ann.k
20.01.14, 15:16
Było kilka spotkań we dwoje przy kawie, potem w łóżku, kilka przy piwie w większym towarzystwie, no i dużo rozmów na czacie, takich pitu pitu, jakieś wstepne ustalenia co do Sylwestra, a potem na konkretnie pytanie czy się widzimy w Sylwestrową noc, totalny brak odpowiedzi. Później pisałam jeszcze do niego, ale też nie odpowiedział. A półtora tygodnia później na wspólnej dużej imprezie w klubie unikanie, ale czujne śledzenie wzrokiem i szybkie odwracanie głowy kiedy tylko spojrzałam w jego stronę. No i koleżanka, o której kiedyś mu powiedziałam, że chyba jej wpadł w oko, udająca jego dziewczynę. Dobrą godzinę próbowała do mnie podejść i jakos zagadać, aż myślałam, że dziewczyna ma inną orientację, bo w pierwszej chwili nie poznałam jej. A później usłyszałam ich rozmowę, nie wiem czy wiedzieli, że ją słyszę czy nie, facet zapytał ją: co u niej? co ci mówiła?, a ona powtórzyła mu o czym rozmawiałyśmy. Ilekroć ja szłam na parkiet, oni również, razem zatańczyć a chłop oczu nie mógł ze mnnie spuścić, tylko patrzył czy widzę jak się razem dobrze bawią.
Młoda nie jestem, 35 na karku. U niego 38. Ale nie bardzo rozumiem co mi próbował powiedzieć. Że kaw i łóżka nie będzie to ok, ale po co to udawanie że jest z inną, nasyłanie jej na mnie i jeszcze to śledzenie wzrokiem.
Dodam, że jestem w trakcie rozwodu, mam małe dziecko. On o tym wie. Z mojej strony przyjaźń "z opcją" to było maks co chciałam i mogłam mieć. On też jakoś nie sprawiał wrażenia, żeby go coś więcej interesowało. Te czaty pitu pitu były w większości przeze mnie zaczynane, ale nigdy nie unikał rozmowy, podejmował rozmowę, czasami sam zaczynał. Jakieś dwa tygodnie przed Sylwestrem przestałam do niego pisać, chciałam zobaczyć czy przejmie inicjatywę. Przejął, napisał coś po trzech dniach, pogadaliśmy trochę o pracy. Kilka dni później ja napisałam do niego, znów krótka rozmowa i więcej się nie odezwał.