ciapata-masajka
01.02.14, 17:38
Jakiś czas temu zdobyłam numer telefonu męzczyzny który wpadł mi w oko. Od ponad roku mijamy się na korytarzu, rok temu przysiadł się do mnie i wymieniliśmy parę zdań w pracy. Wówczas spotykałam się z kimś i nie spróbowałam nawet się z nim umówić, on ostatecznie też nie wyszedł z inicjatywą kontynuacji rozmowy.
Na początku miesiąca, podczas rozmowy z naszym wspólnym znajomym wypłynęło, że wspomniany delikwent narzeka na brak partnerki. Idąc za ciosem, poprosiłam kolegę o numer telefonu do kumpla, szkoda było mi przegapić okazję. Odezwałam się do amanta, powiedziałam mu że znamy się z widzenia, nawiązał się między nami flirt, aż w końcu po paru dniach spotkaliśmy się. Na randce było miło i trochę niezręcznie, ale w końcu to była pierwsza randka, tak bywa...
Minął już ponad tydzień a on się nie odezwł... i pewnie już tego nie zrobi. I być może naiwnie, zastanawiam się- dlaczego? Jesteśmy dorosłymi ludzmi, wszystko wskazywała na to ze oboje wpadliśmy sobie w oko, w dodatku pracujemy w jednej firmie więc siłą rzeczy będziemy na siebie wpadać- choćby dlatego wypadałoby żeby przynajmniej napisał że z tego nic nie będzie....