Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze

25.01.14, 20:01
Pracujemy razem ale widujemy sie sporadycznie w miejscu jego stanowiska, gdzie przychodze kserować materiały,pomoce itd. Pracuje tutaj od listopada ....no i niestety wzieło mnie troche. Tzn chyba sie zauroczyłam i przestaje kontrolowac to co robie. Facet ,,coż podoba mi sie a jest taki troche miły dla mnie. Np potrafie kserować ale gdy coś nie tak było z ksero ,potrafil wstać od komputera, podejsc i pomóc. Czesto gdy przychodzilam, kserowałam ,przyłapałam go na tym,że ,...gapił sie na mnie zamiast w komputer. Ostatnio Zmiałam do niego pewną przysługe, mogl odmowic, sam ma duzo roboty a tu jeszcze moja prosba do zrobienia ,powiedzy godzina,dwie roboty z konwertowaniem płyt,nagrań.
    • 1eliza12 Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 20:05
      tam miało być "Powiedzmy" godzina, dwie roboty. Powiedział,ze do swojego komputera nie może mnie dopuścic,zebym mogla wykonac to sama ale po pracy zostanie i pomoże mi to co obiecał. Zartem palnełam,ze dostanie czekolade, ma powiedziec jaką lubi. :)
      Okazało sie,ze to co mial zrobic wykonał w godzinach pracy (wiedział,ze zalezy mi na czasie), sam mnie odnalazł w innym dziale i przyniosł płyty.
      Na jego miejscu raczej nie zawracałabym sobie kimś głowy majac stanowisko administracyjne i serio duzo roboty.
      Czy on jest taki koleżeński czy jednak....troche mu sie podobam i to dlatego chcial mi pomoc?
      • rach.ell Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 20:07
        moze jest malo asertywny i nie potrafi powiedziec NIE komus kto mu wciska cos ekstra do roboty.
        • 1eliza12 Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 20:11
          Okazalo sie,ze zajeło mi to mniej niż godzine i oddał mi to jeszcze tego samego dnia, w ktorym przekazałam prośbe. Raczej nie byl zły, mowil, nie ma problemu i byl usmiechniety.
          • rach.ell Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 20:15
            1eliza12 napisał(a):

            > Okazalo sie,ze zajeło mi to mniej niż godzine i oddał mi to jeszcze tego samego
            > dnia, w ktorym przekazałam prośbe. Raczej nie byl zły, mowil, nie ma problemu
            > i byl usmiechniety.

            moze i mu sie podobasz ale nie laduj mu dzien w dzien dodatkowej pracy bo zacznie cie unikac.
      • 1eliza12 Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 20:08
        Niestety ....miał okazje do 1 kroku. Przed świetami zostawilam mu nr telefonu, mial mi napisać sms gdy przyjdzie kurier i zostawi dla mnie paczke u niego w administracji. Pech chcial,ze kurier przyjechal tego samego dnia , ja byłam jeszcze w pracy, odnalazl mnie i przekazal ustnie informacje.......Kurcze..gdyby napisal smsa ....mialabym jego numer...odpisalabym itd.

        • allatatevi1 Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 26.01.14, 13:52
          No ale on ma twój numer, więc gdyby mu zależało napisałby.
          Nie napisał nic - ani życzeń świątecznych ani noworocznych - na 100% nie wpadłaś mu w oko.
      • kol.3 Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 20:16
        Po co mówilaś o czekoladzie, trzeba było powiedzieć że go zapraszasz na piwo w ramach rewanżu.
    • alpepe Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 20:11
      zaproponowanie kawy lub piwa, jak lubisz, cię przerasta?
      • 1eliza12 Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 20:14
        Tak. Mam swoje lata i nie chce wyjść na zdesperowaną kobiete przed nim:(
        Ale ja pytałam was o jego intencje. sama chęc pomocy o niczym nie świadczy?
        Pomogł mi bardzo i to miłe. Mogł sklamac,ze nie ma takiego programu w komputerze i mnie zbyć, a nie zrobil tego.
        • simply_z Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 20:18
          o jesu zaproś go na obiad .
          • 1eliza12 Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 20:24
            No to co wam podpowiada intuicja?
            Prosze nie śmiejcie sie ze mnie.
            Nie, już mu pracy nie dam ,bez przesady. Niestety kserować bede musiała wiec widywac go bede.
            • rach.ell Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 20:26
              nikt sie z ciebie nie smieje, to przeciez bardzo powazna sprawa..skup sie wszak na pracy a jak cos ma z tego wyjsc to wyjdzie. Gorzej jesli koledzy w pracy patrza sie na ciebie jako na nowy towar do wyrwania.
              • 1eliza12 Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 20:30
                Nie:) to raczej babiniec:)
                Masz racje , samo wyjdzie. ....:(
            • six_a Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 26.01.14, 12:56
              > No to co wam podpowiada intuicja?
              zaproś go na wielkanoc do rodziny.
              ale przedtem walentynki. proponuję półmetrowego misia posadzonego na jego biurku z dołączoną karteczką, a na niej pięćdziesiąt wykrzykników i sto znaków zapytania.
              bądź romantyczna i tajemnicza. to mu da do myślenia.
              czy nie należy przypadkiem zmienić pracy.
              • allatatevi1 Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 26.01.14, 13:55
                ahahahahahaha
        • klamkas Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 20:30
          Chęć pomocy świadczy o tym, że a. facet nie umie odmawiać, b. jest miły i uczynny, c. byłaś tak nachalna, że wolał dla świętego spokoju załatwić sprawę szybko i się ciebie pozbyć.

          Co do reszty - nie mam zdania, w twoim opisie nie widzę niczego szczególnego. To, że się na ciebie gapił świadczyć może o tym, że mu nudno - prawie każdy woli spojrzeć na żywą istotę niż ciągle patrzeć w monitor. Że pomógł przy ksero? Może akurat wiedział w czym problem i zamiast marnować twój czas (i swój, bo obcy go rozprasza) naprawił ustrojstwo.

          • 1eliza12 Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 20:33
            Czy chec pomocy od faceta nigdy nie oznacza ,ze ona wpadla mu w oko?
            • klamkas Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 21:30
              Czasami oznacza, ale częściej oznacza, że facet jest po prostu miły (albo ZA miły).
            • burina Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 26.01.14, 07:09
              Kiedyś mój mąż pomógł jakiejś babce włożyć walizkę na półkę w pociągu. Gdy poszedł do toalety, babka mnie uspokoiła, że dużo facetów na nią leci, ale ona nic do mojego nie ma. Doprawdy nie wiedziałam, co odpowiedzieć.
              • six_a Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 26.01.14, 12:53
                > Kiedyś mój mąż pomógł jakiejś babce włożyć walizkę na półkę w pociągu.
                NAJ! :)
    • 1eliza12 NIE byłam nachalna 25.01.14, 20:43
      Rozmowa o pomocy trwała kilka minut, grzecznie poprosilam. Gdy wspomniał,ze to troche czasochłonnie, zostanie po godzinach bo teraz ma troche roboty to powiedziałam,że przepraszam i zmienilam zdanie, chcialam sie wycofac, wyraznie głupio mi sie zrobiło ale stanowczo powiedział,ze mi pomoże i mam sie niczym nie martwić.
      Ok to,ze jest ucznny ok.
      czyli wiekszość was każe mi nie łudzić sie?
      Byłam pewna,ze skoro wykonał prośbe w godzinach pracy na kompie i odłożył na bok swoje sprawy to....że zrobił to bo...........chciał wywrzeć jakieś wrażenie na mnie, być wyjatkowo miłym.
      Ja tak sobie to tłumacze, a na dodatek gościu podoba mi sie szaleńczo:(
      • system.tzw.edukacji Re: NIE byłam nachalna 25.01.14, 20:52
        > Byłam pewna,ze skoro wykonał prośbe w godzinach pracy na kompie i odłożył na bok
        > swoje sprawy to....że zrobił to bo...........chciał wywrzeć jakieś wrażenie na
        > mnie, być wyjatkowo miłym.

