Dylemat...proszę o poradę

18.01.14, 20:13
Witam - proszę o Wasze opinie.
Byłam z facetem w luźnym związku od 4 lat. Mieszkamy osobno, widywaliśmy się od czasu do czasu. Facet sam wyjeżdżał na wakacje, ja tez oddzielnie. Od paru miesięcy zalogowałam się na portalu randkowym. To było w okresie naszego kolejnego "kryzysu", potem pogodziliśmy się , profil został. I teraz- facet zerwał ze mną znajomość, bo przyznał się, że znalazł mój profil. MOja wina- OK, z tym nie dyskutuję. Zachowałam się nielojalnie, nie OK. Ale- ale- zanim zaczęłam się kajać i przepraszać- uświadomiłam sobie, że przecież on też musiał się zalogować na tym portalu i szukać kobiet! Co powinnam zrobić? Tylko- błagam nie piszcie, że potrzebujemy szczerej rozmowy!
    • soulshuntr Re: Dylemat...proszę o poradę 18.01.14, 20:19
      > Co powinnam zrobić?
      Drinka se zrob.
    • ines.de Re: Dylemat...proszę o poradę 18.01.14, 20:24
      a po co Ci ta znajomosc w ogole? jest tak luzna, ze jak zniknie, to chyba zalu wielkiego nie bedzie i zycie do gory nogami sie nie przewroci? Spotkania od czasu do czasu, osobne mieszkanie, osobne urlopy, wiec po co Ci on?
      Pytam serio, po co taka luzna? Te stale sa przeciez znacznie lepsze.
      • soulshuntr Re: Dylemat...proszę o poradę 18.01.14, 20:29
        jak po co? No na seks. Nie umiesz czytac miedzy wierszami?
        • karolam0 Re: Dylemat...proszę o poradę 18.01.14, 20:39
          Obydwoje już przerabialiśmy stałe związki, małżeństwa, dzieci. Ta relacja dawała bliskość, poczucie, że jest na świecie ktokolwiek, z kim można pogadać, w zasadzie codziennie wieczorem. O wszystkim.
          • six_a Re: Dylemat...proszę o poradę 19.01.14, 11:11
            luźny związek + kryzys = wieczorne rozmowy codziennie.
            bardzo ciekawe.
      • zabieganab Re: Dylemat...proszę o poradę 21.01.14, 10:01
        moze i stale zwiazki (rozumiem = poslubione) sa lepsze, ale co zrobic, jesli sie nie ma na taki zwiazek mozliwosci?
        To chyba lepiej miec takiego "partnera z doskoku" niz nie utrzymywac z nim kontaktu, bo sie wie, ze z tego slubu nie bedzie?
    • margie Re: Dylemat...proszę o poradę 18.01.14, 20:37
      hipokryta. Olej.
    • samuela_vimes Re: Dylemat...proszę o poradę 18.01.14, 20:55
      frejerka ;-) to był luźny związek tylko w jedną stronę.
    • neojeriomina Re: Dylemat...proszę o poradę 18.01.14, 20:59
      Nazywanie tego związkiem jest mocno naciągane.
      • karolam0 Re: Dylemat...proszę o poradę 18.01.14, 21:03
        czemu?
        • neojeriomina Re: Dylemat...proszę o poradę 18.01.14, 21:04
          Pomyśl.
          • karolam0 Re: Dylemat...proszę o poradę 18.01.14, 21:11
            Proszę o Twój punkt widzenia. Obserwując dziesiątki związków dochodzę do wniosku, że w życiu są różne relacje, najróżniejsze.
            • samuela_vimes Re: Dylemat...proszę o poradę 18.01.14, 21:17
              chyba tylko ty tą relację nazywasz związkiem ;-)
            • system.tzw.edukacji Re: Dylemat...proszę o poradę 18.01.14, 21:20
              > Obserwując dziesiątki związków dochodzę do wniosku, że w życiu są różne relacje,
              > najróżniejsze.

              To prawda, tyle że nie każda relacja jest zaraz związkiem; podobnie jak nie każda relacja jest funkcją, a nie każda funkcja – bijekcją.
              • stokrotka_a Re: Dylemat...proszę o poradę 21.01.14, 10:27
                system.tzw.edukacji napisał:

                > To prawda, tyle że nie każda relacja jest zaraz związkiem; podobnie jak nie każ
                > da relacja jest funkcją, a nie każda funkcja – bijekcją.

