Problem z synem

20.01.14, 11:59
Mój problem dotyczy mojego syna. Za trzy miesiące skończy 18 lat. Nie zdał w 1 klasie technikum, teraz zrezygnował zupełnie z tej szkoły pod koniec 1 semestru.

Nie przyznaje się co było tego przyczyną. Nie mówi jaki ma pomysł na swoją przyszłość. Uparł się na zaoczne liceum ogólnokształcące (cosinus – zajęcia w weekendy, raz na dwa tygodnie), a próby przetłumaczenia mu, aby poszedł do CKU, gdzie zajęcia są trzy razy w tygodniu, weekendy wolne, zakładam, że młodzież w jego wieku, spełzły na niczym.

Zatem mój syn siedzi w domu i nic nie robi. Śpi i je. Czasami wpadnie do dziewczyny. Dziewczyny rodzice wręcz postawili mu warunek, że albo wraca do szkoły, albo niech nie zawraca dziewczynie głowy.
A mój syn… brak mu motywacji, chęci do działania, nie chce w ogóle o tym rozmawiać. Wręcz krzyczy na mnie, abym mu dala spokój. Byłam już u pedagoga szkolnego, psychologa szkolnego i w przychodni, byłam z nim u psychiatry. Przez moment była próba leczenia depresji, ale gdy lekarz zorientował się, że syn ma złe stosunki z ojcem, to zalecił terapię rodzinną. Mąż… odmówił.

Zabraliśmy mu komputer (siedział przed nim cale noce), ograniczyliśmy telefon (miał na abonament, teraz na kartę za 10 zł). Kieszonkowego dostaje dosłownie grosze.

Co się dzieje z moim synem? Jak mu pomóc?
    • haneke_29 Re: Problem z synem 20.01.14, 12:03
      Przez m
      > oment była próba leczenia depresji, ale gdy lekarz zorientował się, że syn ma z
      > łe stosunki z ojcem
      , to zalecił terapię rodzinną. Mąż… odmówił.

      Musisz listownie dostać potwierdzenie przyczyny, zobaczyć na wielkim banerze na środku miasta czy jeszcze coś innego zanim dotrze to do Ciebie?

      Dlaczego syn ma złe stosunki z ojcem?
      • haneke_29 Re: Problem z synem 20.01.14, 12:05
        Tak a propos to przypomniała mi się opowieść matki, która dopiero po latach zorientowała się, że dziecięce moczenie się syna w nocy nie brało się znikąd. Okazało się, że tatuś znęcał się nad rodziną, a mamusia zachodziła w głowę co z jej synem jest nie tak.
    • system.tzw.edukacji Re: Problem z synem 20.01.14, 12:05
      > Nie zdał w 1 klasie technikum, teraz zrezygnował zupełnie
      > z tej szkoły pod koniec 1 semestru
      > a próby przetłumaczenia mu, aby poszedł do CKU,
      > gdzie zajęcia są trzy razy w tygodniu

      > Byłam już u pedagoga szkolnego, psychologa szkolnego i w przychodni, byłam z nim u
      > psychiatry. Przez moment była próba leczenia depresji, ale gdy lekarz zorientował się,
      > że syn ma złe stosunki z ojcem, to zalecił terapię rodzinną.

      Litości, przecież się nie rozdwoję… :/
    • leptosom Re: Problem z synem 20.01.14, 12:07
      Wręcz krzyczy na mnie, abym mu dala spokój.

      daj mu spokój, nie daj michy.
    • light_in_august Re: Problem z synem 20.01.14, 12:35
      Twój syn za chwilę będzie dorosły. Idź z nim na układ: masz trzy miesiące na ogarnięcie się, jeśli tego nie zrobisz, to fora ze dwora, radź sobie sam. Może to poskutkuje.
      • magnusg Re: Problem z synem 20.01.14, 15:20
        Czy to rada tez dla kazdego faceta,ktorego zona ma depresje?
        • light_in_august Re: Problem z synem 20.01.14, 16:18
          Uważasz, że przyczyną każdego przypadku nieróbstwa/lenistwa jest depresja? Czasem po prostu się komuś nie chce.
    • gree.nka Re: Problem z synem 20.01.14, 12:43
      może zwyczajnie nie daje rady się uczyć, tzn nie każdy musi być uczonym. Nie ma tam jakiejś zawodówki? Niech się nauczy spawać, budować lub buty naprawiać. Pracy niech sobie poszuka jakiejś.
    • triss_merigold6 Re: Problem z synem 20.01.14, 12:54
      Zrobić narkotesty.
      • alpepe Re: Problem z synem 20.01.14, 13:04
        obstawiam początki choroby psychicznej.
        • adoptowany Re: Problem z synem 20.01.14, 16:46
          alpepe napisała:

          > obstawiam początki choroby psychicznej.


          ..obawiam sie,ze alpepe ma racje. Znam taki przypadek, a poczatek to dosłowna kalka w/w przypadku.Nie lekceważ, to bardzo niebezpieczne dla chłopaka..
    • zabieganab Re: Problem z synem 20.01.14, 12:57
      fakt, nie kazdy musi konczy wyzsze szkoly...
      Wiec sam fakt, ze nie chce dalej uczyc sie w obecnej szkole mozna jakos zrozumiec. Ale zawod miec powinien ;-)

      Mysle, ze powinnas sama nad soba sie zastanowic:
      -jakie masz z synem i z mezem(ojcem mlodego czlowieka) relacje
      -dlaczego syn ma zle relacje z wlasnym ojcem?
      -czy Ty mozesz realnie zmienic te zle relacje syna z ocjem?

