piszczykowa
12.01.14, 23:28
Słuchajcie. Mam w pracy nad sobą totalną s.....powinna być od dwóch lat na emeryturze a nie wybiera się wcale. Obgaduje mnie, odcina od obowiązków, wmawia straszne głupoty. Jeśli zrobię coś nie po jej myśli natychmiast zabiera mi projekt. Bardzo się stara abym nie pracowała z nikim ważnym. Generalnie chce mnie schować, udowodnić, źe jestem niepotrzebna itd a inne dziewczyny są urobione po pachy. Cały czas deklaruję, że pomogę, zajmę się tym itd. Zawsze się zgadza a potem nic sie nie zmienia. Gadałam z przełożonym, tak naprawdę od niego wiem, że mnie obgaduje, bo dla mnie jest super ujmująca i uprzejma a za te prace stażystki, które robię wychwala mnie pod niebiosa. Z całą pewnością nie pasuję jej z powodów osobistych. Wieku, doświadczenia, które mam spore i kompetencji, ktore powodują, że w pracy mogę być niezależna od niej, czego ona nie znosi bo jest bardzo apodyktyczna. Niestety bardzo się stara, abym raportowała tylko do niej, potem opowiada, że jestem leniwa i głupia. Uwierzcie mi, wiele razy słyszałam jak obgaduje innych i nie mogę uwierzyć jakie głupoty można wymyślić o ludziach. Czy jest jakas rada? Co robić? Czy ktoś poradził sobie kiedyś z czymś takim?