jestem załamana

11.11.13, 16:38
Piszę tutaj ,bo czuję się bardzo samotna i już nie wiem jak mam coś zmienić w swoim życiu, mój mąż i ja jesteśmy razem już prawie 20 lat ,on nie jest dla mnie bliskim człowiekiem, wszystko psuło się latami ale jakoś tkwiłam w tym związku ,bo było dziecko, wspólne dorabianie się ,nie bardzo miałabym gdzie pójść, zresztą w domu nie było przemocy i alkoholizmu więc taż nie byłam zdecydowana by taki krok jak rozstanie podjąć, teraz mam 42 lata czyli najlepsze lata już za mną ,męża który jest dla mnie jak obcy, dorosłe dziecko które żyje już własnym życiem ,praktycznie żadnych znajomych bo od wielu lat pracuję w domu , zdrowie mi szwankuje do czego na pewno przyczynia się stres, czuję że zmarnowałam przy nim życie, ciężko jest nam dogadać się, ciągle jakieś dogryzania jest mi przykro, nie mogę spać , seksu już nie ma, proponowałam mu terapię małżeńską ale na to się nie godzi ,twierdzi ,że wina jest moja a ja tak nie uważam wcale czuję się bezsilna jak się z nim dogadać by zrozumiał ,że tak dalej nie może być ?
    • sl.13 Re: jestem załamana 11.11.13, 16:42
      Nie dogadasz się z kimś, kto dogadać się nie chce. Żeby reanimować trupa trzeba mnóstwa dobrej woli obu stron. I nie pisz, że zmarnowałaś życie, bo statystyka mówi, że zostało ci prawie drugie tyle.:)
    • piataziuta Re: jestem załamana 11.11.13, 16:47
      olej go
      zamiast zastanawiać się jak wygląda twoje życie "przy nim" zajmij się sobą, zastanów co ze wszystkiego na świecie chciałabyś jeszcze zrobić i zrób to
      kto wie, może przy okazji kogoś jeszcze poznasz, w końcu 42 lata to nie dużo
      • gree.nka Re: jestem załamana 11.11.13, 16:55
        tak i kobieta po tych wpisach założy płaszcz, weźmie torebkę i wyjdzie z mieszkania w ciemną noc. Łatwo jest radzić. Aby odejść trzeba mieć dokąd.
        Z tego co piszesz to jesteś schorowana, trzeba się zastanowić czy znajdziesz pracę, środki do utrzymania, nowe mieszkanie. Może trzeba spojrzeć na męża czemu jest taki zły? Może włąśnie powód jest taki, że nie pracujesz. Może najpierw zamiast wszystko dzielić na pół, lepiej wyjść z mieszkania i poszukać pracy. Nowe środowisko , nowi ludzie mogą spowodować, że inaczej się spojrzy na życie.
        Ja bardzo nie lubię rozwodów, rozpadów, zmian - też chyba nie, a sama jestem ciągle na zakręcie :) I to wcale nie jest takie super!
        • ewagos Re: jestem załamana 11.11.13, 17:08
          ale ja pracuję tylko pracę mam taką ,że większość wykonuję w domu, z tego względu trudno mi było nawiązać jakieś bliższe znajomości , moje życie głównie toczyło się wokół dziecka i spraw domowych , nie mam też gdzie i komu po prostu się wyżalić na te moje problemy ,które może tak by mnie nie przerażały gdybym miała gdzie je odreagować i jakoś się rozerwać
          • piataziuta Re: jestem załamana 11.11.13, 17:23
            > ale ja pracuję tylko pracę mam taką ,że większość wykonuję w domu, z tego wzgl
            > ędu trudno mi było nawiązać jakieś bliższe znajomości , moje życie głównie toc
            > zyło się wokół dziecka i spraw domowych ,

            teraz powinno zacząć się toczyć wokół ciebie i twoich przyjemności

            np. podróżowania/sportu/kolekcjonowania znaczków/czy co tylko tam lubisz
            fajnym pomysłem są sezonowe wyjazdy zorganizowane (np, na narty, albo zwiedzanie) bo można kogoś poznać