      Ale ten rachunek musisz zrobic sobie tardzo sumiennie. Wtedy sama wpadniesz na pewne pomysly, gdzie jest problem i ewentualnie jak je rozwiazywac.
      Wychowanie dzieci to trudny proces ;-) Ale wychowywac to kochajac wymagac. jesli do tej pory Ty i tak pozwalalas na wszystko i nie bylas konsekwentna w dzialaniach... To bedzie Ci ciezko dzialac dalej. Nie wiem o co chodzi z ojcem syna, ale mysle, ze powinniscie dzialac RAZEM
    • krakoma Re: Problem z synem 20.01.14, 14:58
      a ze szkola sie kontaktowalas?
      ewtl. mozesz wziac jego najlepszego kumpla z klasy na spytki.
      spytaj syna, czego on chce od zycia, jak wyobraza sobie swoja przyszlosc i jak chce dojsc tam, gdzie chce byc.

    • samuela_vimes Re: Problem z synem 20.01.14, 15:32
      widocznie negatywne stosunki z ojcem mają odzwierciedlenie w jego obecnym życiu.
      Psycholog, terapia. Innej opcji nie widzę. Jak ty nie możesz dotrzeć, może dziewczyna będzie umiała- jeśli jest w miarę dojrzała i rozsądna i jakoś na niego wpłynie oraz skłoni do terapii.
      Ty spróbuj jeszcze zaproponować mu pójście do pracy, skoro chce uczyć się zaocznie. Powiedz jak wygląda praca w mcdonald, albo w magazynie za marne pieniądze. Może to mu przemówi do rozumu. W każdym bądź razie postaw warunek, normalna nauka, albo praca?
    • mm969696 Re: Problem z synem 20.01.14, 16:06
      No, ale on ma ta depresję czy nie ma? Bo jełsi ma to nie ma w ogóle o czym mówić. Po prostu trzeba ja leczyć. Bez tego twój syn nic nie zrobi i ty go do niczego nie zmusisz.
    • miau.weglowy Problem z synem? 20.01.14, 16:51
      a musi robic to, co ty chcesz, mowie o szkole zaocznej?
      dlaczego nie wolno mu skonczyc szkoly w taki sposob, jaki chce? chce co dwa tygodnie miec weekend zajety to jego sprawa, a nie twoj weekend chyba? przeciez wykazuje chec nauki w ogole? tego nie widzisz? nie dziwota, ze krzyczy zebyscie mu dali spokoj. ja tu widze rodzica, ktory nie docenia, ze wysilki i chec uczenia sie sa. nie, bo rodzic musi postawic na swoim.
      • remigrantka Re: Problem z synem? 20.01.14, 18:08
        Przychylam sie do zdania alpepe - skontaktuj sie jak najszybciej z dobrym psychologiem, a jeszcze lepiej psychiatra. Twoj syn ma poczatkowe objawy schizofrenii, moze sie myle (oby!), ale lepiej, zeby zobaczyl go fachowiec i ocenil, co z nim nie tak.
        Radze nie zwlekac, to nie jest przeziebienie:-(
        • miau.weglowy choroba psychiczna i diagnoza przez internet LOL 20.01.14, 19:17
          nastolatek zawalil szkole, wiec czuje sie albo jak loser, albo ma to kompletnie i centralnie w d***. takie sa opcje.
          jesli czuje sie jak loser, to rodzina tu jeszcze pogarsza sprawe, bo matka robi jazdy, ze szkola musi byc 3 razy w tygodniu, bo tak sobie wymyslila. a u ojca wsparcia szukac nie mozna. to u kogo? jest samotny i w jego pojeciu kompletnie nierozumiany. do tego problemy z rodzina dziewczyny.
          opcja dwa: jesli jest zwyklym leniem, to kombinuje, jak pozyc zeby sie nei narobic. czeka i patrzy co z tego wyniknie.
          a ze nic nie robi? czego oczekuja matka od 18latka, ktory zawalil szkole? ma rozrysowac jej plan na zycie na nastepne 10 lat? mowi matce,ze pojdzie do skzoly to ona nie, bo ona wie lepiej!
          co on ma robic w sytuacji, gdy zabrali jedyna zabawke - komputer i gry, czy co tam robil. jesli nie ma zadnych zaintersowan (a na to wyglada), to pozostaje spanie, jedzenie i rozmyslanie nad beznadziejnoscia wlasnego zycia! a moze ma grac na okarynie i uczyc sie malajskiego?
          • berta-death Re: choroba psychiczna i diagnoza przez internet 20.01.14, 19:42