                Racz zauważyć, krytyku, że związek to nie funkcja i że nie ma jedynie słusznej definicji związku ani wzorca związku w Sèvres pod Paryżem.
      • stokrotka_a Re: Dylemat...proszę o poradę 21.01.14, 10:32
        neojeriomina napisała:

        > Nazywanie tego związkiem jest mocno naciągane.

        Zapomniałaś dodać "dla mnie". Dla kogoś innego wcale nie musi być naciągane, ponieważ nie każdy musi rozumieć przez związek jedną, standardową relację.

        A zgodnie ze słownikową definicją:

        związek

        2. «stosunki łączące ludzi oparte na uczuciu, pokrewieństwie itp.»

        tę relację można nazwać związkiem.
        • neojeriomina Re: Dylemat...proszę o poradę 21.01.14, 10:40
          Otwórz oczy i się rozejrzyj po wątku. Ja jedna tak napisałam? Z tego co widzę, to nie. Zatem z łaski swojej nie próbuj tutaj na mnie "zwalać" całej dyskusji nt. istoty "związku".
          • stokrotka_a Re: Dylemat...proszę o poradę 21.01.14, 10:51
            neojeriomina napisała:

            > Otwórz oczy i się rozejrzyj po wątku. Ja jedna tak napisałam? Z tego co widzę,
            > to nie. Zatem z łaski swojej nie próbuj tutaj na mnie "zwalać" całej dyskusji n
            > t. istoty "związku".

            Ja na ciebie niczego nie zwalam. Ja tylko wyrażam swoją opinię o twojej opinii. I nie mam zamiaru odnosić się do wszystkich innych wypowiedzi, komentując twoją.
            • neojeriomina Re: Dylemat...proszę o poradę 21.01.14, 10:56
              Ja też wyrażam swoją opinie o Twojej - zwalasz.
              Jeśli Ty masz prawo komentować moją wypowiedź tak jak Ci się podoba, to i ja mam prawo uważać na temat związków to, co napisałam, a co inni jakoś dziwnie podzielają.
              • stokrotka_a Re: Dylemat...proszę o poradę 21.01.14, 11:23
                neojeriomina napisała:

                > Ja też wyrażam swoją opinie o Twojej - zwalasz.

                Nie, nie zwalam, ponieważ ja wyrażam swoją opinię tylko o twojej opini.

                > Jeśli Ty masz prawo komentować moją wypowiedź tak jak Ci się podoba, to i ja ma
                > m prawo uważać na temat związków to, co napisałam, a co inni jakoś dziwnie podz
                > ielają.

                A czy ja gdzieś napisałam, że ty nie masz prawa wyrażać swojej opinii? Gdzie? Kiedy? A podzielanie opinii nie jest żadnym argumentem. Wiele osób podziela opinię, że homoseksualiści to pedofile. Czy podzielanie opini, czyni ją zasadną?
                • neojeriomina Re: Dylemat...proszę o poradę 21.01.14, 11:38
                  Po raz kolejny pokazujesz- dyskusja z Tobą nie ma żadnego sensu. EOT.
                  • stokrotka_a Re: Dylemat...proszę o poradę 21.01.14, 11:49
                    neojeriomina napisała:

                    > Po raz kolejny pokazujesz- dyskusja z Tobą nie ma żadnego sensu. EOT.

                    A jaki jest sens dyskusji? Przekonanie do swoich racji? Dla mnie to nie jest sens dyskusji. A co do twojej opinii o sensie dyskusji ze mną, to w pełni akceptuję fakt, że takiego sensu nie widzisz i nie mam zamiaru zmuszać cię, żebyś ten sens dostrzegła.
    • czoklitka Re: Dylemat...proszę o poradę 18.01.14, 21:09
      >Ale- ale- zanim zaczęłam się kaj
      > ać i przepraszać- uświadomiłam sobie, że przecież on też musiał się zalogować n
      > a tym portalu i szukać kobiet! Co powinnam zrobić?

      Ha ha ha, dobre. :)
      Teraz mogłabyś zacząć korzystać, z czystym sumieniem, z dobrodziejstw oferowanych przez ten portal randkowy.
    • chinski_czosnek Re: Dylemat...proszę o poradę 18.01.14, 21:39
      Znajdz sobie następnego, na luzny związek powinno być wielu chętnych ;)
    • man_sapiens Re: Dylemat...proszę o poradę 18.01.14, 23:37
      Jak się kogoś chce porzucić, to powód się znajdzie, jak nie taki to inny :/
      Nauczka: nie wklejaj na portalach swoich zdjęć, nie publikuj telefonu ani "oficjalnego" maila.
    • horpyna4 Re: Dylemat...proszę o poradę 19.01.14, 11:01
      Facet szukał pretekstu do zerwania. Spuść wodę na tę znajomość, żadnej szczerej rozmowy nie potrzebujesz. W ogóle żadnej rozmowy, uznaj znajomość z panem za niebyłą.

