porazostatni Re: Niektore feministki tu klamaly,ze ideologia g 03.04.14, 05:31 Nie wcale ideologia gender, to nie zasłona dymna na pedofilię. Katoprawica, która opiera swoje dogmaty na biblii i Dmowskim, to nie ideologia, ale "prawda naturalna". A nie naukowe fuj, badania fuj, socjologów. > wcale nie polega na tym,ze malym dzieciom pierze sie mozgi przebierajac je za p > lec odwrotna i ze to wymysl prawicowych mediow. A celowali w tym przodkowie Słowianie, którzy chłopcom kazali nosić długie szaty i włosy, aż do postrzyżyn w wieku lat siedmiu. > W ramach cwiczen gender proponuje ta fanatyczke wyslac na nastepne 10 lat do ko > palni,a kolejne 5 do kamieniolomow,zeby poznala jeszcze lepiej prace plci przec > iwnej. Stalinizmie wróć, do łagrów feministki wrzuć. Widać, że tradycja KATowska, tfu katolicka ma się dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
nstemi Ach ten dżender... 03.04.14, 21:44 Dzisiaj sobie ładne kilka godzin jechałam samochodem; była więc okazja posłuchania radia. W jednej ze stacji (nie było to znane toruńskie radio, które można usłyszeć nawet w środku niczego) słuchałam bardzo ciekawej rozmowy związanej z gender. Gość radia wypowiadał się bardzo rozsądnie, o dziwo był to przeor jednego z zakonów dominikanów. Rzecz dotyczyła nawet nie gender jako takiego, tylko kwestii tego, że to hasło powoduje niemal krwawe wojny. Wystarczy rzucić słowo gender, żeby natychmiast była ciężka awantura, brak rzeczowej dyskusji itp. I chyba widać to w tym wątku. "Gdzie rozum śpi, budzą się demony". Nawiasem mówiąc-jako smaczek-przeor przyznał, ze według niego dyskusja o gender rozpętana przez kościół jest przykrywką dla problemów z pedofilią. Ja osobiście uważam, ze przebieranki w przedszkolach czy szkołach są idiotyzmem, sprowadzającym rzecz do absurdu. Jaki to mam mieć związek z łamaniem stereotypów dotyczących społecznej roli płci zaiste nie rozumiem. Moim zdaniem to codzienna praca i w szkołach i w domu, a nie wsadzenie chłopaka w kieckę. To jest to, że mały chłopiec może przygotować posiłek i nikt z tego nie robi halo, a dziewczynka po rozwiązaniu trudnego zadania z matematyki nie usłyszy, ze jak na dziewczynkę to super. To jest to, że dziewczynka nie zobaczy w podręcznikach kobiet przy garach, ale na przykład przy projektowaniu mostu, a chłopiec faceta jako pielęgniarza. I tak dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
dare.sto Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 09:29 To właśnie chodzi o to w tym gender, czyli właśnie pokazanie, że nie ma konkretnie przypisanych obowiązków czy zawodów dla kobiet i mężczyzn. Niestety kościół katolicki czy też politycy najczęściej z PiS mocno demonizowali gender, spłycając go jedynie do przebierania chłopców w sukienki czy propagowanie homoseksualizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
magnusg Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 09:41 Co znaczy zdemonizowali?To sa fakty,jak ten wywiad potwierdza. To nie politycy prawicy twierdza,ze te rzeczy maja miejsca odnosnie malych dzieci, a potwierdza to fanatyczna genderystka. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 09:54 Może nie tyle zawody i obowiązki, ale kobietom i mężczyznom są przypisane inne role społeczne i żadna rewolucja tego nie zmieni. I to o kształtowanie tych ról chodzi. Natomiast konkretne zawody i obowiązki budowanie tych ról wspierają, albo są wynikiem wykształcenia u osobnika danej roli. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 10:27 > ale kobietom i mężczyznom są przypisane inne role społeczne i żadna rewolucja tego nie zmieni. poza oczywistymi rolami biologicznymi, jak płodzenie/rodzenie dzieci, wszelkie inne role są przypisywane słabszym przez silniejszych. w określaniu, co jest w porządku dla danej płci, a co nie, oraz w stygmatyzowaniu specjalizuje się np. kościół, chociaż nie tylko, politycy też to robią, obsadzając gabinety paprotkami, z których potem sobie żartują. dlatego gender, który daje ludziom prawo wyboru i prawo do szanowania ich wyborów, budzi tak wściekły opór decydentów. najśmieszniejsza w tej dyskusji jest zaciekła obrona chłopców przed kiecą. dla zachowania równowagi należałoby też bronić dziewczynek przed spodniami. ale to by było zbyt śmieszne, tak że tak. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 11:43 > poza oczywistymi rolami biologicznymi, jak płodzenie/rodzenie dzieci, No ale właśnie te wszystkie role wynikają z różnic biologicznych. Różnice te to nie tylko posiadanie macicy czy piersi, ale np. cała gospodarka hormonalna, która wywołuje przewagę pewnych cech psychicznych u kobiet, a przewagę innych u mężczyzn. Zresztą, mówimy tu o rolach, które płcie przypisują sobie wzajemnie. Czy kobiety nie przypisują mężczyznom żadnych ról? To dlaczego śpiewają "Gdzie te chłopy, orły, sokoły?". Dlaczego trwa ciągła dyskusja o tym, że mężczyźni nie są tacy jak być powinni? > wszelkie inne role są przypisywane słabszym przez silniejszych. Skoro postulujesz, że role są przydzielane przez silniejszych słabszym, to jak rozumiem, uznajesz właśnie kobiety za słabsze. A zatem, już to jest argumentem przeciw równości płci. Ponadto, słabszym i silniejszym powinny być przypisane inne role. > najśmieszniejsza w tej dyskusji jest zaciekła obrona chłopców przed kiecą. Ależ tu wcale nie o żadną kiecę chodzi. Czy myślisz, że gdyby chłopi chcieli je nosić to ktoś by im zabronił? A kobiety też sobie same te spodnie wywalczyły, i co komuś to przeszkadza? Tak naprawdę, najśmieszniejsze jest to, że w zasadzie każda płeć jest w większości zadowolona z ról przydzielonych jej i przeciwnej płci: zarówno mężczyźni i kobiety chcą męskich mężczyzn i kobiecych kobiet. Jednak przeciw takiemu status quo przeciwdziałają 2 siły: - matki - którym nie zależy by ich synowie mieli męskie cechy bo to stanowi problemy w procesie wychowawczym. - feministki - u których wynika to chyba z deficytu cech kobiecych, więc dążą do zatarcia różnic. Odpowiedz Link Zgłoś