        Nie sądzę: każdy facet, jeśli ma odrobinę oleju w głowie, wie, że „bycie miłym” na najgorsza taktyka z możliwych.
      • edzminka Re: NIE byłam nachalna 25.01.14, 20:53
        Masz tak wysoki poziom desperacji, że każdy uczynny i grzeczny facet wydaje Ci się Tobą zainteresowany, czy do tej pory miałaś do czynienie tylko z nieużytymi gburami ;)
        • 1eliza12 Re: NIE byłam nachalna 25.01.14, 20:57
          troche masz racje.
          Troche chamów i dupków spotkałam w życiu, takie zachowanie jak tego faceta to jak balsam dla mnie.
          Ide tam do niego w poniedziałki i środy wtedy mam zawsze troche stron do kserowania. Niestety mówimy sobie na "pan" i "pani" w sumie on sie nie przedstawił:(

          Nie pogardziłabym gdyby zrobił jakiś krok...
          • 1eliza12 Re: NIE byłam nachalna 25.01.14, 21:05
            Tu tez nie chodzi o samą pomoc mi ale o to,ze odwracajac sie na chwile od kserowania przyłapałam go jak zwyczajnie patrzyl sie na moje nogi ...! Zamiast gapic sie w komputer, patrzył jak stoje ...i kseruje. Potem jak zorientowal sie,ze cos zle nacisnełam i z moim ksero było cos nie tak, wstał od kompa i .....znowu pomogł. Az taki uczynny jest??
            • simply_z Re: NIE byłam nachalna 25.01.14, 21:15
              eee bo może tak to wyglądało:

              www.youtube.com/watch?v=Uar8G5nmamo
              • system.tzw.edukacji Re: NIE byłam nachalna 25.01.14, 21:22
                > www.youtube.com/watch?v=Uar8G5nmamo

                O ku..., czwarty. :D
            • klamkas Re: NIE byłam nachalna 25.01.14, 21:35
              To sobie wyobraź - siedzisz cały dzień SAMA w pokoju przed komputerem, ale masz jedną rozrywkę - xero, do którego co jakiś czas przychodzi jakaś panienka. I sama pomyśl - nie odrywałabyś wzroku od komputera w stronę żywej istoty w takiej sytuacji? Bo ja bym odrywała, chyba, że jakaś maszkara się pojawi (taka, że po nocach mogłaby się przyśnić).

              Nie wariuj, chłop jak chłop. Miły, uczynny i woli popatrzeć na kobietę a nie komputer. Nic nadzwyczajnego w tym nie ma.
      • makinetka82 Re: NIE byłam nachalna 26.01.14, 00:03
        Ajjjj... czyli to, co miał zrobić zostając z Tobą po godzinach w pracy, gdzie mielibyście szansę nawiązać bliższe relacje, wolał zrobić w trakcie swoich godzin kosztem własnej pracy? No, to musi być Tobą straaaaaaasznie zainteresowany : D Tak mocno, że się wymigał od pozostania z Tobą sam na sam.

        Czyli wszystko jasne- zakochany, ale asceta :D
        • 1eliza12 nie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 26.01.14, 09:44
          Zaproponowałam,ze zostawi mi włączony komputer i sama to zrobie, po prostu mi go udostepnni.Rozumiesz??????????????????Odmowił bo ma zakaz ,dane poufne w kompie, szef nie pozwala wiec on mi spokojnie przegra płyty. Rozumiesz??????????????
          Nie mowilam,ze ma zostac ze mna
          • makinetka82 Re: nie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 26.01.14, 10:14
            tam miało być "Powiedzmy" godzina, dwie roboty. Powiedział,ze do swojego komputera nie może mnie dopuścic,zebym mogla wykonac to sama ale po pracy zostanie i pomoże mi to co obiecał.

            > Zaproponowałam,ze zostawi mi włączony komputer i sama to zrobie, po prostu mi g
            > o udostepnni.Rozumiesz??????????????????Odmowił bo ma zakaz ,dane poufne w komp
            > ie, szef nie pozwala wiec on mi spokojnie przegra płyty. Rozumiesz?????????????


            Rozumiem, Elizo, że a)zacina ci się klawisz "?" w klawiaturze b) chyba jesteś jeszcze mocno niedojrzałą osobą ;)
            Czytając " zostanie po pracy i mi pomoże " miałam jak najbardziej prawo interpretować, że ty tam wtedy będziesz także, nie ma więc powodu byś traktowała mnie jak osobę ciężkomyślącą :) Na ogół nie mam problemów z rozumieniem słowa pisanego.
            Co do istoty sprawy... 90 % odpowiedzi Cię nie satysfakcjonuje, więc wydaje mi się , że nie przyszłaś tu po odpowiedź, tylko po potwierdzenie swojej teorii, i w ogóle nie dopuszczasz myśli, że facet może być po prostu uczynny.Nie twierdzę, że tak jest, ani , że nie jest tobą na bank zainteresowany, bo tego po prostu nie da się ocenić na podstawie faktu, że skopiował ci płyty. W środę zastąpiłam kolegę na dyżurze, to będzie łącznie jakieś 50 minut... facet ma zonę , troje dzieci. Wierz mi, ludzie bywają czasem po prostu mili : )
            • leptosom Re: nie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 26.01.14, 11:15
              Wierz mi, ludzie bywają czasem po prostu mili : )

              Dobre na zakończenie tego wątku :)
      • allatatevi1 Re: NIE byłam nachalna 26.01.14, 14:00
        No daj spokój - to akurat normalne, zrobił to żeby mieć to jak najszybciej z głowy.

