nie rozumiem mężczyzn(y)

01.02.14, 17:38
Jakiś czas temu zdobyłam numer telefonu męzczyzny który wpadł mi w oko. Od ponad roku mijamy się na korytarzu, rok temu przysiadł się do mnie i wymieniliśmy parę zdań w pracy. Wówczas spotykałam się z kimś i nie spróbowałam nawet się z nim umówić, on ostatecznie też nie wyszedł z inicjatywą kontynuacji rozmowy.

Na początku miesiąca, podczas rozmowy z naszym wspólnym znajomym wypłynęło, że wspomniany delikwent narzeka na brak partnerki. Idąc za ciosem, poprosiłam kolegę o numer telefonu do kumpla, szkoda było mi przegapić okazję. Odezwałam się do amanta, powiedziałam mu że znamy się z widzenia, nawiązał się między nami flirt, aż w końcu po paru dniach spotkaliśmy się. Na randce było miło i trochę niezręcznie, ale w końcu to była pierwsza randka, tak bywa...
Minął już ponad tydzień a on się nie odezwł... i pewnie już tego nie zrobi. I być może naiwnie, zastanawiam się- dlaczego? Jesteśmy dorosłymi ludzmi, wszystko wskazywała na to ze oboje wpadliśmy sobie w oko, w dodatku pracujemy w jednej firmie więc siłą rzeczy będziemy na siebie wpadać- choćby dlatego wypadałoby żeby przynajmniej napisał że z tego nic nie będzie....
    • czoklitka Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 01.02.14, 21:44
      >Jesteśmy dorosłymi ludzmi, wszystko wskazywała na to ze oboje
      >wpadliśmy sobie w oko

      No nie wiem. Gdyby wskazywało, to juz powinnaś dostać jakieś sygnały od niego.
      Ale skoro piszesz...

      >w dodatku pracujemy w jednej firmie więc siłą rzeczy będziemy na siebie
      >wpadać- choćby dlatego wypadałoby żeby przynajmniej napisał że z
      > tego nic nie będzie....

      Pewnie niektórych panów nie stać na taką odwagę. W pracy nie przejmuj się tym w ogóle, a nawet w duchu się z niego śmiej - w końcu to Ty jesteś tu górą, skoro nie tylko widzisz brak zainteresowania z jego strony, ale również umiesz stwierdzić, jaki z niego tchórzyk. ;)
      • piataziuta Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 01.02.14, 22:45
        > Pewnie niektórych panów nie stać na taką odwagę.
        e?
        jakby mi ktoś po jednej kawie/piwie/kolacji napisał, że "nic z tego nie będzie" pomyślałabym że jest chory psychicznie

        • neojeriomina Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 01.02.14, 22:50
          Ja to powiedziałam kiedyś kolesiowi w knajpie po 20 minutach. Ale to był naprawdę wadliwy egzemplarz pod każdym możliwym względem.
          • piataziuta Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 03.02.14, 10:38
            Jeśli się umowiliscie na randkę, to powiedzenie ze nic z tego nie będzie jest całkiem uczciwe.

            Ale iść z kimś nowo poznanym na piwo i powiedzieć "nic z tego nie bedzie"? Ale z czego? Z piwa? Z rozmowy? Ze spotkania?

            Zawsze konsekwentnie unikalam zgadywania co kto moze sobie myśleć. Ktoś mnie zaprasza na piwo to idę na piwo, i nie dorabiam sobie ideologii ze ten ktos zaprasza mnie na piwo bo chce być moim kochankiem/chlopakiem/mezem/ojcem moich dzieci/dostawca skarpetek.
            Dużo frajerów się na to nacięło. :P
            • neojeriomina Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 03.02.14, 13:58
              Są takie egzemplarze, które na pierwszym spotkaniu pchają się z łapami i z dziobem, tylko dlatego, że to była "randka z internetu". Czyli jeśli randka, to znaczy, że od razu kobieta na wszystko przyzwala?
              Co do intencji, lepiej wiedzieć, bo taki "zawiedziony" to potem i obsmarować potrafi, i nawet do stalkingu dochodzi niekiedy.
              • piataziuta Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 03.02.14, 14:47
                Są takie egzemplarze, które na pierwszym spotkaniu pchają się z łapami i z dzio
                > bem, tylko dlatego, że to była "randka z internetu".

