Stało się, zakochałam się, co dalej?

21.01.14, 18:07
Ok, może nie zakochałam. Ale stan zauroczenia stał się tak silny, że trudno mi się powstrzymać aby zachować to dla siebie.

Po co zachowywać dla siebie? Ponieważ:
1. jestem w związku którego nie chce niszczyć
2. obiekt zauroczenia jest żonaty i dzieciaty
3. obiekt jest również moim przełożonym.

Wystarczy chyba powodów aby nie wyszło to na jaw.

Szukam intensywnie nowej pracy, ale nie mam pojęcia jak długo mi to zajmie. Plan mam taki, aby wdrożyć powiedzenie 'co z oczu to z serca', chyba dobry?

Ale jak tu trzymać namiętności na wodzy do czasu aż uda mi się z pracy odejść? Wszak krew nie woda i takie tam :-)

Ktoś tak miał? Wytrzymał? Proszę o doping moralny! :-)
    • six_a Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 21.01.14, 18:12
      może zacznij od hurrra, będę macochą.
      na tym najczęściej się kończy entuzjazm;)
      • pathy75 Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 29.01.14, 01:54
        jesli to szef, z rodziną, to - nie, nigdy, i w ogóle, spróbuj inaczej.....uda się, a to, to porażka, w całości, dla każdego z Was...
    • six_a Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 21.01.14, 18:13
      allle chwylunia, ja już to kiedyś czytałam. to ten sam co poprzednio czy nowy przełożony?
      • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 21.01.14, 18:15
        Jaka pamiętliwa, nie wytrzymam!
        Ten sam, już ponad rok mi się to ciągnie, ale ostatnio zrobiło się nieznośne :-/

        Co do macochowania - mnie tam się tylko romansik marzy, a nie dzieci gary i takie tam bzdety :-)
    • stephanie.plum Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 21.01.14, 18:14
      rady ciotki:

      zaakceptuj fakt, że twój organizm (hormony? feromony? instynkt?) wywinął Ci taki numer,

      jeżeli nie chcesz niszczyć związku, to zastosuj bierny opór wobec zauroczenia, nie rób absolutnie NICZEGO, co mogłoby dostarczyć mu pożywki.

      traktuj siebie dobrodusznie i z przymrużeniem oka. takie rzeczy mijają, jeśli motywacja leży po stronie prawdziwej relacji, w której żyjesz.

      bądź wdzięczna losowi za miłe wrażenia :~)
      • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 21.01.14, 18:16
        > traktuj siebie dobrodusznie i z przymrużeniem oka. takie rzeczy mijają, jeśli m
        > otywacja leży po stronie prawdziwej relacji, w której żyjesz.

        Tak sobie powtarzałam przez rok. Ale już mam dość, chyba mi się zauroczenie zintensyfikowało!
        • stephanie.plum Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 21.01.14, 18:20
          rok? nieźle...

          może wystarczy zrobić jak - za przeproszeniem - anonimiwy alkoholik i mówić sobie: DZISIAJ nie zaflirtuję?
          • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 21.01.14, 18:25
            Może i racja...
            Jak do tej pory tylko raz mnie poniosło z flirtowaniem (i od tego czasu szukam nowej pracy), więc może dam radę dopóki się stąd nie wyniosę...
    • krakoma Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 21.01.14, 18:17
      teraz powinnas zwrocic sie ku swemu partnerowi i rozgrzac zwiazek na nowo tak,
      ze o panu zapomnisz.
      bo to chyba z domowej rutyny to zakochanie?
    • sfornarina Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 21.01.14, 19:02
      > Po co zachowywać dla siebie? Ponieważ:
      > 1. jestem w związku którego nie chce niszczyć
      > 2. obiekt zauroczenia jest żonaty i dzieciaty
      > 3. obiekt jest również moim przełożonym.

      A teraz wyobraź sobie, że taka sama młoda ładna bździągwa od roku kocha się w Twoim partnerze. Raz ostrzej zaflirtowała, w sumie wie, że nieładnie, bo przecież obiekt jest w związku, w sumie wie, że nie powinna, ale wciąż ostrzy sobie na niego pazurki.
      I tylko czeka na okazję, aż w waszym związku coś się sypnie, i właśnie wypisuje na sąsiednim forum "drogie bravo, co robić, co robić?" :)
      • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 21.01.14, 23:44
        Rozumiem, że uważasz że ja czekam na rozwód obiektu westchnień? Mogę spytać skąd takie przekonanie?
        • sfornarina Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 00:12
          > Rozumiem, że uważasz że ja czekam na rozwód obiektu westchnień?

          Ależ skąd.
          Wręcz przeciwnie - chciałam rozbudzić w Tobie zainteresowanie własną połówką i pokazać, jaka jesteś zua.
          Ale chyba z miernym skutkiem;)

          Nie daj się głupiemu zauroczeniu facetem, którego i tak mieć nie będziesz. U sąsiada zawsze trawa zieleńsza, ale to tylko pozory. Szkoda związku.
    • leptosom Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 21.01.14, 19:03
      czego mu żałujesz?
      • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 21.01.14, 23:45
        D*py ;)
    • pomorzanka34 Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 21.01.14, 19:21
      ;)))

      to mu o tym powiedz co się będziesz sama męczyła ze swoim "uczuciem" ;)

      > Ktoś tak miał? Wytrzymał?

