toksyczny związek? pomocy!

22.11.13, 22:27
Od prawie roku spotykam się z facetem. Na początku umówiłam się na dwie, trzy randki, było spoko. Potem z braku laku stwierdziłam, ze zaryzykuję i spróbuje z nim być. No risk, no fun ;-) I potem się zaczęło... Zobaczyłam wszytskie jego wady : wieczne marudzenie na wszystko, nerwowość, wieczne niezadowolenie z pracy, przegrane pieniądze na giełdzie, a po przegranej marudzenie, że jest biedny i nieszczęsliwy. Chciałam z nim zerwać z 10 razy. Za każdym razem mnie nęka, obiecuje że się zmieni, płacze, a jak to nie pomaga to jest nerwowyi robi publiczne przedstawienia. I kupuje kwiaty - nigdy nie dostałam kwiatów bez okazji - tylko gdy z nim zrywam. Nie wiem sama czemu ja się łamie. Mam za miękkie serce i jak widzę łzy to zaraz zaczynam mieć wyrzuty sumienia. A wydawąłoby się, że jestem tward a, silną, niezależną kobietą...
Mój chłopak ma 31 lat, wciąż mieszka z rodzicami, jest niezaradny. Ma pretensje, że musi siedzieć po godzinach w pracy, że mu mamusia nie ugotowala obiadu i nie raczyła o tym poinformować itd. Dla mnie to żenada, zaczynam go w takich chwilach nienawidzić. I w dodatku najgorsza w tym wszystkim jest kwestia finansowa. Po mimo, iż zarabia więcej ode mnie to wiecznie narzeka. Ja mieszkam sama, wynajmuje mieszkanie, nikt mi nie prasuje, gotuje,nie placi za mnie rachunków itp. On ma wszystko podane na tacy, ale zawsze znajdzie powód żeby ponarzekać. Ponadto czuje, że mnie wykorzystuje. Zawsze jak robimy zakupy to on płaci, a potem ja mu oddaję kasę. I ok. to rozumiem. Ale... idziemy do restauracji - on mnie "niby" zaprasza, a potem się okazuje, że on mi wlicza połowe rachunku do tamtych zakupów. Gdybym ja wiedziała, że tak będzie to bym sie nie zgodzila na takie wyjście, bo moja pensja nie pozwala mi na chodzenie do drogich restauracji. Dla mnie jak ktoś mnie zaprasza jest równoznaczne, że za to płaci. Przestałam w końcu wychodzić, to zaczął stołować się u mnie i jeszcze ma życzenia, żeby mu ugotować obiadki do pracy. Kuźwa, ja nie jestem kucharką, ani jego mamusią. On sam nawet jajka nie potrafi rozbić!!! Nie wiem jak mam z nim ostatecznie zerwać... I co zrobić żeby być konsekwentną i nie reagować na jego łzy. Jakieś wskazówki? A może ja przesadzam???
    • zuzi.1 Re: toksyczny związek? pomocy! 23.11.13, 15:26
      obudź się i pogoń go z życia raz na zawsze, bo je sobie zmarnujesz, jak to zrobic? podziękuj za współpracę i powiedz, że masz nowego faceta bogatego, zaradnego, z dobrym samochodem i dużym sprawnym sprzętem ;) tym go dobijesz.... i zeby dał sobie z Tobą spokój ;) gdyby dalej nie chciał, poproś jakiegoś kolegę, żeby mu wytłumaczył, że ma Cię nie nękac, bo jestes jego nową dziewczyną, sposobem trzeba tego pana potraktowac.
    • okruchlodu Re: toksyczny związek? pomocy! 23.11.13, 20:29
      Czy ten pan ma w ogóle jakieś zalety? Jakiekolwiek?
    • annadeem Re: toksyczny związek? pomocy! 23.11.13, 21:54
      jakieś ma... poczucie humoru, można się do niego przytulić i zwierzyć, chociaż nie zawsze Cię zrozumie, mam jakieś towarzystwo zamiast siedzieć w swojej samotni, jest uporządkowany, przystojny, nie wiem co więcej, podpadł mi ostatnio i nie potrafię teraz znaleźć więcej zalet... jesli to ma jakieś znaczenie - on chciałby założyć rodzinę - i mnie taka stabilość jest potrzebna... ktoś mnie kiedyś oszukal, a on akurat tego nie zrobi...
      • okruchlodu Re: toksyczny związek? pomocy! 23.11.13, 23:15
        Tylko jak ta rodzina miałaby funkcjonować? Będzie łożył na dom i dzieci? Przejmie na siebie część obowiązków? Czy będzie tylko marudził, że zamiast dbać o męża, Ty ciągle pracujesz, sprzątasz lub zajmujesz się dziećmi?

