Rozstanie

11.12.13, 18:42
Wiem, że takie wątki już pewnie były. Wiem, że można sobie poczytać artykuły na portalach o tym jak krok po kroku to przeżyć.

Chciałabym jednak znać Wasze porady, życiowe, wynikające z własnych doświadczeń.

Kilka dni temu zostałam porzucona. Poważna relacja, teraz bez szans na powrót. Wspólne plany na Boże Narodzenie, kupiony prezent, wszystko nieaktualne. Nie ma tu niczyjej winy, czasem ktoś po prostu kogoś nie kocha, spędza z nim ponad rok, a potem mówi, że tak naprawdę nic nie czuł. Ja jestem niestety tą kochającą.

Próbowałam się czymś zająć, upić się, zapchać słodyczami, zrelaksować. To na nic. Nie mogę spać, nie mogę jeść, nigdy nie czułam się tak, jak teraz. To pierwsza taka miłość.
    • gree.nka Re: Rozstanie 11.12.13, 19:44
      a ktoś tu się pytał czy zerwać przed świętami czy po świętach.
      Kto kupuje tak wcześnie prezenty?- może zwróć go w sklepie- jeśli jest jeszcze czas.
      przejdzie, za jakiś czas. Upicie w trupa pomaga, bo można zasnąć a rano obudzić z koszmarnym bólem głowy. CZłowiek ma zajęcie jak przeżyć ten dzień. Później jakoś poleci.
      • maly.jasio Zrywac to po swietach... 11.12.13, 20:12
        ile razy, gree.nka - mam Ci to tlumaczyc ?

        zrywa sie 2.go stycznia.
        Swieta sie swietuje i obzera.
        Sylwestra to sie baluje.
        Nowy Rok to sie trzezwieje.

        a 2.go stycznia mowi sie - adieu...

        w koncu:

        z Nowym Rokiem - Nowym Krokiem.
        • grassant Re: Zrywac to po swietach... 11.12.13, 20:30
          sylwester z przechodzonym towarem?
        • gree.nka Re: Zrywac to po swietach... 11.12.13, 22:11
          tak, tak
        • stedo Re: Zrywac to po swietach... 12.12.13, 20:21
          Z nowym rokiem Z nowym krokiem ew. w nowym roku w nowym kroku.. się mówi;))
          A do autorki wątku: sprawa stara jak świat - trzeba odbyć żałobę. Czas leczy rany. Może gdzieś wyjedż.
    • man_sapiens Re: Rozstanie 11.12.13, 19:48
      Spójrz na to pozytywnie - lepiej rozstać się po roku niż po siedmiu. I nie szukaj złej woli po jego stronie, starał się, miał nadzieję. Rok to tyle, co mgnienie oka.
      Nie ma mądrych, nma dobrego sposobu na twój ból. Tylko czas - leczy wszystko, nie wiem czy to dobre, czy złe. Przejdzie pewnie szybciej niż się spodziewasz.
      www.tekstowo.pl/piosenka,al_green,how_can_you_mend_a_broken_heart.html
      Zostaną blizny na duszy i sercu
      www.tekstowo.pl/piosenka,isley_brothers,this_old_heart_of_mine.html
      A zanim się zagoi - rozejrzyj się, świat jest piękny. Słońce wschodzi - albo jest mgła, jest muzyka, morze (jak masz chorobę morską to zapomnij), praca, ludzie na ulicy, ptaki w powietrzu, ksiązki itd. itp. Na brak snu - spróbuj joggingu albo czegoś podobnego, aerobic, zumba, tango, pływanie. Znajdź sobie coś fajnego a przy tym absorbującego.
      Kiedy już będziesz to miała za sobą - zobaczysz, że zostało ci kilka pięknych wspomnień, to też coś warte. I będziesz troszeczkę bardziej odporna.
      Nie próbuj stłumić żalu tzw. używaniem życia (alkohol, przygody, diabli wiedzą co jeszcze) - zostanie tylko kac i dziura w koncie (lepsza byłaby w kącie).
      Dasz radę.
    • piataziuta Re: Rozstanie 11.12.13, 19:53
      cierp z premedytacją, płacz kiedy cię boli, a jak się zmęczysz rób coś przyjemnego
      z czasem będzie ci przykro coraz mniej

      najgorsze co możesz zrobić, to odciągać swoją uwagę, udawać że nic się nie stało - możesz się wpędzić wtedy w wieloletnią depresję, znam takie przypadki-

      acha, no i najważniejsze: skoro cię nie kochał, to znaczy, że po prostu pomyliłaś się, zainwestowałaś uczucia w nie tego faceta co trzeba,
      dobrze, że się wszystko wyjaśniło, że nie trwało dłużej, że jesteś młoda i nie masz z nim dzieci
      teraz musisz się tylko otrząsnąć i następnego faceta wybierać lepiej :)
      • light_in_august Re: Rozstanie 11.12.13, 20:23
        A jak to zrobić? Tzn. jak wybierać lepiej? Żeby człowiek wiedział, że upadnie, to by usiadł, ale niestety nie wie i pada ;)
        • piataziuta Re: Rozstanie 11.12.13, 20:30
          ee
          można sobie przeanalizować co było przyczyną że związek się rozpadł, jeśli problemy, to jak ich w przyszłości unikać, jeśli niedopasowane poglądy czy inne rzeczy, to jakie byłyby pasujące
          a jeśli po prostu facetowi nie zależało tak jak mi, to następnym razem angażować się ostrożniej

