Obcy w domu..

31.01.14, 21:58
Długo myślałam co zrobić i postanowiłam napisać-może tutaj ktoś wpadnie na dobry pomysł.. Sytuacja wygląda następująco: rozwiodłam się kilka lat temu po kilkunastu latach małżeństwa. Były lepsze i gorsze chwile, były mąż zakochał się w innej kobiecie. Nie robiłam problemów, rozstaliśmy się z klasą, zostałam sama z dzieckiem. Do dziś mamy poprawne relacje. Zaczął się dziwny i dobry czas w moim życiu: złapałam wiatr w skrzydła. Awansowałam, kupiłam mieszkanie, podróżowałam, miałam wokół siebie przyjaciół i znajomych, chodziłam na randki.. W między czasie zaczął się wokół mnie kręcić stary znajomy.. Nie brałam go na poważnie, choć na swój sposób go lubiłam. Wiedziałam, że dawno temu był w długoletnim związku, a po jego zakończeniu bawił się, miał wiele przygód z kobietami, ani myślał się wiązać na stałe. Towarzyski, wygadany, baby go lubiły.. Po jakimś czasie wyznał, że go "trzasnęło". Że się zakochał-we mnie. Postanowiłam dać mu szansę. Był ciepły, cudowny, starał się jak mógł. Rewelacyjny seks, mnóstwo rozmów, moje sprawy stały się dla niego priorytetem. I to, co mnie ujęło najbardziej-był fantastyczny dla mojego dziecka. Nazwało go "drugim tatą". Szybko poznałam jego rodzinę, przyjaciół.. Zamieszkaliśmy razem w moim mieszkaniu. Po pewnym czasie urodziło nam się dziecko... I nagle-zmiana o 180 stopni. Rozmowy to wymiana komunikatów. Wieje chłodem. Dziecko kocha, to widać, ale uczucia do mnie jakby zamarzły.. Czasem jeszcze się przytuli, powie, że kocha, ale najczęściej po kolejnej z serii rozmowie, kiedy wyłuszczam mu swoje żale. Seks-szkoda gadać... Niby jest, ale coraz częściej przychodzi zmęczony, zasypia na kanapie,a jak już coś jest, to jakby mechanicznie, bez większych czułości. Miliony komplementów, którymi mnie zasypywał, zmieniły się nagle w krytykę: mogłabyś przytyć, masz za słabe włosy itp. Pomyślałam, że chyba kogoś ma.. Zarzeka się i przyrzeka, że nie, ale takie zmiany nie biorą się zinkąd.. Jestem rozczarowana, sfrustrowana.. Czuję się, jakbym żyła w jednym domu z obcym facetem. Jestem niezależna finansowo, mam swoje mieszkanie-w razie rozstania nie byłoby to problemem. A o rozstaniu myślę coraz częściej... Na pewno byłoby ciężko z dwójką dzieci, ale wierzę, że dałabym radę. Jestem niegłupia, myślę racjonalnie, ale teraz..zgłupiałam. Nie rozumiem co się stało, skąd ta nagła zmiana. Może jednak inna kobieta?
    • marguy Re: Obcy w domu.. 31.01.14, 22:10
      Niech policze.
      Rozwiodlas sie po kilkunastu latach malzenstwa czyli co najmniej po trzydziestce.
      Potem przez jakis czas poswiecalas sie pracy, podrozom i przyjemnosciom wiec dobijamy do czterdziestki. Aktualnego faceta znasz od lat wiec jest albo w twoim wieku albo starszy.
      Reasumujac: ty jestes w wieku w ktorym seksualnosc kobiet jest bardzo intensywna, a pan i jego instrument w tym wieku zaczynaja pokornie patrzec w dol.
      Libido mu mu spadlo i pewnie mu je podniesc trudno.
      Jesli nie zlapalas go na tym, ze lata na boki to znaczy, ze wypalil sie chlopina.
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Obcy w domu.. 31.01.14, 22:22
        niskie libido nie usprawiedliwia nieuprzejmego zachowania i chłodu z jego strony, zatem przyczyna jest gdzie indziej

