To jak, dajecie czy nie?

18.01.14, 18:02
Jak to z tą osławioną drugą szansą jest - jesteście skłonni dać kiedy relacja rozpada się jeszcze w tak zwanym przeze mnie okresie promocyjno-reklamowym?
    • wiarusik Re: To jak, dajecie czy nie? 18.01.14, 18:04
      nie daję, bo nie jestem kobietą ani homoseksualistą.
    • allatatevi1 Re: To jak, dajecie czy nie? 18.01.14, 19:58
      Jeśli hormony szaleją a na horyzoncie czas posuchy to chyba warto się zabawić na dowidzenia, c'nie?
      Tak teoretycznie piszę, bo jestem od kilku lat w związku, na razie bardzo szczęśliwym.
      • allatatevi1 Re: To jak, dajecie czy nie? 18.01.14, 20:00
        Jeśli oczywiście nie ma kogoś lepszego na horyzoncie, bo wtedy nie należy się bawić w żadne próby reanimacji związku i udawanie że jest fajnie i zabawnie.
    • ines.de Re: To jak, dajecie czy nie? 18.01.14, 20:11
      w okresie promocyjno-reklamowym nie, bo wtedy powinna byc sielanka, a jak nie ma, to dobrze na przyszlosc i tak nie wrozy.
      podejscie zalezy tez od poziomu zdesperowania.
      • damka9 Re: To jak, dajecie czy nie? 18.01.14, 22:36
        poziom zdesperowania, podoba mi się to :)
    • czoklitka Re: To jak, dajecie czy nie? 18.01.14, 21:10
      Raczej nie ma sensu dawać szansy.
    • piataziuta Re: To jak, dajecie czy nie? 18.01.14, 21:41
      tak, o ile wcześniej nie zdążyło mi przemknąć przez głowę "Kretyn."
    • kuku-na-muniu8 Re: To jak, dajecie czy nie? 21.01.14, 11:41
      Zależy co rozumie się poprzez rozpad relacji? Bo jeżeli ktoś ma na myśli zdradę, to absolutnie mówię NIE drugiej szansie.
    • edzminka Re: To jak, dajecie czy nie? 21.01.14, 11:50
      Każdy facet zasługuje na drugą szansę, ale u innej kobiety. Danie szansy utwierdza w przekonaniu, że może Ci zrobić każde świństwo, a Ty wybaczysz. Przerabiałam to, strata czasu i szacunku do samej siebie. I tyle w temacie.
      • damka9 Re: To jak, dajecie czy nie? 21.01.14, 22:20
        edzminka napisał(a):

        > Każdy facet zasługuje na drugą szansę, ale u innej kobiety. Danie szansy utwier
        > dza w przekonaniu, że może Ci zrobić każde świństwo, a Ty wybaczysz. Przerabiał
        > am to, strata czasu i szacunku do samej siebie. I tyle w temacie.


