no_easy_way_out
23.01.14, 12:46
Pytanie w temacie zazdrosci i nieufnosci. Jak byscie postapily przy ponizszej sytuacji?
Zeby wkrecic w temat, wyobrazmy sobie ze to Wasz facet, to Wy go poznajecie.
Jestescie z nim juz dlugo. Wspolnie mieszkacie (nie na wlasnosc, wynajem) grubo ponad rok. On akceptuje to, ze masz dziecko z poprzedniego zwiazku. Sam dzieci nie ma. Troche wspolnych wakacji, roznych chwil juz spedziliscie. Raz jest lepiej raz jest gorzej - ale ogolnie na plus.
Ten facet nie daje Wam zadnych ewidentnych "klasycznych" powodow do zazdrosci.
Nie zostaje nie wiadomo ile w pracy, nie robi zakupow trwajacych podejrzanie duzo zadlugo, nawet nie znika co tydzien czy dwa na piwo z kolegami, nie mowiac o calonocnych balangach.
Bywa, ze wyjdzie, ale nieczesto. Te kilka wypadow w ciagu roku to konczy sie moze tak, ze wraca podchmielony, ale nigdy bardzo pijany, i prawie zawsze przed polnoca.
Jednak wprowadzamy postac-klucz.
Ten Wasz facet, ma swojego bardzo bliskiego kolege, nazwijmy go Aniolek. Malo go znasz, ale poznalas.
Aniolek wlasnie wspolnie z zona koncza inwestowac w wspolny dom dla nich i ich dzieci. Razem jezdza na wakacje do Egiptu itd itp. Ot malzenstwo jak wiele innych.
Aniolek samo w sobie w sumie w porzo gosc, luzak, otwarty, wesoly.
Pewnego dnia dowiadujesz sie (autentycznie przypadkiem), ze Aniolek - zonaty od lat, dzieciaty - to niezle ziolko.
Ale nagle pokazuje sie ciekawostka, o ktorej nie wiedzialyscie. Otoz zdradza te zone.
Nie, nie zdradzil raz czy dwa. Zdradza nagminnie, z prededytacja, planuje to, tak kieruje zycuiem, by zdarzalo sie to czesto, i to jego - mozna wrecz rzec - styl zycia.
To nie kwestia jednego romansu, ktory kiedys tam nastapil w jakims strasznym dolku w jego zwiazku.
Zanim poznal swoja zone - byl taki sam.
Tu nie mowa o gowniarzu (wg metryki), tylko gosciu, powoli dobijajacym do 40-tki.
Podkreslam, ze to nie maz, tylko jego kolega.
Rodzi to jakas zazdrosc, niepewnosc, zastanowienie, czy tez szczere wzruszenie ramionami na zasadzie "ot zycie"?
Slyszycie np. tekst Aniolka do niego "Mmmm Anka znika na caly przyszly weekend do jej rodzicow pomoc im tam z czyms. Juz mam nagrane spotkanie z Aneta na ten weekend. Najlepsze, ze odezwala sie ostatnio tez Monika - a wiesz, mowilem ci niedawno jak ta sie rucha , to przez duze R, ze no nie chce tego przepuscic! Sie bedzie dzialo.. ".
Bylby problem, tak na codzien?
Gdy Aniolek zaproponowalby mezowi "A w ogole to my kiedy idziemy na jakies konkretne balety?"
Dodam, ze Wasz facet oczywiscie widuje sie z Aniolkiem - ale rzadko - z racji duzej odleglosci geograficznej. Choc na moj gust to nie w tym rzecz.
Jakie uczucia by to w Was wzbudzilo, i jesli niepozytywne - to jak sobie byscie z nimi poradzily?
* Imiona bohaterow i kilka maloznaczacncyh faktow zostaly zmienione. Pytanie oparte na faktycznym case study