ona_ona_1
15.01.14, 16:31
Cześć. Na wstępie chciała bym opisać pewną historię. Z mężem straciliśmy pracę, z braku dochodów musielismy wyprowadzić się do domu dziadków mojego męża. Ten dom znajduje się w małym miasteczku. Kiedy wracałam od teściowej do domu została napadnięta przez paru pijaczków, którzy szukali kasy na dalsze picie alkoholu. Uratował mnie pewien mężczyzna, który sam został poszkodowany podczas udzielania mi pomocy przez tych pijaczków. Trafił wraz ze mną do szpitala poobijany i z rana cięta od noża. Podczas pobytu w szpialu często rozmawialiśmy w tych rozmowach uczestniczył też mój małżonek. Powiedziałam jak z dnia na dzień stracilismy prace, musieliśmy wrócić w rodzine strony męża. Jestesmy na garnuszku teściów. Małżonek pomaga swoim rodzicom w prowadzeniu gospodarstwa rolnego. I tak zaczyna się moja historia. Ten właśnie mężczyzna nie tylko uratował mnie przed tą grupa pijaczków (pewnie by mnie pobili na śmierć) ale także pomógł mnie i mężowi. Otóż małżonkiowi zaoferował pracę w swojej firmie, a mi pomógł znaleśc pracę w firmie kolegii. Pewnie się zastanawiaćie do czego zmierzam. Otóż ten mężczyzna jest po 30, jest kawalerem, ciężko nawiązuje nowe znajomości z kobietami. Opiekuje się swoimi starszymi schorowanymi rodzicami, którzy ciągle pytają kiedy poznają jego dziewczynę/żonę. Nie mamy z mężem nikogo na uwadzę żeby go ze sfatać. Jak można pomóc znajomemu? Zależy mi i męzowi aby móc pomóc. Aby w ten sposób się odwdzięczyć, pytanie tylko jak to uczynić?