          ja w ogóle uważam, że na większość rzeczy które nas dotyczą możemy mieć wpływ, o ile zechce się nam zauważyć mechanizmy według których funkcjonujemy
    • light_in_august Re: Rozstanie 11.12.13, 20:27
      Piataziuta dobrze radzi. Daj sobie czas na porozpamiętywanie - przynajmniej na początku. Wypłacz się, wykrzycz się w poduszkę, przypomnij sobie wszystkie dobre, a potem złe chwile, poopowiadaj o tym komuś. Trzeba przez to przejść, poużalać się nad sobą, poryczeć. Ale nie za długo, bo w depresję można wpaść. Ja tylko raz przeżywałam rozstanie, które rzeczywiście mnie zabolało - wyłam całymi dniami przez wiele tygodni - co w sumie było grubą przesadą - a potem któregoś dnia wstałam i już nie chciało mi się płakać... To banał, ale prawdą jest, że czas tu gra kluczoweą rolę.
    • system.tzw.edukacji Re: Rozstanie 11.12.13, 20:40
      > Nie mogę spać, nie mogę jeść, nigdy nie czułam się tak, jak teraz. To pierwsza taka miłość.

      Jesteś typową kobietą kochającą za bardzo, co przypuszczalnie ma źródła w deficytach i traumach z dzieciństwa, bo taki na ogół jest mechanizm (DDA? DDD?). Zadaj sobie następujące pytania: czy kocham siebie? czy stać mnie na emocjonalną samowystarczalność? dlaczego tak trudno mi zaakceptować to, że coś się kończy? czy żyję po to, żeby spełniać oczekiwania innych? czy oczekuję, że inni będą spełniać moje?

      Moim zdaniem trzeba Ci porządnie przepracować problemy pod okiem doświadczonego terapeuty.
      • piataziuta Re: Rozstanie 11.12.13, 20:48
        brawo
        ledwo zauważalna ironia

        naprawdę uważasz, że te wszystkie teorie są z dupy?
        • system.tzw.edukacji Re: Rozstanie 11.12.13, 21:36
          > naprawdę uważasz, że te wszystkie teorie są z dupy?

          Tego nie wiem, natomiast co do DDA i w ogóle całego tego freudowskiego kultu wydarzeń z dzieciństwa, które rzutują na późniejsze życie i związki, są poważne wątpliwości, i nie jest to bynajmniej mój prywatny wymysł. A cały czas mówimy o psychologii akademickiej, psychologicznym mainstreamie, zakorzenionym w powszechnej świadomości!

          Cóz dopiero, gdy zajmiemy się całkowicie pozanaukowymi wymysłami w rodzaju Gestalt czy psychologii „procesu” (której kapłani łączą m.in. taozim z fizyką kwantową, życzę zdrowia) – ooo, tam bynajmniej nie trzeba się specjalnie wwąchiwać, żeby poczuć mdlący zapaszek bullshitu.
      • samuela_vimes Re: Rozstanie 15.12.13, 10:11
        krytyk jak ty coś powiesz....
        jak ty jakąś teorią zarzucisz, to nie wiadomo czy śmiać się czy płakać.

        >co przypuszczalnie ma źródła w deficytach i traumach z dzieciństwa, bo taki
        > na ogół jest mechanizm (DDA? DDD

        taaaak z pewnością, z pewnością cierpienie po rozstaniu spowodowane jest trudnym dzieciństwem, 'wtf'?
        • samuela_vimes Re: Rozstanie 15.12.13, 10:17
          no chyba, że sobie jaja robisz, to tez nieładnie. ;-)
    • mila2712 Re: Rozstanie 11.12.13, 20:45
      Czas leczy rany....brzmi banalnie ale tak jest.

      Trzymaj się :)
      • system.tzw.edukacji Re: Rozstanie 11.12.13, 21:42
        > Czas leczy rany....brzmi banalnie ale tak jest.

        Och, nie wypowiadaj tych bluźnierstw, bo jeszcze uszczuplisz dochody kapłanów Psychoterapii.
        • stokrotka_a Re: Rozstanie 12.12.13, 09:15
          system.tzw.edukacji napisał:

          > Och, nie wypowiadaj tych bluźnierstw, bo jeszcze uszczuplisz dochody kapłanów P
          > sychoterapii.

          Czy w codziennych rozmowach ze swoją partnerką też powtarzasz te swoje mantry jak zacięta płyta?
          • system.tzw.edukacji Re: Rozstanie 12.12.13, 10:07
            > Czy w codziennych rozmowach ze swoją partnerką też powtarzasz te swoje mantry
            > jak zacięta płyta?

            Codziennie to może nie, ale wczoraj spędziłem wieczór na czytaniu o psychologii procesu i zrobiło to na mnie takie wrażenie, że musiałem się tym podzielić z kimś bliskim.
            • stokrotka_a Re: Rozstanie 12.12.13, 11:00
              system.tzw.edukacji napisał:

              > Codziennie to może nie, ale wczoraj spędziłem wieczór na czytaniu o [url=http:/
              > /pl.wikipedia.org/wiki/Psychologia_zorientowana_na_proces]psychologii procesu[/
              > url] i zrobiło to na mnie takie wrażenie, że musiałem się tym podzielić z kimś
              > bliskim.