best.yjka Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 12:05 > Tak naprawdę, najśmieszniejsze jest to, że w zasadzie każda płeć jest w większo > ści zadowolona z ról przydzielonych jej i przeciwnej płci A na jakiej podstawie tak twierdzisz? Podaj linka do tych badań. > - feministki - u których wynika to chyba z deficytu cech kobiecych, więc dążą d > o zatarcia różnic. Widziełałeś na oczy feministkę, czy tylko bajek o wąsach się naczytałeś. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 12:14 > A na jakiej podstawie tak twierdzisz? Podaj linka do tych badań. Jak ty mi podasz linka do badań, które dowodzą, że ludzie lubią ładną pogodę od deszczowej, albo, że dzieci wolą lody od gotowanych brokułów. > Widziełałeś na oczy feministkę, czy tylko bajek o wąsach się naczytałeś. Tylko w telewizji. Szybko przełączyłem. Odpowiedz Link Zgłoś
best.yjka Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 12:45 > Jak ty mi podasz linka do badań, które dowodzą, że ludzie lubią ładną pogodę od > deszczowej, albo, że dzieci wolą lody od gotowanych brokułów. Stereotypy i twój własny pogląd w nieomylność. W otoczeniu w ktorym się obracasz występuje dane zjawisko i nie ma prawa istnieć na innym podwórku. Otoczenie kształtujemy sobie sami, wedle naszych upodobań. Np. wybieramy sobie takich, a nie innych znajowych. A kluczem tego wyboru jest podobny światopogląd. > > Widziełałeś na oczy feministkę, czy tylko bajek o wąsach się naczytałeś. > > Tylko w telewizji. Szybko przełączyłem. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 13:58 > Stereotypy i twój własny pogląd w nieomylność. W otoczeniu w ktorym się obracas > z występuje dane zjawisko i nie ma prawa istnieć na innym podwórku. A skąd przypuszczenie, że tylko z własnego podwórka czerpię informacje? Generalnie, jaką by grupę społeczną nie wziąć na cel, ten pogląd będzie przeważał. Wśród mężczyzn: czy to będą kibole, czy biznesmeni, czy kulturyści czy informatyczne nerdy - mężczyzna ma być męski, a kobieta kobieca. Tak samo powiedzą gospodynie domowe, siatkarki, blachary, prawniczki i lekarki. Oczywiście w każdej grupie nieco inne cechy mają priorytet, nie ma to jednak większego znaczenia, bo spektrum tych cech w głęboko zakorzenionych archetypach męskości i kobiecości jest dość szerokie. Istotne, jest to, że te cechy się nie wykluczają, co więcej, mają gdzieś wspólną genezę, a dodatkowo w każdej z grup podział na cechy męskie-kobiece istnieje i jest wyraźny. Odpowiedz Link Zgłoś
best.yjka Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 14:16 > wykluczają, co więcej, mają gdzieś wspólną genezę, a dodatkowo w każdej z grup > podział na cechy męskie-kobiece istnieje i jest wyraźny. Tu się zagodzę. A genezą jest kulturowe narzucenie podziału ról, ze względu na płeć biologiczną. Natomiast twierdzenie, że większości taki podział odpowiada jest tylko twoją subiektywną opinią. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 14:40 Geneza tkwi w biologii i pierwotne role społeczne również z niej wynikają. A późniejsze role społeczne wyewoluowały z tych pierwotnych. > Natomiast twierdzenie, że większości taki podział odpowiada j > est tylko twoją subiektywną opinią. Czy Tobie ten podział nie odpowiada? Odpowiedz Link Zgłoś
best.yjka Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 16:30 > Geneza tkwi w biologii i pierwotne role społeczne również z niej wynikają. A pó > źniejsze role społeczne wyewoluowały z tych pierwotnych. Pierwotne role społeczne, a obecne role społeczne nie pokrywają się ze sobą. I do którego okresu w historii się odnosisz? Ponieważ obecny podzial ról w wiekszości krajów jest oparty na religii i wywodzi się z judaizmu. Przykład - kraje katolickie i kraje muzułmańskie. > > Natomiast twierdzenie, że większości taki podział odpowiada j > > est tylko twoją subiektywną opinią. > > Czy Tobie ten podział nie odpowiada? Patrz powyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 17:39 Rola mężczyzny: - będącego opiekunem kobiety i potomstwa - mającego zapewnić rodzinie różne dobra - mającego obronić przed zagrożeniem Rola kobiety: - mającej dbać o dobre relacje w rodzinie - mającej wychowywać potomstwo Te role pozostają niezmienne i są niezależne od czasu i miejsca. Nie miała na nie wpływu również religia, bo wykształciły się jeszcze w czasach plemiennych, a może stadnych. Jeśli spojrzysz na społeczeństwa nie będące pod wpływem kultury europejskiej, np. dawną Japonię, Indian obu Ameryk, czy też plemiona afrykańskie to tam wyglądało to podobnie: mężczyźni walczyli i zdobywali pokarm, kobiety pilnowały dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
best.yjka Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 17:59 > Rola mężczyzny: > - będącego opiekunem kobiety i potomstwa Pieniądze do tego wystarczą, mężczyzna jest tylko dodatkiem. > - mającego zapewnić rodzinie różne dobra Racja, mężczyzna zapewnia 'dobra', kobieta zapełnia pełną lodówkę. Zakup ziemniaków, to nie to samo jak zakup trzydziesto calowej plazmy. Żaden prestiż. > - mającego obronić przed zagrożeniem Na zagrożenia w XXI wieku program antywirusowy i firewall wystarczy. > Te role pozostają niezmienne i są niezależne od czasu i miejsca. A świnie fruwają :D Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 18:40 Widzę, że przestałaś traktować tę rozmowę poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
