zamieszkanie z partnerem - katastrona to koniec?

11.01.14, 15:24
Czy to jak długo trwa związek z partnerem ma wpływ na to czy zamieszkanie razem się sprawdzi? Co jeśli wspólne zamieszkanie okaże się kompletną katastrofą? Tak właśnie było w moim przypadku i zastanawiam się czy jeśli nie potrafimy żyć z partnerem w jednym mieszkaniu to nigdy się tego nie nauczymy? Po miesiącu jedno z nas musiało się wyprowadzić zanim się pozabijamy. Czy taki związek ma w ogóle sens i czy za kilka lat, po ślubie problem wspólnego mieszkania nie będzie wciąż aktualny?
    • alpepe Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 15:29
      ależ nie nie, oczywiście, za dotknięciem czarodziejskiej różdżki on się zmieni i wasze wspólne mieszkanie po ślubie będzie sielanką.
      • allatatevi1 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 15:53
        Zgadzam się z alpepe, dodałabym do tego jeszcze słodkie, różowiutkie maleństwo - wtedy to już wasz życie zamieni się w sielankę.
    • x.i.007 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 15:55
      po ślubie na pewno będzie lepiej.
      a jak nie to zróbcie sobie dziecko - to już gwarantowany sposób na rozwiązanie swoich problemów
      • aleksia0 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 15:58
        wyczuwam ironiczne zabarwienie. a ja po prostu zastanawiam się czy taki związek warto w ogóle w jakikolwiek sposób ratować czy fatalne skutki wspólnego zamieszkania to wystarczający argument żeby uznać, że z tego związku już nic nie będzie
        • x.i.007 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 16:14
          a jak planujesz z nim być nie zamieszkując razem na jakimś etapie? a jeśli planujesz to wypadałoby się zastanowić co się stanie z tymi problemami które zaważyły o wyprowadzce.
        • mm969696 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 19:17
          to jest stały tekst który sie tu wpisuje, gdy ktoś pyta forumek czy warto zabiegać o związek. Ja odpowiem ze owszem warto. Ludzie sie zmieniają, my na początku wspólnego mieszkania tez isę żarliśmy jak pies z kotem, dzis umiemy ze sobą żyć spokojnie bez kłótni o głupstwa. I jak zrobicie sobie dzidziusia to się nei nie stanie.
          • x.i.007 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 10:16
            nie mogą wytrzymać pod jednym dachem, a ty im radzisz zrobienie dzidziusia?
    • gree.nka Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 15:56
      najwyżej wyślesz go do angli
      • klamkas Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 16:08
        Dokładnie ;). Znajomi tak zrobili - byli ze sobą trzy licealne lata (okres randkowania), kolejne 3 lata ona tu, on w Anglii, potem zaręczyny, ślub, rok wspólnego mieszkania i on wyjechał - jest w Anglii od 7 lat i nie zamierza wracać, ona jest tu i nie zamierza wyjeżdżać.

        Twierdzą, że się kochają, ale nie umieją być blisko siebie i tak na odległość/skype/wakacje jest im dobrze.

        Co kto woli. Ja odradzam, ale kto wie... to podobno modne ;).
    • martinsam1 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 16:10
      no faceci przeważnie nie lubią sprzątać itp i to rodzi konflikty
      • aleksia0 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 16:26
        Gorzej jak posprzątają absolutne minimum i czują się wielkimi bohaterami ;x
        • martinsam1 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 16:35
          ja np zmywać lubię ale nie lubię myć okien (z obawy że wypadne) oraz prasować - obie te czynnosci zlecam córce sasiadki za odpowiednia oplatą oczywiscie ,dziewczyna studentka zawsze sobie cos dorobi
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 17:17
            Ja tam nie wiem, kto czy kobiety lubią sprzątać, czy nie, ale z tego, co wiem, to nie.