        Nikt nie lubi zostawać po godzinach, a zostawać po godzinach z cudzą pracą to już kompletny przypał. Poza ty może się bał, że jak on zostanie po godzinach a zdecydowanie nie miał ochoty zostawać z toba sam na sam. Zwłaszcza, że w domu pewnie czekała na niego stęskniona ukochana.
        • 1eliza12 Mowilam mu wyraźnie: 26.01.14, 14:07
          czy mogłby mi zostawić włączonego kompa (ten 1 miał nagrywarke) to sama sobie nagram!!!!A on by poszedł do domu!!!! Mowy nie bylo ,zeby zostawal ze mna.Wiec czego mialby sie wystraszyc.
          Przestańcie ze mnie robić jakas maszkare i zmore ,ktorej boi sie ten facet, co ja takiego zrobiłam?????????????????????
          • leptosom Re: Mowilam mu wyraźnie: 26.01.14, 14:09
            przewidujący? ;)
            • 1eliza12 Re: Mowilam mu wyraźnie: 26.01.14, 14:18
              Co przewidujący? tzn uważasz,że on coś zauważył,że podoba mi sie????????
              Jak tak to wstyd:(mi
    • brofran Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 21:15
      Ja na twoim miejscu najpierw zrobiłbym wywiad , czy ten koleś jest wolny , czy nawet przypadkiem nie żonaty. Robisz sobie być może niepotrzebnie nadzieję . A jak wynik będzie pozytywny , to cóż , musisz opanować sztukę podrywu .Motyw już jest - zaproszenie "na kawę " do lokalu po pracy za zgranie płytki. Jeżeli zrewanżuje się i po 1 spotkaniu zaproponuje następne - znaczy się wpadlaś w oko . :-( Ale do jakiegoś trwalszego związku to jeszcze dddaaallleka droga...
      • 1eliza12 Masakra.. 25.01.14, 21:23
        W sumie to zgrał prawie 30.....płyt ..ale to na szkolenie było potrzebne i wiedział jak bardzo jest to ważne. Ale dziwnie..sam mowil,ze to troche potrwa wiadomo nagrywanie itd powiedział,ze bedzie zgrywał po kilka płyt dziennie a tu patrze a on za godzine mnie goni po korytarzu z płytami. Byłam w szoku ale ucieszyłam sie ,ze zdaże z tymi płytami.
        Ja juz o tej czekoladzie wspomniałam, zartem wypytywałam jaką lubi ale stanowczo odmiawiał, przekomarzał sie,ze zadnej nie chce i absolutnie mam nie kupować. Ale wiadomo, czy to by była kumpela też był jakis smakołyk kupiła jej za przysługe.

        mam go na kawe zaprosic??
        • fuzja_jadrowa Re: Masakra.. 25.01.14, 21:39
          > W sumie to zgrał prawie 30.....płyt

          Weźże się ogarnij, taka prosta czynność. Rozumiem 1-2 płyty, ale nie 30. Masz tupet.
          • 1eliza12 Re: Masakra.. 25.01.14, 21:55
            No widzisz. a on sie zgodził.
            Dobra, jestem maszkara i nie mam co liczyc na jakiegokolwiek przystojnego faceta. To chciales uslyszec?
            • fuzja_jadrowa Re: Masakra.. 25.01.14, 22:17
              Rozumiem typowo kobiecą metodę podrywu na dwie lewe rąsie, ale miej dla człowieka litość.

              Mężczyźni nie są wyjątkowo usłużni sami z siebie, muszą mieć z tego jakąś potencjalną korzyść. Nie wykluczam, że możesz być nią ty. Chyba że ten należy do grupy ciapciaków, którzy nie potrafią odmówić kobiecie, choćby przylazła z 400 płytami.
              • 1eliza12 Re: Masakra.. 25.01.14, 22:24
                nie wiem czy ciapciak:)
                A pan wyżej napisał,ze mężczyżni jak pomagaja kobiecie to tylko dlatego,ze sa mili, wiec jaka jest prawda?
                oczywiscie ja bym wolala Twoja wersje,że jednak choc troche mu sie podobam,a zgranie płytek ekspresowo to efekt tego,ze choc troche chciał mi sie przypodobać.
                Cóz po ksero musze do niego przychodzić, ....najwyzej jak nic nie bedzie to wejde, powiem hello, zrobie ksero w milczeniu, i wyjde rzucajac do widzenia z miną pokerzysty:(
                • klamkas Re: Masakra.. 25.01.14, 22:33
                  Ok, wychodząc na przeciw twoim oczekiwaniom - facet ewidentnie na ciebie leci, nie mam co do tego wątpliwości, wszystko co opisujesz, wskazuje na to, że tylko dobre wychowanie powstrzymuje go przed zdarciem z ciebie odzienia i wykorzystaniem kserokopiarki w niecnych celach.

                  Lepiej ci? :)
                  • 1eliza12 Re: Masakra.. 25.01.14, 22:41
                    noooooooooooo dooobra nawet sie usmiałam:)
                    ale poważnie mówiąc ....to co opisałam to troche za mało, koleś powinien wykazać sie bardziej>? dostał mój nr telefonu..a mimo to nie wysłał chociażby głupich życzeń światecznych...
                    • klamkas Re: Masakra.. 25.01.14, 22:43
                      Pewnie dlatego, że nie jest zainteresowany, a ty sobie roisz różne rzeczy, bo się podjarałaś jak nastolatka...
                      • 1eliza12 Sprowadziłeś mnie na ziemie 25.01.14, 22:56
                        Jeśli czytałeś moje posty wyzej to wiesz,ze kiedys na kartce napisałam mu mój nr, poprosiłam o smsa jeśli zjawi sie kurier. Oczywiscie wtedy był tez miły , wtedy jednak jeszcze aż tak bardzo nie podobał mi sie.
                        No ale gdybym była facetem i ktos by mi sie podobał to majac nr telefonu coś bym z tym zrobil, prawda? Wysłałby mi wtedy smsa chociazby po to,zebym MIAŁA JEGO NUMER , PRAWDA?
                        Powiedz mi ,wybij mi go z głowy błagam, poki sie nie zaurocze bardziej. Powiedz mi,ze facet nie jest kompletnie zainteresowany i skończe wątek.
                        • klamkas Re: Sprowadziłeś mnie na ziemie 25.01.14, 23:00
                          Po pierwsze: jestem kobietą ;).

                          Po drugie: przeczytałam wszystko co napisałaś i nie widzę nic, co by świadczyło o zainteresowaniu pana tobą. To co widzę to ogromne pragnienie powyższego z twojej strony. Pan gdyby chciał, ma sporo możliwości wykazać zainteresowanie, ale tego NIE ZROBIŁ.

                          Zajmij się czymś innym (KOGOŚ innego przy prezentowanym poziomie desperacji nie polecam).
                          • 1eliza12 Re: Sprowadziłeś mnie na ziemie 25.01.14, 23:06
                            nie sądziłam,że jestem aż taką desperatką.
                            przypuśćmy,że nie jest żonaty i jest wolny to mam cichą nadzieje,że może on dopiero zacznie coś w moim kierunku robić


                            ech...życie jest brutalne. Znowu przychodzi mnie myśl,ze jestem taka brzydka,ze żaden sie mna nigdy nie zainteresuje:(
                            • klamkas Re: Sprowadziłeś mnie na ziemie 25.01.14, 23:17
                              Będziesz forum brać na litość? Jeśli tak, to wrócę do wersji: "tak, pan jest zainteresowany i następnym razem wykorzysta ksero" :).
                              • 1eliza12 Re: Sprowadziłeś mnie na ziemie 25.01.14, 23:23
                                Nieeeeee.
                                Ale tak miedzy nami szkoda ,że nic tam z jego strony nie wyszło.:( mam nadzieje,ze gościu nie zauważył żadnych podchodów z mojej strony bo chyba ze wstydu nie pójde tam kserowac:):):)
                  • kalllka Re: Masakra.. 25.01.14, 22:44
                    Broniu, pani wlasnie o to chodzi by byc wykorzystana przed kserokopiarka a nie na...
                    wyraźnie nie lubi byc pokserowana
    • leptosom Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 21:40
      ,przyłapałam go na tym,że ,...gapił sie na mnie zamiast w komputer