best.yjka Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 18:50 > Widzę, że przestałaś traktować tę rozmowę poważnie. Ponieważ twoje 'widzi mi się' nie jest poważym argumentem w dyskusji. Sam nie odpowiadasz na pytania, tylko serwujesz pseudonaukową papkę. Której nawet nie rozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 19:18 Na jakie niby pytanie nie odpowiedziałem? Ja przynajmniej argumentuję jakoś swoje poglądy, a z twojej strony widzę jedynie ironiczne przytyki na poziomie podstawówki i brednie jakoby role społeczne zostały ukształtowane przez kościół. Możesz sobie pozować na niezależną kobietę, której do szczęścia potrzebny jest jedynie firewall i wibrator. Faktem jest, że większość kobiet ma takie a nie inne oczekiwania wobec mężczyzn, w tym rozwiązanie wszelkiej maści problemów. A wychowanie w duchu gender tylko pogłębi kobiecy lament nad męskim stanem. Odpowiedz Link Zgłoś
best.yjka Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 19:47 > Ja przynajmniej argumentuję jakoś swoje poglądy, a z twojej strony widzę jedyni > e ironiczne przytyki na poziomie podstawówki Nie ilość, tylko jakość się liczy. A na żadne z moich pytań nie odpowiedziałeś. Rozmowa w stylu: Czy twoim zdanien x = 5? Odpowiedziałeś y = 'ala ma kota'. > Możesz sobie pozować na niezależną kobietę, której do szczęścia potrzebny jest > jedynie firewall i wibrator. Faktem jest, że większość kobiet ma takie a nie in > ne oczekiwania wobec mężczyzn, w tym rozwiązanie wszelkiej maści problemów. A w > ychowanie w duchu gender tylko pogłębi kobiecy lament nad męskim stanem. Dalej tak sobie to tłumacz. Umiejętności takie jak obsługa pralki, czy zrobienie kanapki nie ujmują 'męskości'. P.S. Nie firewall, tylko antywirus jest istotny. Znowu wiesz, że coś dzwoni, ale niestety nie w tym kościele. Na moim kompie nie ma nic interesującego, żeby komukolwiek chciało się włamywać i przeskanować co mam na dysku. A wibrator to każda kobieta powinna mieć. Niestety zdażają się takie egzemplarze co drugiego 'xuja' w domu nie zdzierżą. Nawet plastikowy dla 'prawdziwych' samców jest konkurencją nie do zaakceptowania. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 15:13 >Skoro postulujesz, że role są przydzielane przez silniejszych słabszym, to jak rozumiem, uznajesz właśnie kobiety za słabsze. A zatem, już to jest argumentem przeciw równości płci. a dlaczego miałby to być argument przeciwko? równość polega na wyrównywaniu szans, a nie zrównywaniu się fizycznym. zresztą, słabą pozycję można mieć z różnych powodów i nigdzie nie twierdziłam, że dotyczy ona wyłącznie kobiet, niski mężczyzna słabego zdrowia też będzie miał przerąbane, tylko powodem tego nie będzie wyłącznie płeć. zdrowe warunki społeczne nie powinny na coś takiego pozwalać. a tymczasem w wątku obok masz opinię, że jak baba nie zarabia, tylko się dzieckiem zajmuje, to nie ma prawa decydować o wspólnych pieniądzach i niech sobie w garach pomiesza. i takie opinie są wypowiadane bez grama wstydu. coraz młodsze dziewczynki są wyzywane od dziwek przez rówieśników - jak się ma wobec tego teoria, że matki tłumią w chłopcach zachowania kłopotliwe? czyli jakie? agresję, chyba o to ci chodzi? no nie bardzo to tłumienie wychodzi. męskość = kult siły, agresja, bójki, wyzwiska. poważnie? w XXI wieku, gdzie nie prowadzi się wojen, maszyny wyręczają ludzi w ciężkich zadaniach, i co by nie mówić, życie jest dość wygodne? wszystko się bierze z tego, że postęp społeczny nie nadąża. a w tych "tradycyjnych" i "świętych" stosunkach naczelną zasadą jest zasada posłuszeństwa, a nie szacunku i sprawiedliwości. żona ma być posłuszna mężowi, dzieci mają się słuchać ojca, bo jak nie to wpie... wszystko to jest przenoszone na podwórko, do szkół i dalej pleni się w dorosłym życiu, gdzie jak nie robisz kariery, to widocznie jesteś słaby i zasługujesz na pogardę. wystarczy poczytać reportaże o stosunkach w fabrykach czy korporacjach. to jest kultura agresji i rywalizacji. w takich warunkach mówienie o szacunku i zrównywaniu szans, zawsze ma szansę być obśmianie. taka sytuacja. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 16:24 > a dlaczego miałby to być argument przeciwko? równość polega na wyrównywaniu sza > ns, a nie zrównywaniu się fizycznym. Wyrównywanie szans to nie równość tylko handicap. A jeśli coś trzeba wyrównywać to z definicji równości nie ma. Zatem, jeśli mamy 2 grupy (tutaj: płcie) o różnej sile, to równości nie ma. > że dotyczy ona wyłącznie kobiet, niski mężczyzna słabego zdrowia też będzie mia > ł przerąbane, Przede wszystkim dyskusyjne jest czy będzie miał przerąbane. Napisałem wcześniej, że "męskość" to całe spektrum różnych cech - siła fizyczna do nich należy, ale nie jest jedyna. Ów mężczyzna może być zdeterminowany w dążeniu do celu, zdecydowany, mieć silny charakter i być przez to męski. Taki np. Michał Wołodyjowski jest pozytywnym wzorcem męskości - mimo nikłej postury był dzielnym i szlachetnym rycerzem. Ponadto dyskusyjne jest owo "też" w "też przerąbane". Dlaczego kobiety mają niby mieć "przerąbane" bo są słabsze? Paradoksalnie, ta "słabość", tak jak inne kobiece cechy, może posłużyć do wodzenia mężczyzn za nos, więc się wyrównuje. Parę miesięcy temu w tym samym wątku napisałem czym dla mnie jest męskość. Piszesz, że to agresja i siła fizyczna - ale to też determinacja i siła charakteru. Agresja i determinacja mają gdzieś wspólne podłoże w procesach chemicznych zachodzących w mózgu, a siła fizyczna czy siła charakteru to przejaw ogólnie pojętej siły czyli potencjalnej możliwości zwalczenia zagrożenia. I tu nie tylko chodzi o to, że mężczyźni chcą tacy być, ale też o