jak mu o tym powiedzieć

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 11:02
Mój mąż jest najczulszym, najdelikatniejszym najwspanialszym facetem na
świecie. Kocham go, ale chciałabym, żeby raz potraktował mnie inaczej kiedy
się kochamy tzn. jak prostytutkę. Boję się jednak co on o mnie pomyśli. Czy
myślicie, że warto spróbować go o to poprosić?
    • Gość: Asik Re: jak mu o tym powiedzieć IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 12.08.04, 11:30
      Gość portalu: Maggi napisał(a):

      > Mój mąż jest najczulszym, najdelikatniejszym najwspanialszym facetem na
      > świecie. Kocham go, ale chciałabym, żeby raz potraktował mnie inaczej kiedy
      > się kochamy tzn. jak prostytutkę. Boję się jednak co on o mnie pomyśli. Czy
      > myślicie, że warto spróbować go o to poprosić?


      A, dlaczego jak prostytutkę? Coś w Twojej podświadomości siedzi. Lubisz jak
      ktoś Cię poniża? Po co?
      Jeśli masz ochotę na coś innego to powiedz jemu o tym. Może ucieszy się, bo
      może też miał ochotę na jakąś zmianę, coś nowego, ale bał się Ci powiedzieć:-)

      • sweetytweety Re: jak mu o tym powiedzieć 12.08.04, 11:34
        Autorce zapewni nie chodzi o poniżanie, tylko o odrobinę dzikości i szaleństwa.
        Ja czasami wracam z pracy, dzwonię do drzwi i mówię do Męża: "cześć...
        dzwoniłeś po mnie? Fajną masz chatę. Jesteś sam? No - streszczaj się bo nie mam
        za dużo czasu... rozbieraj się..." He he - wesoło jest :)
        • Gość: Asik Re: jak mu o tym powiedzieć IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 12.08.04, 11:40
          sweetytweety napisała:

          > Autorce zapewni nie chodzi o poniżanie, tylko o odrobinę dzikości i
          szaleństwa.
          >
          > Ja czasami wracam z pracy, dzwonię do drzwi i mówię do Męża: "cześć...
          > dzwoniłeś po mnie? Fajną masz chatę. Jesteś sam? No - streszczaj się bo nie
          mam
          >
          > za dużo czasu... rozbieraj się..." He he - wesoło jest :)



          Rozumiem to, ale w takim wypadku nie nazywa się tego "jak prostytutkę".
          Można to po prostu inaczej nazwać, np. podobnie jak Ty:-)

          • sweetytweety Re: jak mu o tym powiedzieć 12.08.04, 11:43
            No tak... możemy teraz debatować nad tym jak traktuje się prostytutki :) Zatem
            autorka winna określić o co jej chodzi dokładnie - o brutalność względem jej
            osoby, czy coś innego.
      • biseks Re: jak mu o tym powiedzieć 12.08.04, 11:47
        Gość portalu: Asik napisał(a):

        > Gość portalu: Maggi napisał(a):
        >
        > > Mój mąż jest najczulszym, najdelikatniejszym najwspanialszym facetem na
        > > świecie. Kocham go, ale chciałabym, żeby raz potraktował mnie inaczej kie
        > dy
        > > się kochamy tzn. jak prostytutkę. Boję się jednak co on o mnie pomyśli. C
        > zy
        > > myślicie, że warto spróbować go o to poprosić?
        >
        >
        > A, dlaczego jak prostytutkę? Coś w Twojej podświadomości siedzi. Lubisz jak
        > ktoś Cię poniża? Po co?
        > Jeśli masz ochotę na coś innego to powiedz jemu o tym. Może ucieszy się, bo
        > może też miał ochotę na jakąś zmianę, coś nowego, ale bał się Ci powiedzieć:-)
        >

        A co w tym złego, że autorka wątku chciałby poczuć się nieco poniżona? Seks to pewnego rodzaju gra, w której można realizować różne scenariusze, które nijak mogą się mieć do życia poza alkową. Nie widzę absolutnie niczego złego w tym, że kobieta chce czasami poczuć się zdominowana w pełni przez mężczyznę i odwrotnie.

        Pytasz po co? Odpowiadam: dla urozmaicenia pożycia erotycznego, dla przeżycia pewnego dreszczyku emocji, dla zaspokojenia być może własnych submisywnych cech charakteru, które u wielu ludzi występują, zarówno kobiet jak i mężczyzn.

        :-) biseks
        • Gość: Asik Re: jak mu o tym powiedzieć IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 12.08.04, 12:11
          biseks napisał:

          > Gość portalu: Asik napisał(a):
          >
          > > Gość portalu: Maggi napisał(a):
          > >
          > > > Mój mąż jest najczulszym, najdelikatniejszym najwspanialszym facete
          > m na
          > > > świecie. Kocham go, ale chciałabym, żeby raz potraktował mnie inacz
          > ej kie
          > > dy
          > > > się kochamy tzn. jak prostytutkę. Boję się jednak co on o mnie pomy
          > śli. C
          > > zy
          > > > myślicie, że warto spróbować go o to poprosić?
          > >
          > >
          > > A, dlaczego jak prostytutkę? Coś w Twojej podświadomości siedzi. Lubisz j
          > ak
          > > ktoś Cię poniża? Po co?
          > > Jeśli masz ochotę na coś innego to powiedz jemu o tym. Może ucieszy się,
          > bo
          > > może też miał ochotę na jakąś zmianę, coś nowego, ale bał się Ci powiedzi
          > eć:-)
          > >
          >
          > A co w tym złego, że autorka wątku chciałby poczuć się nieco poniżona? Seks
          to
          > pewnego rodzaju gra, w której można realizować różne scenariusze, które nijak
          m
          > ogą się mieć do życia poza alkową. Nie widzę absolutnie niczego złego w tym,
          że
          > kobieta chce czasami poczuć się zdominowana w pełni przez mężczyznę i odwrotni
          > e.
          >
          > Pytasz po co? Odpowiadam: dla urozmaicenia pożycia erotycznego, dla przeżycia
          p
          > ewnego dreszczyku emocji, dla zaspokojenia być może własnych submisywnych
          cech
          > charakteru, które u wielu ludzi występują, zarówno kobiet jak i mężczyzn.
          >
          > :-) biseks