              No cóż, masz skłonności do masochizmu, więc mam nadzieję, że twoja partnerka jest sadystką, która sprawia ci przyjemność odpowiednimi zabiegami. ;-) Już sobie wyobraziłam, jak stoi nad tobą z bacikiem i czyta ci objawienia psychoterapeutów, a ty wijesz się z rozkoszy. ;-DDD
              • neojeriomina Re: Rozstanie 14.12.13, 07:54
                Ciekawe, skąd się biorą takie oklepane chwyty w wyobraźni. Chyba od oglądania nieodpowiednich filmów. Ale nie wiem, bo się na szczęście nie znam.
                • stokrotka_a Re: Rozstanie 14.12.13, 09:11
                  Och, Co za cudowne sformułowanie ("oklepane chwyty w wyobraźni"). Muszę sobie zapisać! :-) Z pewnością naoglądałam się nieodpowiednich filmów i dlatego stosuję takie chwyty. :-D Ale ty się na szczęście nie znasz. Biedny ten twój krytyk. ;-D
                  • neojeriomina Re: Rozstanie 14.12.13, 16:14
                    Jakże łatwo Tobą manipulować... ;-)
                    • stokrotka_a Re: Rozstanie 14.12.13, 18:05
                      Pozwól, że użyję twoich słów i zapytam: skąd się biorą takie oklepane chwyty w wyobraźni? :-)
        • mila2712 Re: Rozstanie 12.12.13, 21:50
          system.tzw.edukacji napisał:

          > > Czas leczy rany....brzmi banalnie ale tak jest.
          >
          > Och, nie wypowiadaj tych bluźnierstw, bo jeszcze uszczuplisz dochody kapłanów P
          > sychoterapii.
          Nie martw się zanim otworzysz gabinet przybędzie wielu ludzi z depresją.....
          :P
        • stokrotka_a Re: Rozstanie 13.12.13, 08:51
          system.tzw.edukacji napisał:

          > > Czas leczy rany....brzmi banalnie ale tak jest.
          >
          > Och, nie wypowiadaj tych bluźnierstw, bo jeszcze uszczuplisz dochody kapłanów P
          > sychoterapii.

          Czas czasami leczy rany, a czasami rany prowadzą do "zatrucia" i bardzo nieprzyjemnych skutków.
    • gyubal_wahazar Re: Rozstanie 11.12.13, 21:46
      Z upijaniem się nie ma co przeginać, ale jakbyś miała się np szprycować prochami by zasnąć, to zaimpregnowanie się kilkoma głębszymi jest od wiele sensowniejsze. O walorach smakowych nie wspominając.

      Ze swej strony mogę polecić zacne reńskie jabole (najlepiej z najświętszą panienką i dzieciątkiem na obrazku), albo równoważnik w okocimiach. Pół wiplerka na wieczór* i rano śladu nie ma, a śpisz jak suseł


      * no chyba że jesteś damą, to cały
      • system.tzw.edukacji Re: Rozstanie 11.12.13, 21:58
        > Ze swej strony mogę polecić zacne reńskie jabole (najlepiej z najświętszą panienką
        > i dzieciątkiem na obrazku),

        Tę słodkawą ciecz? Raczycie żartować, użytkowniku! Swoją drogą ja nie miałbym tyle tupetu, by polecić damie cokolwiek innego niż czysty spirytus. Ha! ha! :D
        • gyubal_wahazar Re: Rozstanie 11.12.13, 22:07
          'Wyborny nektar' - rzec zapewne chciałeś, tylko wzruszenie zmysły Ci pomięszało. Nie ma spirytusu. Piwa ani oranżady też. Jest napój o smaku morelowym. Ale ciepły
          • system.tzw.edukacji Re: Rozstanie 11.12.13, 22:13
            > Piwa ani oranżady też. Jest napój o smaku morelowym. Ale ciepły.

            Lepiej poczekać do wieczora na piwo (przywiozą), bo ciepły napój morelowy produkuje obfitą pianę, pachnie wodą fryzjerską i można od niego dostać czkawki. :)
            • gyubal_wahazar Re: Rozstanie 11.12.13, 22:24
              Co prawda, to prawda i prawisz jak światowy obywatel, ale w upał trzewia trzeba czymś zwilżyć, oczekując na konsultanta zagranicznego
    • tymon99 Re: Rozstanie 11.12.13, 21:53
      sofunny napisał(a):

      > Wspólne plany na Boże Narodzenie, kupiony prezent, wszystko nieaktualne.

      w styczniu w polsce jest taka tradycyjna akcja charytatywna, gdzie nieaktualne prezenty można jeszcze obrócić ku pożytkowi. wrzuć wolontariuszom i zapomnij.
    • a_nonima Re: Rozstanie 12.12.13, 12:45
      Sofunny ja też zostałam porzucona kilka dni temu po roku wielkiej miłości.
      Popłakałam owego dnia.
      Staram się organizować sobie czas, nie mam żalu.... takie życie.
      • sofunny Re: Rozstanie 12.12.13, 13:05
        Tylko owego?

        Zrobiłam porządki, staram się organizować cały dzień, jednak co chwilę coś mi o nim przypomina. Nie potrafię zrozumieć dlaczego nie potrafił mnie pokochać, całą winę biorę na siebie.

        Gdyby jeszcze były jakieś sygnały, znaki, że zbliża się koniec. To nie tak, że nie zauważałam czegoś. Jeszcze tydzień temu spędziliśmy razem cudowny czas planując kolejny tydzień, była czułość, radość.