      pewnie rozbierał Cię wzrokiem. taki biurowy pornosik.
      • 1eliza12 Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 21:58
        Dzięki za powage:(
        • leptosom Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 26.01.14, 11:12
          Proszę. Nie licz na wrobienie go w dziecko.
    • man_sapiens Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 23:07
      Romans w pracy potrafi nieźle skomplikować życie zawodowe. Może facet się tego trzyma.
    • light_in_august Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 25.01.14, 23:50
      Niby masz swoje lata, a lecisz na forum pytać obcych ludzi, czy wpadłaś komuś w oko... Zlituj się.
      Ja rozumiem, że nie chcesz wyjść na desperatkę. Ale przecież możesz chyba zrobić jakiś krok, jeśli Ci się podoba? Uśmiechnąć się. Zagadać. I zobaczyć jego reakcję. Uśmiech i miła rozmowa nie zrobią z Ciebie od razu desperatki. Zrób coś, po prostu, zamiast snuć czcze domysły.
      • 1eliza12 Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 26.01.14, 09:49
        Uśmiecham sie cały czas. a on to odwzajemnia. Jak zebrałam swoje kartki z ksero, zabralam torebke, nie patrzac na niego powiedzialam "do widzenia", otowrzylam drzwi, wyszłam i zrobilam odwrot zeby zamknac drzwi i nie moglam sie powstrzymac,zeby na Niego nie spojrzec-spojrzalam i uśmiech...i c o????? Kserowal cos dla siebie i podniosl głowe , uśmiechnal sie i też odpowiedział "do widzenia".
        A wogole nie spojrzeć :)
        • 1eliza12 Ale czekolade wypada kupic, skoro wspomnialam 26.01.14, 09:51
          Będziemy kwita, wiecej nic od niego nie bede chciała. Pozostanie mi kserowanie i mowienie sobie dzien dobry i do widzenia.
          • makinetka82 Re: Ale czekolade wypada kupic, skoro wspomnialam 26.01.14, 10:17
            ależ dramatycznie zabrzmiało ... ;)
          • light_in_august Re: Ale czekolade wypada kupic, skoro wspomnialam 26.01.14, 14:14
            Tak, tak, siedź w kącie i czekaj aż Cię znajdą... Ech.
        • leptosom Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 26.01.14, 11:17
          zabralam torebke, nie patrzac na niego powiedzialam "do widzenia",

          Wot kul'turnyj narod.
    • jan.walczak Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 26.01.14, 10:20
      prezentujesz myślenie życzeniowe, ten cały "romans" odbywa się wyłącznie w twojej głowie i zamiast zapytać się wprost nakręcasz swoją paranoję
    • neojeriomina Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 26.01.14, 11:23
      Nie, nie wpadłaś i przestań d... zawracać.
    • 1eliza12 Odpuściłam 26.01.14, 12:50
      100% macie racje
      • leptosom Re: Odpuściłam 26.01.14, 13:02
        Trzymaj kontakt. czekamy na cd!
        • 1eliza12 na to czy wezmie czekolade??? 26.01.14, 13:07
          :0;):) odemnie? :);):)
    • allatatevi1 Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 26.01.14, 13:25
      Nie, no co ty.
      Po prostu niektórzy faceci prawie zawsze gapią się w pracy na kobiety (na szczęście nie wszyscy).
      Np. zauważyłam że mój kolega, który siedzi ze mną w pokoju, patrzy się na pupy wszystkich kobiet, które przychodzą do nas w jakiejś sprawie. A jest żonaty od roku.

      Z tą pomocą przy kserze i pomocą z Twoją pracą - to po pierwsze jest standard żeby pomagać nowym pracownikom, bo drugie w niektórych firmach jest taka polityka firmowa, że to jest bardzo dobrze widziane jak się wdraża młodszych stażem pracowników.

      Ja zresztą też zawsze rzucam się do pomocy nowym przy kserze, skanerze, a nawet ekspresie do kawy - i to wcale nie dlatego, że każdy nowy pracownik i pracowniczka wpadają mi w oko. Po prostu dość często zmieniam pracę i z doświadczenia wiem, jakie pierwsze dni są stresujące.
      • 1eliza12 skoro sie patrzył 26.01.14, 14:05
        to może aż taka brzydka nie jestem
        ale kilka osob tu mi napisało gorzką prawde, -miał mój nr mogł sie odezwać gdyby coś tam chciał odemnie..itd.
        Nie wiem,czemu nie potrafie przyjac tego do wiadomosci tylko sie łudzę.zauroczenie ma tak zawsze? np może zgubił ten numer?
        Ale on jest też od takich spraw jak dane każdego z pracowników, szef sam mu dawał moje cv,papiery, a on zakłada teczki. Ma moje wszystkie dane osobowe:)

        Ech....no to sobie chociaż powzdycham do niego;)
        • leptosom Re: skoro sie patrzył 26.01.14, 14:06
          powzdychaj esemesowo ;)
        • allatatevi1 Re: skoro sie patrzył 26.01.14, 14:10
          No niestety, to mówi samo za siebie.
          Miał Twój numer a nawet życzeń świątecznych, noworocznych nie wysłał.

          Gdybyś wpadła mu w oko na 100% by to zrobił.
          • 1eliza12 Wiesz 26.01.14, 14:22
            ja tam wpadam dosłownie na chwile,2 razy w tygodniu, zadnej wiekszej dłużej rozmowy nigdy nie było, czasami mijamy sie na korytarzu, przeddzien Wigilii jak były życzenia i opłatek, podszedl do mnie, złożył życzenia, buziaki itd
            i to wszystko. Kojarzy mnie jako nową pracownice,ale to nie jest moja pierwsza praca,stażu nie robie.
            Stąd durna nadzieja,że może dopiero teraz jak widzi mnie częściej to coś w moim kierunku zrobi. Ale jak mi tu piszecie,ze gość mnie unika, pozbywa sie szybko to jest to fatalne odczucie.
            • senseiek Re: Wiesz 26.01.14, 14:58
              1eliza12 napisał(a):

              > ja tam wpadam dosłownie na chwile,2 razy w tygodniu, zadnej wiekszej dłużej roz
              > mowy nigdy nie było, czasami mijamy sie na korytarzu, przeddzien Wigilii jak by
              > ły życzenia i opłatek, podszedl do mnie, złożył życzenia, buziaki itd

              Skoro zlozyl zyczenia w realu, to idiotycznie byloby zeby jeszcze skladal zyczenia przez sms-y itp..

              > Stąd durna nadzieja,że może dopiero teraz jak widzi mnie częściej to coś w moim
              > kierunku zrobi.

              A niby dlaczego facet mialby do Ciebie pisac i sie narzucac?
              Mozesz sie podobac i on moze nic nie robic.
              Skoro to Ty sie zauroczylas, to Ty powinnas byc strona aktywna.
              Dawanie swojego numeru i czekanie na odpowiedz, to nie jest "bycie aktywna".
              Przy nastepnym kserze spytaj sie czy juz ogladal "Hobbita" albo "Wilka Z Wall Street". Jak powie ze tak, to spytaj sie czy warto na nie isc. Spytaj czy byscie nie mogli kiedys wspolnie pojsc na jakis film. itd.
              Jak powie ze nie ogladal to powiedz ze w srody w Cinema City sa bilety po 14 zl w promocji, wiec moglibyscie wspolnie pojsc i obejrzec.
              ps. I zaplac za swoj bilet, zeby facet nie czul sie jak jelen ktorego sie wykorzystuje do fundowania..
              ps2. A po filmie zaproponuj drinka u siebie ;)
              • 1eliza12 ok 26.01.14, 15:14
                To powiedzmy,że troche sie tam pojawie, pokseruje i ..zobaczę co dalej.Dzieki
        • light_in_august Re: skoro sie patrzył 26.01.14, 14:19
          > ale kilka osob tu mi napisało gorzką prawde, -miał mój nr mogł sie odezwać gdyb
          > y coś tam chciał odemnie..itd.