      moja droga nawet nie zdajesz sobie sprawy ile (my kobiety) jesteśmy w stanie wytrzymać ;)
    • mm969696 Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 21.01.14, 23:23
      to dość żałosne, ani ty nie jesteś w poważnym związku, ani twój kochanek. Nie wiem po co wam te niby związki? Macie te swoje drugie połówki w du..., więc sie z nimi rozstańcie i bądźcie ze sobą.
      • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 21.01.14, 23:49
        Ło matko! Jaki znowu kochanek?
      • obrotowy bzdury... 22.01.14, 00:01
        a co to nie ma relacji poza-zwiazkowych jak romanse ?
        zycie to nie kssciol.
    • obrotowy a nie moze byc niemoralny ? 22.01.14, 00:03
      0riana napisała:
      Proszę o doping moralny! :-)

      a nie moze byc niemoralny ?
      i w koncu hop do lozia, miast plakac tu w rekaw innym na foro ?
      • 0riana Re: a nie moze byc niemoralny ? 22.01.14, 00:28
        Jestem wręcz onieśmielona założeniem, że taka fajna ze mnie szprycha, że obiekt westchnień napewno by mnie z wyra nie wyrzucił :)
        • obrotowy Re: a nie moze byc niemoralny ? 22.01.14, 13:16
          jestes.
          wienc do wyra - a potem zdaj relacje.
    • akle2 Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 00:30
      Przejdzie. Ale możesz spróbować wrzucić wsteczny i to bez zerkania w lusterka.
    • draconus Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 06:29
      zacznę od końca:
      > 3. obiekt jest również moim przełożonym

      Romans w pracy to zły pomysł, a romans z szefem jest zły podwójnie.

      > 2. obiekt zauroczenia jest żonaty i dzieciaty

      Obiekt odwzajemnia zauroczenie?

      > 1. jestem w związku którego nie chce niszczyć

      Od roku durzysz się w innym kolesiu, tu nie ma już co niszczyć.
      • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 11:21
        > Romans w pracy to zły pomysł, a romans z szefem jest zły podwójnie.
        Zgadzam sie w calej rozciaglosci.

        > Obiekt odwzajemnia zauroczenie?
        A kto go tam wie...

        > Od roku durzysz się w innym kolesiu, tu nie ma już co niszczyć.
        O tym to chyba jednak ja lepiej wiem, wszak od roku zmagam się z tym faktem. Związek mam całkiem udany i o nic nie mogę partnera obwiniać. Zadurzenia zdarzają się w prawie każdym związku (trwającym odpowiednio długo), problemem w moim przypadku jest długość tegoż. Nie zmienia to faktu, że z partnerem się kochamy i owszem, jest co niszczyć!
        • draconus Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 19:10
          > > Od roku durzysz się w innym kolesiu, tu nie ma już co niszczyć.
          > O tym to chyba jednak ja lepiej wiem, wszak od roku zmagam się z tym faktem. Zw
          > iązek mam całkiem udany i o nic nie mogę partnera obwiniać. Zadurzenia zdarzają
          > się w prawie każdym związku (trwającym odpowiednio długo), problemem w moim pr
          > zypadku jest długość tegoż. Nie zmienia to faktu, że z partnerem się kochamy i
          > owszem, jest co niszczyć!

          Że zadurzenia się zdarzają to oczywiście prawda. Ale zważ sama, że trwa to od roku, jak pierwszy raz ci przeszło, to za chwilę wróciło, a do tego teraz osiągnęło taki stopień natężenia, że rozważasz zmianę pracy, bo nie wiesz, czy dasz radę trzymać uczucia na wodzy.

          Piszesz, że związek masz całkiem udany, co w nim jest najbardziej wartościowego? Masz poczucie bezpieczeństwa, oparcia, stabilizacji? Jest tam jeszcze miejsce na porywy serca, czy tylko schemat praca-dom-może wyjście w weekend?
      • leptosom Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 15:55
        wyjazd nad morze?
    • raohszana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 09:40
      Myśl głową a nie rzycią i zajmij się pracą a nie obiektem - to za skomplikowane?
    • chinski_czosnek Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 09:54
      Nie miałam tak, żonatych obchodzę wielkim łukiem. Romanse z żonatymi to żałość nad żałościami. Ciesz się zauroczeniem albo znajdz inny obiekt ( bo twój związek to kpina w tej sytuacji ).
      • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 11:22
        > twój związek to kpina w tej sytuacji.

        no i następna wszechwiedząca...
        • chinski_czosnek Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 12:26
          Oszukujesz partnera. Czy może on też wzdycha do innej i tak się miło razem bawicie w ten "związek" dla pozorów ?
          • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 12:46
            Jestem pewna ze czasem wzdycha do jednej czy drugiej. A Ty jestes pewna, ze w Twoim zwiazku sie to nie zdarza?
            • chinski_czosnek Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 13:04
              Nie piszesz o przelotnym zauroczeniu ciekawym facetem tylko o rocznym, głębokim wzdychaniu do mężczyzny, którego przy sprzyjających okolicznościach chętnie widziałabyś jako swojego kochanka.
              Teraz zamień role i pomyśl sobie, że od roku to twój partner na widok koleżanki z pracy ma kosmate myśli i takie tam, "wszak krew nie woda"... Miłe ?
              • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 13:09
                Niemile. Ale tez nie tragiczne.
                A sprzyjajce okolicznosci do romansu, podejrzewam, zdarzyc sie mogly. Tylko ja ich unikam.
                • chinski_czosnek Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 13:16
                  Związek daje ci poczucie bezpieczeństwa, regularny seks, to, że masz z kim zjeść kolację, pogadać, ale emocji szukasz gdzie indziej. Coś tu jest nie tak.
                  • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 13:19
                    Szukam? Chyba uciekam?
                    • chinski_czosnek Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 13:23
                      Dobra, to one cię znajdują :) Bo czują pustkę, którą chcą zapełnić.
    • wez_sie bardzo fajnie, ciesze sie 22.01.14, 09:55
      bardzo fajnie
      zycze wam wszystkiego najleprzego
      a tobie jeszcze dodatkowo przeplakanych nocy i jego zazenowania spowodowanego twoim nieodwzajemnionym uczuciem
    • piataziuta Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 11:45
      Jeśli nie masz dzieci ani kredytu, to wypuść obecnego partnera bo robisz mu krzywdę.
      • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 11:56
        A w jaki sposob ta krzywda się dzieje? I czemu z kredytem lub dziecmi mozna krzywde robic?
        • piataziuta Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 12:27
          Oszukujesz go.
          Jesteś w związku z kimś, o kim mówisz, że jest dla ciebie ważny i (o ile nie założyliście sobie inaczej) powinien być w danym momencie jedyny. Tymczasem od roku marzysz o innym rzeczywistym człowieku, którego widujesz codziennie w pracy. To jest oszukiwanie i brak szacunku w stosunku do tego, z kim jesteś w związku. Zakładam, że podczas seksu z partnerem też fantazjujesz o tym drugim. Nikt raczej nie chciałby być w takim miejscu. A ty pewnie wychodzisz z założenia, że dopóki się nie dowie, wszystko będzie w porządku - a więc, po prostu oszukujesz go.