            Ja nie myję okien. Czasem ktoś to robi (mama, chłopak, kolega). Nie prasuję również, kupuję ciuchy, których nie trzeba prasować. A chłopak czasem prasuje, nawet skarpety, bo twierdzi, że go buty nie gniotą jak ma wyprasowane...
      • miau.weglowy ja trafiam na maniakow sprzatania za to.WHY? :D/nt 11.01.14, 17:03

    • samuela_vimes Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 16:27
      Czy taki związek ma w ogó
      > le sens i czy za kilka lat, po ślubie problem wspólnego mieszkania nie będzie w
      > ciąż aktualny?

      tak, po ślubie problem zniknie i będziecie żyć długo i szczęśliwie. bożżżż :-|
    • chinski_czosnek Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 16:36
      No i już wiem czemu mi żadne związki nie wychodzą - z powodu ślubofobii.
    • neojeriomina Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 17:33
      Skoro Wam nie wychodzi, to raczej Wam już nie wyjdzie. Przykro.
    • grassant Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 19:45
      Razem nie możecie dłużej mieszkać ze sobą i tego nie zmienicie, bo do zmiany/akceptacji potrzebna jest obustronna dobra wola i nieprzeciętna inteligencja. Jako małżeństwo nie musicie mieszkać razem.
      Z jakiego miasta jesteście?
      • aleksia0 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 21:03
        Warszawa, a miasto ma znaczenie?
    • megalania Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 20:00
      LAT.
      Zdarza się, jest fajne, ale wymagające dla wszystkich stron (partnerzy, dzieci, rodzice).
      • system.tzw.edukacji Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 20:07
        > LAT.

        Dobre to dla tancerzy, kolekcjonerów, artystów, dyplomatów, pisarzy i reżyserów. Prosty człowiek się w czymś takim nie odnajdzie.
        • aleksia0 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 21:06
          Zgadzam się. Normalnemu człowiekowi sprawi to zbyt dużo bólu
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 10:52

            aleksia0 napisała:

            > Zgadzam się. Normalnemu człowiekowi sprawi to zbyt dużo bólu

            Zdefiniuj normę...
    • man_sapiens Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 11.01.14, 22:01
      A czy każde z was w ogóle mieszkało z kimś - poza rodzicami? Np. w akademiku, we wspólnej stancji?
      Wspólne mieszkanie to umiejętność, której trzeba i warto się nauczyć. Np. szanowania czyjejś "przestrzeni na samotność" ale też akceptowanie że czasami ktoś nam ją narusza. Rzeczy takie jak sprzątanie skarpetek i brudnych naczyń po sobie, nie zajmowanie łazienki dłużej niż konieczne, uzgadnianie co się ogląda w TV, otwarte i jasne uzgadnianie kto za co odpowiada, jak urządzić pokoje, nie paradowanie w samych gaciach albo co gorsze w koszuli i skarpetach ale bez gaci ... tysiące rzeczy.
      To czy jesteście dobraną parą to jedno, to czy potraficie razem mieszkać to drugie. Jeżeli nie możecie dogadać się teraz, to jednego możesz być pewna - po ślubie jest zawsze gorzej. Znacznie gorzej. Zwłaszcza kobiecie.
      • aleksia0 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 01:16
        Oczywiście, że od kilku lat jestesmy już samodzielni i mieszkaliśmy na stancji z przyjaciółmi. Wtedy wiadomo każde z nas miało różnego rodzaju zgrzyty ze współlokatorami ale nie zdarzały się one z tak dużą cześtotliwością. O ile wtedy mozna było szybko zapomnieć o kłótni i wieczorem usiąść razem i się pośmiać, porozmawiać tak teraz gdy kłócimy się ze sobą i gdy przychodzi moment pogodzenia się to i tak każda miniona kłótnia boli, bo zdarzają się one zbyt często
    • czoklitka Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 02:04
      Nie podałaś, z jakich powodów wspólne mieszkanie okazało się być katastrofą. Czy między wami coś się popsuło, czy może jesteście osobami, na które czyjakolwiek obecność działa dekoncentrująco, za bardzo rozprasza podczas relaksu lub pracy. Jeśli byłaby to ta druga opcja, wówczas można rozważyć przeprowadzkę do większego mieszkania, w którym każdy będzie mieć swoją osobista przestrzeń.
    • obrotowy romans mozna kontynuowac... 12.01.14, 09:37
      dopoki sie nic lepszego nie trafi...

