
              > orządkowania życia planom ojca.
              taki tryb widywania się ustalił sąd. matka ma się trzymać, tak samo jak ojciec ma się trzymać.
              co jest w tym takiego trudnego do zrozumienia?
      • paco_lopez Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 23:05
        no i dalej serial. bedziesz minasz winny za to jak się czuli wszyscy dookoła. ty musisz być węglikiem spiekanym na wiertle górniczym. będą wiercić tobą wredna kobieta i jej rodzice, a ty się musisz nie zetrzeć. twojabogini oceni cię na gó...arza, bo powinieneś od początku dać się zrobić w konia na katar dziecka. jest cała liga kobiet , które robią otoczenie w konia na katar dziecka. ich dzieci są ciągle zakatarzone, a ich ojcowie to sku...syny. zdaniem tych kobiet oczywiście.
    • light_in_august Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 11:23
      Pokręcona i niespójna ta Twoja historia - tu o nią walczysz, tu rozwód dopiero co, a już sprawa opieki załatwiona... Ale nie wnikam.
      Nagrywaj wszystkie rozmowy. A najlepiej komunikuj się z nią tylko na piśmie (smsy, maile) - będziesz miał dowody, że coś kombinuje, że nie daje Ci dziecka. Nic na gębę, bo to w ogóle nieważne, jakby się nie wydarzyło. Ciężko być ojcem w Polsce, to oczywiste. Każda, choćby najgorsza zdzira i byle jaka matka dostaje dziecko, a świetny ojciec może je najwyżej czasem widywać, jak się łaskawa pani zgodzi... W moim bardzo bliskim otoczeniu obecnie dzieją się 2 takie sprawy i jak na to patrzę, to mnie słabi.
    • stokrotka_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 11:48
      Ten post to kolejna odsłona twojego emocjonalnego rollercoastera. Po miłości i nienawiści do tej samej osoby w odstępie kilku dni, po nowej niemal miłości, pokazujesz kolejny wybuch emocji, z tym że tym razem jest w tym jeszcze dziecko, które na tym cierpi najbardziej. Potrzebujesz pomocy psychologa, twoja była być może też, a najbardziej tej pomocy potrzebuje twoje dziecko. Jeśli pójdziesz na wojnę o swoje dziecko, zamiast działać rozsądnie i bez emocji, to najbardziej zaszkodzisz swojemu synowi.
      • mariuszg2 Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 11:55
        stokrotka_a napisała:

        >Jeśli pójdziesz n
        > a wojnę o swoje dziecko, zamiast działać rozsądnie i bez emocji, to najbardziej
        > zaszkodzisz swojemu synowi.

        no qźwa żesz dziewczyny! co wy za goopoty piszecie! jak rozsądnie? jak bez emocji? to tylko facet a nie bezduszna maszyna! wrażliwy, kochający, normalny człowiek, jak ktoś taki może zaszkodzić synowi? to kobiety są w ciągłym stanie zagrożenia i maja fobie ! to one stanowią zagrożenie dla siebie samych, swoich dzieci i otoczenia! Są bezwzględne, wyrachowane i zdeterminowane dominantem estrogenalnym, na który jedynynym antidotum jest brak ślubu...
        • stokrotka_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 12:08
          mariuszg2 napisał:

          > no qźwa żesz dziewczyny! co wy za goopoty piszecie! jak rozsądnie? jak bez emoc
          > ji? to tylko facet a nie bezduszna maszyna! wrażliwy, kochający, normalny człow
          > iek, jak ktoś taki może zaszkodzić synowi? to kobiety są w ciągłym stanie zagro
          > żenia i maja fobie ! to one stanowią zagrożenie dla siebie samych, swoich dziec
          > i i otoczenia! Są bezwzględne, wyrachowane i zdeterminowane dominantem estrogen
          > alnym, na który jedynynym antidotum jest brak ślubu...

          O tak, normalny człowiek przechodzący od nienawiści do miłości i znów do nienawiści do tej samej osoby w ciagu kilku dni. Normalny człowiek, który kilka dni później poznaje fajną dziewczynę i jest w niej niemal zakochany. Normalny człowiek, który robi awantury przy dziecku. No ideał po prostu, a kobieta to samo zło!
          • mariuszg2 Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 12:13
            stokrotka_a napisała:

            > O tak, normalny człowiek przechodzący od nienawiści do miłości i znów do nienaw
            > iści do tej samej osoby w ciagu kilku dni. Normalny człowiek, który kilka dni p
            > óźniej poznaje fajną dziewczynę i jest w niej niemal zakochany. Normalny człowi
            > ek, który robi awantury przy dziecku. No ideał po prostu, a kobieta to samo zło
            > !

            no ale te wahania emocji to przez kobiety! więc widzisz, że same sobie robicie krzywdę....nie.... kobiety są super ale nie dla siebie samych....i są niedouczone jak być super! bo skąd? od matki? soki...ale to faceta zadania a facet musi stanąć na wysokości zadania...bo jak mu nie stanie to co to za facet?
            • stokrotka_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 12:20
              mariuszg2 napisał:

              > no ale te wahania emocji to przez kobiety!