            Naprawdę uważasz, że nauka i szkoła to jedyne zajęcia nastolatków? Że ich życie tylko wokół tego się kręci? Zapomniał wół jak cielęciem był? Przecież to jedynie marginalna część nastoletniej codzienności. Nawet jak się ją zawali, to świat się nie kończy, są koledzy, koleżanki, pierwsze i kolejne miłości, rozrywki wszelakie, poznawanie świata, do wyboru do koloru. Mało to osób ma problemy z nauką, powtarza klasy, wylatuje ze szkół i żyją dalej pełnią życia. Nawet we wspomnieniach z tamtych lat, to wszystko przychodzi na myśl z wyjątkiem szkoły i szkolnych problemów. No i jak ktoś tak ma, że mu tylko ta szkoła została, to znaczy, że problem jest bardzo poważny i trwa od dawna. Teraz tylko się pogłębił i nawet tę szkołę się zawaliło. Bo jak wcześniej zawala się wszystko inne, to pies z kulawą nogą na to nie zwróci uwagi. Jakiego rodzica obchodzi to, że dziecko ma nikłe kontakty towarzyskie, nie jest zapraszane na żadne domówki, nigdzie nie wychodzi, nie ma żadnych zainteresowań i w zasadzie oprócz tej szkoły nie ma żadnego życia.
            • miau.weglowy Re: choroba psychiczna i diagnoza przez internet 20.01.14, 19:52
              dzizaz kobieto, dziecko mzoe byc zapraszane ale sie wycofuje, bo jest zalamane i nie ma ochoty widziec ludzi
              w ogole to uwazam, ze nastolatkow znam zdecydowanie lepiej niz ty
              i tego sie trzymajmy
              • berta-death Re: choroba psychiczna i diagnoza przez internet 20.01.14, 19:59
                Zdrowy się nie wycofuje, tylko żyje pełnią życia. Jak się wycofuje to znaczy, że trzeba leczyć a nie udawać, że wszystko jest ok. Bo jak już i ze szkoły się wycofa, to najczęściej jest już tak poważny stan, że już po ptokach. Wtedy zostaje leczenie szpitalne i silne psychotropy. O ile nie okaże się, że to jakaś niepsychiatryczna przypadłość, np nowotwór, niedoczynność nadnerczy i inne ciekawe rzeczy.
                • miau.weglowy ale o czym ty piszesz w ogole? 20.01.14, 20:05
                  czlowiek nie robot, jak mu sie zycie pieprzy, to tylko glupi ciolek zyje nadal pelnia zycia jupi utknalem w polowie szkoly ale co tam, zaraz impreza yeah swiat jest piekny ;P
                  normalny czlowiek reaguje emocjonalnie (nawet moze miewac wyrzuty i pretensje do samego siebie, wyobraz sobie!)
                  plus: nie wiem czy zauwazylas, ale autorka watku stara sie szukac jakos tam przyczny i chce pomoc
                  idz popracuj sobie z mlodzieza, a potem wroc, to podyskutujemy.
                  • berta-death Re: ale o czym ty piszesz w ogole? 20.01.14, 20:35
                    Piszę o depresji, o innych chorobach psychicznych, oraz o niepsychicznych chorobach, które też objawiają się obniżeniem nastroju i spadkiem sił psychicznych i fizycznych. Zarówno u dorosłych, młodzieży i dzieci. Każdorazowo taka sytuacja, że ktoś wycofuje się z życia, nie ma na nic siły ani ochoty, wymaga kompleksowej diagnostyki a nie wychodzenia z założenia, że pewnie sobie w szkole albo pracy nie radzi, albo mu się w głowie poprzewracało z dobrobytu.
    • berta-death Re: Problem z synem 20.01.14, 18:20
      A ty już kiedyś po tym nickiem nie pisałaś podobnego wątku? Chłopak z opisu jest ewidentnie chory psychicznie i wymaga leczenia, niewykluczone, że szpitalnego. Wywieranie na niego presji, szantaże, konfiskata mienia, to zwykłe znęcanie się nad chorym człowiekiem. W tym stanie żadnej szkoły nie skończy, nawet takiej weekendowej, bo to też go przerośnie. Jemu się tylko wydaje, że jak poleży 2tyg to potem jak skowronek pobiegnie do szkoły i z pełnym zaangażowaniem wytrzyma 2,5 dniowy maraton a potem jeszcze będzie miał siłę na odrabianie lekcji. O pracy to już w ogóle mowy nie ma, bo z każdej wyleci. Nawet na życie towarzyskie nie ma siły, nawet na tym komputerze mu nie zależy, choć pewnie to jedyna rzecz była, która w ogóle go przy życiu jako tako trzymała. Lada moment panna go zostawi a on będzie się tylko w sufit gapił, bo nawet nie będzie miał siły wstać z łóżka, umyć się i ubrać.