      ale chyba jasne, ze stalego zwiazku z tego nie bedzie, skoro sie nie sprawdzil w praniu.
    • qw994 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 10:09
      A czy wspólne mieszkanie jest absolutną koniecznością?
      • aleksia0 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 13:36
        Jasne, że teraz nie jest konieczne wspólne zamieszkanie ale kiedyś przecież przyjdzie taka konieczność.
        • qw994 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 13:40
          Moim zdaniem tylko w przypadku planowania potomstwa i nieciekawej sytuacji finansowej.
          • aleksia0 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 14:02
            To prawda ale kiedyś przyjdzie czas na potomstwo i również na wspólne zamieszkanie. I co wtedy?
            • qw994 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 14:04
              Jeśli chcesz mieć dziecko, a nie możecie mieszkać ze sobą, to warto byłoby rozważyć sens takiego związku, moim zdaniem.
    • twojabogini Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 13:56
      Z aktualnym mężem zamieszkaliśmy razem dopiero po ślubie. Z mojego punktu widzenia to była totalna katastrofa. Spanikowałam, wspólne zamieszkanie po prostu mnie drażniło. Nawet jakiś wątek na ten temat założyłam - i na szczęście znalazły się dziewczyny, które podzieliły się ze mną swoim doświadczeniem.
      Teraz ja też się mogę podzielić - katastrofy związane ze wspólnym zamieszkaniem się zdarzają. Zwłaszcza w związkach w których partnerzy otwarcie wyrażają emocje, mają mocne charaktery i nie są gotowi do poświęcania się. Wbrew pozorom to dobrze służy związkowi, bo żadne z partnerów nie rezygnuje z siebie, nie zakłada maski - na dłuższą metę to zdrowsze i stwarza szanse na to, że z czasem oboje dobrze się poczują we wspólnej przestrzeni.
      Z punktu widzenia kobiety warto pamiętać o tym, że mężczyźni na ogół deklarują równy podział obowiązków, ale postrzegają miłość kobiety jako miłość opiekuńczą. Nieświadomie mogą oczekiwać ze strony kobiety obsługi - jako wyrazu miłości. Warto uświadomić takiemu delikwentowi, że jako osobnik dojrzały nawet w będąc w związku pozostaje odpowiedzialny za swoje wyżywienie, porządek wokół siebie,pranie, zdrowie oraz swoje sprawy. A miłość wyrażać inaczej, niż w formie czystych i uprasowanych koszul.
      Warto też przemyśleć swoje oczekiwania wobec partnera - i czasem zrewidować. Niektóre kobiety oczekują nadmiernej symbiozy, inne pomocy w zabiegach kosmetyczno-higieniznych, inne - stałych wspólnych rozrywek, lub włączenia się partnera w jej życie, z wizytami u mamusi i w centrum handlowym włącznie.
      Warto przemyśleć osie konfliktów, wzajemne oczekiwania i stereotypy, którymi się kierujemy. Warto też wiedzieć, że sposób w jaki para rozwiązuje konflikt staje się schematem radzenia sobie z sytuacjami konfliktu w przyszłości (u was może pojawić się tendencja do kłótni i następującej w jej wyniku separacji - jeśli wam to nie odpowiada musicie świadomie wypracować nowy model ). Jeśli coś poszło nie tak - rozmawiajcie.