                Nikt się nigdy z niczym nie pchał do mnie, być może czując, że dostałby od razu po ryju.
                Najsmieszniejszy przypadek był jak miałam 16 lat i spotykałam się na rysowanie w plenerze z pewnym studentem architektury. Fajnie się rysowało razem, jeździliśmyy też na rowerze, do dziś nie wiem czemu był przekonany, że to znaczy, że jestem jego dziewczyną. Biedaczek nabral urazu do nastolatek.
                • neojeriomina Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 03.02.14, 15:13
                  No bo przecież kobiety prowokują mężczyzn, biedaczków, a już z pewnością każda nastolatka o niczym innym nie marzy, jak o związku ze studentem. Nic nie jest bez powodu. Jesteśmy uwodzicielkami, femme fatale i jedenastą plagą egipską :P
                  • watpliwa Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 25.02.14, 21:57
                    Ta, jasne, Ty na pewno.
        • czoklitka Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 01.02.14, 22:59
          ale wiesz... autorce wszystko wskazywało... ale co jej tak dokładnie wskazywało - tego nie wiemy. :)
        • miau.weglowy Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 02.02.14, 00:09
          niby czemu chory psychicznie
          sa zachowania, poglady, ktorych nie akceptujesz i wiadomo, ze nigdy nie zaakceptujesz
          po co udawac wtedy?
    • piataziuta Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 01.02.14, 22:38
      głupio pisać że nic z tego nie będzie
      to by znaczyło, że piszący zakłada, że masz jakieś oczekiwania - a to już nietakt
      znacznie taktowniej jest milczeć

      ty też możesz przyjąć że nic nie było
      bo w końcu nic nie było, nie?
      • mariuszg2 Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 02.02.14, 21:08
        jak nic było? a mule to co? tego się nie da ot tak przemilczeć ;)
      • czoklitka Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 02.02.14, 21:29
        >zakłada, że masz jakieś oczekiwania - a to już nietakt

        Pierwsze słyszę, aby nietaktem może być takie założenie.
        • czoklitka Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 02.02.14, 21:33
          errata: pierwsze słyszę, że poczynienie założenia jest nietaktem.
          • piataziuta Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 03.02.14, 10:27
            > errata: pierwsze słyszę, że poczynienie założenia jest nietaktem
            Ale dzie to słyszysz, bo ja tak nie napisałam?
            To nie poczynienie założenia jest nietaktem, a oczekiwanie czegokolwiek od obcej osoby.
            Pewnie są na to lepsze określenia niż nietakt, ale akurat nie przychodzą mi do głowy.
            • mariuszg2 Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 03.02.14, 17:20
              piataziuta napisała:

              > Pewnie są na to lepsze określenia niż nietakt, ale akurat nie przychodzą mi do
              > głowy.

              prawo to bardzo dobrze reguluje.... a więc mule tak?...znaczy określiłaś się już.... było to co najmniej zaproszenie ofertowe w myśl konwecji CISG z 1985 roku .... teraz czas na ofertę zgodnie z art. 14 tejże konwencji...następujący po nim art.15 jest kluczowy...oferta musi dotrzeć do adresata.....
              • piataziuta Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 03.02.14, 18:40
                proponuję mule II
                na kolejnym spotkaniu forumowym, o ile oczywiście będę zaproszona
                co Ty na to? :)
                • mariuszg2 Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 03.02.14, 19:18
                  no i właśnie... muszę od razy skoczyć do art. 19 w/w konwencji i złożyć kontrofertę.... ale nie mogę tego, uczynić na forum gdyż złamię konwencję i kontroferta nie będzie skuteczna.... nie mam Twoich namiarów prywatnych więc na tym zakończę....
    • senseiek randka skonczyla sie u Ciebie czy u niego? 01.02.14, 22:53
      > Na randce było miło i trochę niezręcznie, ale w końcu to była pierwsza randka, tak bywa...
      > Minął już ponad tydzień a on się nie odezwł...

      randka skonczyla sie u Ciebie czy u niego?
      • czoklitka Re: randka skonczyla sie u Ciebie czy u niego? 01.02.14, 23:01
        ej, weź rozwiń temat, co?
    • akle2 Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 02.02.14, 00:58
      Jeśli Ci się zdaje, że wpadłaś mu w oko, to masz rację. Zdaje Ci się.
      Facet, któremu kobieta się podoba, jest nieustępliwy.
      • lanou Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 02.02.14, 01:11
        > Facet, któremu kobieta się podoba, jest nieustępliwy.

