zabieganab
14.01.14, 13:18
mam wielkiego zgryza..... Potrzebuje porozmawiac z obcymi osobami. Prosze o konstruktywne uwagi do sytuacji:
pochodze z domu, gdzie mama pilnowala finansow. Jak dlugo bylam na etapie szkolnym, to Mama finansowala moje mniej i bardziej potrzebne kursy, zachcianki i potrzeby.
Udalo sie jej wychowac mnie na normalnego (?) czlowieka. Skonczylam studia, wyjechalam za gramanice. Wrocilam do Polski. Zaczelam zarabiac.
Tak sie zlozylo, ze Mama przeniosla sie do osobnego mieszkania i od tego czasu ona prowadzi i utrzymuje swoje mieszkanie sama a ja swoje sama.
Odkad mam pieniadze, to zawsze przy roznych okazjach pytam Mame: czy potrzebuje ode mnie dofinansowania. Na rozne okazje imieninowe wymyslam, ze np. zrobimy generalny remont lazienki w jej mieszkaniu, a pieniadze na ten remont beda czesciowo ode mnie i od Mamy (tak zeby nie brac zadnych pozyczek czy debetu). Rozne swieta, czy wycieczki dla Mamy zawsze dofinansowujemy razem z rodzenstwem.
Mama ma od paru lat swoje konto w banku. Siostra ma do niego upowaznienie, ale nigdy nie zagladalysmy na to konto.
Mama jest juz na emeryturze i zakonczyla dorabianie. Ma wiec jedynie na utrzymanie z emerytury.
Ostatnio zauwazylam, ze przydalaby sie Mamie pomoc do sprzatania. Ja od wielu juz lat mieszkam za daleko, aby co tydzien przyjezdzac do Mamy. Ale kontakt mamy codzienny - telefonicznie czy skype wink Zawsze o wszystkim mowie mjej Mamie. Niestety tez o roznych porazkach jesli mnie dotykaja.
Zaproponowalam pewna zapoznana pania Mamie do pomocy. Mama absolutnie nie chciala przyjac tej oferty z roznych (mi niezrozumialych) powodow. Wreszcie poprzez rozne rozmowy w rodzinie dowiedzialam sie, ze Mama ma problemy finansowe...
ZAPYTALAM WRPOST: czy ma jakies problemy? Wiem ze ostatnio musiala wydac sporo w sprawach zdrowotnych. Mama powiedziala, ze nie ma zadnych problemow.
Do glowy mi nie przyszlo, ze Mama moze nie mowic mi prawdy...
Przy okazji swiat poprosilam siostre o sprawdzenie stanu konta Mamy i niestety okazalo sie, ze Mama jest na minusie od prawie pol roku! Wysokosc tego debetu jest w granicach jednej emerytury. Nie wziela zadnego kredytu. Ten brak pieniedzy wynikl wlasnie z codziennego zycia i wydatkow zdrowotnych.
Gdy zaczelam rozmowe przy otwartej stronie internetowej banku z rachunku Mama powiedziala, ze wtracam sie nie w swoje sprawy i skonczylo sie wielka klotnia.....
Moje pytanie:
o co chodzi????
Nigdy wczesniej nie bylo miedzy nami tajemnic na zaden temat. ZAWSZE i ja i siostra bylysmy do dyspozycji Mamy. Finansowalysmy Mamie rozne wyjazdy czy wymiane okna w Mamy mieszkaniu.
Po tej klotni nie umiem dojsc do siebie....
Nie wiem jak mam sie dalej zachowac... Skoro moja Mama twierdzi, ze "wszyscy maja debet i ona tez z niego korzysta". A ja zastanawiam sie co zrobic z nadmiarem kasy! I nie wiedzac o prawdziwej sytuacji Mamy opowiadam jej o swoich "problemach" pt. czy kupic to futerko czy inne!!. No to wychodze na totalna debilke, prawda?
Jak mam porozmawiac z Mama? Nie dam rady "zapomniec" o temacie...