          Kompletnie nie rozumiesz Biseksie moich słów. Płytko je tłumaczysz i pewnie w
          swoim poczuciu ciągłego przekonywania kogoś do swoich racji. A, patrzysz na
          wszystko poprzez swoje bardzo swobodne doświadczenia seksualne. Nie robiłbyś
          tego, gdybyś był tak naprawdę w głębi przekonany, że jest dobrze i jest to
          akceptowane przez innych. Jak ktoś w sobie coś akceptuje, to nie rozgłasza tego
          i nie stara się innych do tego przekonać.
          Twa odpowiedź na moje "Po co?" nie była do Ciebie skierowana i też nie jest
          nawet poprawnym jej wytłumaczeniem. Ona odnosi się do czego innego.
          Czasami są złe rzeczy w ludziach, które nawet psycholog nie może w człowieku
          potwierdzać.

          A, czy sex ma wywoływać u nas poczucie poniżenia?
          Czy mężczyzna ma prawo oczekiwać, że poniży partnerkę?
          Jeśli między osobami, które kochają się zaczyna się gra i chcęć poniżenia
          kogoś, albo bycia poniżonym to nie jest to dobre.
          To ma być obustronna przyjemność. Dawanie komuś miłości i branie jej.
          Są mężczyźni, którzy tak to rozumieją.

          Widzisz Sweety dobrze zrozumiała później moje słowa.


          • tebe.i.maas Wtrace sie do Waszej dyskusji 12.08.04, 12:23
            > Kompletnie nie rozumiesz Biseksie moich słów. Płytko je tłumaczysz i pewnie w


            > swoim poczuciu ciągłego przekonywania kogoś do swoich racji. A, patrzysz na
            > wszystko poprzez swoje bardzo swobodne doświadczenia seksualne. Nie robiłbyś
            > tego, gdybyś był tak naprawdę w głębi przekonany, że jest dobrze i jest to
            > akceptowane przez innych. Jak ktoś w sobie coś akceptuje, to nie rozgłasza
            tego
            >
            > i nie stara się innych do tego przekonać.

            Wrecz przeciwnie. Jak ktos czegos w sobie nie akceptuje, to nie przyznaje sie
            do tego, bo jest mu wstyd. Zreszta nie odnioslam wrazenia, aby biseks staral
            sie kogos do czegos przekonac. To raczej Ty masz jedyna sluszna wizje tego, co
            wypada i nalezy robic w lozku i starasz sie do niej przekonac autorke watku.


            > Czasami są złe rzeczy w ludziach, które nawet psycholog nie może w człowieku
            > potwierdzać.

            Co jest zlego w erotycznej grze miedzy doroslymi ludzmi, ktorzy czerpia z niej
            duzo przyjemnosci?


            > A, czy sex ma wywoływać u nas poczucie poniżenia?
            > Czy mężczyzna ma prawo oczekiwać, że poniży partnerkę?

            Jesli partnerka ma na to ochote, to czemu nie?

            > To ma być obustronna przyjemność. Dawanie komuś miłości i branie jej.
            > Są mężczyźni, którzy tak to rozumieją.

            Widzisz takie gry to tez moze byc obustronna przyjemnosc, jesli spotkaja sie
            dwie osoby o podobnych upodobaniach. Najgorzej jak ktos ma jedyna sluszna wizje
            tego co w seksie jest uniwersalnie dobre a co zle.
            • Gość: Asik Re: Wtrace sie do Waszej dyskusji IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 12.08.04, 12:36
              tebe.i.maas napisała:
              .......

              Ja nie chcę właśnie nikogo do niczego przekonać:-))))
              Przeczytaj, co napisałam wcześniej.

              A, następnym razem nie wtrącaj się do czyjeś dyskusji, bo nie znasz też jej
              początku. I jaki w tym masz cel? To jest akurat dyskusja między mną, a
              Biseksem. I jak zwykle on też wtrąca swoje trzy grosze nie proszony. Biedna
              jest żona z Biseksem. Pewnie podobnie jak tutaj wszystkich, cały czas urabia ją
              na swoje potrzeby. Prawda jest taka, że w miłości można powiedzieć "nie" i ta
              osoba to uszanuje i dalej będzie kochać.
              • biseks Re: Wtrace sie do Waszej dyskusji 12.08.04, 12:48
                Gość portalu: Asik napisał(a):

                > tebe.i.maas napisała:
                > .......
                >
                > Ja nie chcę właśnie nikogo do niczego przekonać:-))))
                > Przeczytaj, co napisałam wcześniej.
                >
                > A, następnym razem nie wtrącaj się do czyjeś dyskusji, bo nie znasz też jej
                > początku. I jaki w tym masz cel? To jest akurat dyskusja między mną, a
                > Biseksem. I jak zwykle on też wtrąca swoje trzy grosze nie proszony. Biedna
                > jest żona z Biseksem. Pewnie podobnie jak tutaj wszystkich, cały czas urabia ją
                >
                > na swoje potrzeby. Prawda jest taka, że w miłości można powiedzieć "nie" i ta
                > osoba to uszanuje i dalej będzie kochać.


                Póki nie będziesz angażowała w nasz spór mojej żony, póty pozostanę względem Ciebie kulturalny. Wysyłam Ci ostrzeżenie. Trzymaj się proszę z dala od oceniania "bogactwa" lub "biedoty" mojej żony z mojego powodu. Pojeździj sobie na mnie jeśli masz ochotę się wyzwierzęcić, a moją żonę zostaw proszę w spokoju. Mogę o to prosić?

