giokonda.it Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 24.01.14, 10:20 Nie mam takich problemów,bo nie wyszłam za pierwszego lepszego. Zasmakowałam w życiu niejednego zauroczenia przed mężem. Było fajnie zabawnie :), ale nie ma to jak stabilizacja uczuciowa i mąż. Chyba bym się wykończyła takim stanem o jakim piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
twojabogini Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 24.01.14, 15:54 Jestem osobą bardzo kochliwą. W stałym i satysfakcjonującym mnie związku monogamicznym. Nie zdradzam. Da się. Drobne fascynacje traktuję jako jeden z uroków życia. Inspirację, okazję do przeżycia pozytywnych emocji. Te fascynacje są, mijają, nadchodzą kolejne. Jest tylko jedna silniejsza niż wszystkie - i nad tą mogłabym stracić kontrolę. Wiem, że nie warto. Nie chcę zniszczyć swojego związku, kocham swojego partnera. Izoluję się od obiektu westchnień, nie kontaktuję się. Każde przypadkowe spotkanie rozsyca bogatą paletę moich emocji na nowo. Staje się obecny w moich myślach, marzeniach. Nauczyłam się traktować to uczucie w kategorii muzy. To daje poczucie bezpieczeństwa, coś jak średniowieczna dama serca,do której można było bezpiecznie wzdychać(o czym rzadko się wspomina damy te bywały nader często mężatkami). Nie daj sobie wmówić, że takie uczucie czyni twój związek mniej wartościowym. Ja uważam, że wprowadza wartości dodatkowe, wzbogaca zakres doświadczenia. O takich namiętnościach ładnie tworzą Hiszpanie -piosenki, filmy, książki. W naszej kulturze takie namiętności są kulturowo zakazane, jako złe i niemoralne. Wszystko co wiąże się z pożądaniem. Ech... Z ładnych i ogólnie dostępnych artystycznych opisów tego rodzaju emocji polecam Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki,był też taki film z tą chudą aktorką (pamięć mi wysiada), co grywała u Almodovara, chyba pt. "Miłość poważnie szkodzi zdrowiu". Odpowiedz Link Zgłoś
system.tzw.edukacji Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 24.01.14, 21:18 > Każde przypadkowe spotkanie rozsyca bogatą paletę moich emocji na nowo. > Staje się obecny w moich myślach, marzeniach. > Nauczyłam się traktować to uczucie w kategorii muzy. Z pamiętnika pensjonarki… Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 26.01.14, 13:48 > Z pamiętnika pensjonarki… no wiesz? jak tak możesz nie mieć szacunku dla bóstw? które zechciały podzielić się swą wszechmądrością życiową. nieładnie. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 25.01.14, 13:08 To na gwizdek Ci ten mąż jak Cię ciągle kto inny fascynuje? Ja nie wiem - brać to, co fascynuje, a nie to, co bogate/stabilne/opiekuńcze odpowiednio i zrobi to, czego się samemu nie chce za bardzo i z dyńki. Odpowiedz Link Zgłoś
twojabogini Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 25.01.14, 17:15 > To na gwizdek Ci ten mąż jak Cię ciągle kto inny fascynuje? Bo on ze wszystkich moich fascynacji jest największą i najtrwalszą fascynacją. Bogate, stabilne i opiekuńcze dla mnie = nuda i brak wyzwań. Wolę mężczyznę, a nie zastępczego tatusia co to mnie utrzyma,zapewni stabilność i nosek wytrze jak będzie mi smutno. Jednak składając przysięgę małżeńską zobowiązałam się do wierności, a nie do tego, że nikt inny nie będzie mnie pociągał. Przypuszczam, że mojemu mężowi także podobają się inne kobiety, niektóre być może go pociągają, a inne fascynują. Jesteśmy ludźmi, nie jakimiś robotami. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 26.01.14, 12:57 Coś kręcisz - jak największa fascynacja to skąd ta masa innych plus jedna niebezpieczna, a? Jakieś kombinacje i dorabianie niepotrzebnej ideologii do "dupczyć mi się chce i to co innego niż mąż". Odpowiedz Link Zgłoś