        • 5er Re: Rozstanie 12.12.13, 13:10
          Nie potrafię zrozumieć dlaczego nie potrafił mnie pokochać

          Jak on mógł?! Cham!
        • stokrotka_a Re: Rozstanie 12.12.13, 16:44
          sofunny napisał(a):

          > Nie potrafię zrozumieć dlaczego nie potrafił mnie pokochać, ca
          > łą winę biorę na siebie.

          Słuszna postawa! Posyp głowę popiołem, załóż konopny worek i ruszaj w drogę w pokutną pielgrzymkę. No i pamiętaj, że to kobieta zawsze jest winna!
        • a_nonima Re: Rozstanie 13.12.13, 07:51
          Tylko owego.
          Wolałabym płakać codziennie, może byłoby lżej, ale niestety nie mogę.
          Mam tak zorganizowane życie, że wracam do domu późnym popołudniem, mam wiele obowiązków i jakoś udaje się przetrwać. Jednak trochę boję się, że pewnego dnia emocje wybuchną i będzie płacz, że ho ho ;)
    • nosorozecwlochaty Re: Rozstanie 12.12.13, 14:45
      Nic nie poradzisz, teraz będzie cię bolało, a potem przejdzie.

      Tak, to jest pocieszenie :)
    • miau.weglowy Re: Rozstanie 12.12.13, 17:11
      ja w takich sytuacjach ogladam filmy jeden za drugim. na czytaniu nie moge sie skupic, a tak, to nie trzeba myslec o wlasnym zyciu, masz zaangazowane wzrok i sluch. no i praca mnie ratuje w zwiekszonej dawce.
    • 3eneduerabe pocieszam=) 12.12.13, 23:55
      Moje pocieszenie:

      Rozstałam się z chłopakiem, z którym były wielkie plany ślubno-weselno-dzieciate. Strasznie bałam się samotności i chyba z nim tak naprawdę tylko byłam- ze strachu, w głębi serca go nie kochałam ale byłam z nim szczęśliwa. I tak nie wypaliło wszystko się zepsuło, wypaliło, a ja tak bardzo bałam sie tej samotności. Byłam załamana, zrozpaczona. Przez około 4 miesiące ciagle płakałam, oglądałam komedie romantyczne z pczka chusteczek chlipiac, że nigdy mnie już miłość nie spotka. Bardzo się zdziwiłam kiedy pieknego(dla mnie kolejnego koszmarnego) zostałam wyciagnieta z domu przez koleżankę, która nota bene wyciagała mnie razem z psychologiem z depresji porozstaniowej- napradę było źle. Wyciagneła zeby spotkać się z dawnym znajomym. Okazało się, że był przeszczęsliwy, że się rozstałam z chłopakiem :) dodam, że to moja dawna miłość i jak go zobaczyłam uczucia odżyły. Był przeszcześliwy, że się rozstałam, okazało się, że przez mój zwiazek czaił sie tu i tam żeby mnie jakoś zdobyć ale po pierwsze nie poznawałam go- kiedy "przypadkowo" zderzyłam się z nim w sklepie, zderzyłam na lodowisku, spotkałam na wakacjach, a sam nie chciał bezposrednio po tylu latach wyskakiwać do mn ie z wielkim love jak go nie poznawałam, byłam w związku i wydawałam sie szczęsliwa. Ten drugi został moim mężem :) od razu poczułam, że to jest właśnie miłość. Nie wyobrażam sobie co by było gdybym wyszła za mąż za 1, miała z nim dziecko- KOSZMAR!!! HORROR, naprawdę. Byłabym nieszczesliwa, były rozwód, dziecko pokaleczone emocjonalnie przez nie kochających sie rodziców. Po prostu tak miało być. Teraz jestem naprawdę kochana i kocham. I chcę gromadkę dzieci, a z tamtym niby dziecko chciałam ale podświadomie sie bałam, myślałam: że nie, nie to nie on bedzie ojcem moich dzieci, jednak nie chcę. Mogę tylko napisać, że czasami to co wydaje się bolesne, niesprawiedliwe z perspektywy czasu wydaje się bardzo dobrym rozwiązaniem. Trzymaj się i uśmiechnij!
      • 3eneduerabe Re: pocieszam=) 13.12.13, 00:02
        Nie poznawałam męża kiedy próbował mnie jakoś odbić z feralnego związku ale kiedy spotkaliśmy się z koleżanką i z nim, spojrzałam w oczy przypomniałam dziecięcą usmiechniętą buzię sprzed kilkunastu lat od razu zakochałam. Mogę z czystym sumieniem napisać, że moje życie potoczyło się jak w bajce, komedii romantycznej, a ten płacz i depresja to był nic nie znaczący epizod w dalszej pieknej opowieści.
        • sofunny Re: pocieszam=) 13.12.13, 12:15
          Gdybym choć potrafiła się wkurzyć, znienawidzić go. Byłoby łatwiej. Ale nie mam ku temu ani jednego powodu.
          • 3eneduerabe Re: pocieszam=) 13.12.13, 12:39
            Ja też nie miałam powodu zeby sie wkurzac na byłego chłopaka ale fakt nie kochałam go, mimo wszystko traumatycznie przechodziłam rozstanie. Polecam mysleć w sposób optymistyczny- dzięki temu, ze się rozstaliscie masz szanse poznac kogoś kto Cie pokocha, a nie tracic czas z kims kto nic do Ciebie nie czuje. Polecam zwierzenie sie najlepszej przyjaciółce i jeśli depresyjny nastrój będzie się przedłużał wybrać sie do psychologa i porozmawiać. Mozesz sobie płakać, nie ma co tłumic emocji, polecam zioła z dziurawca działaja przeciwdepresyjne np deprim bez recepty jest na bazie dziurawca, nie oglądać jak ja komedii romantycznych bo to może przygnębiać chociaz zdawac sobie sprawę, że wszystko przed Tobą, założyć sobie własny plan- ja nazwałam go planem B, co zrobię jeśli nie poznam mężczyżny i sie nie zakocham, a w jednym związku na siłę byłam, ze strachu przed samotnością i było źle. Facet jest potrzebny ale nie jest niezbędny, mój plan B polegał na tym, że jeśli nie poznam nikogo daje sobie czas na nauke języka( tu wyznaczyłam granicę 2 lata bo jezyk znałam ale chciałam podciagnać)i wyjazd w moje wymarzone miejsce, byłam wolna, bez ograniczeń, bez dzieci więc czemu nie, a po 30 chciałam adoptować dziecko i realizowałabym się zawodowo i macierzyńsko i bym pomogła dziecku. To był oczywiście mój plan B, bo każdy marzy o czyms innym akurat ja zawsze chciałam mieć dzieci i podróżować. W kazdym razie poprawiło mi to humor bo stwierdziłam, że i tak zrealizuje to co chcę i bez mezczyzny u mego boku. Zaslugujesz na kogos kto Cie POKOCHA, nie rozmyslaj nad nim, zwiazkiem, po prostru zajmnij sie swoimi sprawami, swoimi celami, oczywiscie jesli Ci bardzo zle mkasz prawo plakac, porozmawiac o tym z kolezanka , psychologiem ale ja uwazam, ze najlepiej jednak wyznaczyc sobie marzenia i zaczac je w koncu realizowac, a w miedzy czasie byc moze kogos po drodze sie spotka. Powodzenia.
          • gree.nka Re: pocieszam=) 14.12.13, 08:31
            sofunny napisał(a):