                I bądź bardziej uprzejma w stosunku do osób, które nie podzielają Twoich poglądów. Tebe i Maas odnieśli się merytorycznie do Twoich słów, Tobie tego ewidentnie zabrakło. Proponuję jednak uzbroić się w argumenty, a nie napadać na kogoś.

                uśmiechnij się :-))), na dworze świeci piękne słoneczko
                :-) biseks
                • Gość: Asik Re: Wtrace sie do Waszej dyskusji IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 12.08.04, 12:58
                  >
                  > Póki nie będziesz angażowała w nasz spór mojej żony, póty pozostanę względem
                  Ci
                  > ebie kulturalny. Wysyłam Ci ostrzeżenie. Trzymaj się proszę z dala od
                  oceniania
                  > "bogactwa" lub "biedoty" mojej żony z mojego powodu. Pojeździj sobie na mnie j
                  > eśli masz ochotę się wyzwierzęcić, a moją żonę zostaw proszę w spokoju. Mogę
                  o
                  > to prosić?
                  >
                  > I bądź bardziej uprzejma w stosunku do osób, które nie podzielają Twoich
                  pogląd
                  > ów. Tebe i Maas odnieśli się merytorycznie do Twoich słów, Tobie tego
                  ewidentni
                  > e zabrakło. Proponuję jednak uzbroić się w argumenty, a nie napadać na kogoś.
                  >
                  > uśmiechnij się :-))), na dworze świeci piękne słoneczko
                  > :-) biseks
                  Ty mi grozisz:-))A, co mi zrobisz?
                  To przestań wszystkich tak pouczać.
                  Rośmieszył mnie Twój post:-))))
                  Teebe i Mass jeśli wtrąca się do czyjeś dyskusji to też sama powinna umieć się
                  obronić. A, z tego widać, że Ty ją bronisz, bo ona za Tobą stanęła:-))))
                  A, co Ty nazywasz kulturą? To, że tak wszystkim wciskasz swoje przekonania. To
                  jedynie oznacza, że nie umiesz zaakceptować innych. Wszystkich chcesz zmienić
                  na swój wizerunek. Czytałeś post Smutnej, jak postąpiła wbrew temu, co sama o
                  sobie myślała. Może pod wpływem Twoich nauk. Jak po tym czuła się?

                  Biseksie wyluzuj i prawdziwie(nie udawaj) uśmiechaj się i kochaj ludzi takimi
                  jakimi są.
                  • sprawiedliwa Re: Wtrace sie do Waszej dyskusji 12.08.04, 13:06
                    Gość portalu: Asik napisał(a):

                    > >
                    > > Póki nie będziesz angażowała w nasz spór mojej żony, póty pozostanę wzglę
                    > dem
                    > Ci
                    > > ebie kulturalny. Wysyłam Ci ostrzeżenie. Trzymaj się proszę z dala od
                    > oceniania
                    > > "bogactwa" lub "biedoty" mojej żony z mojego powodu. Pojeździj sobie na m
                    > nie j
                    > > eśli masz ochotę się wyzwierzęcić, a moją żonę zostaw proszę w spokoju. M
                    > ogę
                    > o
                    > > to prosić?
                    > >
                    > > I bądź bardziej uprzejma w stosunku do osób, które nie podzielają Twoich
                    > pogląd
                    > > ów. Tebe i Maas odnieśli się merytorycznie do Twoich słów, Tobie tego
                    > ewidentni
                    > > e zabrakło. Proponuję jednak uzbroić się w argumenty, a nie napadać na ko
                    > goś.
                    > >
                    > > uśmiechnij się :-))), na dworze świeci piękne słoneczko
                    > > :-) biseks
                    > Ty mi grozisz:-))A, co mi zrobisz?
                    > To przestań wszystkich tak pouczać.
                    > Rośmieszył mnie Twój post:-))))
                    > Teebe i Mass jeśli wtrąca się do czyjeś dyskusji to też sama powinna umieć się
                    > obronić. A, z tego widać, że Ty ją bronisz, bo ona za Tobą stanęła:-))))
                    > A, co Ty nazywasz kulturą? To, że tak wszystkim wciskasz swoje przekonania. To
                    > jedynie oznacza, że nie umiesz zaakceptować innych. Wszystkich chcesz zmienić
                    > na swój wizerunek. Czytałeś post Smutnej, jak postąpiła wbrew temu, co sama o
                    > sobie myślała. Może pod wpływem Twoich nauk. Jak po tym czuła się?
                    >
                    > Biseksie wyluzuj i prawdziwie(nie udawaj) uśmiechaj się i kochaj ludzi takimi
                    > jakimi są.

                    czytam ten watek i czytam i wydaje mi się, ze jestes jakas sfrustrowana krową, która czytać nie potrafi i uzurpuje sobie prawo do wszechwiedzy. Śmieszna i żałosna jesteś.
              • tebe.i.maas Re: Wtrace sie do Waszej dyskusji 12.08.04, 13:36
                > A, następnym razem nie wtrącaj się do czyjeś dyskusji, bo nie znasz też jej
                > początku. I jaki w tym masz cel? To jest akurat dyskusja między mną, a
                > Biseksem. I jak zwykle on też wtrąca swoje trzy grosze nie proszony. Biedna

                Bede sie wtracac do tylu dyskusji, do ilu zechce. To publiczne forum, jesli
                jeszcze tego nie zauwazylas. Poczatek dyskusji znam, bo umiejetnosc czytania
                posiadlam wiele lat temu.
                Bezczelny biseks ;), wtraca sie nieperoszony do dyskusji miedzy nim a toba.
                Biseks, wstydz sie! :)
          • biseks Re: jak mu o tym powiedzieć 12.08.04, 12:25
            Gość portalu: Asik napisał(a):

            >
            > Kompletnie nie rozumiesz Biseksie moich słów. Płytko je tłumaczysz i pewnie w
            > swoim poczuciu ciągłego przekonywania kogoś do swoich racji. A, patrzysz na
            > wszystko poprzez swoje bardzo swobodne doświadczenia seksualne. Nie robiłbyś
            > tego, gdybyś był tak naprawdę w głębi przekonany, że jest dobrze i jest to
            > akceptowane przez innych. Jak ktoś w sobie coś akceptuje, to nie rozgłasza tego
            >
            > i nie stara się innych do tego przekonać.