to, że kobiety chcą je takimi widzieć. Chcą mieć przy boku silnych, zdecydowanych facetów (co wcale nie oznacza prymitywnych jaskiniowców) umiejących zwalczać przeciwności, a nie ciapciaków, którzy nie będą umieli wymienić koła w samochodzie, a jak byle łachudra krzywo na nich spojrzy to się schowają za swoją partnerką. I sorry, ale do tego szczypta agresji jest mężczyźnie potrzebna. A dobre wychowanie polega na tym, by ta szczypta pozostała szczyptą, a nie rozrosła się w kopę. A wiek XXI nie ma tu nic do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 16:48 > A jeśli coś trzeba wyrównywać to z definicji równości nie ma. co to znaczy nie ma? jeśli nie ma, to należy do niej dążyć. jak wyrównasz szanse, to będziesz mieć równość. oczywiście z perspektywy tkwienia w nierówności, może się wydawać, że nie ma. > Parę miesięcy temu w tym samym wątku napisałem czym dla mnie jest męskość. może i tak, nie czytałam dziś starszych postów. a w nowym napisałeś, że męskość jest problematyczna. Odpowiedz Link Zgłoś
best.yjka Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 17:14 > Wyrównywanie szans to nie równość tylko handicap. A możesz to rozwinąć? Bo jak na razie to rozumiem, że nie mam z tobą szans wygrać zapasów w błocie. > Przede wszystkim dyskusyjne jest czy będzie miał przerąbane. Napisałem wcześnie > j, że "męskość" to całe spektrum różnych cech - siła fizyczna do nich należy, a > le nie jest jedyna. Ów mężczyzna może być zdeterminowany w dążeniu do celu, zde > cydowany, mieć silny charakter i być przez to męski. Determinacja w dążeniu do celu nie jest cechą męską. > Ponadto dyskusyjne jest owo "też" w "też przerąbane". Dlaczego kobiety mają nib > y mieć "przerąbane" bo są słabsze? Paradoksalnie, ta "słabość", tak jak inne ko > biece cechy, może posłużyć do wodzenia mężczyzn za nos, więc się wyrównuje. Stereotyp. Kobiete = manipulantka. > Parę miesięcy temu w tym samym wątku napisałem czym dla mnie jest męskość. Pisz > esz, że to agresja i siła fizyczna - ale to też determinacja i siła charakteru. Kolejny stereotyp. > Agresja i determinacja mają gdzieś wspólne podłoże w procesach chemicznych zac > hodzących w mózgu, a siła fizyczna czy siła charakteru to przejaw ogólnie pojęt > ej siły czyli potencjalnej możliwości zwalczenia zagrożenia. I tu nie tylko cho > dzi o to, że mężczyźni chcą tacy być, ale też o to, że kobiety chcą je takimi w > idzieć. Czysty romantyzm. Mickiewicz przynajmniej wierszem pisał. > A wiek XXI nie ma tu nic do rzeczy. Na mamuty już nie trzeba polować. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 18:38 > A możesz to rozwinąć? A co tu rozwijać? Skoro coś trzeba wyrównywać to równe nie jest. > Determinacja w dążeniu do celu nie jest cechą męską. Nie jest przynależna wyłącznie mężczyznom, natomiast należy do archetypu "męskiego" mężczyzny, czyni mężczyzn atrakcyjnymi dla kobiet. Nie jest natomiast kojarzona z "kobiecością", ani postrzegana jako atrakcyjna u kobiet. > Stereotyp. Kobiete = manipulantka. Bardziej chodziło mi o rozkochanie niż manipulację. Manipulacja zakłada złe intencje, a mężczyźni po prostu łatwiej ulegają urokowi kobiet niż na odwrót, i to daje kobietom pewną przewagę. > Kolejny stereotyp. A agresja i siła to już nie jest stereotyp? > Czysty romantyzm. Mickiewicz przynajmniej wierszem pisał. To nie romantyzm. To szara rzeczywistość. Poczytaj to forum, poczytaj blogi... Wszędzie narzekania na "kanapowych mężczyzn" za brak aktywności, brak ikry. Tęsknota za starymi czasami: "Pani, przed wojną to byli mężczyźni! Ułani!". Tylko takiego ułana też trzeba sobie wychować. A jak się go wychowa w duchu gender, to potem będzie taki tylko leżał i pachniał... :) > Na mamuty już nie trzeba polować. No nie trzeba. Ale są jeszcze ludzie o mentalności mamutów. I jak taki stanie Ci na drodze i poczujesz się zagrożona (niekoniecznie fizycznie, może to być np. jakiś oszust), to będziesz chciała, żeby Twój misio tego mamuta przegonił precz... Odpowiedz Link Zgłoś
best.yjka Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 19:00 > No nie trzeba. Ale są jeszcze ludzie o mentalności mamutów. Jesteś tego żywym przykładem. > I jak taki stanie Ci na drodze i poczujesz się zagrożona (niekoniecznie fizycznie, może to > być np. jakiś oszust), to będziesz chciała, żeby Twój misio tego mamuta przegonił prec > z... Dalej sobie wmawiaj, że kobiety bez misiów nie dają sobie w życiu rady. Nie ważne, że to goovno prawda, ale poczujesz się lepiej. Nauczyłeś się sikać na stojąco, gratuluję. Żadna kobieta aż tak wysoko nie zaszła ;) Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 19:33 Zabrakło ci argumentów, to zaczynasz ataki osobiste. Brawo, tak właśnie robi dojrzała, niezależna kobieta... Nie piszę, że kobiety bez misiów nie dadzą sobie rady. Znam kobiety, które doskonale sobie dają radę, z tym, że większość z nich po prostu nie chce sobie samej dawać rady. Wolą by pewnymi problemami zajęli się mężczyźni, podczas gdy one zajmą się innymi problemami. I mężczyźni podzielają ten punkt widzenia. Tylko takie kobietony jak ty, co pozjadały wszystkie rozumy myślą, że uszczęśliwią i mężczyzn i kobiety swoją genderową rewolucją. Żegnam, szkoda mi czasu na dyskusję z chamstwem. Odpowiedz Link Zgłoś