            > Gdybym choć potrafiła się wkurzyć, znienawidzić go. Byłoby łatwiej. Ale nie mam
            > ku temu ani jednego powodu.

            litości dziewczyno! zostawił cie - to mały powód by znienawidzić? Puszczałaś sięz innymi i to ukryłaś? Okradłaś kogoś lub zabiłaś? a może nie umiałaś ugotować zupy tak pysznej jak jego mama?
    • system.tzw.edukacji Re: Rozstanie 13.12.13, 12:55
      > Kilka dni temu zostałam porzucona.

      https://i.imgur.com/Z3ha5dA.gif
      • six_a Re: Rozstanie 13.12.13, 22:12
        :D
    • zrelaxowanaaanka Re: Rozstanie 13.12.13, 20:26
      łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale musisz wziąć się w garść i znaleźć kogoś nowego.
      Niestety czasami trafiają się tacy głupi frajerzy, którzy krzywdzą z premedytacją.

      Nie wiem czy wierzysz w karmę, ale prędzej czy później trafi na wredną i pewną siebie kobietę... która za takie coś da mu kopa w (wiecie co).

      wyjdź z koleżankami na kawkę, a później do clubu, zapisz się na fitness. Twoja pewność siebie podskoczy :)

      prezent zawsze możesz sprzedać na Allegro albo oddać do sklepu :)

      będzie ok
      • streczycielstreczyciel Re: Rozstanie 13.12.13, 22:31
        zrelaxowanaaanka napisał(a):

        > łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale musisz wziąć się w garść i znaleźć kogoś now
        > ego.
        > Niestety czasami trafiają się tacy głupi frajerzy, którzy krzywdzą z premedytac
        > ją.
        >
        > Nie wiem czy wierzysz w karmę, ale prędzej czy później trafi na wredną i pewną
        > siebie kobietę... która za takie coś da mu kopa w (wiecie co).

        ja pier...
        życzysz gościowi suki w przyszłości tylko dlatego, że nie pokochał tej konkretnej baby ?
      • sl.13 Re: Rozstanie 18.12.13, 16:51
        > łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale musisz wziąć się w garść i znaleźć kogoś nowego.

        Słyszysz? MUSISZ znaleźć kogoś nowego, bo jak nie, to oberwiesz!:D
    • serduszkowa_skara_wawa Re: Rozstanie 13.12.13, 23:05
      Pij więcej, to czasem jest zabawne. Zajmij się sobą a nie tym fagasem!
      • nanai11 nikt 14.12.13, 08:13
        Nikt z nas nie ma monopolu na szczescie ani na cierpienie.Teraz musisz pocierpiec,poplakac,to jak zaloba.Pracuje z ludzmi po rozstaniach,i kazdy przezywa to inaczej,jednak napewno alkohol nie jest tutaj dobrym wyjsciem.Zdecydowanie tabletki ziolowe uspokajajace,nie tylko na noc ale i na co dzien.I duzo magnesu i cwczen fizycznych.Zapisz sie do fitness klubu.Wyjdzie zdrowocdla ciala i zdecydowanie dobrze dla glowy.Jezeli ktos Cie nie kochal,to dobrzeze zostawil.Uwierz mi ze jego tez to kosztowalo sporo.Nie wiem kiedy bil minie. Powiedz,wolalabys aby umarl?
        • stokrotka_a Re: nikt 14.12.13, 09:13
          Tak, dużo magnesu, a najlepiej dużo elektromagnesu. ;-D
    • martinsam1 Re: Rozstanie 14.12.13, 16:18
      słuchaj porzucenia to się każdy boi kobieta czy facet
    • paulina7171 Re: Podroż w czasie... 14.12.13, 18:00
      Sofunny, Twój wątek wywołał we mnie "rzut nostalgii" za wydarzeniami sprzed bez mała trzech lat.