            >nie mam też gdzie i komu po prostu si
            > ę wyżalić na te moje problemy ,które może tak by mnie nie przerażały gdybym mia
            > ła gdzie je odreagować i jakoś się rozerwać
            tu się wyżal
            a co do rozrywki, to co jakiś czas spotkania forumowiczów są :P :)
          • naiwnababa12 Re: jestem załamana 11.11.13, 17:25
            greenka dobrze Ci radzi, przede wszystkim musisz wyjsc z domu, poznac nowych ludzi. Wiadomo, ze im czlowiek starszy, tym trudniej o zawieranie nowych przyjazni. Ale wierz mi, da sie. Jesli prace masz w domu, to moze znajdz cos jeszcze do robienia poza domem z ludzmi, jesli nie prace dodatkowa, to np. jakies hobby albo grupe dyskusyjna. Zastanow sie, co lubisz, czego bys sie chciala nauczyc jeszcze, moze wlasnie jakis kurs dla przyjemnosci...
            Jak wyjdziesz z domu, do ludzi, spotkasz sie pare razy z innymi ludzmi na jakas kawe, to zobaczysz, ze zmienin Ci sie perspektywa i latwiej Ci bedzie rozwiazywac problemy domowe.
            Jesli maz nie chce sie komunikowac, to przede wszystkim musisz zadbac o siebie. Masz dopiero 42 lata. Przez kolejne 40 czy 50 mozesz jeszcze duzo zdzialac dla swojego szczescia :)
            • sl.13 Re: jestem załamana 11.11.13, 22:15
              Dobra rada, chociaż najtrudniej zrobić pierwszy krok i wyjść do ludzi. Jakiś kurs, nauka języka, aerobik, a może wyjazd zorganizowany z grupą? A może rzeczywiście zacznij sama wychodzić, do kina czy na basen, zrób coś dla siebie. Najważniejsze, to się ruszyć zamiast popadać w marazm.
          • gree.nka Re: jestem załamana 11.11.13, 17:53
            no to może idź sama do kina, później do muzeum
            brak znajomych - świetnie to rozumiem, ja nie rozwiązałam tego problemu.
        • piataziuta Re: jestem załamana 11.11.13, 17:15
          > tak i kobieta po tych wpisach założy płaszcz, weźmie torebkę i wyjdzie z mieszk
          > ania w ciemną noc. Łatwo jest radzić. Aby odejść trzeba mieć dokąd.

          ale kto jej napisał żeby odejść, bo na pewno nie ja?
    • gyubal_wahazar Re: jestem załamana 11.11.13, 17:24
      A na fitnes, kurs haftu czy jakąś inną zumbę, nie możesz się zapisać ? A jak doskwiera Ci nadmiar mamony, to jakiś szaman albo kołczu.

      PS Zaraz tu wpadnie jeden gość z workiem młynków tybetańskich. Jak weźmiesz 3, to 5-ty za pół ceny
    • light_in_august Re: jestem załamana 11.11.13, 18:04
      Masz 42 lata i szansę, żeby zacząć wszystko od nowa. Małżeństwo nie istnieje poza papierem, dziecko jest dorosłe, a Ty wreszciepowinnaś zająć się sobą i II połowę życia przeznaczyć dla siebie. Zwalcz w sobie strach przed zmianą - jeśli jest słabo, to zmiana może być tylko na lepsze. Jest spore prawdopodonnbieństwo, że męża nie odmienisz, małżeństwa już nie ożywisz i co, będziesz tak tkwić w tym marazmie resztę życia ze strachu, że może yć gorzej. Gorzej raczej nie będzie, bo kobiety po rozwodzie zazwyczaj świetnie sobie radzą i odżywają. Po prostu pomyśl o sobie, weź życie w swoje ręce i zacznzij naprawdę żyć. (sama przez to przeszłam -choć okoliczności nieco inne- więc wiem, co mówię).
    • minasz Re: jestem załamana 11.11.13, 22:29
      a jak sie podrywa takie 42latki?
      • narfi Re: jestem załamana 12.11.13, 09:45
        W poczekalni u psychoterapeuty :)
    • coffei.na Re: jestem załamana 12.11.13, 10:37
      a może na początek zrób coś dla siebie? odżyj,wyjdź do ludzi..umów się z koleżankami,upij,wypłacz,a potem wstań,otrzep pył bezsilności i...żyj!!
      specjalnie dla Ciebie,zawsze tego słucham kiedy tracę wiarę...może i tobie pomoże!! :

      (wiem...to tylko piosenka-ale wsłuchaj się i najlepiej naucz na pamięć :)

      www.youtube.com/watch?v=COyArWV8JB8
      • nie.mam.20 Re: jestem załamana 13.11.13, 13:41
        ...tracę wiarę

        e tam, zrob cos dla kraju i dla siebie. Najlepiej nowego Polaka, od biedy moze byc Slazak ;)