              Oczywiście, a przez kogo by, jak nie przez kobiety? Przecież to one są odpowiedzialne za całe zło, którego dosiadczają faceci, prawda?

              > ...bo jak mu nie stanie to co to za facet?

              Jak mu nie stanie to zawsze może się położyć, odpocząć i nie napinać się tak bardzo.
    • minasz Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 12:05
      potrzebuje pomocy psychologa bo chce miec kontakt z synem? zachowuje sie gowniarsko bo chce z nim byc? co za stek bzdur! zdajecie sobie sprawe co to jest strata dziecka? jakby wam odebrano 6letnie dziecko z ktorym by byly silne relacje ?
      • mariuszg2 Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 12:08
        nie gadaj z nimi....co one mogą wiedzieć? tyle co żwirek kotkowi w kuwecie zmienią .....weź się stary w garść bez certolenia...babsztyl i jej rodzinka muszą poczuć, że nie w kij dmuchal a z synkiem idź na mecz dopingując jedynie słusznej drużynie
        ....no szkoda czasu na pogaduchy z niewyxymkami....wy
        • stokrotka_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 12:16
          mariuszg2 napisał:

          > weź się stary w garść bez certolenia...babsztyl i jej rodzinka muszą p
          > oczuć, że nie w kij dmuchal

          No tak, oni źli, on dobry. Wierzysz w taki schemat?

          > a z synkiem idź na mecz dopingując jedynie słusznej drużynie

          A dopingując jedynie słusznej drużynie, niech go jeszcze nauczy, że przeciwników jedynie słusznej racji, która jest po naszej stronie, traktuje się kijami bejsbolowymi albo skuteczniejszymi narzędziami.
          • mariuszg2 Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 12:21
            stokrotka_a napisała:

            > A dopingując jedynie słusznej drużynie, niech go jeszcze nauczy, że przeciwnikó
            > w jedynie słusznej racji, która jest po naszej stronie, traktuje się kijami bej
            > sbolowymi albo skuteczniejszymi narzędziami.

            no ale chociaż jest szansa, że kibice przeciwnej drużyny się będą rewanżować o dojdzie do tzw stanu konstruktywnej równowagi politycznej lub poczucia względnej stabilizacji dyplomatycznej albo jak w przypadku półwyspu koreańskiego stanu wojny gdzie nie ma wojny
      • stokrotka_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 12:11
        Stekiem bzdur jest to, co wypisujesz. A właściwie jest to stek emocji, które szkodzą tobie i twojemu dziecku. Właśnie dlatego, że straciłeś żonę i możliwość codziennego spędznia czasu z synem, którego wcale ci nie odebrano, potrzebujesz pomocy psychologa. Ale nie sądzę, że to zrozumiesz. Sądzę, że będziesz się rzucał jak ryba wyciągnięta z wody i choćby twój syn na tym ucierpiał, postawisz na swoim czyli na emocjach.
    • a_nonima Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 12:16
      TwojaBogini bardzo ładnie napisała.
      Nie zgadzam się tylko z tym żeby oswajać matkę z tym, że ojciec chce zabierać dziecko na weekend. Ojciec mieszkał z dzieckiem i poznawać się nie muszą.
      Problem w tym, że oboje są zawzięci. Dziecko jest przedmiotem, a nie podmiotem w tym przypadku.
      Jedyne wyjście to usiąść przy kawie i na spokojnie się dogadać.
      Niestety wątpię, czy w tym układzie jest to możliwe.
        • twojabogini Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 13:50
          triss_merigold6 napisała:

          > Histeryczne szamotanie się wyjątkowo złe wrażenie robi na przedstawicielach wła
          > dzy i sądach. Odradzam.