      Relacje z ojcem nie mają nic do rzeczy. Tymi to się można zająć jak nieco wydobrzeje, nawet na psychoterapię sobie będzie mógł iść. Teraz trzeba mu dobrać leki.
      Nie zaszkodzi też pójść do rodzinnego lekarza i kompleksowe badania zrobić. Niewykluczone, że to nie jest psychiczna choroba, tylko np hormony albo coś innego.
    • eichhorn5 Re: Problem z synem 20.01.14, 19:17
      Boże, jestem przerażona! Skąd u Was podejrzenie choroby psychicznej? Co z mojego opisu skłoniło Was do takich podejrzeń?

      Co do depresji, to syn dostał leki, które nic nie zmieniły w jego zachowaniu, tj. podejściu do sprawy szkoły i nauki. Na wizytę kontrolną pojechaliśmy we troje, tj. syn, mąż i ja. Tam mąż z synem stoczyli ze sobą słowną przepychankę, wówczas lekarz sam stwierdził, że te leki nic nie pomogą, tylko terapia rodzinna.
      Mąż jest osobą bardzo w sobie zamkniętą, właściwie z nami wcale nie rozmawia. Syn jako dorastający chłopak szuka autorytetu, a tymczasem pierwszy autorytet go odrzuca. Tata nie pyta jego o nic, nie interesuje się jego szkołą, hobby, kolegami. Nic z nim nie rozmawia. Nie mają żadnych wspólnych spraw.
      Gdy pytam syna jak wyobraża sobie dalej swoja przyszłość, co chce robić, zazwyczaj denerwuje go sam temat rozmowy i nie chce gadać o tym, a jeśli już odpowie, to zazwyczaj, że to "jego sprawa i jego problem".
      W szkole byłam w stałym kontakcie z wychowawcą i pedagogiem szkolnym.Syn stale robił tam dobre wrażenie, zapewniał, że lada chwila weźmie się do nauki i... nic z tego nie wyszło.

      Uparł się na tę szkołę weekendową. Zapewne nie zostanie mi nic innego jak się z z tym pogodzić. Obawiam się jednak, że znów się skończy na obiecankach. Inna sprawa - co będzie robił przez dwa tygodnie? Wiecie sami jak trudno znaleźć pracę, a on przecież nie ma żadnego wykształcenia.

      Ktoś z Was wspomniał o zwykłych badaniach. Czy chodzi o standartowe badania, czy coś dodatkowego?

      Boję się o syna. Strasznie się boję.
      • miau.weglowy Re: Problem z synem 20.01.14, 19:26
        przestan panikowac, daj mu skonczyc te szkole w weekendy, umowcie sie, ze za jakis czas jak to ogarnie, to moze sie zacznie rozgladac za jakas robota. nic na hurra i nie od razu.
        zrozum, ze jesli sprawa wyglada tak jak opisujesz, to on jest pod- o ile nie zalamany.
        mzoe potzrebuje nie pigulek tylko pomocy w nauce?
        (bo ze ojca to wiemy, ale jak widac tego akurat nie dasz rady zorganizowac)
        daj mu jakies obowiazki domowe, za cos musi byc odpowiedzialny.
        i spokoj i zrozumienie.
      • berta-death Re: Problem z synem 20.01.14, 19:34
        Zmień psychiatrę. Miliony chłopaków na świecie mają takich ojców, albo i gorszych i nie powoduje to u nich stanów depresyjnych. Niewykluczone, że te stany depresyjne są wtórnym problemem związanym z tym, że żywcem nie jest w stanie sprostać wymogom otoczenia, być może też własnym ambicjom, i jest ciągle bombardowany jakąś mową nienawiści, nieakceptacją, niezrozumieniem, agresją. Kto by to wytrzymał.

        Chłopak potrzebuje diagnozy. Zarówno ze strony lekarza rodzinnego, jak i dobrego psychiatry. Warto zrobić podstawowe badania typu morfologia, do tego hormony tarczycy, nadnerczy, itp. Może i diagnostykę w kierunku cukrzycy, EKG, EEG. Idzie się do lekarza, opisuje problem i dostaje skierowanie na pakiet stosownych badań, ewentualnie skierowania do odpowiednich specjalistów. To dość rutynowe działanie. A jak wyjdzie, że wszystko ok, to dobry psychiatra, który będzie w stanie postawić właściwą diagnozę i przepisać odpowiednie leki.
        • miau.weglowy :D 20.01.14, 19:41
          wg ciebie to nalezaloby tak z jedna czwarta uczniow wyslac do psychiatry
          • berta-death Re: :D 20.01.14, 19:43
            Jak nie wstają z łóżek, gapią się w sufit i wegetują zamiast żyć, to tak. Społeczna wiedza na temat chorób psychicznych i niepsychicznych też, jest zatrważająco niska.
            • malinova14 berta-death 20.01.14, 20:09
              berta-death napisała:

              Jak nie wstają z łóżek, gapią się w sufit i wegetują zamiast żyć, to tak. Społe
              > czna wiedza na temat chorób psychicznych i niepsychicznych też, jest zatrważają
              > co niska.



              Zatrwazajace jest ze spoleczenstwo otumanione jest psychotropami ,masa glownie kobiet uzalezniona .

              Wszechobecne reklamy lekow w tv ,czasopismach ,na kazda dolegliwosc maja na celu wychowac spoleczenstwo hipochondrykow tego potrzebuja koncerny farmaceutyczne .



              • berta-death Re: berta-death 20.01.14, 20:32
                Gdzieś ty widziała reklamę psychotropów w jakimkolwiek medium? To są leki sprzedawane wyłącznie na receptę, prawo zabrania ich reklamowania.
                Czy to w ogóle wiesz co to są za leki, jaki jest mechanizm ich działania i jakie przypadłości się nimi leczy?
            • wiarusik Re: :D 20.01.14, 20:37
              masz coś wspólnego z psychologią zawodowo czy hobbystycznie?;)
          • malinova14 Re: :D 20.01.14, 20:01
            Depresje mozna biednemu chlopakowi wmowic ,prochy to niepotrzebna chemia .
            Faktycznie nieslychane ze czesc podejrzewalaby chorobe psychiczna .

            Zdrowy mlody chlopak ,pewnie nieco zalamany,przybity ze zawalil szkole ,nauczyciele czesto sa niesprawiedliwi ,co nie wyklucza ze za malo sie przykladal do nauki.

            Mysle zeby dac mu spokoj ,niech chodzi do tej szkoly do ktorej sam chce ,nalezy go wspierac psychicznie a nie dolowac niepotrzebnymi moralami ,mlode osoby mysla innymi kategoriami.
            Tak mlode osoby czesto same niewiedza co by chcialy w zyciu robic ,ucza sie na wlasnych probach i bledach .