            To ostatnie zdanie ubawiło mnie. To po co w takim razie polityka? :-)))


            > Twa odpowiedź na moje "Po co?" nie była do Ciebie skierowana

            Moja odpowiedź z pewnością nie była do mnie skierowana :-)

            i też nie jest
            > nawet poprawnym jej wytłumaczeniem. Ona odnosi się do czego innego.
            > Czasami są złe rzeczy w ludziach, które nawet psycholog nie może w człowieku
            > potwierdzać.
            >
            > A, czy sex ma wywoływać u nas poczucie poniżenia?

            Widzisz Asiu, seks nie ma u nikogo wywoływać jakiegokolwiek poniżenia, tylko rozkosz, przyjemność. Drogi osiągania seksualnej ekstazy bywają różne. Jedni lubią, gdy ich się traktuje w sposób bardzo subtelny, delikatny, inni potrzebują silnych razów, by odczuć jakiekolwiek podniecenie. Patrzysz wciąż na upodobanie do submisywności przez pryzmat własnych pragnień, które zapewne dalekie są od chęcia bycia zdominowaną. A ludzie mają różne pragnienia.

            > Czy mężczyzna ma prawo oczekiwać, że poniży partnerkę?

            Nie ma. I nikt tutaj nie chce nikogo poniżać. Gdybyś przeczytała moje słowa z poprzedniego postu wczytałabyś się się seks bywa niejednokrotnie grą, scenariuszem który realizują wespół parterzy godząc się na podjęcie seksualnej aktywności razem. Czy nigdy nie zdarzyło Ci się przygotować jakiegoś miłego scenariusza dla Twojego partnera, który później razem odgrywaliście w łóżku?

            > Jeśli między osobami, które kochają się zaczyna się gra i chcęć poniżenia
            > kogoś, albo bycia poniżonym to nie jest to dobre.

            Zrozum, że tutaj nikt nie mówi o celowym poniżaniu, a jedynie poniżaniu reżyserowanym i takim, które odbywa się za zgodą samej kobiety, poniżeniu zgodnym z jej potrzebami, oczekiwaniami i pragnieniami!!! Nie rozumiesz tego???


            > To ma być obustronna przyjemność. Dawanie komuś miłości i branie jej.
            > Są mężczyźni, którzy tak to rozumieją.

            Obustronna przyjemność jest wtedy, gdy obie strony wsłuchują się w swoje potrzeby. Jeśli autorka wątku ma naturę submisywną i oczekuje od swojego partnera nieco przemocy względem siebie, to nie widzę powodu dla którego nie miałaby o tym opowiedzieć swojemu partnerowi i oczekiwać, że pragnienia jej zostaną choć w części uszanowane i zrealizowane. Na tym polega bycie we dwoje, że akceptuje się odmienność tego drugiego człowieka i czasami idzie się na drobne ustępstwa w imię sprawienia tej drugiej stronie przyjemności, w tym przypadku przyjemności związanej z "upokorzeniem" kobiety, o które ona sama przecież prosi.

            >
            > Widzisz Sweety dobrze zrozumiała później moje słowa.
            >

            :-) biseks

            PS. Czasami wydaje mi się, że piszemy do siebie w innych językach. Zanim odpiszesz, przeczytaj proszę dwa razy, to taka moja malutka prośbą, którą mam nadzieje uwzględnisz :-))) Z góry dziękuję.
            >
            • Gość: Asik Re: jak mu o tym powiedzieć IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 12.08.04, 12:46
              biseks napisał:

              PS. Czasami wydaje mi się, że piszemy do siebie w innych językach. Zanim odpisz
              > esz, przeczytaj proszę dwa razy, to taka moja malutka prośbą, którą mam
              nadziej
              > e uwzględnisz :-))) Z góry dziękuję.

              Jeśli Ty inaczej rozumiesz moje słowa i wybierasz co chcesz, to też nie pisz do
              mnie, tylko do autora.
              Z góry dziękuję.

              Oczywiście, jeśli oboje chcą tego samego, albo jeśli druga osoba może dać to,
              to dobrze.
              Nie będę Ci tłumaczyć o co mi też chodziło w mojej odpowiedzi do autorki tego
              wątku, bo i tak znając Ciebie po swojemu napiszesz, tak aby za wszelką cenę
              stanęło na Twoim. Nawet, jak po prostu nie masz racji.
              Bo, są pewne sprawy w nas, myślenie o sobie samym, które są złe. Jeśli tak
              jesteś oczytany, jak tutaj wszędzie nam cytujesz, to powinieneś wiedzieć, o co
              chodzi.
              Chyba, że całą tą wiedzę o ludziach wykorzystujesz jedynie w swoim celu.



              • biseks Re: Nie wiem czy zauważyłaś ale... 12.08.04, 12:56
                Gość portalu: Asik napisał(a):
                >
                > Oczywiście, jeśli oboje chcą tego samego, albo jeśli druga osoba może dać to,
                > to dobrze.
                > Nie będę Ci tłumaczyć o co mi też chodziło w mojej odpowiedzi do autorki tego
                > wątku, bo i tak znając Ciebie po swojemu napiszesz, tak aby za wszelką cenę
                > stanęło na Twoim. Nawet, jak po prostu nie masz racji.
                > Bo, są pewne sprawy w nas, myślenie o sobie samym, które są złe. Jeśli tak
                > jesteś oczytany, jak tutaj wszędzie nam cytujesz, to powinieneś wiedzieć, o co
                > chodzi.
                > Chyba, że całą tą wiedzę o ludziach wykorzystujesz jedynie w swoim celu.

