klawiatura_zablokowana
20.01.14, 20:39
...i proszę gości o zdejmowanie butów. Sama też u kogoś buty zdejmuję, chyba że jest ciepło i sucho, a gospodarz mnie zapewni, że nie trzeba.
Dlaczego proszę o zdejmowanie? Bo mieszkam w wynajętym, a właściciele mieli fantazję położyć na podłogi delikatne, łatwo rysujące się panele. Zatem buty, z których leje się śnieg czy błoto, względnie szpileczki na ostrym obcasiku są poza opłytkowanymi pomieszczeniami zabronione. Bo sorry, savoir vivre sobie, ale to ja będę bulić za zniszczenia.
Zresztą, nie uważam, żeby wpraszanie się do kogoś na czyste podłogi i dywany w brudnych butach było kulturalne. Tak samo kuriozalne wydają mi się proponowane gdzieniegdzie rozwiązania typu chodzenie po szmacie albo gospodyni biegająca za gościem i wycierająca tą szmatą podłogę (ja bym umarła ze wstydu na miejscu takiego gościa). Buty mogę dopuścić pod warunkiem, że a) podeszwa jest miękka i idealnie sucha lub b) gość przyniesie sobie buty na zmianę.
Argument o szpileczkach do kreacji trochę do mnie nie przemawia, ponieważ bali na tych panelach nie urządzam i goście w sukniach wieczorowych tudzież garniakach do mnie nie wpadają. Zresztą - tak samo do karnawałowej kreacji nie pasują uwalane w śniegu kozaki, więc skoro ktoś chce zadać szyku, niech sobie te buciki przyniesie własne i już.
Nie podejmuję także w bloku ambasadorów czy innych biznesowych partnerów, do takich imprez są restauracje. Do domu zapraszam znajomych i rodzinę czyli ludzi, którzy nie robią cyrku z powodu zmiany butów, a argument o podłodze doskonale rozumieją. I nie, obcokrajowcy również nie dostają zawału z powodu wieśniackich polskich zwyczajów (zresztą nie wszyscy obcokrajowcy są z Zachodu - ci z byłych demoludów łapią problem w mig i nic im nie trzeba tłumaczyć).
Proszę też nie pisać, że "jak cię nie stać na wymianę podłogi, to gości nie podejmuj, bo cię nie stać", bo wyśmieję. Każdego stać na podjęcie przyjaciół choćby herbatą i ciasteczkiem, a marmurów na swój koszt w cudzej chałupie nie będę kładła (boć ich ze sobą nie zabiorę), nawet gdyby mnie było stać.
Uważam, że to trochę jak z paleniem - jeśli gospodarz pozwala, to wszystko OK. Ale jest tysiąc powodów, dla których gospodarz może sobie nie życzyć tak samo palenia, jak wnoszenia błota do pokojów. Nie widzę nic niekulturalnego w prośbie o zdjęcie butów. Może to niezbyt wytworne. Ale na pewno nie jest to chamskie.
A poza tym w takim małym nagrzanym blokowym mieszkanku jak moje po godzinie sami ściągnięcie te buty, bo wam się nogi ugotują. Nie wiem, co jest wytwornego w siedzeniu w zimowych kozakach w 25 stopniach i czekaniu, aż stopy spuchną i zaczną boleć.
Teraz możecie linczować :D