          Skoro jest takim cudownym partnerem, to powinnaś dać mu wybór i udostępnić informację, że żyjąc z nim od roku, fantazjujesz o kimś innym.
          Jeśli to faktycznie takie nieszkodliwe jak mówisz, na pewno przyzna ci rację.

          >I czemu z kredytem lub dziecmi mozna krz
          > ywde robic?
          tak słyszałam, ze dzieci to dobro wyższe i wtedy można się poświęcać
          ale nie wiem tak naprawdę, bo nie byłam w takiej sytuacji
          kredyt był dodany ironicznie
          • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 12:45
            Oj ziuta ziuta, poczekaj az Ciebie trzepnie strzala amora w najmniej oczekiwanym momencie, ciekawe czy wciaz bedziesz wciaz opowiadac o 'tym jedynym'. Dla mnie zycie w zwiazku to zobowiazanie to monogamii, ktorej przeciez przestrzegam. Jesli moj partner rowniez przezywa zauroczenia to na zdrowie. Bo problemem nie jest samo zauroczenie, ktore samo w sobie bywa czyms milym, ale to co z nim robimy. Ja nie robie nic. I szukam nowej pracy aby sie od obiektu westchnien odseparowac. Moim zdaniem wystarczy.

            Co do seksu i fantazjowania - moj facet miejsca na fantazje mi w lozku nie zostawia :-)
            • raohszana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 13:01
              0riana napisała:
              > Oj ziuta ziuta, poczekaj az Ciebie trzepnie strzala amora w najmniej oczekiwany
              > m momencie, ciekawe czy wciaz bedziesz wciaz opowiadac o 'tym jedynym'.
              *
              Uwielbiam ten argument, serio. Jest tak z rzyci, że chyba aż po łokcie trzeba się umazać coby poń sięgnąć i wydobyć. Myślisz hormonami? Bo np. ja to mózgiem i wielkie "strzały jamorków" to tylko wymówka. Mieć ciastko i zjeść ciastko chcesz. A ten Twój wie i przyzwala na wielkie wzdechy do innych? Jak tak - co się martwisz?
              • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 13:08
                Pozostaje mi tylko wspolczuc Twojej czarno-bialej wizji swiata.

                Chyba wole sie czasem ubrudzic, sparzyc i dostac kopa w tylek niz zyc wylacznie pod dyktando umyslu (mowie to ja, matematyk!) i ludzic sie, ze zawsze zyciem pokieruje tak jak mi sie zamarzy...
                • obrotowy jak nie zamarzy, to zasmazy... 22.01.14, 13:18
                  0riana napisała:
                  i ludzic sie, ze zawsze zyciem pokieruje tak jak mi sie zamarzy...


                  jak nie zamarzy, to zasmazy...
                  nie maruc, co ?
                • piataziuta Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 14:03
                  > Chyba wole sie czasem ubrudzic, sparzyc i dostac kopa w tylek niz zyc wylacznie
                  > pod dyktando umyslu (mowie to ja, matematyk!) i ludzic sie, ze zawsze zyciem p
                  > okieruje tak jak mi sie zamarzy...

                  w tej sytuacji, większa szansa jest, że to twój facet dostanie kopa w tyłek, kiedy się dowie, że go oszukujesz od roku :)
                • raohszana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 15:20
                  0riana napisała:
                  > Pozostaje mi tylko wspolczuc Twojej czarno-bialej wizji swiata.
                  *
                  Taaak i oto jest - drugi argument, który musi się podzielić podium z poprzednim! A tak ze sensem, a nie tylko smarkając hormonalną wizja - to czego mi współczuć? Że jak chcę kogoś zdupczyć to chcę zdupczyć, a nie dorabiam ideologię i że nawet jak chcę to umiem to powstrzymać i nie muszę zmieniać pracy? Poważnie chcesz mi współczuć tego, że myślę tym, co jest od myślenia?

                  > Chyba wole sie czasem ubrudzic, sparzyc i dostac kopa w tylek niz zyc wylacznie
                  > pod dyktando umyslu (mowie to ja, matematyk!) i ludzic sie, ze zawsze zyciem p
                  > okieruje tak jak mi sie zamarzy...
                  *
                  Well, życiem jak życiem, ale rzycią to jak najbardziej pokieruje się dokładnie jak się zamarzy - co ma do tego płaczliwe "sparzyć, ubrudzić, kopa dostać"?
            • piataziuta Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 13:19
              > Oj ziuta ziuta, poczekaj az Ciebie trzepnie strzala amora w najmniej oczekiwany
              > m momencie, ciekawe czy wciaz bedziesz wciaz opowiadac o 'tym jedynym'.