          A co te kilka osób może wiedzieć? To po pierwsze.
          Po drugie, mogłaś mu nie wpaść w oko od razu. Ale możesz wpaść z czasem. Nie wszystkie znajomości zaczynają się od wielkiego "boom!", czasami trzeba czegoś więcej - rozmowy, lepszego poznania się.
      • leptosom Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 26.01.14, 14:05
        Ja zresztą też zawsze rzucam się do pomocy nowym przy kserze, skanerze,...

        też mam takie odruchy, szczególnie wobec dziewczyn z recepcji ;))
        • 1eliza12 Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 26.01.14, 14:09
          oooo a to czemu im pomagasz????
          • leptosom Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 26.01.14, 14:31
            po pierwsze łagodzę stres nowego miejsca pracy, po drugie, pociąga mnie świeże mięsko:)
            • 1eliza12 Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 26.01.14, 14:35
              No widzisz:)
              A jak powiem,ze on zapamietał moje imie i cokolwiekby sie nie zwracał do mnie to ciagle je wymawia? Ja go nie spytałam o imie,ale wiem jakie ma bo słyszałam jak inni sie do niego zwracają. Jak mi człek obojetny to i imie cieżko zapamietać. A on pamięta

              OOOOO wyśmiewajcie mnie teraz,prosze no dalej
              • leptosom Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 26.01.14, 14:40
                to jakaś nierealna historia :))
              • 1eliza12 przec ież żartowałam:) 26.01.14, 14:53
                Wpadłam po uszy ...
                • leptosom Re: przec ież żartowałam:) 26.01.14, 14:56
                  wkręciłaś. przyśni Ci się ;))
                  • 1eliza12 Re: przec ież żartowałam:) 26.01.14, 15:17
                    Ale reszta to prawda.
                    Jutro pamietać o czekoladzie:) Ciekawe czy ją przyjmie bo kategorycznie NIE CHCIAL nic
                    • leptosom Re: przec ież żartowałam:) 26.01.14, 15:22
                      Zapowiedź słodyczy? Pytanie, czy jada i jaką??? Możesz chybić;)
                      • 1eliza12 Re: przec ież żartowałam:) 26.01.14, 15:26
                        Pytalam z orzechami czy bez, wcześniej jaką wogole lubi ale nie uzyskałam zadnej odpowiedzi. Bezpiecznie kupic mleczną Milke i załatwione. :)
                        Skoro jest taki miły to przyjmie:)?
                        • leptosom Re: przec ież żartowałam:) 26.01.14, 15:31
                          Powinnien przyjąć. Pytanie: czy/jaki będzie komentarz. Możesz sama coś zainicjować. :)
                          • 1eliza12 Re: przec ież żartowałam:) 26.01.14, 15:35
                            hmmmm...jak bedzie stanowczy i nie bedzie chciał to powiem,ze niech do domu do dzieci albo żony\babci dziadka wezmie:)
                            Wybadam,czy jest zajęty...jak tak to sie szybko wylecze i unikne ...komplikacji.
                            • leptosom Re: przec ież żartowałam:) 26.01.14, 15:45
                              czekolada może być kluczem do jego statusu, jeżeli chcesz się wyleczyć:)
                              • 1eliza12 Re: przec ież żartowałam:) 26.01.14, 15:48
                                Oby mi uśmiech nie zszedł z papy jak powie,że ma żone.
                                Life's brutal:)
                                • leptosom Re: przec ież żartowałam:) 26.01.14, 15:51
                                  oby. jeżeli weźmie "dla dziecka" to nie znaczy, że ma zonę. zresztą może być w separacji.
                                • 1eliza12 a tak szczerze 26.01.14, 15:51
                                  czy nie poprosiłam go o z byt wiele jak zgranie tych płyt? tzn moze mnie kojarzyc z niezaradna babką, która zwala innym robote?
                                  bo tak teraz mam wyrzuty sumienia ale skoro uwinał sie w godzine.................sama nie wiem.

                                  Co do ksero to go o pomoc nie prosze a zawsze tyłek podnosi, idzie przez cały pokój i patrzy co kseruje i sam daje wskazówki.
                                  • leptosom Re: a tak szczerze 26.01.14, 15:57
                                    nie sądzę. w każdym razie wysyła sprzeczne (lub wcale) sygnały. nie spłosz go. ;))
                                    • 1eliza12 Re: a tak szczerze 26.01.14, 15:59
                                      wyjaśnij sygnały "sprzeczne"? nie rozumiem

                                      dokładnie chodzi mi o niespłoszenie,a ja mam dar do robienia gaf. ...
                                      • leptosom Re: a tak szczerze 26.01.14, 16:06
                                        podskakuje na Twój widok, ale nie posuwa sprawy do przodu. daj mu trochę czasu na oswojenie się z sytuacją, albo przeciwnie. :)
                                        • 1eliza12 :) 26.01.14, 16:11
                                          chodzi ci o uśmiech i "gapienie sie"?

                                          bede u niego we wtorek dopiero . Planuje na razie nie dawać czekolady ale pokserować w milczeniu (troche olewawczo) i zobaczyć czy zagada . Co ty na to?
                                          • leptosom Re: :) 26.01.14, 16:25
                                            może to "powolniak"? :)
                                            olewawczo może go zniechęcić. lepiej zaciekawić i zaintrygować - może być ciepłym spokojem. :)
                                            • 1eliza12 Re: :) 26.01.14, 16:29
                                              Co ja bym dała,zeby tak było. Zobaczymy:)
                                              • leptosom Re: :) 26.01.14, 16:47
                                                prawie wszystko możliwe. Powodzenia! :)
                                          • zajonc.o.poranku Re: :) 26.01.14, 16:32
                                            1eliza12 napisał(a):

                                            > chodzi ci o uśmiech i "gapienie sie"?
                                            >
                                            > bede u niego we wtorek dopiero . Planuje na razie nie dawać czekolady ale pokse
                                            > rować w milczeniu (troche olewawczo) i zobaczyć czy zagada . Co ty na to?

                                            O przepraszam, niechcący trafiłem na forum "Przedszkole". Noż kyrie elejson. Rasa ludzka wyginie jak się będziecie tak zachowywać.
                      • makinetka82 Re: przec ież żartowałam:) 26.01.14, 15:37
                        Kurde, doszło do tego, że zaczęłam kibicować biednej Elizie.... :( niech się żenią i mają dzieci, to mi ulży :D
                        • 1eliza12 :) 26.01.14, 15:41
                          czemu biedna? nie chce litości
    • zajonc.o.poranku Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 26.01.14, 15:42
      Zaproś go na kawę to się dowiesz. Wolno Ci. Poważnie.
    • bombalska O administratorach 26.01.14, 16:36
      Jego zachowanie ewidentnie wskazuje na to, ze nudzi mu sie w pracy. I to bardzo. Zreszta przytocze slowa innego admina: "Gdyby moj szef wiedzial jak malo mam pracy, to jutro juz bym tutaj nie pracowal. Cala sztuka to udawac, ze jest sie po pachy zakopanym w robocie."