        Ty tak serio? Ale tak... Serio serio?
        Pośmiałem się, chociaż przez chwilę, tej ponurej nocy.
        • akle2 Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 02.02.14, 02:13
          Serio. Koledzy nie opowiadali?
          Owszem, może jest wierny własnej żonie (chwali się), może po prostu nieśmiały lub nie zaoszczędził paru groszy, żeby zaprosić na kawę, może kocha inaczej.
          Meritum to jednak nie zmienia.
          • lanou Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 02.02.14, 02:17
            Istnieje wiele sposobów na bezpowrotne zniechęcenie do siebie mężczyzny. Zdecydowanie ustąpi.
    • bezdzietna40 Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 02.02.14, 03:25
      A nie zapytał skąd masz jego numer telefonu? :)
    • margarytka.margarytka Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 02.02.14, 07:49
      a co tu rozumieć ?
      nie jesteś w jego typie i tyle
    • ciapata-masajka Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 02.02.14, 20:44
      1. To że mu wpadłam w oko wnosze po tym, że rok temu przysiadł się i zagadał z własnej, nieprzymuszone woli. Poza tym takie rzeczy się widzi i czuje, ukradkowe spojrzenia czy 'przypadkowe' dotknięcia tworzą napięcie które z dużym prawdopodobieństwem mogą wskazywać na zainteresowanie.

      2. Oczywiście zapytał skąd mam jego numer, a ja z tego nie robiłam specjalnej tajemnicy.
      • ongoing Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 02.02.14, 21:32
        ciapata-masajka napisał(a):

        > 1. To że mu wpadłam w oko wnosze po tym, że rok temu przysiadł się i zagadał z
        > własnej, nieprzymuszone woli.

        to było ROK TEMU! gdybyś mu wpadła w oko to chyba przez rok by coś zrobił, żeby się z tobą skontaktować
        Wyluzuj i zapomnij o całej sprawie
    • jan.walczak Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 02.02.14, 20:52
      ciapata-masajka napisał(a):

      > Minął już ponad tydzień a on się nie odezwł... i pewnie już tego nie zrobi. I b
      > yć może naiwnie, zastanawiam się- dlaczego?

      a jak myślisz? myśl zamiast zakładać tematy godne gimnazjalistki
    • light_in_august Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 03.02.14, 11:19
      A co tu wielkiego do rozumienia? To nie fizyka kwantowa. Nie odzywa się, bo:
      a) nie ma ochoty - może mu się nie spodobałaś na tyle, żeby było z tego coś więcej; przecież tak jest w większości przypadków, że z obu stron albo z jednej nie ma iskry, ot życie
      b) trochę mu się spodobałaś, ale nie na tyle, żeby wydzwaniać od razu i snuć plany na odległą przyszłość - może zadzwoni za jakiś czas, cierpliwości.

      Zawsze Ty możesz zadzwonić pierwsza, zapytać, co słychać - w ten sposób wybadasz jego nastawienie. A reszta już zależy od niego i jeśli nie załapie, to trzeba dać sobie z nim spokój.
      • ciapata-masajka Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 04.02.14, 14:29
        Zadzwonić zawsze moge, tylko nasuwa mi sie na myśl rozterka- zdobywajac jego numer i aranzujac spotkanie, wydaje mi sie ze zapalilam sobie na czole wyraźne, zielone światło dla niego. Dlatego wydawalo mi sie oczywiste, ze teraz bedzie jego kolej na odzew (ewentualny). Czy nie będzie żenułą jesli sie odezwe, nawet z 'gadka o pogodzie'?
        • 5justi Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 04.02.14, 14:44
          Moim zdaniem będzie...