          Przeczytałam wypowiedzi minasza w tym wątku i właśnie on się szamota histerycznie. Niestety, ale absolutnie nie zachowuje się jak odpowiedzialny ojciec, tylko jak histeryk. albo to co opisuje faktycznie ma miejsce - ale wtedy to straszne, że uważa, że jego syn może być bity i niszczony przez nieodpowiedzialna matkę i jej partnera potwora, a z jego strony wystarczy zając się dzieckiem co drugi weekend. Raczej więc jednak histeria.
          Założę się, że w tle są oprócz teściów także rodzice, lub inni członkowie rodziny minasza, którzy nie tylko jak napisał "czekają na dziecko", ale także napędzają jego histerię, debatują jaki to straszny kraj, jak tu się praw ojca nie przestrzega itp. Minasz nawet lamentuje jak stara baba w kolejce, pewnie ma w rodzinie taką nakręcająca histeryczkę.

          Minasz miej jaja - olej teściów, swoją rodzinę, policję sądy i prokuratury. Jeśli kochasz swoje dziecko i jest ono w trudnej sytuacji rodzinnej, jest niszczone - zajmij się nim. Wiele lat byłam samotnym rodzicem - to nie jest takie trudne, z czasem człowiek daje radę coraz lepiej. Jeśli nie jest mu źle i to tylko histeria twoja i twojej rodziny - daj spokój,przestań się nakręcać. Dogadaj się z eks żoną i pogódź, że w sprawach rodzinnych nie egzekwuje się niczego za pomocą policji.
          Możesz zwrócić się za to do sądu rodzinnego, jeśli masz adwokata - tym lepiej, poinstruuje cie dokładnie o co wnosić. Takie konflikty nie są rzadkością, jest możliwość mediacji, możecie spróbować terapii. Sąd może także nałożyć kary finansowe za nieprzestrzeganie ustaleń.
          I nie pisz tylko, ze to g... da - bo to nieprawda, daje bardzo dużo i z czasem sytuacja się stabilizuje. Do sadu egzekwować swoje prawa boją się tylko ci tatusiowie, którzy zalegają z alimentami, albo mają coś innego za uszami.
          Z twoich postów wynika też, że sądzisz, że mogłeś tej opieki dostać więcej - jak sobie to wyobrażasz, gdy mieszkasz 150 km od dziecka?Być może trafnie opisujesz swoją eks, jej zaciętość i postawę - ale spójrz w lustro - nie jesteś lepszy.
          • dreemcatcher Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 14:00
            może to histeria z bezsilności .
            Piszesz że byłas samotnym rodzicem , rozumiem że widywałaś dziecko w zależności od kaprysu męża ?. Nie porównuj rodzicielstwa będąc rodzicem raz na jakiś czas a bycie z dzieckiem na co dzień .
            Samo ustalenie opieki nad dzieckiem przez sąd tylko dlatego ze drugi rodzic chce sie odegrac jest bandytyzmem wobec własnego dziecka
          • six_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 14:10
            >olej teściów, swoją rodzinę, policję sądy i prokuratury. Jeśli kochasz swoje dziecko i jest ono w trudnej sytuacji rodzinnej, jest niszczone - zajmij się nim.

            co Ty mu właściwie doradzasz, bo kompletnie to się kupy nie trzyma? olać sądy czy wręcz przeciwnie egzekwować przy pomocy sądów? chodzić na terapię z żoną, z którą się rozwodzi?
            jak ma się zająć, jak nawet w dniach wizyt nie ma dostępu do dziecka.
            japier, co za bajzel.

            niech się zajmie właśnie egzekwowaniem tych wizyt, a jak już do nich będzie normalnie dochodziło, to może zajmować dzieckiem. byłą żoną ani jej terapiami niech się lepiej nie zajmuje. kobieta ma najwyraźniej nowe życie i postanowiła sobie poradzić z przeszłością w bardzo oryginalny sposób.
              • twojabogini Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 14:55
                dreemcatcher napisał:

                > wręcz przeciwnie to bardzo standardowy sposób , mamusia ma dla dziecka juz nowe
                > go tatusia a tamten niech tylko płaci