        Jeśli postanowisz z nim zostać to zacznij go przyzwyczajać do tych wszystkich atrakcji. Gdy zaprasza Cię do restauracji to pytaj czy funduje, chce coś zjeść w domu to niech sam gotuje, robi zakupy itd. Jeśli zaprotestuje to najwyżej nie będzie jadł.

        Co najwyżej gdzieś po drodze tak bardzo Ci zbrzydnie, że nawet łzy i największy bukiet mu nie pomogą:-)
      • gomagik Re: toksyczny związek? pomocy! 21.04.14, 21:47
        Boże drogi! Jaki on jest uporządkowany??? Chyba mama mu "porządkuje"- obiadki, pranie, rachunki itp.Sama to pisałaś. To samolub, egoista, zrobi sobie z Ciebie drugą mamę. Dzieci? Kto je będzie wychowywał? Ty! Będziesz jego kuchtą, sprzątaczką, niańką dla Waszych dzieci, podczas gdy on będzie realizował swoje hobby. Będziesz zalowala. Zostaw go póki masz jeszcze możliwość. Póki nie macie wspólnych zobowiązań(finansowych?), dzieci itp. Potem będzie jeszcze gorzej. Nie myśl, że dziecko go zmieni. Wybij to sobie z głowy. Ja kwiaty też dostawałam tylko na przeprosiny. Zabrnęłam w swoje łajno daleko bo to już 12 lat i męczę się dalej, bo jestem współuzależniona. Ale uświadomiłam już sobie, ze tak nie powinno być. To pierwszy krok by UCIEC DO PRZODU. Nie zabrnij tak daleko jak ja. Powodzenia:)
    • annadeem Re: toksyczny związek? pomocy! 23.11.13, 23:45
      Okruszku lodu -> spróbowałam coś takiego, poiwiedziałam, że nie gotuje. Był tylko foch z jego strony i wścieklość. Ale się nie poddałam. Po 10 min. usłyszałam pytanie czy mu nie pomogę. Nie wiem jak on sobie dalej wyobraza dalsze życie. Obiecuje i marzy dużo, a rzeczywistość jest kompletnie inna. Ja nie czuję się jak 100% kobieta. Nie czuję, że to moja bratnia dusza. Ale wszyscy mi mówią, że nigdzie nie ma rózowo i każdy ma jakieś wady. Zastanawiam się czy w ogóle istniej prawdziwa miłość... :(
      • okruchlodu Re: toksyczny związek? pomocy! 24.11.13, 22:33
        Ale się nie poddałam. Po 10 min. usłysz
        > ałam pytanie czy mu nie pomogę.

        To już coś:-) Jeśli mężczyzna przez 30 lat nic koło siebie nie robił to nie nauczy się samoobsługi w jeden wieczór. Niestety tu potrzeba czasu. Trudno mi powiedzieć czy pan da się zreformować. Znam przypadki kiedy się to udawało ale kobitki były twarde, w typie księżniczek (lub "heter" jak ktoś woli), którym się należy i koniec kropka.

        Ideały oczywiście nie istnieją. Mężczyźni posiadają wady akceptowalne w różnym stopniu i nieakceptowalne. Tak jak i kobiety. To są sprawy dość indywidualne.

        Pan ma dość konserwatywne podejście do obowiązków domowych (to kobieta sprząta i gotuje) i bardzo nowoczesne do spraw finansowych (dzielimy się kosztami pół na pół). To jest największy problem i to z gatunku tych nieakceptowalnych (przez większość kobiet). W takim przypadku trzeba asertywnie mu o tym przypominać i uświadamiać jak wygląda rzeczywistość. Kobiety, które pracują nie obsługują mężów, a te które obsługują nie finansują. Jeśli wspomni coś o obiadkach to Ty odpal mu, że będziesz mu gotować jeśli on będzie Cię utrzymywał. Jeśli do rachunku dolicza koszty kolacji na którą Cię zaprosił to Ty wspomnij, że będziesz odliczać koszty stołowania się u Ciebie. W formie żartu możesz powiedzieć, że za kanapkę bierzesz dwa złote a za obiad 10. Jeśli pan nie zrozumie podtekstu (albo raczej uda, że nie rozumie) i dalej będzie robił takie akcje to trzeba pomyśleć czy warto z kimś takim się spotykać. Czy próby zmiany jego światopoglądu nie będą dla nas troszkę poniżające, finanse to chyba najtrudniejszy z tematów.
    • jlory Re: toksyczny związek? pomocy! 28.11.13, 23:14
      ale ty glupia jestes kolejna nawiedzona .ktora pana utrzymuje tyle w temacie.
    • egocentryczka1 Re: toksyczny związek? pomocy! 10.12.13, 11:49
      no to drzazge w serce mu... www.youtube.com/watch?v=KLub5ivWaE8
Pełna wersja