          Ma twój numer tel, wie gdzie cię szukać (napomknęłaś o wspólnej pracy) - więc teraz jego kolej.
          Ty zachowuj się naturalnie, uśmiechaj się.
          Jak nic nie wspomni o randce to olej faceta,
    • paco_lopez Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 03.02.14, 11:28
      ale to wszystko dziwne w dzisiejszej dobie. znacie się, bo pracujecie razem, ale się do siebie nie odzywacie, tylko była jakaś randka. Skąd u ciebie przekonanie, ze on powinien się zaraz odezwać 7 razy w tygodniu ??
    • znana.jako.ggigus nie rozumiem Twojego zachowania 03.02.14, 15:22
      czy to dwa numery telefonu do dwoch egzemplarzy męskich? bo raz piszesz, że jakiś czas temu zdobyłaś, a potem że niedawno zdobyłaś.
      Poza tym no nie wiem, nie daje się obcym ludziom nr telefonu.
      Chcą obie strony to wymienią, albo jedna spyta drugą.
      Może się wkurzył, że jakaś obca kobieta ma jego nr?
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 03.02.14, 15:31

      ciapata-masajka napisał(a):

      > Jakiś czas temu zdobyłam numer telefonu męzczyzny który wpadł mi w oko. Od pona
      > d roku mijamy się na korytarzu, rok temu przysiadł się do mnie i wymieniliśmy p
      > arę zdań w pracy. Wówczas spotykałam się z kimś i nie spróbowałam nawet się z n
      > im umówić, on ostatecznie też nie wyszedł z inicjatywą kontynuacji rozmowy.
      >
      > Na początku miesiąca, podczas rozmowy z naszym wspólnym znajomym wypłynęło, że
      > wspomniany delikwent narzeka na brak partnerki. Idąc za ciosem, poprosiłam kole
      > gę o numer telefonu do kumpla, szkoda było mi przegapić okazję. Odezwałam się d
      > o amanta, powiedziałam mu że znamy się z widzenia, nawiązał się między nami fli
      > rt, aż w końcu po paru dniach spotkaliśmy się. Na randce było miło i trochę nie
      > zręcznie, ale w końcu to była pierwsza randka, tak bywa...
      > Minął już ponad tydzień a on się nie odezwł... i pewnie już tego nie zrobi. I b
      > yć może naiwnie, zastanawiam się- dlaczego? Jesteśmy dorosłymi ludzmi, wszystko
      > wskazywała na to ze oboje wpadliśmy sobie w oko, w dodatku pracujemy w jednej
      > firmie więc siłą rzeczy będziemy na siebie wpadać- choćby dlatego wypadałoby że
      > by przynajmniej napisał że z tego nic nie będzie....

      Żartujesz? Ma ci może oficjalne pismo przez HR wysłać, że nie jest zainteresowany?
      • krokodil123 Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 03.02.14, 19:17
        Nie odzywa się dlatego że w ogóle nie myśli o tobie a nawet może i zapomniał.
    • 5justi Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 20.02.14, 19:54
      no i jak tam???

      randkujesz?
      napisz jak się skończyło
      • ciapata-masajka Re: nie rozumiem mężczyzn(y) 25.02.14, 21:43
        :)

        Randkuje, ale z kimś innym, poznanym na neutralnym gruncie.
        Na typa z opowiastki pare razy zdarzyło mi sie wpaść, przyłapywałam go na patrzeniu sie na mnie, jednak kiedy próbowałam przechwycić jego spojrzenie, odwracał wzrok... Jesteśmy oboje zaproszeni na tą samą impreze w przyszłym tygodniu, ma być sporo ludzi i jeszcze tydzień temu zamierzałam sie tam zjawić i dobrze sie bawić w jego pobliżu choćby nie wiem co, jednak stał mi sie tak obojętny, że może zamiast imprezy wyląduje w kinie na randce z nowym Księciem;) Nie jest to typowe love story, jednak dla mnie wyszło całkiem udane zakończenie.
        Pozdrawiam:)
Pełna wersja