      Pan, jesli sensowny, to na 100% ma babe, jak po 30-tce to na 100% ma zone i dzieci, wiec na co liczysz? Wszystko o czym piszesz to wytwor Twojej wyobrazni. Coraz bardziej sie nakrecasz. Zapytaj go z okazji mroznej pogody, czy mu dzieci nie choruja...
      • 1eliza12 Re: O administratorach 26.01.14, 18:28
        Ostro ,krótko i na temat.
        • 1eliza12 jestem starą panną 26.01.14, 18:37
          To fakt. 29 lat i nic. Od 2 lat w nikim sie nie zakochałam, ani zaden we mnie. Do tego kompleksy i jak to napisaliscie desperacja.
          Faceci róznie myślą o kobietach w naszym wieku, że polują itd. On wie ile mam lat, sam wkładał moje cv do teczki. Ciągle mówi mi na "pani" :) MOże jest młodszy:) na moje oko wygląda jednak na starszego niż ja choć moge sie mylić.
          • julianna Re: jestem starą panną 27.01.14, 15:58
            naprawdę można mieć 29 lat i pisać jak nastolatka ?
            na pocieszenie ci powiem, że "każda potwora znajdzie swego amatora" - tak mi Mam mówiła kiedyś i znalazłam :) :)
            • 1eliza12 Dla tych, ktorzy czekali na ciag dalszy 27.01.14, 20:51
              Musiałam dziś do niego pojsc, ale bez czekolady. Przekazałam ksero od innej pani, a on nie odwracajac głowy od komputera kazał położyć ksero na biurku.
              I tyle. Zero zagadania, zatrzymania mnie, spojrzenia.
              To tylko jednostronne, tylko ja sie zauroczylam, tylko mnie sie podoba fizycznie. Ja jemu jestem obojetna.
              Czy on mogł wyłapać moje spojrzenia?

              jak mi wstyd przed nim,i tak żal ,że ......nic
              • six_a Re: ja czekałam! 27.01.14, 21:05
                > Musiałam dziś do niego pojsc, ale bez czekolady.
                zjadłaś po drodze?
                • 1eliza12 Re: ja czekałam! 27.01.14, 21:14
                  ...............śmieszne:)
                  Nie kupiłam jeszcze. Ale sie wygłupilam...skad u mnie takie paranoje? nienawidze tego w sobie
                  mam mu zniknac z oczu?
                  • six_a Re: ja czekałam! 27.01.14, 21:37
                    nic się nie stało, polacy, nic się nie stało.
                    ja bym usiadła i się napiła.
                    ale nasampierw zupa!
                    bo zimno.
                    • 1eliza12 :( 27.01.14, 22:08
                      jestem żałosna
                      • triss_merigold6 Re: :( 27.01.14, 22:16
                        Nie da się ukryć.
                      • six_a Re: :( 27.01.14, 22:21
                        ojnieprzejmuj się tak, naprawdę. mogę się założyć, że temu gościowi od ksero taka rzecz by nawet nie przyszła do głowy. uśmiechaj się dalej, nie obarczaj go tonami płyt do zgrywania i może się jakoś rozkręci. a jak nie ten, to następny.
                        • 1eliza12 Re: :( 27.01.14, 22:25
                          Wiesz...jakoś chciałabym wyjść z tego z resztkami honoru.
                          a on to nie pan od ksero tylko w administracji całej:)
                          tzn,ze wg ciebie nie zrobilam nic co by wskazywalo,ze on mi sie podoba?
                          Wiesz, jak juz tam jestem to lubie na niego popatrzec, mój wzrok...itd choc z 2 strony nie łaŻe do niego codziennie ale 2 razy w tygodniu wiec mam nadzieje,ze n ie kapnal sie
                          • six_a Re: :( 27.01.14, 22:37
                            a co takiego zrobiłaś, że aż honor miałabyś stracić?
                            oprócz robienia z igły wideł przez cały wątek?
                            • 1eliza12 Re: :( 27.01.14, 22:47
                              za duzo sie patrzylam w jego strone, moze troche za duzo usmiechu, moze to o tej czekoladzie to tez zle bo pomyśli,że wkupiam sie w jego łaski...
                              Moze spaliłam z tymi płytami, zapamieta mnie źle jako taką,ktora mu robote dała i jak mnie widzi,to bedzie sie bał,że znowu dam mu płyty,
                              • six_a Re: :( 27.01.14, 22:52
                                oczy są od patrzenia, moja droga, a usta od uśmiechania się.

                                roboty to ty już mu może z tej całej sympatii nie dokładaj.
                                za to jak najbardziej możesz go zaprosić na kawę w ramach podziękowania za te płyty.
                                jak się wykręci, to będziesz wiedziała, że nie ma sensu brnąć dalej.
                                taki jest twój plan na ten tydzień. wykonaj i raportuj w przyszły poniedziałek.
                                • 1eliza12 Re: :( 27.01.14, 23:00
                                  Ok ale ty z tą kawą to serio? tzn tu nie chodzi o pretekst ale za wykonanie takiej roboty należaloby kazdego zaprosic na kawe ? w 1 momencie myślałam,że tylko podziekuje i ok ,nawet o czekoladzie nie myślałam
                                  • 1eliza12 Re: :( 27.01.14, 23:19
                                    I drugie pytanie:
                                    Czy zamiast zaproszenia na kawe moge coś innego? Coś co da mu do myślenia,ale nie żebym to ja zrobila taki krok jak zapr na kawe. jaakis inny zamiennik?
                                    • six_a Re: :( 28.01.14, 08:53
                                      >jaakis inny zamiennik?
                                      tak, kuśwa, herbata!
                                      • 1eliza12 to nie dla mnie 28.01.14, 17:47
                                        za mało dostałam od niego jakiś sygnałów,że coś by mogłobyć

                                        Z moją niską wartością, -jego odmowa....masakra. Ze wstydu bym tam nigdy kserowac nie szła, nie wiem czy to nie jakas papla i by wszyscy wiedzieli,że go podrywałam
                                        Rozumiesz?
                                        Tak bardzo marze o tym,żeby to on sam zainteresował sie mną. Stad pytam,czy jeste jakaś inna opcja z mojej strony niż zapr go na kawe?
                                        • 1eliza12 oto link 29.01.14, 22:55
                                          na oślą przeniesli
                                          forum.gazeta.pl/forum/w,396,149262530,149262530,Nie_wpadlam_mu_w_oko_Ciag_dalszy_ostateczny.html

                                          czytaj co sie dzialo
    • sibeliuss Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 28.01.14, 09:08
      Ma ochotę Cię przelecieć, nie dorabiaj legend.
      • six_a Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 28.01.14, 09:28
        już nie bądź taki zazdrosny, wiesz, bo nie wypada.
    • wez_sie moim zdaniem powinnas 28.01.14, 09:53
      moim zdaniem powinnas zmienic prace i zaczac pracowac w punkcie ksero
    • raohszana Re: Czy ja mu wpadłam w oko? Oceńcie prosze 30.01.14, 11:52
      Czuję straszliwą desperatkę.
      • 1eliza12 uważasz ,że on widzi we mnie desperatke? 30.01.14, 19:31
        Bo tego boje sie najbardziej,że on to wyczuje
        • raohszana Re: uważasz ,że on widzi we mnie desperatke? 30.01.14, 19:44
          To nie szalej z tą desperacją, nie analizuj, nie kombinuj z wizjami.
          Uważam, że on widzi w Tobie koleżankę, dla której jest miły i uczynny. Ludzie tacy bywają, bez ukrytych intencji, serio. Nikt nie siedzi w jego głowie, a rozmyślanie "a czy jak paczy to znaczy, że mie na żone szykuje?" jest głupie i desperackie.
          • 1eliza12 Re: uważasz ,że on widzi we mnie desperatke? 30.01.14, 19:55
            Wcieło gdzieś moją odpowiedz.
            Rozumiem , choc chciałabym spytac jak moge dowiedzieć sie,czy podobam sie panu czy nie. Zaproszenie go na kawe pierwsza nie wchodzi w gre,nie zniose kosza. Czy jakoś inaczej moge go "wybadać"?
            • raohszana Re: uważasz ,że on widzi we mnie desperatke? 30.01.14, 20:01
              Raczej nie, nie na takim etapie znajomości.
              Macie przerwę na obiad? Jak tak - schodzisz, proponujesz obiad, bo koledzy w ostatniej chwili odmówili, a Ty nie cierpisz sama jeść - ot, żadnego "kosza" nie będzie, luźna i nic nieznacząca propozycja z Twojej strony.