            Moja rada jest taka zeby szanowac jego zdanie z wyborem ,nie ciagac niepotrzebnie po psychiatrach ,psychologach .
            Kary w tym wieku nic nie dzadza a jedynie moga zaszkodzic przyjacielskim relacjom z synem .
            On faktycznie moze czuc sie osamotniony ,dobrze gdyby wiedzial ze moze na Ciebie zawsze liczyc .
          • gree.nka Re: :D 21.01.14, 12:06
            miau.weglowy napisał(a):

            > wg ciebie to nalezaloby tak z jedna czwarta uczniow wyslac do psychiatry
            do psychiatry jest wysyłany każdy nowy osobnik, który pojawi się na forum
        • kalllka Re: Problem z synem 20.01.14, 19:47
          lekarz juz powiedział co potrzeba tej rodzinie.
          Terapia rodzinna.
          Myśle ze chłopak chce zwrócić na siebie uwagę ojca. Nic nie piszesz o twoich relacjach z mężem o atmosferze w domu... Z opisu domowego życia wyłania sie smutny obraz, nadopiekuńczej matki-Polki,,,dwóch dorosłych mężczyzn.
          • berta-death Re: Problem z synem 20.01.14, 19:55
            A ja bym zmieniła lekarza. Problemy psychologiczne diagnozuje się na samym końcu, jak już nic innego się nie znajdzie, czyli również dopiero wtedy jak się nie znajdzie psychiatrycznych przyczyn. W związku z tym skoro gość nie zlecił żadnych badań ani nie odesłał chłopaka do lekarza pierwszego kontaktu, nie najlepiej świadczy to o jego kompetencjach.
            Kolejność powinna być taka: lekarz rodzinny + kompleksowe badania, jak nic nie znajdzie to psychiatra + psychotropy, ja tu nie pomoże mimo eksperymentowania z różnymi lekami i dawkami, dopiero psycholog i zastanawianie się czy przypadkiem sytuacja życiowa i słaba psychika nie są powodem takiego stanu rzeczy. Nigdy odwrotnie, bo naprawdę można kogoś do grobu wpędzić, jak się okaże, że jednak jest na coś chory.
            • kalllka Re: Problem z synem 20.01.14, 20:33
              Bird, rozumiem, ze masz złe doświadczenia z lekarzami pierwszego drugiego czy tez innego bliskiego kontaktu; lecz z opisu autorki wynika ze chłopak wciąż jest traktowany jak nieodpowiedzialny przedszkolak... Myśle, ze w opisanej sytuacji zacząć trzeba od uporządkowania przyczyn "takiego "zachowania syna. Stad propozycja rodzinnej terapii. Poza tym uważam, ze terapie należałoby zacząć od mamy ( i jej "męża") . Myśle, ze taka "duszna"nadopiekuńcza i spanikowana atmosfera to efekt długoletniej obojętności na indywidualne potrzeby każdego z domowników, "jakiejś" (?) tępej obróbki osamotnionej kobiety.
              Myśle zatem ze matka kompensuje sobie brak uwagi męża przeniesieniem na syna. Myśle wiec ze należałoby zmienić układ sił / pozwolic synowi ( rodzinie) odetchnąć od zmartwień, zacząć sie inaczej komunikować.
              Często zmiana drobnych rzeczy ( w podejściu do siebie) dokonuje olbrzymich zmian u innych.
              • berta-death Re: Problem z synem 20.01.14, 20:39
                I na pewno takie podejście sprawi, że człowiek z niedoczynnością tarczycy, niedoczynnością nadnerczy, cukrzycą, białaczką, wadą serca, niewydolnością krążenia, schizofrenią, dwubiegunówką, depresją, czy jakąkolwiek inną chorobą powodującą spadek sił witalnych, stanie na nogi, weźmie się w garść i będzie żył pełnią życia.
        • soulshuntr Re: Problem z synem 20.01.14, 21:00
          no ja bym zaczal od sprawdzenia nog.
          • kalllka Re: Problem z synem 20.01.14, 21:05
            Ale nóg wogle czy szczegółowo od stop do głów nóg?
            • soulshuntr Re: Problem z synem 20.01.14, 21:12
              Nie, no. Nog jako takich, bo jak sie ma takie doradczynie jak tutaj to trzeba miec zdrowe nogi zeby szybko i daleko spierdzielac.
    • astrofan Re: Problem z synem 20.01.14, 21:41
      wszystkie rady do d..y, już zakwalifikowali Ci syna jako świra lub nieudacznika, a sami to jacy są? co drugi/druga to bez pracy i perspektyw, on młody jeszcze jest młody i tyle:)

      zrezygnował z uczestnictwa w systemie jaki mu narzuciłaś, wycofał się, i tyle

      zamiast kształtować go na ofiarą, "uruchom" go

      uwolnij chłopakowi komputer, zobacz co zrobi,
      kup mu fajną starą brykę do grzebania, np. ford capri lub opel manta
      daj mu kasę na grę na giełdzie
      wyślij go na kurs narciarski, żeglarski,
      i z dala od psychologów, pedagogów i astrologów :)
      • alpepe A ty byś zszedł na ziemię. 20.01.14, 23:18
        Nie wiem, co bierzesz, ale odlot zaprezentowałeś nieziemski.
      • akle2 Re: Problem z synem 22.01.14, 00:40
        Fajnie, pod warunkiem, że młody miałby już jakąś wizję siebie. Wtedy można mu tam rozszerzać horyzonty i tak dalej.
        A tu co? Będzie siedział przed kompem jako stary pryk albo grzebał iks lat w tym samym gracie? Rodziców kiedyś zabraknie i co wtedy? Kto za niego spłaci giełdowe długi? Mieszkania komunalne nie przechodzą już tak łatwo w spadku, jak kiedyś.
    • eichhorn5 Re: Problem z synem 21.01.14, 11:16
      Moi drodzy, bardzo Wam dziekuję za rady.