twojabogini Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 27.01.14, 21:51 raohszana napisał: > Coś kręcisz - jak największa fascynacja to skąd ta masa innych plus jedna niebe > zpieczna, a? Największa nie oznacza jedyna. Wielu ludzi zaczęło postrzegać związki i miłość w kategorii pseudoromantyzmu. Ten jeden/ta jedyna zamiast ten wybrany/ta wybrana. Negatywnych skutków jest wiele: 1. Jeśli jestem z kimś "bo się zakochałam" to znaczy, że nie dokonałam świadomego wyboru. Najczęściej skutkuje to rozstaniem, gdy siła uczuć osłabnie. Gdy kogoś wybrałam - to jestem za swój wybór odpowiedzialna. 2. Jeśli myślę w kategoriach ten jedyny, to każda fascynacja powinna automatycznie zakładać koniec związku. To paranoja - jest wielu atrakcyjnych ludzi i niema nic złego w tym, że są atrakcyjni. > Jakieś kombinacje i dorabianie niepotrzebnej ideologii do "dupczyć mi się chce > i to co innego niż mąż". Nie odczuwam potrzeby dupczenia kogokolwiek. To, że inna osoba niż mój mąż budzi we mnie seksualne odczucia, nie oznacza, że mam ochotę cokolwiek z tą osobą robić. Podoba mi się określony typ kobiet, reaguję na nie bardzo silnie. I? Niektórzy mężczyźni też budzą we mnie takie uczucia.I? Gdyby przeciętny mężczyzna miał odchodzić od żony z powodu każdej kobiety z powodu której bezwiednie mu stanął lub która przeszła mu przez myśl w seksualnym kontekście, to większość małżeństw nie przetrwałaby...tygodnia, miesiąca, roku? Kobiety też są istotami erotycznymi. Naprawdę nie widzę potrzeby niszczenia swojego związku tylko dlatego, że mówiąc metaforycznie czasem mi "staje". Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_a Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 28.01.14, 15:12 twojabogini napisała: > Gdyby przeciętny mężczyzna miał odchodzić od żony z powodu każdej kobiety z pow > odu której bezwiednie mu stanął lub która przeszła mu przez myśl w seksualnym k > ontekście, to większość małżeństw nie przetrwałaby...tygodnia, miesiąca, roku? > Kobiety też są istotami erotycznymi. Naprawdę nie widzę potrzeby niszczenia swo > jego związku tylko dlatego, że mówiąc metaforycznie czasem mi "staje". To jest właśnie sedno sprawy, ale romantyzm i chrześcijaństwo, widzące straszny grzech w "nieczystych" myślach, tak namieszały ludziom w głowach, że ich wyobrażenia bardzo często odstają od rzeczywistości. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 28.01.14, 22:14 O karwia, skąd Ty to chrześcijaństwo nagle wytrzasnęłaś w tym wątku? O_o Odpowiedz Link Zgłoś
twojabogini Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 29.01.14, 05:10 Romantyczna wizja czystej miłości - kocham i pożądam tylko wybranka/i swojego serca jest zakorzeniona w katolickim lęku przed seksualnoscią. Wywodzącym się z obawy, że nad pożadaniem nie da się panowac, więc lepiej go nie odczuwac. Oraz że pożadanie jest złe, bo wiedzie do rozpusty. Ludzie sami się kastrują i zamiast żyć pełnią życia i cieszyć się swoją seksualnością, żyją w przekonaniu, że zakochanie trwa max trzy lata, a potem związek się stabilizuje (i pożądanie spada, a co za tym idzie jakość seksu także). Pomijam nagminne mylenie zakochania z pożądaniem. Katolicyzm i romantyzm uczyniły z ludzi śpiące królewny. Może śliczne, może dziewicze - ale bez życia. Jako piewca gatunku homo od człowieka oczekuję pasji, a nie pobytu w szklanej trumnie, coby czasem cnotki przed ślubem nie uszkodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 29.01.14, 07:12 No i znowu dorabiasz ideologię - do siebie, do tego co inni piszą, do autorki. Słuchaj, to, że ktoś tam ma chcicę na inszego - szuper, na zdrowie. Ale po gwizdek dorabiać na siłę ideologię i robić z tego wielkie afery, jak autorka czy Ty? Chcicę można mieć, ale roządnie da się to opanować i zająć się czym sensownym, a nie hecami. I nie, nie trzeba się kastrować, serio. Widzisz tylko dwie opcje - albo wielkie fascynacje i łojesu albo katolicka seksualność. Co wy ze stokrocią z tym kościołem? Odpowiedz Link Zgłoś
neojeriomina Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 29.01.14, 09:04 Oświadczam po raz nty - NIGDY nie miałam z Kościołem katolickim nic wspólnego, nie jestem nawet w nim ochrzczona. Natomiast owszem, w moim ex-życiu z eks-mężem zdarzały mi się mniej lub bardziej przelotne fascynacje kimś innym i wiem, że fascynacjami by się nie stały, gdybym ja sama w to nie brnęła. A brnęłam, bo moje małżeństwo było do bani od samego początku (naiwna byłam, życia nie znałam, w dodatku pod wpływem ideologii) i w końcu sobie to uświadomiłam. Ale brnąc w te fascynacje (rozmyślanie, szukanie kontaktu, okazji do spędzania czasu) byłam nie w porządku. I zdania na ten temat nie zmienię. Normalnym jest na widok atrakcyjnej osoby płci przeciwnej stwierdzić, że ona jest atrakcyjna i szlus. Wchodzenie w to głębiej - tu upatruję problemu. A to, że Orianie wróżę kolejne zauroczenia - cóż, subiektywnie po sobie tak robię. Ja też miałam dość roller-coastera, a potem przytrafiała się następna. Ot, życie. Ale być może w przypadku Oriany będzie inaczej, czego jej życzę, bo to nic przyjemnego. Odpowiedz Link Zgłoś