              Generalnie idąc tokiem Twoich kombinacji to na mnie leci większość moich kolegów z roboty. A jeden to w ogóle, bo zażądał wyściskania. Conclusion - zluzuj trochę, nie spinaj tak rzyci.
              • 1eliza12 nie 30.01.14, 20:08
                On kończy póżniej, wiec idzie na obiad a ja 2 godz wcześniej. Wiec lipa. Coż pokręcę się troche, zobaczymy.
                dziewczyny wyżej pisały,że jak on ma moje dane osobowe,tel w ręku i nie dzwoni to kiepski znak.
                Wiem,że to lepiej jak chłop robi pierwszy krok.
                • raohszana Re: nie 30.01.14, 20:18
                  To żaden znak i to wcale nie zawsze lepiej, dlaczego to miałoby być lepiej? Pierwszy krok to żaden wyznacznik przyszłości, to tylko pierwszy krok do zapoznania.
                  • 1eliza12 Re: nie 30.01.14, 20:35
                    Ale świadczyłoby to o tym,że ...podobam mu sie z wyglądu. Przy moich kompleksach ...
                    • raohszana Re: nie 30.01.14, 20:45
                      Nie, nie świadczyłoby.
                      A kompleksy się leczy, bo na razie robią Ci wodę z mózgu i masz rozkminy jak nastka w wieku gimnazjalnym i walisz desperą.
                      • 1eliza12 tzn 30.01.14, 21:18
                        ,że faceci podrywaja też takie, które im sie nie podobają, ze tego co piszesz
                        • raohszana Re: tzn 30.01.14, 21:26
                          Zdarza im się. Podrywają też i takie, które fizycznie średnio, ale inne cechy mają. Podrywają dla sportu, dla żartu, etc. Nie ma jednej, jedynej i słusznej na zawsze odpowiedzi.
                          • 1eliza12 a czy 30.01.14, 21:42
                            a co z moim nr tel, do ktorego ma dostep, a nawet sama go kiedys w ramach pracy na kartce podalam
                            zainteresowany pan cieszylby sie z namiaru na mnie a tu lipa
                            • raohszana Re: a czy 30.01.14, 21:47
                              Nic z Twoim numerem. Do zainteresowania to jeszcze kawałek, dziecko, na litość dowolnie wybranego boga - to nie hamerykancki film, że ktoś Cię zobaczył raz czy dwa i już będzie wydzwaniał. On też nie wie, czy jesteś zainteresowana, czy kogoś masz and so on.
                              • 1eliza12 Re: a czy 30.01.14, 22:40
                                Ok rozumiem. To poczekam troche.
                                • 1eliza12 aaa 30.01.14, 22:41
                                  miałam mu spojrzeć na łapska czy ma obrączkę
                                  to by mnie wyleczyło
                                  • raohszana Re: aaa 31.01.14, 09:56
                                    Czekaj, to Ty się napalasz na chłopa, a nawet tego nie sprawdziłaś? Ja chromolę...
                                    • 1eliza12 ano dziś sprawdziłam,jego stan....:( 31.01.14, 16:05
                                      Dziś poszłam tam . Oto dialog
                                      Wchodze, kseruje. On od razu tekst "Co tam słychać pani Elizo"? Fajny, uśmiechniety, oj jaka byłam happy.Spytał jak płyty czy działają
                                      Odpowiadam:
                                      Tak, super, wszystko ok panie Robercie.
                                      Poprawił mnie na "panie Pawle" (uupsss ktoś go tak kiedyś nazwał wiec byłam pewna,ze tak ma na imie"
                                      Uśmiał sie. Powiedziałam,że słyszałam jak ktoś tak do pana mówił wiec..Spytał kto. No to zaczełąm żartować "Oj nie powiem nie powiem, nieważne".
                                      I wtedy dodałam "A tak to nic nie słychać, ale gardło mnie boli, cieżko mi sie mówi, zimno fatalna pogoda"...I tu padły jego słowa:
                                      " No tak, ludzie chorują, moja żona i syn też chorzy"
                                      I wtym momencie ciemno przed oczami miałam, ale zachowałam "Poker face". Nawijał, nawijał, o chorobie, kasie na leki, papa mu sie nie zamykała,
                                      Starałam normalnie z nim rozmawiać
                                      • 1eliza12 Re: ano dziś sprawdziłam,jego stan....:( 31.01.14, 16:10
                                        Po koniec rozmowy, jak tak mi ciagle na "Pani Elizo" mówił, zaproponowałam przejście na ty, podskoczył do mnie przedstawił sie ja tez ......wział moją reke i cmoknął. Zażartowałam coś tam pod nosem i wyszłam.
                                        Zyczenia świateczne tez byly z cmoknieciem w ręke choc osobiście tego nie lubie.

                                        Pan jest zajęty i mimo iż łza mi popłyneła troche to już wie,ze sie nie zbłaźnie przed nim,
                                        Mam nadzieje,ze wspomnienie o żonie i synu to był total spontan a nie przekaz
                                        "Zmykaj mała nie masz czego tu szukać".

                                        Powiem tak: jego żona to mega szczęściara. Ide sobie pochlipać
                                        • leptosom love story 31.01.14, 16:50
                                          normalnie. chlip chlip.
                                          • 1eliza12 Re: love story 31.01.14, 17:02
                                            wam też sie wydaje,ze wspomniał o żonie celowo?
                                            • sumire Re: love story 31.01.14, 17:44
                                              nie.
                                              dobra rada - nie traktuj każdego męskiego spojrzenia, wypowiedzi etc. jako uwertury do randki, bo albo zwariujesz, albo oni będą pierzchać, gdzie pieprz rośnie, albo jedno i drugie.

                                              get over it, nie znałaś nawet jego imienia, nie ma nad czym płakać.
                                            • 1eliza12 może 31.01.14, 19:23
                                              to jest to
                                              Nie umiem odróznic sympatycznego faceta od takiego, który jest miły bo mu sie podobam.