        /-/ Twoja Potwora, pfu, Podpora.
    • kseniainc Re: jestem załamana 12.11.13, 12:45
      nie bez powodu pewnie piszesz o tym własnie jesienią.
      Miałam taki czas, krótko ale był taki okres,gdzie czułam podobnie.Tyle ,że 42 lata i Ty piszesz o zmarnowanym życiu?A dziecko kto wychował?Wyleciało z gniazda,bo taka jest kolej rzeczy.Przeraża mnie wizja życia z kimś tyle lat bez chociaż przyjaźni.Hmmmm
      Masz doła jesienno-zimowego i sta te rozmyślania.Nie dlugo swięta,usiądziecie przy suto zastawionym stole usmiechnięci..............
    • majaa Re: jestem załamana 12.11.13, 15:23
      Najwyższa pora, żeby zacząć wreszcie trochę myśleć o sobie. Na początek może zmiana fryzury, wyjście z domu, trochę ruchu na świeżym powietrzu, potem może jakiś aerobik czy inna zumba;) Zmęczenie fizyczne dobrze robi na psychikę, to naprawdę nie jest puste gadanie. A przy okazji możesz spotkać jakąś pokrewną duszę, z którą umówisz się na kawkę od czasu do czasu. Jeśli masz jakieś hobby, coś, co lubisz robić lub zawsze chciałaś, ale jakoś nigdy nie było czasu czy brakowało motywacji - zajmij się tym właśnie teraz, to najlepsza okazja. Zobaczysz, że z czasem poczujesz się lepiej i te przygnębiające myśli będą Cię nawiedzać coraz rzadziej. Mężowi na razie odpuść, sam zauważy w Tobie zmianę i wtedy się zainteresuje, o co kaman:)
    • paco_lopez Re: jestem załamana 12.11.13, 15:38
      zagrzebaliście się w pojedynku na winy. tym sposobem rozmontowuje się każdy układ. ja nie widzę nic złego we wspólnym dorabianiu się. 42 to tez nie jest jakiś dramat. tym bardziej, ze masz już dorosłe dziecko.
    • magnusg Re: jestem załamana 12.11.13, 16:02
      Ale tu niestety bardzo zle forum wybralas, bo wiekszosc obecnych tu twoich rowiesniczek nie mialo nigdy faceta, albo im dawno uciekl.Dlatego siedza same w domach i glaszcza na smierc kolejnego juz Garfielda,ktory im spieprzyc niestety nie moze;)
      Jak wiec sama widzisz ty jestes w duzo lepszej sytuacji niz one.
    • jehuda.izrael Re: jestem załamana 12.11.13, 16:02
      ewagos napisała:

      > Piszę tutaj ,bo czuję się bardzo samotna i już nie wiem jak mam coś zmienić w s
      > woim życiu, mój mąż i ja jesteśmy razem już prawie 20 lat ,on nie jest dla mnie
      > bliskim człowiekiem, wszystko psuło się latami ale jakoś tkwiłam w tym związku
      > ,bo było dziecko, wspólne dorabianie się ,nie bardzo miałabym gdzie pójść, zre
      > sztą w domu nie było przemocy i alkoholizmu więc taż nie byłam zdecydowana by t
      > aki krok jak rozstanie podjąć, teraz mam 42 lata czyli najlepsze lata już za mn
      > ą ,

      Raczej przed Tobą :)

      >męża który jest dla mnie jak obcy, dorosłe dziecko które żyje już własnym ży
      > ciem ,praktycznie żadnych znajomych bo od wielu lat pracuję w domu , zdrowie mi
      > szwankuje do czego na pewno przyczynia się stres, czuję że zmarnowałam przy ni
      > m życie, ciężko jest nam dogadać się, ciągle jakieś dogryzania jest mi przykro,
      > nie mogę spać , seksu już nie ma, proponowałam mu terapię małżeńską ale na to
      > się nie godzi ,twierdzi ,że wina jest moja a ja tak nie uważam wcale czuję się
      > bezsilna jak się z nim dogadać by zrozumiał ,że tak dalej nie może być ?

      Mogę, tak mi się zdaje, pomóc.
      Chcesz tego czy nie ?
      Proste pytanie, prosta odpowiedź.

      zdar
      j.i~



    • amanda-lear Re: jestem załamana 13.11.13, 10:15
      Przeorane...
      Na pocieszenie powiem Ci,że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście... Tylko musisz GPS włączyć
      • maly.jasio sie latwo muvi... 13.11.13, 13:24
        amanda-lear napisała:
        > Na pocieszenie powiem Ci,że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście...
        Tylko musisz GPS włączyć

        sie latwo muvi...
        mialem wlonczony,,,
        a tam na srodku drogi niezaznaczona budowa...
        wszystko zamkniete.
        i musialem przez pola :)
        • amanda-lear Re: sie latwo muvi... 14.11.13, 08:33
          Się nie mówi Jasiu...się żartuje:)
          • maly.jasio Sie (nadal) muvi... 14.11.13, 10:10
            amanda-lear napisała:
            > Się nie mówi Jasiu...się żartuje:)


            no z Toba, to ja mogie i na zarty i na powaznie :)
            • amanda-lear Re: Sie (nadal) muvi... 14.11.13, 12:39
              maly.jasio napisał:

