pytanie do was mam

25.01.14, 19:22
Ile w stanie jesteście wytrzymać, zanim zostawicie faceta z którym jesteście w związku?
Czy wystarczy, że facet raz przekroczy jakąś waszą granicę?
Do trzech razy sztuka?
Więcej?
Czekacie aż liczba wku...eń osiągnie taką liczbę, że całkowicie przestanie wam zależeć?
Czy może czekacie, aż on rzuci was?
Od czego to zależy?

Bo ja szczerze powiem, że nie wiem.

    • stephanie.plum Re: pytanie do was mam 25.01.14, 19:32
      zostawiłabym, gdyby okazał się złym człowiekiem, który krzywdzi innych (ludzi, zwierzęta...), i uważa, że to jest ok.

      to moja granica.

      a że czasem wkurza?
      wkurzał, wkurza i będzie wkurzał. wzięłam "z dobrodziejstwem inwentarza".
      • piataziuta Re: pytanie do was mam 25.01.14, 19:46
        a co jeśli okazało się, że większość rzeczy przez które zdecydowałaś się być z kimś, zmieniły się?
        że to już inny człowiek?
        • ursyda Re: pytanie do was mam 25.01.14, 19:59
          Jeśli o już inny człowiek to i uczucia inne, tak mi się wydaje, czyli żalu nie ma.
          • piataziuta Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:08
            > Jeśli o już inny człowiek to i uczucia inne, tak mi się wydaje, czyli żalu nie
            > ma.
            jak nie ma, przecież zgrabna dupka została ta sama
            inteligencja ta sama
            światopogląd wciąż ten sam
            a u innych trudno o te rzeczy

            tylko, powiedzmy, spadłaś z hukiem z piedestału :)
            • ursyda Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:16
              a nienienienie
              takie rzeczy są niewybaczalne
              taka stara, dobra dewiza: można panować krótko ale niepodzielnie.
              • piataziuta Re: pytanie do was mam 25.01.14, 21:04
                coś tak czułam, że moją przyszłością jest samotne życie wśród kotów

                jak mojego sąsiada z naprzeciwka, który w poniedziałek umarł, biedaczek
        • stephanie.plum Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:00
          to pewnie zależałoby od tego, jaki byłby fundament związku.

          stare, poczciwe "dopóki śmierć nas nie rozłączy" sprawia, że punktem odniesienia jest człowiek, a nie jego określone cechy.
          moim zdaniem, wbrew pozorom taki związek jest bardziej elastyczny, bo dopuszcza zmiany.

          (jest ryzyko - jest zabawa.)

          niektóre z tych zmian wkurzają, zasmucają. inne rozczulają. są takie, które wzbudzają podziw.
          na pewno jestem żoną INNEGO CZŁOWIEKA niż ten, w którym się zakochałam 20 lat temu. ale ja też jestem inna, niż byłam wtedy.

          po namyśle - doświadczenia życiowego nie da się streścić w kilku zdaniach, żeby nie brzmiało jak oderwane od rzeczywistości brednie.
          nie mam ogólnych wniosków...
          • piataziuta Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:13
            stare poczciwe "dopóki śmierć nas nie rozłączy" sprawiło, że moi rodzice, których w wieku 22 lat dotknęła intensywna fascynacja płciowa, żarli się przez kolejne 38 lat i wciąż żyją ze sobą w głębokim niezrozumieniu

            • stephanie.plum Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:25
              przykro mi to słyszeć.

              nie wiem tylko, czy na pewno przysięga małżeńska jest winna wszystkiemu.