      W moim małżeństwie się ułożyło - konflikty poczatku związku zastąpiły konflikty związane z urodzeniem dziecka, potem z ilością czasu jakie każde z nas może i chce poświęcić na pracę itp. Uczymy się siebie wciąż i wciąż i uczymy się godzić sprzeczne oczekiwania i cele. Jesteśmy zadowoleni z naszego związku, choć bywa burzliwy - ale żadne z nas nie musi się ograniczać na rzecz związku, zaprzeczać własnym wartościom i przekonaniom.

      Najmniej konfliktowe związki które znam, to te w których kobieta się dostosowuje do mężczyzny i wchodzi częściowo w rolę jego opiekunki. Związek jest spokojny, mężczyzna zadowolony, ale kobiety często okupują takie zaangażowanie w związek wypaleniem, depresją, smutkiem, poczuciem utraty tożsamości.
      • aleksia0 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 15:28
        Dzięki bardzo za iskierkę nadziei, że to wszystko da się jeszcze naprawić i za pomocą starań, otwartych rozmów i jasno postawionych oczekiwań można naprawić. Z tego co napisałaś wnioskuję, że po prostu trzeba się nauczyć ze sobą mieszkać :)
        Na pewno nie chcę tworzyć związku w którym będę podporządkowana tylko dlatego że tak jest prościej. To wcale nie przynosi takiego szczęścia pomimo że kłótni nie ma w takim układzie.
        Za Twoją radą będę się trzymała tego, że pomóc może rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa.
        A może wszystko wynika z tego, że oboje jesteśmy zbyt egoistyczni? Ale czy nie każdy człowiek jest egoistą?
        • klamkas Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 15:45
          Jest różnica między zdrowym egoizmem, a takim, który uniemożliwia życie z kimś.

          W związku nie można być 100% egoistą (chyba, że drugiej stronie to pasuje), zazwyczaj trzeba dać coś od siebie i to coś nie może być mikroskopijnych rozmiarów. Związek wymaga poświęceń i rezygnacji z różnych chciejstw. Trzeba umieć zadbać o drugą osobę, czasami nawet kosztem siebie. Ale to się opłaca wtedy, kiedy masz gwarancję, że możesz liczyć na wzajemność - dzisiaj ja dam więcej z siebie, jutro on.

          Trzeba dużo dobrej woli, opanowania i umiejętności komunikacji (tego akurat można się nauczyć), żeby móc być z kimś, mieszkać z nim i jeśli to planujecie, to mieć razem dzieci. Dziecko utrudnia codzienne życie i zwykle po jego pojawieniu się trzeba włożyć dwa razy tyle pracy w związek, a jest trudniej, bo mniej czasu, zmęczenie, nowe obowiązki, często brak schematów (bo dziecko domaga się czegoś tu i teraz i jego potrzeby bywają najważniejsze).