      Co tu gadać... Jakkolwiek strasznie to dla Ciebie zabrzmi, niestety, tu nie ma uniwersalnej rady, jak "przyspieszyć" proces zdrowienia po rozpadzie związku. Mądre rzeczy ludzie Ci tu piszą. Po prostu trzeba swoje przeżyć, przepłakać, a upływający czas wszystko załatwi. Banał, ale on tu jest najlepszym lekarzem, uwierz mi. Wszystko inne to środki znieczulające.

      Wiosną miną trzy lata odkąd rozstałam się z mężczyzną. Odszedł ode mnie na dwa dni przed naszą pierwszą rocznicą. Wiedział, że chcę ten dzień spędzić z nim.

      Na początku wertowałam fora w nadziei, że znajdę jakąś cudowną receptę na szybsze odkochanie się względnie (chętniej!) na "nawrót miłości" z jego strony. Któregoś dnia wpisałam nawet w google'a: "Co zrobić, by wrócił?" :-D. Dzisiaj czerwienię się ze wstydu na myśl, że mogłam tak się zachowywać :-)

      Boże, jak ja ryczałam... Przez kilka miesięcy wieczór w wieczór (!!!) skowyczałam z bólu jak ranne zwierzę, w pracy chlipałam po kątach, koleżankom w kółko zawracałam głowę jednym i tym samym tematem, mało jadłam, kiepsko sypiałam, kładłam się spać i budziłam zdenerwowana, myślałam o facecie 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu... Bardzo schudłam, przy wzroście prawie 180 cm ważyłam ciut ponad 50 kg. Byłam już tym bardzo zmęczona i zdenerwowana na siebie, że nie potrafię się uwolnić od tego człowieka.

      Zdecydowanie lepiej poczułam się dopiero po roku. "Lepiej" - czyli udawało mi się nie myśleć o panu nawet po wiele godzin. W chwili obecnej pan jest mi równie obojętny co pan Zenek z warzywniaka za rogiem. Krótko po rozstaniu coś takiego było nie do pomyślenia.

      Już-nie-mój po rozstaniu zamilkł zupełnie. Ileż to razy miałam ochotę zadzwonić do niego, zapytać "co słychać?". Powstrzymywałam się jakimś nadludzkim wysiłkiem woli, chociaż miewałam momenty, że telefonu omal w kiblu nie utopiłam, by mnie nie korciło. Miałam nawet żal do losu, że ktoś, kto rzekomo mnie kochał, nie ma nawet ochoty przesłać zdawkowych życzeń na święta.

      Z perspektywy czasu jestem mu cholernie wdzięczna za ten brak kontaktu. Mają rację wszyscy którzy twierdzą, że w procesie "zdrowienia" po rozpadzie związku całkowite zerwanie kontaktu jest bezcenne.

      Tobie też to radzę. Nie pisz, nie dzwoń, nie esemesuj, nie domagaj się "wyjaśnień". NIE WYSYŁAJ życzeń świątecznych.

      Żeby zerwać raz na zawsze z wizerunkiem tamtej zaryczanej Pauliny, radykalnie zmieniłam fryzurę. Przefarbowałam włosy na blond. Strzygę się tez inaczej. Czasem czeszę się "grzecznie", a czasem "na Kożuchowską" z "Prawa Agaty". Ten irokez wymaga sporego treningu, ale czuję się wtedy bardzo fajnie :-)

      Poszłam do kosmetyczki, żeby mi poradziła, jak mam się malować. I teraz nie ruszam się z domu bez delikatnego "rembrandta".

      Przytyłam prawie 10 kg. Na szczęście natura jest pod tym względem bardzo łaskawa dla mnie i prawie cały tłuszcz ulokował się w okolicy biustu ;-)

      I tylko czasami żałuję, że były mnie nie widzi :-)

      Sofunny, przepraszam, że zanudzam Cię w Twoim własnym wątku, ale gwarantuję Ci, że za rok będziesz w zupełnie innym miejscu. Niech Cię tylko ta odległa perspektywa nie przeraża :-)
    • rybka.11 Mógł poczekać 14.12.13, 18:09
      na "po świętach"... Tak to nawet makowiec Cie nie pocieszy, ani nawet uszka w barszczu...
      Niegrzeczny on :P
    • coffei.na Re: Rozstanie 14.12.13, 18:19
      niedługo to wszystko będzie dla Ciebie so funny!! zobaczysz !!
      Ja dzięki rozstaniu po 6 fucking latach,po zaręczynach i na trzy miesiące przed ślubem tak się wylaszczyłam(by pokazać mendzie społecznej,że potrafię) że nigdy nic innego tak bardzo na dobre mi nie wyszło...
      Pamiętaj maleńka - nie pierwszy on i nie ostatni
      • sofunny Re: Rozstanie 15.12.13, 00:13
        Gdyby tak można przesunąć się o jakiś miesiąc...