      • sanna.i Re: Obcy w domu.. 31.01.14, 22:27
        No, nie do końca. Wyszłam za mąż b.młodo-zbyt młodo. Sama byłam niecałe 2 lata. Aktualnie mam 36, on jest w moim wieku.I do niedawna, nawet gdy byłam w ciąży, libido miał jak trza ;) To nagle ochłodzenie/zmęczenie jest od jakichś 4 miesięcy. Odkąd urodziłam drugie dziecko. Nie zmieniłam się fizycznie po ciąży praktycznie wcale.. Co do pani na boku-nie wiem. Przyjeżdża prosto po pracy, ale może w pracy? Jakoś tak czuję... Ale dzięki za sugestię.
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Obcy w domu.. 31.01.14, 22:30
          w sumie sama jesteś sobie po części winna, trzeba było nie wiązać się z babiarzem
          • engine8 Re: Obcy w domu.. 31.01.14, 22:35
            Moze nie babiarz ale ktos przyzwyczajony i lubiacy urozmaicenia?
            Moze to duze dizecko przyzwyczajone do bycia centrum uwagi a teraz cala uwaga skupiona na malym dziecku?

            A moze ma zupelnie inne problemy osobiste ktore go przygnebiaja?
            Moze problemy depresyjne?

            Jesli mu zalezy na zwiazku to na pewno bedzie w stanie na ten temat rozmawiac
            • jan_hus_na_stosie2 Re: Obcy w domu.. 31.01.14, 22:40
              engine8 napisał(a):

              > Moze nie babiarz ale ktos przyzwyczajony i lubiacy urozmaicenia?

              taaaaa.... cytuję "a po jego zakończeniu bawił się, miał wiele przygód z kobietami, ani myślał się wiązać na stałe" i NAGLE CUD, spotkał autorkę i tak bardzo go oczarowała, że postanowił się zmienić...

              • sanna.i Re: Obcy w domu.. 31.01.14, 22:53
                Przyznaję, nie brzmi to dobrze. Może poza tym, że jeden wieloletni związek za nim i był w nim bardzo oddany. Wzięłam to za dobrą monetę. A potem po prostu był sam-jak mi wyjaśniał: nikogo nie krzywdził, nie zdradzał, nie było poszkodowanych... Stosunek do samej zdrady miał zawsze radykalny, sama usłyszałam, że jeśli kiedykolwiek go zdradzę, to od razu koniec. Ale teraz głupieję.. Jak to ktoś kiedyś zgrabnie powiedział: dobrze, że nie dałam sobie za niego uciąć ręki, bo teraz bym łokciem tyłek podcierała... :/ Nie wiem, na ile mogę mu wierzyć..
                • jan_hus_na_stosie2 Re: Obcy w domu.. 31.01.14, 23:00
                  powiedz, że odchodzisz, albo oprzytomnieje albo nie. Niektórym ludziom póki strach w oczy nie zajrzy będą zachowywać się jak niedojrzali smarkacze, którzy zamiast wziąć swoje życie za mordę, wolą użalać się nad sobą i nawet palcem nie kiwną aby zapobiec zbliżającej się katastrofie

                  • engine8 Re: Obcy w domu.. 31.01.14, 23:46
                    No ja akurat nie radz stawiania sprway na ostrzu noza.. Jak powiesz ze odchodzic to trzeba bedzie byc gotwym to zrobic jesli sytaucja tego bedzie wymagac?

                    Piszesz jakbyc nie byl w malzenstwie.... Wszyscy maj dobre i zle chwile , wszyscy maja problemy a ci co mowi ze ni emaj to klamia...

                    Wazne aby zrozumiec w czym problem i umiec sie komunikowac a to jest bardzo trudne poniewaz kobiety chca natychmiast wszytko wyjasniac a mezczyzni chca sie zamknac w sobie i poczekac az sie odlezy i naprawi i nie trzeba wyjasniac...
                • engine8 Re: Obcy w domu.. 31.01.14, 23:42
                  "sama usłyszałam, że jeśli kiedykolwiek go zdradzę, to od razu koniec."

                  No tak ale o sobie nie mowil ??
        • bezdzietna40 Re: Obcy w domu.. 31.01.14, 22:31
          <To nagle ochłodzenie/zmęczenie jest od jakichś 4 miesięcy. Odkąd urodziłam drugie dziecko.>
          A nie jest zazdrosny o dzidziusia?
          • sanna.i Re: Obcy w domu.. 31.01.14, 22:34
            On dzidziusia uwielbia chyba bardziej niż ja..Nie to,żebym była wyrodna jako matka, ale na punkcie Młodej z lekka oszalał.
            • horpyna4 Re: Obcy w domu.. 01.02.14, 09:00
              Czy to jedyne jego dziecko? Jeżeli tak, to wytłumaczenie może być banalnie proste.

              Facet chciał mieć dziecko, ale jego partnerki zabezpieczały się. Dlatego też zmieniał je często, bo szukał takiej, co zechce zaciążyć. Trafił na Ciebie, zbajerował i udało się. Teraz już nie jesteś mu potrzebna - byłaś tylko inkubatorem dla jego dziecka, choć to brzmi dość brutalnie.

              Zauważ jeszcze, że nie dopuszczał u Ciebie żadnych skoków w bok - zależało mu na tym, że urodzisz jego dziecko, a nie innego faceta. Na Tobie jako partnerce tak naprawdę nigdy mu nie zależało, a jego zachowanie przed urodzeniem dziecka było tylko uwodzeniem w celu prokreacji. Teraz jest szczery.

              Zastanów się, czy nie mam racji. Bo to naprawdę jest logiczne wyjaśnienie, wszystko pasuje.
              • sanna.i Re: Obcy w domu.. 01.02.14, 15:29
                No wiesz, aż tak to chyba nie. Na początku był przerażony ciążą-w sensie, czy sobie poradzimy itp. A te późniejsze partnerki to raczej "jednorazówki".
        • engine8 Re: Obcy w domu.. 31.01.14, 22:32
          A moze czas na to aby sprobowac "odswiezyc" ten zwiazek i poswiecic mu wiecej czasu i uwagi?
          Moze dziecko Cie absorbuje i tez jestes zmeczona i juz nie tak "figlarna" jak przedtem?
          Nic do stracenia a wiele do zyskania

        • moni_kaw Re: Obcy w domu.. 01.02.14, 19:05
          czy Pan był obecny przy porodzie?
          • sanna.i Re: Obcy w domu.. 01.02.14, 23:07
            Nie był.
          • neojeriomina Re: Obcy w domu.. 01.02.14, 23:16
            Co to ma do rzeczy???
            • moni_kaw Re: Obcy w domu.. 02.02.14, 09:42
              takie zjawisko jak utrata pożądania w stronę partnerki po wspólnym porodzie zdarza się, rzadko bo rzadko, ale jednak występuje..............
              • mozambique Re: Obcy w domu.. 02.02.14, 16:08
                zdarza się w jakichś 30% przypadków wiec wcale nie tak rzadko

                a może po prostu i najzwyklej - niemowlę w domu daje w kosc nie tylko matce ale i ojcu ( w sensie czasu, poczucia odpowiedzialności, nerwów o zdrowie i bezpieczeństwo, niepzrespanych nocy
                • ruda_owca Re: Obcy w domu.. 03.02.14, 13:09
                  > zdarza się w jakichś 30% przypadków wiec wcale nie tak rzadko

                  Nieprawda, bo w 20% przypadkow.
    • engine8 Re: Obcy w domu.. 31.01.14, 22:28
      Moze wpadla w nastepny etap swojego cyklu :
      Wasz zwiazek mozna zaliczyc do dlugoletniego?

      " dawno temu był w długoletnim związku, a po jego zakończeniu bawił się, miał wiele przygód z kobietami, ani myślał się wiązać na stałe. Towarzyski, wygadany, baby go lubiły.. Po jakimś czasie wyznał, że go "trzasnęło". Że się zakochał"

      Tylko ze tym razem w kims innym?
      • sanna.i Re: Obcy w domu.. 31.01.14, 22:37
        Znamy się od lat, ale nasz związek zdecydowanie nie jest długoletni. Tamta kobieta, z którą kiedyś był, zostawiła go, więc to nie tak, że zakochał się w innej. Wiem, że długo nie mógł się pozbierać, ale to stare dzieje...
    • leptosom Re: Obcy w domu.. 31.01.14, 23:36
      chcesz mieć kolejne dziecko?
      • sanna.i Re: Obcy w domu.. 31.01.14, 23:58
        W jakim sensie? Że z nim kolejne, czy że on jest kolejnym dzieckiem? Nie planuję się już rozmnażać :)
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Obcy w domu.. 01.02.14, 01:24
          a ja planuję :)

    • paco_lopez Re: Obcy w domu.. 01.02.14, 10:17
      no cóż trafił ci się cienki bolo, lovelas z niego był dobry , ale w wyniku rutyny dnia codziennego stał się zwykłym skapcaniałym sfrustrowanym kimkolwiek. wiesz , na niego tez działa czas i nie ma tak, zeby chłop całe zycie sypał komplementami. ta płyta mu się zdarła. z resztą piszesz o tym teraz w srodku zimy, po całych tygodniach mrozu i szarej chmury nad nami. mało który daje radę byc słodziutki w tych okolicznościach przyrody, takze może zaczekaj do lata z decyzjami. zaplanujcie wakacje , długie weekendy, krótkie weekendy, wymieńcie dywan albo szafke w łazience. jak jego wymienisz , to narobisz bigosu dzieciakom, a zycie jest zbyt krótkie, zeby przejmowac się pierdołami, a to co piszesz, to pierdoły są.
      • sanna.i Re: Obcy w domu.. 01.02.14, 15:32
        Nie wiem, czy to pierdoły.. Jak nie dostajesz w związku tego, czego potrzebujesz, to chyba słabo? Przyszło mi do głowy, żeby coś radykalnie zmienić. Dostałam propozycję innej pracy-wymagającej, ciekawej. Niby nie planowałam żadnych ruchów, ale może zajmę się tym+dziećmi i przynajmniej nie będę myśleć o deficitach w swoim życiu..
    • tycho99 Re: Obcy w domu.. 01.02.14, 12:46
      Był kiedyś serial poruszający tą tematykę:

      www.imdb.com/title/tt0090390/?ref_=fn_al_tt_2
    • facettt te "miliony komplementow"... 01.02.14, 17:04
      (jak sama napisalas)

      to dla Ciebie jakis narkotyk, czy afrodyzjak ?

      a ilez czasu mozna "stac na rzesach"
      w koncu kazdego ma prawo dopasc szara rzeczywistosc.
      • sanna.i Re: te "miliony komplementow"... 03.02.14, 03:21
        Ale jak się komplementy zaczynają nagle zmieniać w krytykę..to już nie jest fajnie :/
        • facettt No istotnie, nie... 03.02.14, 05:27
          przez 30 lat nie udzielalem komplementow, nie udzielam tesz krytyki
          i moze dlatego jakos kupy sie to 3mie :)
          • sanna.i Re: No istotnie, nie... 03.02.14, 07:29
            Tak zupełnie żadnych? To jak ty żeś swoją babę poderwał? ;) No widzisz, najbardziej podejrzana w tym wszystkim jest ZMIANA...
    • krakoma Re: Obcy w domu.. 01.02.14, 18:07
      zadomowil ci sie pan, usidlil dzieckiem, widac nie czuje juz potrzeby, by sie starac.
      • niratkad Re: Obcy w domu.. 01.02.14, 22:12
        Po prostu mu się znudziłaś jak ulubiony film obejrzany tysiąc razy.
        • sanna.i Re: Obcy w domu.. 01.02.14, 23:10
          Może. I co dalej? Ja raczej nie z tych, co będą w czymś tkwić, po to żeby tkwić.. To już jednak wolę być sama..
          • obrotowy sama w taka noc... 02.02.14, 00:03
            sanna.i napisała:
            > .. To już jednak wolę być sama..

            rozwod bez powodu (bo najdrozszy przestal byc ksieciem z bajki)

            czy li: sama w taka noc...
            a ich czterdziestu...
            - tyle ze obcych, na ulicach.
    • butelkowa_zielen Re: Obcy w domu.. 02.02.14, 17:48
      Ochłodzenie w waszej relacji na pewno związane jest z narodzinami dziecka. On też tak to odbiera, że jest gorzej? Wasz układ zdecydowanie się zmienił i przez najbliższy czas nie jest możliwe, żeby było jak wcześniej. Ale nie musi być aż tak źle. Szkoda się tak szybko rozstawać. Narodziny każdego dziecka to prawie zawsze kryzys w małżeństwie. Czasami jest tak, że kobieta jest tak zajęta maleństwem, że odsuwa swojego partnera. A może u was jest na odwrót i ty czujesz, że zostałaś odstawiona na boczny tor?
      • sanna.i Re: Obcy w domu.. 03.02.14, 03:28
        No właśnie on tak tego nie odbiera. Mówi, że to naturalne, rutyna, samo życie.. Tłumaczyłam mu, że jeśli się poddamy rutynie całkowicie, to ten związek zdechnie śmiercią naturalną, że trzeba się starać! Przecież jeśli się posypie między nami, posypie się wszystko! Po rozmowach jest lepiej dzień lub dwa.. Nie mówię, że jestem królewną, którą trzeba rozpieszczać, zapierniczam jak dziki osioł. Ale TRZEBA znaleźć chwilę dla siebie, jakieś ciepłe słowo.. On chyba tego nie rozumie, a to wszystko zmierza ku jakiejś katastrofie..
        • nie.poprawna Re: Obcy w domu.. 03.02.14, 19:47
          Dziwne to wszystko. Z tego co piszesz rozmawiacie z partnerem o tym problemie, ale nadal nie moge zrozumiec o co mu chodzi... moze on ma jakas depresje? Mysle ze gdyby kombinowal cos na boku, nie bylby tak obojetny wobec Twoich potrzeb z obawy ze nabierzesz podejrzen.
        • butelkowa_zielen Re: Obcy w domu.. 03.02.14, 22:05
          Czyli widzicie tę samą sytuację w inny sposób. Chyba nie pozostaje ci nic innego jak powiedzieć mu o swoich uczuciach, ale tak naprawdę na miękko. Że czujesz się samotna, opuszczona, niekochana, że jest ci smutno, przykro. Że czasami myślisz, że to zmierza ku katastrofie. Że boisz się, że na zawsze utracisz jego miłość, że związek się rozpadnie. Nie chcę tego ubierać w słowa, bo najlepiej sama wiesz co czujesz - to był tylko przykład:) Chodzi o to, żeby to było naprawdę szczere, to co ci siedzi na dnie serca. Myślę, że jest mała różnica, ale jednak dosyć ważna, kiedy mówisz mu o tym, co może się stać z waszym związkiem i co trzeba zrobić, a kiedy dzielisz się z nim takimi intymnymi uczuciami. Może racjonalnie rzecz biorąc, to co się dzieje między wami to "naturalne, samo życie" itd. ale ty masz takie uczucia i nie wiesz co masz z nimi zrobić. Chyba nie jest mu obojętne to, że czujesz się coraz gorzej z tą sytuacją?
    • bombalska Re: Obcy w domu.. 03.02.14, 22:38
      Dziecko obnazylo jego brak dojrzalosci. Sam jest duzym dzieckiem wiec sie naburmuszyl i obrazil, bo czuje sie odsuniety. Poza tym - jak wyglada wasze zycie seksualne? Jesli praktycznie go nie ma (a kobieta w okresie macierzynskim nie ma ochoty, bo hormony), to facet sie czuje jeszcze bardziej zaniedbany i odsuniety.
      Jezeli z waszych rozmow nic nie wynika, to idzcie na terapie do psychologa lub seksuologa. Bedac swiadomym w jakiej sytuacji sie znalezliscie, latwiej bedzie ja przetrwac. Poza tym poczytaj sobie o kryzysach malzenskich po pojawieniu sie dziecka, bo to chyba norma.
      • sanna.i Re: Obcy w domu.. 03.02.14, 22:56
        Ale to ja jestem bardziej odsunięta :/ I to ja boleję nad kulejącym życiem seksualnym.. Jak jeszcze dodam, że to ja jestem z tych bardziej konkretnych, żywiciel rodziny, sprawca remontów itp., to wyjdzie, że całkiem niezły ze mnie..facet ;)
        Qrdę, mieliśmy temperamenty na podobnym-wysokim-poziomie. A teraz co? Nagle mu przeszło? Zasypia już o 20 (równo z dziećmi), nic mu się kuźwa nie chce. Sprawdzałam w ten weekend-byczył się non stop, nigdzie nie wychodził. Ja ogarnęłam zakupy i inne pierdoły. I co? 20.30, a ten już chrapie :/ Na depresję to nie wygląda, zbyt częste przejawy dobrego humoru-zwłaszcza jak gada z kumplami przez tel.
        • vera_lake Re: Obcy w domu.. 04.02.14, 08:27
          Skoro przejęłaś rolę mężczyzny- może spróbuj pouwodzić. Kwiaty, romantyczna kolacja, kup mu coś ładnego, praw komplementy. Tak serio- to nie traktujesz go czasem jak ukochanego synka, którego pragniesz we wszystkim wyręczać? Ty wszystko ogarniasz - on znudzony na kanapie. Czy aby nie wykastrowałaś sobie chłopa? Faceci lubią czuć czasami, że ich kobieta jest "taka mala".
Pełna wersja