stephanie.plum Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 30.01.14, 16:47 dotąd zgadzałam się z Tobą, ba, cieszyłam się, że zabrałaś tak rozsądnie głos, ale to: > Romantyczna wizja czystej miłości - kocham i pożądam tylko wybranka/i swojego s > erca jest zakorzeniona w katolickim lęku przed seksualnoscią. Wywodzącym się z > obawy, że nad pożadaniem nie da się panowac, więc lepiej go nie odczuwac. są brednie. przykro mi. po raz kolejny wypowiadasz się na temat, którego bliżej nie znasz, powielając przesądy. :~( Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_a Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 29.01.14, 08:40 raohszana napisał: > O karwia, skąd Ty to chrześcijaństwo nagle wytrzasnęłaś w tym wątku? O_o Z kapelusza. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 28.01.14, 22:12 Pożądanie, zasadniczo, w kontekście damsko-męskim to silny pociąg fizyczny(definicja fizycznego jako seksualnego), wykładany jako silna chęć odbycia stosunku płciowego. No chyba, że z seksem to nie ma nic wspólnego, to o jakie pożądanie chodzi? Bo jak o klasyczne, wręcz popularne - to tak, to jest chęć dupczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
neojeriomina Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 25.01.14, 13:22 Post twój można streścić jednym słowem: racjonalizacja. Odpowiedz Link Zgłoś
twojabogini Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 25.01.14, 17:25 Racjonalizacja? Emocje ciężko racjonalizować. Aczkolwiek niezależnie od emocji można zachowywać się racjonalnie. Nie warto niszczyć związku dla porywów namiętności, ale nie trzeba od razu się biczować, tylko dlatego, że spotkało się innego mężczyznę, który fascynuje. Że jest inny oprócz męża mężczyzna, który silnie mnie fascynuje? Co w tym złego, skoro niczego nie robię, nie myślę i nie planuję. I co tu racjonalizować? Zdaje się, że większość osób zakłada, że fascynować się można tylko jedną osobą naraz? Rozumiem, że jak obejrzę film, który powali mnie na kolana, będzie to oznaczać, że poprzedni, który też bardzo mnie poruszył jest do niczego i powinnam przestać się nim zachwycać? Namiętnosci można mieć wiele. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 26.01.14, 12:59 To w jakie Ty relacje wchodzisz z tymi ludźmi, że aż fascynować zaczynają, a? Bo mnie po plakacie to filmy nie fascynują i chyba mało kogo powalają na kolana samym plakatem. Odpowiedz Link Zgłoś
twojabogini Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 27.01.14, 22:03 raohszana napisał: > To w jakie Ty relacje wchodzisz z tymi ludźmi, że aż fascynować zaczynają, a? W normalne. Prawie dwa lata temu poznałam na zebraniu mamę kolegi mojego syna. Była fascynująca. Lubiłam z nią rozmawiać i budziła we mnie miłe erotyczne uczucia. I? Nie miałam zamiaru jej przelatywać, pomimo, że na jej widok robiło mi się gorąco. Podobne uczucia miałam do pana, którego spotykałam w sklepie,do koleżanki mojego przyjaciela, nieznajomej z przystanku autobusowego i sekretarki mojego szefa (do niej miał chyba każdy) oraz pana spotkanego w metrze(do dziś radośnie pohukuję na samo wspomnienie). Kompletnie nie rozumiem jak ma się to do mojej relacji z mężem. Przypuszczam, że on tak samo z przyjemnością patrzy na ładną córkę sąsiada, parę koleżanek z pracy itp. A niektóre osoby oprócz atrakcyjności fizycznej są jeszcze fascynujące. Uwielbiam mężczyzn z pasją. Zakochuję się w nich i tyle. Jest mi przyjemnie. Nikomu nie dzieje się krzywda. Zdarzają się też przypadki jak opisała Oriana - stan fascynacji jest bardzo silny (tak jak i jedna z moich fascynacji). Wtedy najrozsądniej jest odciąć się od obiektu westchnień, który przyciąga z taką siłą. Rozumiem, że według romantyków Oriana powinna rozbić oba związki, albo - jeśli ma dzieci i kredyt nawiązać sekretny romans?Albo żyć do końca życia sama, tylko dlatego, że jeden pan wytwarzał fajne feromony i jej imponował, czy co tam? Od lat mam taką fascynację, męża, kota, zamiast jednego kredytu - kilka, dzieci, i jeszcze masę innych zobowiązań. I naprawdę nic złego się nie dzieje. Zdaję sobie sprawę z siły uczuć (i pociągu fizycznego) i nie tworzę okazji w których coś mogłoby się wymknąć spod kontroli. Odpowiedz Link Zgłoś