      Muszę sama popracowac nad sobą i nie panikowac. Trudne to zadanie....

      Ktoś z Was zapytal o relacje w domu - rzeczywiście są kiepskie, lub inaczej mówiąc - nie ma ich wcale. Zarówno mąz, jak i ja zyjemy w swoich światach. Ja jestem osobą bardzo otwartą i "lubiącą wszystkich". Mąż chorobliwie zamknięty w sobie, nikogo do swojego świata nie wpuszcza (były wojskowy zawodowy ). Unika zycia rodzinnego, życia towarzyskiego, nawet ucieka przed nami z jedzeniem do swojego pokoju. Boi się rozmów? Więzow rodzinnych? Odpowiedzialności? Podobni są teściowie.
      Muszę zatem sprobować za wszelką cenę, abysmy udali sie na terpaię rodzinną.

      Wiekszość z Was uważa, ze powinnam zostawić syna w spokoju, aby sam kierowal swoim zyciem tak, jak sobie teraz wymyślił (szkoła weekendowa co dwa tygodnie). Przyznaję Wam rację. Nie mam innego wyjścia i tak, skoro syn jest z tych co zawsze robią po swojemu. Inna sprawa, że jest już prawie 18 latkiem. Ja pamiętam samą sobie - mając 15 lat sama decydowalam o swojej szkole średniej i sama zawozilam tam dokuemnty.

      Wspomnę jeszcze o tych zakazach. Syn ma wiele rzeczy, na ktore...hmmmm nie zasłuzył. Nowy komputer, nowa komórka. Przed komputerem siedzial całe noce, rano nie był w stanie iść do szkoły. Telefon full-wypas. Gadal bez limitu. Dla jego zdrowia zabraliśmy mu ten komputer - jak ma potrzebę, to siada przed naszym. Telefon ograniczylismy, ale nie zabraliśmy. Kontakt ze światem ma.

      Za poradą Berty dziś jestem zapisana do lekarza i pójdę po skierowania na badania. W sumie dawno nie robilam synowi badań, więc mam okazje. No i chcę posprawdzać to, co poradziła Berta.

      Bardzo Wam dziękuje za chęc pomocy i błagam, trzymajcie kciuki.
    • eichhorn5 Re: Problem z synem 21.01.14, 11:40
      Pytanie do Berty - jak mam uzasadnić konieczność zrobienia badań? Pytam w razie czego, gdyby lekarka mi odmówiła skierowania.
      • berta-death Re: Problem z synem 21.01.14, 14:52
        Lekarce powiedz wprost co i jak. Najlepiej żeby syn sam poszedł. Badania laboratoryjne, usg czy rtg swoją drogą, ale fizycznie też by wypadało, żeby dał się zbadać. Niekiedy po samym wyglądzie można rozpoznać, że coś jest nie tak. Jakiś wywiad trzeba zrobić, wypytać o różne rzeczy, których matka może nie wiedzieć. Nie sądzę, żebyś w tym przypadku była w stanie to za niego załatwić.

        Poza tym z opisu męża, to coś mi się wydaje, że jednak problem będzie psychiczny nie fizyczny. To nie jest normalne, żeby dorosły facet, mąż i ojciec, krył się po kątach przed rodziną, wychodził tylko po talerz z żarciem i wracał do swojego pokoju. Nie miał żadnych znajomych, żadnego życia. Nie winiłabym za to wojsko, nawet jak na jakiejś misji był, bo mówisz, że i teściowie podobnie funkcjonują. To jest coś co siedzi w genach, tylko u syna przybrało bardziej zaawansowaną postać. Dlatego sugerowałabym znaleźć dobrego psychiatrę i nie oglądać się na męża i relacje w rodzinie. On już raczej się nie zmieni, nie zmusisz go do leczenia.
    • monikamarczak.87 Re: Problem z synem 21.01.14, 12:04
      a z jakiej okazji dostaje kieszonkowe ? Skoro jest taki dorosły to niech idzie do pracy i zacznie zarabiać na własne utrzymanie. Darmozjad i tyle.
    • paco_lopez Re: Problem z synem 21.01.14, 12:35
      musisz mu wytłumaczyc, ze jest dorosły. sobie też i postępowac jak z dorosłym.
    • sweet_pink Re: Problem z synem 21.01.14, 15:09
      Nie znam się, ale mam sugestię. Idź z nim na układ on idzie do szkoły jakiej chce, a w zamian idzie do pracy. Najlepiej pomóc mu w wyborze. Rozejrzyj się po okolicy bo może akurat jest coś odpowiedniego...praca powinna być:
      a) fizyczna (dobrze mu zrobi wysiłek na słabszy nastrój)
      b) polegać na tworzeniu czegoś i wymagać rozwijania jakichś umiejętności
      Takie coś a'la dawny czeladnik. Przykładowo może być kuźnia artystyczna, jakiś warsztat stolarski, ślusarski (nie zbyt duże), samochodowy, mała firma remontowa/budowlana. Generalnie chodzi o to żeby musiał zasuwać, ale żeby z tego był widoczny bardzo konkretny efekt, żeby było za co po plecach poklepać. Nie gódź się żadne prace w stylu magazynier, ochroniarz, kasjer czy inne polegające na robieniu w kółko tego samego bez widocznych efektów, imho pogłębią problem.
    • astrofan Re: Problem z synem 21.01.14, 21:02
      wg mnie wybierasz najgorsze możliwe rozwiązanie, które nie zadziała, i przyniesie odwrotny skutek do zmierzonego, naznaczysz mu psychikę piętnem ułomności