        Aktualnie wciąż się łudzę. Że zatęskni, wróci po raz kolejny. Ja wiem, że młoda i pewnie naiwna ze mnie kobieta, ale jeśli było się z kimś przez taki czas (może do nie 10 lat, ok, ale też nie miesiąc), zapewniało o tym, jak ważnym ktoś jest i jak się cieszy, że go ma i jeśli nie było żadnego kryzysu, nic złego się nie działo, jak można z kimś tak nagle zerwać. Jak można spędzać z kimś każdy dzień, troszczyć się, uprawiać seks nic tak naprawdę nie czując? Może on po prostu sam jest pogubiony...

        • gyubal_wahazar Re: Rozstanie 15.12.13, 00:50
          Pomyśl że to dobra lekcja życia. A naprawdę dobre lekcje, nigdy nie są darmowe. A jak tego będzie mało, to przejdź się na 'Rozwód i co dalej' i zobacz jaki sajgon tam kobiety mają.

          Gwarantuję Ci, że już po 1-szej historii uznasz, że Twoja to niedzielny spacerek. Bo to naprawdę był niedzielny spacerek w skali tego co się ludziom trafia, choć teraz ciężko Ci w to uwierzyć.

          Pogódź się z tym, że boli, bo ma boleć i pomyśl czym wypełnić najbliższych parę miesięcy. Bo po nich sama zauważysz, że najgorsze za Tobą. Mając neta, masz nieograniczony dostęp do filmów, książek, forów, muzyki. Wypełniaj tym każdą chwilę, bo ta której nie wypełnisz, wypełni się sama sielankowym obrazkiem Twego eksia. Dasz radę, a za rok będziesz się z tego śmiała
          • neojeriomina Re: Rozstanie 15.12.13, 11:37
            Zgadzam się z gubisiem. Lektura forum "Rozwód i co dalej" otrzeźwi każdego.
            A co do przeżywania rozstania, to dobrze jest: pozwolić sobie na płacz i nie wstydzić się, ale nie dać się porwać rozpaczy. Najlepiej zaangażować się w jakieś sensowne, zabierające czas i energię hobby. Może sport, bieganie, rower, gimnastyka, basen - wtedy łatwiej zasnąć, no i naturalna produkcja endorfin ma miejsce.
            Łyczek alkoholu przed snem jest ok, ale dość śliska to sprawa - może się okazać, że później bez łyczka już nie zaśniesz.
            Druga sprawa - nie próbuj na siłę udowadniać swojej wartości, np. chodząc na randki ile wlezie. Ja popełniłam kiedyś ten głupi błąd i jedyne, co się wtedy czuje, to niesmak.
            Nic na siłę. Potrzeba czasu, ale z każdym dniem będzie coraz lepiej. Zwykle pół roku - rok wystarczy na "żałobę". Powodzenia.
            • system.tzw.edukacji Re: Rozstanie 29.12.13, 16:12
              > A co do przeżywania rozstania, to dobrze jest: pozwolić sobie na płacz i nie
              > wstydzić się, ale nie dać się porwać rozpaczy. Najlepiej zaangażować się w jakieś
              > sensowne, zabierające czas i energię hobby. Może sport, bieganie, rower, gimnastyka,
              > basen

              > Druga sprawa - nie próbuj na siłę udowadniać swojej wartości, np. chodząc na
              > randki ile wlezie. Ja popełniłam kiedyś ten głupi błąd i jedyne, co się wtedy czuje,
              > to niesmak.

              https://i.imgur.com/QKlvoh3.png
    • sofunny Re: Rozstanie 15.12.13, 14:50
      nie chcę tracić roku życia. nie wyobrażam sobie funkcjonować w tym stanie przez kolejne dni, a co dopiero tygodnie czy miesiące.

      • 5er Re: Rozstanie 15.12.13, 15:11
        złóż mu życzenia świąteczne, noworoczne, spytaj co u niego, wykaż ciepłe zainteresowanie.
        • sofunny Re: Rozstanie 15.12.13, 15:18
          no właśnie, czy ja mogę się odezwać? mieliśmy wspólne sprawy, teraz idą Święta. zadzwonić z życzeniami?

          on się nie odzywa. podobno, dla mojego dobra.
          • paulina7171 Re: Rozstanie 15.12.13, 15:30
            Sofunny, facet ma rację i klasę. Kontaktując się z Tobą zafundowałby Ci większą emocjonalną jazdę bez trzymanki niż ta, którą masz teraz, bo dawałby Ci nadzieję na powrót.

            A życzenia świąteczne? Jestem zdania, że WSZELKA inicjatywa należy do osoby, która odeszła.

            Jeszcze nie tak dawno byłam po tej samej stronie ostrza, co Ty. Życzeń nie wysłałam, z
            bardzo prostej przyczyny - nie chciałam siebie krzywdzić. Wiadomo, wysyłając takie
            życzenia zrobiłabym to częściowo dla siebie, bo czekałabym na odpowiedź w stylu "dziękuję
            kochanie, ja o tobie też cały czas myślę", która nigdy by nie nadeszła...

            Sofunny, czy jesteś gotowa na KAŻDĄ odpowiedź faceta (lub jej brak)? Co będzie, jeśli zdawkowe "dziękuję" przyjdzie po trzech dniach albo w ogóle?