                ... wszyscy zrozumieli o co chodziło autorce wątku, która napisała o traktowaniu "jak prostytutkę"... oprócz Ciebie :-)))

                :-) biseks
                • Gość: Asik Re: Nie wiem czy zauważyłaś ale... IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 12.08.04, 16:09
                  ... wszyscy zrozumieli o co chodziło autorce wątku, która napisała o traktowani
                  > u "jak prostytutkę"... oprócz Ciebie :-)))
                  >
                  > :-) biseks

                  Bo, ja pewne sprawy głębiej widzę. Dowodem jest Twoja reakcja na moje słowa do
                  Ciebie. Denerwują się ludzie czymś, jak ktoś uderzy w ich w słaby punkt, czy
                  jakieś po prostu bolące miejsce. O tym zezwierzęceniu napisałeś, bo boisz się,
                  że tak ludzie o Tobie myślą i może myślisz też tak o sobie w głębi? Człowiek ma
                  tą wyższość nad instynktami, że potrafi nad nimi zapanować. Widzisz, ja
                  rozumiem homoseksualistów, nie są sami winni, że takie mają preferencje. Nie
                  chcą tak naprawdę tego, a muszą się pogodzić z tym, aby zaznać spokoju ze sobą
                  samym. Ale, jeśli wynika to z niepochamowanej żądzy i z ciągłego szukania
                  nowych wrażeń bez żadnych granic to jest to inna postać rzeczy. To jest też
                  tylko i wyłącznie Twoja sprawa, jeśli nie wymuszasz tego na innych. Ale, jeśli
                  próbujesz ludziom wmówić, że oni źle myślą, a Twoje racje są prawdziwe, to już
                  nie można tego tak spokojnie zostawić. Może Twojej żonie też pomogę trochę, bo
                  jeśli kochasz ją to zastanowisz się, czy przypadkiem, jak tutaj nie starasz się
                  za bardzo jej coś przetłumaczyć. Sam przecież chciałeś, mówiąc o niej udowodnić
                  innym, że można tak razem. Sam ją wykorzystałeś do udowodnienia innym swoich
                  racji. Ja mam dużo do niej szacunku, jak do każdego człowieka. Jedynie nie mam
                  jego do złych ludzi, którzy szkodzą innym.
                  A, zdarza się, jak też tutaj widać na tym forum, że ludzie o niskim poczuciu
                  wartości, ulegają czyimś naciskom i przyjmują czyjeś racje, jako swoje.
                  Zaczynają wierzyć, że oni tak chcą i to jest prawdziwe. Niestety kobiety mają
                  większą do tego skłonność. Nawet na odległość jak widać tutaj na forum:-)
                  starają sią przypodobać mężczyznom. Taka ich postawa życiowa. W innym wątku na
                  Twój temat widać, że nie wszyscy są zgodni z Tobą. Dużo ludzi boi się mówić. A,
                  też szkoda im klawiatury i wolą mieć spokój tak, jak i ja. Nie pisz do mnie, bo
                  i tak widać, że nie zrozumiesz wszystkiego. Ty wszystko przekręcasz na jedno
                  kopyto, jakbyś ciągle bał się czegoś. Jedno widzisz.
                  A, są często różne sprawy niby w jednej:-)
                  Nawet w cztery oczy powiedziałabym Ci to samo.

                  Nie chodzi o samo nazwanie czegoś:-) Nie będę Ci tłumaczyć, bo widzę, że i tak
                  nie zrozumiesz. Do tego trzeba się otworzyć na innych ludzi. A, autorka, jeśli
                  trafiłam, sama zrozumie i pomyśli nad tym.

                  A, to jako pierwsza poradziłam Maggi: "Jeśli masz ochotę na coś innego to
                  powiedz jemu o tym. Może ucieszy się, bo może też miał ochotę na jakąś zmianę,
                  coś nowego, ale bał się Ci powiedzieć:-)"

                  Jeśli oboje mają ochotę na jakieś sexualne szaleństwo to super!
                  Widzisz ja staram się panować nad emocjami i nie mówić skrajnościami. Ale,
                  jeśli ktoś zmusi mnie to bronię się.

                  • biseks Re: Nie wiem czy zauważyłaś ale... 12.08.04, 17:01
                    Gość portalu: Asik napisał(a):

