tran.w.szpreju
24.01.14, 10:06
Gość sam wychodził z propozycjami wyjść a potem w dniu spotkania lub na dzień przed odwoływał smażąc gnioty takie jak: 1)przeziębienie, 2)praca po godzinach i coś tam jeszcze, czego nie pamiętam. Ale przegiął w sytuacji, gdy sam wyszedł z inicjatywą spotkania a ja się zgodziłam przejechać połowę kraju (skrócony pobyt świąteczno-sylwestrowy u znajomych) wierząc naiwnie, że przecież chyba nie zrobi tego samego numeru po raz kolejny.. no i zrobił. A teraz, jak gdyby nigdy nic po miesiącu czasu pyta co tam u mnie. Niechże mi ktoś wyjasni, jeśli posiada taką bezcenną wiedzę: po jaką cholerę umawiać się jeśli potem odwołuje się to spotkanie? Przecież jak nie jestem kimś zainteresowana to nie zawracam sobie ani jemu głowy! Również gdyby chodziło jedynie o bzykanie, to przecież któreś z tych spotkań można by było dla podtrzymania pozorów uskutecznić, czy się mylę?