                Zdarzają się głupie kobiety, którym wydaje się, że bez tatusia będzie dziecku lepiej. Zdarzają się też takie, które mają w tym względzie rację. Tego nie rozstrzygniemy.
                Za to dziecko ma dwoje rodziców i ojciec tez ma coś do powiedzenia. To, że kobieta nie przestrzega postanowień sądu - bywa. Ale są odpowiednie środki prawne, aby to wyegzekwować. Histeria i akcje z policją nie będą skuteczne - policja nie jest od egzekwowania praw ojca, tylko od uspokojenia sytuacji i rozstrzygnięcia jej zgodnie z dobrem dziecka. Nikt nie da dziecka awanturującemu się i wzburzonemu ojcu.
                A dla dziecka najlepiej będzie jak się z kobieta dogada - taka kobietę matką swojego dziecka uczynił, to i będzie się z nią musiał w sprawach dziecka porozumiewać. Bo do przejęcia opieki nad ukochanym dzieckiem jakoś się nie kwapi.
                • dreemcatcher Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 15:15
                  < Bo do przejęcia opieki nad ukochanym dzieckiem jakoś się nie kwapi.
                  tak gdzieś pisał ze nie chce się dzieckiem opiekować ?
                  jesli matka stosuje kruczki żeby nie pozwolić dziecku widzieć sie z ojcem do tego ma rodzinę za sobą to chyba nie o dobro dziecka chodzi . Jeśli dziecko nie chce do ojca to wcześniej czy póxniej to wyjdzie i łatwiej te kontakty ukrócić w tej sytuacji widze zła wolę ze strony matki a raczej rodzicielki bo z matką to ni ema wiele wspólnego
                  • twojabogini Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 22.10.13, 16:53
                    dreemcatcher napisał:

                    > < Bo do przejęcia opieki nad ukochanym dzieckiem jakoś się nie kwapi.
                    > tak gdzieś pisał ze nie chce się dzieckiem opiekować ?

                    Widywanie się z dzieckiem to nie to samo co opieka nad nim. Poczytaj jeszcze raz wypowiedzi wątkodawcy - ma za daleko, dziecko pisać na komputerze nie umie i dlatego nie może się z nim kontaktować, może się jedynie widywać - co drugi weekend i w święta. Przy takiej miłości ojcowskiej nie dziwie się, ze jego eks jest wściekła i torpeduje. To dość częsty problem, gdy tatuś chce się pojawiać znikąd, nie biorąc na siebie żadnej odpowiedzialności.
                    • a1ma Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 22.10.13, 21:05
                      > Widywanie się z dzieckiem to nie to samo co opieka nad nim. Poczytaj jeszcze ra
                      > z wypowiedzi wątkodawcy - ma za daleko, dziecko pisać na komputerze nie umie i
                      > dlatego nie może się z nim kontaktować, może się jedynie widywać - co drugi wee
                      > kend i w święta. Przy takiej miłości ojcowskiej nie dziwie się, ze jego eks jes
                      > t wściekła i torpeduje.

                      Co jest złego w co drugim weekendzie?
                      I jak inaczej ma uczestniczyć w życiu dziecka ojciec, który mieszka 150 km od dziecka? Ma je odprowadzać do przedszkola?
                      • twojabogini Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 22.10.13, 21:12
                        a1ma napisała:

                        > Co jest złego w co drugim weekendzie?
                        > I jak inaczej ma uczestniczyć w życiu dziecka ojciec, który mieszka 150 km od d
                        > ziecka? Ma je odprowadzać do przedszkola?

                        Nie ma nic złego w co drugim weekendzie. Ale co drugi weekend to nie opieka nad dzieckiem, a jedynie widywanie się. Nie można wtedy się zżymać, że rodzic stale sprawujący opiekę nad dzieckiem ma więcej praw, decyduje, czy dziecko jest chore, czy jest zdolne do wyjazdu - większa odpowiedzialność za dziecko to także więcej praw do podejmowania decyzji.
                        A form kontaktu dla naprawdę zainteresowanych rodziców jest wiele - telefon, skype, przyjazd w środku tygodnia raz na jakiś czas - żeby dziecko mogło być zaprowadzone przez tatę do szkoły lub z niej odebrane (dla małych dzieci to ważne), wzięcie opiekuńczego kiedy dziecko jest chore np. co drugą chorobę - na zmianę z matką dziecka.
                        • a1ma Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 22.10.13, 21:39
                          > A form kontaktu dla naprawdę zainteresowanych rodziców jest wiele - telefon, sk
                          > ype, przyjazd w środku tygodnia raz na jakiś czas - żeby dziecko mogło być zapr
                          > owadzone przez tatę do szkoły lub z niej odebrane (dla małych dzieci to ważne),
                          > wzięcie opiekuńczego kiedy dziecko jest chore np. co drugą chorobę - na zmianę
                          > z matką dziecka.

                          Oni opierają kontakty na wyroku sądu.
                          Nie wierzę, żeby matka "wydała" dziecko w środku tygodnia ot tak.
                          I czy sposobem na częstsze kontakty ojca z dzieckiem jest zabranianie ich wtedy, kiedy ojciec już przyjeżdża? Za karę, bo nie pojawił się w tygodniu i nie odprowadził do szkoły?
                        • six_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 22.10.13, 21:57
                          >A form kontaktu dla naprawdę zainteresowanych rodziców jest wiele - telefon, skype, przyjazd w środku tygodnia raz na jakiś czas - żeby dziecko mogło być zaprowadzone przez tatę do szkoły lub z niej odebrane (dla małych dzieci to ważne), wzięcie opiekuńczego kiedy dziecko jest chore np. co drugą chorobę - na zmianę z matką dziecka.