                    > ... wszyscy zrozumieli o co chodziło autorce wątku, która napisała o traktowani
                    > > u "jak prostytutkę"... oprócz Ciebie :-)))
                    > >
                    > > :-) biseks
                    >
                    > Bo, ja pewne sprawy głębiej widzę. Dowodem jest Twoja reakcja na moje słowa do
                    >
                    > Ciebie. Denerwują się ludzie czymś, jak ktoś uderzy w ich w słaby punkt, czy
                    > jakieś po prostu bolące miejsce. O tym zezwierzęceniu napisałeś, bo boisz się,
                    > że tak ludzie o Tobie myślą i może myślisz też tak o sobie w głębi? Człowiek ma
                    >
                    > tą wyższość nad instynktami, że potrafi nad nimi zapanować. Widzisz, ja
                    > rozumiem homoseksualistów, nie są sami winni, że takie mają preferencje. Nie
                    > chcą tak naprawdę tego, a muszą się pogodzić z tym, aby zaznać spokoju ze sobą
                    > samym. Ale, jeśli wynika to z niepochamowanej żądzy i z ciągłego szukania
                    > nowych wrażeń bez żadnych granic to jest to inna postać rzeczy. To jest też
                    > tylko i wyłącznie Twoja sprawa, jeśli nie wymuszasz tego na innych. Ale, jeśli
                    > próbujesz ludziom wmówić, że oni źle myślą, a Twoje racje są prawdziwe, to już
                    > nie można tego tak spokojnie zostawić. Może Twojej żonie też pomogę trochę, bo
                    > jeśli kochasz ją to zastanowisz się, czy przypadkiem, jak tutaj nie starasz się
                    >
                    > za bardzo jej coś przetłumaczyć. Sam przecież chciałeś, mówiąc o niej udowodnić
                    >
                    > innym, że można tak razem. Sam ją wykorzystałeś do udowodnienia innym swoich
                    > racji. Ja mam dużo do niej szacunku, jak do każdego człowieka. Jedynie nie mam
                    > jego do złych ludzi, którzy szkodzą innym.
                    > A, zdarza się, jak też tutaj widać na tym forum, że ludzie o niskim poczuciu
                    > wartości, ulegają czyimś naciskom i przyjmują czyjeś racje, jako swoje.
                    > Zaczynają wierzyć, że oni tak chcą i to jest prawdziwe. Niestety kobiety mają
                    > większą do tego skłonność. Nawet na odległość jak widać tutaj na forum:-)
                    > starają sią przypodobać mężczyznom. Taka ich postawa życiowa. W innym wątku na
                    > Twój temat widać, że nie wszyscy są zgodni z Tobą. Dużo ludzi boi się mówić. A,
                    >
                    > też szkoda im klawiatury i wolą mieć spokój tak, jak i ja. Nie pisz do mnie, bo
                    >
                    > i tak widać, że nie zrozumiesz wszystkiego. Ty wszystko przekręcasz na jedno
                    > kopyto, jakbyś ciągle bał się czegoś. Jedno widzisz.
                    > A, są często różne sprawy niby w jednej:-)
                    > Nawet w cztery oczy powiedziałabym Ci to samo.
                    >
                    > Nie chodzi o samo nazwanie czegoś:-) Nie będę Ci tłumaczyć, bo widzę, że i tak
                    > nie zrozumiesz. Do tego trzeba się otworzyć na innych ludzi. A, autorka, jeśli
                    > trafiłam, sama zrozumie i pomyśli nad tym.
                    >
                    > A, to jako pierwsza poradziłam Maggi: "Jeśli masz ochotę na coś innego to
                    > powiedz jemu o tym. Może ucieszy się, bo może też miał ochotę na jakąś zmianę,
                    > coś nowego, ale bał się Ci powiedzieć:-)"
                    >
                    > Jeśli oboje mają ochotę na jakieś sexualne szaleństwo to super!
                    > Widzisz ja staram się panować nad emocjami i nie mówić skrajnościami. Ale,
                    > jeśli ktoś zmusi mnie to bronię się.
                    >


                    ehhhh.....:-))), w jednym masz rację: na więcej pisania szkoda czasu:-)))

                    :-) biseks

                    PS. Co do postaw innych wobec mojej osoby: jestem tutaj anonimowy, więc ani mnie ziębi ani mnie grzeje to ile osób jest za a ile osób jest przeciw. Widzę jednak, że Tobie nie jest wszystko jedno. Ciekawe dlaczego? :-)))

                    To mój ostatni post do Ciebie. Nie odpisuj. Szkoda Twojego czasu. Miłego popołudnia :-)))
                  • kate_82 Re: Nie wiem czy zauważyłaś ale... 12.08.04, 17:13
                    Gość portalu: Asik napisał(a):

                    > ... wszyscy zrozumieli o co chodziło autorce wątku, która napisała o traktowani
                    > > u "jak prostytutkę"... oprócz Ciebie :-)))
                    > >
                    > > :-) biseks
                    >
                    > Bo, ja pewne sprawy głębiej widzę. Dowodem jest Twoja reakcja na moje słowa do
                    >
                    > Ciebie. Denerwują się ludzie czymś, jak ktoś uderzy w ich w słaby punkt, czy
                    > jakieś po prostu bolące miejsce. O tym zezwierzęceniu napisałeś, bo boisz się,
                    > że tak ludzie o Tobie myślą i może myślisz też tak o sobie w głębi? Człowiek ma
                    >
                    > tą wyższość nad instynktami, że potrafi nad nimi zapanować. Widzisz, ja
                    > rozumiem homoseksualistów, nie są sami winni, że takie mają preferencje. Nie
                    > chcą tak naprawdę tego, a muszą się pogodzić z tym, aby zaznać spokoju ze sobą
                    > samym. Ale, jeśli wynika to z niepochamowanej żądzy i z ciągłego szukania
                    > nowych wrażeń bez żadnych granic to jest to inna postać rzeczy. To jest też
                    > tylko i wyłącznie Twoja sprawa, jeśli nie wymuszasz tego na innych. Ale, jeśli
                    > próbujesz ludziom wmówić, że oni źle myślą, a Twoje racje są prawdziwe, to już
                    > nie można tego tak spokojnie zostawić. Może Twojej żonie też pomogę trochę, bo
                    > jeśli kochasz ją to zastanowisz się, czy przypadkiem, jak tutaj nie starasz się
                    >
                    > za bardzo jej coś przetłumaczyć. Sam przecież chciałeś, mówiąc o niej udowodnić
                    >
                    > innym, że można tak razem. Sam ją wykorzystałeś do udowodnienia innym swoich
                    > racji. Ja mam dużo do niej szacunku, jak do każdego człowieka. Jedynie nie mam
                    > jego do złych ludzi, którzy szkodzą innym.
                    > A, zdarza się, jak też tutaj widać na tym forum, że ludzie o niskim poczuciu
                    > wartości, ulegają czyimś naciskom i przyjmują czyjeś racje, jako swoje.
                    > Zaczynają wierzyć, że oni tak chcą i to jest prawdziwe. Niestety kobiety mają
                    > większą do tego skłonność. Nawet na odległość jak widać tutaj na forum:-)
                    > starają sią przypodobać mężczyznom. Taka ich postawa życiowa. W innym wątku na
                    > Twój temat widać, że nie wszyscy są zgodni z Tobą. Dużo ludzi boi się mówić. A,
                    >
                    > też szkoda im klawiatury i wolą mieć spokój tak, jak i ja. Nie pisz do mnie, bo
                    >
                    > i tak widać, że nie zrozumiesz wszystkiego. Ty wszystko przekręcasz na jedno
                    > kopyto, jakbyś ciągle bał się czegoś. Jedno widzisz.
                    > A, są często różne sprawy niby w jednej:-)
                    > Nawet w cztery oczy powiedziałabym Ci to samo.
                    >
                    > Nie chodzi o samo nazwanie czegoś:-) Nie będę Ci tłumaczyć, bo widzę, że i tak
                    > nie zrozumiesz. Do tego trzeba się otworzyć na innych ludzi. A, autorka, jeśli
                    > trafiłam, sama zrozumie i pomyśli nad tym.
                    >
                    > A, to jako pierwsza poradziłam Maggi: "Jeśli masz ochotę na coś innego to
                    > powiedz jemu o tym. Może ucieszy się, bo może też miał ochotę na jakąś zmianę,
                    > coś nowego, ale bał się Ci powiedzieć:-)"
                    >
                    > Jeśli oboje mają ochotę na jakieś sexualne szaleństwo to super!
                    > Widzisz ja staram się panować nad emocjami i nie mówić skrajnościami. Ale,
                    > jeśli ktoś zmusi mnie to bronię się.
                    >