              tak czy owak, jak już wspomniałam, piszę o własnym doświadczeniu życiowym, które, o ile mi wiadomo, jest zupełnie nie związane z losami małżeństwa Twoich rodziców.
              :~)
    • thesloth Re: pytanie do was mam 25.01.14, 19:35
      Jeśli będąc w związku muszę coś "wytrzymywać", to chyba nie jest dobrze. Uprzedzam, nie chodzi mi o pierdoły typu 'nie zakręca pasty do zębów', bo założycielski post brzmi poważnie.
    • mila2712 Re: pytanie do was mam 25.01.14, 19:45
      Zdrada, przemoc fizyczna, psychiczna, uzaleznienia - to powody do natychmiastowego zakończenia związku.
    • light_in_august Re: pytanie do was mam 25.01.14, 19:50
      Z wiekiem to chyba coraz trudniej przychodzi... ;) Ale jak tak próbuję sobie przypomnieć te zakończenia związków, to raczej długo "wytrzymywałam", nigdy nie byłam typem zołzy, która trzaska drzwiami za byle pierdółkę.
      Wydaje mi się jednak, że przemoc fizyczna byłaby powodem natychmiastowego rozstania. Brak szacunku, kłamstwa itp. też, no ale to akurat nie jest coś, co się zdarza gwałtownie, chwilę trzeba sobie dać na obserwacje.
    • rach.ell Re: pytanie do was mam 25.01.14, 19:51
      to nie o to chodzi ile jestem w stanie wytrzymac ale na ile moge sobie pozwolic.
      • piataziuta Re: pytanie do was mam 25.01.14, 19:52
        na ile sobie pozwalasz?
        masz sprecyzowane granice?
        • alpepe Re: pytanie do was mam 25.01.14, 19:54
          powinnaś zerwać natychmiast, kiedy jakoś nie możesz sobie wyobrazić sobie was razem w przyszłości.
        • rach.ell Re: pytanie do was mam 25.01.14, 19:57
          piataziuta napisała:

          > na ile sobie pozwalasz?
          > masz sprecyzowane granice?

          z wiekiem ubywa dumy, na im mniej mozesz sobie pozwolic tym szersze sa granice twojej wytrzymalosci, to smutne ale zycie tez nie zawsze jest wesole.
    • light_in_august Re: pytanie do was mam 25.01.14, 19:52

      > Czekacie aż liczba wku...eń osiągnie taką liczbę, że całkowicie przestanie wam zależeć?

      Ooo, u mnie to chyba to. Czekam na zobojętnienie i wtedy zostawiam bez żalu ;) Póki są żywe emocje, to nie chcę sobie nerwów szarpać.
    • ursyda Re: pytanie do was mam 25.01.14, 19:55
      Zdrada.
      Jak wydaje mi się, że zaczyna olewać związek to tylko obserwuję, czy tylko mi się wydaje czy rzeczywiście tak jest i daję szansę, obserwuję oraz (tak, tak) walczę by sprawdzić jak jest naprawdę.
      Ale zdrada wyklucza wszystko.
      Chociaż wszystko co napisałam można uważać za bzdurę, bo związki kończyłam, raz ze mną skończono ale zdrady nie było, a przynajmniej nic do tej pory o tym nie wiem.
      • piataziuta Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:02
        > Zdrada.
        > Jak wydaje mi się, że zaczyna olewać związek to tylko obserwuję, czy tylko mi s
        > ię wydaje czy rzeczywiście tak jest i daję szansę, obserwuję oraz (tak, tak) wa
        > lczę by sprawdzić jak jest naprawdę.

        ale walczysz tzn. prowokujesz, żeby sprawdzić ile jest w stanie wytrzymać?
        czy walczysz żeby było lepiej?

        > Ale zdrada wyklucza wszystko.
        > Chociaż wszystko co napisałam można uważać za bzdurę, bo związki kończyłam, raz
        > ze mną skończono ale zdrady nie było, a przynajmniej nic do tej pory o tym nie
        > wiem.

        oj tam, czasem dobrze sobie poteoretyzować i poszerzyć ilość złudzeń na swój temat :P
        • ursyda Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:15
          Staram się naprawić sytuację i jestem w tym naprawdę męcząca, jak coś się dzieje to pięćset razy na dzień dopytuję o co chodzi, co jest grane, na zmianę złoszcząc się przy tym albo smucąc.
          Ale to od niedawna tak mam.
          • piataziuta Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:29
            grubo
            duże zmiany, biorąc pod uwagę wcześniejsze, bezdyskusyjne "nie walczę"
            :)
            • ursyda Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:35
              Dla osoby stojącej z boku takie działanie to nie walka tylko upierdlistwo.
              Dla mnie walka, bo kiedyś na takie coś nie było mnie stać i byłam mistrzem pakowania się i trzaskania drzwiami oraz palenia mostów.
    • neojeriomina Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:08
      Na forum rozwodowym jest takie hasło, że należy się rozstać, gdy upadnie ostatni powód do bycia razem.
      Na podstawie różnych doświadczeń i obserwacji powiem tak - warto trwać w związku z osobą, która wykazuje autentyczną, nieudawaną dobrą wolę w naszym kierunku. Wszyscy popełniamy błędy.
      Są osoby, które przetrwają i wybaczą zdradę, przemoc fizyczną. Są osoby, dla których bycie z kimś kto "ma zawsze rację" jest ponad siły i to staje się powodem do rozstania. Jeszcze inni rozstają się "z nudów", z wypalenia, tak jak 35-letnia autorka wątku o poszukiwaniach idealnego mężczyzny.
      • piataziuta Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:19
        warto trwać w związk
        > u z osobą, która wykazuje autentyczną, nieudawaną dobrą wolę w naszym kierunku.