              > no z Toba, to ja mogie i na zarty i na powaznie :)

              obiecanki- cacanki;)
    • zabieganab Re: jestem załamana 13.11.13, 12:08
      przeczytalam wszystkie wpisy do tego watku
      i wlasciwie inne babeczki juz Ci napisaly prawde

      chyba jestes nieglupia babeczka, skoro zastanawiasz sie w ogole nad takimi sprawami!
      A skoro glupia nie jestes, to skorzystaj z tego faktu! ;-)

      No niestety... zawarcie zwiazku malzenskiego nie daje zadnej gwarancji, ze sie nie znajdzie czlek w takim momencie zycia jak Ty... Ale wlasnie po to mamy rozumki i rozne pomysly, aby dzialac.
      Odradzalabym rozwod.
      Skoro bycie z tym czlowiekiem malo Cie laczy, ale nie rani, to na razie to zostaw. Meza nie zmienisz - bo juz za pozno. Ale sama mozesz cos zrobic dla siebie!
      Moja przyjaciolka byla w baaaaardzo podobnej do Twojej sytuacji i zrobila sobie rachunek sumienia. Efektem czego byly jej nowe decyzje: kupila psa i bardzo sie nim zajela. Miala sie o kogo troszczyc ale i z nim spacerowala, bawila sie ale tez zaczela kurs tresury i dzieki temu znalazla nowe poklady zainteresowan u siebie i ludzi.
      Fakt, ze ona od 10 lat zyje pod jednym dachem z chlowiekiem jej.... w pewnym sensie obcym. Ale ona przestala z tego robic dramat, bo wiekszym dramatem dla niej jest gdy pies sie zrani albo ktos z jej nowego kregu poznanych ludzi ma jakis problem z jego psem ;-)

      Pomys co u Ciebie moze byc takim "psem"
      • amanda-lear Re: jestem załamana 14.11.13, 08:32
        Każesz jej iść na kompromisy...a tu serce się wyrywa ku wolności, ku ideałom...
        Powiem autorce z perspektywy tej, która swego czasu również uświadomiła sobie, że stoi przed ścianą. Mogła ją próbować rozbić lub odwrócić się i odejść. Wybrałam to 2 wyjście, ale wiem, że gdybym była wtedy o dekadę starsza to poszłabym "kupić psa";)
        Nie ma jedynie słusznej drogi na rozwiązanie rozterek autorki wątku. Tak jak piszesz, nie ma gwarancji, że wychodząc ze związku bez przyszłości nie wdepnie się w jeszcze większe g...
        Rynek" surowców wtórnych" jest niełatwy, niewdzięczny i przeważnie ma wady ukryte...
        • zabieganab Re: jestem załamana 14.11.13, 09:25
          swiete slowa! I jak celne ;-))))))
    • mocno.zdziwiona Re: jestem załamana 14.11.13, 12:37
      Jestem w innej sytuacji życiowej, ale wydaje mi się, że na Twoim miejscu zaczęłabym od zastanowienia się nad swoim życiem.
      Warto zacząć zmiany metodą małych kroków. Czyli wyjść do ludzi, zapisać się na jakieś zajęcia, które Cię ciągną (czy to języki, czy sport czy coś z hobby). Odnowić stare przyjaźnie. Pewnie nie wszystkie da się odnowić, ale na pewno kilka koleżanek sprzed lat chętnie spotka się na kawę.
      Rozwodu bym jeszcze nie przeprowadzała, może za jakiś czas jeśli poczujesz potrzebę.
      Póki co wyszłabym do ludzi, może pomyślała o zmianie pracy na taką, w której byłby kontakt z innymi.
      Robiłabym coś żeby wyrwać się z marazmu i z rutyny. Może to zmieni też coś w małżeństwie.
      Spróbuj, to niewiele kosztuje a może dać dobre efekty.
    • kucharka40 Re: jestem załamana 25.02.14, 12:54
      Witam ja jestem 14 lat po ślubie ,i nic mnie nie wiąże z mężem podobnie jak u ciebie ,jest mi z tym żle , i smutno ,,,,,,,,napisz,,,,,
    • polskichrabia Re: jestem załamana 25.02.14, 15:32
      ten błąd popełnia większość dziewczyn dlatego że za młodu liczy się skóra fura i komóra z latami okazuje się że nie da się normalnie żyć ale jest za późno spokojni faceci nie są pożądani tylko wyśmiewani dopóty się to nie zmieni będzie tak kończyło wiele kobiet
Pełna wersja