      psychologia to nie jest wiedz obiektywna, ani nawet nauka, dziesięciu psychologów, dziesięć różnych diagnoz i terapii

      podstawowym problemem jest fakt, że diagnozujesz sytuację swoim kobiecym aparatem pojęciowym, dlatego także najbardziej sensowne wydają ci się rady innych kobiet, dlatego nie rozumiesz ani sytuacji ani syna



      • eichhorn5 Re: Problem z synem 22.01.14, 09:13
        astrofan napisał:

        > wg mnie wybierasz najgorsze możliwe rozwiązanie, które nie zadziała, i przynies
        > ie odwrotny skutek do zmierzonego, naznaczysz mu psychikę piętnem ułomności
        >
        > psychologia to nie jest wiedz obiektywna, ani nawet nauka, dziesięciu psycholog
        > ów, dziesięć różnych diagnoz i terapii
        >
        > podstawowym problemem jest fakt, że diagnozujesz sytuację swoim kobiecym apara
        > tem pojęciowym, dlatego także najbardziej sensowne wydają ci się rady innych k
        > obiet, dlatego nie rozumiesz ani sytuacji ani syna

        Astrofan, a co Twoim zdaniem powinnam zrobić? Jak pomóc synowi?
        • triss_merigold6 Re: Problem z synem 22.01.14, 09:37
          Ma syn jakiegoś ojca? To niech ojciec pomyśli i zarządzi jakieś rozwiązanie.
        • astrofan Re: Problem z synem 22.01.14, 15:45
          rzeczywiste sytuacje są złożone, a opis jednostronny, tylko Twój, ale ok zabawię się w analityka :)

          przede wszystkim wg mnie nie do końca w ogóle wiadomo czyj tu jest główny problem,

          a) czy problem jest realnie z Twoim synem? bo technika i politechniki dla niektórych mogą być bardzo męczące, on sobie ten problem rozwiązał, tylko pojawił mu się problem w domu co go znowu dobija

          b) czy problem jest z Tobą, miałaś inne oczekiwania i plany których nie chce realizować syn, w efekcie próbujesz różnych form presji aby wrócił na akceptowaną przez Ciebie ścieżkę

          ad a)
          jeżeli to wycofanie/depresja było przyczyną rzucenia szkoły to musisz dociec przyczyny (uzależnienie od internetu, gier?), ale nie sądzę jest to raczej skutek sytuacji w której się znalazł (szkoła i rodzina), właściwa szkoła to kluczowa sprawa dla młodego człowieka, jeżeli w I klasie nie zdał to znaczy że to nie dla niego, problem narastał latami a teraz chcesz od ręki go rozwiązać, terapia ma pomóc rozwiązywać problemy techniczne?po terapii poczuje się dobrze w dość brutalnym zwykle technikum? wiesz w ogóle co się działo w tym technikum? może dawno trzeba było go stamtąd zabrać,i to nie jest dla niego,

          czy z nim jest wszystko ok można łatwo sprawdzić, wystarczy wyjechać na jakiś angażujący ciało i dusze wyjazd np. narty, jeżeli tam będzie dobrze funkcjonował, będzie miał energię to znaczy że domowa i szkolna atmosfera źle na niego działa, przynajmniej kilka takich prób wypada wg mnie wykonać zanim się osądzi że ma coś nie tak z głową, a może coś jest nie tak z otoczeniem także z rodziną

          i ma dziewczynę więc oceniam że generalnie jest ok,

          co jest w sumie złego w liceum zaocznym? być może on przeciął niezdrową dla siebie sytuację a za to ma represje w domu,

          ad b) nie podoba Ci się zachowanie syna wiec starasz się działać, tylko że czasem trzeba odpuścić, potrzeba zwykłego rodzinnego zrozumienia, a z tym u was widać słabo, złe stosunki z ojcem, to spróbuj je naprawić, dopiero psycholog musi Cię do tego skłonić?