coelka Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 28.01.14, 12:47 twojabogini napisała: > Podobne uczucia miałam do pana, którego spotykałam w sklepie,do koleżanki moje > go przyjaciela, nieznajomej z przystanku autobusowego i sekretarki mojego szefa > (do niej miał chyba każdy) oraz pana spotkanego w metrze(do dziś radośnie pohu > kuję na samo wspomnienie). > A niektóre osoby oprócz atrakcyjności fizycznej są jeszcze fascynujące. Uwielbi > am mężczyzn z pasją. Zakochuję się w nich i tyle. Jest mi przyjemnie. Nikomu ni > e dzieje się krzywda. > > Zdarzają się też przypadki jak opisała Oriana - stan fascynacji jest bardzo sil > ny (tak jak i jedna z moich fascynacji). Wtedy najrozsądniej jest odciąć się od > obiektu westchnień, który przyciąga z taką siłą. > Rozumiem, że według romantyków Oriana powinna rozbić oba związki, albo - jeśli > ma dzieci i kredyt nawiązać sekretny romans?Albo żyć do końca życia sama, tylko > dlatego, że jeden pan wytwarzał fajne feromony i jej imponował, czy co tam? > I naprawdę nic złego się nie dzieje. Zdaję > sobie sprawę z siły uczuć (i pociągu fizycznego) i nie tworzę okazji w których > coś mogłoby się wymknąć spod kontroli. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 28.01.14, 14:40 Było mówić, że dorabiasz ideologię do chęci dupczenia i egzaltacji, a nie o wielkich fascynacjach i zakochaniach pierniczysz. Takie tam pensjonarskie uniesienia to pikuś, zwykłe jazdy niekontrolowanej egzaltacji. Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_a Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 28.01.14, 15:04 raohszana napisał: > Było mówić, że dorabiasz ideologię do chęci dupczenia i egzaltacji, a nie o wie > lkich fascynacjach i zakochaniach pierniczysz. A co to takiego to "zakochanie" twoim zdaniem? Platoniczne uczucie? A może jednak w zdecydowanej większości przypadków fascynacja erotyczna i pożądanie? Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 28.01.14, 15:07 Zakładam jednak, że i umysł coś do tego ma, a nie tylko rzycią się zakochujeta. Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_a Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 28.01.14, 15:14 Oczywiście, że ma, bo pożądanie i fascynacja rodzą się w mózgu i w mózgu umierają. Odpowiedz Link Zgłoś
0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 28.01.14, 12:37 Właśnie sobie przypomniałam, czego nauczyło mnie to forum lat temu kilka, gdy jeszcze bywałam na nim aktywna - miej się pod kontrolą aby ni osądzać innych tylko dlatego, że mnie się podobna historia nie przytrafiła i nigdy nie uważaj że z pewnością nigdy się nie przytrafi. Powiem Wam, że jest mi po prostu przykro, gdy widzę niesprawiedliwe sądy na temat mojego związku (o które nie prosiłam). Rozumiem, że ktoś może mieć ochotę przedstawić ocenę mojej osoby na podstawie tego co napisałam, ale na jakiej podstawie przeprowadzane są te niesprawiedliwe analizy mojej relacji? I jak bardzo trzeba być zadufanym w sobie i pewnym swoich racji na każdy temat aby uważać, że na podstawie krótkiego postu można kogoś pouczać o kondycji jego związku o którym jeszcze 3 minuty wcześniej się nie słyszało? Jeśli kogoś interesuje dalszy przebieg wydarzeń - w czwartek dostałam ofertę pracy (ciekawej i z 30% podwyżką) i mimo iż mój szef (nie przełożony o którym w tym wątku mowa) złożył bardzo atrakcyjną kontrofertę, za 4 tygodnie odchodzę z aktualnej pracy. Gdy toczyły się negocjację moje podekscytowanie nową sytuacją przyćmiło sprawy sercowe, Teraz gdy emocje opadły jest mi tak po prostu, po ludzku smutno trochę, że nie będę widywać kogoś kogo naprawdę bardzo lubię i z kim lubię przebywać. Niestety tak jak w przypadku twojejboginii moja fascynacja sięgnęła punktu kiedy należy się odseparować. I tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Bardzo przepraszam! 