          • 5er Re: Rozstanie 15.12.13, 16:00
            myślę, ze to częściowo rozładowałoby Cię.
      • miau.weglowy Re: Rozstanie 15.12.13, 15:14
        gadasz jak dziecko
        oczywiscie, ze mozesz sprobowac zostac robotem, ale zaszkodzi ci to wczesniej czy pozniej
    • martinsam1 Re: Rozstanie 15.12.13, 16:14
      no ale żeby unikać związków żeby uniknąć rozstań to już troche przesada,
      jedyna rada aby uniknąc rozstań to dobrze sie poznać przed zamieszkaniem razem,
      lub ustanowić tzw okres probny wspolnego zamieszkania
      • miau.weglowy no no. okres probny i 15.12.13, 16:38
        miedzynarodowy certyfikat.
        a jak nie zaliczy to wypad.
    • a_nonima Re: Rozstanie 16.12.13, 10:21
      Sofunny każdy kontakt z nim będzie powodował, że znowu zaczniesz żyć nadzieją, że on wróci....
      Nie funduj sobie sama takich emocji. Cierpisz już wystarczająco.
      Daj sobie trochę czasu. Naprawdę za jakiś czas będzie lżej.
      Jedziemy na tym samym wózku. Wiem co czujesz.
      Boli mnie każda myśl o człowieku, który odszedł.
      • sofunny Re: Rozstanie 16.12.13, 10:38
        Boli jeszcze bardziej, gdy wem, że on ruszył. Nie cierpi, bawi się. I po niewielkim upływie czasu, pojawiła się nowa wersja mnie. Doskonalsza.
        • coffei.na Re: Rozstanie 16.12.13, 10:46
          sofunny napisał(a):

          > Boli jeszcze bardziej, gdy wem, że on ruszył. Nie cierpi, bawi się. I po niewie
          > lkim upływie czasu, pojawiła się nowa wersja mnie. Doskonalsza.

          a wiesz jak boli kiedy twój były posyła ci zdjęcia ze swojego ślubu??po pół roku od waszego rozstania?
          poboli i przestanie-wierz mi!!! jesteśmy silne i co nas nie zabije to nas wzmocni! bądź kobietą oraz : święta idą!! Umyj okna dla Jezusa :D
          • miau.weglowy Re: Rozstanie 16.12.13, 18:14
            lepiej by umyla dla mnie ;D
            • coffei.na Re: Rozstanie 16.12.13, 18:17
              miau.weglowy napisał(a):

              > lepiej by umyla dla mnie ;D
              >
              jeszcze nie umyłaś?? Boga w sercu nie masz ; )
        • a_nonima Re: Rozstanie 16.12.13, 16:37
          Tak myślałam, że kogoś ma....
          Za jakiś czas oswoisz się z myślą, że nie był Ciebie wart.
    • zmienna_elfka Re: Rozstanie 17.12.13, 23:07
      Współczuję. Całkiem serio. Przechodziłam to... kilka lat temu. Ale uwierz mi, jakkolwiek banalnie to brzmi... z czasem będzie lepiej. Zaczniesz normalnie funkcjonować, mimo że teraz masz wrażenie, że na niczym Ci nie zależy. Odradzam jednak wprowadzania w czyn zasady klin klinem - to się nie sprawdza, bo tak naprawdę na złość to robisz sobie samej. A szanse na znalezienie i zbudowanie normalnego związku na chwilę po rozstaniu z kimś kogo się kochało (tudzież nadal kocha) można przyrównać do wygranej w totka. Co pomaga to faktycznie zajęcie się czymś, odrywanie myśli i pilnowanie aby nie wracać samemu w głowie do tematu. Ja z początkowego okresu pamiętam intensywne chodzenie na basen i pływanie prawie do momentu opadnięcia z sił. Wyczerpanie fizyczne pomaga zasnąć pomimo bałaganu w głowie. Znajdź coś takiego. I uwierz, z każdym dniem będzie odrobinę lepiej! Trzymam kciuki!!
      • sofunny Re: Rozstanie 18.12.13, 00:35
        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Nie spodziewałam się aż takiego odzewu.

        Nie jest dobrze. Mijają kolejne dni, ja wciąż myślę o nim po przebudzeniu, znam jego plan dnia, jeszcze niedawno spędzaliśmy co najmniej kilka godz razem. Nie wiem co robi teraz.

        Tak chciałabym żeby się odezwał. Ma tyle pretekstów. Czy naprawdę można w ciągu kilku dni wykreślić kogoś z głowy tak całkowicie, zapomnieć i nie myśleć? Czekam choć na głupie "Cześć, jak się trzymasz?"
        • neojeriomina Re: Rozstanie 18.12.13, 00:47
          Nie czekaj. Serio. Nie katuj się tym czekaniem. To nie ma sensu.
        • a_nonima Re: Rozstanie 18.12.13, 14:49
          Nie czekaj.
          Jeżeli znalazł kogoś na pewno nie będzie szukał kontaktu z Tobą.

          W styczniu będzie lepiej, a w lutym to już super ;) Marne to pocieszenie, ale nic innego do głowy nie przychodzi.
    • sl.13 Re: Rozstanie 18.12.13, 16:48
      Przejdzie ci, kwestia czasu. Może brzmi brutalnie, ale to prawda.:)
Pełna wersja