              Ależ trzepnęła. Doszłam wtedy do wniosku, że bez względu na to czy nowy obiekt westchnień się do czegokolwiek nadaje czy nie, z obecnego związku trzeba zrezygnować. Bo skoro starczyło mi miejsca w mózgu na intensywne rozpatrywanie nowego kolesia, pomimo że ówczesnym związku niewiele mi brakowało, to znaczy że coś jest nie tak.
              I to była bardzo dobra decyzja, mimo że podjęcie jej zajęło mi mniej niż miesiąc.

              Byłam też w sytuacji odwrotnej, gdzie pewien osobnik oszukiwał mnie przez kilka miesięcy, że wszystko jest w porządku, że nikt inny mu nie w głowie, że ten kryzys który mamy to sobie wmówiłam. I minęło jeszcze kilka miesięcy mojego starania się żeby było lepiej i miałam wypadek. Jakież było moje zdziwienie, gdy mój własny chłopak nie pofatygował się nawet, żeby odwiedzić mnie w szpitalu, bo okazało się że koleżanka o którą zabiegał od dawna akurat przychyliła się ku jego staraniom :).
              Głupi frajer, myślał, że oszczędzi sobie problemów, a narobił sobie pięć razy więcej.


          • stephanie.plum Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 12:55
            > Oszukujesz go.

            a nieprawda
            :~)

            oszukiwałaby go, gdyby POZWOLIŁA SOBIE na flirt albo romans, a pprzed partnerem udawała, że nic się nie dzieje.
            ale dopóki ona tylko zmaga się ze sobą, to jest wręcz przeciwnie: przechodzi próbę wierności partnerowi.
            nie sztuka być wiernym tylko przez chwilę, tylko w momencie największej fascynacji, bo to jest wierność własnym "motylom w brzuchu"(okropne określenie, ale niech będzie), a nie drugiemu człowiekowi.

            ja bym powiedziała, że im trudniejsza próba, tym więcej związek zyskuje na wartości.
            kto przez coś takiego przeszedł, ten to wie. i CZUJE, a to uczucie jest potężniejsze i bardziej satysfakcjonujące niż chwilowy romansik.
            • kalllka Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 13:16
              Uhym" wierność" do imentu.
              Myśle ze to skrajne przywiązanie do własnych wyobrażeń o... Itd.
              Skrzyżowanie braku rozwagi z oslim uporem:/ Widać, ze autorka lubi tym ja dlem karmić innych, a tobie sie dziwię -Stefan, ze nie wyczułas w tej nieświeżej "miłości", ze to tylko "pycha"!
              • stephanie.plum Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 13:52
                ja w ogóle takich rzeczy nie wyczuwam.

                a teraz pytanie: do jakiego momentu dbanie o wierność jest okej, a kiedy zasługuje na publiczną naganę?
                • kalllka Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 15:51
                  Aż sie dojrzeje do zdania sobie sprawy
                  Ze wierność jest postawa życiowa.
                  Mnie głownie chodziło o nadawanie dziecinnemu emocjonowaniu sie wlasnym zauroczeniem znamion dojrzałości uczuciowej.
                  Dlatemu pozwoliłam sobie na niesmak w związku z spostponowaniem "wierności"
                  Możemy sie spierać o właściwy dobór słów, o wykładnię, definicje ale nie o to by czyjas zachciankę,podnosić do rangi ideału.
            • stokrotka_a Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 13:46
              Stefanio, zgadzam się z tym, co napisałaś. Ładnie to ujęłaś. :-)
              • stephanie.plum Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 13:53
                miło
                :~)
            • piataziuta Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 13:59
              > a nieprawda
              > :~)
              >
              > oszukiwałaby go, gdyby POZWOLIŁA SOBIE na flirt albo romans, a pprzed partnerem
              > udawała, że nic się nie dzieje.

              A to że dzieje jej się w głowie to nic nie znaczy,tak?
              Czyli hierarchię kształtujesz następującą: na pierwszym miejscu dupa, potem to co uszy i oczy widzą, a to co się dzieje w głowie, mało istotne.

              > ale dopóki ona tylko zmaga się ze sobą, to jest wręcz przeciwnie: przechodzi pr
              > óbę wierności partnerowi.
              > nie sztuka być wiernym tylko przez chwilę, tylko w momencie największej fascyna
              > cji, bo to jest wierność własnym "motylom w brzuchu"(okropne określenie, ale ni
              > ech będzie), a nie drugiemu człowiekowi.
              >
              > ja bym powiedziała, że im trudniejsza próba, tym więcej związek zyskuje na wart
              > ości.
              > kto przez coś takiego przeszedł, ten to wie. i CZUJE, a to uczucie jest potężni
              > ejsze i bardziej satysfakcjonujące niż chwilowy romansik.

              Ale co to za próba? Wybór: dupa czy głowa? I to ma być takie wielkie poświęcenie dla partnera? :D
              I w imię czego te próby?
              Ideału życia w małżeństwie aż po grób?
              Bo postanowiłam tak 20 lat temu, przed ołtarzem, więc teraz musi tak być, mimo wszystko?

              Ja tam wolę żyć w zgodzie ze sobą, synchronizować potrzeby z możliwościami i świadomie optymalizować mój krótki marny żywot.

              Rezygnacja z pójścia do łóżka z kimś, kto nie jest moim partnerem, to moim zdaniem żadna próba, tylko zwykły wybór, konsekwencja wcześniejszego wyboru: bycia w związku z daną osobą.
              U mnie hierarchia jest też trochę inna: najważniejsze to co mi się dzieje w głowie, bo od tego co mam w głowie zależy cała reszta, między innymi, gdzie trafi dupa.

              Więc jeśli głowa produkuje od roku fantazje o jakimś innym facecie, to oznacza w moim przypadku dwie możliwości: albo w moim związku bardzo źle się dzieje, czegoś brakuje i trzeba to naprawić, albo coś się skończyło/ od początku było zbyt słabe - wtedy trzeba dać szansę sobie i partnerowi, stworzenia od nowa, czegoś bardziej wartościowego.


              Oczywiście dyskusja jakie podejście jest bardziej właściwe i wartościowe, nie ma sensu. Pytanie, czy facet oriany ma aby na pewno takie podejscie jak ona? :P
              • stephanie.plum Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 14:37
                dlaczego przeinaczasz?

                czy człowiek jest w stanie w 100% zapanować nad tym, co mu do głowy przychodzi?
                - nie.

                no więc, przykładowo, przychodzi mi do głowy, że pewien kolega z pracy jest aaach, taki wspaniały, piękny, boski i w ogóle. tak go widzę, tak go oceniam. może nawet mam ciarki zachwytu na plecach.

                i w tym momencie mam wybór: albo specjalnie gapię się na niego, szukam okazji, żeby z nim gadać, nurkuję świadomie w marzenia na jego temat,

                albo to, co mi przychodzi do głowy ignoruję, okazji do rozwijania zauroczenia nie szukam.
                taki jest wybór. człowiek, oprócz, jak to zgrabnie ujęłaś, dup y, ma rozum i wolę.

                to, co w głowie, jest najistotniejsze. tam jest decyzja: kocham, jestem wierna. albo inna decyzja.

                niespecjalnie lubię, kiedy się wierność przedstawia jako tkwienie w bezwartościowym, dawno martwym układzie w imię konwenansu, albo ze strachu, albo z głupiego uporu.

                nie chciałabym być z facetem, który powiedziałby mi:
                "Zamierzam synchronizować potrzeby z możliwościami i świadomie optymalizować mój krótki marny żywot. Teraz ty wydajesz mi się optymalna, ale jeżeli jutro przyjdzie mi do głowy, że koleżanka z pracy jest gorętszą laską, to będziesz musiała spakować walizki".

                lecz co do jednego się zgadzamy: związek jest bez sensu, jeżeli się w nim tylko tkwi. sens jest wtedy, kiedy się go codziennie tka.
                • piataziuta Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 15:01
                  > dlaczego przeinaczasz?
                  interpretuję

                  > to, co w głowie, jest najistotniejsze. tam jest decyzja: kocham, jestem wierna.
                  > albo inna decyzja.
                  jasne, ale co to jest to "kocham" i ile jest tego kochania, gdy od roku marzy się o innym facecie określając ten stan słowami "zakochałam się"?

                  > niespecjalnie lubię, kiedy się wierność przedstawia jako tkwienie w bezwartości
                  > owym, dawno martwym układzie w imię konwenansu, albo ze strachu, albo z głupieg
                  > o uporu.
                  ja nie przedstawiam tak wierności
                  dla mnie wierność to prosta konsekwencja wyboru bycia w związku
                  ale ważne jest żeby powody bycia w związku były aktualizowane
                  jeśli pojawia się w głowie ktoś inny, czas zaktualizować dane i sprawdzić co się właściwie stało

                  > nie chciałabym być z facetem, który powiedziałby mi:
                  > "Zamierzam synchronizować potrzeby z możliwościami i świadomie optymalizować mó
                  > j krótki marny żywot. Teraz ty wydajesz mi się optymalna, ale jeżeli jutro przy
                  > jdzie mi do głowy, że koleżanka z pracy jest gorętszą laską, to będziesz musiał
                  > a spakować walizki".

                  a ja miałabym pewność, że jest uczciwy i dopóki żyje ze mną, jest w tym związku na 100%
                  i nie będzie oszukiwał mnie, tracąc mój cenny czas z powodu jakichś niezrozumiałych dla mnie ideałów :)

                  > lecz co do jednego się zgadzamy: związek jest bez sensu, jeżeli się w nim tylko
                  > tkwi. sens jest wtedy, kiedy się go codziennie tka.

                  ano i jeszcze jedno jest ważne
                  trzeba uwzględniać co myśli partner
                  bo gdybym ja była z tobą w związku i żyłabyś ze mną rok, podkochując się w innej, to nigdy bym ci nie wybaczyła, że mi nie powiedziałaś i nie pomogłyby żadne tłumaczenia, że to była tylko próba związku :P
                  • stephanie.plum Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 15:30
                    wypisując tu moje mądrości, załozyłam, że w związku pani O nie jest tak tragicznie.

                    wyobraziłam sobie, że mają z partnerem żywą relację, w której się spełniają,
                    a ją dopada niechciane zauroczenie, które pisząc tutaj nazwała zakochaniem.

                    a teraz spowiedź:
                    jestem od 20 lat w związku, i w tym czasie przeszłam 3 zauroczenia.
                    facet - potem mąż - wiedział, bo ja o wszystkim gadam (nie wiem, czy to dobrze)
                    na pewno nie było to dla niego wesołe, ale na szczęście nie zwątpił w to, że go kocham.
                    na szczęście nie przyszło mu do głowy, że jestem z nim, bo się poświęcam dla ideałów. bo ani się poświęcałam, ani dla ideałów.
                    • piataziuta Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 15:35
                      > facet - potem mąż - wiedział, bo ja o wszystkim gadam

                      aaaaa
                      to zmienia zupełnie postać rzeczy :)
                      takiego związku to i ja bym sobie życzyła :)
                      • stephanie.plum Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 15:38
                        o, super!
                        gdybym niespodziewanie owdowiała - dam Ci znać!

                        ;~)
                • stokrotka_a Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 17:02
                  stephanie.plum napisała:

                  > nie chciałabym być z facetem, który powiedziałby mi:
                  > "Zamierzam synchronizować potrzeby z możliwościami i świadomie optymalizować mó
                  > j krótki marny żywot. Teraz ty wydajesz mi się optymalna, ale jeżeli jutro przy
                  > jdzie mi do głowy, że koleżanka z pracy jest gorętszą laską, to będziesz musiał
                  > a spakować walizki".

                  Stefanio, trafiłaś tym komentarzem w sedno. Taki optymalista lub optymalistka jak piataziuta to ktoś, od kogo trzymałabym się z daleka.
                  • piataziuta Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 17:42
                    > Stefanio, trafiłaś tym komentarzem w sedno. Taki optymalista lub optymalistka j
                    > ak piataziuta to ktoś, od kogo trzymałabym się z daleka.

                    spokojnie, nic ci z mojej strony nie grozi
                    stoję w kolejce do stefki
                    • neojeriomina Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 18:08
                      :D

                      Piataziuta sprawiła, że się uśmiechnęłam :D
                      • piataziuta Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 20:39
                        miło mi
                        pozdrawiam :)
    • zabieganab Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 13:48
      dobry plan!
      trzymam kciuki!!!
    • coelka Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 14:22
      Jeśli ktoś chce mi wmówić, że w zyciu nie ma zauroczeń itp. to nie zna życia to są sytuacje, które sie zdarzają zawsze każdemu, ważne co się z tym zrobi. Autorka na razie zachowuje się w porządku. Ja znam z zycia kilka przypadków jak ludzie zbyt pochopnie rozwalili sobie związki i po latach twierdza ,ze to był błąd jednak , wchodzi to stwierdzenie również mojego kolegi, który sie rozwiódł bo jej nie kocha po paru latach małżeństwa , stwierdzenie padło z 10 lat później: moze ta pierwsza zona ie była takka zła, no nie była, miałby z nią dobrze, ale dopiero jak sam zaliczył kopniecie w dupe po roku przez dziewczynę dla , której wziął rozwód,później drugie małżeństwo znowu wielka miłość hiper i w ogóle i druga urocza zona go wyeksmitowała z domu jednocześnie czyszcząc konto ze wspólnych oszczędności. Kolega obudził się nagle twierdząc,ze ta taka wredna jak to opowiadał pani , która nie potrafiła dać się kochać ble, ble, ble i takie tam gadanie jak to się gada w takich sytuacjach może nie była takka zła i wykazywał chęć powrotu do nie po iluś tam latach, ona nie była chętna specjalnie juz. Jak dostał porządnie w dupę parę razy ,szczególnie za ostatnim razem jak go ta druga zona wystrychnęła na dudka to zaczął rozumieć co jest w życiu ważne, tylko ,że ma prawie 40 lat teraz.Jak czytam takie utyskiwania i rozkminy głupie , bo to jest zwyczajnie głupie to mi się śmiać chce , w życiu tez się tego już nasłuchałam a życie wygląda tak ,ze każda wielka miłość po roku czy nawet 6 m-cach przestaje być wielka i staje się zwyczajnie zwyczajna.
      Poza tym facio ma żonę i dzieci tak rzuć chłopaka zostań jego kochanką na parę lat, niech C i naobiecuje ,ze weźmie rozwód co w 99% przypadków na obiecywaniu się kończy też znam z życia bliska koleżanka się wpakowała w takie coś zwane romansem facet od 3 lat bierze rozwód i nie może wziąść a po paru latach stwierdzisz ,ze to bez sensu i poznasz kogoś w miarę dobrego, pewnego i postanowisz ,ze z nim będziesz, bo życie to raczej tak wygląda a nie jak w książkach. Poza tym miłość to coś więcej niż zauroczenie a zauroczenia, zdrady i takie och jak kocham a później och jaka jestem nieszczęśliwa/nieszczęśliwy są stare jak świat i będą zawsze.
      • raohszana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 15:27
        Poważnie? Zawsze i każdemu? Damn, ja rozumiem, że nie jestem zawsze i każdy, ale żeby aż tak?
        Gloryfikujesz jakieś idiotyzmy i miotanie się "a może nie była zła" i kombinacje zamiast sensownego przemyślenia sprawy a nie wydupczenia jej.
        • coelka Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 15:52
          akurat to sa prawdziwe słowa adonisa, fakt dość przystojnego myślał ,ze swiat zawojuje i bedzie mega szzesliwy i bedzie miał niewiadomo kogo jakąś miss, życie okazało sie prozaiczne i duzo bardziej twarde niz sobie to wykombinował w swojej małej głowce, co ja gloryfikuje stwierdzam fakty i szczera prawde a prawda boli wiekszosc ludzi wiec lepiej jej nie dopuszczac i życ och ach , tylko och ach ma niewiele wspolnego z zyciem, zycie polega na tym,ze to nie bajka a bajki to w książkach i na filmach sa,zeby sie od rzeczywistosci oderwac
          • kalllka Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 16:02
            Widać coelka nie wie co to bajka.
            a o to chodzi nawet w " pogoni za rozumem" ze morał stoi tuż prze szkoda
            • coelka Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 16:14
              możecie sobiie ppisac co chcecie a moze powiecie to mojemu koledze i paru innym , ja akurat wiem ,ale paru znajomych nie wiedziało a później płacz był i zgrzytanie zebami, ostatnio kolezanka zz dwuletnim dzieckiem zakochała sie w koledze bo taki fajny i tak sie fajnie rozmawia z nim a maz to taki nudziarz hehe, teraz powinna migiem pisac pozew rozwodowy, wcale nie ma na to ochoty bo ten zakochany to taki niepewny i imprezowac lubi a maz to jednak mąz i jemu moze ufac a zakochanemu to nie za bardzo ufać mozna ,ale kocha zakochanego a meza juuz nie smiech na sali po prostu bajka, och zycie, zycie, zauroczenie I love baby, heh ,ciekaw czy wszystkie byscie tak leciały pisać ten pozew rozwodowy na miejscu mojej kumpeli, watpie, ona też nie zamiera, ale gada bardzo ładnie jak to kocha tego drugiego , nawet z nim nie spała tylko sie całowała bo od sypiania jest maz, mąz odkrył jej GG przeczytał wyprowadził sie pogadali wprowadził , ona na tym gg pisął jak to bardzo kocha tego drugiego, później obiecała ,że juz nie bedzie wiecej tego pisać i tak to sobie trwa około roku, to jest zycie a nie wasze rozkminy, z kolega nr dwa sie widuje bo on taki ujmujacy i tak ja kreci jak za reke z nim chodzi ,z mezem mieszka i w summie ufa mu i kocha na swój sposób jak mowi ,ale zakochna jest w tamtym obłednie, ale tamten nieodpowiedzialny taki, czasem niestety treba sie w głowke puknąc i to ostro , a jak ktos mi mowi ze zyje w bajcie to zyje w iluzji, i co tak to juz jest miała by tego drugiego na co dzień poznałła by jego wady zaczęło by sie to samo co z mezem,
              • coelka Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 16:18
                Ja tam napisałam co myślę i z mojej strony do widzenia jeśli idzie o ten wątek, trzymajcie się dzieci starsze i te niedojrzałe a wiekiem dorosłe.
          • raohszana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 16:07
            Dobra, a teraz z Twojego na ludzkie, ok?
    • ursyda Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 17:05
      Smutne to wszystko co piszesz.
      • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 17:10
        Naprawde? Bo ja z pewnoscia nie pisalam tego ze smiertelna powaga...
        • ursyda Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 17:18
          W takim razie to jeszcze smutniejsze.
    • neojeriomina Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 17:13
      To, że Twój szef jest być może pod jakimś względem atrakcyjnym mężczyzną, to jest jedno. Ale to, że zamiast to po prostu stwierdzić i przejść nad tym do porządku dziennego oraz skupić się na pracy Ty wolałaś rozbudzać w sobie marzenia, fantazje i karmić myśli oraz hodować coś na kształt obsesji na jego punkcie, to już całkowicie Twoja inicjatywa, której mogłaś nie wykazywać. Skoro to trwa już rok, to znaczy, że nic z tym nie robisz, a z pewnością był taki moment, w którym mogłaś sobie powiedzieć - stop, nie brnę w to dalej.

      I z Twojego postu - przynajmniej dla mnie - bije wyraźne zadowolenie, że znalazłaś się w takiej sytuacji. Zero wyrzutów sumienia, zero jakiejkolwiek refleksji, że chyba coś mocno jest nie w porządku z Twoim związkiem, skoro doprowadziłaś się do takiego stanu.

      Doping moralny? Serio liczysz, że ktoś będzie Ci kibicował? No dobrze, ja Ci kibicuję, żebyś zmądrzała.
      • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 17:24
        A to ze szukam pracy to pies? To ze nie flirtuje a wrecz unikam (na tyle na ile obowiazki pozwalaja) obiektu westchnien? To jest zadowolenie Twoim zdaniem?

        Widze ze pare osob zafiksowalo sie ten rok. Fakt, zaczelo sie rok temu i trwa z przerwami. Krotszymi lub dluzszymi. I naprawde nie rozumiem skad komentarze na temat braku mojego skupienia w pracy i rzekomej obsesji. Czy ja gdziekolwiek o czyms takim pisalam?
        • neojeriomina Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 17:29
          Gdyby to nie był problem, nie pisałabyś na forum. Niektórzy widać umieją czytać między wierszami. Teraz usiłujesz umniejszyć całą sprawę, bo parę osób powiedziało Ci prawdę :)
          • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 17:37
            > Gdyby to nie był problem, nie pisałabyś na forum. Niektórzy widać umieją czytać
            > między wierszami. Teraz usiłujesz umniejszyć całą sprawę, bo parę osób powiedz
            > iało Ci prawdę :)

            Pare osob zafiksowalo sie na cos co sobie wymyslily i proboja mi wmowic bzdety.
            Z reszta bezzasadna jest ta wymiana...
            • neojeriomina Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 17:41
              > Pare osob zafiksowalo sie na cos co sobie wymyslily i proboja mi wmowic bzdety.
              > Z reszta bezzasadna jest ta wymiana...

              Taaa. Oczywiście, wszyscy się tutaj umówiliśmy, żeby Tobie biednej dokopać.
              • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 17:42
                Gdzie tam wszyscy!
                • neojeriomina Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 17:51
                  No tak. Odejmij tych, którzy trollowali, reszta była zgodna.
                  • kalllka Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 18:03
                    ... Chyba trolllowali:|

                    Ale to oczywiste, ze autorka- serce w rozterce, woli czytać te komentarze, które ja uspokajają i zwalniają z sumienie i rozum z odpowiedzialności....
                    Dlatego mam do Stefy pretensje, ze se durnie nadużywa na moralności... "żartobliwie" dywagujac, ze to tylko w głowie," nie na języku":/
                    • neojeriomina Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 18:09
                      Ja mniej więcej rozumiem, o co chodzi stephanie.plum, aczkolwiek jej mąż musi być dosyć wyrozumiałym człowiekiem. Nie każdy by wytrzymał takie wyznania, i to jeszcze recydywę.
                      • stephanie.plum Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 18:30
                        co racja, to racja.
                        ten mąż kieruje się spokojną logiką i nie ma nadmiernych kompleksów.
                        a znosząc moją obecność nauczył się wyrozumiałości. lata ćwiczeń.
                        ;~)
                        • kalllka Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 19:11
                          Po tej wypowiedzi można wnieść, ze "ten maz"ma doświadczonego w tlumaczeniu na wasze - rzecznika, nie żonę:/
                          • stephanie.plum Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 19:58
                            to chyba nie dziwne, że coś takiego można wnieść, czytając WYPOWIEDŹ na forum?

                            żonine zachowania rezerwuję dla "tego męża".
                            • kalllka Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 20:44
                              A czym sie różni wypowiedz (na forum) od wypowiedzi ( ...; )
                              Albo inaczej ... myślenie od myślenia przed kompem?
                              Co do "rzecznikowania" nieobecnemu mężowi,
                              Wyprobujny sie jednomandatowo, Stefan.
                              Tak, by każdy wypowiadający sie ( w swoim imieniu) będąc pewnym domniemania niewinności, był odpowiedzialnym za danie słowa.
                              Vide- wątek o milczeniu:|
                      • kalllka Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 18:39
                        Jatez. Jednak zrozumienie daje możliwość nieakceptacji.
                        W przypadku Stefy to zrozumiałe ze okoliczności wystawiają ja na próbę, jest inteligentna i błyskotliwa, trudno takiego "żywego srebra" niezauwazyc...
                        ( może jednak zorientuje sie, ze swoją rewolucyjna etyka budzi niezdrowe emocje, zwłaszcza u "złotoustej daisy"...
                        Ale może o to chodzi by jak najwieksza liczbę popleczników dla nowych idei zdobyć posługując popularna - lubiana osobowością?:/
                        • stephanie.plum Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 18:45
                          przepraszam że się wtrącę, ale o co chodzi?

                          jaka znowu rewolucyjna etyka?
                          • kalllka Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 18:59
                            Ano twoja - a głoszącą, ze tylko czyn gradyfikuje zamysł ( premedytacje) jako moralna/niemoralną.

                            I by uprzedzić ewentualny intelektualny wykręt;
                            Możesz mi odpowiedzieć skąd ci sie nagle wzięła chętka do wywracania "na lewo strone" naturalnie dotąd, pojmowanej wierności?
                            • stephanie.plum Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 19:16
                              > Ano twoja - a głoszącą, ze tylko czyn gradyfikuje zamysł ( premedytacje) jako m
                              > oralna/niemoralną.

                              ejże, gdzie to przeczytałaś?
                              w moim kazaniu głosiłam wszak naukę inną - że myśli, które się pojawiają, nie są winą człowieka.
                              gdyby twierdzić inaczej, wpędziłoby się wszystkich w obsesje i natręctwa.
                              możliwość gradyfikacji pojawia się wraz z pierwszą okazją do dokonania wyboru, czyli w momencie reakcji - też przecież myślą - na pojawiającą się myśl albo emocję.

                              do czynu jeszcze ho, ho, jak daleko.
                              • raohszana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 19:39
                                Już reakcja na myśl jest czynem - wobec czego pozwolenia na rajcowanie się myśleniem już jest czynem. Tak samo jak podjęcie wyboru. Nie tylko seksy.
                                Tadam, semantyka gryzie.
                                • stephanie.plum Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 19:51
                                  ale o co chodzi?

                                  przecież dokładnie tak jest.
                                  • raohszana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 20:09
                                    No to czemu "do czynu daleko" jak niedaleko?
                                    • stephanie.plum Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 20:16
                                      ojtam :~P

                                      czyn = uczynek. "myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem" można zrobić coś złego.
    • mila2712 Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 17:16
      0riana napisała:
      > 1. jestem w związku którego nie chce niszczyć
      > 2. obiekt zauroczenia jest żonaty i dzieciaty
      > 3. obiekt jest również moim przełożonym.

      Jakby na to nie patrzeć próbujesz wdepnąć w goowno.
      Pomyśl nim będzie za późno.

      PS Własny związek już zniszczyłaś.
      • 0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 17:25
        > PS Własny związek już zniszczyłaś.

        Nastepna wszechwiedzaca. Niesamowity wysyp wyroczni na tym forum mozna zaobserwowac.
        • mila2712 Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 17:36
          0riana napisała:

          > > PS Własny związek już zniszczyłaś.
          >
          > Nastepna wszechwiedzaca. Niesamowity wysyp wyroczni na tym forum mozna zaobserw
          > owac.
          Kochana a na co liczyłaś, na słowa pochwały ?
          Niestety nie będzie.
          Właściwie po co zakładałaś ten wątek. Kapryśna jestes jak mała dziewczynka
          • facet_on_line Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 18:51
            mila2712 napisała:
            > Właściwie po co zakładałaś ten wątek. Kapryśna jestes jak mała dziewczynka

            o właśnie właśnie kapryśna i rozwydrzona !!!
    • molly_wither Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 17:55
      Mnie sie nawet nie chce tego k........a komentowac. Bylam po tamtej stronie kiedys, hen....
    • figa.biala Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 18:49
      skoro sama wiesz lepiej to po co zadajesz pytanie na forum
      jeśli masz nadmiar czasu to poczytaj sobie jak długo taki stan może trwać
      link z zaprzyjaźnionego forum;)

      Tekst linka
    • czoklitka Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 22.01.14, 20:18
      Nie zdarzylo mi się (chyba), ale dziwię się, że z powodu takiej drobnostki, jak zauroczenie, i przez mężczyznę, chce Ci się fatygować i zmieniać pracę.
    • neojeriomina Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 23.01.14, 22:59
      A moze znajdz sobie innego faceta jako obiekt westchnien, wtedy ten Ci wywietrzeje i bedziesz mogla spokojnie pracowac... :-)
Pełna wersja