sorina
12.08.04, 11:25
Potraktowal mnie podle. Duzo starszy ode mnie wiec wahalam sie czy zaczynac
ten zwiazek, ale zabiegal o mnie uparcie i zakochalam sie, skoczylam na
gleboka wode i utonelam. Kochalam, angazowalam sie. Okazalo sie jednak ze
mnie oklamal. Nie przyznal sie ze jest zonaty, krecil, kombinowal, a ja mu
wierzylam. Gdy odeszlam blagal mnie o powrot, przepraszal, tlumaczyl, znow
zawierzylam. Tylko ze okazalo sie ze w miedzyczasie on juz znalazl nastepna
panienke. I nie przeszkadzalo mu to przychodzic do mnie i wciskac kity o
milosci.
Moj dramat gdy to wszystko odkrylam.
Dramat.
Nienawidze facetow, nie wiem czy jeszcze jakiemus zaufam, na pewno bede
bardziej bezwzgledna wobec nich niz dotychczas.
A los niedlugo potem wycial mi kolejny numer.
Zapisalam sie na kurs na ktorym spotkalam sympatycznego faceta. Zaczelismy
rozmowe, widze ze sie mu podobam, zaprasza na kawe itd.., Jest mniej
wiecej w moim wieku.
Po jakims czasie odkrylam ze - - to jego syn.
Nie widzielismy sie wczesniej wiec on mnie nie zna. Moge z nim zrobic co
zechce.
Moja dusza pala zadza odwetu !