28.01.14, 14:48 Bardzo mi z tego powodu wszystko jedno, że jak dorabiasz ideologię do egzaltacji to można sobie radośnie tworzyć różne opcje i wizje. Chlip i smark z powodu braku atrakcji w życiu - ale pociesz się, że w nowej pracy może będzie nowy obiekt! Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_a Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 14:59 raohszana napisał: > Bardzo mi z tego powodu wszystko jedno, że jak dorabiasz ideologię do egzaltacj > i to można sobie radośnie tworzyć różne opcje i wizje. A kto tu jest egzaltowany? Autorka? W jaki sposób to wydedukowałeś? Patrz SJP PWN: egzaltacja «przesada w okazywaniu uczuć i wyrażaniu myśli». > Chlip i smark z powodu braku atrakcji w życiu - ale pociesz się, że w nowej pra > cy może będzie nowy obiekt! Znasz autorkę i masz informacje o braku atrakcji w jej życiu? A jakie atrakcje masz na myśli? Coś co dla ciebie jest atrakcją? Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 15:04 Nawet dedukować nie muszę. Yay. Mam informację, sama przecież napisała, że jej smutno. I nie, generalnie tego się nie je. Siriusly. Odpowiedz Link Zgłoś
0riana Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 15:35 raz piszą, że dupy na wodzy nie umiem utrzymać, raz że mi atrakcji brakuje. Nie dogodzisz towarzystwu... Twój post to właśnie kwintesencja postawy o której pisałam, tej pewności, że wszystko rozumiem doskonale i, co więcej, mam na to receptę. A jak nie mam, to znaczy że należy kogoś powyzywać, wszak w naszym pomyśle na życie się on nie mieści. Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_a Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 15:40 0riana napisała: > Nie dogodzisz towarzystwu... Nawe nie próbuj. Przyjmij, że forum wie lepiej. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:01 O, a gdzie Cię wyzywam? Nazywam pewne zachowania, to nie jest to samo co wyzywanie. Definicja: «zwymyślać kogoś, używając dosadnych lub wulgarnych słów» a dosadny, dla nieobeznanych, to «dobitny, mocny». Zakładając dalszą zabawę - obawiam się, że wątpliwości trudno się pozbyć, albowiem każdy dowolny może je natychmiast wytworzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
0riana Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:08 Wyzywasz od egzaltowanych. Chyba koniec na tym tematu, bo to chyba donikąd nie prowadzi i przestało mnie interesować. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:11 To nie jest wyzywanie. Wszędzie tak reagujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
neojeriomina Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:13 Obraziła się, bo jej parę osób trochę prawdy powiedziało... :) Odpowiedz Link Zgłoś
edzminka Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:15 Pewnie, nie ma to jak strzelić focha! Odpowiedz Link Zgłoś
0riana Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:17 Ależ nikt się nie obraża. Po prostu nie uważam aby kontynuowanie tej dyskusji było zasadne. Ciężko chyba Ci przyjąć do wiadomości, że rozmowa z Tobą i kilkoma innymi osobami w tym wątku nic już więcej (moim zdaniem) w tym temacie nie wniesie. Odpowiedz Link Zgłoś
neojeriomina Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:21 Mnie to lata, czy się będziesz wypowiadać, czy nie i co zrobisz ze swoim życiem. Śmieszna jesteś. A Twojego partnera mi szkoda. Serio. Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_a Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:33 neojeriomina napisała: > Mnie to lata, czy się będziesz wypowiadać, czy nie i co zrobisz ze swoim życiem > . Śmieszna jesteś. A Twojego partnera mi szkoda. Serio. No proszę, jaka ty troskliwa! ;-) A znasz go? Znasz jego uczucia i relacje z autorką wątku, czy tylko swoją miarkę przykładasz do innych ludzi? Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:37 Stokroć, Ty tak serio czy udajesz? To jest forum, bazuje się na literkach, nikt nikomu we łbie nie siedzi - analizuje i ocenia opisane i nawet Ty, co poniektórych zdziwi, nie siedzisz nikomu we łbie. Więc weź się zlituj z tym "A nie wiesz, a skąd wiesz, a jak wiesz, a może inaczej, a śmaczej". Forum-literki, taaak? Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_a Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:42 raohszana napisał: > Stokroć, Ty tak serio czy udajesz? To jest forum, bazuje się na literkach, nikt > nikomu we łbie nie siedzi - analizuje i ocenia opisane i nawet Ty, co poniektó > rych zdziwi, nie siedzisz nikomu we łbie. > Więc weź się zlituj z tym "A nie wiesz, a skąd wiesz, a jak wiesz, a może inacz > ej, a śmaczej". > Forum-literki, taaak? Ach tak, to forum, więc mogę o tobie napisać, co tylko mi na myśl przyjdzie? Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:43 Zasadniczo - możesz. Dopóki Ci ktoś nie zabroni/nie wytnie/nie pozwie i sąd uzna, że nie możesz. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:21 Fascynuje mię ;) że na forumie jak nie wpasujesz się w to, co aŁtor/ka chce przeczytać to jesteś taki, śmaki i w ogóle nic nie wiesz, nie rozumiesz, a życie nie jest czarno-białe i nic a nic nad niczym nie da się zapanować. To po kij pytać, skoro smarkanie jest reakcją na to, co się nie podoba i chyba chodzi tak naprawdę o głaskanie po główce? Odpowiedz Link Zgłoś
0riana Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:28 Taka śmaka i owaka głownie ja jestem, wynika z tego wątku. Naprawdę tak Cie to dziwi, że po tym gdy ktoś zostanie potraktowany szeregiem mniej lub bardziej dosadnych epitetów to próbuje się bronić? Chyba nikt z osób zakładających wątek ni musi okazywać radości czytając niepochlebne komentarze na swój temat. Większość oczekuje analizy sytuacji. Zdaję sobie sprawę, że opisując życie prywatne wystawiam się na komentarze na swój temat, nie widzę jednak powodu, aby się z nich specjalnie cieszyć. I powiedz mi gdzie to smarkanie (strasznie upodobałaś sobie to słowo)? Ja po prostu straciłam zainteresowanie Twoją opinią w tym temacie, wszak chyba ją już wyraźnie przedstawiłaś. Przyjęłam do wiadomości i drążyć nie mam chęci (ani obowiązku!). Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:32 0riana napisała: > Chyba nikt z osób zakładających wątek ni musi okazywać radości czytając niepoch > lebne komentarze na swój temat. Większość oczekuje analizy sytuacji. Zdaję sobi > e sprawę, że opisując życie prywatne wystawiam się na komentarze na swój temat, > nie widzę jednak powodu, aby się z nich specjalnie cieszyć. * Jesteś częścią sytuacji, Twoje zachowanie zostało poddane analizie. > I powiedz mi gdzie to smarkanie (strasznie upodobałaś sobie to słowo)? Ja po pr > ostu straciłam zainteresowanie Twoją opinią w tym temacie, wszak chyba ją już w > yraźnie przedstawiłaś. Przyjęłam do wiadomości i drążyć nie mam chęci (ani obow > iązku!). * Bo właśnie to robisz. Tak, spodobało mi się to słowo, cieszę się, że zauważyłaś. To jest właśnie smarkanie - coś się nie spodobało a więc fuk, fuk, nie mam obowiązku, nie mam chęci, blablabla. Emocjonalna bardzo reakcja. Jakbyś nie miała to byś nie czytała i nie komentowała. Jakbyś nie smarkała to byś nie podkreślała jak to nie masz obowiązku, albowiem zwisałoby Ci to zwiędłym kalafiorem. Ale zachowujesz się jak zachowujesz, tak samo jak wobec faceta - egzaltowanie, nadmiernie, przesadnie. A jeśli tak nie jest - to na co to wszystko wyżej, a? Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_a Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:35 raohszana napisał: > Fascynuje mię ;) że na forumie jak nie wpasujesz się w to, co aŁtor/ka chce prz > eczytać to jesteś taki, śmaki i w ogóle nic nie wiesz, nie rozumiesz, a życie n > ie jest czarno-białe i nic a nic nad niczym nie da się zapanować. > To po kij pytać, skoro smarkanie jest reakcją na to, co się nie podoba i chyba > chodzi tak naprawdę o głaskanie po główce? A mnie fascunują mędrcy forumowi, którzy na podstawie kliku postów potrafią sformułować dogłębne wnioski na temat autorki i jej życia prywatnego. I nie ma siły, wyjaśnienia autorki się nie liczą, bo oni wiedzą lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:38 Raczej na temat tego, co napisała. Ale widzisz, jak miło! na forumie same fascynacje i nie trzeba przez nie zmieniać pracy nawet! Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_a Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:56 raohszana napisał: > Raczej na temat tego, co napisała. Ale widzisz, jak miło! na forumie same fascy > nacje i nie trzeba przez nie zmieniać pracy nawet! Nie tylko na temat tego. Odniosłeś się też do cech tej osoby a nawet pokusiłeś się do wyrażenia opinii na temat jej życia prywatnego. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 22:09 Jest integralną częścią i przyczyną zdarzenia, w tym jej zachowania, które określam jako egzaltowane. O, a jaka jest moja opinia o jej życiu prywatnym? Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_a Re: Bardzo przepraszam! 29.01.14, 08:41 raohszana napisał: > Jest integralną częścią i przyczyną zdarzenia, w tym jej zachowania, które okre > ślam jako egzaltowane. Radzę ci jednak zapoznanie się ze znaczeniem słowa "egzaltowane". > O, a jaka jest moja opinia o jej życiu prywatnym? To ty nawet nie zdajesz sobie sprawy ze znaczenia własnych wypowiedzi? Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_a Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:30 neojeriomina napisała: > Obraziła się, bo jej parę osób trochę prawdy powiedziało... :) Jakiej prawdy? Świentej prawdy, tys prawdy czy g...no prawdy? Moim zdaniem opinie o egazaltowanej autorce i brakach w jej życiu to ten trzeci typ prawdy Tischnera. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
neojeriomina Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:37 Autorka prosiła o doping moralny, parę osób jej powiedziało - dziwnie zgodnie - jak ta sprawa wygląda z boku. A Ty co, adwokat jakiś od siedmiu boleści? Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_a Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:58 neojeriomina napisała: > Autorka prosiła o doping moralny, parę osób jej powiedziało - dziwnie zgodnie - > jak ta sprawa wygląda z boku. A Ty co, adwokat jakiś od siedmiu boleści? Używanie wobec niej epitetów i analizy jej domniemanego życia prywatnego tudzież partnera to doping moralny? Odpowiedz Link Zgłoś
fuzja_jadrowa Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 28.01.14, 16:25 > Jeśli kogoś interesuje dalszy przebieg wydarzeń - w czwartek dostałam ofertę pr > acy (ciekawej i z 30% podwyżką) i mimo iż mój szef (nie przełożony o którym w t > ym wątku mowa) złożył bardzo atrakcyjną kontrofertę, za 4 tygodnie odchodzę z a > ktualnej pracy. Bardzo dobra decyzja. Odpowiedz Link Zgłoś
neojeriomina Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 28.01.14, 16:30 Zgadzam się. Do następnej fascynacji ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 28.01.14, 16:33 Cicho bądź, nie rozumiesz, nie przeżyłaś, życie nie jest czarno-białe, haha, jak możesz być taka gópja, że myślisz, że da się fszysko zaplanować :P Boruuu, jak mi się nudzi! Odpowiedz Link Zgłoś
neojeriomina Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 28.01.14, 16:36 Właśnie, że przeżyłam. W swoim poprzednim życiu, kiedyśtam. I właśnie dlatego WIEM, CO MÓWIĘ. Odpowiedz Link Zgłoś
fuzja_jadrowa Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 28.01.14, 17:07 > Zgadzam się. Do następnej fascynacji ;-) Nie znam 0riany, dlatego nie jestem w stanie ocenić, czy ona fascynacji podświadomie szuka, czy po prostu trafiło jej się zauroczenie, z którym nie umiała sobie sprawnie poradzić. Po takim emocjonalnym roller coasterze ja miałabym już dość. Odpowiedz Link Zgłoś
twojabogini Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 29.01.14, 05:03 fuzja_jadrowa napisał(a): > > Zgadzam się. Do następnej fascynacji ;-) A co złego w następnej fascynacji? Oriana w przeciwieństwie do wielu "romantyków", zdała egzamin moralny i egzamin z rozsądku na medal. Większość nawet bardzo dobrych związków nie przechodzi próby "zakochania", bo to "zakochane" wybiera pójście "za głosem serca". Mam ogromną praktykę w zakochiwaniu się, jak również w odczuwaniu nagłego pożądania (jeden nazwie to egzaltacją, inny swobodą lub pobudliwością seksualną), dlatego gdy mnie rąbnęło silniej niż zwykle, wiedziałam od początku co się dzieje, a co jest dla mnie ważne (związek). Większość ludzi żyje w "zamrożeniu", na co dzień naprawdę mają tą jedną jedyną wybraną osobę, a na większość ludzi nie reagują podnieceniem ani fascynacją. Minusem jest to, że pożądanie odczuwane w związku także słabnie (nie da się wybiorczo okiełznać seksualności). Seks jest, może nawet dobry, ale nie taki, jak w fazie zakochania. To dużo gorsze, bo kiedy pod wpływem impulsu ze strony innej osoby seksualność znów się obudzi - najczęściej okaże się, że będzie to silniejsze niż wszystkie zasady moralne, więzi, przysięgi, dobro rodziny. Tym, którzy żyją romantyczną wizją miłości, zakorzenioną silnie w katolickiej wizji seksualności (pożądanie do innej osoby to grzech, skalanie świętego związku małżeńskiego itp.), życzę z całego serca, aby ich seksualność obudziła się na raty i w tym związku, który jest dla nich ważny. (Nie potrzebuję zapewnień, że seks jest obecny i ważny w tych romantycznych, monogamicznych związkach, że jest cudowny - liczy się, czy jest taki, jak wtedy, gdy byliście zakochani). Życzę też aby udało im się wytrwać, gdy nadejdzie godzina próby. Seksualność można spętać, ale trzeba liczyć się z tym, że może się nam z tych pęt zerwać. Dużo bardziej moralne jest nauczyć się panować nad impulsami seksualnymi - brawo Oriano! A do smutku i poczucia straty zwyczajnie przywykłam. Decydując się na jednego partnera, tracimy wszystkich innych. Jeśli decydujemy się rezygnując nie z byle kogo, ale kogoś fascynującego nie tylko fizycznie, ale i na innych polach, kogoś wyjątkowego - to dużo mówi o wartości naszego partnera i o wartości relacji jaką udało się z nim zbudować. Jeśli tak silnie cię rąbnęło i udało ci się to przetrwać, to twój partner musi być wyjątkowym i fascynującym mężczyzną, a twój związek - dobrą i wartościową relacją. Ty to zresztą wiesz, piszę raczej pod adresem forumowych romantyków. Odpowiedz Link Zgłoś
0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 30.01.14, 13:27 Dopiero teraz zauwazylam Twoj komentarz, za ktory bardzo chcialabym Ci podziekowac. Odpowiedz Link Zgłoś
piataziuta Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 30.01.14, 14:09 Właśnie sobie przypomniałam, czego nauczyło mnie to forum lat temu kilka, gdy j > eszcze bywałam na nim aktywna - miej się pod kontrolą aby ni osądzać innych tyl > ko dlatego, że mnie się podobna historia nie przytrafiła i nigdy nie uważaj że > z pewnością nigdy się nie przytrafi. Ale z tego wątku wynika konkretny wniosek. Ludzie wyraźnie dzielą się na dwie grupy: taką, dla której opisana przez ciebie sytuacja jest naturalna i nie ma w tym nic złego oraz taką, dla ktorej jest to nie do pomyślenia i absolutnie nie chcieliby się znaleźć na miejscu twojego męża. Jedyne nasuwajace się pytanie, to w której grupie znalazłby się twój mąż, gdyby oczywiście wiedział. Odpowiedz Link Zgłoś
0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 30.01.14, 15:56 Trudno powiedzieć, bo nie mam męża ;-) Myślę, że reprezentanci obu grup o których piszesz nie chcieliby się znaleźć w sytuacji mojego partnera. I ja też nie. Wszak to nic przyjemnego. Tylko ja nie oczekuję, że wszystko zawsze w moim związku (i poza nim) będzie się działo po mojej myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
fuzja_jadrowa Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:09 > Chiba coś rozsądek nie w modzie ostatnio :] A czy to nie rozsądek właśnie, pchnął ją do zmiany pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Bardzo przepraszam! 28.01.14, 16:10 Musztarda po obiedzie. Rozsądnie byłoby sobie powzdychać i zająć się czym innym, a nie robić z igły widły. Bo to by miało więcej sensu niż cała ta ideologia i ekscytacja niczym. Aczkolwiek, dla nieobytych, zaznaczam, że moja wizja rozsądku jest moja, wobec czego nie trzeba się od razu podniecać. Odpowiedz Link Zgłoś
0riana Re: Bardzo przepraszam! 30.01.14, 13:27 > A czy to nie rozsądek właśnie, pchnął ją do zmiany pracy? I forsa :) Odpowiedz Link Zgłoś
kaktus787 Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 29.01.14, 01:17 droga Oriano, rozumiem Cię bardzo dobrze ,jestem w podobnej sytuacji, tyle że z małą różnicą, u mnie sytuacja wymknęła się spod kontroli i zabrnęła dalej, nie bardzo wiem jak się z niej wybrnąć,to już trochę trwa . Odpowiedz Link Zgłoś
0riana Re: Stało się, zakochałam się, co dalej? 29.01.14, 11:03 Chyba nie mogę zgodzić się ze stwierdzeniem, że jesteś w podobnej sytuacji. Jeśli wymknęło Ci się to spod kontroli i nie robisz nic aby ograniczyć kontakt z tym mężczyzną, to mamy tu jednak do czynienia z zupełnie inną historią. Odpowiedz Link Zgłoś