                          bardzo piękne, tyle że mało realistyczne. coś takiego wymaga raczej mieszkania w tej samej miejscowości lub zorganizowania sobie drugiego życia niedaleko dziecka. co innego jak rodzice są dogadani i opieka jest jako tako podzielona, a co innego, wizyty trzeba było uzgodnić za pomocą adwokata, bo najwyraźniej inaczej się nie dało - już choćby po tym możesz sobie wywnioskować, jakie było nastawienie matki dziecka do tematu kontaktów.
                                • six_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 23.10.13, 00:13
                                  czytaj uważniej wątek, to będziesz wiedziała, kto i co składał.

                                  chyba jasne jest, że skoro matka robi jazdy w dni, kiedy dzieckiem ma się zajmować ojciec, to raczej nie wymogła na nim siłą tych odwiedzin.

                                  forum.gazeta.pl/forum/w,16,147544780,147550628,Re_Prawa_ojca_w_tych_gownianym_kraju.html
                                    • six_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 23.10.13, 09:30
                                      niektórym wystarczy logika, nie muszą znać absolutnie wszystkich faktów. przydaje się także nieco rozeznania w temacie przyznawania opieki rozwodzącym się rodzicom. ponieważ cierpisz na niedostatek jednego i drugiego, najwyraźniej potrzebne ci są do dyskusji zeznania wszystkich stron i historia rodzin od prapraprapradziadków autora, o czym marudzisz kompletnie bez sensu od początku wątku.
                                      • stokrotka_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 23.10.13, 09:55
                                        six_a napisała:

                                        > niektórym wystarczy logika, nie muszą znać absolutnie wszystkich faktów.

                                        To tak jak w komisji smoleńskiej - "naukowcy" nie muszą znać faktów ani dowodów, wystarczy że przeprowadzają "logiczne" eksperymenty myslowe.

                                        > przyda
                                        > je się także nieco rozeznania w temacie przyznawania opieki rozwodzącym się rod
                                        > zicom. ponieważ cierpisz na niedostatek jednego i drugiego, najwyraźniej potrze
                                        > bne ci są do dyskusji zeznania wszystkich stron i historia rodzin od prapraprap
                                        > radziadków autora, o czym marudzisz kompletnie bez sensu od początku wątku.

                                        Wiedza o problemie a nawet osobiste doświadczenie nie pozwalają wyciągać wniosków dotyczących konkretnej sprawy obcych ludzi. Tzn. wnioski można sobie wyciągać, ale nie ma żadnej gwarancji, że w danej sytuacji są one właściwe, tym bardziej, że opierają się one na "zeznaniach" jednej strony, która do problemu ma stosunek wybitnie emocjonalny.
                                        • six_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 23.10.13, 10:03
                                          >Wiedza o problemie a nawet osobiste doświadczenie nie pozwalają wyciągać wniosków dotyczących konkretnej sprawy obcych ludzi.

                                          już ci chyba napisałam, że forum ci się myli z salą sądową. wg tej logiki, w żadnym wątku forumowym nie powinnaś zabierać głosu. i skończ już ten offtop, proponuję.
                                          pouczanie innych, co powinni uwzględniać przy pisaniu postów to jakaś nowa forma trollingu czy nudzisz się, bo nikt nie podbija ujadania na michalika?
                                          • stokrotka_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 23.10.13, 11:41
                                            six_a napisała:

                                            > już ci chyba napisałam, że forum ci się myli z salą sądową. wg tej logiki, w ża
                                            > dnym wątku forumowym nie powinnaś zabierać głosu. i skończ już ten offtop, prop
                                            > onuję.

                                            Wg tej logiki można spokojnie zabierać głos, ale ten głos powinien opierać się na rozsądnej ocenie tego, co i w jaki sposób pisze autor, a nie na przyjęciu jednej wersji i wyrokowaniu na jej podstawie.

                                            I nie jest to żaden offtop, bo bezpośrednio dotyczy sposobu, w jaki autor przedtawia problem.

                                            > pouczanie innych, co powinni uwzględniać przy pisaniu postów to jakaś nowa form
                                            > a trollingu czy nudzisz się, bo nikt nie podbija ujadania na michalika?