best.yjka Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 19:52 > Tylko takie kobietony jak ty, co pozjadały wszystkie rozumy myślą, że uszczęśli > wią i mężczyzn i kobiety swoją genderową rewolucją. > > Żegnam, szkoda mi czasu na dyskusję z chamstwem. :D Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 20:18 Tęsknota za starymi czasami: "Pani, przed wojną to byli mężczyźni! Ułani!". Tylko takiego ułana też trzeba sobie wychować. A jak się go wychowa w duchu gender, to potem będzie taki tylko leżał i pachniał... :) a skąd przekonanie, że tak właśnie wygląda "wychowanie w duchu gender"? przecież do leżenia i pachnienia wychowywane były kobiety dawno dawno temu, kiedy nie miały prawa do kształcenia się, dysponowania pieniędzmi, praw wyborczych itp. Jakim cudem wychodzi ci, że gender wychowa mężczyzn na leżące i pachnące kobiety? leżenie na kanapie nie wynika z błędów wychowawczych i straszenia genderem, tylko właśnie z tego, że w XXI wieku mężczyzna nie poluje na mamuty ani nawet nie chodzi po pożywienie. krótko mówiąc, ma niewiele do zaproponowania, bo "babskim" się przecież nie będzie zajmował. no to se leży, se gra w gry i pensję przynosi, co wobec faktu, że jego żona też przeważnie przynosi, jakby nie czyni go wyjątkowym. a ułanem może zostać zawsze. wojsko zawodowe czeka. wystarczy chcieć. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 23:12 > leżenie na kanapie nie wynika z błędów wychowawczych i straszenia genderem, tyl > ko właśnie z tego, że w XXI wieku mężczyzna nie poluje na mamuty ani nawet nie > chodzi po pożywienie. krótko mówiąc, ma niewiele do zaproponowania Bzdura. Wszyscy żyjemy w XXI wieku, nikt nie musi polować na mamuty, a jednak są mężczyźni i są "kanapowcy". Każdy czas stawia człowiekowi inne wyzwania. Mężczyzna je dostrzeże, kanapowiec zignoruje. A odpowiednie wychowywanie rozwinie umiejętność dostrzegania takich wyzwań i radzenia sobie z nimi. A jak u małego chłopca nie wykształci się ducha rywalizacji np. poprzez sport, pewności siebie, nie nauczy radzenia sobie w trudnych sytuacjach, czy jakichś drobnych napraw, to zostanie takim kanapowym safandułą co to nawet uszczelki nie wymieni, i jakaś wnuczka six_y będzie sobie mogła sobie ponarzekać, że mężczyźni nie mają jej nic do zaoferowania, bo zadzwonić po hydraulika to ona sama potrafi. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Ach ten dżender... 03.05.14, 23:22 >Wszyscy żyjemy w XXI wieku, no popatrz, jak chorągiewka jesteś, bo dopiero co twierdziłeś, że wiek nie ma znaczenia, ponieważ role się nie zmieniły. więc pytam ponownie, gdzie współczesny mężczyzna realizuje polowanie na mamuta? na przykład ty jak to realizujesz? > A jak u małego chłopca nie wykształci się ducha rywalizacji np. poprzez sport, > pewności siebie, nie nauczy radzenia sobie w trudnych sytuacjach, cz chwileczkę, czyli jeżeli już mamy kanapowych safandułów, a dżender objawił się w zeszłym roku jakoś tak, to czemu obwiniasz dżender za występujące już w naturze safanduły. i kto ci powiedział, że równościowa koncepcja edukacji/wychowania zakazuje sportu albo zajęć praktyczno-technicznych w szkołach? to jest po prostu wyssane z brudnego palca kleru, czy kto tam lubi straszyć maluczkich okropnym dżenderem i feministkami. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 04.05.14, 00:23 > no popatrz, jak chorągiewka jesteś, bo dopiero co twierdziłeś, że wiek nie ma z > naczenia, Chyba czegoś nie zrozumiałaś. Cały czas twierdzę, że nie ma, więc gdzie ta moja zmiana orientacji? Przecież napisałem potem, że każdy wiek ma swoje wyzwania. A co do współczesnego "mamuta" to jest różnie. To mogą być sporty ekstremalne, paintball, BJJ, ale też majsterkowanie czy zgłębianie jakiejś wiedzy. W zasadzie nadaje się wszystko co spełnia 2 warunki: 1) czyni mężczyznę aktywnego poza pracą zawodową (chyba, że praca to też jego pasja albo zajmuje mu cały wolny czas) 2) rozwija pozytywne męskie cechy. > chwileczkę, czyli jeżeli już mamy kanapowych safandułów, a dżender objawił się > w zeszłym roku jakoś tak, to czemu obwiniasz dżender za występujące już w natur > ze safanduły. Obwiniam ogólnie złe wychowanie. Dotąd chłopiec mógł nie rozwinąć w sobie męskich cech, bo nie miał np. pozytywnego wzorca ojca, albo miał zaborczą matkę. A jak gender pominie to celowo, to efekt będzie podobny. > i kto ci powiedział, że równościowa koncepcja edukacji/wychowania zakazuje spor > tu albo zajęć praktyczno-technicznych w szkołach? A kto powiedział, że ja coś takiego twierdzę? > to jest po prostu wyssane z b > rudnego palca kleru, czy kto tam lubi straszyć maluczkich okropnym dżenderem i > feministkami. Nie wiem, ja niczego z ich palca nie wysysam, pewnie wiesz lepiej. Ale takie obwinianie kleru o wszystko co złe pachnie mi obsesją. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Ach ten dżender... 04.05.14, 08:52 > To mogą być sporty ekstremalne, > paintball, BJJ, ale też majsterkowanie czy zgłębianie jakiejś wiedzy. OK, tylko my mówimy o rodzinie i działaniu na dobro nieswoje, że tak powiem. w uproszczeniu obrazek ten wyglądał tak za czasów mamuta: kobiety rodziły dzieci, zajmowały się nimi, przygotowywały posiłki. mężczyzna polował na mamuta, czyli zapewniał środki do przeżycia i bronił. dziś: mężczyzna zapewnia środki na utrzymanie rodziny, bawi się w paintball, kobieta nadal rodzi dzieci, zajmuje się nimi, przygotowuje posiłki, dodatkowo też zapewnia jakieś środki na utrzymanie tej rodziny. czyli mężczyzna wyewoluował w stronę skupiania się na sobie i rozrywkach własnych, a kobieta nadal ma dbać o rodzinę. oczywiście, jest to model, bo i będą od tego wyjątki, jak np. to że nie każda kobieta będzie chciała mieć dzieci. nie każdy mężczyzna będzie miał w dupie rodzinę. jedni będą stawiali na kształcenie, inni na karierę, inni na rodzinę. generalnie jednak, wymagania mężczyzn są wciąż takie same i jak najbardziej są warunki do ich spełniania, a wymagania kobiet - te które wspomniałeś o ułanach, nie mają szansy spełnienia. ponieważ na mamuta nie trzeba polować, obrona i cały temat ochrony kobiet też jest mocno okrojony, ponieważ kobiety mają dziś dużą niezależność finansową i społeczną. nie są już skazane na łaskę ojców, a potem mężów. >Ale takie obwinianie kleru o wszystko co złe pachnie mi obsesją. może nie wiesz, ale jak wprowadzono program równościowe przedszkole, to w kościołach zbierano podpisy na usunięcie tego programu ze szkół, a cała propaganda sprowadzająca gender do przebieranek i wyobrażeń typu: teraz chłopcy będą leżeć i pachnieć jak kto? jak baby. wyszła właśnie stamtąd. >Dotąd chłopiec mógł nie rozwinąć w sobie męskich cech, bo nie miał np. pozytywnego wzorca ojca, albo miał zaborczą matkę. A jak gender pominie to celowo, to efekt będzie podobny. no pytam ostatni raz, skąd bierzesz pomysły, że w chłopcach nie będą rozwijane jakieś tam cechy? będą, tylko w zdrowszy sposób. tak żeby mężczyzna widząc innego mężczyznę z wózkiem na spacerze, nie miał zautomatyzowanych pogardliwych skojarzeń typu: allle pantoflarz. widząc mężczyznę w rurkach - pedzio, widząc kobietę w obcisłej kiecce - zdzira. takie same automaty myślowe występują także u kobiet wychowywanych zgodnie z tradycją posłuszeństwa, uginania się pod opinią mężczyzny, bo to mężczyzna i tak dalej, żebyś sobie nie myślał, że tylko mężczyźni są źle wychowywani. anyway wychowanie w kulcie posłuszeństwa i przywiązania do ról z czasów mamuta jest archaizmem i rodzi nienawiść oraz konflikty, które są społecznie szkodliwe, dzielą ludzi, zamiast ich integrować. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 04.05.14, 11:15 To jest tak: model się zmienił o tyle, że mężczyzna nie musi być już jedynym dostarczycielem dóbr, to prawda. Ale ten mamut nie symbolizuje tylko dóbr/pieniędzy, tylko ogólnie tę klasę problemów, które są pozostawiane mężczyznom. To są te problemy, którymi kobiety nie chcą się zajmować (nie mówię, że nie potrafią), a mężczyźni akurat mają ku temu naturalną skłonność. Jeśli mężczyźnie pozostawia się te problemy i ma on szansę pokazać, że jest w nich dobry, to obie strony wygrywają: kobieta nie musi zajmować się problemem, a mężczyzna ma z niego przyjemność. A zazwyczaj jest jeszcze tak, że ten kto ma przyjemność, zrobi daną rzecz lepiej. Jednak jest jeszcze bardziej istotna rzecz: czynnik atrakcyjności, która jest pod wieloma względami wprost proporcjonalna do różnicy. Dla kobiet jest atrakcyjne gdy mężczyzna robi pewne rzeczy lepiej od nich, gdy się na czymś zna, gdy potrafi zachować zdrowy rozsądek i opanowanie wtedy gdy je ponoszą emocje. Krótko mówiąc, gdy ma inne cechy. Paradoksalne jest to, że kobiety na własne życzenie próbują te wszystkie różnice zlikwidować a potem narzekają, że jeden z drugim Mietek niczym jej nie imponuje i przez to jest nieatrakcyjny. No niestety, każdy kij ma 2 końce. Zyskujecie na niezależności a tracicie w obszarze zadowolenia z życia. Więc co pozostaje? Pozostaje właśnie utrzymywanie tych małych różnic, które czynią nas atrakcyjnymi dla siebie nawzajem. A to najlepiej zacząć od dziecka. > no pytam ostatni raz, skąd bierzesz pomysły, że w chłopcach nie będą rozwijane > jakieś tam cechy? będą, tylko w zdrowszy sposób. tak żeby mężczyzna widząc inne > go mężczyznę z wózkiem na spacerze, nie miał zautomatyzowanych pogardliwych sko > jarzeń typu: allle pantoflarz. widząc mężczyznę w rurkach - pedzio, widząc kobi > etę w obcisłej kiecce - zdzira. Mam wrażenie, że skaczesz tylko między dwoma biegunami - albo jakiś totalny zaścianek albo gender. Wychowanie chłopca na mężczyznę nie oznacza wychowanie go na rednecka czy innego wywyższającego się nad kobiety chama. Jakoś w większości rodzin udaje się zachować zdrowe relacje, mimo braku lekarstwa zwanego gender. A odpowiadając na Twoje pytanie "skąd bierzesz pomysły, że w chłopcach nie będą rozwijane jakieś tam cechy?" stąd, że to leży u podłoża tej ideologii - nie uczyć chłopców bycia mężczyznami, a kobiet kobietami, nie uczyć ich ról społecznych. Tylko, że właśnie nauka tych ról rozwija te cechy. A w sferze męsko-damskiej również będzie źle - bo gender nie nauczy faceta by przejmował inicjatywę, by czasami przyjął postawę dominującą wobec kobiety. I będzie ta biedaczka czekać, na to by ją gdzieś ukochany przycisnął do ściany i pocałował, i się nie doczeka... Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Ach ten dżender... 05.05.14, 00:41 >Ale ten mamut nie symbolizuje tylko dóbr/pieniędzy, tylko ogólnie tę klasę problemów, nie wiem, co symbolizuje, prawdę mówiąc, bo zapytany poprzednio wymieniłeś paintball, a nie jakieś "problemy". Po drugie, jeśli chodzi o problemy, to zazwyczaj wymienia się grzebanie przy samochodzie i wnoszenie szaf na dziewiąte piętro. znajdź mi mężczyznę, który grzebie w samochodzie, poza czynnościami typu dolać oleju i płynu do spryskiwaczy. oraz sam wnosi szafy na dziewiąte piętro. od tego są usługi, żeby się tym samemu nie zajmować. świat się zrobił wygodny, a nie niemęski czy niekobiecy. >stąd, że to leży u podłoża tej ideologii - nie uczyć chłopców bycia mężczyznami, a kobiet kobietami, nie uczyć ich ról społecznych. gdzie to jest napisane, konkretnie. podaj mi dzieło flagowe "ideologii gender", z którego takie coś jak wyżej by wynikało. > będzie ta biedaczka czekać, na to by ją gdzieś ukochany > przycisnął do ściany i pocałował, i się nie doczeka... to są tylko twoje fantazje niczym niepoparte. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 05.05.14, 20:29 Tak, masz rację. Świat stał się pod wieloma względami wygodny i z wieloma rzeczami radzimy sobie po równo, i kobiety i mężczyźni. Ale pojawiają się nowe klasy problemów i tu też się okazuje, że z niektórymi wolą sobie radzić mężczyźni, a z innymi kobiety. Jest też praca dla przyjemności - dużo znasz kobiet, które lubią sobie np. same zrobić meble? Albo jazda na rowerze - jeżdżą po równo i kobiety i mężczyźni - ale to mężczyźni wolą sobie sami przy rowerze dłubać, coś tam regulować, naprawiać, itp. Czy wg Ciebie tego typu ciągoty to wpojone przez społeczeństwo role czy naturalna skłonność? Jeśli to drugie, to dlaczego mam nie pokazać synowi jak się naprawia rower? "Paintball" sam nie jest problemem - jest treningiem. Uczy działania w zespole, taktyki, wypatrywania zagrożenia. To są cechy przydatne mężczyznom, bo choćby nie wiadomo jak wygodny był świat, pewnie będzie istniało niebezpieczeństwo wojny czy innego zagrożenia i wtedy to głównie mężczyźni będą walczyć albo chronić swoje rodziny. > gdzie to jest napisane, konkretnie. podaj mi dzieło flagowe "ideologii gender", > z którego takie coś jak wyżej by wynikało. Czyli w gender nie chodzi o to by NIE narzucać kobietom i mężczyznom pewnych społecznych ról przypisanych do płci. To o co? Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Ach ten dżender... 05.05.14, 20:52 > Ale pojawiają się nowe klasy problemów i tu też się okazuje, że z niektórymi wolą sobie radzić mężczyźni, a z innymi kobiety. konkretnie mi wymień nowe klasy problemów, żebym wiedziała, o czym rozmawiamy. > Jest też praca dla przyjemności - dużo znasz kobiet, które lubią sobie np. same > zrobić meble? aktualnie jest absolutny pęd na diy, wystarczy rozejrzeć się, żeby wiedzieć, że "robienie mebli" nie jest domeną mężczyzn. > Jeśli to drugie, to dlaczego mam nie pokazać synowi jak się naprawia rower? a dlaczego miałbyś ograniczać przekazywanie swojej wiedzy tylko do synów? nie rozumiem, dlaczego córka ma sobie nie umieć naprawić roweru w przyszłości. mnie tam ojciec uczył kleić dętki, inna sprawa, że dziś bym pewnie nie kleiła, bo mam serwis ze 100 metrów od siebie. ale mebel sobie mogę złożyć akurat, żaden problem. kolanko wymieniałam i też jakoś poszło, łącznie z zakupem części. > "Paintball" sam nie jest problemem - jest treningiem. Uczy działania w zespole, > taktyki, wypatrywania zagrożenia. to jest akurat popularna rozrywka wszelakich spędów integracyjnych, i raczej nie ogranicza się do jednej płci. >i wtedy to głównie mężczyźni będą walczyć albo chronić swoje rodziny. kiedy mężczyźni pójdą walczyć, kto będzie chronił ich rodziny? serio warto zostawiać cały temat chronienia/obroty na głowie mężczyzn, których z jakiegoś powodu może zabraknąć i co wtedy zrobią kobiety, które się "chroniło" przed męskimi zajęciami? Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 05.05.14, 22:26 > aktualnie jest absolutny pęd na diy, ... > m serwis ze 100 metrów od siebie. ale mebel sobie mogę złożyć akurat, Nie mówię o składaniu mebli z IKEI. Mówię o robieniu mebli - zaprojektowaniu, doborze materiałów, elementów i złożeniu wszystkiego do kupy. Poza tym naprawdę, nie jest istotne co akurat Ty sama potrafisz. Możesz nawet być w stanie zaprojektować silnik odrzutowy, wytoczyć jego elementy na tokarce i pospawać. Natomiast przeciętnej kobiecie nie chce się wywiercić dziurki w ścianie by wbić kołek. A przeciętny mężczyzna zrobi to z taką przyjemnością: www.youtube.com/watch?v=b5FKnK7TaUc Przeciętny mężczyzna nie będzie leciał 100 m. do serwisu rowerowego, jeśli ma łatki w szufladzie. Możesz sobie dawać indywidualne przykłady na nie, ale nie zmienisz tego, że przeciętnie kobiety i mężczyźni mają inne zainteresowania i są naturalnie lepsi w innych sprawach. Ja akurat obracam się w gronie ponadprzeciętnie inteligentnych i ponadprzeciętnie zorientowanych technicznie kobiet. I chociaż są kompetentne i pracowite i zapewne lepsze niż niejeden facet, to prostu nie są aż tak dogłębnie zainteresowane techniką jak mężczyźni z tego samego środowiska, nie są tak wnikliwe, nie zbudowały takiego autorytetu. A im większa Cię duma rozpiera, gdy sama zrobisz coś "męskiego", tym bardziej wyjątkowe jest to dla kobiety. > a dlaczego miałbyś ograniczać przekazywanie swojej wiedzy tylko do synów? nie r > ozumiem, dlaczego córka ma sobie nie umieć naprawić roweru w przyszłości. Ależ kto tego broni? Jeśli córka wykaże zainteresowanie męskimi zajęciami bardzo chętnie jej pokażę. Tak jak pokażę synowi jak piec ciasta, czego sam się również nauczyłem jako chłopak bo chciałem. Również nikt mnie nie bił po łapach gdy jako 7-latek haftowałem sobie serwetki :). Natomiast tam gdzie będę miał wybór, co pokazać, czym próbować zainteresować dziecko - będę się kierował tym co jest związane z płcią. Nie dlatego, że tak chce jakaś bliżej nieokreślona społeczna masa, ale dlatego, że: 1. Wierzę, że są większe szanse, że dziecko się takimi rzeczami zainteresuje 2. Wierzę, że dziecko z rozwiniętymi umiejętnościami charakterystycznymi dla swojej płci w przyszłości będzie lepiej integrowało się zarówno z mężczyznami jak i kobietami, czyli i w roli kolegi/koleżanki i w roli "partnera/partnerki". > awiać cały temat chronienia/obroty na głowie mężczyzn, których z jakiegoś powod > u może zabraknąć i co wtedy zrobią kobiety, które się "chroniło" przed męskimi > zajęciami? Ależ przecież armia nie jest zamknięta dla kobiet. Ja już przestaję rozumieć do czego tak naprawdę chcesz mnie w tej dyskusji przekonać? Że kobiety równie chętnie będą walczyć na wojnie co mężczyźni? Że Ty jako kobieta byłabyś zadowolona, gdyby Twój facet schował się za Ciebie gdyby w ciemnej ulicy wyszła na was jakaś zakazana gęba, bo sam nie wszedł w stereotypową rolę opiekuna, zostawiając Ci rolę protegowanej? Że jak mu powiesz "napraw kran" to on Ci odpowie "sama se napraw"? Zależy Ci na bezpłciowym świecie? Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 04.05.14, 11:24 A do rozwiązania problemów o których piszesz na końcu wystarczy co innego: Wychowanie w zrozumieniu, że kobietom i mężczyznom przypadają inne role, jednakowo ważne, i poszanowanie tych ról. I żaden gender nie jest tu potrzebny. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Ach ten dżender... 05.05.14, 00:46 >Wychowanie w zrozumieniu, że kobietom i mężczyznom przypadają inne role, jednakowo ważne, i poszanowanie tych ról. przecież takie wychowanie masz od wieków i gdzie widzisz to zrozumienie i poszanowanie, jeśli wychowanie to opiera się na uzależnianiu jednych od drugich. >I żaden gender nie jest tu potrzebny. krótko mówiąc nauka nie jest potrzebna, tak? nowe doświadczenia nie są potrzebne? ziemia jest płaska, nie potrzebujemy okrągłej. bo każdy głupi widzi, że płaska jest. śmieszny trochę taki strach. nie poznałeś, nie wiesz, ale już wiesz, że niepotrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 05.05.14, 19:50 > przecież takie wychowanie masz od wieków zgadza się, i jak nie trafiło na rodziców idiotów to się sprawdzało. Tyle, że na takich rodziców gender też nie pomoże. > krótko mówiąc nauka nie jest potrzebna, tak? A co ma gender do nauki? Nawet psychologię trudno nazwać nauką, ale to już Ci lepiej wyjaśni pan system.t.e. Gender ma tyle wspólnego z nauką co eksperymenty w "jackass". Tyle, że tam przynajmniej eksperymentują na sobie, a tutaj eksperymentuje się na psychice dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Ach ten dżender... 05.05.14, 19:54 czy jesteś pewien, że w ogóle wiesz, co to gender? bo z twoich opisów to ón wygląda na jakiegoś smoka pożerającego niebożęta. a jeśli tak, to powinieneś zainteresować się pedagogiką, ta to dopiero miesza we łbach. i nikt się jeszcze nie zorientował, tak że możesz być pierwszy. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Ach ten dżender... 05.05.14, 20:47 Myślę, że wiem. Jeśli widzisz, że gdzieś popełniam błąd, to napisz proszę konkretnie, gdzie mijam się z oficjalnym stanowiskiem. To posunie dyskusję do przodu, w odróżnieniu od prób ironicznego dyskredytowania wszystkiego co piszę, co robiła bestyjka, a teraz zaczynasz i Ty. A tak w ogóle, to znając (pobieżnie) Twoją forumową twórczość chciałem Ci (bez krzty sarkazmu) podziękować za utrzymanie względnie poważnego tonu tej rozmowy i oparcie się pokusie sprowadzenia jej do totalnego absurdu. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Ach ten dżender... 05.05.14, 21:02 no przecież prosiłam, żebyś podał jakieś źródła dla: a) gender uczy chłopców leżeć i pachnieć b) gender nie uczy chłopców podrywać dziewczyn c) gender w ogóle niczego nie uczy, bo nie jest dyscypliną. Odpowiedz Link Zgłoś
magnusg Re: Ach ten dżender... 06.05.14, 15:48 gender uczy przedewszystkim srednio rozgarniete socjolozki,magisterki kulturoznastwa,psycholozki i inne spolecznie zbytne kreatury jak sie dorwac do koryta i truciem o dyskryminacji grzac tluste tylki na cieplych posadkach kosztem dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
best.yjka Re: Niektore feministki tu klamaly,ze ideologia g 03.05.14, 22:37 Żona to najlepszy wynalazek od czasów koła. Hetero jestem, ale się poświęcę. Wikt i opierunek zapewnię, ale mam wymagania. Przyszła małżonka ma być miła w obyciu, prać, sprzątać i gotować. Odpowiedz Link Zgłoś
porazostatni Re: Niektore feministki tu klamaly,ze ideologia g 05.05.14, 00:18 > wcale nie polega na tym,ze malym dzieciom pierze sie mozgi przebierajac je za p > lec odwrotna i ze to wymysl prawicowych mediow. > To poprosze te Panie o komentrarz do tego wywiadu ich idolki. W dawnych strój dziecka, obu płci to była koszulina, dopiero później różnicowanie. I wcale prawackie publikacje nie zbiegły z wykryciem afer pedofilskich w kościele. I wcale nie służą do przykrycia i odciągnięcia uwagi od niewygodnego tematu. Nikomu prawica nie pierze mózgów, że wyciąga mało znany obszar studiów akademickich, którym wcześniej nie interesował nikt poza naukowcami i feministkami. Których w Polsce więcej niż katolików ;) > W ramach cwiczen gender proponuje ta fanatyczke wyslac na nastepne 10 lat do ko > palni,a kolejne 5 do kamieniolomow,zeby poznala jeszcze lepiej prace plci przec > iwnej. Ile razy można powtarzać, że kobiety pracowały w kopalniach (i pracuja nadal), żeby do kogoś to dotarło ? W łagrach też różne rzeczy działy, i być może były w kamieniołomach. Różnica taka, że kobieta może pójść do kopalni, a mężczyzna nigdy nie urodzi dziecka. I już ja widzę, płeć przeciwną, która pracuje TYLKO fizycznie. Nie mało siedzi za biurkiem i klepie w klawisze w przeciwieństwie do sprzątaczki, która zasuwa fizycznie. W różnych sortowniach, w sklepach i fabrykach pracują kobiety. To też praca fizyczna. Że o kurach domowych nie wspomnę. > Swoja droga jestem ciekaw czy przy tym wywiadzie miala w studio podczepionego s > ztucznego penisa i klaki na klacie? A ty wyjąłeś mózg przy pisaniu, czy nie musiałeś bo go nie masz. Biedne dzieci na zajęciach: Nie budzi to w dzieciach oporu? W ogóle. Dzieci są bardzo równościowe. Uczą się od nas – i wszystkie ograniczenia, które później mają, dostają od dorosłych. (źródło) z opisem owych zajęć. Odpowiedz Link Zgłoś
magnusg Re: Niektore feministki tu klamaly,ze ideologia g 06.05.14, 15:45 Ale o co chodzi towarzyszko feministko??? " Swoja droga jestem ciekaw czy przy tym wywiadzie miala w studio podczepionego s > ztucznego penisa i klaki na klacie? A ty wyjąłeś mózg przy pisaniu, czy nie musiałeś bo go nie masz. " Wyraznie twoja towarzyszka mowi,ze sobie jej wspoltowarzyszki maluja sobie wasy i tak lataja po miescie.Wiec moje pytanie jest jak najbardziej adekwatne do jej wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś