kobieta z dzieckiem

29.01.14, 02:17
odnosnie zywo dyskutowanej kwestii wiazania sie z osobami z tzw. bagazem:

fakty:
- kobieta, 30 lat, syn szescioletni
- uczciwie i ciezko pracuje, o syna dba
- fajna, inteligentna, rozsadna i dajaca sie kochac dziewczyna
- byly maz, ktory nie dotrzymuje obietnic danych dziecku, nie akceptuje potencjalnej nowej sytuacji rodzinnej swojego dziecka, zapowiada, ze bedzie umyslnie utrudnial nam zycie np. zagraniczne wyjazdy, jest agresywny itd.

zrezygnowalem. nie mam dzieci, nigdy nie bylem zonaty, wiec po co mialbym w te sfere wchodzic az z takim impetem? ale gdyby ten ostatni fakt zastapic:

- byly maz/zona ktory(a) dba o potomka, nie kontestuje nowego zwiazku swojego bylego partnera/ki, nie przysparza klopotow gdy chodzi o byle wakacje, na ktore dziecko tez jedzie i pewnie sie swietnie ubawi i caloksztaltnie jest mila osoba.

przeciez tak to wlasnie najczesciej bywa. i jakie sa wtedy przeszkody?

z obu frontow poprzednich dyskusji nad wyraz wybijal sie tylko jeden argument: "jego byla albo jej byly bedzie w moim zyciu. beda nas nachodzic, przeszkadzac i burzyc harmonie"

problem w tym, ze jak zakladam, wiekszosc "racjonalistow" nie mialo do czynienia z zadna z tych okolicznosci.

nie ma normalnych ludzi na tym swiecie? kazda osoba z dzieckiem stanowi zagrozenie? moj przyklad jest wyjatkiem od reguly. wiecej wiary w ludzi.




    • zabieganab Re: kobieta z dzieckiem 29.01.14, 08:38
      > nie ma normalnych ludzi na tym swiecie?


      :-)
      jakze pieknie zaspiewal Niemen: ...dziiiiwny jest ten swiat....

      Wiesz... ja mysle, ze sa jeszcze normalne ludki na tym swiecie i to moze nawet nie tak daleko, jak nam sie wydaje. Ale nasze oczekiwania... i wyobrazenia..... chyba utrudniaja nam samym zywot ;-)

      Ale faktem jest, ze jesli ktos sie wiaze z partnerem, krory ma dziecko/ci z poprzedniego zwiazku, to trzeba liczyc sie z utrudnieniami.... Co nie oznacza, ze musi sie ulozyc zle ;-)
    • gustavo.fring Re: kobieta z dzieckiem 29.01.14, 08:47
      wszedlem napisał:

      > odnosnie zywo dyskutowanej kwestii wiazania sie z osobami z tzw. bagazem:
      >
      > fakty:
      > - kobieta, 30 lat, syn szescioletni
      > - uczciwie i ciezko pracuje, o syna dba
      > - fajna, inteligentna, rozsadna i dajaca sie kochac dziewczyna
      > - byly maz, ktory nie dotrzymuje obietnic danych dziecku, nie akceptuje potencj
      > alnej nowej sytuacji rodzinnej swojego dziecka, zapowiada, ze bedzie umyslnie u
      > trudnial nam zycie np. zagraniczne wyjazdy, jest agresywny itd.
      >
      > zrezygnowalem. nie mam dzieci, nigdy nie bylem zonaty, wiec po co mialbym w te
      > sfere wchodzic az z takim impetem? ale gdyby ten ostatni fakt zastapic:
      >

      Pospotykasz się z 3x-letnimi singielkami, co to zawsze były w "centrum zainteresowania" i tego oczekują, to jeszcze zdążysz przemyśleć i pożałować swojego wyboru ;)

    • neojeriomina Re: kobieta z dzieckiem 29.01.14, 09:15
      Z lektury forów rozwodowych wynika, że raczej patologia jest częstsza, niż norma, jeśli chodzi o kontakty eksów ze sobą i żonglerkę dzieckiem (dziećmi). Trudno się dziwić, że ktoś może nie mieć ochoty na wchodzenie w ten układ. Poza tym zdarza się tak, że dopóki jedna strona jest wolna, eks zachowuje się ok, a kiedy ta osoba sobie kogoś znajduje, w eks(a) wstępuje diabeł. I czasem to są takie odruchy typu "pies ogrodnika". Poza tym oprócz diabelskich eksów mało kto bierze pod uwagę uczucia tych dzieci. Większość dzieci, zwłaszcza w wieku od 3-10 marzy głównie o tym, by ich rodzice byli razem, na przekór wszystkiemu. Osoba z zewnątrz często traktowana jest jak intruz. A psychika dziecka to skomplikowany twór, nie każdy ma podejście i nie każdy ma ochotę je mieć.
      • scibor3 Re: kobieta z dzieckiem 29.01.14, 11:25
        Jasne. Z wizyt w szpitalach wiem, że prawie wszyscy ludzie są chorzy a czasem umierający.
    • chinski_czosnek Re: kobieta z dzieckiem 29.01.14, 09:28
      Może być to rodzaj testu. Za mężczyzn, którzy z góry zakładają klęskę, bo jest dziecko ja również dziękuję, szkoda na nich czasu.
      • piotr_57 Re: kobieta z dzieckiem 30.01.14, 14:39
        chinski_czosnek napisała:
        Za mężczyzn, którzy z góry zakładają klęskę, bo jest
        > dziecko ja również dziękuję, szkoda na nich czasu.

        O! To właśnie jest prawidłowe podejście.
        Z Twoją tezą domyślną się nie zgadzam, ale Twoje stanowisko jest uczciwe, a więc prawidłowe. :)
        • chinski_czosnek Re: kobieta z dzieckiem 30.01.14, 15:42
          A jaka jest moja teza domyślna ? :)
          Po prostu zakładam, że mężczyzna, który nie ma ochoty nawet spróbować zawalczyć o związek z kobietą, która ma dziecko, gdyż przeraża go ten "bagaż" nie jest na tyle zaangażowany, żebym mogła czuć się przy nim bezpiecznie i próbować z nim coś stworzyć. Wdzięczna jestem tym, którzy są szczerzy i grają w otwarte karty. Rozumiem te obawy - do pewnego stopnia.
          Gdy sprawy są postawione jasno można zdecydować, czy bawić sie w to dalej, na zasadzie zabawy właśnie, tymczasowości, z której też można wynieść dużo dobrego.
          • piotr_57 Re: kobieta z dzieckiem 30.01.14, 16:08


            . chinski_czosnek napisała:

            > A jaka jest moja teza domyślna ? :)

            Pobrzmiewa mi (w Twojej wypowiedzi) teza mówiąca, że facet stroniący od związku z kobietą z dzieckiem, jest "niepełnowartościowy", nie w pełni jest facetem, a już na pewno nie grzeszy odwagą.

            > Po prostu zakładam, że mężczyzna, który nie ma ochoty nawet spróbować zawalczyć
            > o związek z kobietą, która ma dziecko, gdyż przeraża go ten "bagaż" nie jest n
            > a tyle zaangażowany, żebym mogła czuć się przy nim bezpiecznie i próbować z nim
            > coś stworzyć.

            Tu są aż dwie tezy: a) ...jeśli mężczyzna nie ma ochoty, to znaczy, że to go przeraża...
            b) ...żebym mogła z nim próbować...

            Teza "a" jest dyskusyjna. Znam co na najmniej kilka innych powodów dla których facet nie chce "wchodzić" w taki układ.
            "b" lekki brak konsekwencji- jeżeli on unika takiego układu, to Twoje "chcę-nie chcę" jest zupełnie bez znaczenia :)

            Wdzięczna jestem tym, którzy są szczerzy i grają w otwarte kart
            > y.

            To właśnie podkreśliłem, należy od razu uczciwie postawić sprawę.

            Rozumiem te obawy

            Ja też; i to na tyle, że jestem jednym z tych, którzy nigdy by w taki układ nie weszli.

            > Gdy sprawy są postawione jasno można zdecydować, czy bawić sie w to dalej, na z
            > asadzie zabawy właśnie, tymczasowości, z której też można wynieść dużo dobrego.

            To nie dla mnie. Związek "dla zabawy" jakoś mnie nigdy nie kręcił. Dla zabawy to można określić pewne rewiry, które można "zwiedzać" we dwójkę, ale (od samego początku) bez żadnych zobowiązań.
            • chinski_czosnek Re: kobieta z dzieckiem 30.01.14, 17:02
              Zacznę od końca.
              Zabawa - może nie końca właściwe określenie; bycie razem w celu umilenia sobie wzajemnie jakiegoś etapu życia ? - też nie brzmi dobrze, kiedyś dostało mi się tu na forum za zbyt mało czołobitne podejście do zjawiska "związku"...;)

              > Pobrzmiewa mi (w Twojej wypowiedzi) teza mówiąca, że facet stroniący od związku
              > z kobietą z dzieckiem, jest "niepełnowartościowy", nie w pełni jest facetem, a
              > już na pewno nie grzeszy odwagą.

              Owszem, pewną nutkę zdegustowania takim podejściem dobrze wyczułeś, ale, odwracając sytuację, w wypadku gdyby na danym mężczyznie nie zależało mi AŻ tak ja również jego "bagaż" traktowałabym jako jeden z argumentów na nie. Natomiast gdybym uznała, że TO JEST TO "bagaż" nie miałby znaczenia, o dobre rzeczy trzeba walczyć, zawsze tak uważałam i postępowałam.
              Tak, dobrze mieć jasną sytuację, ale gdy mężczyzna na pierwszą randkę przychodzi z tezą, że możemy się poznać, polubić itd. ale na poważnie nic z tego nie będzie, bo jest dziecko jest dla mnie, cóż, podszyty tchórzem jednak, bo z góry sygnalizuje, że komplikacje to nie dla niego, a w życiu bywa różnie, jak zachowa się, gdy los postawi go przed inną próbą ? Nie czuję, że będzie dla mnie oparciem.

              > Tu są aż dwie tezy: a) ...jeśli mężczyzna nie ma ochoty, to znaczy, że to go pr
              > zeraża...
              > b) ...żebym mogła z nim próbować...
              >
              > Teza "a" jest dyskusyjna. Znam co na najmniej kilka innych powodów dla których
              > facet nie chce "wchodzić" w taki układ.

              A jakież to mogą być argumenty poza owym przerażeniem potencjalnymi komplikacjami? I niedostatecznym zaangażowaniem, które, podkreślam, jest wystarczającym usprawiedliwieniem.

              > "b" lekki brak konsekwencji- jeżeli on unika takiego układu, to Twoje "chcę-nie
              > chcę" jest zupełnie bez znaczenia :)

              Mogę nie chcieć lub chcieć kontynuować tę znajomość, w dowolnej formie - nie tylko jako układ łóżkowy, co mi zaraz pewnie ktoś wytknie ;)
              • piotr_57 Re: kobieta z dzieckiem 30.01.14, 18:20
                chinski_czosnek napisała:
                ...kiedyś dostało mi się
                > tu na forum za zbyt mało czołobitne podejście do zjawiska "związku"...;)
                A cóż Cię obchodzi zdanie przygłupów okupujących wszystkie fora. Ignor, to jedyna, sensowna opcja.

                > Owszem, pewną nutkę zdegustowania takim podejściem dobrze wyczułeś, ale, odwrac
                > ając sytuację, w wypadku gdyby na danym mężczyznie nie zależało mi AŻ tak ja ró
                > wnież jego "bagaż" traktowałabym jako jeden z argumentów na nie. Natomiast gdy
                > bym uznała, że TO JEST TO "bagaż" nie miałby znaczenia, o dobre rzeczy trzeba w
                > alczyć, zawsze tak uważałam i postępowałam.

                Dla mnie to nie jest "jeden z argumentów" a główny argument. Wychowałem dwoje własnych dzieci i wiem jakie to niesie problemy. Otarłem się o granicę własnych możliwości. Nie wyobrażam sobie żebym dał radę podnieść poprzeczkę jeszcze choćby o jedno oczko więcej. A wychowanie cudzego dziecka podnosi tę poprzeczkę nie o jedno a o kilka oczek.


                > Tak, dobrze mieć jasną sytuację, ale gdy mężczyzna na pierwszą randkę przychodz
                > i z tezą, że możemy się poznać, polubić itd. ale na poważnie nic z tego nie będ
                > zie, bo jest dziecko jest dla mnie, cóż, podszyty tchórzem

                Dlaczego tchórzem? A może odpowiedzialnością? Może zna swoje możliwości, swoje blokady, obawy etc.?

                ... bo z góry sy
                > gnalizuje, że komplikacje to nie dla niego, a w życiu bywa różnie, jak zachowa
                > się, gdy los postawi go przed inną próbą ?

                Moim zdaniem to wadliwa argumentacja. To, że ktoś boi się skoczyć z mostu do rzeki nie musi oznaczać, że nie skoczy do wody by ratować tonącego. Każda sytuacja jest inna. Zupełnie czym innym jest unikanie problemów, gdy jeszcze ich nie ma, a czym innym "uciekanie" od nich, gdy one już powstaną.

                Nie czuję, że będzie dla mnie oparci
                > em.

                No cóż, odczucia to sprawa indywidualna, nie podlegająca dyskusji.

                > A jakież to mogą być argumenty poza owym przerażeniem potencjalnymi komplikacja
                > mi?

                Odpowiedzialność, znajomość własnej psychiki, a nawet względy religijne, ortodoksyjność religijna rodziny. Powodów może być wiele.

                I niedostatecznym zaangażowaniem, które, podkreślam, jest wystarczającym us
                > prawiedliwieniem.

                Człowiek mający taką blokadę nie angażuje się w takie związki, po prostu podświadomie "nie widzi" takich osób, są dla niego równie obojętne (jako obiekty) jak dzieci, mężatki, czy 80 letnie babcie.

                > Mogę nie chcieć lub chcieć kontynuować tę znajomość, w dowolnej formie - nie ty
                > lko jako układ łóżkowy,

                A; to rzecz oczywista, ale rozmawialiśmy o związku!

                co mi zaraz pewnie ktoś wytknie ;)

                Zdecydowanie zbyt duże znaczenie przywiązujesz do postów troli. Niech sobie piszą co chcą, forum jest dla Ciebie.
                • chinski_czosnek Re: kobieta z dzieckiem 31.01.14, 10:12
                  Tak, tak, tak, ograniczenia, blokady, odpowiedzialność.... Niestety nadal uważam, że jest to podszyte chęcią, żeby było lekko, łatwo i przyjemnie, a przykłady wielu patchworkowych rodzin, które dobrze funkcjonują, bo ktoś podjął ryzyko mimo, że mógł zasłonić się swoimi lękami, utwierdzają mnie w tym.
                  Owszem, mogę zrozumieć postawę człowieka po przejściach, który emocjonalnie już jest w pewnym stopniu zbyt wypalony na to, żeby wchodzić do tak głębokiej rzeki, inne względy - niech będzie religijne, jeszcze jakieś można by wydumać, ale w sytuacji, gdy brak wyraznych powodów poza "boję się, bo mam znajomych, którzy mają znajomych, którzy męczą się w takim ukladzie" pozostanę przy swoich odczuciach, o których pisałam wcześniej.
                  • piotr_57 Re: kobieta z dzieckiem 31.01.14, 19:15
                    chinski_czosnek napisała:

                    ...nadal uważa
                    > m, że jest to podszyte chęcią, żeby było lekko, łatwo i przyjemnie,

                    ?? Nie zgadzam się! Ma być normalnie, a nie łatwo i przyjemnie. Chcesz stworzyć wrażenie, że kobieta z dziećmi poszukująca nowego związku jest normą i wszyscy którzy temu negują są niepełnowartościowi. Rzadko kiedy bywam brutalny, ale odpowiem Ci, że to kobieta z dziećmi jest elementem niepełnowartościowym, na "rynku" zawierania związków. Facet, który omija takie kobiety nie jest niepełnowartościowy, jest tylko normalny, "przelotowy", statystyczny. Natomiast facet decydujący się na taki związek jest (wariantowo) albo kretynem albo bohaterem. Bohaterem, jeżeli w pełni zdaje sobie sprawę z czekających go problemów, a mimo to decyduje się. Natomiast kretynem jest wówczas gdy "pakuje się" w tego typu związek nie mając pojęcia o problemach z tym związanych.

                    a przykłady
                    > wielu patchworkowych rodzin, które dobrze funkcjonują, bo ktoś podjął ryzyko m
                    > imo, że mógł zasłonić się swoimi lękami, utwierdzają mnie w tym.

                    Jedno drugiemu nie przeczy. Zawsze byliśmy narodem bohaterów. Samosierra, Powstanie Warszawskie, Marzec 68, gdzie spojrzec sami bohaterowie. A skutek? - no cóż, różnie to bywa.

                    > Owszem, mogę zrozumieć postawę człowieka po przejściach, który emocjonalnie już
                    > jest w pewnym stopniu zbyt wypalony na to, żeby wchodzić do tak głębokiej rzek
                    > i,

                    Znów jesteś niekonsekwentna!! Raz piszesz, że takie związki to norma, a tu, że to jest jednak "wejście do głębokiej wody...". Norma nigdy nie stanowi głębokiej wody, norma polega na tym, że jest "skrojona" na rozmiar przeciętniaka.

                    inne względy - niech będzie religijne, jeszcze jakieś można by wydumać, ale
                    > w sytuacji, gdy brak wyraznych powodów poza "boję się, bo mam znajomych, którzy
                    > mają znajomych, którzy męczą się w takim ukladzie" pozostanę przy swoich odczu
                    > ciach, o których pisałam wcześniej.

                    Z odczuciami, uczuciami, gustami - nie dyskutuje się. Masz prawo zarówno do własnych odczuć jak i do głoszenia ich. Wierz mi, że absolutnie szczerze życzę Ci, żebyś spotkała wspaniałego faceta, który Ciebie pokocha, a dziecko co najmniej zaakceptuje:)
                    • chinski_czosnek Re: kobieta z dzieckiem 31.01.14, 20:19
                      Czasy, gdy rozwódka czy panna z dzieckiem była na rynku matrymonialnym zjawiskiem rzadkim i podejrzanym chyba już dawno minęły ? Nawet w niewielkich, mało tolerancyjnych środowiskach coraz częściej akceptuje się fakt, że w życiu układa się różnie i samotne macierzyństwo nierzadko bywa dowodem odwagi - bo jest wyrazem niezgody na tkwienie w złym związku - a nie ułomności danej kobiety.
                      Oczywiście nie końca jest tak dobrze z tym zrozumieniem, co widać choćby w zjadliwych komentarzach w necie. Część z tych ziejących pogardą do kobiet "drugiego czy jeszcze dalszego sortu" kiedyś będzie musiało zweryfikować swoje stanowisko, gdy los da im kiedyś po pupce i postawi w tym samym miejscu :)
                      Dramatyzujesz pisząc, że facet, który decyduje się ten straszny los bycia partnerem kobiety z dzieckiem musi być kretynem lub bohaterem. Znam takich mężczyzn, nie wyglądają ani na durniów ani na umęczonych swych bohaterstwem męczenników. Ot, żyją zwykłym, może bardziej skomplikowanym logistycznie, życiem.
                      Jeśli ktoś ma tak histeryczne podejście do tematu rzeczywiście lepiej, żeby nie próbował pokonywać swych blokad, nikomu to niczego dobrego nie przyniesie.
                      Za życzenia dziękuję, choć nie czuję się wygłodniałym poszukiwaczem czyjejś akceptacji ani towarem na rynku.
                      Tak, to przytyk do dość często pojawiającej się opinii, że samotna kobieta z dzieckiem to desperatka rzucająca się na każdego, kto okaże jej cień zainteresowania z nadzieją, że pozwoli jej się zaobrączkować ;)
                      • piotr_57 Re: kobieta z dzieckiem 31.01.14, 21:23
                        chinski_czosnek napisała:


                        > Za życzenia dziękuję, choć nie czuję się wygłodniałym poszukiwaczem czyjejś akc
                        > eptacji ani towarem na rynku.
                        > Tak, to przytyk do dość często pojawiającej się opinii, że samotna kobieta z dz
                        > ieckiem to desperatka rzucająca się na każdego, kto okaże jej cień zainteresowa
                        > nia z nadzieją, że pozwoli jej się zaobrączkować ;)

                        W moich życzeniach nie było takiej intencji. Po prostu życzyłem Ci tego, co sam uważam za najlepsze. Według mojego pojęcia, człowiek powinien żyć w stadzie (rodzinie), ponieważ (z natury rzeczy) jest stworzeniem stadnym. Samotną matką nie jest się do śmierci. Ani się obejrzysz jak dziecko "odmaszeruje" w świat, a wtedy zostaje już tylko samotność.
                        Nie było tam żadnego podtekstu.
                        • chinski_czosnek Re: kobieta z dzieckiem 31.01.14, 21:53
                          Nie podejrzewałam cię o złe intencje. Co do reszty - dramatycznie to brzmi: samotna matka z dzieckiem, niepotrzebnie, nie odczuwam samotności, może to feler, ale na tyle lubię niezależność, że stawka naprawdę musi być wysoka, żeby chciało mi się z niej zrezygnować. Pozdrawiam :)
                          • piotr_57 Re: kobieta z dzieckiem 01.02.14, 10:24
                            chinski_czosnek napisała:

                            > Nie podejrzewałam cię o złe intencje. Co do reszty - dramatycznie to brzmi: sam
                            > otna matka z dzieckiem, niepotrzebnie, nie odczuwam samotności,

                            To stan przejściowy. Mój ojciec też nigdy nie potrzebował nikogo, a już na pewno rodziny. Za to po przekroczeniu 80 zaczął narzekać na samotność i na nas, że "...inni to mają rodzinę, a on jest samotny mimo, że "wychował" dwoje dzieci...". Poczucie samotności nasila się wraz z wiekiem.

                            może to feler,
                            > ale na tyle lubię niezależność,

                            Niezależność i samotność to nie są synonimy! Można być zarówno niezależnym w ogromnej rodzinie, jak i samotnym wśród tysięcy ludzi.

                            że stawka naprawdę musi być wysoka, żeby chciał
                            > o mi się z niej zrezygnować.

                            Twoje poczucie niezależności jest (prawdopodobnie) złudne. Wystarczy, że złamiesz nogę i wylądujesz na tydzień w szpitalu. Już jesteś zależna od kogoś kto musi opiekować się Twoim dzieckiem. To oczywiście prostacki przykład, ale życie właśnie z takich epizodów się składa.
                            W niczym nie zmienia to jednak faktu, że (według wielu ludzi) lepiej być samemu niż z byle kim. To pewien rodzaj filozofii życiowej. Taki dobry jak każdy inny.

                            Pozdrawiam :)
    • light_in_august Re: kobieta z dzieckiem 29.01.14, 10:03
      > - byly maz/zona ktory(a) dba o potomka, nie kontestuje nowego zwiazku swojego b
      > ylego partnera/ki, nie przysparza klopotow gdy chodzi o byle wakacje, na ktore
      > dziecko tez jedzie i pewnie sie swietnie ubawi i caloksztaltnie jest mila osoba
      > .
      >
      > przeciez tak to wlasnie najczesciej bywa. i jakie sa wtedy przeszkody?

      Tak bywa najczęściej? Serio? :)
    • wez_sie mialem identycznie 29.01.14, 11:40
      mialem tak samo tylko ze kobieta miala 29 lad a jej syn 5...
    • czoklitka Re: kobieta z dzieckiem 29.01.14, 21:30
      > nie ma normalnych ludzi na tym swiecie?

      Normalnych, czyli najogólniej pisząc darzących się szacunkiem - istnieją tacy, acz nie wiem, czy są w większości.
    • mm969696 Re: kobieta z dzieckiem 30.01.14, 01:18
      Znam kilka takich związków i nikomu nie przeszkadza że ktoś ma ex żonę czy ex męża z dziećmi. Nawet się spotykają razem na święta.
    • piotr_57 Re: kobieta z dzieckiem 30.01.14, 14:32
      wszedlem napisał:

      >
      > nie ma normalnych ludzi na tym swiecie?

      Skąd wniosek, że normalny jesteś Ty, a nie, tak zwani przez Ciebie, racjonaliści?

      kazda osoba z dzieckiem stanowi zagroze
      > nie?

      To nie jest zagrożenie, to tylko inny stopień trudności! Jeden ma jęzor do pasa, gdy wdrapie się na Kopiec Kościuszki, a drugi (bez tlenu) włazi na Mont Everest. Czujesz się na siłach?- chcesz ponieść zwieloktrotnione ryzyko? - ok, Twoja sprawa.

      moj przyklad jest wyjatkiem od reguly. wiecej wiary w ludzi.

      Tego sie dowiesz będąc po 80, wtedy gdy przyjdzie czas bilansować życie.
      >
      >
      >
      >
    • nestana Re: kobieta z dzieckiem 30.01.14, 14:51
      wszedlem napisał:

      > zrezygnowalem. nie mam dzieci, nigdy nie bylem zonaty, wiec po co mialbym w te
      > sfere wchodzic az z takim impetem?

      Słuszna i uczciwa decyzja. Ten, kto tak postąpił nie zwodził kobiety, nie wykorzystywał, tylko po zapoznaniu się z sytuacją doszedł do wniosku, że to nie dla niego i sobie odpuścił z pożytkiem dla wszystkich potencjalnie zainteresowanych. Popieram taką postawę, bo nigdy nie związałabym się z facetem, który posiada dzieci z poprzedniego związku.

      > nie ma normalnych ludzi na tym swiecie? kazda osoba z dzieckiem stanowi zagroze
      > nie? moj przyklad jest wyjatkiem od reguly. wiecej wiary w ludzi.

      Nie każda osoba z dzieckiem stanowi zagrożenie, np. wdowiec / wdowa. Jednak rozwodnicy albo posiadający dzieci ze związków nieformalnych (jeśli nie są nadal w tych związkach) to w statystycznie w najlepszym wypadku niewielkie zainteresowanie drugiego rodzica (co i tak jest niezłą sytuacją) a w tym gorszym utrudnianie życia nowemu partnerowi / partnerce, do granic przestępstwa włącznie. Tak niestety poucza doświadczenie.
      • gustavo.fring Re: kobieta z dzieckiem 30.01.14, 15:16
        nestana napisała:


        > ie życia nowemu partnerowi / partnerce, do granic przestępstwa włącznie. Tak ni
        > estety poucza doświadczenie.

        Masz jakieś takie większe doświaczenie, czy tak sobie wymyśliłaś?
        • nestana Re: kobieta z dzieckiem 30.01.14, 16:03
          gustavo.fring napisał:

          > Masz jakieś takie większe doświaczenie, czy tak sobie wymyśliłaś?

          A zależy co uznajesz za "większe doświadczenie". Mam siedem dość bliskich koleżanek (znajomości jeszcze z czasów szkoły średniej, później studiów i kolejne zawodowe), które są rozwiedzione bądź posiadają dzieci ze związków nieformalnych, ale nie są już w tych związkach. Każda, podkreślam: każda z nich doświadczała i doświadcza nadal różnych problemów związanych z ojcem ich dziecka / dzieci. Skala problemów oczywiście jest różna. Począwszy od praktycznie braku zainteresowania ojca swoim dzieckiem (płaci regularnie zasądzone alimenty, ale nie jest zainteresowany kontaktami z nim) przez ucieczkę zagranicę (nie płaci alimentów, nie ma kontaktu z dzieckiem), po nastawianie dziecka przeciwko matce, próby jej zastraszania, szantażowania a kończąc na pobicie aktualnego partnera (sprawa w sądzie). Uwaga! Nie twierdzę, że te kobiety nie są bez winy. Twierdzę jedynie, że z moich doświadczeń, czyli bliskich obserwacji osób, które dobrze znam, wynika, że samotna osoba z dzieckiem, którego ojciec żyje, to prawdopodobne problemy na horyzoncie. Nie znam z kolei pozytywnego przykładu, nie licząc swojego kumpla ze studiów, któremu żona zginęła tragicznie w wypadku samochodowym a on został z dwójką małych dzieci i po 2 latach powtórnie się ożenił - są szczęśliwą rodziną. Jednak to oczywiście co innego i zastrzegłam w pierwszej wiadomości, że mój osąd nie dotyczy wdów ani wdowców.
          • neojeriomina Re: kobieta z dzieckiem 31.01.14, 10:48
            Zgadzam się z tym.
    • 1only Re: kobieta z dzieckiem 31.01.14, 23:01
      Panowie, trzymajcie się od kobiet z przyczepami z daleka. Takie "związki" się rzadko udają chyba że na odległość. Zostaniecie sprowadzeni do roli bankomatu, wychowawcy-drugiego tatusia i frajera, wyeksploatowani fizycznie i psychicznie. A jak przestanie Wam pasować, zaczniecie zgłaszać uwagi, zaprotestujecie - to Was szybko spacyfikują - ona i przyczepa, bo oni z natury będą zawsze razem. Nie macie żadnych szans, jeśli nie chcecie szybko umrzeć, uciekajcie. Najgorzej jak możecie trafić to panienka z przyczepą 'chłopiec' z żyjącym, mało płacącym ojcem mieszkającym w tym samym mieście, panienka zaś nie-samowystarczalna. Aby taki związek się udał jest potrzebna bardzo rozsądna kobieta z honorem a to rzadkość. Odradzam!!!
    • akle2 Re: kobieta z dzieckiem 01.02.14, 01:28
      To się śpiesz, chłopie, bo nawet jakbyś był najpiękniejszy i najgenialniejszy, to w miarę upływu lat ciężej będzie Ci znaleźć sporo młodszą, bezdzietną pannę. Niestety albo stety, w pewnym wieku większość ludzi ma jakiś dorobek życiowy i krąg poszukiwań będzie Ci się stale zawężał.
Pełna wersja