                                            Siksa, przecież pouczanie to coś, co nie jest ci obce w forumowych rozmowach, więc przyganiał kocioł garnkowi. ;-)

                                            A co do ujadania na Michalika, to rzeczywiście okropne jest, że jest tak atakowany za obronę biednych pedofili i zrzucanie odpowiedzialności za pedofilię na dzieci, pornografię, feministki i ideologię gender. Ten potok nienawiści w stosunku do Michalika jest przerażający, prawda? Ty też modlisz się za arcybiskupa? Chyba założę worek pokutny i pójdę do Częstochowy prosić o przebaczenie za ujadanie na Michalika. Dzieci, które ściągnęły duchownych na drogę pedofilii, też powinny prosić o przebaczenie.
                    • six_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 22.10.13, 21:24
                      >dziecko pisać na komputerze nie umie i dlatego nie może się z nim kontaktować,

                      to była odpowiedź na czyjś post. ktoś pytał, czy nie ma możliwości innego kontaktu z synem poza wizytami. np. przez skype. a ty to zrozumiałaś, jak wymówkę - dziecko nie umie, więc nie można.

                      i nie ma "za daleko", tylko po prostu ma daleko.


                      > Przy takiej miłości ojcowskiej nie dziwie się, ze jego eks jes
                      > t wściekła i torpeduje. To dość częsty problem, gdy tatuś chce się pojawiać znikąd, nie biorąc na siebie żadnej odpowiedzialności.
                      większych wymysłów to już dawno nie czytałam. tatuś się pojawił w momencie poczęcia, więc niestety pagib, mamusiu. jakby nie chciał brać odpowiedzialności, to by się wykpił groszowymi alimentami i nie zawracał sobie głowy ustalaniem wizyt. tak byłoby fajniej? bo jak chce mieć kontakt, to też źle.
                    • dreemcatcher Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 23.10.13, 14:21
                      rozumiem że w twoim przekonaniu ojciec powinien w przyczepie ,mieszkać niedaleko matki żeby mógł uczestniczyc w wychowaniu dziecka i pracę miec dorywczą niedaleko miejsca zamieszkania matki bo matka moze się przenosić w inne miejsce kilka razy w roku.
                      Wyraźnie został przedstawiony plan kontaktów z dzieckiem , kóre matka z satysfakcją łamie.
                      Ojciec nie poojawił się znikąd dorabiasz historię na poparcie swoich fantazji.
                • six_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 15:22
                  >Histeria i akcje z policją nie będą skuteczne - policja nie jest od egzekwowania praw ojca,
                  żona wezwała policję, on wezwał po niej, a w takiej sytuacji wzywa się policję wyłącznie po to, żeby złożyć skargę na drugą stronę i mieć spisaną również swoją wersję zdarzenia, a nie być postrzeganym wyłącznie jako sprawca awantury.

                  ciekawy obraz z tego wynika. w sytuacji awantury, dziecko można oddać awanturującej się matce, a nie można awanturującemu się ojcu. skąd zresztą wiesz, że odstawił przy policjantach histerię? też na podstawie wcześniejszych postów?
            • stokrotka_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 14:31
              six_a napisała:

              > jak ma się zająć, jak nawet w dniach wizyt nie ma dostępu do dziecka.
              > japier, co za bajzel.

              W dniach wizyt nie ma dostępu? To były jeszcze inne wizyty, podczas których dostęp został mu uniemożliwiony?

              Bajzel jest, ale przyznasz, że minasz to jeden wielki emocjonalny bajzel?

              > niech się zajmie właśnie egzekwowaniem tych wizyt, a jak już do nich będzie nor
              > malnie dochodziło, to może zajmować dzieckiem. byłą żoną ani jej terapiami niec
              > h się lepiej nie zajmuje. kobieta ma najwyraźniej nowe życie i postanowiła sobi
              > e poradzić z przeszłością w bardzo oryginalny sposób.

              Nie wiemy jak kobieta postanowiła poradzić sobie z przeszłością. Znamy jedynie reakcję męża i ojca, który miota się emocjonalnie od bieguna południowego do północnego.
                • stokrotka_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 15:06
                  dreemcatcher napisał:

                  > a co mu radzisz bo masz tylko relację faceta i na jej podstawie ustaliłaś że ni
                  > e ma problemu .

                  Ja napisałam gdzieś, że nie ma problemu? Gdzie? Link poproszę. A radę to mu już dałam - w jednym z poprzednich moich postów w tym wątku.
              • six_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 15:48
                już napisałam, w czym minasz ma bajzel. bajzlu w stosunkach z dzieckiem do tej pory nie przejawiał. więc nie interpretuj wszystkiego wg tego, co pisał o żonie.

                >Znamy jedynie reakcję męża i ojca, który miota się emocjonalnie od bieguna południowego do północnego.
                muszę cię zmartwić, wersji żony tu raczej nie dostaniesz, najwyższa pora się z tym pogodzić. takie prawa forum, że parami się problemów nie opisuje.
            • twojabogini Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 14:48
              six_a napisała:

              > >olej teściów, swoją rodzinę, policję sądy i prokuratury. Jeśli kochasz swo
              > je dziecko i jest ono w trudnej sytuacji rodzinnej, jest niszczone - zajmij się
              > nim.
              >
              > co Ty mu właściwie doradzasz, bo kompletnie to się kupy nie trzyma?

              Six_a o ty ironii słyszała? Jedyne co doradzam - to porozumieć się z matką dziecka i nie fundować dziecku "policyjnych weekendów" i awanturek. Jak się nie da normalnie - to są mediacje, sąd może je zlecić. Doradzam też wymyślenie jakiejś formy kontaktu na co dzień z dzieckiem - bo raz na dwa tygodnie plus niektóre święta to na kochającego tatę mało. Siedmiolatek obsłuży telefon i z ukochanym tata chętnie pogada.

              Zalecam też olanie "całej chorej na raka rodziny", która naciska na minasza, żeby koniecznie przywiózł dziecko, niezależnie od tego, czy dziecko ma katarek czy nie, 150 kilosów + drugie tyle z powrotem dzieciak przecież machnie co drugi weekend, a co tam. Ważne, że się ciocia czy babcia nacieszy. Oczywiście, że to może być pretekst, ale dużo zależy od okoliczności - czy dziecko miało być na tą odległość wiezione samochodem, a może pociągiem?

              A ten bajzel to moja ironiczna propozycja na nietrzymająca się kupy relację minasza: jego dziecko jest bite i niszczone, sądy i policja źle działają i tylko na jego szkodę. On bardzo kocha dziecko, ale jedyne co w tej dramatycznej sytuacji jest gotowy zrobić, to zabrać dziecko co drugi weekend. Jego cała rodzina ma raka, ale przy tym dość siły aby oczekiwać z utęsknieniem dziecka. Jemu zależy na kontakcie z dzieckiem, ale dziecko chce zawieźć do rodziny. I kocha dziecko, ale za daleko mieszka i dlatego nie ma możliwości kontaktu, a na kompie dziecko jeszcze nie pisze - jakby nie było innych możliwości (może mu szkoda kasy na kamerkę i wstawienie dziecku komputera do jego pokoju, żeby mogło swobodnie rozmawiać).
              Ale kocha - i dlatego walczy o nie z policją i funduje mu awantury.
              • six_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 15:51
                > Six_a o ty ironii słyszała?
                świetny wątek na ironię. autor z pewnością doceni.

                >Jedyne co doradzam - to porozumieć się z matką dziecka i nie fundować dziecku "policyjnych weekendów"
                dobrze, a teraz rozważ wariant wynikający z opisu w poście wyjściowym: żona rozmawiać nie chciała i nie chce, a policyjny weekend zafundowała dziecku pierwsza.
                chętnie przeczytam, co na to poradzić.
                • twojabogini Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 16:59
                  six_a napisała:

                  > > Six_a o ty ironii słyszała?
                  > świetny wątek na ironię. autor z pewnością doceni.

                  Czasem kiedy zobaczymy zbiór swoich wypowiedzi w krzywym zwierciadle ironii, odkrywamy ile przesady i dramatu dokładamy w normalne życiowe sytuacje. Moje dziecko jest bite i niszczone, przyjeżdżam do niego co drugi weekend, kocham swoje dziecko - do tego rodzaju wypowiedzi należy.

                  > dobrze, a teraz rozważ wariant wynikający z opisu w poście wyjściowym: żona roz
                  > mawiać nie chciała i nie chce, a policyjny weekend zafundowała dziecku pierwsza

                  > chętnie przeczytam, co na to poradzić.

                  Policyjny wariant fundowali oboje - on też dzwonił, tylko nie zdążył pierwszy. A co zrobić kiedy żona nie chce i uważa, że bez eksa "jej" dziecku będzie lepiej już pisałam - nie ma innego wyjścia, niż wyciszyć emocje i porozumieć się z żoną, zbudować jej zaufanie do siebie jako ojca, angażować się w swoje dziecko. Jednym słowem wykazać żonie, że jej przekonanie, o tym, że dziecko jest zagrożone spędzając weekend z ojcem jest nieuzasadnione. W razie oporu - jest mediacja i jest możliwość aby sąd ją nakazał.