        oooo, właśnie chyba też myślę, że o wolę tu chodzi
        tudzież jej brak

        udał się mi wątasek, jestem zadowolona :P:P:P
        • ursyda Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:20
          No i teraz przez nas z nim zerwiesz i będzie na nas?
          • piataziuta Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:38
            zawsze zwalam wszystko na star... doświadczeńsze koleżanki z forum :P
            • ursyda Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:47
              Oj ziuta, robisz się jak krytyk.
              • piataziuta Re: pytanie do was mam 25.01.14, 21:11
                > Oj ziuta, robisz się jak krytyk.

                co to właściwie znaczy?

                wiesz, że wino mi na balkonie zamarzło?
      • klamkas Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:25
        Z tą dobrą wolą to też różnie bywa...

        Mój pierwszy partner miał bardzo dużo dobrej woli i bardzo chciał mojego dobra, dużo robił w tym kierunku, czasami nawet z dużym poświęceniem. Był jeden problem - on inaczej widział moje dobre niż ja ;). I nie dał sobie wytłumaczyć, że ja wcale nie chcę działania A, za to marzę o działaniu B. On wiedział lepiej i z poświęceniem w to brnął.
        • neojeriomina Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:29
          Nie no, to ja nie to miałam na myśli. Napisałam przecież, że związek z kimś kto "zawsze ma rację" nie ma sensu.
          • piataziuta Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:51
            Napisałam przecież, że związek z kimś kto
            > "zawsze ma rację" nie ma sensu.

            ja słyszałam, że to kobieta nie może mieć więcej racji ani więcej sukcesów, bo podobno kastruje faceta
            :P


            a propos
            co myślisz na temat terapii :D
            • neojeriomina Re: pytanie do was mam 25.01.14, 21:32
              Jakiej terapii?
              • piataziuta Re: pytanie do was mam 25.01.14, 21:42
                np. behawioralno - poznawczej?
                • neojeriomina Re: pytanie do was mam 25.01.14, 21:47
                  Za małą mam wiedzę na ten temat, żeby się wypowiadać :)
        • piataziuta Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:43
          > Mój pierwszy partner miał bardzo dużo dobrej woli i bardzo chciał mojego dobra,
          > dużo robił w tym kierunku, czasami nawet z dużym poświęceniem. Był jeden probl
          > em - on inaczej widział moje dobre niż ja ;). I nie dał sobie wytłumaczyć, że j
          > a wcale nie chcę działania A, za to marzę o działaniu B. On wiedział lepiej i z
          > poświęceniem w to brnął.

          oj znam ja takie przypadki
          kiedyś nie wytrzymałam i powiedziałam bardzo serio do jednego pana, żeby się odpierczepił
          a on stwierdził, że wcale tak nie myślę, tylko mam zły okres w życiu :D
          echh uroczy osobnik
    • maly.jasio poviem Ci prosto, dziewcze: 25.01.14, 20:44
      nie pije, nie bije, meble do domu przynosi, a nie wynosi
      i zdradza dyskretnie...

      - to da sie wyzyc.
      • rach.ell Re: poviem Ci prosto, dziewcze: 25.01.14, 20:54
        Wlasnie najwiekszy problem jest z brakiem dyskrecji bo ze ona sama wie, ze on zdradza to jeszcze nie jest tak zle jak kiedy wszyscy sasiedzi o tym wiedza.
      • edzminka Re: poviem Ci prosto, dziewcze: 25.01.14, 20:56
        A jak zdradza zbyt mało dyskretnie, to co z nim zrobić?
        • rach.ell Re: poviem Ci prosto, dziewcze: 25.01.14, 21:02
          To juz sie nic nie da zrobic chyba ze czekac az w koncu zabierze swoje 一klamoty (pilnowac zeby tylko swoje zabral) i sie do niej wyprowadzi.
    • ines.de Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:55
      myslalam, ze tu bedzie jakies pytanie do matek :-)
      • piataziuta Re: pytanie do was mam 25.01.14, 20:59
        postawiłabym przecinek
        • edzminka Re: pytanie do was mam 25.01.14, 21:03
          I raczej napisała "mamy" ;)
          • piataziuta Re: pytanie do was mam 25.01.14, 21:08
            "mamy" to w wołaczu
            w dopełniaczu "mam"
            • edzminka Re: pytanie do was mam 25.01.14, 21:15
              strasznie dawno gramatyka spędzała mi sen z powiek, ale z tego co pamiętam, to dwie opcje są OK: pytanie do mam (wtedy dopełniacz) lub pytanie do was (dopełniacz), mamy, kretynki, małpy, faceci itd...
              • piataziuta Re: pytanie do was mam 25.01.14, 21:23
                Dopełniacz (kogo?czego?)- mam, kretynek, małp, facetów
                Wołacz (hej, wy!)- mamy, kretynki, małpy, faceci

                Tak więc, mylisz się.
                • edzminka Re: pytanie do was mam 25.01.14, 21:36
                  Jeśli napisałabyś: pytanie do mam itd.. (wtedy oczywiście dopełniacz), kiedy piszesz pytanie do was (w dopełniaczu masz "was" - czyli zaimek osobowy), a potem dodajesz wołacz (poprawniej byłoby: mamy, pytanie do was! Ale jeśli to, że się mylę, poprawia Ci samopoczucie to niech tak będzie!
                  • alpepe Re: pytanie do was mam 25.01.14, 21:57
                    że cio niby dziewczynko z zacięciem polonistycznym?
    • butelkowa_zielen Re: pytanie do was mam 25.01.14, 22:32
      Myślę, że granicą jest to, gdy facet olewa to co masz do powiedzenia, nie stara się ciebie zrozumieć, nie ruszają go twoje uczucia, nie jest zainteresowany rozwiązaniem waszego wspólnego problemu. Warto być w związku dopóki widzisz, że mu naprawdę zależy, że on chce coś zrobić, żeby było wam lepiej i faktycznie po jakimś czasie czujesz zmianę w waszej relacji. Na początku pomyślałam: uzależnienie, zdrada, przemoc. Ale życie nie jest takie czarno-białe. Znam związek, w którym facet poszedł na grupę alkoholików i po pewnym czasie relacja z żoną (moją koleżanką) zaczęła się poprawiać. Czasami zdrada wynika z tego, że partnerzy przez kilka lat się oddalali od siebie, zamiast zrobić coś z tym wcześniej. Dopiero zdrada jest impulsem, że trzeba zawalczyć o związek. I nie piszę tu o notorycznym zdradzaniu, bo to nie ma sensu. I nie mam na myśli alkoholików, którzy obiecują poprawę, a potem znów zapijają. A jeśli chodzi o przemoc fizyczną, to nie wiem do końca, ale wydaje mi się, że jak ktoś podniósł rękę raz, to zrobi to drugi.
      • piataziuta Re: pytanie do was mam 25.01.14, 22:48
        Dobra pointa wątku.
    • system.tzw.edukacji Re: pytanie do was mam 25.01.14, 23:05
      > Ile w stanie jesteście wytrzymać, zanim zostawicie faceta z którym jesteście w
      > związku?

      Nie do końca może na temat, ale zakończyłem niedawno wieloletnią przyjaźń – i niestety, zdecydowanie o wiele przekroczonych granic za późno.
    • klamkas Re: pytanie do was mam 25.01.14, 23:22
      Starałam się, walczyłam, wybaczałam. Skończyłam gdy nie zostało nic oprócz żalu i poczucia krzywdy. Czyli zdecydowanie za późno - gdybym odeszła wcześniej, zostałyby mi jakieś miłe wspomnienia i trochę żalu, że nam się nie udało. Zamiast tego mam mam żal do siebie, że pozwoliłam siebie aż tak skrzywdzić (przemocy nie było). Niby po czasie człowiek powinien nabrać dystansu, niektórzy mówią, że po czasie zostają tylko dobre wspomnienia i sentyment. Mi zostały tylko negatywne uczucia, chociaż minęło już jakieś 16 lat.

      Czasami lepiej odejść niż walczyć. Ale to zależy od okoliczności, które znasz tylko ty ;).
    • czoklitka Re: pytanie do was mam 26.01.14, 01:22
      > Czy wystarczy, że facet raz przekroczy jakąś waszą granicę?