      Skoro gość ma pretensje do partnerki o zachowanie, które w swoim przypadku uważa za oczywiste i nienaganne, to należy go po prostu skreślić. I tyle.
    • leptosom Re: Dylemat...proszę o poradę 19.01.14, 12:33
      uświadomiłam sobie, że przecież on też musiał się zalogować na tym portalu i szukać kobiet!

      mógł szukać Ciebie. jego podejrzenia okazały się słuszne!
      • man_sapiens Re: Dylemat...proszę o poradę 19.01.14, 14:05
        > mógł szukać Ciebie.
        Naprawdę w to wierzysz?
        Jeżeli czegoś szukał to pretekstu do rozstania.
    • light_in_august Re: Dylemat...proszę o poradę 19.01.14, 13:15
      A na tym portalu nie widać informacji, kiedy użytkjownik dołączył i kiedy się ostatnio logował? Z baaardzo dawnych czasów pamiętam, że było na jakimś coś podobnego... Jeśli tak, to powinien widzieć, że to przypadło na czas, kiedy nie byliście razem.
      No fakt, to może być kiepskie uczucie zobaczyć swojego partnera na takim portalu, ale... skoro Wasz związek jest taki luźny, to w sumie nie powinien się aż tak spinać.
    • thesloth Re: Dylemat...proszę o poradę 19.01.14, 18:07
      Skoro to był luźny związek, cokolwiek to u was znaczy, to nie rozumiem problemu.
    • englishbird Re: Dylemat...proszę o poradę 20.01.14, 15:53
      Związek to przede wszystkim szacunek,zaufanie,szczerość wobec siebie....więc uważam,że 'to',co was łączy,łączyło,to jakaś 'relacja',dla niektórych pewnie nawet chora. Ale oczywiście każdy ma to,co lubi.

      Jednak jeśli była to 'luźna' relacja,to zupełnie nie rozumiem dylematu. Luźna a więc każdy robi to co chce i nikt do nikogo nie ma pretensji. 'Zaspokajanie' potrzeb obydwu stron,jeśli któraś akurat potrzebowała (rozmowy bo nie wnikam co wiecej,nie moja sprawa). Czy nie była to znajomość ''na zawołanie''? Bo z tego co opisujesz chemii nie widzę....a Ty kobieto jeszcze się 'kajasz' przed facetem,który obruszył się za to,co przecież sam zrobił.
      Nie wierzę w szczegolne przypadki i to,ze nagle przyszło mu do głowy szukać Cię na portalu randkowym.
      Ty tam szukałas wrażeń,teraz on spróbował przy okazji znajdując tam Ciebie - pretekst na rozstanie miał podany na tacy. Czego tam szukał? Sprawdzał Cie? Po co,jeśli to luźna znajomość,więc bez zobowiązań.
      Już ktoś tu wspominal że na takich portalach jest info od kiedy tam się jest,ost aktywnosc czy coś w tym stylu,zresztą jak i tu. Wystarczy chęć 'zrozumienia'.

      Jeśli jesteś kobietą z bagażem doświadczeń to powinnaś wiedzieć,że koniec luźnej przecież znajomości nie boli a wchodząc w to byłaś świadoma co robisz.
      Nie wiem jakiej rady potrzebujesz? Co zrobic...Ale w którą stronę? Piszesz żeby nie dawać rad w stylu 'porozmawiajcie',ale jeśli chcesz ''wrócić'' do tej relacji z nim to rozmowa przecież jest nieunikniona.
      Osobiście nie chcialabym być z kimś kto buszuje po portalach randkowych,bo to oznacza,ze czegoś mu brakuje w życiu,czegoś szuka,może wrażeń.... Może nie dawaliscie sobie wystarczająco więc wtedy szuka się gdzie indziej. To po co w tym tkwić?