                  Dodałabym też, żeby nie wozić dziecka 150 km do rodziny, tylko zabrać go w miejsce blisko domu co drugi weekend, zabierając ze sobą np. część lekcji do zrobienia. Jako matka też bym nie pochwalała takich wycieczek siedmiolatka, który musi odpocząć, zebrać siły na następny weekend, a nie jeździć w te i wewte na spotkania z całą chorą na raka rodziną. Ale przecież kochający ojciec może robić z dzieckiem co tylko chce, nie bacząc na potrzeby dziecka, tylko na to, że to "jego" weekend.

                  Tu mamy do czynienia z klasyka - dwoje dorosłych ludzi nie rozwiązało swoich problemów i pod pozorem walki o dziecko i miłość do dziecka załatwiają swoje brudne sprawy.
                  • six_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 17:14
                    >Moje dziecko jest bite i niszczone, przyjeżdżam do niego co drugi weekend, kocham swoje dziecko - do tego rodzaju wypowiedzi należy.

                    serio? jak ktoś widzi, kiedy jego dziecku dzieje się krzywda (załóżmy, że tak było), albo jeśli zgodnie z wyrokiem sądu przyjeżdża do dziecka w ustalony dzień, albo gdy mówi, że je kocha - to to jest histeria i przesada?

                    >on też dzwonił, tylko nie zdążył pierwszy.
                    on TEŻ w twoich komentarzach zamieniło się w "fundowanie dziecku policyjnych weekendów" - widzisz to czy nie?


                    ogólnie, odnoszę wrażenie, że przeszarżowałaś i teraz już tylko zasłanianie się ironią pozostało. 2/10.
                    • stokrotka_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 17:26
                      six_a napisała:

                      > serio? jak ktoś widzi, kiedy jego dziecku dzieje się krzywda (załóżmy, że tak b
                      > yło), albo jeśli zgodnie z wyrokiem sądu przyjeżdża do dziecka w ustalony dzień
                      > , albo gdy mówi, że je kocha - to to jest histeria i przesada?

                      Jeśli założyć, że tak było, to nie jest to przesada, ale przedstawianie się w dobrym świetle przy jednoczesnym przedstawianiu wszystkich innych zaangażowanych stron (matki dziecka, jej rodziny i policji) w złym świetle to z pewnością przesada. A pisanie o tej sprawie w kontekście "gó...nego kraju" to już jest histeria człowieka, który nad emocjami nie panuje i to nie tylko w tej konkretnej "scenie".
                      • six_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 17:33
                        umiesz ew. powiedzieć, co ci daje pisanie o tej jego histerii, i to po raz pięćdziesiąty w tym wątku? przecież nie masz żadnego konkretu do napisania: ani dzieci na horyzoncie, ani rozwodu, ani potyczek o dziecko, ani nawet emocji z tym związanych nie umiesz sobie wyobrazić. po co tu bijesz tę samą pianę?
                        • stokrotka_a Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 17:48
                          six_a napisała:

                          > umiesz ew. powiedzieć, co ci daje pisanie o tej jego histerii, i to po raz pięć
                          > dziesiąty w tym wątku?

                          Pisanie po raz pięćdziesiąty w tym wątku daje mi możliwość przeczytania twojej odpowiedzi po raz setny.

                          > przecież nie masz żadnego konkretu do napisania: ani dzi
                          > eci na horyzoncie, ani rozwodu, ani potyczek o dziecko, ani nawet emocji z tym
                          > związanych nie umiesz sobie wyobrazić.

                          Nie mam dzieci? Nie mam emocji? Nie mam życiowych doświadczeń związanych z silnymi emocjami, z rozstaniem? Naprawdę? Znasz mnie i moje życie osobiste?

                          Minasz ma emocje, prawdziwe, bo policjantow wykonujących swoję pracę określa mianem "jebane psy". No, psy go skrzywdziły, a on taki szlachetny.

                          > po co tu bijesz tę samą pianę?

                          A umiesz bić różne piany, jeśli surowiec jest jeden? Twoja piana też jakby taka sama... A nie twoja piana jest twojsza. ;-)
    • leptosom Re: Prawa ojca w tych gownianym kraju 21.10.13, 16:08
      (siedział na moich kolanach i prosił tato zabierz mnie kiedy jebane psy kazały mi opuscic lokal)

      czy masz wyrok, nakazujący matce dziecka wpuszczanie cię do jej mieszkania? jak tam znalazłeś się, a nawet usiadłeś z dzieckiem, skoro wszyscy byli przeciwko tobie?