          PS. Warto rozmawiać, zanim przyjdzie potrzeba kłócenia się ;).
    • monikamarczak.87 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 14:04
      ale co konkretnie było nie tak ?
    • aleksia0 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 15:32
      Wiele osób pyta o to z czego wynikały konflikty lecz nie wspomniałam o tym nie dlatego, że zapomniałam lecz dlatego że tak naprawdę sama nie wiem. To kłótnie o totalne głupoty po których sama miałam wyrzuty jak można się sprzeczać o takie bzdury, wystarczyłoby się trochę wyluzować. Może powodem jest zbyt duże parcie na idealny dom, który istnieje tylko w fantazji każdego z nas. Albo naruszanie wzajemnej prywatności której każdy potrzebuje nawet w najlepszym związku. Ciągle naratająca frustracja na pewno jest problemem i powinnam porządnie zastanowić się nad jej źródłem lecz niektóre wasze rady naprawdę mi pomogły w szukaniu jej przyczyn.
      • alpepe Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 15:40
        ja się jeszcze raz wypowiem. Dajcie sobie rok wspólnego mieszkania, a jak nie wypracujecie konsensusu, to po prostu niech każde idzie w swoją stronę. Po co sprawdzać to w małżeństwie?
        • aleksia0 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 15:47
          ale czy rok wspólnego mieszkania mimo tego że mieszka nam się źle? tak po prostu by sprawdzić czy z biegiem czasu w przeciągu tego roku sytuacja się unormuje?
      • leptosom Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 15:41
        a jak jest z seksem?
        • aleksia0 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 15:47
          żadnych problemów, wszystko w jak najlepszym porządku. nie ma na co narzekać ;)
          • leptosom Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 15:52
            i po takim skaczecie sobie do oczu/gardła? Niewyżyci jesteście?
      • neojeriomina Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 15:48
        Ale w sumie to o co Wy się kłóciliście? Bo na razie to dość ogólnikowo przedstawiasz tę sytuację.
    • monikamarczak.87 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 15:54
      dalej nie napisałaś o co konkretnie były te kłótnie. Podaj z 10 przykładów. Pisanie, że o ,,bzdury" nic mi nie mówi.
      • leptosom Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 16:07
        jeżeli istnieje wewnętrzne napięcie/gotowość na kłótnie lub powielanie klótniogennych sytuacji to wystarczy byle iskra, aby zainicjować wybuch..
        • aleksia0 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 16:10
          dokładnie tak!
      • aleksia0 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 16:14
        kłotnia o to, że ktoś nie wraca od razu po pracy do domu, że jedno ma inne niż drugie plany na weekend, o to że ktoś za późno odpisał na sms, o to że naczynia nie zmyte, że woda się leje za dużym strumieniem, że z kimś innym chcemy czas spędzać, że niefajną muzykę ktoś włączył, że do innego kina chcemy iść, czy pranie prasować w całości po praniu czy na bierząco, czy wazon ma stać tutaj czy gdzieś indziej, czyli tak zwane "bo zupa była za słona" tyle że w obie strony
        • klamkas Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 16:23
          O ile wazon, woda i prasowanie to faktycznie są bzdury, o tyle powroty z pracy, sposób spędzania czasu wspólnego i nie tylko i nieodpisywanie na smsy "na czas" bzdurami być nie muszą. Mogą wynikać z niepewności, zazdrości, bluszczowatości, niezrozumienia, że partner to partner a nie nasza własność itp. itd.
          • aleksia0 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 12.01.14, 16:40
            taaak, w naszym przypadku zazdrość to naprawdę poważny problem! zaufanie raczej nigdy nie było zachwiane ale może to wynikać z przeszłości. i dotyczy nas oboje. zupełnie nie wiem jak sobie z tym poradzić ... ;/
        • obrotowy kupy sie to wspolne pomieszkanie nie trzyma. 12.01.14, 16:49
          po co ciagniesz watek, zludnie sadzac, ze nastepna proba bedzie lepsza, moze dlatego,
          ze beda dzieci ?

          rekoczynow chcesz doczekac - czy jak ?
          • aleksia0 Re: kupy sie to wspolne pomieszkanie nie trzyma. 12.01.14, 23:54
            może to prawda że złudnie liczę na poprawę sytuacji ale zawsze jest nadzieja na poprawę...
        • kseniainc Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 13.01.14, 14:35
          aleksia0 napisała:

          > kłotnia o to, że ktoś nie wraca od razu po pracy do domu, że jedno ma inne niż
          > drugie plany na weekend, o to że ktoś za późno odpisał na sms, o to że naczynia
          > nie zmyte, że woda się leje za dużym strumieniem, że z kimś innym chcemy czas
          > spędzać, że niefajną muzykę ktoś włączył, że do innego kina chcemy iść, czy pra
          > nie prasować w całości po praniu czy na bierząco, czy wazon ma stać tutaj czy g
          > dzieś indziej, czyli tak zwane "bo zupa była za słona" tyle że w obie strony


          nerwowo bym oszalała,Ty też w końcu oszalejesz;-p
    • po-trafie Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 13.01.14, 13:17
      Samo to, ze mieszkanie razem okazuje sie katastrofa wg mnie nie przekresla szans zwiazku.
      Problemem moze byc natomiast to, ze zamiast probowac te problemy rozwiazywac (w mojej opinii umiejetnosc wspolnego rozwiazywania problemow to jeden z najwazniejszych fundamentow wspolnego szczesliwego zycia) po prostu przed nimi uciekliscie, to nie rokuje dobrze.