    • edzminka Re: Dylemat...proszę o poradę 21.01.14, 00:19
      To chyba "brat rodzony" byłego mojego mężczyzny ;)! Przez ponad 10 lat spotykałam się z facetem, który twierdził, że nie stać go na prawdziwy (?) związek, bo rozczarowała go żona (z którą był dawno rozwiedziony). Nie zależało mi aż tak bardzo na obrączce i wspólnym mieszkaniu, ale jak durna wierzyłam, że dorośli ludzie z bagażem różnych doświadczeń potrafią być dla siebie oparciem, darzyć się zaufaniem i czułością. I z mojej strony tak było! Wkurzało mnie czasem to, że potrafić być niedostępny przez kilka dni. Pytałam, czy kogoś ma, bo jeśli tak, to ja odchodzę. W odpowiedzi słyszałam, że mam urojenia, że moje oczekiwania niszczą nasz "związek" i takie tam farmazony. Aż pewnego razu będąc u znajomych rozmowa jakoś tak zeszła na gadki jacy faceci są skąpi w wyznawaniu uczuć. I jedna pańcia zaprotestowała, bo jej Misio takie słodkie SMS-ki jej pisze i dzwoni co chwila i serduszka MMs-owe przesyła, chociaż poważny z niego urzędnik. Coś mnie tknęło znienacka i zapytałam, czy mogę zobaczyć te wyznania cudne. Pani pokazała mi w komóreczce parę przykładzików. Ale nr tel, z którego to było wysyłane był mi dziwnie znany... Po awanturze, że mam urojenia itd...., kontynuowaliśmy nasz "związek". Woziłam go swoim samochodem, wspierałam w każdej sytuacji itd.... Aż pewnego dnia poszłam do teatru, bo Misio zadzwonił wcześniej, że jest strasznie zapracowany w domu, i o ironio, usiadłam niemal obok niego z kobietą-tandetą u boku. Następnego dnia zadzwonił, że chce utrzymać nasz "związek". W międzyczasie założyłam sobie śliczne konto na portalu randkowym, na którym go poznałam przed 10 laty (i zlikwidowałam konto kiedy zaczęłam się z nim spotykać). Nie czekałam długo, rybka złapała przynętę. Oczywiście potem to ja zostałam tą "złą", bo oznajmiłam, że koniec z używaniem mnie wtedy kiedy ma ochotę i nie godzę się na to. Nie zmienia to faktu, że czuję się jak śmieć, bo tak mnie potraktował.
      Jeśli chcesz porady to proszę: wiej gdzie pieprz rośnie, a wcześnie kopnij żałosnego fagasa w jaja, żeby zapamiętał, że jest równouprawnienie.
      • six_a Re: Dylemat...proszę o poradę 21.01.14, 00:24
        omujborze iglasty, jakie życie jest smutne.
      • system.tzw.edukacji Re: Dylemat...proszę o poradę 21.01.14, 00:46
        > W odpowiedzi słyszałam, że mam urojenia, że moje oczekiwania niszczą
        > nasz "związek" i takie tam farmazony.

        Urzędnik ów był osobą w pełni gotową do przyjęcia filozofii Gestaltu: „nie jestem na tym świecie, by spełniać twoje oczekiwania, a ty nie jesteś po to, by spełniać moje; ja to ja, a ty ty”. I tak dalej w tym stylu.
        • stokrotka_a Re: Dylemat...proszę o poradę 21.01.14, 10:56
          Krytyku, a propos twojego konika - dowiedziałam się, że "wSieci" Karnowskich donosi, iż psychoanaliza nie została wymyślona przez Freuda, tylko przez masońskich iluminatów. Myślę, że znalazłbyś tam kumpli, z którymi moglibyście w końcu obnażyć całą prawdę o psychoanalizie. ;-)
      • maly.jasio ciagle pytam, czy istnieje zycie "pozazwiazkowe ? 21.01.14, 13:13
        i luzne & normalne damsko-meskie relacje ?

        i pamietaj: SMS-y niszcza osobowosc.
        • edzminka Re: ciagle pytam, czy istnieje zycie "pozazwiazko 21.01.14, 14:12
          "Luźne & normalne damsko - męskie relacje" to pojemne pojęcie ;). Np. twierdzisz, że jesteś z "małązosią" w związku, ale w ramach luźnej relacji w życiu pozazwiązkowym bzykniesz się czasem z "dużągosią"; dla Ciebie może to być normalne, ale dla Twojej "związkowej" partnerki może nie. Wszystko zależy od percepcji, więc warto stawiać sprawy jasno, bez zawijań, tajemnic i niedomówień.
          • maly.jasio marzenie... 25.01.14, 15:44
            edzminka napisał(a):
            > "Luźne & normalne damsko - męskie relacje" to pojemne pojęcie ;).