          podsumowując zasadnicze pytanie czy w ogóle dobrze rozumiesz sytuację, czy dobrze oceniasz naturę problemu, czy na pewno jest z nim coś "nie tak"? czy raczej sytuacja w której się znalazł jest "nie tak"? sama musisz odpowiedzieć sobie szczerze na te pytania, od tego zależą recepty na których tak Ci zależy

          leczenie nieistniejących chorób jest równie złe jak nieleczenie istniejących, można zatruć lub zniszczyć organizm
          • berta-death Re: Problem z synem 22.01.14, 16:30
            Depresje i inne choroby psychiczne, wbrew obiegowej opinii, nie mają przyczyny w środowisku. To są takie same choroby jak np niedoczynność nanerczy albo tarczycy. Tylko w ich przypadku nawalają neurohormony a nie hormony. I tak samo potrzebne są leki, żeby ustabilizować ich stężenie. I w gruncie rzeczy mają podobne objawy, też odbijają się na psychice i zachowaniu. Z nawalającą tarczycą i nadnerczami też się na nic nie ma siły ani motywacji, też się człowiek wycofuje z życia i głównie leży i śpi. Też jest rozdrażniony i ma wszystkiego dość. Do pewnego etapu zdolny jest tylko do kompletnie niezobowiązujących fizycznie i intelektualnie czynności, jak gapienie się w tv i komputer. Potem już tylko się gapi w sufit. Tylko w przypadku hormonów tarczycy i nadnerczy, mają one wpływ nie tylko na funkcjonowanie mózgu, ale też na inne organy, więc nieleczone zazwyczaj kończą się śmiercią a jak nawalają neuroprzekaźniki mające wpływ głównie na funkcjonowanie mózgu, to się nie umiera, tylko wegetuje tak latami. Chyba, że się wcześniej samobójstwo popełni, bo to jest akurat całkiem prawdopodobny scenariusz w przypadku ciężkiej depresji.

            Tak więc wszystkie, inne niż udanie się do lekarza, porady jakie wątkodawczyni tutaj otrzymała to co najwyżej do samobójstwa chłopaka mogą doprowadzić i kto wtedy za to weźmie odpowiedzialność. Jedno jest pewne, chłopak nie jest leniem ani pasożytem, jest ciężko chorą osobą, której należy się wsparcie i leczenie a nie skopywanie tyłka. Zwłaszcza, że sam nie zorganizuje sobie pomocy. Zapewne nawet nie bardzo by wiedział jak.
            Dorosłe osoby, zaprawione w boju z tego typu chorobami, to chociaż wiedzą, że jak przestają dawać radę a rodzina ich nie rozumie i zaczyna naciskać, żeby się wzięły w garść, to jadą do szpitala, żeby zarówno poreperować zdrowie jak i odseparować się od rodziny i odpocząć od wszelkich nacisków i światłych rad. Masowa ilość pacjentów, zwłaszcza płci żeńskiej, napływa do szpitali w okresie świąt, właśnie dlatego, że rodziny nie potrafią zrozumieć tego, że matka i żona naprawę nie jest leniwa tylko z powodu choroby nie jest w stanie przygotować im świąt.
            • astrofan Re: Problem z synem 22.01.14, 17:01
              berta uspokój się :)
              nie do Ciebie piszę i nie do Ciebie się zwracała w tym momencie autorka, więc bądź łaskawa nie włazić mi w wątek z tymi swymi potokami depresji, ja w ogóle o niej nie piszę (w sensie klinicznym)
              ale na pewno znajdziesz wiele miejsc dogodnych dla wylewania swoich psycho-obsesji
    • monikamarczak.87 Re: Problem z synem 22.01.14, 15:50
      Jestem zdumiona jak na siłę się tutaj szuka jakis chorób czy zaburzeń psychicznych u syna autorki wątku. A nie można nazwac sprawy po imieniu ? jest on DARMOZJADEM, który zapewne niedługo zacznie korzystac z pomocy państwa... eh
    • eichhorn5 Re: Problem z synem 24.01.14, 18:38
      Moi drodzy,
      bardzo Wam wszystkim dziękuję za rady i chęć pomocy.

      W ciągu ostatnich paru dni trochę się u nas wydarzyło. Przede wszystkim za radą Berty przebadałam syna. Dziś odebrałam wyniki i skonsultowałam z lekarzem. Wszystko jest w normie, łącznie z hormonami. Nic nie budzi niepokoju.
      Również za radą Berty udałam się do innego psychiatry. Tamten poprzedni przepisał lek, tylko słuchał, mało wnikał i nie zadawał pytań. Na kontroli wycofał leki i zalecił terapię rodzinną. Tym razem trafiliśmy do bardzo kontaktowej pani doktor, która dużo rozmawiała i zadawała pytania, a przede wszystkim kazała mi wyjść z gabinetu, aby porozmawiać z synem. Poprzedniego lekarza prosiłam, aby pogadał z synem sam na sam - nie widział takiej potrzeby.
      Diagnoza: syn ma zaburzenia osobowości. Pogubił się co nieco. Dostał leki plus zalecenia terapii indywidualnej (zaczyna od poniedziałku).

      Astrofan - uwierz mi, że gdy syn nie zdał od razu chciałam go przenieść, nawet i do zawodówki, ale on uparł się, że chce zostać w tamtym technikum. Nigdy nie miałam ambicji, aby dzieci były mądrzejsze, niż przewidują normy. Ale jako ciekawostkę powiem Wam, że psychiatra powiedziała mi, iż mam o co walczyć. Przyznała, że gdyby syn był niekumaty powiedziałaby mi, abym sobie dała spokój, natomiast widzi w nim jego inteligencję i potencjał. "Z twoimi możliwościami jesteś w stanie skończyć dobre studia" - to jej słowa skierowane do syna. Mało tego po tej wizycie pojechaliśmy i przenieśliśmy dokumenty do szkoły dla młodzieży (nie dla dorosłych).

      Monikomarczak.87 - uwierz mi, że zrobię wszystko, aby syn mój nie był "darmozjadem", jak go nazwałaś. Stąd moja rozpaczliwe próby znalezienia pomocy dla niego.
Pełna wersja