                    Czy policzyłaś może ile razy w tym wątku już oceniłaś biseksa? A z tego co zdążyłam zauwazyc, on tego samego nie robi względem ciebie. Poza tym tą twoją domową psychologię oceniam na ocenę jedynkę. Jest jedynie niezdarną próbą obrony własnych pogladow.

                    zniesmaczona kate
        • Gość: kotka Re: jak mu o tym powiedzieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 13:26
          biseks napisał:
          > A co w tym złego, że autorka wątku chciałby poczuć się nieco poniżona? Seks
          to
          > pewnego rodzaju gra, w której można realizować różne scenariusze, które nijak
          m
          > ogą się mieć do życia poza alkową. Nie widzę absolutnie niczego złego w tym,
          że
          > kobieta chce czasami poczuć się zdominowana w pełni przez mężczyznę i odwrotni
          > e.
          >
          > Pytasz po co? Odpowiadam: dla urozmaicenia pożycia erotycznego, dla przeżycia
          p
          > ewnego dreszczyku emocji, dla zaspokojenia być może własnych submisywnych
          cech
          > charakteru, które u wielu ludzi występują, zarówno kobiet jak i mężczyzn.
          >

          o kurcze muszę się z toba zgodzić. Tylko wydaje mi się że to nie jest aż tak
          oczywiste...ona ma opory żeby powiedzieć o tym partnerowi , więc albo nie
          nadają na tych samych falach , albo nie rozmawiaja o seksie albo facet ma
          jakies dziwne zasady...
        • Gość: mita Re: jak mu o tym powiedzieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 14:23
          o! dokladnie tak ;-)
          sex to pole dla wyobrazni i przeroznych fantazji - tutaj nie ma rzeczy
          niedozwolonych - jesli tylko partnerzy nie sprawiaja sobie przykrosci
          wzajemnie. wszystko jest kwestia do uzgodnienia. i najlepiej o tym wspolnie
          porozmawiac.
          a potem to juz tylko... do dziela! ;-)
      • sprawiedliwa Re: jak mu o tym powiedzieć 12.08.04, 13:44
        Gość portalu: Asik napisał(a):

        >
        > A, dlaczego jak prostytutkę?

        chcesz nam coś powiedzieć, nie ma sie czego wstydzic, zawod jak zawod)) Zglos sie do fundacji la strada jesli cie asik biją)) chyba najbardziej zabolala cie ta prostytutka, hihihi

        • tebe.i.maas Re: jak mu o tym powiedzieć 12.08.04, 13:50
          :)))))))))))))))
    • Gość: mo Re: jak mu o tym powiedzieć IP: 204.52.187.* 12.08.04, 11:34
      Wiem o co Ci chodzi. Czuje, że moja dziewczyna też tego chce, ale ja po prostu
      nie mogę...
    • biseks Re: jak mu o tym powiedzieć 12.08.04, 11:52
      Gość portalu: Maggi napisał(a):

      > Mój mąż jest najczulszym, najdelikatniejszym najwspanialszym facetem na
      > świecie. Kocham go, ale chciałabym, żeby raz potraktował mnie inaczej kiedy
      > się kochamy tzn. jak prostytutkę. Boję się jednak co on o mnie pomyśli. Czy
      > myślicie, że warto spróbować go o to poprosić?

      Myślę, że o wszystko warto prosić partnera czy partnerkę. Od tego ma się tą najbliższą osobę, by wespół z nią realizować swoje fantazje i potrzeby. Mierzi mnie taka sytuacja, gdy strach przed wyznaniem partnerowi swoich potrzeb jest przyczynkiem choćby do odwiedzania agencji towarzyskich czy salonów dominacji.

      Szczerość i otwartość w związku jest podstawą udanego partnerskiego związku. Wiem, że czasami trudno przyznać się do swoich erotycznych fantazji, które nie zawsze nam samym wydają się być "normalnymi". Cóż, jeśli masz kochającego, wyrozumiałego, tolerancyjnego parntera, to być może po pierwszym momencie zdziwienia, zechce troszeczkę okrzepnąć i zastanowić się nad tym, że fantazje seksualne i chęc ich realizacji wcale nie musi być ściśle skorelowana z tym co robimy na codzień.