        tu jest (był?) problem tego rodzaju, że właściwie to facet nie zrobił żadnego świństwa, nie wykręcił żadnego numeru. Z mojej strony wszystko rozwijało się cudnie do momentu jak zorientowałam się, ze ów gość był - że użyję eufemizmu - do bólu zazdrosny, o wszystko. Toteż nawiałam. A teraz biję się z myślami, bo w końcu to nikomu innemu a mnie było z nim do tamtego momentu ocknięcia świetnie. hm..
        • edi2007 Re: To jak, dajecie czy nie? 23.01.14, 02:00
          Poszło o zazdrość? Chyba drugi raz dzisiaj jest mowa o mojej bylej;) Mogę sie podzielić doświadczeniem. Najpierw banaly. Po pierwsze, wina zwykle leży po srodku. Po drugie, może nie bardzo pasujecie do siebie, tzn. pomimo rozmowy inaczej rozumiecie te same sytuacje. Po trzecie, może odbiegacie od siebie emocjonalnie, ewentualnie moglas przeoczyć jakiś punkt z "obsługi" partnera w związku. A teraz praktyka. Ona rownież obwiniala mnie o zazdrość, czy wręcz o moje kompleksy z tym związane. Co do kompleksów, to miałem wystarczające poczucie własnej wartości, by sie o nią starać, zdobywać i zdobyć. Ale im dalej w las, tym więcej drzew. W rożnych sytuacjach życiowych brakowało mi jej zapewnień o tym, ze jestem dla niej ważny, ze nikt tylko ja itd.:) Jesteśmy dorośli i wiemy, ze to naiwne, ale oś związku opiera sie na wierze. Wierze w partnera, w jego uczucia do nas, w jego lojalność itp. Potrzeba do tego słów zapewnienia, czegoś co pozwoli nam poczuć bezpieczeństwo i tkwić w tej wierze. Może tego zabrakło z Twojej strony? U mnie był taki okres, gdy ja byłem w rozjazdach, a ona miała to jakaś integracje firmową, to urodziny koleżanki, to imprezę u chłopaka przyjaciółki. I to beze mnie. A ze ona atrakcyjna, a mi zależało, to zazdrość mnie zżerała. To powodowało jakieś delikatne lub mniej, ataki na nią i w efekcie koniec związku w jego początkowej fazie. Uznałem to za swoiste olewactwo z jej strony. Zabrakło dosłownie jednego zdania z jej strony. Jednego zapewnienia, ze jej na mnie zależy. Tak jak ja np. Przed wyjazdem powiedziałem jej, ze gdzie mi inne w głowie, ze będę za nią tęsknił itp. Itd. Niestety, ona nie uważała za stosowne zrobić tego samego, bo ponoć nigdy nie była o nikogo zazdrosna. Dla mnie zazdrość jest powiązana z uczuciem. Dziś widzę, ze nie pasowalismy do siebie pod tym względem. Zastanów sie, może u was było,podobnie jak u mnie? W razie czego chętnie jeszcze coś napisze. Długo analizowalem ten temat, bo mimo krótkiej znajomosci mocno przeżyłem rozstanie.
    • sibeliuss Re: To jak, dajecie czy nie? 21.01.14, 12:22
      Nie ma reguły i nie zawsze warto dawać szansę. Jeśli ta walka ma być za cenę totalnego zdeprecjonowania siebie i ma to być powrót do kopii dawnego życia to niestety nie warto. Sami przed sobą boimy się przyznać, że to nie tyle koniec miłości nas przeraża, co lęk przed samotnością. Nic za wszelką cenę.
      • damka9 Re: To jak, dajecie czy nie? 21.01.14, 22:22
        sibeliuss napisał:

        > Nie ma reguły i nie zawsze warto dawać szansę. Jeśli ta walka ma być za cenę to
        > talnego zdeprecjonowania siebie i ma to być powrót do kopii dawnego życia to ni
        > estety nie warto. Sami przed sobą boimy się przyznać, że to nie tyle koniec mił
        > ości nas przeraża, co lęk przed samotnością. Nic za wszelką cenę.

        lęk przed brakiem miłości i, co za tym idzie, samotnością. Tak to się zgodzę.
    • stephanie.plum Re: To jak, dajecie czy nie? 21.01.14, 13:18
      drugą szansę daję przede wszystkim sobie samej, jeżeli tego chcę.
      sama podejmuję ryzyko, i sama przed sobą się z niego rozliczam.

      (a teraz mam wrażenie, że bredzę...)
    • fiigo-fago Re: To jak, dajecie czy nie? 22.01.14, 00:11
      Wszystko zależy od „przewinień”. Jeśli nie sa jakieś straszliwe, i sytuacja może rokować poprawę , a i uczucie ku temu się składnia, to tak.
    • akle2 Re: To jak, dajecie czy nie? 22.01.14, 00:31
      Każdy zasługuje na drugą szansę, choć moja idolka Doda mówi, ze to o jedną za dużo.
    • chinski_czosnek Re: To jak, dajecie czy nie? 26.01.14, 16:00
      Dałam, ale nie po zdradzie, nie z samotności, nie z desperacji, za to ze świadomością, że długo nie potrwa i zakończy się tak jak etap pierwszy. ;) Tak się stało i nie żałuję ani jednego dnia .
Pełna wersja