8a8ka
16.01.14, 11:36
mam taki problem,
10 lat małżeństwa, dwoje dzieci, w tym drugie dopiero co się urodziło
od jakiegoś czasu podejrzewałam że coś jest nie tak, i w końcu w szczerej i długiej rozmowie się przyznał że mnie zdradza od jakiegoś czasu,
rozmowa bardzo spokojna, o tym że przestał mnie kochać, że uczucie wygasało od dłuższego czasu, że kumulowały się złe emocje - to prawda, mąż również często mnie denerwował swoim zachowaniem, zawsze trochę pokrzyczeliśmy ale potem się godziliśmy, chyba w każdym małżeństwie zdarzają się lepsze i gorsze dni, a tu on dopuścił się zdrady...
mówi, że wie że zrobił źle, że szkoda mu dzieci bo bardzo je kocha, że nie zostawi mnie samej /w sense że będzie pomagał - nie wiem za bardzo co to ma oznaczać, cytuję tylko jego słowa/, że wszystko mi zostawi, że będzie pomagał finansowo i że mogę na niego liczyć, że nie oczekuje wybaczenia bo wie że nie zasługuje na nie,
nie wiem kim jest ta kobieta choć się domyślam, ale w sumie nie ma to dla mnie znaczenia, w kazdym razie z tego co on powiedział to ona nie oczekuje od niego, że on mnie zostawi by być z nią, ona nie ma rodziny, jest sama
i ja się go pytam co teraz zrobimy,
sama nie wiem co robić
nie wiem czy będę umiała mu wybaczyć, czy będę umiała mu zaufać
on sam teraz tez nie wie co dalej, mówi że musi wszystko przemyśleć, wiem już co go we mnie najbardziej denerwowało, częściowo przyznaję mu rację ale tylko częściowo
mam żal że on nie prosi o to wybaczenie, że nie mówi że chce to naprawić i spróbować jeszcze raz, mam wrażenie że będzie chciał odejść a ja się nie pozbieram
czy ktoś z was był w podobnej sytuacji ?