      Proponuję szczerą, miłą rozmowę, przy lampce dobrego wina, z uśmiechem, z erotyczną bielizną na sobie. Delikatna sugestia, nienatarczywa, wyrażona w sposób uprzejmy, powinna przynieść pożądany efekt. Jeśli wywoła negatywne emocje u parntera to... nalezy się zastanowić czy ów partner godny jest Ciebie i Twojej szczerości względem niego i czy można z nim budować związek oparty na partnerskich relacjach.

      Przekonany jestem, że się uda. Wielu mężczyzn lubi odrobinkę pikanterii w swoich alkowach.

      :-) biseks
    • Gość: siedem no i kolejny raz potwierdzilo sie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.04, 12:01
      ze wszystkie kobiety maja fantazje na ten temat. a znam ich troche. tych
      kobietów.

      5040
      • Gość: alpepe bo mnie nie poznałeś! IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.04, 18:02
    • Gość: margie Re: jak mu o tym powiedzieć IP: *.kcp.pl / 213.241.45.* 12.08.04, 13:15
      oczywiscie, ze warto!!!!! jesli masz na taki sex ochote a mezowi o tym nie
      powiesz, to predzej czy pozniej ten sexjaki w tej chwil uprawiacie zacznie byc
      niesatysfakcjonujacy:) Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze codzienna lagodnosc
      wrazliwosc, nietolerancja na bol i wysokie poczucie niezaleznosci nie musza isc
      w parze z zapotzrebowaniem na urozmaicenie lagodnego, czzulego sexu:) Wiekszosc
      mezczyzn uwielbia erotyczne zmiany, lubi byc czasami zdominowanymi lub samemu
      dominowac... I nie ma to zadnego wplywu ani znaczenia na zmiane wzajemnych
      relacji w zyciu codziennym... Ja zawsze slyszalam, ze w lozku jestem jak dziwka
      i ze wlasne ta otwartosc na nowe pomysly i kreatywnosc jest rewelacyjna.. a w
      zyciu jestem niezmiernie wrazliwa i czula osoba, nie znosze bolu is ie go boje,
      ale uwielbiam jak w chwili nawiekszego natezenia sexualnego facet chwyci mnie
      za wlosy albo ugryzie w szyje, zapasy i pzrepychanki ze smiechem sa znakomitym
      wstepem do dlugiego i czulego lub szybkiego i ostrego sexu. Pamietaj, Maggi,
      jesli jestes w stanie pzrewidziec kazda reakcje sexualna, to po jakims czasie
      zaczyna cie to nudzic, i to dziala w obie strony. Po wstepnym okresie
      fascynacji i rozpoznawania wlasnych potreb pzrychodzi pora na eksperymenty:)0
      powiedz mu, czego chcesz, moze zrob to w trakcie pieszczot, zasugeruj cos
      nowego albo sama zainicjuj? Nawet jesli sie troche zszokuje, to gwaranuje, z
      emu sie spodoba:)) moze sam ma ochpte, ale boi sie powiedziec, bo wiele kobiet
      negatywnie podchodzi do takich pomyslow....
    • Gość: kotka Re: jak mu o tym powiedzieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 13:21
      Gość portalu: Maggi napisał(a):

      > Mój mąż jest najczulszym, najdelikatniejszym najwspanialszym facetem na
      > świecie. Kocham go, ale chciałabym, żeby raz potraktował mnie inaczej kiedy
      > się kochamy tzn. jak prostytutkę. Boję się jednak co on o mnie pomyśli. Czy
      > myślicie, że warto spróbować go o to poprosić?

      Myślę że warto :))) Chyba dość sporo kobiet ma takie fantazje że "są brane"
      czy coś takiego. Najczęstszą fantazją kobiet jakby nie było jest gwałt. Niby
      jedno z drugim nie ma nic wspólnego ...ale tu i tu chodzi o dawanie. Proponuje
      szmpan , bezstresową atmosferę i może jakiś filmik:))
      p.s. szampan wybornie smakuje pity w łóżku z butelki , więc przydałyby się dwa
      pozdrawiam
    • kopov myslę, że warto go o to porosić byleby stawka 12.08.04, 13:29
      była niewygórowana, ale z drugiej strony nie mozesz byc tez za tania, rozważ
      więc dobrze za ile:)))))))
      • Gość: kotka Re: myslę, że warto go o to porosić byleby stawka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 13:32
        kopov napisała:

        rozważ
        > więc dobrze za ile:)))))))

        ja proponuję za zmywanie naczyń przez cały tydzień:)
        • kopov Re: myslę, że warto go o to porosić byleby stawka 12.08.04, 13:34
          w tym także, a moze przedewszystkim patelnie?:)
    • kobieta18 Re: jak mu o tym powiedzieć 12.08.04, 14:12
      a to znasz?
      co oczy nie widzę temu serca nie żal?

      albo zal twojego serca albo jego

      wybór należy do Ciebie

      pozdrawiam po drodze ....

    • Gość: Maggi Re: jak mu o tym powiedzieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 14:17
      Dzięki wszystkim za podpowiedzi. Wielu z was doskonale zrozumiało o co mi
      chodzi. Myślę, że skuszę się i porozmawiam z mężem o realizacji moich fantazji.
      PS: Biseks, Ty jednak znasz się na kobietach....dzięki
      • Gość: alpepe Re: jak mu o tym powiedzieć IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.04, 18:05
        żeby Ci te rady bokiem nie wyszły...
    • grogreg Re: jak mu o tym powiedzieć 12.08.04, 14:30
      Strzel wieczorem z mezusiem butelke wina, albo po piwku i przenies rozmowe na
      temat fantazji seksualnych. I tak mimochodem wspomnij o swojej.
Pełna wersja