                                              Niestety w swoim marnym życiu prywatnym 2 na 3 facetów miałam dupków i chamów, po których do dziś mi wstyd,że wogole z nimi byłam.
                                              Masochizm bycia z kimkolwiek byleby njie być samym-minął. Teraz doceniam fakt,ze facet miły wcale nie oznacza ciepłej kluchy-maminsynka, pantoflarza tylko ....................prawdziwego i fajnego faceta.
                                              Ten pan jak mi pomagał ( dziś też podpowiedział w praCY co i jak mam sobie załatwić) to było to dla mnie jak balsam dla duszy. Cmok w ręke był dla mnie krepujący i nie lubie tego ale wybaczam.
                                              Jego żona ma fajne życie z nim.
                                              Dobrze,że to tylko zauroczenie.
                                              • klamkas Re: może 31.01.14, 19:46
                                                A po czym wnioskujesz, że ma z nim fajne życie? Bo on obcym babom w pracy pomaga? A może w domu nie kiwnie palcem, tłucze żonę, głodzi dziecko...

                                                Dziewczyno, nic o nim nie wiesz. Zadurzyłaś się jak nastolatka w jego wyglądzie i kilku miłych gestach. Nie znasz go, a wyobrażasz sobie bóg wie co na temat cudownego życia z nim. Planowałaś już ile powinniście mieć dzieci i czy kominek zrobić w salonie czy sypialni?

                                                Odpuść, bo oszalejesz, a mężczyźni wokół ciebie nabawią się mani prześladowczej.
                                                • 1eliza12 Re: może 31.01.14, 19:53
                                                  Jest niezwykle uczynny i miły i to sie czuje po prostu. No i wiesz..jak mnie sam dzis wogole zagadał, cieżko to opisać. Ma , takie dziwne ale fajne podejscie do człowieka, cokolwiek by nie zaczał mówić ciągle wymawiał moje imie , pani Elizo to pani Elizo tamto, choć formalnie nikt nas sobie nie przedstawił. Nie wiem moze od innych tez ma taki styl, podejście indywidualne.

                                                  Tak, uważam,ze jest kochajacym i dobrym mężem.
                                                  • 1eliza12 Ale czegoś sie boje 31.01.14, 19:57
                                                    Zanim dziś padło słowo ,że ma żone troche z nim durnowato flirtowałam. Jak okazało sie,że pomyliła jego imie zaczełam sie tłumaczyć,ze "ktoś tak do pana tu sie kiedys chyba odezwał i zapamietałam". On sie zaśmiał,ze na 100 coś mi sie pomyliło. Wtedy zrobiłam tajemniczą mine i po chwili udałam,ze sobie przypomniałam. Po moich słowach "ach już wiem kto i jak to było"
                                                    A on z 3 razy spytał "A KTO , kto????" Odpowiedziałam "A nikt, a nikt" ....zrobiłam sie czerwona chyba i odwrociłam w strone ksero...Potem znow spytał "Ale kto" a ja znow "EE tam nie powiem"

                                                    No a potem była rozmowa o chorym moim gardle i wspomniał o żonie. I dooopa.
                                                  • 1eliza12 Re: Ale czegoś sie boje 31.01.14, 20:01
                                                    Wyszło,że może chciałam wiedzieć jak ma na imie i sie kogos spytałam...a go to zaintrygowało. Podskakiwał na tym krzesełku,zebym koniecznie powiedziała ,kto przekrecił jego imie i czemu mu nie chce powiedzieć.
                                                    Teraz mam 5 dni urlopu wiec zejde mu z drogi.
                                                  • klamkas Re: może 31.01.14, 20:05
                                                    Zauważ: twoja historia pokazuje, że nie znasz się za bardzo na ludziach (mam na myśli dwóch poprzednich partnerów). Oprócz tego jesteś tak spragniona uczucia i miłych gestów, że nadinterpretujesz jego zachowania.

                                                    Ps. Mam znajomego - uczynny, miły, w pracy szczery do bólu (i wtedy kiedy trzeba powiedzieć miłą prawdę i tą nie miłą), z klasą, taktem. Oczytany, na czasie z tzw. "wyższą kulturą". Babki mdleją po godzinie w jego towarzystwie, bo jest taki och i ach i taki wyjątkowy i tak się nimi interesował i słuchał, wrażliwy, inteligentny i każda od razu czuje się przy nim jak ta jedyna. Ten sam chłop ma zakaz zbliżania do własnej żony i dzieci. Oprócz przemocy fizycznej i ekonomicznej zafundował żonie kilka zdrad.
                                                  • 1eliza12 Re: może 31.01.14, 20:21
                                                    trafiłas w sedno, miło mi sie zrobiło jak tak mnie miło traktował.
                                                  • 1eliza12 Re: może 31.01.14, 20:26
                                                    i do tego moj typ z wygladu,i tak mnie wzieło.
                                                    ale zapewniam cie, to nie ten sam typ ,który ty opisałas.
                                                  • klamkas Re: może 31.01.14, 20:32
                                                    OCzywiście, jest dobrym człowiek i fantastycznym mężem i ojcem, bo pocałował cię w rękę i mówił "pani Elizo". No i płyty nagrał. Wiemy.

                                                    Dorośnij, zanim dasz zrobić sobie krzywdę...
                                                  • 1eliza12 Re: może 31.01.14, 20:44
                                                    Rozważe to co napisałaś. Dzięki.
                                                  • 1eliza12 a te babki z pracy 31.01.14, 20:50
                                                    wiedzą ,ze ten znajomy ma druga twarz?
                                                  • klamkas Re: a te babki z pracy 31.01.14, 21:11
                                                    Nie. I gdybym nie znała obojga (jego i jego byłej żony) prywatnie, to pewnie też bym się zachwycała. Wobec mnie jest równie szarmancki, co wobec pozostałych. Jest świetnym pracownikiem. Służbowo bardzo mu ufam. Tyle, że pamiętam siniaki jego żony i strach w oczach dziecka, więc poza firmą ograniczyłam kontakty do minimum a wszelkie poufałości w pracy ucięłam dawno temu.

                                                    Wiesz, nie chcę ci sprawiać przykrości. Ale wszystko co piszesz jest tak naiwne i infantylne, że trudno się oprzeć wrażeniu, że pisze to zauroczona 12-latka z niedoborem ojcowskiej miłości.
                                                  • 1eliza12 ok 31.01.14, 21:19
                                                    jest jak opisałaś, jestem spragniona uczuć , przytulenia i ten pan je we mnie jeszcze bardziej nakręcił.
                                                    Ok może i innych pracowników tez tak szanuje i jest uczynny
                                                    Może do mniej troche bardziej bo widział,że nowa i chciał oswoić jakoś z miejscem pracy,????
                                                    Ale moje imie wymawia często\innych osób nie, wiec tutaj jest różnica.

                                                    Ja sie zauroczyłam , pora sie otrząsnąć
                                                  • raohszana Re: ok 31.01.14, 22:10
                                                    Nie świruj tak następnym razem jak jakiś facet będzie miły. Albo przenieś się do nas - same miłe facety - to się nazwyczaisz :P
                                                  • 1eliza12 tylko 31.01.14, 23:13
                                                    niepotrzebnie wyleciałam z tym drażnieniem sie z nim o to kto pomylił jego imie, wyszło,że rozmawiałam z kimś o NIM
                                                    i pan na krzesełku wysiedzieć nie mógł. ;:)
                                                    mam nadzieje,ze nie zauważył mojego desperadzkiego przyłażenia do niego z byle pierdołami:)
                                                  • raohszana Re: tylko 31.01.14, 23:18
                                                    Powiedzmy sobie szczerze - raczej nie przejmował i nie jarał się każdym Twoim słowem i gestem jak Ty jego.
Pełna wersja