      Zależy, na ile poważny jest związek i o jakie ma chodzić granice. W związku mającym solidne podstawy można dać drugą szansę. I ja raz tak zrobiłam. Z kolei w związku przypominającym raczej dziecinadę, byle błahostka potrafiła wyprowadzić mnie z równowagi, przez co pewnie osiągnęłam mistrzostwo w szybkim, łatwym zrywaniu.
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: pytanie do was mam 26.01.14, 02:32
      Jak seks przestaje cieszyć, czas się rozejść. Może wydaje się to płytkie na pierwszy rzut oka.
      Ale w praktyce, jak się nie ma przyjemności seksu, oznacza to, że nie czujemy się dobrze z partnerem i na innych polach.
      • czoklitka Re: pytanie do was mam 26.01.14, 02:34
        Coś w tym jest.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: pytanie do was mam 26.01.14, 14:40
          Ja myślę, że paradoksalnie w tym jest bardzo wiele, o ile nie wszystko.
          Bo seksualność, to intymność, to czas spędzony z partnerem, to możliwość okazania sobie miłości, to przytulanie się po, to rozmowa przed/w czasie, po - zależy od gustu. To też śmiech i zabawa.

          Jak się tego czasu na intymność nie chce poświęcić, to znaczy, że ze związkiem jest coś nie tak.
          Przynajmniej takie są moje doświadczenia.
          • czoklitka Re: pytanie do was mam 26.01.14, 17:06
            > Jak się tego czasu na intymność nie chce poświęcić, to znaczy, że ze związkiem
            > jest coś nie tak.
            > Przynajmniej takie są moje doświadczenia.

            Wiesz, ja raczej miałam na myśli ten "fragment" intymności, który jest aktem seksualnym. Sama jakość seksu, jeśli nie była taka jaką chciałam, aby była, już wprowadzała u mnie nutkę rozgoryczenia. :) Pomimo istnienia wszystkich pozostałych elementów, o których wspomniałaś. I rzutowało to samopoczucie. I dopiero wtedy zaczęłam doceniać kwestię podobieństwa temperamentów partnerów.
      • leptosom Re: pytanie do was mam 26.01.14, 11:27
        jak się nie ma przyjemności seksu, oznacza to, że nie czujemy się dobrze z partnerem i na innych polach.

        Bzdura.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: pytanie do was mam 26.01.14, 14:37
          > Bzdura.

          Argument nie do przebicia;) Care to elaborate?
          • leptosom Re: pytanie do was mam 26.01.14, 15:03
            think a bit ;))
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: pytanie do was mam 26.01.14, 15:23
              Ja wyjaśniłam mój punkt widzenia - mam przemyślany. Ty zdaje się, nie za bardzo - stąd niechęć z podzieleniem się swoimi przemyśleniami.

              P.S. Mialam marzenie/sen, na skalę Martina Luthera Kinga;> Polacy i Polki nauczyli się dyskutować, zamiast obrażać swoich rozmówców/rozmówczynie. Przestali odpowiadać, niczym Korwin Mikke: "bzdura, idioci, kretyni" itd., Ale umieli wczuć się w pozycję rozmówcy, starać się zrozumieć, i zamiast emotywnych wykrzyknieć, dyskutowali, wyrażając szacunek dla innych. Np. "Hmm, ciekawe, moje doświadczenia są inne, dlatego, że....", "Rozumiem, ale...", "Owszem, ale...", "ciekawe spostrzeżenie, ale..." itd.- Now you think a bit;)
              • rach.ell Re: pytanie do was mam 26.01.14, 16:44
                Nie kazdego rozmowce da sie szanowac a wiekszosci najlepiej od razu wyjasnic, ze sa kretynami. Starajac sie kazdego zrozumiec naraza sie czlowiek na uczestnictwo w powszechnej powierzchownosci. Radze uczyc sie kategorycznego formulowania wlasnego stanowiska.
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: pytanie do was mam 26.01.14, 16:52
                  Hmm, a skąd taka filozofia? Zaczerpnięta z dzieł typu Mein Kampf?
                  • rach.ell Re: pytanie do was mam 26.01.14, 18:03
                    Z doswiadczenia. Jedna z metod glupkow jest usilowanie zmuszenia innych do intelektualnej empati. Trocha jak zlodziej, ktory uwaza, ze powinien zostac zaproszony.
Pełna wersja