      Szczegolnie, ze konflikty ktore opisalas nie mina z czasem (sposob spedzania weekendow, umiejetnosc dogadania sie co do miejsca wazonu, prasowania, wieczoru, powrotu z pracy), tylko beda coraz bardziej aktualne i bedzie ich coraz wiecej.
      A w momentach stesujacych (cos w pracy, problemy rodzinne czy zdrowotne) bedzie ich nawet wiecej.
      Jesli nie nauczycie sie takich spraw zalatwiac przed slubem, to slub czy uplyw czasu magicznie tych spraw dla was nie wygladza.
      • aleksia0 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 13.01.14, 15:18
        Ale jak Twoim zdaniem mozemy rozwiazywac takie problemy gdy rozmowy nie pomagaja, nic nie zmieniaja? Po rozmowie wydaje sie byc wszystko ok ale potem kolo zatacza krag i wszystko od nowa sie zaczyna. Ilez tak mozna:|
        • stokrotka_a Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 13.01.14, 15:22
          aleksia0 napisała:

          > Po rozmowie wydaje sie byc wszystko ok ale potem kolo zat
          > acza krag i wszystko od nowa sie zaczyna. Ilez tak mozna:|

          Jeśli koło zatacza krąg wokół punktu poza swoją powierzchnią, to powstaje pierścień. Może to jakaś wskazówka? ;-)
        • po-trafie Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 13.01.14, 16:15
          To teraz przeczytaj to, co wlasnie napisalas i powiedz, czy wg ciebie taki zwiazek, w ktorym rozmowy nic nie zmieniaja, ma przyszlosc.

          I czy slyszalas kiedys, zeby slub magicznie takie sytuacje zmienial.
        • klamkas Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 13.01.14, 19:15
          Bo to trzeba rozmawiać, a potem wcielać w życie, same rozmowy nie wystarczą ;).

          A poważnie - oprócz rozmów i tłumaczenia, trzeba dobrej woli i elastyczności. Jeśli swoje mieszkanie traktujecie jak pole bitwy, na którym odpuszcza się dopiero w chwili śmierci, to nic z tego nie będzie.

          Poza tym poważnie, można się kłócić o to gdzie ma stać wazon? Może lepiej go wywalić na śmietnik? ;)
    • light_in_august Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 13.01.14, 14:57
      Spory o bzdety typu za duży strumień wody czy kto ma wynieść śmieci są raczej naturalne. Każdy człowiek ma jakieś własne przyzwyczajenia, zwyczaje wyniesione z rodzinnego domu itp. To naprawdę da się przezwyciężyć z czasem. Wystarczy pogadać, zaakceptować upodobania drugiej strony, iść na małe kompromisy. U mnie na początku też były jakieś uwagi, że robię coś tam inaczej, czyt. źle ;) Parę razy się zezłościłam, on strzelił focha. Ale po paru tygodniach, po kilku rozmowach i racjonalnym tłumaczeniu sobie nawzajem, dlaczego coś lepiej robić tak, a nie inaczej, problem zniknął całkowicie.
      Ale Ty piszesz dodatkowo, że są jakieś scysje o wspólne spędzanie czasu, powroty, zazdrość - to zupełnie inna para kaloszy i nie ma wiele wspólnego z zamieszkiwaniem razem...
      • aleksia0 Re: zamieszkanie z partnerem - katastrona to koni 13.01.14, 15:37
        Tak ale wapolne zamieszlanie jeszcze bardziej potenguje te zazdrosc a to jest u nas wieeelki problem
Pełna wersja