            - i cale szczescie...

            warto stawiać sprawy jasno, bez zawijań, tajemnic i niedomówień.

            - gdybym chcila stawiac sprawy jasno, to Slubna juz dawno by mnie opuscila,
            a i kochanki tez - bo na zadnym "zwiazku" mi nigdy nie zalezalo, a tylko na "relacjach"

            warto - to tylko nie skladac falszywych obietnic, ba nie musiec sie wstydzic, gdy ktos zlapie Cie za slowo...

            a na podchwytliwe pytanie: kochasz mnie, Misiu ?
            odpowiadac zgodnie z prawda:
            nie wiem, Aniele, ale napewno Cie lubie...
    • norbertzie Re: Dylemat...proszę o poradę 21.01.14, 00:25
      Najgorsze w tym wszystkim jest "przyzwyczajenie, które pogania strach przed samotnością ;)
      To po prostu była pomyłka, kiedyś na pewno z tego będziesz się śmiać.
      Powodzenia i daj sobie spokój z tym tematem, zwiedź kolejny zakątek świata ;)
    • paco_lopez Re: Dylemat...proszę o poradę 21.01.14, 12:28
      ach te profile. Jak ci ludzie minglowali kiedyś bez profili ??? Naokoło wszyscy tacy niedostępni, a na profilach wszystko pokarzą, a potem łyso jak ktoś sie dowie.
    • berek_p Re: Dylemat...proszę o poradę 21.01.14, 23:08
      on znalazł Twój profil a w tym czasie czego sam szukał na portalu randkowym ? to nie był przypadek,sam zabawiał się.
      hmmmm....
    • ramagad Re: Dylemat...proszę o poradę 23.01.14, 07:08
      Daruj ale ja mam odwrotny dylemat. Znalazłam męża anons w serwisie randkowym. On tłumaczy, że nic nie zrobił złego, a tylko z ciekawości zarejestrował się, bo strona reklamowała się mailem. Nie zrobił nic bo twierdzi, że tam trzeba za wszystkie opcje płacić: za odbiór listów, za podgląd profili i chciał sprawdzić dlaczego NIKT go nie chce czy taki beznadziejny jest itd. To, że ja go potrzebuję i chcę nie ma znaczenia on szuka akceptacji poza związkiem. ..wysyłał uśmiechy, całusy i mam te wszystkie jego działania skopiowane, daty, kobiety...On nie rozumie, że mnie skrzywdził. Długo zastanawiałam się dlaczego mnie unika, dlaczego nie ma zblizeń kilka miesięcy, nie ma czułości...oskarża mnie ,że to moja wina, że ja go unikam..i nie jest dobrze, bo nie umiem wybaczyć i niestety wiem, ze dalej kombinuje . On świetnie czuje się poza domem , w którym ma wszystko o czym może marzyć facet ...,a może właśnie to błąd? i jak ja mam teraz z tym żyć? uśmiechać się, witać czule, kochać się bez pamięci.. to ciężkie doświadczenie dla mnie.
    • bombalska Re: Dylemat...proszę o poradę 24.01.14, 19:12
      Chyba zyjesz zludzeniami, a on z tego korzysta. Twoj profil to tylko pretekst, zeby sie Ciebie pozbyc. No chyba, ze facet jest na tyle bezczelny, ze on moze Ci fundowac luzny zwiazek, a Ty masz byc wierna i oddana? Daj spokoj, to nie zwiazek, tylko jakas imitacja, w ktorej Ty tanczysz jak on Ci zagra. Troche szacunku do siebie.
      • saamsara Re: Dylemat...proszę o poradę 24.01.14, 19:20
        W pełni popieram poprzednią wypowiedź. W ogóle takie tzw. "luźne związki" to można sobie w życiu spokojnie darować. Zawsze ktoś w nim jest wykorzystywany a ktoś wykorzystuje.
        Co do profilu to jeśli nie odhaczyłaś opcji "nie wyświetlaj na głównej stronie", mógł Cię zobaczyć gdziekolwiek w internecie np w reklamie portalu, nie musiał mieć profilu.
    • tirol1 Re: Dylemat...proszę o poradę 25.01.14, 15:34
      głupek
      fajną kobietą należy się dzielić z innymi facetami
      • maly.jasio mam lepsze pomysly: 25.01.14, 15:46
        tirol1 napisał:
        > fajną kobietą należy się dzielić z innymi facetami


        mam lepsza koncepcje:

        - dzielic swoj czas miedzy fajne kobiety.
Pełna wersja